Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Jan Tomicki: PPS na przełomie wieków

Logo_PPS.png

PPS na przełomie wieków
 
 


 
Na forum II Międzynarodówki
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Sprawdzianem   jedności   dążeń  socjalistów  polskich z trzech zaborów i z emigracji miał być kolejny Kongres II Międzynarodówki, który obradował w dniach od  do 12 sierpnia 1893 r. w Zurychu. Zgodnie z przyjęt procedurą każdy kraj reprezentowała delegacja narodów i ona była upoważniona do weryfikacji mandatów dających prawo uczestnictwa w obradach.  Tymczasem  na kongres przybyły dwie polskie delegacje. Do jednej na-i leżeli: Ignacy Daszyński, Jan Kozakiewicz, Kazimiera Mokłowski i Jakub Stechenberg jako mandatariusze socjalistów galicyjskich oraz Stanisław Mendelson, Maria Jankowska-Mendelson, Witold Jodko-Narkiewicz, Feliks Perl  i  Stanisław   Grabski  jako  przedstawiciele  PPS i ZZSP. Delegacja ta powołała na swego przewodnicz cego Ignacego Daszyńskiego. W drugiej delegacji znalez się Róża Luksemburg i Julian Marchlewski. Ich mandaty zakwestionowała grupa Daszyńskiego, nie chcąc da puścić, ażeby polski ruch reprezentowała na Kongresie SDKP, która nie uznawała postulatu walki o niepodległość.
 
 
 
 
 

Daszyński, Mendelson i ich zwolennicy, występując w roli jedynych reprezentantów ruchu socjalistycznego w Polsce, unieważnili mandat Róży Luksemburg pod pretekstem, że nie reprezentuje ona żadnej organizacij w kra-ju. W istocie Róża Luksemburg występowała wtedy ja-i ko przedstawicielka redakcji pisma Sprawa Robotnicza wydawanego w Paryżu. Ci sami działacze usiłowali również pozbawić mandatu Juliana Marchlewskiego.
 
 
 
 
Powołał się on jednak na pełnomocnictwa robotników Warsza­wy i Łodzi należących dawniej do Związku Robotników Polskich (którzy po opuszczeniu PPS utworzyli SDKP), wobec czego uznano jego mandat. Tymczasem Marchlewski wycofał się z delegacji polskiej. Róża Luksemburg na­tomiast odwołała się do ogólnego zebrania i w czasie ple­narnych obrad przedstawiła różnice ideologiczno-polity-czne dzielące SDKP i PPS.
 
 
 
 

 
PPS nazwała partią „socjalpatriotyczną" i „nacjonalistyczną". Zdobyła też wielu zwolenników, zwłaszcza wśród rosyjskich rewolucjonistów i niemieckich socjaldemokratów, którzy nie doce­niali ani polskiej kwestii narodowej, ani w ogóle kwestii narodowej w teorii i praktyce ruchu robotniczego.
 
 

Spór o mandaty na kongresie zuryskim ujawnił zasadnicze różnice stanowisk w sprawach programowych między PPS a SDKP. W miarę upływu czasu różnice te miały się pogłębić, a walka konkurencyjna między tymi partiami zaostrzyć. PPS od początku oskarżała Różę Luksemburg i przywódców SDKP o nihilizm narodowy. Z kolei publicyści SDKP zarzucali działaczom PPS, że podejmując hasło niepodległości Polski odchodzą od idei walki klasowej i zasad internacjonalistycznych. Oskarżenia te dezintegrowały socjalistów i w gruncie rzeczy hamowały rozwój polskiego ruchu robotniczego. Było to zjawisko wielce niepożądane wobec obiektywnej konieczności prowadzenia w okresie zaborów zmagań o narodowe i społeczne wyzwolenie.
 
 

Jednocześnie konflikt między PPS i SDKP został prze­niesiony na forum międzynarodowego ruchu robotniczego. Od 1893 r. prawie wszystkie kongresy II Międzynarodówki, na których PPS i SDKP występowały oddzielnie, były widownią toczących się między nimi sporów. Do największych bodaj kontrowersji doszło na Kongre­sy II Międzynarodówki w Londynie, obradującym w dniach od 26 lipca do 1 sierpnia 1896 r.
 
 

 
Na porządku obrad znalazła się m.in. sprawa stosunku tekście do sprawy niepodległości Polski. Ignacy Daszyński, były proletariatczyk Aleksander Dębski, działacza Centralizacji  ZZSP  Jędrzejowski  i  Jodko-Narkiewiczl a także przybyły na kongres londyński z zaboru rosyjskiego Józef Piłsudski  nie mogli się pogodzić z faktena że żywe w poprzednich dziesięcioleciach zainteresowani! sprawą polską w całej Europie zmniejsza się pod konieJ wieku coraz bardziej. Obawiali się, że postulat odbudo wy   niepodległego   państwa   polskiego,   podejmowany uprzednio przez międzynarodowy ruch robotniczy,  nie przez Marksa i Engelsa, może pójść w zapomnienia Usiłowali więc ponownie zainteresować Europę niemal zapomnianą wówczas sprawą polską. W tym celu właa nie odwołali się do londyńskiego Kongresu II Międzynal rodówki, licząc, że nawiązując do tradycji  I  Między! narodówki uzna on sprawę odbudowy niepodległej Polski za szczególnie ważną dla całego ruchu robotniczego.
 
 
 
 

 
 Z postulatu niepodległości Polski pragnęli uczynić proi gramowe żądanie polityczne II Międzynarodówki.
 
 

 
 
Delegacja polskich socjalistów na kongres londyński przedstawiła projekt rezolucji, który głosił: „Zważywszy że ujarzmienie jednego narodu przez drugi jest pożyteczna ne tylko dla despotów i kapitalistów, dla proletariatu zaś obu narodów jest ono jednakowo szkodliwe, że szczególnie carat rosyjski czerpie swe siły wewnętrzne  znaczenie zewnętrzne z ujarzmienia i podziału Polski Kongres oświadcza, że niepodległość i autonomia Polski jest niezbędnym politycznym żądaniem, leżącym zaj równo w interesie polskiego proletariatu, jak i międzynarodowego ruchu robotniczego" .
 
 
 
 
 
Jednocześnie polscy socjaliści podjęli starania, by zdobyć dla tej rezolucji poparcie wybitnych działaczy międzynarodowego ruchu robotniczego. Do postulatu PPS odnieśli się ze zrozumieniem Victor Adler, Karol Kautsky,  Jerzy  Plechanow, Wilhelm Liebknecht, Antonio Labriola i inni. Natomiast z zasadniczą krytyką projektu rezolucji wystąpiła Róża Luksemburg. Z jej inicjatywy delegacja SDKP (faktycznie w tym czasie organizacja krajowa tej partii nie istniała, ponieważ nieliczni jej członkowie po aresztowaniach w 1894 r. przeszli do PPS) przedstawiła odmienny projekt rezolucji.
 
 
Głosił on m.in., że „przyję­cie żądania niepodległości Polski w programie politycz­nym międzynarodowego proletariatu pociągnęłoby za so­bą z nieubłaganą konsekwencją żądanie wyzwolenia wszystkich narodów uciskanych, lecz urzeczywistnienie tego żądania w ramach porządku kapitalistycznego jest utopią i przyjęcie jego wskutek tego sprowadzałoby na miejsce jednolitej walki politycznej klasy robotniczej w każdym państwie — szereg bezpłodnych walk narodowych" ".
 
 
 
 
 
W zacytowanym fragmencie projektu rezolucji zna­lazły się główne tezy głoszonych wówczas przez Różę Luksemburg poglądów, które następnie rozwijali w szeregach SDKPiL Leon Jogiches-Tyszka, Adolf Warski i inni. Ich istota sprowadzała się do tezy głoszącej, że zniesienie ucisku narodowego może być osiągnięte tylko po obaleniu kapitalizmu na drodze solidarnej walki międzynarodowego proletariatu. W warunkach kapitalizmu zaś, wobec — jak pisała Róża Luksemburg — „organicznego wcielenia" ziem polskich do systemu gospodarczego państw zaborczych, postulat odzyskania niepodległości Polski jest utopią; jest niezgodny z historycznym proce­sem rozwoju ekonomicznego. Był to jednak schemat wielce uproszczony.
 
 

 
 
 
 
Niezależnie bowiem od powiązań ekonomicznych i dą­żeń unifikacyjnych państw zaborczych, co przede wszystkim eksponowała Róża Luksemburg, wśród części pol­skiej burżuazji i ziemiaństwa silne były także tendencje odśrodkowe, wyrastające z dążeń narodowowyzwoleńczych. Jednocześnie w warunkach rozwoju kapitalizmu i kształtowania się nowoczesnego narodu polskiego szybko rosła świadomość szerokich mas na gruncie ludowego Patriotyzmu oraz bogatej polskiej tradycji państwowej budzenie poczucia narodowego wywierała wielka liter tura epoki romantyzmu i pozytywizmu. Nie była to b najmniej sprawa bagatelna.
 
 

 
 
 
 
Na przełomie wieków dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Prusa, Sienkiewicza, Żeromskiego i innych poetów i pisarzy docierały do osie'* robotniczych oraz pod strzechy wiejskie, uczyły umiłowania kraju ojczystego i pobudzały do walki o niepodległość.
 
 

 
Trudno powiedzieć, że zwolennicy teorii „organicznego wcielenia" nie dostrzegali powyższych zjawisk. Niemniej jednak Róża Luksemburg większą wagę przywiązywał! do zagadnień ekonomicznych, rozpatrywanych zresztą przez nią pod kątem tezy, iż ziemie polskie są nieuchronnie skazane na zespolenie z państwami zaborczymi. Z tezy tej wyrastała negacja prawa narodu polskiego do samookreślenia i niepodległości.
 
 
 
 
 
Róża Luksemburg, Jogiches-Tyszka i Adolf Warski dążąc do przeforsowania na londyńskim Kongresie II Mi dzynarodówki swojego punktu widzenia w kwestii polskiej, podjęli szeroką akcję, w której krytykowali stan wisko PPS jako nacjonalistyczne i wyrażające poglądij drobnomieszczańskiej inteligencji. Pozyskali też do swoich koncepcji wiele osobistości spośród międzynarodowej socjaldemokracji, a więc Francuzów — VaillarfJ ta, Lafargue'a, Jaurèsa, Włochów — Bissolatiego i Turatiego, Rosjanina Ławrowa oraz wielu czołowych działa czy i teoretyków SPD z Bernsteinem na czele.
 
 
 

 
 
Tymczasem londyński Kongres II Międzynarodówki nie zaakceptował ani rezolucji zgłoszonej przez PPS, ani tej przez grupę Róży Luksemburg. Natomiast w odpowie* niej uchwale przyznano każdej narodowości prawo JJ stanowienia o swoim losie i wyrażono poparcie dla robotników wszystkich krajów, którzy walczą z militaryzmem i uciskiem narodowym. Kongres wezwał proletariat do walki o zlikwidowanie kapitalizmu i urzeczywistni' nie celów międzynarodowej socjaldemokracji.
 
 
 
 

 
Było to wyjście kompromisowe. II Międzynarodówka wbrew Róży Luksemburg uznała prawo narodów do sa­mostanowienia, a jednocześnie nie zaakceptowała postu­latu PPS o szczególnym znaczeniu kwestii polskiej dla ruchu robotniczego. Wynik dyskusji nad sprawą polską świadczył o rysującej się różnicy poglądów na kwestię narodową w szeregach II Międzynarodówki. Trzeba jed­nakże pamiętać, że w latach dziewięćdziesiątych ubiegłe­go wieku, gdy PPS i SDKP rozpoczynały swą działalność, problemy społeczno-ekonomiczne były dla przywódców II Międzynarodówki daleko ważniejsze niż kwestia naro­dowa. Sytuacja zmieni się dopiero na początku XX w., gdy zaczną się mnożyć w różnych regionach świata kon­flikty na tle narodowym. Niemniej jednak już u zara­nia II Międzynarodówki PPS i SDKP uczyniły z kwestii narodowej przedmiot ostrych kontrowersji ideologicznych i politycznych. Starały się, na razie bez większego po­wodzenia, zainteresować tym problemem międzynarodo­wy ruch robotniczy.
 
 
 
 

 
Wokół nielegalnego „Robotnika"
 
 

 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
PPS jako partia robotnicza zrodziła się w głębokiej konspiracji przed władzami carskimi, które w sposób bezwzględny tępiły każdy przejaw działalności niepod­ległościowej i socjalistycznej w Królestwie Polskim. Są to sprawy znane. Ale podkreślenie tego faktu jest tu ko­nieczne, ażeby uświadomić sobie, w jakich warunkach przyszło działać socjalistom polskim i jaką im historia wyznaczyła rolę w walce narodowowyzwoleńczej. Na­leży też podkreślić, że warunki konspiracji kształtowały określony model działacza robotniczego, jak również model partii. PPS, podobnie jak SDKP, znacznie różniła się od zachodnioeuropejskich partii socjaldemokratycznych, a nawet polskich partii socjalistycznych w Galicji i zaborze pruskim, gdzie istniały znaczne swobody konstytucyjne. Specyficzne warunki w zaborze rosyjski powodowały, że przy rekrutacji do PPS trzeba było chować odpowiednie kryteria selekcji. Partii bowiem trzebni byli ludzie ideowi, zdeterminowani, dobrzy ko spiratorzy. Ponadto warunki nielegalnego działania zm szały do ukształtowania odpowiedniej struktury orgazacyjnej partii.
 
 

W chwili oderwania się od PPS grupy socjaldemo tów powiązanych z ośrodkiem zuryskim Róży Lukse burg partia ta dysponowała nader skromnymi kadra W zaborze rosyjskim istniała Sekcja Litewska z Józefem Piłsudskim i Aleksandrem Sułkiewiczem na czele, obejmująca Wilno i Grodno. W Warszawie działała grupa socjalistów skupionych wokół Jana Strożeckiego i Kazimierza Pietkiewicza. Istniały też grupy socjalistycznej w Radomiu, Częstochowie, Zawierciu i Dąbrowie Górniczej.
 
 

Natomiast lepiej byli zorganizowani emigranci skupieni w Związku Zagranicznym Socjalistów Polskich. Jeszcze sekcje, zrzeszające tychże emigrantów i socjalistycz młodzież studiującą, działały w Londynie, Paryżu, Brukseli, Zurychu, Wiedniu, Berlinie i innych miastach europejskich. Działała też sekcja ZZSP w Stanach Zjednoczonych Ameryki wśród tamtejszej Polonii. Poza tym powstały sekcje krakowska i lwowska, które grupowały wyłącznie emigrantów socjalistów z zaboru rosyjskiego i Kierownictwo ZZSP, Centralizacja, od 1893 r. mieściło się w Londynie. Tu znajdowała się drukarnia partyjna, w której wydawano miesięcznik teoretyczny „Przedświt" oraz inne pisma i ulotki przeznaczone dla krał W początkowym okresie istnienia PPS
 

 
Centralizacja  ZZSP odegrała doniosłą rolę w ukształtowaniu organizacyjnym i ideowo-politycznym tej partii.
 
 
I Zjazd PPS, który odbył się w końcu czerwca 1893 w Wilnie, zaaprobował Szkic programu paryskiego i wyłonił tymczasowe kierownictwo partyjne. Współuczestnik tego zjazdu z ramienia Centralizacji, Stanisław Wojciechowski, w ciągu kilkutygodniowego pobytu w War­szawie nawiązał kontakt z Janem Strożeckim i innymi działaczami. W Warszawie utworzył on Komitet Robot­niczy Jako organ kierowniczy PPS. Następnie wyjechał do Londynu, ażeby złożyć Centralizacji sprawozdanie ze stanu organizacji w Królestwie. Po nim przybył do stolicy Piłsudski z zamiarem ściślejszego powiązania Sekcji Litewskiej PPS z warszawskim Komitetem Robotniczym. Świetny konspirator, dobry organizator, umiejący łatwo nawiązywać kontakt z otoczeniem i narzucić mu swój punkt widzenia, Piłsudski szybko wysunął się na czoło działaczy PPS.
 
 
 
 
 
W pierwszej połowie lutego 1894 r. z jego inicjatywy, a także inicjatywy Strożeckiego i Pietkiewicza, odbył się w Warszawie II Zjazd PPS. Zgromadził on dziewię­ciu konspiratorów. Postanowienia zjazdu były istotne, ponieważ ustalono wtedy strukturę partii, określono za­dania poszczególnych organów i wyłoniono nowe władze. Ustalono, że najwyższą władzą PPS jest zjazd, zwo­ływany w miarę możliwości co rok. Zjazd miał wyłonić Centralny Komitet Robotniczy (CKR) i określić licz­bę jego członków. Z kolei CKR jako organ wykonawczy powoływał miejscowe komitety robotnicze. Za najniższą komórkę partyjną uznano Koło Agitatorów. Według te­go prostego schematu organizacyjnego główny ciężar pracy partyjnej spoczywał na miejscowych komitetach ro­botniczych. Do ich obowiązków bowiem należało organizowanie i nadzorowanie w fabrykach i innych środowis­kach kół agitatorów, prowadzenie propagandy socjalistycznej, kolportaż prasy i wydawnictw, zbieranie fun­duszów i składek na cele partyjne, organizowanie strajków, manifestacji i innych akcji politycznych. Przyjęcie tych zasad pozwoliło PPS w miarę sprawnie funkcjonować i rozszerzać wpływy, mimo że jako partia socjalistyczna i niepodległościowa była ona bezustannie tropiona Przez policję carską. II Zjazd PPS podjął również uchwałę o powołaniu do życia nielegalnego pisma, wydawanego w zaborze rosyjskim, o nazwie „Robotnik", które miało informować czytelników o poczynaniach partii. Postanowiono też, w zjazdach partyjnych będzie brał udział przedstawiciele ZZSP i że jego Centralizacja będzie zaopatrywać k~ w literaturę socjalistyczną. Przedstawiciele Centralizacji mieli występować w imieniu PPS na zewnątrz po otrzymaniu za każdym razem upoważnienia.
 
 
 
 
Chodziło tu o reprezentację PPS na kongresach II Międzynarodówki.
Wreszcie II Zjazd powołał nowy CKR w osobach: Ja Strożecki, Józef Piłsudski, lekarz Juliusz Grabowski i za cer Paulin Klimowicz. Na zastępców powołano Kazimierza Pietkiewicza i Wacława Naake-Nakęskiego. Ustalorf też, że Stanisław Wojciechowski pozostanie łącznikie między kierownictwem PPS a Centralizacją ZZSP.
 
 
 
 
 
Obok Piłsudskiego centralną postacią w kierownictwie PPS był w tym czasie Jan Strożecki (1869—1918), działacz II Proletariatu i Zjednoczenia Robotniczego, uznajacy zasadę walki klasowej i ideę wspólnoty celów międzynarodowego proletariatu, ale rozumiejący także wagę programu   niepodległościowego.   Po  aresztowania 1893 r. i oderwaniu się grupy socjaldemokratycznej Strożecki z wielkim wysiłkiem nawiązał zerwane kontakty i zaktywizował PPS na terenie Warszawy. W jego mieszkaniu mieściła się siedziba CKR i jemu też powierzono pieczę nad redakcją „Robotnika". Strożecki, organizuj kolportaż literatury przemycanej z zagranicy, sieć k taktów, fałszywe paszporty, środki pieniężne dla funkcjonariuszy partyjnych, zwerbował do pomocy Marię Gertrudę Paszkowską (1859—1925). Z talentem i niewiarygodnym poświęceniem, przy pomocy swoich „dromaderek", kierowała ona przez wiele lat techniką partyjną.
 
 
 

Latem 1894 r. Strożecki, Grabowski i Klimowicz wpadli w ręce policji carskiej, Naake-Nakęski zaś wyjec z zaboru rosyjskiego na Śląsk. W tej sytuacji kierów two PPS spoczęło w rękach dwóch pozostałych na wolności członków CKR — Piłsudskiego oraz Pietkiewicza, który niebawem został aresztowany. Paszkowska nadal zajmowała się techniką partyjną, a przerzutem londyńskiej ,bibuły" do kraju kierował Aleksander Sulkiewicz (1867-1916). Urodzony w spolonizowanej rodzinie mu­zułmańskich Tatarów, Sulkiewicz należał do II Proletariatu i uczestniczył — jak już wspomniano — w Zjeź­dzie Paryskim PPS. Od jesieni 1890 r. pracował jako cel­nik w Kibartach pod Wierzbołowem na granicy rosyj­sko-niemieckiej. Znakomity konspirator, zorganizował tam punkt przerzutu wydawnictw Centralizacji ZZSP. Przy jego pomocy nielegalnie przekraczali też granicę wysłannicy ZZSP i ścigani przez policję działacze partyjni.
 
 

 
Tymczasem PPS powoli, ale systematycznie rozwijała się, i to mimo licznych aresztowań i surowych wyroków. W latach 1894—1899 sądy carskie skazały na wieloletnie więzienie i zesłanie na Syberię 289 działaczy tej partii. Wśród nich znalazł się Tadeusz Gałecki (1871—1937), który jako Andrzej Strug w swych powieściach i nowe­lach wiernie opisał dole i niedole socjalistów-konspiratorów.
 
 

Mimo prześladowań carskich hasła PPS przeciwko wy­zyskowi, w obronie praw robotniczych, przeciwko ucis­kowi narodowemu, hasła walki o niepodległą i demokratyczną Polskę zjednywały jej coraz więcej zwolenników. W 1895 r. działały już miejscowe komitety robotnicze w Warszawie, Radomiu, Siedlcach, Łodzi, Pabianicach, Częstochowie, Zawierciu, Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej oraz w Białymstoku i na Litwie. Piłsudski i Sulkiewicz nawiązali też kontakt z polską młodzieżą studiującą w Moskwie, Petersburgu, Kijowie, Charkowie i Odessie. Młodzież ta zasilała kasę partyjną. Z jej środowiska m. in. wywodzili się sympatycy i działacze PPS, jak Napoleon Czarnocki, Kazimierz Rożnowski, Ksawery Prauss, Aleksander Malinowski i Stanisław Żmigrodzki.
 
 

W latach 1894—1895 represje carskie dosięgły nie tylko PPS. Zdziesiątkowane zostały Liga Narodowa i Zei Represje związane były z manifestacją patriotyczną, zorganizowaną przez ruch niepodległościowy w Warszaw* w setną rocznicę insurekcji kościuszkowskiej.
 
 
Aresztowania objęły także wielu działaczy SDKP, co spowodowało poważną dezorganizację w jej szeregach Ale niezależnie od tego w partii tej narastał równi kryzys wewnętrzny. Niektórzy jej centralni działać i aktywiści, jak Cezaryna Wojnarowska, Kazimierz Ratyński, Wincenty Kowalski, Edward Chwalewik, Józef Kuć i inni, odnosili się wówczas i później z rezerwą teorii „organicznego wcielenia" i antyniepodległościowego programu forsowanego przez redaktorów „Sprawy robotniczej". Wszystko to niezwykle skomplikowało sytuację SDKP. Resztki jej aktywistów, którzy uniknęli a sztowania, podjęły decyzję o przystąpieniu do PPS.
 
 
 
Niniejszym   oświadczamy — głosił   komunikat   Zarządu SDKP z dnia 6 stycznia 1896 r. — że po porozumieniu się z całą naszą organizacją w kraju postanowiliśmy pi łączyć się z Polską Partią Socjalistyczną. Wobec te od dnia dzisiejszego przestajemy występować jako dzielna organizacja SDKP i nadal działać będziemy w mach jednej organizacji PPS i według jej programu" Tak więc SDKP przestała na razie funkcjonować. Miało to trwać do 1900 r..
 
 
 
 PPS stała się jedyną partią socjalistyczną na terenie zaboru rosyjskiego. Dzięki przystąpieniu do niej socjaldemokratów mogła też, opierajł się na dotychczasowych kontaktach, rozbudować swoje koła agitatorów w Warszawie, Łodzi, Dąbrowie Górniczej i w innych ośrodkach robotniczych.
 
 
 
 
 
W tej sytuacji działalność PPS wymagała pewnd podsumowania i zarazem nakreślenia zadań na najbliższy okres. Chodziło również o uzupełnienie zdekompletowanego aresztowaniami CKR. Okoliczności te zdecydowały o zwołaniu III Zjazdu PPS. Odbył się on 29 czerwca 1895 r. w Ponarach pod Wilnem.
 
 
Na III Zjeździe stwierdzono konieczność dalszej budowy sieci organizacyjnej PPS, co zamierzano osiąg­nąć przez tworzenie nowych kół agitatorów w środowisku robotniczym. Zwrócono też uwagę, by wydawnictwa ZZSP i PPS informowały w większym stopniu o postępach ruchu socjalistycznego na Zachodzie i o trudnej sytuacji robotników walczących z wyzyskiem kapitalistycznym i uciskiem narodowym w zaborze rosyjskim. Uczestnicy zjazdu wskazali również na konieczność po­głębienia kontaktów PPS z socjalistami polskimi w Ga­licji i zaborze pruskim w celu podkreślenia wspólnoty interesów robotniczych we wszystkich zaborach. PPS — zgodnie z założeniami zjazdu — powinna systematycz­nie osłabiać carat. Zamierzano to osiągnąć przez rozbu­dzanie separatyzmów narodowościowych w Rosji. PPS miała więc wspierać wszystkie dążenia odśrodkowe, aże­by doprowadzić do obalenia reżimu carskiego, najbardziej reakcyjnego w Europie, stanowiącego zarazem główną przeszkodę na drodze do odbudowy państwa polskiego.
 
 
 
 
Jednym z ważniejszych postanowień III Zjazdu była uchwała w sprawie stosunku PPS do innych organiza­cji. W owym okresie istniały dość płynne między nimi granice. Jest to zrozumiałe, jeśli zważyć, że były to cza­sy formowania się dopiero nowoczesnych partii polity­cznych. Młodzież, która najczęściej garnęła się do kon­spiracji, szukała kontaktów, a te niekiedy prowadziły ją jednocześnie do socjalistów i do organizacji głoszących hasła narodowe. Na początku lat dziewięćdziesiątych czę­sto ci sami ludzie działali z pobudek ideowych zarówno w PPS, jak i Zet i Lidze Narodowej.
 
 
 
W miarę jednak jak Zet i Liga Narodowa z coraz wy­raźniejszą dezaprobatą odnosiły się do społecznych po­stulatów głoszonych przez PPS, rozbrat stawał się konieczny. W przeciwnym razie partia mogłaby stracić oparcie w środowisku robotniczym. Zdecydowano więc na zjeździe, że członkowie PPS nie mogą należeć jedno­cześnie do innych, tajnych organizacji politycznych. Oznaczało to, że PPS zerwać miała dotychczasowe kontakty z Zetem i Ligą Narodową jako organizacjami społeczr zachowawczymi, natomiast miała — jak już wspomni no — nawiązać ściślejszą łączność z socjalistami polskimi w pozostałych zaborach.
 
 
Na III Zjeździe PPS ustalono, że CKR będzie się skł dał z trzech członków i sam będzie powoływał zastępców. Do CKR zostali wybrani: Józef Piłsudski, Aleksander Sulkiewicz i Ludwik Kulczycki. Kulczycki (1866-1941), założyciel II Proletariatu, socjolog i historyk, zwolennik walki o ustrój konstytucyjny w Rosji, po aresztowaniu Pietkiewicza przejął kierownictwo pracy partyjnej na terenie Warszawy. Jednakże już we wrześniu 1895 r. został również aresztowany, i jego miejsce w CI zajął Stanisław Wojciechowski.
 
 
CKR w składzie: Piłsudski, Sulkiewicz i Wojciechowski, był zespołem zgranym. Łączyły go więzy osobist przyjaźni i wspólne przekonania polityczne. Ale dosć dominującą w tym zespole był Piłsudski. Miał on pieczę nad kasą partyjną, odpowiadał za stosunki z socjal stami litewskimi, ukraińskimi i rosyjskimi, a także stosunki z kołami polskiej młodzieży studiującej w sji. Sulkiewicz zajmował się transportem „bibuły" i dl o zachowanie łączności z Centralizacją ZZSP w Londl nie. Wojciechowski zaś utrzymywał kontakty z komitetami robotniczymi i kołami agitatorów, z wyjątkiem Wj na, które podlegało Piłsudskiemu. W praktyce jedni Sulkiewicz, zatrudniony jako carski urzędnik państw! wy, nie mógł brać czynnego udziału w bieżących pracach CKR. Wojciechowski zaś główną uwagę skupił ! wydawaniu „Robotnika". W tym układzie Piłsudski faktycznie kierował poczynaniami PPS. Wpływał więc w dużym stopniu na kształtowanie się jej oblicza ideowo-politycznego.
 
 
 
Ale PPS wciąż była partią kadrową. Działała w gl bokiej konspiracji. Wiązały się z nią jedynie te jednostki, których nie przerażały aresztowania, więzienia i Syberia. Wiązali się z nią wyrobieni politycznie robotnicy
 
 
 
i młodzi inteligenci, których fascynowały głoszone przez PPS hasła równości społecznej i wyzwolenia narodowego. Większość z nich, zasilając szeregi ruchu socjalistyczne­go nie czyniła tego dla kariery politycznej, bo taka per­spektywa wtedy nie istniała, lecz z pobudek ideowych. Z tych samych pobudek działał Piłsudski, dla wtajemniczonych towarzysz Ziuk czy Wiktor.
 
 
 
 
 
Dzięki osobistym zdolnościom zdołał on wkrótce po powrocie z zesłania syberyjskiego wybić się wśród akty­wistów PPS i zająć w partii czołowe miejsce. Osiągnął to konsekwencją w dążeniu do celu, mianowicie do odbudowy niepodległej, demokratycznej Polski. Jego osobisty cel był również celem PPS. Dlatego Piłsudski zdecydowanie sprzeciwiał się tym wszystkim orientacjom i grupom, które nie doceniały lub wręcz negowały pra­wo Polski do niepodległości albo wskazywały na nierealność hasła odbudowy własnego państwa.
 
 
 
Mając na uwadze ogólne zadania PPS nakreślone w programie paryskim, nowy CKR pragnął wzmocnić i rozwinąć sieć organizacji partyjnych oraz zwiększyć od­działywanie propagandowe na społeczeństwo. Zwłaszcza ta ostatnia sfera działania była niezwykle ważna. Akcja wydawnicza i kolportażowa bowiem mogła nie tylko przy­czynić się do pozyskania dla partii nowych zwolenników, ale także wyrobić w społeczeństwie przekonanie o jej sile i masowości. Na tym zaś bardzo zależało ówczesnym przywódcom PPS, którzy z myślą o niepodległej Polsce pragnęli wywołać ludowe, antycarskie powstanie.
 
 
 
 
 
 
Dużym osiągnięciem PPS było zorganizowanie w kraju nielegalnego pisma „Robotnik". Pierwszy jego numer ukazał się z datą 14 lipca 1894 r. Po aresztowaniu Strożeckiego redaktorem „Robotnika" został Piłsudski. On też niemal przez sześć lat, tj. od 1894 do powtórnego aresztowania w 1900 r., czuwał nad merytoryczną stroną Pisma, które było wówczas jedynym stale ukazującym
konspiracyjnym organem prasowym, propagującym idee niepodległości  i  socjalizmu. 
 
 
 
 
Piłsudski  w  dużym stopniu zasilał to pismo własnymi artykułami i komentarzami.
Początkowo nielegalny „Robotnik" byj odbijany w Li niszkach na Wileńszczyźnie. Zainstalowano tu zakupio przez Wojciechowskiego w Londynie maszynę drukars którą przy pomocy Sulkiewicza przemycono przez granicę. Po pewnym czasie jednak, w obawie przed dekonspiracją, ulokowano ją w wynajętym mieszkaniu na prz mieściach Wilna. Do drukarni miały dostęp jedynie te osoby: Piłsudski, Sulkiewicz i Wojciechowski. Ten ostatni wyuczył się fachu zecerskiego i składał pismo. Po go wyjeździe w 1899 r. do Londynu Piłsudski wraz z Kazimierzem Rożnowskim przenieśli drukarnię do Łodzi.
 
 
 
 
Jako miejsce wydania „Robotnika" od początku firmowała Warszawa. Tam też policja carska czyniła usil ale bezskuteczne poszukiwania. Tymczasem mimo li nych aresztowań działaczy PPS, mimo rwących się kr taktów organizacyjnych „Robotnik" wychodził w mf systematycznie. Kolportowany wśród członków i sym! tyków PPS, był widomym świadectwem żywotności partii.
 
 
 
W ogóle w tym początkowym okresie dziejów podobnie zresztą jak później, działalność wydawni i kolportażowa odgrywała doniosłą rolę. Od 1897 r. "jęczął się ukazywać również nielegalny „Górnik" reda wany przez byłego członka zagłębiowskiej organiza! SDKP Tytusa Filipowicza. Oprócz miesięcznika teóf tycznego „Przedświt", wydawanego w Londynie pr Witolda Jodko-Narkiewicza, Bolesława   Antoniego drzejowskiego i Leona Wasilewskiego, od 1898 r. za wychodzić kwartalnik popularnonaukowy „Światło" redakcją Dębskiego, Jędrzejowskiego i Perla. Równiez w drukarni londyńskiej, należącej do Centralizacji  ukazały się pierwsze numery „Łodzianina". Potem , "Łodzianin" odbijany był w drukarni „Robotnika".
 
 

Wszystkie te pisma miały swój profil i przeznac były dla konkretnego adresata. Tak więc pisma „Robotnik" „Górnik" i „Łodzianin" podawały sporo informacji o stosunkach panujących w zakładach pracy, o for­mach wyzysku kapitalistycznego i metodach walki z tym wyzyskiem w Królestwie Polskim i w innych krajach. Piętnowano w nich system rządów carskich, a zwłaszcza ucisk narodowy stosowany wobec Polaków i innych podbitych przez Rosję narodów. Pisano w sposób przystępny o sprawach żywo obchodzących robotników i wszystkich Polaków. W głębokiej konspiracji przemycano eg­zemplarze do Królestwa, następnie wędrowały one z rąk do rąk. Niekiedy, wobec niskiego poziomu oświaty ro­botników, socjaliści organizowali zbiorowe czytanie.
 
 
 

Po­tem zawiązywały się koła sympatyków PPS, a z nich wywodzili się aktywiści partyjni.
 

Inny charakter miały czasopisma „Przedświt" i „Światło". Podejmowały one przede wszystkim zagadnienia te­oretyczne z zakresu marksizmu, informowały o przejawach działalności poszczególnych partii socjalistycznych II Międzynarodówki oraz o poczynaniach Centralizacji ZZSP i sekcji socjalistów polskich w różnych krajach. Wreszcie kształtowały opinię o występujących tenden­cjach i kontrowersjach w międzynarodowym ruchu robotniczym. Najobszerniej jednak roztrząsano różne as­pekty walki narodowowyzwoleńczej, analizowano stosun­ki panujące w Rosji, układ sił społeczno-politycznych w Królestwie, i szukano możliwości odbudowy państwa polskiego. Wiele miejsca poświęcono krytyce luksemburgistowskiej teorii „organicznego wcielenia" i wynikających z niej implikacji dla postulatu walki narodowowyz­woleńczej. „Przedświt" i „Światło"   docierały   przede wszystkim do aktywistów partyjnych, do młodzieży gimnazjalnej i uniwersyteckiej oraz do środowisk inteligenckich związanych z ruchem socjalistycznym lub z nim sympatyzujących.
 
 
Akcja wydawnicza i kolportażowa, prowadzona z wielkim wysiłkiem i poświęceniem przez nielicznych, lecz wy-awnych konspiratorów, świadczyła o dużych możliwościach kraju około 30 tys. egzemplarzy nielegalnych drukowi to już w 1899 r. łączna liczba druków krajowych i przerzuconych przez granicę wyniosła około 100 tys. egzemplarzy. Oprócz wymienionych już czasopism były to okazjonalnie wydawane ulotki i odezwy. Były to broszury znanych teoretyków i działaczy ruchu robotniczego wydawane po polsku dla polskiego czytelnika - Marksa i Engelsa Manifest Komunistyczny, Marksa Rewolucja i kontrrewolucja w Niemczech, Engelsa Rozwój socjalizmu od utopii do nauki i Pisma pomniejsze, Lafargue'a Religia kapitału, Lassalle'a Program robotników, Bebla Kobieta i socjalizm, Wilhelma Liebknechta Odbudowanie  Polski i W obronie prawdy, Plechanowa Międzynarodowe święto robotnicze 1 maja 1890 Kautskiego Teoria wartości, Niepodległość Polski, Zasm dy socjalizmu, Diksztajna (Młota) Kto z czego żyje Kelles-Krauza (Luśni) Klasowość naszego programu i innych. Rozpowszechniano   też  broszury demaskujące  wijM stosunek władz carskich do niepodległościowych dążel Polaków. Tak np. w 1898 r. socjaliści wykradli protokB ły obrad carskiego Komitetu Ministrów i wydali w specjalnej publikacji pt. Tajne dokumenty rządu rosyjskiego w sprawach polskich. Wykradzenie tych dokumentów wywiezienie ich za granicę przez Piłsudskiego i opublikowanie w Londynie pod firmą PPS było przedsięwzięciem spektakularnym. Świadczyło o dużych możliwościach aktywistów tej partii.
 
 

Choć w latach dziewięćdziesiątych zdarzały się również często tzw. wsypy, które dziesiątkowały PPS, I jednak dzięki umiejętnej konspiracji takich działaczy, jak Piłsudski, Sulkiewicz, Wojciechowski, Paszkowska, w« dzom carskim nie udało się do 1900 r. zlikwidować centralnego ośrodka dyspozycyjnego partii. Wydawany w kraju „Robotnik" wychodził regularnie.
 
 
 
 
Zwiększała się też liczba druków propagandowych i innych publikacji Centralizacji ZZSP przemycanych przez granicę. Ta całość nielegalnej pracy oraz bogata, stale zwiększająca się działalność wydawniczo-kolportażowa tworzyły legendę potęgi PPS. Partia zdobywała w społeczeństwie kapitał polityczny. Przypisywano jej też wyjątkowo dużą siłę wśród rewolucyjnych organizacji i w całym ruchu anty-carskim.
 
 
Choć w końcu lat dziewięćdziesiątych XIX w. zasięg jej oddziaływania propagandowego był szeroki, to jed­nak nadal pozostawała partią ściśle kadrową. I taką mia­ła jeszcze przez długi czas pozostać. Rozbudowa bowiem kół agitatorów prowadzić mogła do rozbicia organizacji fabrycznych i kół inteligenckich. Tym bardziej że poli­cja działała przy pomocy rozgałęzionej sieci konfidentów i werbowała prowokatorów. Oni też dziesiątkowali naj­lepszy aktyw. Gdy jedni wpadali w ręce policji, by na­stępnie odcierpieć surowe wyroki za przynależność do PPS, inni jej aktywiści uciekali przed aresztowaniem za granicę. Niemniej grunt do umasowienia partii był już przygotowany.
 
 
PPS cieszyła się poparciem wśród robotników fabrycznych, jej hasła socjalistyczne i niepodległościowe docierały do szerokich kręgów społeczeństwa. Wielu szukało kontaktu z partią, ale szczupłość jej kadr i warunki konspiracji utrudniały łączność. CKR zdawał sobie sprawę, iż potrzeby organizacji wymagają zwiększenia liczby konspiratorów, umocnienia komitetów robotniczych i kół agitatorów we wszystkich większych ośrodkach robotni­czych Królestwa.
 
 
 
 Ludzie podziemni
 
 

 
 
 ”Ludzie podziemni" — to według określenia znanego działacz Andrzeja Struga, socjaliści-konspiranci nieustannie narażeni na represje policji carskiej. Byli to ludzie o szczególnych zaletach charakteru: mężni w działaniu, oddani sprawie socjalizmu i sprawie robotniczej, bojownicy walki o niepodległość. Wierzyli, że za nimi pójdą inni, że stworzony przez nich ruch ogarnie masy. Wskazywały na to ich dotychczasowe doświadczenia.
 
 

Na przełomie wieków kilka wydarzeń wywarło isto ny wpływ na dalsze poczynania   PPS.   W   listopadzie 1897 r. odbył się w Warszawie konspiracyjnie kolejnjl IV Zjazd partii. Wzięło w nim udział 12 delegatów, wśrół nich przedstawiciel Centralizacji ZZSP, Witold Jodkol -Narkiewicz (1864—1924), współtwórca PPS i wybitni jej działacz do pierwszej wojny światowej, jeden z najbliższych współpracowników Piłsudskiego. IV Zjazd zajął się kwestią strajków i samoobrony przed represjanł fabrykantów i władz carskich, stosowanymi wobec straw kujących robotników. Na zjeździe podkreślono też kol nieczność rozwinięcia agitacji socjalistycznej wśród ludl ności wiejskiej i zdobycia do tego odpowiedniej literatury.
 
 
Zjazd zalecił utrzymanie ścisłych kontaktów z Cem tralizacją ZZSP, jak również z PPSD i PPS zaboru prujl kiego. Podjęto też próbę zajęcia stanowiska wobec fl tualnej wówczas sprawy stosunku PPS do litewskich i rosyjskiego ruchu robotniczego. Zjazd uznał odrębnol litewskich organizacji rewolucyjnych, ale podkreślił potrzebę ścisłego ich współdziałania z PPS. Jednocześni zalecono, by CKR, prowadząc propagandę socjalistyczny wśród proletariatu litewskiego, ujął go w ramy organizacyjne PPS. Dyskutowano także nad zawarciem tjM czasowej umowy o współdziałaniu z grupami socjaldemł kratów rosyjskich.
 
 

PPS pragnęła, ażeby jej kontrahenci uznali dążefl polskich socjalistów do niepodległości państwowej ifl tym duchu rozwijali propagandę w rosyjskim ruchu fl wolucyjnym. Jeden z punktów przewidywanej umów
 
 

wskazywał na konieczność przyznania grupom socjalistycznym różnych narodowości swobody określania  stosunku do państwa rosyjskiego. W rzeczywistości głównemu autorowi projektu tej umowy, Piłsudskiemu, chodziło o podkreślenie odrębności działań wszystkich grup narodowych w Rosji, a jednocześnie o wskazanie, że PPS mogłaby stanowić siłę wiodącą w walce z caratem i sprzy­jać zarazem dążeniom odśrodkowym Litwinów, Łotyszów, Ukraińców, Gruzinów i innych ujarzmionych przez carat narodowości.
 
 

Jednakże dyskusja uczestników IV Zjazdu PPS nad tym zagadnieniem nie doprowadziła do uzgodnienia po­glądów. Część działaczy bowiem domagała się prowa­dzenia wspólnych akcji z rosyjskimi rewolucjonistami i zawarcia z nimi umowy o współpracy bez stawiania jakichkolwiek warunków związanych z odrębnością ce­lów rosyjskich i polskich socjalistów.
 
 

Zjazd powołał nowy CKR. Ponownie weszli doń Piłsudski i Wojciechowski. Wobec ustąpienia Sulkiewicza wybrano na jego miejsce Aleksandra Malinowskiego (1869—1922), młodego inżyniera, który zabrał się wów­czas energicznie do pracy konspiracyjnej, odciążając nie­co pozostałych dwóch członków CKR. Wkrótce jednak, zagrożony aresztowaniem, zbiegł do Londynu, skąd nie­legalnie znów powrócił do kraju i kontynuował dzia­łalność.
 
 
W tymże samym roku 1897 odbył się w Zurychu kolej­ny zjazd przedstawicieli sekcji ZZSP działających w róż­nych krajach. Krytykowano na nim działalność Centra­lizacji, a zwłaszcza poczynania Jodko-Narkiewicza jako głównego redaktora „Przedświtu", którego artykuły wzy­wające do powstania zbrojnego przeciwko caratowi, a po­mijające walkę klasową i solidarność międzynarodową proletariatu, wywoływały szereg zastrzeżeń. Zastrzeżenia te zgłaszali zarówno działacze krajowi, jak i przed­stawiciele sekcji zagranicznych ZZSP: Kazimierz Kelles-Krauz w Paryżu, Maksymilian Horwitz-Walecki w Gan­dawie i inni. W rezultacie wybrano nową Centralizację w osobach: Aleksander Dębski, Kazimierz Kelles-Krauz,
Bolesław Miklaszewski, Władysław Studnicki i Leon Wa­silewski.
 
 

 
Leon Wasilewski (1870—1936) z działalnością socjali tyczną zetknął się w 1893 r. podczas studiów uniwer& teckich we Lwowie, następnie należał do sekcji zury, kiej, a potem wiedeńskiej ZZSP. Miał szerokie zaintere sowania historyczne i socjologiczne; był uzdolnionym pu blicystą. Po Jodko-Narkiewiczu przejął redakcję „Prze świtu", jednocześnie został sekretarzem Centralizacji W dwa lata później, na paryskim zjeździe ZZSP w 1899 r „Przedświt" przejęła PPS, a na kolejnym zjeździe wj rychu w 1900 r. zapadła decyzja o likwidacji ZZSP ja ko organizacji autonomicznej. ZZSP został wówczas przekształcony w Oddział Zagraniczny PPS, którym miał kie rować Komitet Zagraniczny  
 
 

Po tej reorganizacji kierownictwo sekretariatem K mitetu Zagranicznego, mieszczącego się w dalszym cią; w Londynie, spoczęło w rękach Jędrzejowskiego-Bąka a funkcję redaktora „Przedświtu" w dalszym ciągu pj nił Leon Wasilewski występujący wówczas pod pseud nimem Leon Płochocki. Redagowanie zaś „Światła"! wierzono przybyłemu ze Lwowa do Londynu Felitil Perlowi (1871—1927), który jako współtwórca PPS, 1 blicysta' i jej teoretyk, występujący pod pseudonimem  P. Res, miał odegrać w polskim ruchu socjalistycznym wybitną rolę.
 
 

Likwidacja ZZSP i utworzenie w to miejsce Oddzi Zagranicznego PPS, ściśle podległego CKR, miały, organizacji socjalistycznej w Królestwie istotne zna nie. Całą bowiem własność ZZSP, jego drukarnie i| dawnictwa, przejęła PPS. Jednocześnie wszystkie sefc zagraniczne zostały zobowiązane do wykonywania p<f nowień krajowego kierownictwa PPS i do materialni wspierania go. Największej pomocy finansowej ud PPS Związek Socjalistów Polskich w Ameryce, w rym działali m.in. Bolesław Miklaszewski, Aleks Dębski, Józef Borkowski, a następnie Zygmunt Pio ski.
 
 
 

Dzięki wspomnianym posunięciom wzrosła pozycja PPS w życiu politycznym kraju.
 
 

Swoisty monopol PPS jako jedynej partii socjalistycznej w zaborze rosyjskim został naruszony w 1897 r., z chwilą powstania Ogólnożydowskiego Związku Robot­niczego Bund. Bund, propagując hasła socjalistyczne, podjął próbę przyciągnięcia do swoich szeregów proletariatu żydowskiego z terenu Rosji, Litwy i Królestwa. Ponieważ zaczął rozwijać działalność w Warszawie, Łodzi, Białymstoku i Grodnie, PPS stanęła przed koniecz­nością ustalenia zasad współpracy z tą partią.
 
 

Od 1899 r. zaczęła się odradzać SDKP. Jej głównymi organizatorami byli Stanisław Trusiewicz-Zalewski i Feliks Dzierżyński. Opierając się na grupach rewolucyj­nych socjaldemokratów działających na Litwie i w Królestwie, zorganizowali oni w sierpniu 1900 r. w Otwocku pod Warszawą zjazd partyjny. Odbudowana partia, nawiązując do programu sprzed 1896 r., przyjęła naz­wę: Socjal-Demokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL). Mimo aresztowań jej terenowe organizacje rozwijały się w Warszawie, Łodzi, Częstochowie, Zagłę­biu Dąbrowskim, Białymstoku i na Litwie. Ponieważ SDKPiL wznowiła działalność na terenie robotniczym, stała się dla PPS poważną siłą konkurencyjną.
 
 

 
 Ale ist­niały też między działaczami obu partii płaszczyzny współpracy, zwłaszcza w toku organizowania strajków robotniczych. Należałoby wreszcie wspomnieć, że w 1898 r. odbył się w Mińsku I Zjazd Socjaldemokratycz­nej Partii Robotniczej Rosji (SDPRR). Zapoczątkował on rozwój rosyjskiego ruchu rewolucyjnego, który jednak do 1903 r. nie reprezentował jeszcze poważniejszej siły.
 
 

 
 
Kierownictwo PPS, podkreślając odrębność celów pol­skiego i rosyjskiego proletariatu, odniosło się z rezerwą do poczynań SDPRR. Natomiast SDKPiL już na konfe­kcji białostockiej w 1901 r. zaproponowała SDPRR utworzenie federacyjnej partii ogólnorosyjskiej, do której należałaby jako część autonomiczna. Jednakże koncepcja połączenia SDKPiL z SDPRR natrafiła na raził na pewne opory. Sprzeciwili się jej przedstawiciele zagranicznego ośrodka socjaldemokracji z Różą Luksemburg, Jogichesem-Tyszką i Warskim na czele. Do sprał wy tej powrócono na II Zjeździe SDPRR w 1903 r.
 
 

W samym kierownictwie PPS powstały wówczas duże trudności związane z nową falą aresztowań. Powołań w 1900 r. przy warszawskim oberpolicmajstrze WydziaJ Ochrony Porządku i Bezpieczeństwa Publicznego (Ochra! na) bezlitośnie tropił każdy przejaw działalności socjalistycznej i niepodległościowej. W nocy z 21 na 22 lutego 1900 r. policja wtargnęła do mieszkania Piłsudskiego-w Łodzi, gdzie znajdowała się drukarnia ,,Robotnika") przeniesiona tu z Wilna. Została ona zlikwidowana. Zaj jęto też częściowo już odbity 36 numer ..Robotnika" ora zabrano pieczątki partyjne i przechowywana tu korei pondencję. Dla PPS była to strata ogromna. Piłsudskiego go wraz z żoną, Marią z Koplewskich, osadzono w mief scowym więzieniu, po czym przewieziono do X Pawilonnu Cytadeli warszawskiej. W tym samym dniu aresztowano w Łodzi drugiego członka CKR, Aleksandra Mai nowskiego. Została również rozbita prawie cała organizacja PPS w Zagłębiu Dąbrowskim, a wśród zatrzy^B nych znalazł się m. in. jej kierownik Konrad rowski.
 
 
W tej sytuacji przed aktywistami PPS stanął problemszybkiego odtworzenia kierowniczego ośrodka partyjnegogo, wznowienia druku „Robotnika", by wykazać, że fl mo poniesionych strat PPS funkcjonuje nadal. ChodM również o uwolnienie aresztowanych, którym groziły^B rowe wyroki.
Maria Paszkowska, sprawująca pieczę nad technB partyjną, i Aleksander Sulkiewicz, zajmujący się Przemytem literatury socjalistycznej z zagranicy, usiło^B znaleźć sposób na uratowanie Piłsudskiego. Z poroW przyszedł im Aleksy Siedielnikow, intendent w X P<H łonie Cytadeli, który odnosił się życzliwie do więźniów politycznych. Ratunku dla Piłsudskiego szukał również owiązany z masonerią lekarz psychiatra Rafał Radziwił-łowicz który już wcześniej zetknął się z nim. Postanowio­no wówczas, że więzień musi symulować chorobę umysło­wą Po kilku miesiącach udawania przez Piłsudskiego obłędu lekarz więzienny wyraził zgodę na wywiezienie go z Cytadeli do szpitala psychiatrycznego Mikołaja Cudotwórcy w Petersburgu. Tam zaopiekowali się nim polscy lekarze: Czeczott, Sylwanowicz i Mazurkiewicz, z którymi był w kontakcie Sulkiewicz. Pomagała mu w tym także grupa członków petersburskiej organizacji PPS z Kon­stantym Demidowiczem-Demideckim na czele. W maju 1901 r. Piłsudskiemu udało się zbiec ze szpitala 13. Ści­gany przez policję, w miesiąc później przekroczył rosyj-sko-austriacki kordon graniczny i znalazł się we Lwo­wie. Również dzięki pomocy Paszkowskiej i Sulkiewicza zbiegł z transportu w 1902 r. pod Mińskiem Aleksander Malinowski. Obie te ucieczki odbiły się głośnym echem i stanowiły dowód dużych możliwości PPS.
Po „wsypie" łódzkiej powołano z inicjatywy Sulkie­wicza tymczasowy CKR w osobach: Kazimierz Rożnow­ski, który współpracował z Piłsudskim przy wydawaniu „Robotnika", Feliks Sachs, który przybył do kraju z Londynu, i Henryk Sarcewicz. Ale wkrótce Rożnowski i Sachs zostali aresztowani. Kierownictwo PPS więc było w dalszym ciągu zdekompletowane.
 
 
W 1899 r. zbiegł z zesłania Ludwik Kulczycki. Jego zeznania podczas śledztwa w 1895 r. wzbudziły wśród niektórych działaczy PPS nieufność. Sam Kulczycki od­niósł się po wyjściu na wolność krytycznie do polityki PPS. Nie aprobował zwłaszcza tezy głoszącej możliwość wywołania powstania zbrojnego przeciwko caratowi w oparciu o własne siły. Był zwolennikiem walki o ustrój konstytucyjny w Rosji i o autonomię dla Polaków w ramach demokratycznego państwa rosyjskiego. W momencie niewątpliwie trudnym dla PPS, tj. po zlikwidowaniu drukarni „Robotnika" i aresztowaniu czołowych jedziałaczy, dokonał w maju 1900 r. secesji. Z niewielką grupą oddanych mu aktywistów utworzył Polską Partię Socjalistyczną Proletariat. Popularnie nazywano ją III Proletariatem. Secesja Kulczyckiego przejściowo osłabia PPS. Jednocześnie była wyrazem narastania w jej szeregach rozbieżności ideologiczno-politycznych. Ale dopiero w następnych latach miały się one ujawnić z dużą
 
 
Tymczasem po aresztowaniach i wyodrębnieniu grupy Kulczyckiego aktywiści PPS nawiązali zerw^B kontakty organizacyjne. Niemal natychmiast uruchomia no redakcję „Robotnika". Kolejny numer pisma zosta złożony w Londynie i szybko rozpowszechniony w kim ju. Chodziło bowiem o zachowanie ciągłości, a poza tym o wytworzenie przekonania, że partia ma drugą drukar­nię i „Robotnik" wydawany jest nadal w zaborze rosyj­skim. W rzeczywistości Wojciechowski zakupił nową maszynę drukarską w Anglii. Umieszczono ją w Kijowie w mieszkaniu Ksawerego Praussa. Tutaj przybył Feliks Perl z Londynu i objął po Piłsudskim redakcję „Robot­nika". Potem przeniesiono redakcję z Kijowa do Rygi. Jako miejsce wydawania pisma w dalszym ciągu iiguro-wała Warszawa. Podejmowane więc przez policję carską poszukiwania redakcji na terenie Królestwa nie mogły na razie przynieść efektów.
Kolejny, V Zjazd PPS odbył się na początku września 1900 r. w Skierniewicach. Dla PPS był to trudny okrfif kierownictwo partii poważnie zdekompletowane na sku­tek aresztowań, kłopoty z uruchomieniem „Robotnika”  secesja Kulczyckiego i wreszcie wznowiona działalność SDKPiL.
 
PPS przestała być jedyną partią socjalistyczną w zaborze rosyjskim, miała swoich konkurentów którzy — jak SDKPiL i Bund — starali się ograniczyć zakres jej wpływów w środowisku robotniczym.
 
 

Zjazd pozytywnie ocenił dotychczasową działali w partii i potępił secesję Kulczyckiego. Wskazał na konieczność rozwijania agitacji socjalistycznej wśród ludności wiejskiej. Upoważnił Komitet Zagraniczny PPS do reprezentowania partii na kolejnym kongresie II Międzynarodówki, który miał się odbyć w 1900 r. w Pary­żu Na członków CKR wybrano Sulkiewicza, Sachsa, któ­ry wyszedł wówczas na wolność za kaucją, i Wojcie­chowskiego. Wojciechowski jednak wkrótce ze względów rodzinnych wyjechał do Anglii, jego mandat więc powie­rzono Bolesławowi Czarkowskiemu. Urodzony w 1873 r., blisko związany z Piłsudskim, był świetnym konspirato­rem. Przyciągnął on do współpracy Walerego Sławka (2879—1939), który wykazał duże umiejętności w pracy konspiracyjnej i zdolności organizacyjne. Sławek stał się jednym z czołowych działaczy PPS, a zarazem sumien­nym wykonawcą wszystkich poleceń Piłsudskiego, któremu był bezgranicznie oddany.
 
 
Zjazd skierniewicki podsumował dotychczasową, prawie ośmioletnią działalność PPS. Wybrał centralne wła­dze, przyczynił się do nawiązania zerwanych więzi mię­dzy poszczególnymi komitetami robotniczymi, wzmocnił organizację po aresztowaniach i secesji Kulczyckiego. Stało się to możliwe w dużym stopniu dzięki temu, że do PPS zaczęli wtedy napływać nowi ludzie. W ogóle na przełomie wieków notowano znaczne ożywienie aktywności politycznej inteligencji i klasy robotniczej, wyrażające się w strajkach, manifestacjach 1-majowych i manifestacjach patriotycznych. W tych warunkach do PPS zaczęli garnąć się co aktywniejsi i bardziej wyro­bieni politycznie robotnicy oraz inteligenci wywodzący się z podupadłych rodzin szlacheckich. Zafascynowani ideami socjalistycznymi, najczęściej reprezentowali poglądy radykalne. Wywierali więc presję na aktyw PPS, na CKR, domagając się działania bardziej ofensywnego.
 
 
 
Pod wpływem tych okoliczności w partii stopniowo kształtowała się nowa sytuacja. Działacze eksponujący Przede wszystkim ideę walki klasowej i solidarności międzynarodowej robotników występowali przeciwko "dyktaturze" CKR. W PPS na przełomie wieków zaczęły pojawiać się oznaki kryzysu wewnątrzpartyjnego.
 
 
 
 
PPSD i PPS zaboru pruskiego
 
 
 
 
A tymczasem w pozostałych zaborach, gdzie istniałj korzystniejsze warunki rozwoju ruchu robotniczego, pql czątki działalności partii socjalistycznych nie były tal dramatyczne. Galicyjska Partia Socjaldemokratyczna! utworzona w 1892 r., znalazła silne oparcie w ogólnol austriackiej partii socjaldemokratycznej. W latach dzieJ więćdziesiątych partia galicyjska systematycznie się rozjl budowywała, tworzyła robotnicze stowarzyszenia samol kształceniowe, klasowe związki zawodowe, podejmował ła akcje na rzecz opanowywania Kas Chorych, walczyła
0 postępowe ustawodawstwo pracy. W tym czasie zdol łała dotrzeć do wszystkich  większych  ośrodków miejj skich w Galicji i tam utworzyła swoje komórki. Jej łowy organ prasowy, „Naprzód", ukazywał się lega ale często był konfiskowany przez miejscowe władze
 
 
„Naprzód" docierał do różnych środowisk robotniczych, do młodzieży studiującej w Krakowie i Lwowie do pewnych kręgów inteligencji sympatyzującej z ruchem socjalistycznym. Redagowany przez Daszyńskiego, propagował idee demokracji i socjalizmu. Czołowi dział łącze, mówcy i publicyści partyjni, jak wspomniany już Daszyński oraz Herman Diamand, Tadeusz i Witold Rei gerowie, Zygmunt Klemensiewicz, Zygmunt Marek, Leon Misiołek, Józef Hudec, Jan Englisch, Herman Lieberman i  inni, walczyli z przeżytkami szlachetczyzny i z watyzmem, o zdemokratyzowanie stosunków społecz­nych i politycznych w Galicji. Kształtowali świadomość narodową szerokich mas, budzili poczucie więzi narodo­wej łączącej Polaków ze wszystkich zaborów. Wspólnie z ludowcami, którzy w 1895 r. utworzyli w Rzeszowa swoje stronnictwo chłopskie, reprezentowali w Galicji najbardziej radykalny kierunek polityczny.
 
 
Ważny dla socjalistów galicyjskich był rok 1897, i to z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że austriacka partia socjaldemokratyczna podjęła wtedy na swym VI Zjeździe decyzję
0 zmianie swej dotychczasowej struktury organizacyjnej, przekształcając się w federację partii narodowych po­łączonych wspólną egzekutywą, ale o niewielkich upraw­nieniach. W wyniku tej decyzji Galicyjska Partia Socjal­demokratyczna przekształciła się w Polską Partię Socjalno-Demokratyczną Galicji i Śląska Cieszyńskiego (PPSD). Odeszli  z  niej  wówczas  socjaliści ukraińscy
1 utworzyli odrębną Partię Socjaldemokratyczną, działa­jącą na terenie Galicji Wschodniej.
PPSD stała  na  stanowisku, że socjaliści wszystkich trzech zaborów powinni dążyć do zjednoczenia ziem pol­skich i niezależności państwowej. Reprezentowała więc podobny punkt widzenia na sprawę odbudowy Polski jak PPS. Jednakże kolejny zjazd austriackiej socjaldemokracji, który odbył się w Brnie w 1899 r., wprowadził modyfikację do swego programu. Zamiast prawa naro­dów do samookreślenia zgłosił postulat autonomii kul­turalnej i wystąpił z żądaniem przekształcenia scentra­lizowanej  monarchii w demokratyczne, wielonarodowe państwo związkowe. Partia  austriacka  walczyć miała o nowy kształt federacyjnego państwa. Kolidowało to z dążeniami PPSD do niepodległości Polski. Toteż Daszyński i pozostali przywódcy partii podkreślali pewną odrębność celów socjalistów galicyjskich w stosunku do socjaldemokracji austriackiej. PPSD głosiła, że naród polski ma prawo do własnego państwa, ale nie chcąc wchodzić w kolizję z władzami partii austriackiej, hasła niepodległości nie umieściła w swym programie. Wysu­nęła natomiast postulat w sprawie przekształcenia Austro-Węgier w państwo federacyjne.
 
 
W praktyce jednak współpraca między PPSD i  austriacką socjaldemokracją układała się dobrze. PPSD w rożnej formie korzystała z pomocy Austriaków, szcze­gólnie przywódcy socjaldemokracji Viktora Adlera, który utrzymywał bliskie kontakty z Daszyńskim. Po drugie dlatego rok 1897 był dla PPSD ważny, że partia wzięła pierwszy raz udział w wyborach do parla,j mentu austriackiego (Rady Państwa). Wybory bowiem-rozpisane zostały na podstawie nowej ordynacji. Choć nie była ona demokratyczna, to jednak pierwszy raz ma­sy ludowe uzyskały wtedy możliwość głosowania. PPSD po szerokiej kampanii wyborczej wprowadziła do parla­mentu dwóch posłów: Ignacego Daszyńskiego i Jana Kozakiewicza.
 
 
 
 
W następnych wyborach do parlamentu, które odbyły się w 1900 r., mandat zdobył jedynie Daszyński. Obo­wiązujący na terenie państwa austriackiego system kul rialny stwarzał duże przeszkody kandydującym z tzw. kurii powszechnej, gdzie na jednego posła musiano od« dać  kilka  tysięcy  głosów.  Toteż  socjaliści galicyjscy i austriaccy walczyć będą o zniesienie kurialnego syste| mu wyborczego i wprowadzenie głosowania powszechnej go. Wybitny udział w tym miał Daszyński. Znakomity mówca, wykorzystywał wiece i trybunę parlamentarni do piętnowania antydemokratycznych stosunków panujących w monarchii, a zwłaszcza Galicji, gdzie sfery ziemiańsko-klerykalne starały się zachować monopol władzy.   Przemówienia   parlamentarne   Daszyńskiego,  nie podlegające ingerencji cenzury, były rozpowszechniaj przez PPSD w oddzielnych broszurach i odgrywały duł rolę w  budzeniu  świadomości  społecznej i narodowi mas ludowych Galicji.
 
 

 
W układzie sił politycznych w Galicji PPSD zajmowała skrajnie lewicową pozycję. Propagując idee socjalizmu i niepodległości, dążyła przede wszystkim do rozszerzenia swobód obywatelskich, do demokratyzacji* stytucji parlamentarnych i samorządowych, do poleps nia warunków życia robotników. W 1907 r., po wproW dzeniu powszechności wyborów, PPSD zdobyła 7 m® datów  do parlamentu wiedeńskiego,  a w  1911 r.
 
 
9 mandatów (I. Daszyński, Z. Marek, Z. Klemensiew* H. Lieberman, H. Diamand, J. Hudec, J. Moraczewski T. Reger, E. Bobrowski). Charakterystyczne, że w momencie angażowania się w działalność parlamentarną rytm pracy partyjnej PPSD podporządkowywany był kolejnym kampaniom wyborczym. Pod tym względem PPSD stop­niowo upodabniała się do zachodnioeuropejskich partii socjaldemokratycznych, w których już na przełomie wie­ków zaczęły się coraz wyraźniej ujawniać tendencje reformistyczne.
 
 
 
W bardziej skomplikowanych warunkach rozpoczęła się działalność PPS zaboru pruskiego. Polskie skupiska znajdowały się pod wpływem kleru katolickiego oraz różnych stowarzyszeń mieszczańskich, które podkreśla­ły odrębność narodową ludności w stosunku do Niem­ców. W skupiskach tych dominowały tendencje solidarystyczne. Propagowane przez socjalistów polskich hasła internacjonalistyczne, nawiązujące do idei współpracy polskich i niemieckich robotników, nie znajdowały wielu zwolenników.
 
 
Klasy posiadające i kler oskarżały socja­listów o kosmopolityzm i wyrzeczenie się polskości. Kie­rownictwo SPD odnosiło się z pewną rezerwą do PPS zaboru pruskiego, widząc w niej ośrodek kształtowania się tendencji separatystycznych.
Od 1895 r. nastąpiło pewne ożywienie działalności PPS zaboru pruskiego. Krzyżowały się w niej różne tenden­cje. Centralizacja ZZSP i jej sekcja berlińska, a także PPS i PPSD umacniały w niej tendencje do samodziel­ności w stosunku do SPD, popierały jej dążenia niepod­ległościowe. Prawica SPD, przeciwna dążeniom narodo­wowyzwoleńczym Polaków w zaborze pruskim, starała się przez swoich funkcjonariuszy partyjnych kontrolo­wać wszystkie poczynania polskich socjalistów.
 
 

Sytuację PPS zaboru pruskiego komplikował również fakt, że partię tę usiłowali opanować zwolennicy Róży Luksemburg (August Winter, Tomasz Wolny, Józef Go-iowski, Marcin Kasprzak), zarzucając nacjonalizm jej kierownictwu z Franciszkiem Morawskim,  Jerzym Haase i innymi na czele. Róża Luksemburg,   która   od   1898   r.   podjęła   aktywną działalność w SPD i zajmowała w niej czołową pozy na lewicy, żądała od PPS zaboru pruskiego wyrzecze się hasła niepodległości Polski  i  uznania bez żądny uzupełnień  programu  erfurckiego   SPD. W progra tym jednak nie ustosunkowano się do kwestii nar wej, co socjaliści polscy uważali za pewien niedostatek.
 
 Dlatego zgłaszali zastrzeżenia do tego dokumentu. Za teresowanie Róży Luksemburg działalnością PPS zabo pruskiego  wynikało z poszukiwania  przez nią oparć"' w kraju wobec nieistnienia SDKP w latach 1896—18 Pragnęła ona również podjąć agitację wśród robotnikó polskich w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku w związku z prowadzoną przez SPD w 1898 r. kampanią wyborczą do Reichstagu.
 
 
Próba Róży Luksemburg podporządkowania sobie B zaboru pruskiego nie powiodła się. Nie zdołała ona t przejąć kierownictwa „Gazety Robotniczej", choci usilnie o to zabiegała, wykorzystując swoje wpłyy w Zarządzie SPD. Ale wskutek interwencji Róży Lu semburg, Augusta Wintera i Józefa Gogowskiego Zarząd SPD wstrzymał z końcem pierwszego kwartału 1901 subwencje na wydawanie pisma. Redakcji „Gazety robotniczej" zarzucono, że zamiast koncentrować się zagadnieniach walki robotników z wyzyskiem kapitał stycznym zajmuje się propagandą haseł narodowyc i sprawami polskimi, że podkreśla odrębność interesó politycznych polskiego i niemieckiego ruchu robotn czego.
 
 

Kierownictwo PPS zaboru pruskiego nie przyjęło tyc zarzutów. Po wstrzymaniu subwencji „Gazeta Robotn cza" została przeniesiona z Berlina do Katowic, a redaJ cję powierzono Esterze Golde, która podobnie jak Jera Haase i Józef Biniszkiewicz aktywnie włączyła sięl pracy w szeregach PPS zaboru pruskiego. Haase, mło( działacz ośrodka polskiego w Dreźnie, członek Oddzia Zagranicznego PPS w Niemczech, zorganizował wspóln z Morawskim sekretariat partii w Katowicach, ażeby uwolnić się od bezpośrednich ingerencji Zarządu SPD. Tymczasem kierownictwo SPD podjęło decyzję o zerwaniu współpracy z PPS zaboru pruskiego i powołało Cen­tralny Wydział do Spraw Socjaldemokracji Polskiej. Wy­dział ten miał się stać konkurencyjnym ośrodkiem wo­bec działalności socjalistów polskich we wschodnich pro­wincjach Rzeszy. SPD, która nie akceptowała polskich dążeń narodowych, starała się ograniczyć i wyrugować wpływy PPS zaboru pruskiego z terenu Poznańskiego i Górnego Śląska.
 
 
Partia jednak nie uległa. Pomocy kadrowej i finanso­wej udzieliły jej PPS z Królestwa i PPSD. Po areszto­waniu w połowie 1901 r. przez władze pruskie Haasego, a następnie Golde i Morawskiego, kierownictwo PPS za­boru pruskiego spoczęło w rękach Józefa Biniszkiewicza (1875—1940), a „Gazetę Robotniczą" przez pewien czas redagowali członkowie sekcji krakowskiej PPS: Marian Bielecki, Andrzej Strug i Józef Kwiatek. Ci ostatni re­prezentowali kierunek radykalny w PPS i w tym du­chu też oddziaływali na PPS zaboru pruskiego.
 
 

 
 
W latach 1902—1903 podjęto ponownie próbę unormowania stosunków z SPD. Leon Wasilewski i Witold Jodko-Narkiewicz jako przedstawiciele PPS oraz Ignacy Daszyński jako przedstawiciel PPSD usiłowali wpłynąć na Zarząd SPD, by ten uznał postulaty niepodległościowe Polaków i potraktował PPS zaboru pruskiego jako je­dyną reprezentację polskiego ruchu robotniczego we wschodnich prowincjach Rzeszy. Domagali się również, by przedstawiciele PPS zaboru pruskiego mogli z tego terenu kandydować w wyborach do parlamentu. Do­tychczas bowiem SPD wysuwała jedynie swoich kandy­datów. Zarząd SPD godził się na unormowanie stosun­ków z PPS zaboru pruskiego pod warunkiem, że w pełni i zaaprobuje ona program erfurcki. Ale to musiałoby Pociągnąć za sobą wyrzeczenie się przez PPS zaboru pruskiego hasła niepodległości. Tymczasem dla socjali­stów polskich, którzy mimo zaborów koordynowali swoje poczynania, był to warunek nie do przyjęcia. OstaJI tecznie Zjazd SPD, obradujący w Dreźnie we wrześniu! 1903 r. , uznał niezależność PPS zaboru pruskiego.! W związku zaś z wyborami do Reichstagu w tymże ro-1 ku obie partie podjęły pewne formy współpracy, co zna-J lazło wyraz w utworzeniu wspólnego bloku wyborczego i na niektórych terenach zaboru pruskiego oraz w dzia-J łalności Wolnych Związków Zawodowych.
 
 

Na przełomie wieków socjaliści polscy z trzech zaborów mieli już za sobą trudne początki organizacji swoich! partii. Dzięki zaś programowi społecznemu oraz prograJ mowi uwzględniającemu ideę walki narodowowyzwoleńj czej i postulat odbudowy własnego państwa stali się pojść ważną siłą wśród kształtujących się w społeczeństwie polskim nowoczesnych partii politycznych. Następne lata przynieść miały dalszy rozwój PPS, PPSD i PPS zaboru pruskiego oraz ujawnić istniejące w nich rozbież ności ideologiczno-polityczne.
 
 

 
Żródło: Jan Tomicki, Polska Partia Socjalistyczna 1892-1948, str. 44-76, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1983
Wersja elektronicza: Władza Rad (www.1917.net.pl) 2010/2011

Społeczność

CAPITALIST