Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

Krzysztof Wójcicki: Wokół klasy robotniczej i dialektyki (komentarz do tekstu prof. J. Tittenbruna)

Klasa robotnicza

ZOBACZ TEKST PROF. J.TITTENBRUNA "KLASA ROBOTNICZA A KLASA PRACOWNICZA"

Geneza pojęcia „klasa pracownicza”

Popularyzację terminu „klasa pracownicza” zawdzięczamy głównie polskiej emanacji brytyjskiej Socialist Workers Party (Solidarności Socjalistycznej, Pracowniczej Demokracji), która ten termin wprowadziła do swoich broszur marksistowskich, co możemy oglądać m.in. w kompilatorskiej broszurze jednego z głównych teoretyków SWP, Chrisa Harmana pt. „Marksizm w działaniu”. Czy więc problem z rozróżnieniem „klasy pracowniczej” i „klasy robotniczej” jest rzeczywiście problemem wynikającym z teorii marksistowskiej? Harman w swojej broszurze (publikowanej także na WR, http://1917.net.pl/?q=node/3819) nie precyzuje wyraźnie, ani nie agumentuje dlaczego powinno się używać wg. niego terminu „klasa pracownicza”. Stąd wniosek że cały ten problem z „klasą pracowniczą” ma charakter czysto semantyczno-lingwistyczny. Autor bowiem w angielskim oryginale używa (http://users.comcen.com.au/~marcn/redflag/archive/harman/hmw/index.html)

Terminu „working class”, który zwykło się tłumaczyć wcześniej jako „klasa robotnicza”. Pojęcie „klasy pracowniczej” pojawiło się w języku polskim w latach 90. ubiegłego stulecia wraz z publikacjami SS/PD, których tłumacze przełożyli „working class” na „klasę pracowniczą”. Pewne podstawy ku temu były, albowiem „working class” znaczy dosłownie „klasa pracująca”. Natomiast termin „klasa robotnicza”, zakorzeniony w polskiej tradycji posiada mocne konotacje z pracą fizyczną, których SWP-owscy tłumacze najwyraźniej chcieli uniknąć. Nie bez znaczenia była w tym sama linia ideowa Socialist Workers’ Party, która promuje prowadzenie szerokich akcji bezpośrednich, jak m.in. „Inicjatywa Stop Wojnie”, zamiast tradycyjnej organizacji robotników, tak więc stawia ona bardziej na budowę „oddolnego ruchu” niż o własne autentycznie klasowe osadzenie, w klasie robotniczej rzecz jasna. Wiele organizacji bardziej stawiających na klasowy, proletariacki charakter, używa nadal jednoznacznego, marksowskiego terminu „klasa robotnicza”.

Dialektyka klas

W ramach jednego systemu może być wiele „sposobów produkcji” – w obecnym kapitalizmie niejako koegzystuje ze sobą wielka produkcja kapitalistyczna i produkcja drobnotowarowa. Przytoczona leninowska definicja mówi o tym, że stosunek do środków produkcji jest jednym z kryteriów przynależności klasowej. Stosunek (własności) do środków produkcji i ilość przywłaszczanego bogactwa dopełniają tę definicję tak, że wyczerpująco opisują one dwie główne klasy w systemie kapitalistycznym – burżuazję i proletariat oraz trzecią klasę pośrednią – drobnotowarowych wytwórców. Marksistowskie klasy społeczne są w myśl dialektyki pewnymi pojęciami przybliżonymi, których prawdziwy kształt ulega nieustannym zmianom.

Właśnie z dialektyki klas i ich walki wynika, iż nie zawsze jest możliwe „ścisłe” i jednoznaczne zdefiniowanie przynależności klasowej danej konkretnej osoby i w każdej chwili czasu, tak jak np. w matematyce możemy opisać kształt krzywej na płaszczyźnie jej wzorem algebraicznym.

Dialektyczne podejście wymaga rozumieć klasy jako pewne pojęcie abstrakcyjne – nie jako faktyczne istniejące organizacje, czy związki ludzi pracujących w danej profesji, lecz właśnie jako

wielkie grupy ludzi, różniące się między sobą miejscem zajmowanym w historycznie określonym systemie produkcji społecznej, stosunkiem (przeważnie utrwalonym i usankcjonowanym przez prawo) do środków produkcji, rolą w społecznej organizacji pracy i, co za tym idzie, sposobem otrzymywania i rozmiarami tej części bogactwa społecznego, którą rozporządzają. (...) takie grupy ludzi, z których jedna może przywłaszczać sobie pracę drugiej dzięki różnicy miejsca, jakie zajmują w określonym systemie gospodarki społecznej"

Jak we właściwy marksiście, dialektyczny sposób, Lenin rozumiał kwestię klasowej przynależności jednostek w kapitalizmie, możemy zobaczyć w „Dziecięcej chorobie lewicowości w komunizmie”

Kapitalizm nie byłby kapitalizmem, jeżeliby „czystego” proletariatu nie otaczały masy nadzwyczaj różnobarwnych typów przejściowych od proletariusza do półproletariusza (tego, kto do połowy zdobywa sobie środki do życia za pomocą sprzedaży siły roboczej), od półproletariusza do drobnego chłopa (i drobnego rzemieślnika, chałupnika, w ogóle majsterka), od drobnego chłopa do średniego itd. -jeżeliby wewnątrz samego proletariatu nie było podziału na warstwy bardziej i mniej rozwinięte, podziałów według miejscowości, skąd pochodzą, zawodowych, niekiedy religijnych itp. [Dziecięca choroba lewicowości w komunizmie, rozdział VIII, http://www.1917.net.pl/?q=node/3583]

Dwie klasy robotnicze?

Wnioskiem z powyższych rozważań jest przede wszystkim abstrakcyjny charakter klas. Można powiedzieć, że jednym z podstawowych naukowych osiągnięć marksizmu jest właśnie wyabstrachowanie pośród niezliczonej masy złożonych konfliktów społeczneństw konfliktu klasowego i wskazanie antagonistycznych klas jakie występują w danej formacji społeczno-ekonomicznej. Podobnym osiągnięciem dla chemii było odkrycie układu okresowego pierwiastków, dla fizyki – cząstek elementarnych, dla biologii – komórek jako podstawowych jednostek świata żywego.

To właśnie w oparciu o walkę klas marksiści budują swoją naukę, właśnie z dialektycznie rozumianej walki klas wynika możliwość budowy bezklasowego społeczeństwa komunistycznego.
Tak jak wyróżniamy różne, w zależności od biologicznej funkcji, żywe komórki (np. organizmy pierwotniaków, krwinki czerwone, czy komórki tkanki łącznej). Nie istnieje coś takiego jak „po prostu atom” czy „po prostu komórka”, tak jak nie istnieje „po prostu robotnik”, czy „po prostu kapitalista”. Mówiąc „atom” mamy na możemy mieć na myśli tak samo wodór, tlen jak i uran, „komórki” to zarówno bakterie cholery jak i czopki i pręciki w naszych oczach, tak i „robotnik” rozumiany jako reprezentant proletariatu może należeć do różnych grup zawodowych.

Proletariat to klasa związana nierozłącznie z rozwojem wielkiej, zorientowanej na zysk produkcji kapitalistycznej. Proletariusza w przeciwieństwie np. do czeladnika cechowego wyróżnia fakt, że stanowi on jedno z wielu ogniw łańcucha produkcji, a efekt jego pracy w małym stopniu zależy od osobistej inwencji. „Proletariusza” pojmowanego abstrakcyjnie, zgodnie z metoda dialektyczną nie wyróżnia w żaden sposób fakt „bezpośredniości” czy „pośredniości” pracy produkcyjnej jaką wykonuje. Produkcja, rozumiana jak na marksistę przystało – dialektycznie, nie jest bowiem jednorazowym, mistycznym aktem, lecz procesem, przy którym pracują różne grupy robotników – czy to „bezpośrednio” obsługujących maszyny w hali fabrycznej, czy magazynierów, kierowców, kończąc wreszcie na skanujących towar w markecie kasjerach, gdzie dokonuje się ostatecznie etap wymiany towarów. Różnica w przynależności klasowej pomiędzy monterem, kasjerem a aktorem przebiega nie tak, jak argumentuje prof. Tittenbrun, między pierwszym z nich a resztą, lecz między aktorem a monterem i kasjerem.

Praca aktora, kompozytora, czy muzyka rockowego nie ma bowiem charakteru jednego z ogniw procesu produkcji. Nie predyspozycje (które zawsze musi mieć podejmujący konkretną pracę, niezależnie od jej społecznej organizacji w danym wypadku) są tu istotne ale zależność efektu wykonywanej pracy od osobistej inwencji która jest ogromna u kompozytora, duża u aktora czy gitarzysty rockowego, średnia u programisty, a bliska zeru u magazyniera czy kasjerki w amoku skanującej towary. Możemy więc wyróżnić pracę twórczą i pracę w masowym procesie produkcji. Pracę twórczą, charakteryzującą się kunsztem i inwencją można utożsamić w pewnym sensie z rzemiosłem, a więc z produkcją drobnotowarową, stąd uzasadnione jest przydzielanie artystów, ludzi wolnych zawodów do tej same klasy co drobnotowarowych producentów. Widzimy że konieczne dla tego typu rozważań jest wyabstrahowanie pojęcia „pracy twórczej” i „pracy jako ogniwo masowego procesu”
Nie ma więc zbytnio miejsca na „odrębne klasy pracownicze”, wiele konkretnych przypadków należy rozumieć jako przejściowe, a „klasy pracownicze” niebezpośrednich producentów” i „nieproducentów” są w istocie częściami składowymi bądź to proletariatu, bądź drobnomieszczaństwa.
Tym bardziej niedorzeczne wydaje się być wyodrębnianie dwóch „klas robotniczych” – przemysłu prywatnego i publicznego, co jest dość mechanicznym zastosowaniem leninowskich kryteriów i swoistym fetyszyzowaniem absolutnie pojmowanej „publicznej” własności, niezależnie od klasowego charakteru państwa, czynienie rozróżnienia między produktem dodatkowym pobieranym przez przedsiębiorstwa państwowe a wartością dodatkową ściąganą z robotników przedsiębiorstw prywatnych. Wszelkie te, charakterystyczne dla reformistów rozróżnienia tracą sens w obliczu faktu, że państwo kapitalistyczne, jako specjalna siła do ujarzmiania robotników, jest na służbie kapitalistów, a w państwie kapitalistycznym dochód narodowy – osiągany czy to przez podatki czy przez „produkt dodatkowy” przedsiębiorstw państwowych dystrybuowany jest w interesie zysków klasy kapitalistycznej a nie rzeczywistych potrzeb społeczeństwa. Jednoznaczne utożsamianie państwowej wartości środków produkcji z socjalizmem było typowe dla okresu PRL-u kiedy rządąca biurokracja za dowód że socjalizm został już zbudowany podawała fakt dokonanej nacjonalizacji środków prodkucji.

Praca fizyczna, umysłowa miasto i wieś

Pojęcia „pracy twórczej” – charaktetystycznej dla produkcji drobnotowarowej i „pracy w masowym procesie produkcji” – związanej z produkcją kapitalistyczną nie są w żadnym sensie tożsame z „pracą fizyczną” i „pracą umysłową”. Np. praca lutnika jest jak najbardziej pracą fizyczną, a nie ulega wątpliwościom, że ma ona charakter produkcji drobnotowarowej. Z drugiej strony w Indiach powstają już „fabryki informatyczne” gdzie tysiące wykształconych Hindusów w wielkich halach wstukują kody programów. Tak więc „praca fizyczna” może być tak związana z drobnotowarowym jak i z kapitalistycznym procesem produkcji, tak jak i pracujący „umysłowo” informatyk hinduski ma niewielkie pole do własnej inwencji, w wypadku takiej organizacji pracy jego rola zapewne ogranicza się do „wklepania” konkretnego elementu kodu konkretnego programu.

Wyróżnienie „pracy umysłowej” i „pracy fizycznej”, „miasta” i „wsi” , „metropolii” i „prowincji”, „kraje bogate” i „trzeciego świata”, jest wyróżnieniem sprzeczności powstałych jako konsekwencja istnienia społeczeństwa klasowego, charakteryzujących się tym, że zarówno „praca fizyczna” jak i „wieś” czy „trzeci świat”, poza pewnym oczywistym wydźwiękiem pejoratywnym są w pewnym sensie upośledzone wobec „pracy umysłowej”, „miasta” i „bogatych krajów”. Miasta powstały historycznie jako ośrodki władzy politycznej klasy panującej, czy rozwoju przemysłu, praca fizyczna jako że wymaga mniej kwalifikacji jest niżej opłacana od umysłowej itp..

Wieś to obszar z gorszą infrastrukturą, mniej rozwinięty gospodarczo, stawiający na rolnictwo wobec przemysłowego czy usługowego miasta. Jak mówi marksistowska dialektyka, wszystkich tych sprzeczności nie można rozważać jako oderwanych od ogółu stosunków społecznych. W socjalizmie wraz z ustanowieniem uspołecznionej, demokratycznie kontrolowanej, planowej gospodarki i postępującym zanikiem (nieantagonistycznych – proletariatu i drobnych producentów) klas i państwa możliwe stanie się niwelowanie niniejszych sprzeczności, upośledzających grupy społeczne wykonujące dane zawody, czy mieszkających w danym kraju czy regionie. Zanik tychże sprzeczności (podobnie jak całkowity zanik klas i państwa) i równomierny rozwój w skali globalnej stanie się jednym z podstawowych symptomów zaistnienia komunizmu

6 lutego 2011r.

Portret użytkownika Bartek
 #

Pracownicy najemni zatrudnieni w handlu nie stanowią części klasy robotniczej, ponieważ ich siła robocza nie wytwarza wartości dodatkowej. Pracownicy ci uczestniczą w podziale wartości dodatkowej wytworzonej przez klasę robotniczą czyli bezpośrednich producentów. Linię podziału między klasą robotniczą, a grupami pracowniczymi wyznacza udział w produkcji.

 
Portret użytkownika tres
 #

Zobaczmy co na temat pracowników handlu mówi marksistowski podręcznik ekonomii politycznej

Praca w handlu jest częściowo kontynuacją procesów produkcyjnych, gdyż w handlu dokonuje się często pakowania, sortowania, konserwowania towarów. Są to wszystko procesy produkcyjne, a więc procesy powiększające wartość danego dobra. Część pracy wydatkowana w handlu ma jadnak charakter nieprodukcyjny. Efektem tej pracy nie jest tworzenie lub też pomnażanie już powstałej wartości, lecz jej realizacja tj. wymiana konkretnych wartości użytkowych na pieniądz stanowiący ucieleśnienie wartości.

W praktyce podzielenie prac wykonywanych w handlu na prace produkcyjne i nieprodukcyjne nie jest możliwe ze względu albo na brak odpowiedniej ewidencji, albo na to że funkcje produkcyjne i nieprodukcyjne często spełniają w handlu te same osoby

Wiesław Sadzikowski, "Ekonomia Polityczna Kapitalizmu",Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1987, str. 202-203

 
Portret użytkownika anka
 #

Jak byscie zakwalifikowali wytworcow/obsluge software? :) Pytam, bo akurat w tym pracuje i tu akurat granice okreslone w XIX wieku nie sa wcale jasne.

 
Portret użytkownika tres
 #

Oprogramowanie jest towarem więc praca przy nim jest jak najbardziej pracą produkcyjną. O przynależności klasowej decyduje w tym wypadku forma wykonywanej pracy i to czy praca jest pracą najemną czy na własny rachunek

Produkować stoły może zarówno drobnotowarowy producent - stolarz w jednoosobowym warsztacie jak i jak i proletariusz - robotnik w fabryce mebli. Podobnie jest z każdym innym towarem, także z software.

 
Portret użytkownika Samuel
 #

A do jakiej klasy należy zaliczyć zawodowych kierowców? Proletariatu czy warstw pośrednich między burżuazją a proletariatem?

 
Portret użytkownika tres
 #

Tu też wszystko zależy czy ci kierowcy pracują u jakiegoś przewoźnika czy zarabiają jeżdżąc własnym busem/ciężarówką. W tym pierwszym przypadku kierowca to jak najbardziej proletariusz zarówno jak przewozi towary (wtedy jest ogniwem procesu produkcji materialnej) czy osoby (wtedy też można zakwalifikować jego pracę jako produkcyjną ponieważ niewątpliwie jest ona źródłem zysku dla przewoźnika).

Czyli mniej więcej tak samo jak z wyżej opisanymi producentami stymże wyzysk kierowców jest znacznie większy i jest to bardziej "tradycyjnie robotniczy" zawód.

 

Społeczność

che rebel