Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Zdzichu 2010: Białoruś - ofiara kłamliwej propagandy

Białoruś godło

Białoruś w ostatnich dniach stała się głównym celem bezczelnych i niesprawiedliwych ataków ze strony zarówno polskich, jak i zagranicznych mediów i instytucji.

Oskarżenia najczęściej opierają się o zwykłe przypuszczenia, a żeby wzmocnić siłę swych argumentów media okrajają przekazywane przez siebie informacje do tych, które są im wygodne, a więc przekazują półprawdę, która według pewnego niemieckiego przysłowia jest podwójnym kłamstwem. Głównym organem zachodniego imperializmu działającym na Białorusi jest „niezależna” (a w rzeczywistości zależna od TVP, które jest dalekie od obiektywizmu politycznego) telewizja Bielsat TV

Innym „argumentem” opozycjonistów jest również sondaż przeprowadzony przez Centrum Jurija Lewady, według którego Łukaszenka miał zdobyć „jedynie” 47%, (według oficjalnych wyników uzyskał 82,6%) a jego główny oponent- Aleksander Milinkiewicz- lider ruchu społecznego „O Wolność”, „aż” 25,6%, (oficjalnie otrzymał 6% głosów). Jednak praktyka pokazuje, że sondaże nie zawsze odzwierciedlają realny wynik wyborów.

Białoruski Komitet Helsiński i Centrum Praw Człowieka Wiasna oznajmiają, iż z wyników komisji, w których „prawidłowo” liczono głosy, Aleksander Łukaszenka otrzymał około 40% głosów. Nawet jeśli ta informacja jest prawdziwa, to ci ludzie przedstawili wyniki jedynie małej części komisji wyborczych, co oznacza , że przedstawiony przez nich wynik wyborów będzie się mijał z ostatecznym.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało na swojej stronie internetowej „Wspólny artykuł Ministrów Spraw Zagranicznych Czech, Niemiec, Polski i Szwecji w sprawie Białorusi” zatytułowany: „Przegrany Łukaszenka”. Czytamy w nim między innymi:

O ile samo głosowanie przebiegało poprawnie, o tyle liczenie głosów było już farsą. Według raportu niezależnych obserwatorów, liczenie głosów w prawie połowie badanych lokali wyborczych określone zostało jako „złe” lub „bardzo złe” i z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że w pozostałych było jeszcze gorzej. Stało się jasne, że nadeszły rozkazy, by głosów nie liczyć, tylko ogłosić z góry ustalony wynik.
Nie ma możliwości poznania prawdziwego wyniku wyborów, jest jednak w pełni jasne, że podany wynik na pewno nie ma legitymacji demokratycznej.”

Widać, że posłuszny Amerykanom minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, oraz ministrowie spraw zagranicznych innych państw nie posłużyli się informacjami wskazującymi na przegraną Aleksandra Łukaszenki. Dlaczego więc właśnie tak zatytułowali swój artykuł? Jest to jeszcze jeden argument wskazujący na bezpodstawność argumentów przeciwników białoruskiego prezydenta.

Propagandyści bazując na tej półprawdzie powstałej z domniemywań zaczęli nawet wyzywać prezydenta Łukaszenkę od „dyktatorów”, „tyranów”, nazywając jego rządy „reżimem”. Nie dzieje się tak pierwszy raz. Hugo Chavez podczas spotkania w Mińsku powiedział: „Siły imperializmu i hegemonizmu usiłują zgnieść zarówno nas, jak i Białoruś”. Praktyka pokazuje, że miał stuprocentową rację. Dużo Białorusinów również jest zadowolonych z rządów Łukaszenki wskazując na to, że dobrze im się żyje w ich kraju.

Widocznie dla zachodnich propagandystów jedyną demokracją na Białorusi byłoby zwycięstwo jakiegokolwiek z kandydatów, tylko nie Łukaszenki. Taka postawa jest totalitaryzmem w czystej postaci. Warto również nadmienić, iż w Polsce władza zabroniła komunistom korzystania z jednego z praw gwarantowanych przez Powszechną Deklarację Praw Człowieka do głoszenia poglądów jakie wyznają. To również jest postawą jawnie antydemokratyczną, oraz świadczy o hipokryzji kapitalistycznej propagandy.

Białoruś- kolejny cel zachłannych imperialistów

Wybory te mają również duże znaczenie ekonomiczne. Polska już nie raz ujawniała chęci do „liderowania” w strefie środkowoeuropejskiej. Taka polityka dąży do przyłączenia krajów leżących na wschód od Polski do Unii Europejskiej przy maksymalnym zaangażowaniu polskiego rządu. Dla polskich elit jest to duży prestiż i awans w hierarchii państw członkowskich UE, jednak może mieć to złe, a nawet fatalne skutki dla krajów przyłączonych.

Na drodze do zrealizowania tych chęci, które są widoczną i bijącą w oczy oznaką imperializmu zachodniego i polskiego stoi prezydent Aleksander Łukaszenka, który realizuje politykę bazującą na partnerstwie z Rosją. Daje to Białorusi ogromne zyski w postaci niskich cen gazu, znikomego zadłużenia publicznego, oraz do czasów kryzysu finansowego bardzo dużym wzrostem PKB. Uniemożliwia to utworzenie różnych prywatnych przedsiębiorstw zachodnich, które kradłyby dobytek Białorusinów. Widoczne jest w związku z tym pewne zdenerwowanie, które obecnie przeistacza się w szał i histerię zachodnich imperialistów, którzy próbują „zdobyć” Białoruś szantażem.

Społeczność

BLOOD