Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 2 użytkowników i 33 gości.

Charlie Hore: Masowe ruchy protestu w Chinach

Chiny 2010 strajk w przemyśle elektronicznym

(Na zdjęciu konfrontacja strajkujących robotników przemysłu elektronicznego z chińską policją)
 
 
 
 
Przez ostatnie 20 lat gospodarka Chin rosła w tempie szybszym niż jakikolwiek inny kraj na świecie - wzrost ten trwał nawet przez większość obecnej recesji.
 
 

Z drugiej strony wzrosła również ilość strajków i wystąpień pracowniczych, i to do poziomu niespotykanego od lat 20-tych XX w.
 
 

Wspólnym czynnikiem, który łączy wiele z tych wystąpień jest bunt przeciwko nierównościom społecznym i korupcji.
 
 

Oficjele Partii Komunistycznej i menedżerowie prosperują o wiele lepiej niż większość populacji. Nie mają też skrupułów przed obnoszeniem się ze swoim bogactwem.
 
 

Taki rozwój rzeczy wynika ze zmiany w układzie władzy ekonomicznej wewnątrz aparatu państwowego.
 
 

 W chwili obecnej miejscowi menedżerowie i oficjele  sprawują realną kontrolę nad  środkami gospodarczymi i budżetami, i w konsekwencji otwartą furtkę do wzbogacenia się.
Ale to również stawia ich na celowniku. Pracownicy i chłopi mogą wysuwać w ich stronę konkretne żądania – dotyczące podatków, płac, godzin roboczych – ponieważ to właśnie oficjele je kontrolują. A ponieważ większości chłopów udaje się wywalczyć niektóre, jeżeli nie wszystkie, ze swoich postulatów, pracownicy i chłopi przekonują się, że taka walka popłaca.
 
 
 

Walka chłopów
 
 

Obecna fala oporu rozpoczęła się w 1994 r., na prowincji, protestami skierowanymi przeciwko chciwości i korupcji, które były udziałem miejscowych władz.
 
 

Niektóre z tych wystąpień liczyły do 10 000 ludzi. Doszło do starć z policją i podpalenia biur.
 
 

Przyczyną rewolt była korupcja administracji, nakładanie nielegalnych podatków oraz rekwizycje gruntów w celach budowlanych - tego wszystkiego dopuszczali się urzędnicy niższego stopnia.
 
 

To oni okazali się zwycięzcy - rząd wydawał dekret za dekretem, aby zablokować możliwość nielegalnego opodatkowania, co poskutkowało w obniżeniu intensywności protestów chłopskich.
 
 

Luka została wypełniona większymi, lecz rzadszymi mobilizacjami przeciwko zatruwającym środowisko fabrykom i - ponownie - przejmowaniu gruntów w celach nielegalnej budowy.
 
 

W maju br. kilka tysięcy osób protestowało przeciwko wymienionym rekwizycjom gruntów. Udało im się zblokować drogi, a także linię kolejową w północno-wschodnich Chinach. Wysłano przeciwko nim specjalne oddziały policji do tłumienia zamieszek.
 
 

 
Na ulicach
 
 

Ogromna ilość chińskich miast i miasteczek widziała protesty czy nawet zamieszki wymierzone w lokalnych oficjeli, jak i przeciwko oddziałom policyjnym.
 
 

Ważnym przykładem jest ruch w jednym z południowych miast, utworzony w 2007 r. przeciwko budowie zatruwającej fabryki. Działacze deklarują, że wysłali milion wiadomości tekstowych, jak również organizowali marsze oraz lobbing władz.
 
 

Osiągnęli zamierzony cel.
 

Po tym miało miejsce wiele innych protestów, niektóre odbyły się z użyciem przemocy, ale każdy z tych protestów miał ściśle określone, możliwe do spełnienia postulaty.
Dla przykładu, w zeszłym roku, miasto za miastem protestowało przeciwko wymuszonym eksmisjom, które łączyły się z wyburzaniem starych budynków.
Zamieszki przeciwko przemocy policji również miały miejsce. W czerwcu 2009 w mieście Shishou w środkowej części kraju w tajemniczych okolicznościach zmarł młody mężczyzna. Walki z policją trwały dwie noce.
 

Jest bardzo możliwe, że wiele podobnych wydarzeń ma miejsce, ale media o nich nie informują.
 
 

Nie wszystkie z nich posuwają sprawę naprzód – było kilkanaście przypadków zamieszek na tle rasowym, wymierzonych zarówno w osoby migrujące z innych części Chin, jak i w Afrykańczyków w południowych miastach – jednak były rzadkie przypadki. W przeważającej większości chińskie wystąpienia wymierzone są w policję, władzę i bogatych.
 
 

 
Xinjiang i Tybet
 
 

Xinjiang i Tybet to dwa wielkie, lecz niezbyt gęsto zaludnione obszary w zachodniej i południowo-zachodniej części kraju. Większość mieszkańców tych obszarów etnicznie nie jest Chińczykami.
 
 

Niedawny wzrost gospodarczy nie przyniósł żadnej poprawy losu tamtejszych pracowników. W obu miejscach nowe miejsca pracy zdobyli wewnętrzni chińscy migranci, a ludzie, pracujący do tej pory na prowincji i którym coraz trudniej jest związać koniec z końcem nagle odkrywają, że w mieście również nie ma pracy.
 
 

W 2008 r. odbył się największy dotychczasowy ruch protestu w Tybecie – większość protestów miała miejsce na obszarach, które dawno temu zostały wchłonięte przez chińskie prowincje. Protestujący wznieśli zakazaną flagę Tybetu i wzięli udział w potyczkach z chińską policją i wojskiem.
 
 

W 2009 r. Xinjiang ujrzał najkrwawsze protesty w swojej historii, chociaż były one raczej ograniczone  do stolicy.
 
 

Protesty w Tybecie i Xinjiang, różnią się pod wieloma kluczowymi względami od tych, które przebiegają w innych częściach kraju. Pierwsza różnica polega na tym, że często rozpoczynają się mając ograniczone żądania, natomiast poddane represjom występują przeciwko chińskiemu panowaniu.
 
 

Drugą róż­nicą jest skala represji: w większości przypadków tylko kilka osób zostaje aresztowanych, a policja rzadko zabija z premedytacją. W Xinjiang i Tybecie policja strzela, by zabić.
 
Klasa pracownicza
 
 

Strajki na początku 2010 r. pokazały, jak powinien rozwijać się ruch: były ofensywne, a nie defensywne. Jest to najnowszy etap rozwoju bojowego nastroju, który począwszy od połowy lat 90-tych XX wieku przeżywa swój renesans.
 
 

Zamknięcia fabryk pod koniec lat 90-tych XX wieku wywołały liczne protesty, które odniosły namacalne zwycięstwo. Należności systemu emerytalnego zostały przeniesione z rąk właścicieli poszczególnych fabryk pod kontrolę rządu. Menedżerowie nie mogli już twierdzić, że nie ma pieniędzy.
 
 

Jednak na obszarach, na których industrializacja dokonała się niedawno, strajki jeszcze łatwiej się rozszerzają, i do 2008 r. Chiński Biuletyn Pracy (China Labour Bulletin) donosił o stu strajkach na terenie całego kraju.
 
 

Większość z nich skoncentrowała się na postulatach obronnych, gdy zaczęto zamykać fabryki, kiedy rozpoczął się kryzys finansowy 2008 r.
 
 

Gdy przemysł eksportowy doszedł do siebie, pracownicy odkryli, że znajdują się na lepszej pozycji niż przedtem. Przede wszystkim byli znacznie liczniejsi – polityka “jednego dziecka” znacznie zredukowała liczbę migrujących z terenów wiejskich.
 
 

Kolejną przewagą była dostęp pracowników do technologii, którą produkują, m. in. telefonów komórkowych czy internetowych forów dyskusyjnych. Środki te pozwalają na wymianę informacji na tak dużą skalę, która znacznie utrudnia państwową cenzurę.
 
 

Przekaz informacji ma wielkie znaczenie. Gdy na początku 2010 r. podjęła strajk pierwsza fabryka samochodów, kolejne zaczęły strajkować z takimi samymi postulatami dotyczących równych płac. Kolejne fabryki przyłączały się do strajku właśnie dzięki wiedzy o tym, co już działo się w innych fabrykach.
 
 

Kolejną przewagą w posiadaniu pracowników jest to, że w miarę jak kapitaliści inwestują w bardziej za­aw­an­- sowaną technologię, ich zapotrzebowanie na bardziej wykwalifikowanych i osiadłych w jednym miejscu pracowników zwiększa się. W związku z tym prawa nadane osiadłym pracownikom miejskim zostały stopniowo nadane pracownikom będących migrantami. Niedobór odpowiednio wykwalifikowanej siły roboczej tylko przyśpiesza ten proces.
 
 

Chińscy pracownicy własnoręcznie wywalczyli prawo do udziału w protestach i strajkach, a prawo to nie zostało przyznane im odgórnie. To czyni dużą różnicę.
 
 

Podczas gdy chiński rząd stał się w ciągu ostatniego dwudziestolecia posiadaczem relatywnie większej władzy w porównaniu z  amerykańskim czy którymś spośród członków Unii Europejskiej, wydaje się, że zmniejszyła się ilość jego władzy nad własną populacją..
 
 

 
Tłumaczył Maciej Pieńkowski
 
Tekst ukazał sie w styczniowym numerze miesięcznika "Pracownicza Demokracja"

Społeczność

Lenin 005