Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Bartosz Urlich: Czy myśl Karola Marksa >>religia to opium dla ludu<< jest nadal aktualna?

Religia to opium ludu

Poniższy tekst zdobył IV nagrodę w konkursie na tekst na dowolny temat

Redakcja WR

"Religia to opium ludu" jest jedną z najczęściej cytowanych wypowiedzi Karola Marksa. Wyrażenie to znajduje się we wstępie do Przyczynku do krytyki heglowskiej filozofii prawa (1843):

Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu.

Według Marksa religia to narzędzie wykorzystywane przez klasy rządzące do rozładowania cierpienia mas poprzez uczucia religijne. W interesie klas rządzących leży zaszczepianie przekonania opartego na religii, że ich obecne cierpienie doprowadzi w końcu do szczęścia. Włodzimierz Lenin kilkakrotnie podejmował tę ideę Marksa. Z czasem zmieniano sens oryginalnej idei na opium dla ludu.

W obecnych czasach i sytuacji politycznej, po przemianach ustrojowych w Polsce religia jako kult, a wręcz fanatyzm jest w naszym kraju na porządku dziennym. Co takiego jest w religii, że potrafi poróżnić przyjaciół, wywołać zacięte dyskusje i niepotrzebne wojny? Czy ludzie, którzy nie tylko wierzą, ale jeszcze zaciekle walczą w imię swojej religii, są normalnymi wyznawcami, czy fanatykami działającymi jak pod wpływem opium? Mogliśmy tego doświadczyć udając się pod Pałac Prezydencki. W takich chwilach człowiek zadaje sobie pytanie czy Karol Marks uznany w świecie naukowym za idealistę nie miał przypadkiem racji. To tak bardzo znane zdanie, jakoś wcześniej nie dotarło do mnie tak silnie. Mamy XXI wiek i cóż robią przedstawiciele drugiej co do wielkości partii politycznej naszego kraju, zagorzali przeciwnicy idei Marksa i Lenina? Otóż oni pełnymi garściami korzystają z poglądów komunistów. Religią chcą opętać ogromną masę ludzi do tego stopnia, by dyskryminowali wszystkich innych. Fanatycznie broniąc krzyża, są najlepszym potwierdzeniem, że religia jest opium dla mas.

Jest narkotykiem, który aplikuje się na wszystkie nieszczęścia i którego zadaniem jest znieczulić. Człowiek pod silnym wpływem religii zachowuje się jak narkoman, który musi dostać swoją działkę, który zapłaci za nią każdą cenę, który będzie bronił jej jak swojej wolności, i który w jej imieniu może dopuścić się każdej niegodziwości. Ludzie szczęśliwi, pozytywnie nastawieni do życia i świata, nieumęczeni troskami i bólem, wiedzący wiele i myślący racjonalnie nie potrzebują religii. Najczęściej tak właśnie jest.

Moim zdaniem problem fanatyzmu religijnego jednak coraz bardziej narasta. Szczególnym tego przykładem jest postać księdza Rydzyka i jego rozgłośnia Radio Maryja. Jest ono niewątpliwie instytucją, na której antenie niejednokrotnie sami słuchacze ujawniają swoją obłudę i pseudo wiarę. Pojawiające się na antenie wypowiedzi radiosłuchaczy, którzy prezentują antysemityzm i inne oznaki nienawiści wobec ludzi odmiennych od nich, przedstawiają jak bardzo ich mentalność różni się od mentalności prawdziwego katolika. Ich zdolność do plucia i przeklinania na osoby o innych poglądach powstała jak gdyby oni byli pod wpływem opium.

Sam zaś ojciec postawił siebie w roli mentora narodu polskiego. To on decyduje co jest dobre, a co złe. To jemu wolno w niewybrednych słowach obrażać naród. Trzeba przyznać, że w swoich wypowiedziach nie oszczędza nikogo. Obraża pierwszą damę, obraża prezydenta, premiera. Dostaje się politykom dzisiejszej opozycji i dzisiejszej koalicji. I chociaż linia programowa Radia Maryja często jest daleka od oficjalnych deklaracji Kościoła katolickiego to polscy hierarchowie nie są jednak w stanie wpłynąć na ojca Tadeusza Rydzyka, aby zaniechał działań godzących w dobre imię Kościoła.

Obecnie religia w Polsce jest wykorzystywana do ściągania nazw ulic i burzenia pomników wybitnych działaczy i komunistów polskich, którzy wspólnie przelewali krew za Polskę. Chociaż nasze państwo stało się burżuazyjne wręcz do przesady i głosi jak na takie przystało zasadę: Religia jest sprawą prywatną to pozwala partiom politycznym i siłom klerykalnym na penetrację różnych dziedzin życia. Państwo nie powinno w żaden sposób przykładać ręki do promowania religii. Nie powinno dopuścić do tego, że w państwowych urzędach i placówkach oświatowych są symbole religijne, bo przecież ich miejscem są świątynie.

Polacy nienawidzą Polaków tylko dlatego, że nie podzielają ich chorych czyli urojonych wyobrażeń religijnych! To powrót do najgorszych czasów największej średniowiecznej ciemnoty i religijnego obłędu, który nigdy naszemu krajowi ani żadnemu innemu niczego dobrego nie przyniósł. Ten naród zgłupiał przez te 20 lat i zmarnował swoje szanse w bzdurnych „wojnach na górze”, „wojnach o krzyże<\em>” i innych idiotyzmach.

Religia to historyczny wytwór człowieka”, zwykłe zjawisko społeczne. Marksizm rozpatruje religie w perspektywie historycznej, w kontekście zjawisk kulturowych z ogółem działań i zachowań ludzi w danej epoce. Świat religijny jest więc niczym innym jak tylko dopełnieniem świata społecznego. Marks wyjaśnia genezę Religi przez analizę czynników, które ją podtrzymują. Fryderyk Engels w swoich pismach wspominał „Religia jest fanatycznym odzwierciedleniem w ludzkich głowach tych zewnętrznych sił, które rządzą codziennym bytem ludzi…” Zdarza się i tak że nawet u niektórych Marksistów, Leninistów, a nawet Guevarystów do głosu dochodzą motywy wiary, skłaniające ich do udziału w nabożeństwach religijnych. Jest to wytłumaczalne .

Dzieje się tak m.in. dlatego, że liturgiczno-artystyczne elementy stwarzają okazje do przeżyć estetycznych. Włodzimierz Lenin opisał to tak:” Społeczny ucisk mas pracujących, ich pozorna całkowita bezradność wobec ślepych sił kapitalizmu, który co dzień i co godzinę sprawia po tysiąckroć więcej cierpień i męczarni zwykłym ludziom pracy- oto w czym tkwią najgłębsze korzenie Religii”.

Jako komunista całkowicie zgadzam się z tym co zawarte jest w pismach Karola Marksa, Fryderyka Engelsa, Włodzimierza Lenina. Uważam też, że w naszym kraju powinien być zastosowany rozdział kościoła od państwa. W państwie świeckim (a takim, przynajmniej oficjalnie, jest Polska) ateista nie powinien chować się po kątach i po kryjomu mówić o swoich poglądach. No właśnie, czy Kościół powinien decydować o wszystkich aspektach naszego życia? Wystarczy wymienić kilka najbardziej kontrowersyjnych i popularnych tematów, takich jak homoseksualizm, aborcja, eutanazja, In vitro.

Czy powinniśmy pozwalać, aby Kościół decydował o życiu całego narodu (chociaż naród to nie tylko chrześcijanie), czy też powinno się pozostawić podejmowanie decyzji w tych sprawach zainteresowanym jednostkom oraz ich etyce i moralności? Może na przykład powiedzieć głośno i wyraźnie, że nie chce krzyża w publicznej szkole. Czy Kościół powinien mieszać się do polityki? Problem jednak polega na tym, że Radio Maryja kształtuje przekonania polityczne słuchaczy, mobilizuje ich do wzięcia udziału w wyborach, wskazuje, na kogo głosować, a na kogo nie głosować.

Ksiądz Rydzyk od czasu wyborów 2005 roku stał się znaczącą postacią w polskim życiu politycznym. Komentuje wydarzenia polityczne, nominuje na stanowiska, strofuje polityków, obraża. A wszystko to czyni językiem, który z piękną polską mową niezbyt wiele ma wspólnego. Ingerowanie przez duchownego w życie polityczne wydaje się mocno niestosowne. Duchowny, jak każdy obywatel ma prawo wypowiadać swoje zdanie w kwestiach politycznych. Ojciec Rydzyk nie ogranicza się jednak do komentowania polityki, on ją uprawia.

Państwa socjalistyczne traktowały oddzielenie kościoła od państwa jako niezbędną instytucję społeczno ustrojową. W dobie rewolucji socjalistycznych rozdział ten warunkował postęp przemian społeczno-ekonomicznych. Nie trzeba tu tłumaczyć, że rozdział ten umocniłby suwerenność naszego państwa w oczach naszych sojuszników.

Proletariat rewolucyjny dopnie tego, aby religia istotnie stała się dla państwa sprawą prywatną. W tym zaś oczyszczonym ze średniowiecznej pleśni ustroju politycznym proletariat poprowadzi zakrojoną na szeroką skalę otwartą walkę o zniesienie niewoli ekonomicznej, tego rzeczywistego źródła religijnego ogłupiania ludzkości.”

Włodzimierz Lenin ("Socjalizm a religia").

I niech ktoś powie, że Marks nie miał racji. Miał ją. To oczywiste. Dla mnie liczy się dobro i rozum. Uważam, że we wszystkim należy zachować umiar, także w sferze wiary. Powinniśmy stawiać na życie w zgodzie z innymi, a najlepiej by było, gdybyśmy wszyscy wierzyli po prostu w dobro.

Źródła:

[1] Dzieła Wszystkie tom I: Karol Marks, Fryderyk Engels. Książka i Wiedza. Warszawa 1962 Manifest Komunistyczny: Karol Marks, Fryderyk Engels: Książka i Wiedza. Warszawa 1976

[2] Słownik filozofii marksistowskiej : Wiedza Powszechna. Warszawa1982

[3] Wybrane problemy marksistowskiego religioznawstwa: red. Józef Grudzień: Książka i Wiedza. Warszawa 1972

Portret użytkownika zmierzch
 #

Odezwa na koniec artykułu wzywająca do „umiaru” brzmi groteskowo po tym jak autor przyrównał wierzących do fanatycznych narkomanów, stosując przy tym dziecinne i prymitywne wywody typu „Ludzie szczęśliwi, pozytywnie nastawieni do życia i świata, nieumęczeni troskami i bólem, wiedzący wiele i myślący racjonalnie nie potrzebują religii. Najczęściej tak właśnie jest. „
Zastanawiające jest jak łatwo powiedzieć krzywdzącą opinię o „większości” , „wszystkich” , „wielu” - a jak trudno powiedzieć to jednej osobie , przykładając do tego kontekst jego dotychczasowego życia. Często ludzie definiują swoje chrześcijaństwo jako relacja między nimi a Bogiem, coś bardzo osobistego, nie używają kategorii typu naród, państwo, polityka, hierarchowie. W tekście nie ma o tym ani słowa – o różnych płaszczyznach na których funkcjonuje religia. Pisał o tym np. Steven Jay Gould – biolog-ateista, który stwierdził, że nauka i religia nie wykluczają się, bo nie ma miejsca gdzie miałyby się wykluczać – dotyczą po prostu innych dziedzin życia. Krzyż, czy religia, są wpisane w naszą kulturę – mają szczególny charakter w obliczu tragedii – tak było np. w Czerwcu 56', gdy ustawiano krzyże czy gdy więźniowie z patyków ustawiali krzyże chcąc przynajmniej w ten sposób uczcić wigilię w obozach koncentracyjnych – szczęście pana Urlicha, że należy do tych postępowych beztroskich ludzi którzy nie muszą upajać się takim narkotykiem.

Idąc dalej – mając na uwadze, jak mocnym i znaczącym symbolem jest krzyż w naszej historii nic dziwnego, że usuwanie go ze szkół budzi tak negatywne odczucia. Mówienie tu o bzdurach i idiotyzmach jest po prostu krzywdzące – zresztą kto ten czas marnuje, ci co go bronią, czy ci którzy tą wojnę wszczynają chcąc go usunąć?
Oczywiście brak słowa o tym, że fanatyzm można było spotkać również po stronie tej światłej młodzieży którzy „obrońców krzyża” opluwali.
Z chleba nie da się wyciągnąć mąki – czy postulat pana Urlicha o brak symboli religijnych w placówkach oświatowych tyczy się także choinek postawionych w klasach?

Czy ateista w Polsce musi się chować po kątach? Jakoś nie słychać, aby zakazano publikować książek Dawkinsa albo żeby religijność była warunkiem stanowiska państwowego – warto tu przypomnieć np. ś.p. Zbigniewa Religi który ze swoim ateizmem się nie krył – a należał, do kato-faszystowskiego-nacjonalistycznego, czy jak inaczej nazwać wedle tej retoryki, PiSu.

Co do tej wszechwładzy Kościoła w kwestiach moralnych – dziwię się, że pana Urlicha w ogóle to obchodzi – skoro do Kościoła nie chce należeć – to czy to jego sprawa jakie są warunki „przystąpienia”? Krótka piłka – albo kupujesz te warunki, albo nie. Przymusu bycia katolikiem w Polsce nie ma.

Na koniec słowo o Radia Maryja – aż dziwne, jak propaganda medialna może stworzyć z marginalnego problemu tak wielką hecę – Rydzyk zdaję się być najważniejszym człowiekiem w Państwie który pociąga za wszystkie sznurki. Z radia musi siać się antysemicki i fanatyczny jad. Wszystko ładnie pięknie – ale w tekście nie ma żadnego (!) przykładu tych wszystkich zjawisk nad którymi rozwodzi się autor. Czy to ma być wiarygodne?

 
Portret użytkownika uno
 #

Młodość, młodość, młodość!

I Marksem się zachwycić, bo tłumaczy świat naukowo, i wierzących rodaków zanadto nie zranić. Grunt, że leninowski prymat celów klasowych nad podziałami światopoglądowymi został przez autora przyswojony.

Generalnie jest tak, że rola religii jako "opium dla ludu" jest zmienna w czasie i w dużym stopniu zależy od postawy kościoła/kościołów daną religię objaśniających ludowi. Jeżeli kler wpaja wierzącym te elementy, które nakazują pokorę, poddaństwo i zakaz buntowania się przeciwko "bożemu porządkowi" na świecie, to w oczywisty sposób służy wyzyskiwaczom i wchodzi w konflikt z siłami postępowymi.

Jeśli zaś kościół niesie pociechę duchową cierpiącym, promuje idee równości i braterstwa - również obecne w wielu religiach ("prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niźli bogacz wejdzie do królestwa niebieskiego") to religia staje się czymś politycznie i klasowo neutralnym - prywatną sprawą każdego obywatela.

 
Portret użytkownika zmierzch
 #

@uno
Nie widzę w tym tekście prymatu problemów biedy, przestępczości, wyzysku, a raczej hierarchię ustanowioną przez Gazetę Wyborczą – jak demoniczne Radio Maryja i krzyże w szkołach. Swoją drogą, ciekawe jest, że dobre zdanie o RM ma... Cezary Pazura – który mówi, że bardzo tęskni za czasami gdy w radiu można było usłyszeć cokolwiek o miłości – jak widać sprawa chyba jest bardziej skomplikowana niż przyklejenie łatki antysemitów i fanatyków.

Jak już pisałem, nie można religii oceniać jako całość płaszczyzn na których działa – od wspólnoty spotykającej się co niedzielę na mszach świętych, działalności charytatywnej Kościoła, dynamiki myśli teologicznej (która w Polsce, to trzeba przyznać – kuleje, ale proszę zwrócić uwagę jakie poglądy ma np. ojciec George Coyne w wywiadzie z Richardem Dawkinsem – krew się jakoś nie leje ;) link : http://www.youtube.com/watch?v=Nhd09ATs8VQ ) , a wysoko postawionych hierarchów na których zwykły człowiek poszukujący nutki wiary w swoim życiu zazwyczaj nie zwraca uwagi. W innym przypadku – jak można by niesprzecznie ocenić fakt, że podczas powstania listopadowego dzień w dzień w gdańskiej Katedrze Oliwskiej były odprawiane modlitwy za niepodległość, a tysiąc kilometrów dalej, w Watykanie papież Grzegorz XVI tych powstańców ekskomunikował. I tutaj Kościół („kościół” to budynek z cegieł, a nie instytucja) można krytykować – ale to nie znaczy, że tych modlących należy oceniać tą samą miarą, a religię spisywać na straty bo nie tylko w tym przypadku była ważnym czynnikiem w naszej kulturze.

 
Portret użytkownika tres
 #

Miejmy nadzieję że się dobrze rozumiemy. Daleko nam do linii burżuazyjno-liberalnych antyklerykałów w stylu Urbana, Pailkota czy "Faktów i Mitów".

Nasz krytycyzm wobec liberalnych hucp pod krzyżami i wrogość wobec "Gazety Wyborczej" wyraziliśmy tu:

http://1917.net.pl/?q=node/3059

http://1917.net.pl/?q=node/3477

http://1917.net.pl/?q=node/3538

Jako że cenimy rewolucyjny potencjał chrześcijan, publikowaliśmy na naszej stronie teksty o ks. Camillo Torresie

http://1917.net.pl/?q=node/2129

http://1917.net.pl/?q=node/2225

http://1917.net.pl/?q=node/2061

Cenimy także naszego rodzimego Piotra Ściegiennego
i ks. Eugeniusza Okonia

http://1917.net.pl/?q=node/786

http://1917.net.pl/?q=node/832

http://1917.net.pl/?q=node/3291

Niemniej jednak ws. religii najbardziej skłaniamy się ku ocenie Lenina wyrażonej w poniższej pracy

http://1917.net.pl/?q=node/2832

 
Portret użytkownika zmierzch
 #

@tres
świetne artykuły o Ściegiennym i Okoniu. Niestety tekst Lenina jest wstępem do działalności organizacji typu Związek Wojujących Bezbożników, stawiającym wszystko w prostym schemacie, w którym to wierzący to grupa otumanionych osób ("Religia to rodzaj duchowej gorzałki"), którzy mają swoje wierzenia, czy jak mówi Lenin - przesądy, tylko ze względu na biedę w której się znaleźli("Bezsilność klas wyzyskiwanych w walce z wyzyskiwaczami równie nieuchronnie rodzi wiarę w lepsze życie pozagrobowe, jak bezsilność dzikusa w walce z przyrodą rodzi wiarę w bogów, diabły, cuda itp.") - sprowadzając motywacje i życiorys milionów ludzi do naiwności. Pomyślmy - czy tą samą ocenę należy przypisać roli religii w masowych modłach Polaków w 39', czy pieśń "Boże, coś Polskę" i jej 'popularność' podczas Powstania Styczniowego i np. faktu, że Hans Frank zaraz przed wyrokiem norymberskim stał się nawiedzonym neofitą? Niestety Lenin utożsamia wiarę i działalność samej Cerkwi, co jest bardzo wątpliwą tezą, o czym już pisałem w poprzednim poście. Co proponuje Lenin? Z jednej strony pisze o tym jak to religia powinna być sprawą prywatną, a z drugiej strony proponuje "świadomym" robotnikom pogardę wobec wiary ("Współczesny uświadomiony robotnik, wychowany przez wielki przemysł fabryczny,' oświecony życiem miejskim, odrzuca z pogardą przesądy religijne") de facto dając przyzwolenie na późniejsze represje wobec Cerkwi.
Późniejsze wezwanie do nie stawiania kwestii walki z religią na pierwszym miejscu zdaję się wybiegiem taktycznym, aby zbytnio nie odstraszać tych religijnych rodaków.

Trudno też zrozumieć co oznacza "odcięcie Kościoła i państwa" - czy to znaczy, np. na gruncie polskim aby wyrzucić ze szkół wspomniane przeze mnie choinki? Czy kultura która nas otacza ma być całkowicie wybrakowana z elementów religijnych? Czy oceny Lenina w ogóle korespondują z rokiem 2011 i to w naszym kraju? Wydaje się, że nie - dobrze, że krytykował działalność Cerkwi która była głucha na cierpienie społeczne, źle, że dowiodło go to do całkowitej negacji wszystkiego co kojarzy mu się z religią - w pewnych momentach wygłaszając tezy, które mogłyby być przez wielu Polaków, "którzy zachowali te czy inne pozostałości dawnych przesądów" odebrane jako obraźliwe .

 
Portret użytkownika uno
 #

Stosunek Marksa i Lenina do religii w dużej mierze wynikał z zachwytu materialistyczną metodą poznania świata. Oto nagle wszystko możemy objaśnić naukowo, człowiek staje się wszechpotężny i niejako wciela w rolę Boga.

Czasami nienawiść do Boga prowadząca do odrzucenia religii może wynikać z miłości do człowieka. Któryś z naszych brodaczy irytował się, że za całe dobro doznane od innych ludzi wierzący dziękuje Bogu. Wydawało się to niemądre i niesprawiedliwe.

Wersja nowsza, po drugiej wojnie światowej: Boże skoro jesteś wszechmogący i miłujący to jak mogłeś do tego dopuścić? Albo jesteś zły, albo ciebie nie ma itd..

Stosunek Lenina do religii był przed wszystkim stosunkiem do cerkwi, a więc kościoła maksymalnie upaństwowionego, będącego filarem carskiego reżimu, gzie pop był nie tylko duchownym, ale równocześnie funkcjonariuszem carskiego aparatu propagandowego.

Z drugiej strony Lenin jasno stwierdził, że ważniejsze jest jednoczenie robotników do walki o sprawiedliwość społeczną niż wpajanie światopoglądu naukowego. Później działała już zasada symetrii politycznej; im ostrzej religia/kościoły występowały przeciwko socjalizmowi, tym bardzie nieprzejednane stawało się stanowisko rządu rewolucyjnego wobec religii.

Zachowanie przez kościół neutralności wobec przyszłej transformacji ustrojowej, sprawi że religia przestanie być kwestią polityczną, a stanie się prywatną sprawą każdego człowieka.

Postulowane przez nas oddzielenie kościoła od państwa oznacza w praktyce dwie rzeczy: po pierwsze ilekroć kościół wejdzie w konflikt z nauką, próbując z powodów religijnych zakazać badań lub publikacji odkryć, tylekroć komuniści staną po stronie nauki (dotyczy to również programów nauczania w szkołach). Po drugie, dopóki w Polsce będą bezdomni i głodne dzieci, będziemy sprzeciwiać się dotowaniu z budżetu budowy Świątyni Opatrzności Bożej.

Namawiałbym też wierzących rodaków by nie byli zanadto obrażalscy. Gdybyśmy my chcieli się obrażać za wszystko co księża mówią o niewierzących to mielibyśmy w kraju nieustającą religijną wojnę domową.

 
Portret użytkownika tres
 #

Marksizm jako że jest nauką i opiera się na materializmie dialektycznym odrzuca wszelkie prawdy objawione. Jednak sam fakt bycia marksistą nie determinuje treści prowadzonej polityki. Jak uczy bowiem dialektyka, to samo zagadnienie w różnym miejscu i czasie może przedstawiać się zupełnie inaczej. Fakt że Lenin 100 lat temu napisał to i tamto i może być to inspirujące wcale nie każe dzisiejszym marksistom obierać konkretnego stanowiska wobec Kościoła czy wiary religijnej konkretnej osoby. Wszystko zależy od sytuacji a na dziś dzień głównego wroga proletariatu widzimy w demoliberalizmie TVN, GW i PO.

100 lat temu w Rosji głównym wrogiem proletariackiej rewolucji byli wszyscy zwolennicy caratu w tym korzystający pełnymi garściami z reżimu hierarchowie cerkiewni. Tak jak czasy się zmieniają tak marksiści zmieniają swoją politykę. 100 lat temu w Rosji liberalna burżuazja była siłą względnie postępową bo walczyła o demokrację parlamentarną przeciw caratowi. Dziś liberalna burżuazja jest siłą skrajnie reakcyjną i przynosi proletariatowi Europy jedynie antyspołeczne cięcia, zubożenie, nędzę i kolonialną zależność od NATO/UE.

 
Portret użytkownika zmierzch
 #

Jak już bierzemy pod uwagę kontekst który doprowadził Lenina do tych poglądów to powinniśmy także powiedzieć jakie działania one zainspirowały – jak można przeczytać w tym artykule Siergieja Firsowa (http://docs9.chomikuj.pl/9366526,0,0,Szturmowanie-niebios.doc) – w Rosji w latach 1928-1929 istniała Komisja Antyreligijna co tezę, że to tylko sprzeciw wobec sojuszu carat-Cerkiew stawia w dość wątpliwym świetle. Przytoczę tu parę wiadomości, również z tekstu znajdującego się na stronie Kościoła Chrześcijan Baptystów ( http://dlajezusa.pl/dj/content/view/996/99/1/2/ ) :
-oficjalne hasła przyjęte przez Związek Wojujących Bezbożników to „Przez bezbożność do komunizmu „ i "Walka z religią - to walka o socjalizm".
-Wprowadzony został 6dniowy tydzień z usuniętą chrześcijańską niedzielą (to rok 1929)
-wedle różnych relacji na terenie ZSRR organizowano festyny antyreligijne ośmieszające wiarę i samą Cerkiew
-„wprowadzony w tym samym 1926 r. kodeks karny przewidywał roboty przymusowe za nauczanie religii, w latach 1925-27 uwięziono 117 biskupów, z których następnie 14 zamordowano i tysiące innych duchownych. W 1928 r. zamknięto 550 cerkwi i około 30 klasztorów (w 10 z nich urządzono muzea ateizmu) oraz praktycznie wszystkie seminaria duchowne. „

Ciekawym jest też, że po 1937 roku większość obywateli w spisie powszechnym określiła siebie jako wierzący.
Co do tego co napisał tres, nie za bardzo rozumiem na czym ma polegać inspirowanie się oceną Lenina, skoro ma ona dotyczyć wyłącznie tamtych czasów. Czy nie sądzicie, że publikacja takich tekstów w obliczu tego co stało się już po jego śmierci nabiera zupełnie innego wydźwięku – bardzo krzywdzącego i bolesnego?
I jak coś co nazywa się >materializmem< dialektycznym nie ma definiować poglądu na religię?

Można by powiedzieć, że Lenin sprzeciwiał się działalności Cerkwi, ale niestety widać tam mocne akcenty przeciwko samej wierze, a brutalne słownictwo sprzyja atmosferze represji. Zastanawiający jest też stosunek do religii zależnie od okoliczności w których ona „działa” - przecież ci modlący się w Katedrze Oliwskiej nie kalkulowali co na to powiedzą hierarchowie ale traktowali to w ramach przeżycia duchowego a nie społeczno-politycznego – mam wrażenie, że Lenin tej płaszczyzny zupełnie nie dostrzegał. Ostatnio trzecioświatowcy mówili o tym, że jedzenie schabowego albo słuchanie muzyki niewokalnej jest burżuazyjne – czy ideologia musi wgłębiać się w każdą dziedzinę życia, nie zostawiając podejścia do kwestii niematerialnych indywidualnym osobom ?

Co do obrażania, uno, ciekaw jestem jak w tej skali obrażalstwa umiejscowiłbyś muzułmanów – czy nasze polskie warunki to nie przedszkole w porównaniu z nimi? :-)

 
Portret użytkownika tres
 #

Sam fakt oddzielenia kościoła od państwa i odebrania mu majątków nie spowoduje że byli popi, księża i biskupi ochoczo pójdą do pracy do fabryk, zbratają się z robotnikami i poprą władzę radziecką. Dostojnicy kościelni, władający majtkami ziemskimi to tacy sami obszarnicy jak inni, z tą różnicą że są doskonale zorganizowani i posiadają dojście do ludu w postaci umiejętnego posługiwania się propagandą religijną, co czyniło ich punktami oparcia dla kontrrewolucji.

Nie bez znaczenia był też jednoznacznie reakcyjny charakter samej Cerkwi w której nie powstały żadne postępowe nurty oferujące alternatywną, popierającą wyzwolenie robotników i chłopów wersję wiary religijnej. Stąd też zdecydowane działania bolszewików. Nie były one efektem żadnygo demonicznego planu, lecz sytuacji w jakiej przyszło działać rewolucjonistom.

W kraju protestanckim czy laickim stosunek rewolucyjnego rządu do religii mógłby być inny już nie mówiąc o państwach Ameryki Łacińskiej gdzie np. Chavez nie wstydzi się swojej wiary łącząc ją jednocześnie z realizacją rewolucji społecznej, ponieważ lewicowy nurt chrześcijaństwa jest tradycyjnie silny w tym regionie świata.

W skrócie - marksizm owszem stanowczo neguje prawdy objawione acz nie determinuje "jedynie słusznej" linii działania wobec osób wierzących czy kogokolwiek

 
Portret użytkownika uno
 #

Zmierzch

Lenin umarł 21 stycznia 1924 r. To co działo się po jego śmierci to już zupełnie inna bajka, inspirowana głównie przez Stalina (nota bene studenta seminarium)

Można by więc powiedzieć złośliwie, że "czym skorupka za młodu nasiąknie,tym na starość trąci.

Za WIKIPEDIA
Od 1888 roku Stalin uczęszczał do szkoły parafialnej w Gori, a od 1894 roku kształcił się, za namową swojej matki oraz dzięki protekcji jej przyjaciół, w seminarium duchownym w Tyflisie (obecnie Tbilisi). Szkoły tej nie ukończył. Jednak wbrew legendzie, stworzonej później przez oficjalną propagandę, Stalin nie został usunięty z seminarium za marksistowskie poglądy czy też niezdane egzaminy. Zrezygnował z nauki z powodu podwyższenia czesnego, którego nie był w stanie, bądź po prostu nie chciał płacić[9]. Zachowały się po dziś dzień jego wszystkie seminaryjne świadectwa. Wyniki w nauce, w zależności od roku studiów, miał dobre lub bardzo dobre.

A tak zupełnie poważnie. Jeszcze raz wracam do kwestii symetrii politycznej. Jak zachowała się cerkiew podczas rewolucji i wojny domowej? Czy zachowała neutralność?
Bolszewicy i klasa robotnicza Rosji, za zwycięstwo rewolucji zapłacili bardzo wysoki rachunek krwi. Cerkiew była po drugiej stronie barykady. Przed śmiercią Lenina walka z kościołem nie była specjalnie istotnym celem partii, ale była ludzka nienawiść z okresu caratu i wojny domowej, którą potem wykorzystał Stalin i zaczął wysadzać cerkwie.

 
Portret użytkownika Bartek
 #

Hodża zdelegalizował wszystkie instytucje religijne jako feudalny przeżytek. Skonfiskował majątek i przekazał na cele społeczno-gospodarcze i kulturalne. Uznał, że socjalizm buduje się pracą, a nie modlitwą i podjął walkę z zachowawczymi siłami religijnymi. Z innego założenia wyszedł Castro, który doszedł do wniosku, że wartości chrześcijańskie są zbieżne z celami rewolucji socjalistycznej i należy zawrzeć "strategiczny sojusz".
Decydują konkretno-historyczne okoliczności. Nie ma gotowego szablonu. Ogólnie rzecz biorąc Lenin słusznie zauważył, że należy koncentrować się na politycznej i ekonomicznej walce klasowej niż światopoglądowej, ponieważ walka z religią powoduje, że walka klas schodzi na drugi plan, a nawet w ogóle zostaje zatrzymana. Na tym zależy reakcji, która instrumentalnie wykorzystuje religię do walki z ruchem komunistycznym.

 
Portret użytkownika zmierzch
 #

Cóż, myślę, że pole do dyskusji się wyczerpało. Dla mnie traktowanie religii instrumentalnie to na zasadzie - jak Kościół nie będzie się wtrącał to powiemy, że religia to sprawa prywatna, a jak będzie - no to "z pogardą" odniesiemy się do przesądów, co postuluje Lenin. Nie przekona to żadnego religijnego (wierzącego) człowieka. Pomijając już, nie odcięcie się od tego typu retoryki ze względu na tragiczne plony jakie te treści zebrały - jak ten Związek Bezbożników, czy właśnie działania Hodży które, jak rozumiem, wydają się "uzsadnione" ?
I nie chodzi mi u to linię działania, czy taktykę wobec tych czy innych instytucji ale stosunek stricte do poglądów na metafizykę - pozostawianie tego całkowicie w gestii jednostek wydaję się najrozsądniejszym - a nie jest to postulat
ani Lenina, ani pana Urlicha.

 
Portret użytkownika uno
 #

Zmierzch
Wszystkie reżimy traktowały religię instrumentalnie - począwszy od cezarów, prze królów i carów, na prezydentach USA i gensekach ZSRR kończąc. Nie wiem czy władcy "pomazańcy boży" byli wierzący, ale religią legitymizowali swoje panowanie, usprawiedliwiali podboje, grabieże i zbrodnie.

Metafizyka apolityczna (nie uzasadniająca panowania jakiejś mniejszości i wyzysku)jest sprawą prywatną, ale kiedy wchodzi w konflikt z nauką, to my stajemy po stronie nauki.

To jest jasna, ale w zasadzie pokojowa deklaracja z naszej strony.

 
Portret użytkownika norbo
 #

Dzis "opium" stanowi przede wszystkim papka medialna serwowana kazdego dnia. To media steruja "zainteresowaniem" spolecznym, slowa biskupow trafiaja pod strzechy przez telewizory, radia, komputery - i to nie za posrednictwem radykalnych rozglosni w stylu RM ale duze korporacyjne sieci. Religia jest juz tylko dodatkiem do nowego "narkotyku" ulatwiajacego kontrole spoleczna.

 
Portret użytkownika zmierzch
 #

@uno Lepiej brzmi to, co powiedziałeś niż tekst Lenina - jego tezy można po prostu zinterpretować w zgoła odmienny sposób.

@norbo
Nie chcesz chyba powiedzieć, że w telewizji, radiu i Internecie króluje społeczne nauczanie Kościoła albo biblijne opowieści o miłosierdziu? :D Który to biskup korzysta z uroków prime time'u? Z tym, że kierują zainteresowaniem to zgoda.

 
Portret użytkownika uno
 #

Kościół jest mniej konfrontacyjny wobec lewicy, to i język lewicy staje się bardziej spolegliwy. Z drugiej strony pomysł papieża Niemca, by beatyfikować JP II akurat 1 maja jest wyzwaniem rzuconym włoskiej lewicy. Wiadomo, że uroczystości beatyfikacyjne utrudnią lub wręcz uniemożliwią obchody świata pracy w Rzymie.

Jak tak dalej pójdzie, to wrócimy do języka nienawiści, przynajmniej w odniesieniu do papieża Niemca.

 
Portret użytkownika norbo
 #

zmierzch, kiedyś księża nauczali jakaż to wspaniała przyszłość czeka nas w niebie. Obiecana nagroda (i rekompensata za wszelkie cierpienia na ziemi) nie podlegała jakiejkolwiek weryfikacji z tego prostego powodu, że po śmierci ludzie staja się zazwyczaj mało rozmowni. Dziś każdego dnia media nauczają nas w jakich to wspaniałych czasach przyszło nam żyć, mityczny raj sprowadzony został do codzienności - wszyscy jesteśmy już szczęśliwi, piękni, młodzi, bogaci, zdrowi.... Nawet jeśli ktoś zauważa w swoim życiu jakieś niedoskonałości to wkrótce zostaną one skorygowane.
Prosty przegląd seriali telewizyjnych - wszyscy są szczęśliwi, jeśli maja problemy to szybko je rozwiązują, jeśli ktoś traci prace to niemalże natychmiast znajduje nowa jeszcze lepsza, śmiertelne choroby mijają jak zły sen. Oczywiście nawet w telewizji zdarzają się nieudacznicy, osoby słabsze ułomne, nie potrafią one osiągnąć doskonałości w naszym codziennym rajskim otoczeniu - oczywiście same sobie są winne, to alkoholicy, narkomani, nieuki, lenie. Ale bez obaw, nasz cudowny system dba o wszystkie swoje dziatki, z pewnością "pokrzywdzeni" szybko osiągną sukces, wystarczy tylko że zmienia swoje zachowanie. [Klan, Ranczo, Plebania, Pierwsza miłość, inne seriale]. Jednak nie wszystkie istoty ludzkie obdarzone zostały przez naturę doskonałością, wciąż trafiają się osoby nie potrafiące zmienić swojego życia - z ludzi takich śmiejemy się, starszymi nimi nasze dzieci... [All Bundy, Ferdek Kiepski, ...]
Po serialach oglądamy programy informacyjne - wiele złych strasznych rzeczy gdzieś tam daleko, tyle pięknych dobrych cudownych tutaj i teraz. Kryzysy mijają niezauważone, źli ludzie przykładnie ukarani, dobrzy pracowici piękne wakacje spędzają (ach ta zakopianka zapchana!), święta święta (ile wydamy?), doskonałych sportowców podziwiamy... coś brzydkiego? Pewnie znowu jakaś patologiczna rodzina, pomożemy jej, zrobimy zrzutkę, każdy ma swoja szanse w naszym nowym cudownym świecie.................

Oto opium, kłamstwo które można obalić po prostu rozglądając się dookoła, wychodząc z domu, patrząc na ludzi i ich życie :(

 
Portret użytkownika zmierzch
 #

norbo: przesada, przesada, przesada. nie jestem specjalistą od tasiemców, ale przecież pojawią się tam wątki narkomanii, alkoholizmu, wykluczenia i to wśród rodzin które żyją na niezłym poziomie. Jeszcze niedawno triumfy na festiwalach filmów odnosił film "Edi" który z obrazem który przedstawiasz nie miał nic wspólnego - pokazywał on raczej smutną stronę rzeczywistości przepełnioną kolorowymi reklamami. Warto tu wspomnieć tu też mało znany film "Złom" czy "Wesele". W "Bundych" chodziło zupełnie o co innego, choć nie lubię tego serialu, o stereotyp faceta i jego szorstkość w porównaniu do kobiet, ale nie wnikajmy to. co do włączania Kościoła do tego worka z kłamstwami - powiedz mi, po co więc organizuje on akcje charytatywne, albo dlaczego jako temat ostatniego Europejskiego Spotkania Młodych w Rotterdamie ustanowił list br. Aloisa, który pisze m.in. - " walka z biedą to walka o sprawiedliwość. Sprawiedliwość w stosunkach międzynarodowych, a nie przyznawanie zapomóg” czy "Szczęście jest czymś innym: wybierając skromny styl życia, pracę, która ma nie tylko przynosić dochód, ale nadawać sens istnieniu, dzieląc się z innymi, każdy może włączyć się w budowanie przyszłości pełnej pokoju”? Można tu wspomnieć też o działalności samych zakonów które swoją wspólnotowością przeczą chyba logice całego świata.

 
Portret użytkownika norbo
 #

zmierzch, watki narkomani/alkoholizmu/itp. ukazywane są w serialach jako potencjalne przyczyny niepowodzeń - to już napisałem. Tak, na festiwalach sukcesy odnoszą inne filmy ale tak właściwie to ilu ludzi ogląda te festiwalowe obrazy? Jasne, prędzej czy później telewizja zapoda taki "mądry film" - miedzy pierwsza i trzecia w nocy.

(...)powiedz mi, po co więc organizuje on [Kościół] akcje charytatywne, albo dlaczego jako temat ostatniego Europejskiego Spotkania Młodych w Rotterdamie ustanowił list br. Aloisa, który pisze m.in. - " walka z biedą to walka o sprawiedliwość (...)

Czyżby dlatego, że zawsze KK starał się ukazywać jako obrońca słabych/uciśnionych/biednych - to taka tradycja, sięgający starożytności PR przeznaczony dla ludzi "ubogich duchem" :D

Można tu wspomnieć też o działalności samych zakonów które swoją wspólnotowością przeczą chyba logice całego świata.

Dla mnie sam pomysł organizacji religijnej przeczy logice całego wszechświata :D

Absolutnie nie zabierałem głosu w dyskusji na tematy religijne, nie wypowiadałem się również na temat Kościoła ani jego organizacji (za pośrednictwem tego serwisu). Opisałem to co ja osobiście uznaje za współczesne "opium dla ludu" - medialny wizerunek świata sukcesu, władzy pieniądza i bliżej nie określonej obietnicy "raju na ziemi", wiary w kapitalizm, wiary w pieniądz, wiary w możliwość sukcesu za wszelka cenę nawet gdy wszystko przeczy takiej możliwości...... zgodzę się że jest w tej mieszance miejsce na religie, ale wyłącznie jako dodatek w postaci tematu do dyskusji zastępczej: krzyże/religia w szkołach/symbole religijne w urzędach/pseudo-moralność/coś-tam....

 
Portret użytkownika norbo
 #

Sam sobie dopowiem powodowany dziwnym doświadczeniem. Zazwyczaj staram się unikać tematów religijnych jednak odbyta przeze mnie niedawno wymiana zdań na temat religii z pewnym wyznawcą Allaha skłania mnie do uznania cytowanego sloganu ("religia to opium dla mas") za jak najbardziej aktualne. Muszę przyznać, że prezentowane przez mojego rozmówce poglądy (księga jako źródło absolutnej pewności, boska wola i rola jednostki [bóg uczynił mnie robolem?], wiara jako jedyna różnica pomiędzy zwierzętami i ludźmi! [nie jestem człowiekiem?!]) wstrząsnęły moim światopoglądem [i skłoniły do kilkakrotnego sprawdzenie daty czy aby nie cofnąłem się o kilka wieków].
Następnie sam sobie to doprawiłem zapytując ortodoksyjnego chrześcijanina i usłyszałem prawie to samo. Zaczynam się obawiać czy wyznawcy jakiegokolwiek boga nie zjednoczą się przeciwko niewiernym........

 

Społeczność

dzierżyński