Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 6 gości.

Lew Trocki: Prawda o Rosji Sowieckiej

Leon_Trotsky.jpg

Prawdziwy biały kruk wydawniczy. Książka Trockiego wydana po polsku w 1929 r. Teraz dostępna w całości, w formacie PDF, na portalu „Władza Rad
 
UWAGA: w tekście zachowano oryginalną pisownię.
Książkę udostępniamy dzięki uprzejmości
redakcji «Dalej!» – pismo socjalistyczne,
http://pismodalej.pl
 
Cała książka do pobrania w pliku PDF znajdującym się na dole tej strony.
 
Część I.
 
OBAWA PRZED NASZYM PROGRAMEM
 
 
Moja obrona wobec Komitetu Wykonawczego Partji
 
 
Wniosek mój, domagający się przeprowadzenia natychmiastowego śledztwa w sprawie rzekomego oficera armji gen. Wrangla, i sprzysiężenia wojskowego został odrzucony. Chodziło mi przedewszystkiem o wyświetlenie kwestji dlaczego i przez kogo została partja wprowadzona w błąd, twierdzeniem jakoby związani z opozycją partyjną komuniści brali udział w organizacji kontr-rewolucyjnej. Niestety, Komitet Wykonawczy stwierdził raz jeszcze jak umie prowadzić dyskusję i skreślił poprostu ze sprawozdania, przeznaczonego dla plenum Partji, moją mowę w tej sprawie. Równało się, to zatajeniu całokształtu dyskusji przed Partją. Na zasadzie dokumentów, dostarczonych przez G. P. U., a nie mających żadnego związku ani ze skonfiskowaną prasą opozycyjną, ani z samą opozycją partyjną — wyczarował przed nami Bucharin obraz jakiegoś fantastycznego sprzysiężenia w stylu spisków termidorowych rewolucji francuskiej. Ale my przecież żądamy faktów i dowodów, a nie tanich fantazji tow. Bucharina. Tymczasem żadnych faktów, przemawiających na niekorzyść opozycji niema. Poruszanie tych spraw w dyskusji było tylko wybiegiem taktycznym ze strony Komitetu Wykonawczego, którego bezwzględność i niesumienność doszła do granic, gdzie zaczyna się zbrodnia i zdrada. Wszelkie odczytane przez Menżynskiego dokumenty przemawiają jasno i niedwuznacznie przeciwko obecnemu kierunkowi politycznemu, trzeba je tylko poddać marksowskiej analizie. Niestety na to nie mam czasu. Mogę tylko podnieść najistotniejszą kwestję: dlaczego rządząca obecnie grupa uważa za konieczne oszukiwać Partję, podając prowokatora-agenta G. P. U. za oficera armji Wrangla, a następnie kompilując dowolnie fragmenty nieukończonego śledztwa, niepokoić ją fałszywemi wiadomościami o związku opozycji z organizacjami kontr-rewolucyjnemi. Skąd to wszystko? Dokąd ma nas prowadzić? Tylko ta kwestja ma zasadnicze znaczenie polityczne, wszystkie inne dotyczą nas i obchodzą w drugiej czy bodaj dziesiątej linji.
 
 
Najprzód jednak kilka słów o tak zwanym „Trockiźmie”. Każdy z naszych oportunistów próbuje pokryć tem słowem swój własny upadek. Fabryka fałszerstw pracuje dzień i noc na dwie zmiany nad stworzeniom „Trockizniu”. Niedawno pisałem w tej sprawie list do biura historycznego Partji. Zawierał on około 50 cytat i dokumentów, które demaskowały panującą obecnie teoretyczną i historyczną szkoło, fałszowania i przekręcania rzeczywistości, eskamotowania faktów i dokumentów i zniekształcania nauki Lenina, a wszystko to w celu tak zwanej wałki z „Trockizmem”. Żądałem wówczas, aby list mój został przedłożony wszystkim członkom na posiedzeniu plenarnem. Odmówiono mi, aczkolwiek list, jak zaznaczałem, zawierał prawie wyłącznie cytaty i dokumenty. Obecnie posyłam go do redakcji „Prawdy”, celem zamieszczenia w dziale dyskusyjnym, aczkolwiek pewien jestem, że nie zostanie to wykonano, że i tam będzie on zatajony przed Partją; tak zresztą być musi: dano w nim zawarte są zbyt kompromitujące dla całej szkoły Stalina
 
 
W naszej deklaracji z lipca ub. roku przepowiedzieliśmy zupełnie dokładnie całą ewolucję i rozkład leninowskiego prowadzenia Partji, oraz czasowe dojście do władzy grupy Stalina. Mówię czasowe, ponieważ czem więcej „zwycięstw” obecne kierownictwo Partji policzyć sobie będzie mogło, tem słabszem jednak się stanie. Dziś do naszej przepowiedni lipcowej dodać możemy, że chwilowe zwycięstwo Stalina w organizacji pociągnie za sobą jego całkowity polityczny upadek. Jest to absolutnie nieuniknione i znajdzie swój początek właśnie w rezultatach dzisiejszej jego polityki. Zasadniczem tedy zadaniom opozycji jest zwrócić uwagę, aby skutki zgubnej polityki obecnego kierownictwa Partji, przy jej kontakcie z masami, przyniosły możliwie najmniejsze straty.
 
 
Oni chcą nas z Komitetu Wykonawczego usunąć. Przyznajemy, że krok ten jest w całkowitej zgodzie z linją ich polityki w dzisiejszej fazie jej rozwoju, czy też właściwie — upadku. Ta panująca grupa, która setki i tysiące najlepszych członków, najwytrwalszych pracowników na niwie bolszewizmu usuwa z Partji, ta klika biurokratów, która ma odwagę takich komunistów jak Mraszkowski, Sierebriakow, Preobrażenskij, Szarow i Sarkis — wykluczać — tych towarzyszy, którzyby sekretarjat Partji sami stworzyć mogli i utrzymać go potem na poziomie nieskończenie bardziej wpływowym, czynniejszym, więcej leninowskim niż sekretarjat obecny; ta stalinowsko-bucharinowska klika, która w tajnem więzieniu G. P. U. katuje oddanych i godnych podziwu pracowników jak Nechajew, Stuckgold, Wasiljew, Szmid, Fiszelew, ta grupa urzędnicza, która przemocą, tłumieniem myśli partyjnej, zniszczeniem proletarjackiej awangardy bojowej, — nietylko w Rosji, lecz i na całym świecie — utrzymuje się na swych stanowiskach przywódców — ta nawskroś oportunistyczna zbieranina, śladami której idą w ostatnich latach Czangkai-Czek, Feng-Youchanh, Wan-Tin-Wei, Purcel, Hicks, Ben Tillet, i inni w rodzaju Kusinenna, Schmeral'a, Heinz-Neumann'a, Rafieses'a, Martynowa, Kondratiewa i Ustrjałowa — to towarzystwo nie może znieść nawet na miesiąc przed otwarciem Kongresu partyjnego naszej obecności w Komitecie Wykonawczym. Rozumiemy to doskonale.
 
 
Bezwzględność i nieuczciwość idą ręka w rękę z podłością. Ukryli oni nasz program — lub właściwie próbowali go ukryć. Cóż oznacza strach przed jakimś programem? Każdy to wie — jest to strach przed masami.
 
 
Oznajmiliśmy im 8 września, że mimo wszelkich zabraniających dekretów podamy nasz program, do wiadomości plenum Partji. Tę pracę rozpoczęliśmy i doprowadzimy nasze zadanie do końca. Towarzysze Mraszkowski, Fiszelew i inni, którzy nasz program drukowali i rozpowszechniali, działali i działają dalej całkowicie solidarnie z nami. I my jako członkowie opozycji w Komitecie Wykonawczym i Centralnej Komisji Kontrolnej komunikujemy, że pod każdym względem, tak co do kierunku politycznego, jak i spraw organizacyjnych, bierzemy pełną odpowiedzialność za ich czyny na siebie. Bezwzględność i nieuczciwość, które piętnował Lenin przestały być atrybutami określonych osobistości. Stały się zasadniczymi rysami charakteru rządzącej dzisiaj grupy i przejawiają się w całokształcie kursu politycznego i w kierownictwie organizacją. Nie chodzi więcej o kwestje form zewnętrznych. Właściwą istotą naszego dzisiejszego kierownictwa jest wiara we wszechmoc teroru — nawet względem własnej partji. Rewolucja październikowa nauczyła nas konieczności stosowania metod twardego przymusu, bez jakiego dyktatura proletarjatu jest nie do pomyślenia. Ośrodkiem tej dyktatury był Komitet Wykonawczy naszej Partji. Za czasów Lenina — czasów naprawdę leninowskiego Komitetu Wykonawczego system organizacji Partji podlegał międzynarodowo nastawionej rewolucyjnej polityce klasowej. Od pierwszego dnia po wyborze Stalina na stanowisko generalnego sekretarza Partji zaczęły się trudności. „Ten kucharz poda nam jeszcze niejedną pieprzną potrawę do połknięcia” powiedział Lenin podczas X-go Kongresu do kilku zaufanych towarzyszy. Jednak pod kierownictwem Lenina między pracownikami jego sztabu odgrywał sekretarz partji stosunkowo nieznaczną rolę. Dopiero z chwilą jego choroby sytuacja zaczęła się zmieniać. Wybieranie przywódców przez sekretarjat, obsadzanie odpowiedzialnych stanowisk przez stalinowców stało się osobną sprawą, nie mającą nic wspólnego z punktem widzenia naszej polityki. To było przyczyną dla której chory Lenin, rozważając możliwość utraty jego osoby przez Partję, radził usunąć Stalina, mówiąc „usuńcie Stalina, on Partję jedynie do rozbicia i ruiny doprowadzić może”. Partja dowiedziała się o tej radzie zapóźno Dobrze przesiani poplecznicy biurokratyczni Stalina zatrzymali odnośne pismo. Skutki możemy teraz obserwować w całej ich doniosłości. Grupa rządząca mniema, że środkami teroru osiągnie wszystko — jest to błąd zasadniczy. Teror może odegrać niesłychaną rolę w rewolucji lecz pod warunkiem podporządkowania go uczciwej polityce klasowej. Metody terorystycze stosowane w pewnych warunkach historycznych przez bolszewików przeciwko burżuazji, mieńszewikom i socjal-rewolucjonistom dały świetne rezultaty. Akty przemocy rządu Kiereńskiego i Ceretelli w stosunku do bolszewików przyspieszyły tylko upadek ówczesnego kompromisowego ustroju państwowego. Mimo tych przykładów grupa dziś rządząca używa deportacji, aresztowań i pozbawienia pracy jako środków dla zastraszenia i stłumienia oporu względem własnej Partji. Członek korporacji robotniczej obawia się dzisiaj we własnym związku okręgowym wypowiadać swoje zdanie; obawia się według wskazówek swego sumienia głosować. Nasza Partja, rzekomo najdoskonalsza forma dyktatury proletarjatu jest teroryzowana przez dyktaturę biurokracji. Teroryzując zaś Partję, zmniejsza się jej zdolność trzymania w postrachu wrogów proletarjatu.
 
 
Ale kierownictwo Partji nie może się izolować od jej życia. W jego poczynaniach musi znaleźć swój wyraz cały zasadniczy kurs polityczny Partji. Ten kurs polityczny ulegał w ostatnich czasach częstym zmianom; siła motoryczna naszego nastawienia politycznego — nasze serce klasowe — oscylowało na prawo i lewo od prolotarjusza do drobnego bourgeois, od robotnika niewykwalifikowanogo do speca, od zwykłego członka do funkcjonarjusza partyjnego, od najemnika i chłopa małorolnego do kułaka, od kulisa Szanghaju do Czang-Kaiszeka, od proletarjusza angielskiego do Purcell'a, Hicks'a i Centralnego Komitetu i tak bez końca dalej. Taką właśnie jest istota stalinizmu.
 
 
Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że kierunek Stalina osiągnął całkowite zwycięstwo. Jego partja rozdaje równie łatwo ciosy na lewo (Moskwa i Leningrad) jak i na prawo (Kaukaz północny). W rzeczywistości cała polityka tej centralistycznej partji pędzona jest naprzód uderzeniami dwuch batów — z lewicy i prawicy. Ta biurokratyczna partja pozbawiona w swej orjentacji jakiegokolwiek stałego podłoża klasowego błąka się między dwoma przeciwnymi kierunkami, starając się przemycić plan zmiany kursu politycznego z orjentacji czysto proletarjackiej na tolerowanie drobnej burżuazji lub odwrotnie. Nie jest to jednak stała linja działania, przeciwnie dokonywa się tego — graficznie przedstawiając — w ostrych załamaniach prostej tam i z powrotem. Przykładów tych wahań możemy przytoczyć wiele z naszej przeszłości. Specjalnie ostrym i rzucającym się w oczy było przyznanie pod naciskiem kułaków pewnych praw wyborczych (cios z prawicy) i zniesienia potem togo zarządzenia pod naciskiem opozycji partyjnej (cios z lewicy). Wiele podobnych wahań widzieliśmy w dziedzinie prawodawstwa socjalnego, polityki płac i podatkowej, polityki działania przeciwko własności prywatnej i t. d. Jednakże w całości kurs niezmiennie uchylał się na prawo, aczkolwiek ostatni manifest jest bezspornym uskokiem w lewo. Ani na chwilę nie możemy przymykać oczu na fakt, że czasowe wahania nie zmienią absolutnie ogólnego kursu politycznego, który w najbliższej przyszłości spowodować musi przesunięcie rządzącego obecnie centrum na prawo. Dzisiejszy krzyk i domaganie się „wzmocnienia ataku” na kułaka, któremu jeszcze wczoraj pozwalano bogacić się bezpiecznie, nie może zmienić ogólnego nastawienia. Corocznie jubileuszowe obiecanki o siedmiogodzinnym dniu roboczym nie zmienią nic również. Kierunek i skutki polityki obecnych przywódców warunkują nie pojedyncze, obliczone na efekt, gesty, ale całe otoczenie, jakie to kierownictwo w czasie walki z opozycją do okoła siebie zgromadziło, dzięki systemowi stalinowskiemu, dzięki objęciu przez niego władzy nad Partją, doszły do głosu elementy zwalczające zasadniczo proletarjusza. Biurokrata, wyzyskiwacz pracy robotnika, administrator i kierownik przedsiębiorstwa przemysłowego, nowy kapitalista prywatny, uprzywilejowana inteligencja ze wsi i miasta — wszyscy oni poczynają pokazywać robotnikowi zbogaconego chłopa — kułaka, jako wzór powtarzając: „nie zapominaj przyjacielu, że dziś to już nie rok 1918”.
 
Nie puste gesty i ukłony na lewo decydują, a zasadniczy kurs polityczny. Decyduje dobór ich kolegów. Decyduje sztab kierowników. Ilość zwolenników politycznych. Stalinowcy nie są w stanie stłumić głosu robotnika, atakując jednocześnie kułaka. Te dwie rzeczy nie są do pogodzenia. Ich dążenia lewicowe z chwilą wcielania w życie napotykają na nieustępliwy opór we własnych szeregach większości partyjnej. Dziś mówić: „bogaćcie się”, a jutro wołać: „precz z kułakiem” jest bardzo łatwem dla ludzi o pokroju Bucharina. On załatwia to jednem pociągnięciem pióra. Zresztą sam nie ma nic do stracenia. Ale atakowany kułak, czy przedsiębiorca, wszechmocny biurokrata czy spec — ci patrzą na to inaczej. Nie rozumieją uroczystych obchodów rocznych, nie dadzą się rzekomymi zwrotami kursu wyprowadzić w pole. A w razie potrzeby potrafią dorzucić swoje ważkie zdanie.
 
 
Towarzysz Tomski, przywódca związków zawodowych, którego sytuacja jest trudniejszą niż kogokolwiekbądź innego, zwrócił się z ostrą opozycją przeciwko ostatniemu odchyleniu polityki na prawo. Tomski wie dobrze o co robotnicy w związkach zawodowych pytać będą. A on jest tym, który odpowiedzieć musi. Jutro zażądają robotnicy od niego wystąpienia z protestem przeciwko prawemu kursowi i przeprowadzenia obietnic ostatniego manifestu. To, będzie przyczyną nieuniknionej walki w łonie bloku rządzącego. W naszem prawom skrzydle mamy jednoczesne tendencje pomagania przedsiębiorcom przemysłowym i związkom zawodowym. Pracują oni pewien czas razom, jak to zresztą w historji ruchu robotniczego nieraz już miało miejsce. Manifest jubileuszowy wbił klin odrazu między przedsiębiorcę, i związkowca. Zawodowy biurokrata, który musi lawirować między tym i drugim straci w końcu poparcie obydwu.
 
 
Manifest jubileuszowy jest niewątpliwym i uroczystym uznaniem słuszności poglądów opozycji na wszelkie głębsze zagadnienia życia naszych wsi i miast.
 
 
 
Z drugiej strony jest on politycznem potępieniom grupy rządzącej, przyznaniem własnego politycznego bankructwa. Jest to słowne przyznanie się ludzi, którzy nigdy nie byli zdolni udowodnić czegokolwiek czynem. Ten manifest jubileuszowy nie powstrzyma jednak załamania się obecnego kursu politycznego. Przeciwnie, przyspieszy go tylko. System gnębienia Partji jest nieuniknionym następstwom całej polityki sfer kierowniczych Budząca się wewnętrzna burżuazja, za którą stoi burżuj światowy, ukrywa się dzisiaj za plecami naszych biurokratów krańcowych. Wszystkie te siły cisną proletarjackiego pioniera, nie pozwalając mu podnieść głowy i ust otworzyć. To jasne, im bardziej polityka Centralnego Komitetu zboczy z drogi klasy proletarjackiej, tern więcej będzie narzucać się proletarjuszowi metodą gwałtu i ucisku. To jest zasadniczą przyczyną obecnych nieznośnych stosunków panujących w kierownictwie naszej partji. Jeśli Martynow, Schmeral, Rafies i Pepers odgrywali kierowniczą rolę w chińskiej rewolucji, a Mraszkowski, Serebriakow, Preobrażeński, Szarow i Sarkis zostali z Partji usunięci, ponieważ drukowali i rozpowszechniali nasz program na nadchodzący kongres, zatraca to już charakter wewnętrzno-polityczny, jest wyrazem zanikającej polityki walki klasowej. Burżuazja światowa i nasza, ta ostatnia naturalnie w sposób nie tak bezwstydny usiłują zdusić wspólnie dyktaturę proletarjatu i głosy poszczególnych przywódców; zadaniem naszem jest odeprzeć ten podwójny atak jednocześnie. Te elementy klasy pracującej i partji, ci ludzie którzy pierwsi odczuli zbliżające się niebezpieczeństwo i ostrzegli przed niem, ci naprawdę rewolucyjni, zdecydowani, daleko-widzący i niezachwiani bojownicy klasy robotniczej — tworzą dzisiaj szeregi opozycji. Szeregi nasze napełniają się zarówno wewnątrz Partji jak i w całej międzynarodówce. Wydarzenia o niesłychanem znaczeniu utwierdzają zajętą przez nas pozycję. Ucisk, stosowany względem nas wzmacnia jedynie nasze szeregi, pozyskuje dla nas najwybitniejsze jednostki, ze „starych” założycieli Partji, hartuje młodych i zbiera najprawdziwszych komunistów dookoła opozycji. Nasi ludzie, których usunięto z partji są w rzeczywistości jej najwartościowszymi członkami. Inni, sprawcy aresztowań i wykluczeń są de facto, sami może tego nie wiedząc i nie rozumiejąc, narzędziem w ręku wrogich klas, usuwających proletarjat ze zdobytych pozycji. I kiedy panująca grupa usiłuje nasz program wdeptać w błoto, spełnia tylko polityczne przykazania Ustrjałowa i powstającej nanowo małej i średniej burżuazji. W przeciwieństwie do wymierającej emigracji burżuazyjnej dąży Ustrjałow, znakomity i daleko widzący polityk nowej burżuazji nie do kontr-rewolucji, lub jakichkolwiek zamieszek politycznych. On nie zamierza przeskakiwać żadnych faz rozwoju. Najbliższym etapem drogi prowadzącej do celu jest dla Ustrjałowa polityka Stalina. Ustrjałow stawia zupełnie otwarcie na jego grę. Żąda on od Stalina usunięcia opozycji i kiedy ten ostatni naszych członków wyklucza, aresztuje i oskarża o termidorowe sprzysiężenia i spiski wojskowe na spółkę z rzekomym oficerem armji Wrangla, spełnia on de facto rozkazy Ustrjałowa.
 
 
Bezpośrednim zadaniem Stalina jest dzisiaj rozbicie Partji, usunięcie opozycji, przyzwyczajenie członków do metody egzekucji i straceń. Faszystowskie bandy rozbijaczy wieców, ciosy pięści, rzucanie książkami i kamieniami, kraty więzienne — oto na czem zatrzymał się rząd Stalina, czem określił swój kurs polityczny. Po co mają Jarosławskij, Szwernik, Gołoszkin, lub inni prowadzić z opozycją uczciwe i rzeczowe dyskusje nad statystyką rządową, kiedy można poprostu ciężki tom wydawnictwa statystycznego rozbić na głowie jednego ze swoich przeciwników. Stalinowcy znajdują w podobnym czynie swoją najlepszą charakterystykę. I możemy jedynie powtórzyć: te faszystowskie metody są jeno ślepem i nieświadomem spełnieniem przykazań politycznych klas obcych. Ostatecznym celem jest wykluczyć członków opozycji i jeśli można usunąć nawet przez stracenie. Dzisiaj słychać już głosy: „jeśli tysiąc wykluczymy, a stu rozstrzelamy, będziemy mieli nareszcie w partji spokój”. Są to głosy nikczemnych, tchórzliwych, ale przecież i piekielnie zaślepionych ludzi. To jest prawdziwy głos termidora. Najgorsze elementy, zaślepione posiadaną władzą, zepsute biurokratyczną nienawiścią przygotowują całą siłą termidor, dzień zniszczenia rewolucji. Do tego potrzeba im dwu partji. Wszelkie jednak akty przemocy mogą być rozbite siłą uczciwego kierunku politycznego. Prawdziwem oddaniem temu kierunkowi, prawdziwem rewolucyjnem męstwem zamkną się szeregi opozycji. Stalinowi nie uda się stworzenie dwóch partji. My powiemy partji otwarcie: dyktatura proletarjatu jest w niebezpieczeństwie. Jesteśmy moralnie przekonani, że prawdziwy proletarjacki ośrodek Partji nas wysłucha, zrozumie i potrafi niebezpieczeństwo usunąć. Partja jest dzisiaj głęboko wzburzona. Jutro będzie wzburzona i zrewoltowana aż do dna.
 
 
Poza kilkoma tysiącami rzeczywistych członków opozycji, idą masy oddanych nam sympatyków, a za niemi najszersze warstwy robotnicze, ci wszyscy, którzy na skutek naszych nawoływań oscylują między obecnem kierownictwem Partji a prawdziwym kursem proletarjackim. Tego procesu nie można niczem powstrzymać. Robotnicy nienależący do partji nie wierzą kłamstwom i oszczerstwom rzucanym na nas. Klasa robotnicza jasno wyraziła swoje niezadowolenie w czasie demonstracji 17-go października z powodu nadmiernego rozrostu kadr biurokratycznych i ucisku, stosowanego względem klasy robotniczej. Proletarjat jest w dalszym ciągu absolutnym zwolennikiem władzy Sowietów, ale żąda innej polityki i potrafi swoje żądania przeprowadzić. System stalinowski jest wobec tych dążeń bezsilny. Czem brutalniej będą występować oni, tem więcej wzrośnie znaczenie opozycji w oczach zwykłego członka Partji i klasy robotniczej. Za każdą setkę członków opozycji, których z Partji wykluczą, nadejdą tysiące nowych.
 
 
Wykluczony opozycjonista zawsze czuć się będzie członkiem Partji i jest nim de facto. Mogą oni prawdziwemu bolszewickiemu wyznawcy Lenina wyrwać przemocą kartę partyjną z ręki, mogą go na pewien czas pozbawić praw członkowskich. Ale nigdy nasz człowiek nie wyrzeknie się obowiązków, jakie na niego Partja nakłada. Kiedy Janson na posiedzeniu Centralnej Komisji Kontrolującej zapytał Mraszkowskiego coby uczynił, gdyby go usunięto z Partji, tow. Mraszkowski odpowiedział: „utrzymałbym ster w rękach i pozostałbym wiernym starym hasłom”. My stoimy u steru bolszewizmu i nigdy się nie uda Stalinowcom usunąć nas od niego. Zawsze mocno będziemy go trzymali. Oni nie będą mogli izolować nas od Partji, ani od klas pracujących, myśmy zdążyli przyzwyczaić się do ucisku, nauczyliśmy się znosić zadawane ciosy. Nie zostawimy rewolucji na łasce polityki Stalina, którego cały program można ująć w tych kilku słowach: ucisk proletarjatu, zbratanie z ludźmi kompromisu wszystkich krajów, kapitulacja przed burżuazją światową. Komitet Wykonawczy wyklucza nas ze swego grona na miesiąc przed rozpoczęciem Kongresu Partyjnego ponieważ stał się biernem narzędziem w rękach stalinowców. Zdawać by się mogło, że XV-ty Kongres będzie najwyższym triumfem ich biurokratycznego systemu. W rzeczywistości będzie on tylko dowodem ich całkowitego politycznego załamania się. Zwycięstwa partji Stalina — to zwycięstwa wrogich klas nad bojowcami proletarjatu. Porażki, prowadzonej przez Stalina partji to porażki dyktatury proletarjatu. Partja to już odczuwa i zadaniem naszem jest pomóc, ażeby to było zrozumiane całkowicie. Program opozycji leży na stole Partji. Po XV Kongresie będzie opozycja partyjna silniejszą niż kiedykolwiek. Akt oskarżenia przygotowany przez pracujące klasy jak partje samą nie pokryje się z aktem oskarżenia przygotowanym przez Stalina. Proletarjat myśli powoli, ale głęboko. Nasz program ten proces przyspieszy Rozstrzygnięcie leży ostatecznie nie w rękach biurokratów, ale w linji polityki. Niech nas dzisiaj wykluczą z Komitetu Wykonawczego, jak wykluczono wczoraj Serebrjakowa i Preobrażeńskiego z Partji, jak osadzono Fiszelewa i innych w więzieniu. Nasz program pójdzie swoją drogą. Robociarze całego świata będą pytać z najgłębszą troską: z jakich przyczyn wyklucza się i aresztuje w dziesiątą rocznicę październikowej rewolucji najofiarniejszych bojowników owych dni? Kto stoi za kulisami sprawy? Jaka klasa? Czy może ta, która w październiku zwyciężyła? Czy może ci, których zwycięstwo październikowe unieszkodliwia i milczeć każe? Nawet najmniej uświadomiony robotnik na całym świecie, poruszony do głębi, stosowanym względem nas uciskiem weźmie nasz program do rąk i potrafi odnaleźć prawdę, potrafi sam ocenić nikczemne oszczerstwa, rzucane na nas w sprawie oficera gen Wrangla i spisku wojskowego. Prześladowania, wykluczenia, aresztowania pomogą jedynie naszemu programowi stać się ulubionym, najwięcej poczytnym i najwięcej cenionym dokumentem ruchu robotniczego. Wykluczajcie nas! Zwycięstwa opozycji, zwycięstwa rewolucyjnej jednolitości naszej Partji i komunistycznej międzynarodówki nie potraficie tern powstrzymać.
Lew Trocki: Prawda o Rosji Sowieckiej PDF
Zainteresowanym możemy przesłać również skan oryginału (11 MB w pdf)
KLIKNIJ LINK PONIŻEJ

ZałącznikWielkość
PRAWDA_O_ROSJI_SOWIECKIEJ_TEKST.pdf962.6 KB

Społeczność

SIERP i MŁOT