Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Szymon Budny: O tzw. "nieaktualności marksizmu"

Stefan Żółkiewski (Szymon Budny)

Artykuł Stefana Żółkiewskiego („Szymona Budnego") z „Prze­łomu"
 
O TZW. NIEAKTUALNOŚCI MARKSIZMU
 
1.   Postawienie   zagadnienia
 
 
 
 
 
 
Potrzeba politycznej orientacji, świadomości dróg i celów sku­tecznego społecznego działania jest dziś żywsza niż kiedykolwiek. Dysponujemy z grubsza biorąc trzema stanowiskami: klasycznymi ideologiami demokracji, ideologią faszyzmu oraz ideologią socja­lizmu naukowego. Pierwsze, tkwiące korzeniami w mieszczańskim liberalizmie początku XIX w., mimo wielu kuszących stron zbyt mocno związane są z określonym ustrojem gospodarczo-politycz-nym — kapitalizmem i okazują małą podatność do użycia ich w kierunku nieco dalej idącej przebudowy ustroju. Mimo swego liberalizmu i pozornej tolerancji są bezwzględnie zachowawcze, jeśli idzie o podstawy ustroju, w którym się rozwinęły. Ideologia faszyzmu dostatecznie wyraźnie ukazała swoje oblicze w praktyce hitlerowskich Niemiec, stosowanej dziś w całej Europie. Dla nas ma ona wymowę Wawra, Oświęcimia [1], szubienic. Ostatnia wreszcie ideologia naukowego socjalizmu obłożona jest wśród inteligencji anatemą nieaktuałności.
Dorobek pisarski dawno zmarłych klasyków marksizmu, ich twórczość teoretyczną przeciętny inteligent traktuje jako coś zeszłowiecznego, przezwyciężonego. Już w końcu XIX w. tchórz­liwe i oportunistyczne elementy wewnątrz obozu marksistow­skiego próbowały upodobnić doktrynę klasyczną do modnych wówczas kierunków myśli mieszczańskiej. Rewizjonizm w pierw­szej swej fazie (bernsteinowskiej) nie atakował fundamentów dialektycznego materializmu, korygował tylko empiryczne tezy tam. gdzie rzekomo okazywały się one nieadekwatne, nie odpo­wiadające rzeczywistości W drugiej fazie, współczesnej — de Mann (u nas Brzozowski) — rewizjonizm miał już szersze ambicje, odrzucał materialistyczny punkt widzenia, na innym
 
fundamencie filozoficznym chciał oprzeć „socjalistyczny styl myślenia".
Oprócz tych ataków od wewnątrz były i z zewnątrz. Odrodze­nie idealizmu subiektywnego w drugiej 'połowie XIX w. spowo­dowało u schyłku tej doby poważną depopularyzację marksizmu jako doktryny filozoficznej.
Zadaniem teoretycznych podstaw marksizmu jest służenie spo­łeczno-politycznej praktyce. Zatem, jeśli w pojęciu niechętnego marksizmowi inteligenta teoria ta jest przezwyciężona, jeśli jest nieempiryczną i nieadekwatną metodą badania rzeczywistości — musi tym samym prowadzić do błędów w działaniach prak­tycznych.
Toteż przezwyciężenie niechęci do praktyki marksistowskiej zależeć będzie u inteligencji w dużej mierze od przezwyciężenia uprzedzeń do marksizmu dialektycznego w płaszczyźnie teore­tycznej, intelektualnej.
 
 
 

 

  1. Rzekomo przezwyciężone  stanowisko

 
 
 
 

 
Co atakowano w filozofii marksistowskiej w drugiej połowie XIX wieku? Po pierwsze swoiście pozytywny stosunek do rozumowej postawy człowieka wobec świata. Nie był to mecha­niczny racjonalizm XVIII w. Nie mniej jednak marksizm pod­kreślał odpowiedniość (adekwatność) istniejącą między opraco­waną przez siebie (za Heglem) metodą dialektyczną i rzeczy­wistością zewnętrzną. Schemat dialektycznego myślenia nie jest oderwanym płodem rozumu, lecz uogólnieniem praw żywego, konkretnego doświadczenia. Uogólnieniem opartym na postrze­ganiu nierozerwalnego związku teorii z praktyką, na odrzucaniu martwoty i schematyzmu. Charakterystyka metody dialektycznej byłaby jednocześnie charakterystyką procesu rozwoju świata rzeczy
 
 

 
 [a] W parze z tak pojętą odpowiedniością myśli i rzeczywistości idzie postulat realizmu poznawczego. Twierdzenia o możliwości osiągnięcia obiektywnej wiedzy o świecie, świecie obiektywnie istniejących rzeczy, a nie subiektywnie danych zjawisk [a] .[2]
 
 

Po trzecie — jako sprawdzian poprawności myślenia wysuwa marksizm postulat empiryczny, doświadczenia wolnego od spe kulacji sensuaiistycznej. Sąd empiryczny jest odzwierciedleniem praktyki, działania społecznego, nie zaś tylko opisem danych zmysłowych, nie opisem doznawania elementarnych jakości wzro­kowych, dotykowych itd. Praktyka bowiem społeczna rozgrywa się w świecie rzeczy, a nie jakości.
 
 

  [b] W tym ujęciu obiektywnie istnieje nie tylko trójwymiarowy kamień, ale i system filozoficzny, i ideologia polityczna. Są to swoiste fakty socjologiczne nie sprowadzalne w żadnym sensie do danych fizykalnych. Równocześnie podkreślał marksizm mo-nizm ontologiczny — rzeczywistość jest jedna, materialna. Ale materię określa nam nie tylko fizyka, lecz wszystkie dyscypliny empiryczne [b] [3].
 
 

 
 Postulat to niezmiernie doniosły dla praktyki naukowej, jak i dla praktyki społeczno-politycznej, reforma­torskiej. Jeśli przyjmiemy, że rzeczywistość ludzka humanistyczna różna jest od rzeczywistości przyrodniczej, musi wyniknąć stąd przekonanie o swoistych prawach rządzących tą dziedziną. Będą to prawa społeczne. Tym samym odrzuca marksizm zarówno naturalistyczną, jak i psychologiczną interpretację społecznych procesów rozwojowych. Odrzuca marksizm pojęcie „natury" ludz­kiej obdarowanej swoistymi instynktami i właściwościami decy­dującymi o kierunku i charakterze przemian społecznych. Tak samo odmawia w tej dziedzinie znaczenia prawom rządzącym indywidualną psychiką Wytwory społeczne dla marksisty pod­porządkowują się (jako twory sui generis) swoistym, odrębnym prawom społecznym i prawa te dadzą się empirycznie uchwycić i sformułować. Wiele miano do zarzucenia temu bogatemu do­robkowi teoretycznemu. A więc po kolei.
 
 

 
 
 
3.   Pseudoprawdy   idealizmu
 
 

 
 
gactwo rzeczywistego życia niedostępne było rzekomo rozumowi. Istnieć miały siły duchowe człowieka, które sięgały głębiej. Bergson mówił tu o intuicji. Ważne miało być to, co dyktują człowiekowi wewnętrzne, żywiołowe siły, którym niekiedy nada­wano nazwę „woli mocy".
 
 

Marksizm miał być naiwny ze swoim „metafizycznym" mate­rializmem, niekrytyczny ze swoją wiarą w obiektywne (na danym historycznym etapie) poznanie. Trzy różne kierunki przezwy­ciężały te błędy marksizmu: we Francji konwencjonalizm [4] na gruncie teorii nauki, w Niemczech neokantyzm [5]  na gruncie tradycyjnej filozofii i filozofii historii i w Ameryce pragmatyzm [6] najbardziej interesujący się konkretnym człowiekiem i jego działaniem.
 
 

Ta nowa krytyczna postawa przyniosła w teorii poznania i nauki wyodrębnienie dwu sfer poznania: podmiotowej i przedmiotowej Na pierwszą składają się czyste kategorie myśli, jej spontaniczne twory, druga była sferą doświadczenia.
 
 

Przeciw rzekomo ciasnemu materializmowi wysunięto kon­cepcję wielości bytów. Obok świata ciał, wskazywano, istnieje świat wartości będących obiektywizacją ponadindywidualnego ducha. Prawa przyrody dotyczą ciał. Lecz rozwój kultury i życia duchowego człowieka kierowany jest przez wewnętrzne prawa idealnego świata wartości norm.
 
 

W tym ujęciu obojętne jest, jak ludzie żyli, gospodarowali i myśleli w jakiejś określonej epoce historycznej. Kultura ich była bowiem urzeczywistnieniem ducha katolicyzmu, ducha protestan­tyzmu czy ducha liberalizmu; sens społeczny całkowicie tłumaczy! się wzajemnym powiązaniem takich wartości, jak religia, prawo wolność itd. Początku i podłoża tych ideologii nie szukało się Były one czymś „zastanym", płynącym bądź z ducha ludzkiego bądź z ducha wyższego rzędu ponadindywidualnego.
 
 

 
 
A empiryczność, a prawdziwość tych twierdzeń? O to mniejsza człowiek był ostateczną miarą poznania. Prawdziwy był sąd który prowadził do skutecznego, zgodnego z zamiarem działania Człowiek był twórcą i sędzią swego żałośnie subiektywnego świata.
 
 

Przeciwwagą dla tych skrajności pluralizmu [7] bawiącego się w tworzenie zgoła mitologicznych bytów był wypływający z tych samych źródeł neokantowskich pozytywizm [8]. I tu odrzuca się realizm poznawczy, walczy się z ,,metafizycznością" marksizmu Mach i jego następcy, idąc po linii sensualistycznej i subiekty-wistycznej spekulacji, uznali, że jedyne, co możemy poznać w do­świadczeniu, to treść naszych wyobrażeń. O nich tylko możemy orzekać z całą ścisłością. Prawdziwe są tylko sądy przekładalne na język fizyki.
 
 

 
 
W drugiej połowie XIX w. ideolodzy rewizjonizmu, syndykalizmu [9], prekursorzy faszyzmu pełnymi garściami czerpią z arse­nału argumentów wyżej scharakteryzowanych myślicieli. Obra­cają się oni w świecie, który poznają przy pomocy takich narzędzi jak instynkt, intuicja, wola mocy. Rzeczywistość traci swój obiektywny sens — jest tworem człowieka, podporządkowuje się jego woli. Powstawanie kultury to twórczość ducha, nie skrępo­wana, będąca poza zasięgiem wszelkich praw. Rzeczywistość składa się ze zdarzeń jedynych, niepowtarzalnych, nie powiąza­nych wzajemnie. Ta rzeczywistość, w której mierzwą jest masa. a na niej zakwita wspaniały kwiat twórczej elity, wybitnych indywidualności, geniuszem swym i wolą tworzących epoki.
 
 

Na tej pożywce rósł kult narodowych instynktów, kult wodzów, kult biologicznych, rasowych doskonałości — kult bzdury i zbrodni nie hamowanej żadną obiektywną prawdą, żadnym ponadosobistym sprawdzianem.
 
 

 
 
 
 4.Kryzys wewnętrzny  idealizmu
 
 
 
 

 
Niedługie były chwile triumfu myśli mieszczańskiej w drugiej połowie XIX w. Przyszedł kryzys, podkreślić to trzeba, kryzys wewnętrzny. Irracjonalizm, tak wygodny dla praktyki społecznej, duży kłopot sprawiał myślicielom z powodu swej absolutnej elastyczności. Podjął tę sprawę jeden z najwpływowszych myśli­cieli przełomu XIX i XX wieku. Edmund Husserl Akceptując zasadnicze stanowisko irracjonalizmu — intuicjonizm, poszedi tak daleko w krytyce poznania, iż właściwie przezwycięży! irracjonalizm, ściślej — doprowadził go do absurdu. Husserlizm bowiem wyposażył intuicję — rozbudowany aparat apriorycz­nych kategorii o charakterze zdecydowanie intelektualistycznym Wrócił znów tak zwalczany przez antymarksistów schematyzm, lecz wrócił w karykaturalnej, rabinicznej formie dzielenia włosa na czworo, zamykania każdego żywego zjawiska w skamieniałą formę.
 
 

 
Po drugie neokantyzm. Tu ostatnie wyniki badań podważyły wszystkie rzekome dogmaty. Przez uściślenie metody analizy wykryto błąd pierworodny: u założeń kantyzmu tkwiła niedo juszczalna spekulacja Jeszcze przed analizą doświadczenia przy­jęto sąd o możliwości oddzielenia sfery podmiotowej i przedmio­towej poznania; ustalono a priori kryteria podziału, wprowadzono sądy zdobyte jakąś inną, tajemniczą drogą, nie poprzez krytykę poznania. Tymczasem prace szkół logistycznych wiedeńskiej i war­szawskiej wyraźnie wykazały, iż rzeczywisty, konkretny proces poznania jest całością niepodzielną. Zdania spostrzegawcze uzy­skane w procesie poznania nie występują w oderwaniu. Realnie nie dadzą się one pomyśleć bez całych teorii wyjaśniających świat, których są organiczną częścią. Zatem całe poznanie wy­rasta z doświadczenia i ono, a nie człowiek jest ostatnią instancją i miarą.
 
 

Po trzecie pozytywizm. Przy swoim kulcie dla empiryzmu [10] pozytywiści starali się uzasadnić jedność metodologiczną nauk, jednorodność praw rządzących różnymi dziedzinami rzeczywi­stości. Nie uznawali swoistości nauk humanistycznych.
 
 

Temu zaprzeczył zdecydowanie zarówno rozwój humanistyki w teorii (Dilthey), jak i praktyka tych nauk (np. Durkheim, de Saussure, a zwłaszcza ich uczniowie). Niesprowadzalność pojęć nauk humanistycznych, społecznych do pojęć nauk przyrodni­czych na progu XX w. była tezą dobrze uzasadnioną.
 
 

Te przewroty myśli dokonanej wewnątrz stanowisk idealizmu uszły na ogół uwagi naszej inteligencji, która za przewodem filo­zofii popularyzowanej na uniwersytetach żyje ciągle jeszcze w atmosferze duchowej XIX wieku. Dotyczy to nawet, a może przede wszystkim tych, którzy uważają marksizm za doktrynę przestarzałą.
 
 

 
 
 
5. Osiągnięcia empirycznej  nauki i ich sens filozoficzny
 
 
 
 

 
Scharakteryzowane przełomy w obrębie myśli irracjonalistycz-nej, neokantowskiej i pozytywistycznej miały znaczenie jedynie negatywne. Dokonano zburzenia własnych podstaw. Na miejsce zburzonych doktryn nie zdołano postawić żadnej systematycznej całości. Poszczególni pisarze ratują co najwyżej pozory.
 
 

Nie mniej przeto praca myśli w bardziej postępowym odłamie nauki mieszczańskiej nie ustała. Naukowcy, machnąwszy ręką na zamęt filozoficzny, po omacku niejako kontynuują empiryczne poszukiwania w poszczególnych dziedzinach i osiągają nieraz bardzo cenne wyniki.
 
 

Należy do nich w pierwszym rzędzie przezwyciężenie natura­lizmu i psychologizmu, a zatem i indywidualizmu w interpretacji zjawisk kultury. Przeczyły tym interpretacjom fakty dostrze­galne dla każdego nieuprzedzonego oka. Np. w tym samym na­turalnym środowisku (w Ameryce) dwa różne ludy — czerwoni i biali — tworzą różne kultury. Nie decyduje więc środowisko naturalne. Ale nie decyduje również rasa i inne czynniki biolo­giczne, bo otrzymujemy tu typowo błędne koło w interpretacji. Na podstawie znajomości jakiejś kultury określamy rasę jako coś predestynowanego do tworzenia takiej kultury. Najpierw wiemy, że wiersz żydowskiego poety jest „zatruty moralnie", a potem mówimy, że rasa żydowska tworzy kulturę „zatrutą". I tak w koło Wojtek.
 
 

Przezwyciężono i psycholog izm. Wyjaśnianie bowiem procesów społecznych przez ukryte skłonności człowieka jest typowym dla naiwnej myśli tłumaczenia nieznanego przez nieznane. Z tego śmiał się już w swoich komediach Molier.
 
 

Przezwyciężono i machowską koncepcję empiryzmu. Poznanie naukowe nie dotyczy świata jakości zmysłowych ani treści na­szych wyobrażeń. Obserwacja zachowania się poznawczego mówi nam, iż dotyczy ono świata rzeczy obiektywnie istniejących, a nie treści naszych subiektywnych wyobrażeń. To ostatnie zawdzię­czamy uściślaniu metod analizy poznania przez współczesne szkoły logistyczne i ich studia nad semantyką naukową.
 
 

Dziwny to jest powrót syna marnotrawnego. Uznało się osta­tecznie pojęcia empiryzmu, pojęcia automomiczności humanistyki, uznało się możliwość formułowania praw społecznych, a więc to wszystko, co wcześniej wypowiedzieli klasycy marksizmu, dając systematyczne uzasadnienie w materializmie dialektycznym. Dal­szą konsekwencją tych stanowisk, ich dopełnieniem, są wymie­nione na wstępie podstawowe tezy marksizmu.
 
 

Wielu pisarzy to czuje. Niektórzy wprost odwołują się do mar­ksizmu — zwłaszcza na gruncie empirycznej humanistyki. Tyczy się to np. zaszczytnie znanej wiedeńskiej szkoły w filozofii. Wróćmy do Marksa. Obyśmy go czytali uważnie.
 
 

 
 
6.Aktualność marksizmu
 
 
 
Nieaktualność marksizmu jest więc dziś nieaktualną już zeszłowieczną legendą. Najbardziej przełomowe osiągnięcia rzetelnej wiedzy o świecie, a zwłaszcza o człowieku, mogą znaleźć swoje filozoficzne, systematyczne uzasadnienie tylko w materializmie dialektycznym. Irracjonalizm bowiem nie da się pogodzić z empi-ryzmem nauki współczesnej. Neokantyzm nie zdoła zamknąć w sobie realizmu poznawczego, nie zdoła ująć świata rzeczy wykraczających poza wnętrze jednostki — świata złożonych zależ­ności i procesów społecznych. Podobnie pozytywizm nie zdoła uzasadnić autonomiczności nauk humanistycznych i struktury praw rządzących tą dziedziną rzeczywistości.
 
 

Konkretne i empiryczne ujmowanie zjawisk, a jednocześnie swoiste dla każdej wielkiej gałęzi nauk — daje jedynie materia­lizm dialektyczny. Jest (przynajmniej do chwili obecnej) jedynie konsekwentnie zbudowanym fundamentem filozoficznym rzetel­nej wiedzy o świecie, a zarazem i przez to jest jednym z najpo­ważniejszych narzędzi w walce o postęp.
 
 

Aktualność marksizmu dziś zwłaszcza jest szczególna. Wiele też z marksizmu stało się własnością powszechną. Każdy dziś powtó­rzy np., że człowiek jest produktem historii. Lecz przyjęcie tej cząstkowej tezy wymaga przyjęcia jej teoretycznych założeń i jej konsekwencji. To stanowi właśnie całkowitą filozofię materialistyczną.
 
 

Gdy dziś uświadomimy sobie, że niechęć inteligencji do mar­ksizmu jest jedną z pomyłek jej intelektualnego życia (oczywiście pomijamy wypadki wrogości całkiem pozanaukowego, społeczno-klasowego charakteru) — wówczas teoria materializmu dialektycz­nego pozwoli innymi oczyma spojrzeć na dobę obecną. Pozwoli dojrzeć sens społeczny wojny, która się toczy, pozwoli zro­zumieć, że miejsce inteligencji jest po stronie postępu, że obo­wiązkiem jej jest nie bierne wyczekiwanie, aż faszyzm zacieśni pętlę — dziś rozrywaną bagnetami broniących swego bytu naro­dów, lecz czynny udział w walce, przyśpieszenie jej końca, budowanie nowego ładu na grobie faszyzmu i dyktatury reakcji.
 
 

 
Rozważania powyższe są niejako negacją negacji. Polemiką z tezami, które miały uzasadnić rzekomą nieaktualność marksi­zmu. Pełne uzasadnienie jego aktualności wymaga osobnych roz­ważań. Podstawowe zagadnienia marksizmu, marksistowska me­toda analizy zjawisk humanistycznych, społecznych będą tema­tami dalszych artykułów.
 
 
 
 

Szymon Budny [11]
 
 
 
 
Źródło: Publicystyka konspiracyjna PPR 1942-45, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1962
 
 
 
 
Wersja elektroniczna: Władza Rad www.1917.net.pl, 2010
 
 
 
 
.Przełom" nr 2, październik—listopad 1942 r., s  9—14.
 
 
 
 

 
[1]  Miejsca masowych straceń Polaków.
 



 
[2] [a]—[a] Tekst uzupełniony przez autora
 



 
[3] [b]—[b] Tekst uzupełniony i poprawiony przez autora.
 



[4]Konwencjonaltzm — kierunek w filozofii i metodologii przyrodoznaw­stwa końca XIX i początku XX w., który dążył do wykazania, że doświadczenie nigdy nie może całkowicie uzasadnić ani obalić jakichkolwiek praw formułowanych przez nauki przyrodnicze. Prawa te nie sa bowiem opisem rzeczywistości, ale maja charakter umowny, konwencjonalny. Istnieje wiele możliwych równoupraw­nionych obrazów naukowych świata, których wybór nie dokonuje się na zasadzie ich prawdziwości, lecz jest powodowany wygodą umysłową.
 



 
 
[5] Neokantyzm — ogólna nazwa licznych kierunków filozoficznych w różnych krajach (zwłaszcza w Niemczech), które od połowy XIX w. nawiązywały do doktry­ny Kanta. Wyznawcy neokantyzmu na ogół porzucali realistyczne elementy kantyzmu. traktując świat „rzeczy samych w sobie" jako konstrukcją umysłu l ograniczając poznanie ludzkie do granic świadomości. Przenoszono również metodą Kanta na badania historyczne, kwestionując możliwość obiektywnego opisu zjawisk t praw dziejowych.
 



 
 
[6] Pragmatyzm — kierunek filozoficzny powstały w końcu XIX w Istotą jego jest zasada, że poznanie ludzkie jest tylko narzędziem potrzeb biologicznych człowieka, stąd można je oceniać jedynie z punktu widzenia jego użyteczności dla poszczególnej jednostki, a nie z punktu widzenia obiektywnej prawdziwości.
 
 



 
[7] Pluralizm — światopogląd, który zaprzecza jedności świata, uznając istnienie wielu różnych i nie powiązanych ze sobą substancji (bytów). Pluralizm jest kie­runkiem zbliżonym do dualizmu, a przeciwstawnym monlzmowi, który w osnowie wszystkiego, co istnieje, widzi jeden jedyny pierwiastek — materię (monizm mate­rialistyczny), albo też ducha, ideę (monizm Idealistyczny). 
 



 
 
[8] Pozytywizm — prąd filozoficzny XIX w., którego głównym hasłem jest oczyszczenie myślenia naukowego z teologii, tłumaczącej świat przez zjawiska nad­przyrodzone, oraz metafizyki, która wyjaśnia go przez zagadkowe ..siły", „zdolno­ści", ..Istoty". Myślenie zreformowane ma się opierać tylko na faktach doświad­czenia, między którymi należy ustalić regularne związki Zwolennicy pozytywizmu na tej zasadzie właśnie dochodzili niekiedy do Idealizmu subiektywnego, traktując twierdzenia o rzeczywistości obiektywnej jako nledośwladczałne i wykraczające poza fakty. Podobny również był Ich stosunek do przyczynowego wyjaśnienia świata.
 
 
 
[9]Syndykallzm — drobnoburżuazyjny nurt w ruchu robotniczym, oparty o ideologię anarcho-syndykalizmu. Neguje konieczność istnienia państwa, w tej mierze również państwa dyktatury proletariatu; zaprzecza konieczności istnienia partii robotniczej; występuje przeciwko udziałowi związków zawodowych (syndykatów) w walce politycznej, uznając tylko ruch związków zawodowych l walkę ekono­miczną za dopuszczalne formy walki klasy robotniczej.
 
 



 
[10] empiryzm- pogląd  filozoficzny uznający doświadczenia za jedyne źródło poznania. W tym sensie na gruncie empiryzmu stoi wszelki materializm, w szczególności marksizm. Rozpatruje on bowiem doświadczenie, jako bezpośredni kontakt z materialną rzeczywistością, od którego się zaczyna wszelkie poznanie. Idealizm subiektywny również głosi empiryzm ; ujmuje on jednak doświadczenie jako całokształt doznań psychicznych osobowości ludzkiej
 



[11] „Szymon Budny” – pseudonim literacki Stefana Żółkiewskiego. Stefan Żółkiewski (1911-1991) był współzałożycielem  PPR, długoletnim członkiem KC PZPR, redaktorem naczelnym "Kuźnicy" i "Polityki" krytykiem i historykiem literatury. W latach 1956-59 był ministrem szkolnictwa wyższego PRL

Portret użytkownika RLK
 #

Władza Rad nie ma nic z przyzwoitości i rzetelności. "Trzeci Świat" pierwszy opublikował ten tekst 13 października 2010 roku:

(Tutaj był link do tekstu Szymona Budnego na pewnym dziwnym portalu, którego nie linkujemy- dop. Dos)

Nie mamy nic przeciwko przedrukom. Cieszymy się, że czasami poza naszą stroną internetową można przeczytać ciekawe i ważne teksty. Jednak apelujemy o minimum przyzwoitości i podanie źródła, a także wycofanie się z bezczelnego kłamstwa jakim jest:

"Wersja elektroniczna: Władza Rad www.1917.net.pl, 2010"

Przypominamy, że gdy sami wykonaliśmy przedruk, zamieściliśmy źródło:

(Tutaj był link do tekstu Torresa na pewnym dziwnym portalu którego nie linkujemy- dop. Dos)

Rozumiemy, że między naszymi portalami są różnice nie do przekroczenia, jednak nie usprawiedliwia to przypisywania sobie pracy kogoś innego.

Liczymy, że informacje zostaną sprostowane. Jeśli nie, będziemy zmuszeni opublicznić wasze kłamstwo na naszym portalu

 
Portret użytkownika dos
 #

Polscy "maoiści" nie mają widać dużo do roboty poza analizą portalu Władza Rad i wyszukiwaniu rzekomych "plagiatów". Faktycznie tekst został opublikowany przez portal polskich "maoistów". Wersja którą tutaj prezentujemy jest digitalizacją artykułu z prasy podziemnej Polskiej Partii Robotniczej za publikację: "Publicystyka konspiracyjna PPR 1942-45", wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1962 której egzemplarz otrzymaliśmy od naszego sympatyka. Artykuł zdigitalizował tow. Tres. "Maoiści" nie mają żadnych dowodów jakoby tekst został ukradziony z ich strony.

O tym że teksty zostały zdigtalizowane niezależnie świadczą drobne różnice w tekstach dotyczące przede wszystkim kwestii ortograficznych i stylistycznych. Dla przykładu w naszej wersji zarówno akapit nr. 1 jak i akapit nr. 2 jest numerowany jako ten sam akapit, od takiej pomyłki uchronili się "maoiści". Dodatkowo nasza wersja zawiera literówkę w 11 linijce 1 akapitu gdzie zamiast nieaktualności mamy nieaktułalność- u "maoistów jest to dobrze". Koledzy "maoiści" natomiast pomylili się w przypisie nr. 1 gdzie w przypisie dotyczącym Wawra mówią o "Miejscu masowych straceń Poloków" natomiast u nas jest poprawnie o "Miejscu masowych straceń Polaków".

Są to przykłady które wyciągnąłem po chwilowej analizie obydwu tekstów co pokazuje że ich digitalizacja była zrealizowana niezależnie przez nas i przez "maoistów".

Wyżej wymienione pomyłki pozostawiamy w naszym tekście tymczasowo jako dowód. Wersję "maoistów" mamy w formie screenów i udostępnimy ją prywatnie wszystkim chętnym.

Widzę że "polscy trzecioświatowi maoiści" wykazują się wybitnie pierwszoświatowym umiłowaniem do burżuazyjnych praw autorskich którymi handel odgrywa coraz większą rolę w kapitalizmie. Na szczęście nie macie monopolu na marksistowskie teksty, na publikacje i wasze zarzuty iż was kopiujemy są tylko waszym podświadomym pragnieniem byśmy was plagiatowali a wy nas mogli zdemaskować.

Niestety prowadzimy własne prace digitalizacyjne, ponadto nie interesujemy się znacząco waszym portalem i nie śledzimy waszych publikacji.

To w kwestii sprostowania o które prosili "maoiści". W nowym roku 2011 "maoistom" życzymy częstszego zajmowania się ich portalem niż naszym, większej wiary we własne możliwości, mniej paranoi i fobii.

Prosimy też o niezarzucanie nam niczego bez stosownych podstaw.

 
Portret użytkownika RLK
 #

Strach przed podaniem linków? Jeszcze ktoś by odkrył oszustwo?

Nasza wersja była pierwsza w internecie. Wy nie macie jakichkolwiek dowodów na to, że zrobiliście to niezależnie. Przywłaszczając sobie cudzą pracę (nad digitalizacją) postępujecie analogicznie jak burżuazja przywłaszczająca sobie pracę proletariusza. Można to spłycić do "burżuazyjnych praw autorskich" i co słabsi intelektualnie kupią tą argumentację, ale fakt jest faktem.

Zastanawiające jest pisanie o nas "maoiści", z cudzysłowiem. Brak elemanternego szacunku wobec naukowej konkurencji (połączony ze strachem przed podaniem linków) wskazuje na niezdolność redaktorów Władzy Rad do normalnej krytyki. Aż tak się boicie maoistów, że nie potraficie napisać tego słowa bez cudzysłowia? Smutne

Pragnąłbym przypomnieć redaktorom Władzy Rad wyraźnie zafascynowanych "stalinowskim" PPRem, że ta zasłużona partia komunistyczna potraktowałaby trockistów ze wszelkimi honorami, na jakie zasługują, dokładnie tak jak potraktowała zdrajcę i kryptotrockistę Leona Lipskiego. Czy hołubienie PPR, AL i świętowanie "stalinowskich" rocznic (jak 22 lipca) to przejaw masochizmu?

 
Portret użytkownika dos
 #

Nie strach tylko obrona przed kolejną planowaną na zimno prowokacją mającą na celu promowanie zdychającego bloga na naszym rozwijającym się portalu.

To że wasza wersja była pierwsza w Internecie nie udowadnia nic. Po raz pierwszy opublikował w Internecie "Manifest Komunistyczny" bodajże nieistniejący portal "Antyburżuj" w okresie gdy polscy "maoiści" politycznie ograniczali się do zabawy w berka (a niektórzy nawet nie chodzili jeszcze) co nie oznacza że wszystkie strony które później opublikowały ten tekst popełniły plagiat. Dowody że digitalizacje były niezależne przedstawiłem ale redaktorzy "maoiści" albo nie potrafią czytać ze zrozumieniem albo co gorsza pomijają to jako niewygodne.

Szacunek nie jest rzeczą bezwarunkową i zawsze w polityce czy w życiu trzeba sobie na niego zasłużyć, zdobyć go. Nie zrobiliście nic żeby na niego zasłużyć przeciwnie kolejnymi prowokacjami, oszczerstwami zasługujecie- nawet nie na pogardę tylko na lekceważenie.

Jesteście "maoistami", ponieważ maoiści to organizują związki zawodowe we Francji, zdobyli władzę w Nepalu czy budują partyzantki W Indiach czy Bangladeszu. Wy natomiast jesteście harcerzami którzy skumali się z podobnymi harcerzami z prawicy. Nie chcemy pluć na maoistów nazywając was maoistami a nie "maoistami".

Nasza działalność upamiętniająca bohaterską walkę PPR z hitlerowcami jest większa niż wasza, bowiem wy zza komputerów 50 lat później dzielicie działaczy tej partii na zdrajców i takich których akceptujecie. Jednych i drugich dzieliło wiele ale potraktowali by was tak samo-> uznali za prowokatorów i zignorowali a w wojennych warunkach odstrzelili by wasze tyłki.

 
Portret użytkownika tres
 #

Znajcie, milusińscy "maoiści" łaskę Pana. Gdyby nie fakt że jesteście pośmiewiskiem i politycznym kuriozum to dawno zostalibyście, za permamentny spam zbanowani jak już Wam obiecaliśmy. Gdybyśmy mieli cokolwiek do ukrycia przed wami to tej dyskusji by nie było.

Lecz kolejny raz zlitowaliśmy się nad wami i dla Was gramy w otwarte karty. Patrząc na to że chwalicie i uzasadniacie współpracę z ludźmi nie wstydzących się marszy z pochodniami w faszystowskie rocznice nie wiem za bardzo czy nazywanie PPR partią "zasłużoną" przy jednoczesnym potępianiu "zdrady" wielu jej członków nie jest bynajmniej prawicową ironią w stylu "ten Stalin to był swój gość bo tylu komuchów posłał do piachu". Miałoby to jakiekolwiek znaczenie gdybyście stanowili jakąkolwiek siłę polityczną na lewicy czy chociaż dawali przesłanki do jej stanowienia, ewentualnie gdyby współpraca z Wami mogła dawać jakieś wymierne polityczne profity.

Na razie większe zainteresowanie wami przejawiają tacy ludzie jak Adam Wielomski czy prof.Bartyzel. Konserwatyzm, monarchizm i legitymizm to jednak nie nasza działka, jak też nazwa naszego portalu wskazuje. W tym towarzystwie, jak widać o wiele lepiej się czujecie i o wiele bardziej Was szanują.

Dlatego zostawiamy Was w spokoju i od strony redakcji WR polecamy kolejny pouczający tekst z publicystyki konspiracyjnej PPR http://1917.net.pl/?q=node/3930

 

Społeczność

Chcemy waszych minerałów