Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 81 gości.

Studenci protestują przeciwko reformie

Protesty studentów, źródło : www.lewica.pl

Wczoraj o godzinie 17:00 Demokratyczne Zrzeszenie Studenckie zorganizował protesty przeciwko reformie szkolnictwa wyższego, które zostało przegłosowane przez sejm 4 lutego.

Demonstracje odbyły się w siedmiu ośrodkach akademickich: Kielcach, Krakowie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu.

Zmiany dotyczą m.in. likwidacji stypendium naukowego oraz wprowadzeniu częściowej odpłatności za drugi kierunek studiów.

W Krakowskiej pikiecie udział wzięło ok. 40 osób, w Łodzi i Wrocławiu ok. 20, w Poznaniu ok. 30, w Kielcach kilkanaście, a najwięcej bo aż ok. 70 studentów zgromadziło się w Warszawie przed domem prezydenta RP - Bronisława Komorowskiego.

Studenci mieli ze sobą transparenty m.in. z hasłami: "Chcemy studiować, nie głodować", "Raz, dwa, trzy, cztery, precz z Kudrycką do cholery", "Rząd do POprawki" i "Edukacja prawem, nie towarem".

DZS zapowiedział, że w większości miast odbędą się kolejne akcje protestacyjne.

Portret użytkownika Zdzichu1010
 #

Z jednej strony chcą zwiększyć odsetek ludzi z wyższym wykształceniem (przez co ludzie trafiają na pewne kierunki przez przypadek czasami nawet z oceną dostateczną z danego przedmiotu), a z drugiej próbują uniemożliwić dla zwykłego studenta możliwość uczenia się na drugim kierunku

 
Portret użytkownika tres
 #

Odpłatność za drugi kierunek to nic innego jak próba wprowadzenia krok po kroku płatnych studiów.
 
Wzrost ilości studentów ( i co za tym idzie ludzi z wyższym wykształceniem) jest w ostatnich latach dosyć znaczny, jak pisze strona http://www.poland.gov.pl/Struktura,wyksztalcenia,45.html
 
Między 1988 a 2006 rokiem udział osób z wykształceniem wyższym w całej populacji zwiększył się z 6,5% do 14,6%
 
 
Prestiż ( i korzyści) z posiadania wyższego wykształcenia jednak spadły ostatnio, nie gwarantuje ono (zwłaszcza jeśli jest humanistyczne) ani godziwej płacy ani godziwej pracy.
 
Szczególny kanał to historia i politologia, po których perspektywy rozwoju są mniejsze niż po zasadniczej szkole zawodowej.
 
Znacznie lepiej przedstawie się sytuacja absolwentów kierunków ścisłych i technicznych.

 
Portret użytkownika norbo
 #

Prestiż ( i korzyści) z posiadania wyższego wykształcenia jednak spadły ostatnio, nie gwarantuje ono (zwłaszcza jeśli jest humanistyczne) ani godziwej płacy ani godziwej pracy.
A niby dlaczego uzyskanie porządnego wykształcenia miałoby gwarantować jakiś "prestiż"? Owszem, tak bywało dawno dawno temu kiedy "do szkół" posyłano młodych dziedziców i panienki z dobrych domów aby w odróżnieniu od chamstwa i pospólstwa pisać potrafili (aczkolwiek niekoniecznie ze zrozumieniem pisanego tekstu). Dziś ludzie uczą się aby rozumieć, pojmować, myśleć; a taka zuchwałość w wykonaniu "prostych robotników" (bezrobotnych, konsumentów) jest do nie do przyjęcia dla klasy panującej. Nauka nie gwarantuje godziwej pracy (cokolwiek to znaczy), nie gwarantuje godziwej płacy, nie gwarantuje nic poza potencjalna możliwością wolności intelektualnej (magiczna sztuka poszukiwania informacji, wyciągania wniosków i takich tam bzdur).
Zestawiając twój postulat gwarancji "godziwej pracy i płacy" wynikającej z wykształcenia wyższego z cytowanymi przez ciebie statystykami można odnieść (mylne mam nadzieję) wrażenie, iż w twojej opinii lepiej ograniczyć dostęp do systemu edukacji zapewniając tym samym "gwarancje prestiżu".

 
Portret użytkownika tres
 #

Ograniczenie dostępu do edukacji jakie nastąpi po ewentualnym wprowadzeniu odpłatności za studia nie wyeliminuje niekorzystnego zjawiska jakim jest pogoń za dyplomem, który, patrząc jakie zajęcia wykonują potem nasi "absolwenci" nie jest im do niczego potrzebny poza wpisem w CV. Jak wprowadzimy odpłatność to studentom będzie po prostu ciężej, ale "pogoń za dyplomami" będzie trwać nadal.

Pytanie brzmi - po co komu dyplom wyższej uczelni skoro nic on nie daje (mam tu na myśli kierunki humanistyczne, marketing, zarządzanie itp.).

Z punktu widzenia zaspokojenia potrzeb jednostki lepszy byłby nawet dyplom zasadniczej szkoły zawodowej z gwarancją zatrudnienia w zawodzie (np. w fabryce), a jak ktoś chce się później dokształcać bo jakaś konkretna dziedzina wiedzy go rzeczywiście interesuje to powinien mieć taką możliwość.

Kogo tak naprawdę potrzebuje rynek pracy, pisaliśmy w grudniu zeszłego roku:

http://1917.net.pl/?q=node/3755

 
Portret użytkownika Lord Dragon
 #

Jak uczelnie to tylko te w największych miastach w Polsce.

 
Portret użytkownika norbo
 #

Lord Dragon: Jak uczelnie to tylko te w największych miastach w Polsce.

Brawo, o to właśnie chodzi :D tylko wielkie miasta, bo tylko tam żyją ludzie - kogo obchodzi jakaś tam mała wiocha i wioskowe ludki..... Tak, tak wiem... ci z wiosek też maja (prawie równe szanse), muszą tylko zabrać się porządnie do roboty, postarać się... bo przecież tylko uczelnie w wielkich miastach zapewniają prawdziwy "prestiż".

tres: Ograniczenie dostępu do edukacji jakie nastąpi po ewentualnym wprowadzeniu odpłatności za studia nie wyeliminuje niekorzystnego zjawiska jakim jest pogoń za dyplomem....

Tego "zjawiska" - jakim jest pogoń za karierą - nie wyeliminuje żadne działanie systemowe bo i nie jest celem systemu eliminacja zjawiska tak korzystnego z punktu widzenia samego systemu i jego kontynuacji.

tres: Pytanie brzmi - po co komu dyplom wyższej uczelni skoro nic on nie daje [?]

Pytanie brzmi - po co komu umiejętność czytania i pisania?

Tekstu dłuższego niż 3 strony maszynopisu lub 3 ekrany monitora w ostatnim miesiącu nie przeczytało aż:
20% osób z wykształceniem wyższym
27% uczniów i studentów
26% kierowników i specjalistów
36% pracowników administracji i usług

[Biblioteka Narodowa]

I o co tyle krzyku? Przecież do łopaty czytanie nikomu nie potrzebne....

tres: Z punktu widzenia zaspokojenia potrzeb jednostki lepszy byłby nawet dyplom zasadniczej szkoły zawodowej z gwarancją zatrudnienia w zawodzie(...)

W tym miejscu odsyłam do jakiejś literatury definiującej "potrzeby" człowieka czy społeczeństwa - znajdź sobie coś, przeskocz rozdział o potrzebach biologicznych i czytaj dalej.

tres: (...)a jak ktoś chce się później dokształcać bo jakaś konkretna dziedzina wiedzy go rzeczywiście interesuje to powinien mieć taką możliwość.

A czy komuniści nie powinni postulować o jak najszersze możliwości edukacji dla klasy robotniczej? Przecież wykształcony robotnik to już prawie robotnik świadomy swojej roli w kapitalistycznym systemie - a komu podoba się rola niewolnika? System edukacji to nie jest jakaś utopia czy mrzonka, to coś co realnie istnieje (lub istniało) a w chwili obecnej jest neutralizowane.

tres:Kogo tak naprawdę potrzebuje rynek pracy, pisaliśmy w grudniu zeszłego roku(...)

Przede wszystkim powinniście zauważyć, że rynek pracy potrzebuje konsumentów a dopiero w następnej kolejności robotników. Właściwie to kapitalizm z samej swej istoty dąży do jak największego zinstrumentalizowania pracownika i zapewnienia jego łatwej wymienialności - tym samym to co potrzebna dziś "rynkowi pracy" jutro będzie w nadmiarze.

 
Portret użytkownika tres
 #

W tym miejscu odsyłam do jakiejś literatury definiującej "potrzeby" człowieka czy społeczeństwa - znajdź sobie coś, przeskocz rozdział o potrzebach biologicznych i czytaj dalej
 
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
 
Jak wynika z tego i ze zdrowego chłopskiego rozumu podstawowe potrzeby człowieka to pełna micha i dach nad głową których wyższe wykształcenie nie zapewnia i to jest właśnie problem. Potrzeba samorealizacji jest na samej "górze". Stąd też patoligia obecnego systemu
 
wykształcony robotnik to już prawie robotnik świadomy swojej roli w kapitalistycznym systemie
 
No właśnie prawie robi wielką różnicę. Na żanej uczelni nie uczą marksizmu. Pewnie że lepiej być wykształconym niż niewykształconym, ale obecnie posiadanie dyplomu nie daje akcesu do żadnej elity czy nawet awansu społeczenego. Świadomości klasowej w kapitalizmie nie uczy szkoła ale dopiero organizacja polityczna klasy robotniczej.
 
 
Przede wszystkim powinniście zauważyć, że rynek pracy potrzebuje konsumentów a dopiero w następnej kolejności robotników.
 
Rynek pracy zawsze wymaga rąk do pracy z definicji

 
Portret użytkownika norbo
 #

Jak wynika z tego i ze zdrowego chłopskiego rozumu podstawowe potrzeby człowieka to pełna micha i dach nad głową których wyższe wykształcenie nie zapewnia (...)

Tak na "zdrowy chłopski rozum" to akurat tej potrzeby nie zaspokaja żadne wykształcenie (nawet przedszkolne), jej zaspokojeniem zajmują się instynkty - głodny wśród kiełbas pies nie będzie, człowiek podobnie bo kraść będzie aby nakarmić siebie i potomstwo (czy dlatego system tak broni "świętego prawa własności"?). [Głód panuje głównie tam gdzie nie ma żywności (pustynie itp.), inne obszary usuwają to zjawisko przez tzw. działalność charytatywną czy socjalną w celu ochrony prawa własności.]

Potrzeba samorealizacji jest na samej "górze".

Ta piramida jakaś trefna, poziomy trzeci, czwarty i piaty (przynależności, szacunku i uznania, samorealizacji) można chyba dowolnie przesuwać i zamieniać?

No właśnie prawie robi wielką różnicę. Na żanej uczelni nie uczą marksizmu.

Nie muszą uczyć marksizmu, nawet nie powinni. Aby zrozumieć istotę systemu (kapitalizmu) należy poznać kierujące nim mechanizmy (popyt, podaż, itp.), reszta to już punkt widzenia.

Świadomości klasowej w kapitalizmie nie uczy szkoła ale dopiero organizacja polityczna klasy robotniczej.

Świadomości klasowej w kapitalizmie nie uczy szkoła ani organizacja polityczna tylko życie. Czy przynależności do "organizacji politycznej klasy robotniczej" dziedzica kapitalistycznej fortuny zmieni jego świadomość klasową? [Ale zawsze dzieciaki z "dobrych domów" o sprawiedliwość krzyczą, najczęściej ubrane w markowe ciuchy uszyte przez dzieci gdzieś na końcu świata...]

Rynek pracy zawsze wymaga rąk do pracy z definicji
A co mieliby produkować robotnicy bez konsumentów?

Łatwiej rządzić ciemnym motłochem niż wykształconymi ludźmi, bez względu na znaczek - swastyka, gwiazda, jeden pies....

 
Portret użytkownika Lord Dragon
 #

Z jednej strony chcą zwiększyć odsetek ludzi z wyższym wykształceniem (przez co ludzie trafiają na pewne kierunki przez przypadek czasami nawet z oceną dostateczną z danego przedmiotu)

Nie słyszałem o tym ale to bardzo dobrze! Każdy ma prawo się edukować na renomowanej uczelni uczelni, nawet jak ma chujowe oceny na maturze. Być może będzie się to wiązało z upadkiem merytorycznym takiej uczelni ale z drugiej strony ta pogoń za wykształceniem, robienie po 10 fakultetów i innych tego typu rzeczy - też nie jest za mądra. To jest głupie po prostu. Bo dlaczego przez takie wysokie wymagania ma się zawężać krąg studentów? Edukacja prawem anie towarem! O to powinniśmy walczyć oprócz oczywiście darmowych studiów!

 

Społeczność

1917 rev