Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 16 gości.

Fiat - antypracownicza ofensywa w Polsce i we Włoszech. Związkowcy solidarni przeciw szantażowi kapitalistów

fiat.

Jak podaje Krzysztof Mordasiewicz z "Sierpnia 80", dyrekcja tyskiego Fiata bije rekordy w traktowaniu własnych pracowników jak niewolników. Po akcji zmuszania pracowników do  wypisywania urlopów bezpłatnych oraz wypisywania się ze związków zawodowych ukazała się kolejna instrukcja dla służb zakładu oceniających przydatność pracowników.
 
 
 
 
Okazuje, się, że te oceny muszą spełniać pewne narzucone przez dyrekcję normy. I tak procentowo oceny mają rozkładać się w taki sposób, że ocen najsłabszych (2 i 1) ma być 15 procent. Określono także procentowy udział ocen średnich i najlepszych. Oceny te są później podstawą do zwolnienia pracownika lub przyznania mu podwyżki. Pracownik otrzymując ocenę 1 lub 2 może więc spodziewać się wkrótce wypowiedzenia. Okazuje się, że dyrekcja Fiata, życzy sobie, aby takich pracowników było ni mniej ni więcej tylko dokładnie 15 procent.
 
 
 
Przedwojenny polski anarchista Franc Fiszer twierdził, „że nie będzie w Polsce dobrze, dopóki nie rozstrzela się 100 tysięcy złodziei”. Zapytany, a co jeśli się tylu nie znajdzie, odpowiedział bez namysłu: „Nie szkodzi. Dobierze się z uczciwych”. Jak widać dyrekcja Fiata uważa podobnie. Nie będzie dobrze, jeśli nie znajdzie się w zakładzie 15 procent (około 1000) nieprzydatnych pracowników. Jeśli tylu się nie znajdzie, to dobierze się z pracowników, którzy sumiennie wykonują swoje obowiązki. Ważne, aby zgadzała się cyfra.
 
 
 
Jeden z kierowników powiedział do pracownika, >>że dyrekcja prowadzi wojnę z „Sierpniem 80”<<. Kolejna absurdalna instrukcja w sprawie ocen pracowników pokazuje, że ten kierownik się mylił. Dyrekcja Fiata prowadzi wojnę z własnymi pracownikami. Instrukcja w sprawie oceny pracowników wyraźnie pokazuje, że praca pracownika, jego kwalifikacje, starania nie mają żadnego znaczenia. 15 procent ma być nieprzydatna i takich ocen oczekuje dyrekcja od swoich służb. Wszelkie gadki o indywidualnym traktowaniu pracownika, o jego przydatności na podstawie rzetelnej oceny jego pracy i kwalifikacji oraz o „Kodeksie etyki” można sobie między bajki włożyć. Dyrekcji Fiata gratulujemy – Orwell przy was wysiada. Pracownikom życzymy, aby w przyszłości dyrekcja nie wpadła na pomysł, aby losować przypisanie do odpowiedniej kategorii ocen. Choć znając realia panujące w Fiacie, może taki system byłby nawet sprawiedliwszy.
 
 

Poniżej publikujemy treść instrukcji w sprawie ocen pracowników:
 
 
 
„W załączeniu przesyłamy druki oceny dla pracowników fizycznych wraz z arkuszem zestawieniowym i instrukcją oceny. Bardzo prosimy o dokonanie oceny i przesłanie wypełnionych druków do nas w terminie do 21 stycznia 2011 r. Aby uniknąć konieczności drukowania przez Państwa arkuszy ocen w najbliższych dniach zostaną dostarczone Państwu gotowe druki. Przypominamy, że do tzw. „zbiorówki” wpisujemy tylko oceny końcowe, a nie cząstkowe!



Bardzo proszę o przekazanie druków oceny oraz arkuszy zestawieniowych do RePo przed wręczeniem do podpisu pracownikom!



Oceniamy wszystkich pracowników (w sytuacji oddelegowania pracownika bądź przemieszczenia proszę skonsultować ocenę z aktualnym przełożonym).



Zadbajcie Państwo również o to, aby rozkład ocen był właściwy, tj. nie tylko same oceny 4 i 3, ale również oceny 2 i 1. Procentowy rozkład ocen w ramach każdego Zespołu Technologicznego powinien rozkładać się zgodnie z następującą proporcją – 15 procent najsłabszych ocen; 60 procent średnich ocen i 25 procent najlepszych ocen. Każda ocena, którą wręczacie Państwo do podpisu pracownikowi, nie może zawierać żadnych poprawek korektorem, skreśleń, lub innych poprawek, które mogą w przyszłości stanowić podstawę do jej podważenia. Każda ocena, która będzie zawierała jakiekolwiek poprawki zostanie zwrócona do powtórnego podpisu.”

Bandyckie metody wyzysku nie są obce firmie Fiat tak w Polsce jak i we Włoszech. Jak pisze Andre Frys z Lutte Ouviere (tłumaczenie Ewa Balcerek, lewica.pl)

Zatrudnieni mają być w pełni dyspozycyjni: taka jest treść porozumienia, które dyrektor Fiata, Sergio Marchionne, chciałby narzucić swej najważniejszej fabryce - Turyn-Mirafiori. Pół roku wcześniej narzucił je fabryce w Pomigliano d’Arco, koło Neapolu. I tak, porozumienie podpisane 23 grudnia przewiduje skrócenie przerw w pracy, możliwość narzucenia 4 różnych grafików czasu pracy, w tym grafiku przewidującego zmianę nocną co sześć dni oraz długość zmiany mogącą dochodzić do 10 godzin. Kierownictwo będzie też mogło narzucić do 120 godzin nadliczbowych rocznie oraz, ewentualnie, dalsze 80 godzin w uzgodnieniu ze związkami. Pod pretekstem walki z absencją, pierwsze dni choroby miałyby być nie opłacane. To zdumiewające porozumienie zostało podpisane niemal przez wszystkie związki skonfederowane, za chlubnym wyjątkiem FIOM, federacji pracowników metalurgii CGIL, włoskiego odpowiednika CGT, oraz małych "związków bazowych" istniejących we Włoszech.


Ale to nie wszystko. Pełne wprowadzenie ustaleń przewidzianych przez porozumienie nastąpi w 2012 roku, wraz z utworzeniem New Company będącej wynikiem współpracy Fiata z amerykańskim Chryslerem. Każdy robotnik Fiata będzie musiał podpisać z nią indywidualną umowę o pracę, w której zrzeknie się awansem pewnych praw: zaakceptuje zakaz strajkowania z powodu godzin nadliczbowych pod groźbą zwolnienia. Z drugiej strony, Fiat, który wystąpił z włoskiego związku pracodawców - Confindustrii, nie będzie już związany porozumieniami krajowymi podpisanymi przez nią. Wynikałoby stąd, przede wszystkim, że jedynymi związkami mogącymi mieć przedstawicieli w fabryce, byłyby... związki, które podpiszą porozumienie: tak więc ani FIOM, ani związki bazowe nie miałyby reprezentacji. Z całą pewnością ten model, który Fiat chciałby narzucić w swych zakładach, stanowi przedsmak tego, co czekałoby wszystkich zatrudnionych we Włoszech w wyniku unieważnienia w całości lub po części praw robotniczych zagwarantowanych w Statucie pracowniczym, wywalczonym przez robotników w latach siedemdziesiątych. W tej kwestii Fiat, Confindustria i Berlusconi prowadzą zgrany atak, uzgodniony zresztą z większością konfederacji związkowych, w tym CGIL. Albowiem jeśli nawet FIOM nie podpisała porozumienia i żąda od CGIL ogłoszenia strajku generalnego, to sekretarz generalna CGIL, Susanna Camusso, daje się prosić, a w swych oświadczeniach przyjmuje konieczność - na którą powołują się pracodawcy - "zwiększenia konkurencyjności" włoskich przedsiębiorstw... czyli, mówiąc inaczej - zwiększenia wyzysku pracowników. Porozumienie wpasowuje się w kontekst rozpętanej kampanii wokół tego tematu. Pracodawcy włoscy chcą skorzystać z kryzysu, aby rozwiązać sobie ręce wobec pracowników. Żąda się więc od związków, aby dostosowały się do wymagań pracodawców pod groźbą wykluczenia z "ugody"... a nawet z bycia reprezentowanymi. Zarówno prasa, jak i niemal wszystkie partie zgodnym chórem oskarżają o hołdowanie archaicznej ideologii tych, którzy - jak FIOM, chcieliby bronić praw robotniczych. Marchionne i Fiat uprawiają szantaż deklarując gotowość do zainwestowania do 20 mld euro we Włoszech... w zamian wymagając tylko, aby zrozumiano ich wymagania produkcyjne i aby wszelkie "ograniczenia" wynikające z prawa pracy zostały zniesione. W przeciwnym wypadku - Marchionne mówi wprost - Fiat będzie inwestował za granicą, albowiem obecnie, jak twierdzi, jego koncern ponosi we Włoszech straty finansowe!


Jest to nacisk i szantaż typu "jeśli chcecie mieć pracę, musicie zgodzić się na bycie niewolnikami", jak to już pokazał przypadek pracowników fabryki w Pomigliano. Porozumienie miałoby zostać poddane pod referendum około 20 stycznia, po czym pracownicy Turynu-Mirafiori zostaliby wysłani na bezrobocie na okres prawie roku, w oczekiwaniu na utworzenie planowanej New Company.


Chyba że do tej pory pracownicy nie tylko grupy Fiata, ale i w całych Włoszech poślą do diabła Marchionne’a i resztę pracodawców. 
 
Koncern FIAT próbuje najwyraźniej ujednolicić swoją ostrą antypracowniczą politykę. Spotkała  się ona z odpowiedzią tych  związków zawodowych, które nie  zapomniały o interesach robotników  - jak włoski FIOM i polski "Sierpień 80". Ostatnie intensywne "reorganizacje" włoskich zakładów i przypadki szantażu zarejestrowane przez związkowców Sierpnia 80 wydają się to potwierdzać. Trwa więc prawdziwa walka pomiędzy właścicielami Fiata a robotnikami na skalę międzynarodową.
 
14 stycznia "Sierpień 80" wydał oświadczenie solidaryzujące się z tymi związkowcami w fabryce Mirafiori w Turynie, którzy sprzeciwili się lansowanemu przez pracodawce i żółte związki zawodowe porozumieniu:

Zarząd Zakładowy WZZ “Sierpień 80″ Fiat Auto Poland SA w całości popiera działania FIOM w Turynie, polegające na zablokowaniu wdrożenia w życie porozumienia z dnia 23 grudnia 2010 r. pomiędzy władzami Fiata i niektórymi organizacjami związkowymi.

Forma wprowadzania tych zmian – poprzez szantaż oraz oszukiwanie pracowników jest karygodna i nie powinna mieć miejsca w cywilizowanym świecie. Władze Fiata, a szczególnie Marchionne postawił sobie za cel maksymalizowanie poziomu zysków – ale działania podjęte pokazują, iż robi to tylko i wyłącznie kosztem załóg zakładów Fiata. Tak dzieje się także i w Polsce w Fiat Auto Poland SA.
 
 

W Tychach nasz związek jako jedyny jest także przeciwny wprowadzeniu tych zmian – i dyrekcja robi to w podobny sposób – poprzez szantaż oraz wymuszenia na pograniczu prawa. Nie wolno pozwolić władzom Fiata na taką politykę. Wiemy, że koncern Fiata by przetrwać i przynosić zysku musi być konkurencyjny – ale są na to inne sposoby, niż wyciąganie pieniędzy z kieszeni robotników oraz ograniczanie nabytych praw pracowniczych.
 
 

Apelujemy do załogi Fiata w Turynie: Odrzućcie to haniebne porozumienie.

Społeczność

Lenin 666