Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 13 gości.

Jan Malanowski: Klasa robotnicza i jej partia

Gierek i górnicy

Pisałem już o relacjach między klasą robotniczą a ruchem związkowym . Obecnie pragnę przedstawić związek pomiędzy klasą robotniczą i wyłonioną przez nią partią robotniczą, w naszym przypadku Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą, i to nie tylko ldatego , że jest to temat dziś aktualny: ma on poza aktualnością także wielkie znaczenie teoretyczne dla współczesnego polskiego ruchu robotniczego.
 
 
 
Ten problem był już poruszany, ale nie traktowaliśmy o nim dostatecznie obszernie. Stan stosunków partia-klasa robotnicza nie jest stanem stałym, jest to nieustannie zmieniający się układ sił, zmienia się bowiem i klasa, zmienia się także partia. Rozważani a będę prowadzić dwutorowo: oddzielnie bowiem chcę rozpatrzeć kwestię, jak to zagadnienie było rozwiązywane w teorii i oddzielnie – jak w praktyce. Mogę przyjąć ten sam schemat rozumowania, jaki przyjąłem przy rozpatrywaniu stosunków międzyklasowych: jak teoria przedstawia sojusz robotniczo-chłopski, a jak ów związek między robotnikami i chłopami wygląda w praktyce społecznej. Zacznę zatem od charakterystyki konstrukcji teoretycznej.
 
 
 
Otóż wedle partii klasa robotnicza wykształca formę świadomości, zwaną świadomością polityczną; w efekcie narodzin tej świadomości tworzy się instytucja życia zbiorowego, formułująca interesy klasy w postaci partii . Partia ta reprezentuje całą klasę, tworzy teorię klasy i partii , tworzy program działania i jest niezbędnym czynnikiem obalania starego i tworzenia nowego systemu społecznego.
 
 
 
Wymienione twierdzenia wzbogacane są jeszcze innymi założeniami teoretycznymi. I tak: partia skupia najlepszych przedstawicieli klasy robotniczej; kierując się naukową teorią rozwoju społecznego widzi więcej i dalej, wie lepiej oraz umie więcej od reszty klasy i społeczeństwa; w szczególny sposób zorganizowana, jest warunkiem wyzwolenia społecznego klasy robotniczej... Jednocześnie w teorii mamy takie założenie, że jedynie partia typu leninowskiego zdolna jest realizować cele strategiczne klasy robotniczej. Rozważano także problem kształtowania ideologii klasy robotniczej, w szczególności jak tworzy ona ideologię, czy jest w stanie sama ją stworzyć, czy też ideologia ta zostanie wniesiona z zewnątrz? Dotychczas teoria głosiła, że ideologia jest wnoszona z zewnątrz jako wiedza oparta na nauce, klasa robotnicza była tylko konsumentem tej teorii i wykonawcą jej założeń. Myślę, że te XIX-wieczne poglądy o wnoszeniu świadomości do klasy z zewnątrz siłą bezwładności weszły do skarbnicy wiedzy XX wieku i gdybyśmy poddali je próbie empirycznej , to prawdopodobnie teza ta nie obroniłaby się , zwłaszcza w odniesieniu do drugiej połowy naszego wieku. To jest już inna klasa robotnicza. Zaryzykowałbym tezę, że klasa robotnicza jest zdolna do tworzenia własnej ideologii i jest do takiego aktu twórczego przygotowana intelektualnie. Zresztą była również przygotowana i w XIX wieku. Choć w swej masie była nieoświecona i przepracowana, niemniej wśród ówczesnych robotników zdarzały się wybitne umysły.
 
 
 
 
Ówczesna rzeczywistość społeczna i produkcyjna była o wiele mniej skomplikowana, partia robotnicza nie wypełniała tak wielu tak złożonych działań jak ma to miejsce obecnie. Była więc nawet w łatwiejszej sytuacji w przypadku tworzenia ideologii.
 
 
 
 
Powiedziałbym , że obecna partia przyjęła sama na siebie zbyt wiele zadań i obowiązków i przypisała sobie zbyt wiele kompetencji , które nie są niezbędne do skutecznego kierowania ruchem politycznym i społeczeństwem. Do tego właściwie można sprowadzić w uproszczeniu schemat założeń teoretycznych.
 
 
 
 
Ta nieco archaiczna, XIX-wieczna teoria jeszcze ma swych zwolenników. Ale oczywiste jest, że wymaga weryfikacji przez konfrontację z rzeczywistością społeczną i z rzeczywistymi interesami klasy robotniczej,
 
 
 
 
Wiek XX skomplikował sytuację , zwłaszcza w krajach, w których władzę objęły partie komunistyczne. W XIX wieku relacja partia-klasa robotnicza występowała w postaci czystej, nieskażonej. Byli robotnicy i była partia robotnicza. Wiadomo było, że do tej partii przychodzili uchodźcy z innych klas, ale stanowili oni znakomitą mniejszość wśród członków partii, intelektualiści zaś, który zgłaszali akces do ruchu robotniczego, identyfikowali się całkowicie z klasą robotniczą. Sytuacja zmienia się w XX wieku, w krajach wschodniej Europy przechodzących rewolucje lub głębokie zmiany społeczne. Warto zastanowić się, w jakim kierunku postępują zmiany, bo one bardzo ciązą na rozważanym przez nas problemie i ominięcie ich nie pozwoli wyjaśnić współczesnej sytuacji klasy i jej związków z partią.
 
 
 
Ruch robotniczy przechodzi ewolucję: z partii opozycyjnej staje się partią rządząca. To jest pierwszy i niezwykle ważny aspekt nowej sytuacji, Ruch robotniczy wnosi do nowej sytuacji pewne skrzywienie psychiczne: stereotyp postępowania, wyniesiony z pełnienia funkcji opozycji przenosi się niejako automatycznie do sytuacji, w której partia sprawuje władzę.
 
 
 
Warto pamiętać o genealogii partii jako efektu połączenia dwu nurtów ruchu robotniczego , które jednocząc się tworzą partię rządzącą o nowych cechach zdeterminowanych jednakże przez tradycję. Inna była sytuacja Komunistycznej Partii Polski w dwudziestoleciu międzywojennym, a inna Polskiej Partii Socjalistycznej, która działała legalnie, była partią masową (KPP – kadrowo-nielegalną) . Rozwiązana KPP odrodziła się później w Polskiej Partii Robotniczej , ale ze znacznymi ubytkami i nieco innymi tradycjami . KPP wytworzyła specyficzny model bezkompromisowego działacza, co zresztą tłumaczyło się sytuacją, w jakiej jest przystało działać, sytuacją podwójnych prześladować. Ten model działania i działaczy był wyczuwalny w PZPR. PPS wniosła inne tradycje i inne doświadczenia, niemniej w jakimś punkcie te ruchy spotkały się i powstała nowa jakościowo sytuacja. Polegała ona na tym , że obie partie z opozycyjnych stały się rządzącymi, a po drugie, że z robotniczych ewoluowały w kierunku partii o bardzo zróżnicowanym składzie społecznym . Nie byłoby w tym nic złego, gdyby żywioł robotniczy stanowił dominantę tego ruchu.
 
 
 
 
Wkraczam tu już na grunt empirii i może jest to dogodny punkt wyjścia do opisu stosunków klasa robotnicza – partia , jeśli przypatrzymy się ewolucji  struktury społecznej ruchu robotniczego i partii. A więc nieco historii.
 
 
 
Polska Partia Robotnicza wyszła z konspiracji z bardzo małym stanem liczbowym członków, gdzieś koło 20 tys. . W stosunku do ogółu ludności było to bardzo małe ugrupowanie polityczne, choć o dużych możliwościach szybkiego rozwoju liczebnego. Był to i sukces tej partii i jej słabość. PPS była partią o wiele liczniejszą niż PPR, ale jednocześnie wewnętrznie rozbitą na jednolitofrontowców i tych którzy pragnęli autonomii, często współpracy, lecz nie zjednoczenia. Obie partie rozpoczynały wyścig o osiągnięcie miliona członków przed zjednoczeniem , prowadzony aż do zawarcia umowy o zjednoczeniu. W momencie zjednoczenia można mówić o obu, że jest to jeszcze ruch robotniczy, ponieważ żywioł robotniczy w zjednoczonej partii dominuje, a nadto wielu czołowych działaczy wywodzi się bezpośrednio z klasy robotniczej.
 
 
 
 
Natomiast odpowiedź na pytanie w jakim kierunku ewoluuje zjednoczona partia wyjaśnia wiele późniejszych wydarzeń, nazywanych eufemistycznie odrywaniem się partii od mas, ze zdumiewającą regularnością obserwujemy ten proces odrywania się partii od mas . Jednym z czynników tłumaczących , dlaczego zjawisko to nieustannie się powtarza, jest , obok braku kontroli mas członkowskich nad ośrodkami kierowniczymi, przede wszystkim niekorzystna struktura społeczna partii. Nie trzeba wymieniać punktów zwrotnych ewolucji struktury społecznej partii, wystarczy powiedzieć, że obecnie robotnicy i to od długiego już czasu, stanowią mniejszość w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Robotniczego pierwiastka w PZPR najwięcej jest w nazwie, ponieważ nawet przy bardzo życzliwych obliczeniach okazuje się, że stanowią oni 41 czy 42 procent członków. I tak np. w 1960 roku robotnicy stanowili 40 proc członków partii; w 1965 – 40%, w 1967 – 39,7%. Jeśli chodzi o lata siedemdziesiąte, to w 1970 roku robotnicy stanowili 40,3 proc., a w roku 1978 odsetek ten zwiąkszył się do 45,7%. . Podejrzewam, że wzrost ten został osiągnięty drogą specjalnych obliczeń: do grupy robotników w partii zaliczono majstrów, a więc kategorię pośrednią  i pracowników umysłowo-fizycznych. Tak więc drogą, krótko mówiąc, operacji grupowania, sposobu agregowania kategorii zawodowych i społeczno-zawodowych uzyskano wyższy odsetek. W każdym razie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych obserwujemy spadek odsetka robotników w partii, przy jednoczesnym wzrości eliczbowym klasy robotniczej. Po drugie, obserwujemy – a był to sygnał, na który trzeba było już dawno zwrócić uwagę – spadek udziału najmłodszych roczników. Partia starzała się i to mimo dynamicznego wzrostu liczbowego organizacji młodzieżowych.
 
 
 
Partia liczbowo rozrastała się, funkcjonowała wielomilionowa organizacja młodzieżowa jako tzw. Młodszy pomocnik partii, a struktura wieku członków partii objawiała niepokojące symptomy. Mówię o tych zjawiskach dlatego, że stanowią one dobre tło analiz empirycznych klasa robotnicza – partia.
 
 
 
 
Wyraźnie wzrastał odsetek pracowników umysłowych. Jeśli za punkt wyjścia do porównań weźmiemy lata czterdzieste, to okaże się, że inteligent, a także pracownik umysłowy stronili od ruchu lewicowego. PPR była partią o bardzo małej liczbie inteligentów, PZPR o dużo większej (tu PPS wniosła znaczną liczbę lewicowej inteligencji) i stopniowo liczba pracowników umysłowych i inteligentów rosła. Doszło do sytuacji, w której pewne kategorie zawodowe, jak np. nauczyciele są upartyjnione w stopniu, w jakim nie należało tego czynić. Koncepcja masowości sprawiła wiele szkód, bo wprawdzie efektowne i imponujące były milionowe szeregi partii, ale nikt nie zadawał sobie pytania o jakość tych szeregów ani  o to jakimi drogami zdobywamy nowych członków. Nie zadawaliśmy sobie również pytania, co ci nowi członkowie wiedzą o ideologii ruchu, w którym uczestniczą.
 
 
 
Można postawić dodatkowe pytanie, czy wraz ze wzrostem liczbowym partii rosła jej atrakcyjność ideologiczna, czy też wraz z napływem do niej członków spoza klasy robotniczej i spadkiem motywacji ideowych zaczęła się ona biurokratyzować i odchodzić od własnej ideologii?
 
 
 
Wraz z napływem rzecz urzędniczych do partii nie tylko zaczęła się ona biurokratyzować, jest to może nawet produkt uboczny tego co się działa, a działo się coś gorszego. Partia zaczęła zatracać charakter ruchu robotniczego, a więc zaczęły rodzić się obiektywne przyczyny jej odrywania się od mas partyjnych i klasy robotniczej. W coraz mniejszym stopniu była partią robotniczą, w coraz większym – partią urzędniczą.
 
 
 
Czy urzędnicy mają inne interesy niż robotnicy? W teorii sprawa przedstawiała się prosto, głosiła ona, że w społeczeństwie nie występują klasy antagonistyczne, a więc nie ma i konfliktów antagonistycznych, te zaś, jakie występują, są efektem sprzeczności nieantagonistycznych, Była to sielankowa wizja funkcjonowania społeczeństwa , tmczasem społeczeństwo wcale sielankowo nie funkcjonowało. Istniały różnice interesów i te różnice dawały o sobie znać właśnie w obrębie partii i w jej stosunkach z klasą robotniczą.
 
Nie można też ominąć jeszcze innego pytania: Dlaczego o wiele szybciej wzrastał w parti procent urzędników, a prawie wcale robotników? Dlaczego partia była bardziej atrakcyjna dla urzędników niż dla robotników?  Przecież na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat nigdy nie zaistniała sytuacja, aby robotnicy przekroczyli w partii połowę stanu.
 
 
 
.     Mamy tu do czynienia z jeszcze innym procesem w partii, i to zarówno w kontekście jej charakteru klasowego, jak i w kontekście stosunków partia – klasa robotnicza. Mianowicie, robotnicy w coraz mniejszym stopniu wchodzili do władz partyjnych, w coraz mniejszym stopniu robotnik miał możliwość wpływania na politykę partii poprzez zajmowanie w niej stanowisk organizacyjnych. Podobnie było w poprzednich związkach zawodowych -  najwięcej robotników było we władzach organizacji oddziałowych, już mniej w radach zakładowych, a bardzo mało w zarządach głównych związków. Podobne zjawisko występowało również w partii . Nie publikowaliśmy informacji, dostępnych dla ogółu członków partii, na temat struktury społecznej członków PZPR. W przeszłości ukazywał się wydawnictwo Partia w liczbach, ale zniknęło przed wieloma laty i członkowie nie znają składu swojej partii poza tym, co publikował Główny Urząd Statystyczny w postaci jednej strony informacji statystycznej o ruchu, który w końcu liczy około trzech milionów członków.
 
 
 
Do analizy relacji klasa- partia niezbędne są zatem informacje o tym kto do tej partii należy. Wiemy, że informacji nie ma, wiemy, że najświeższe dane  mówią, iż 45% członków partii to robotnicy. Powstaje pytanie, cóż to za grupa robotników należy do partii?
 
 
 
Klasa robotnicza liczy ponad 7 milionów osób. Jedynie 45% w trzymilionowej partii stanowią robotnicy, to znaczy, że do partii należy około 1,35 miliona robotników. Następnie chciałoby się wiedzieć, czy do partii należą robotnicy wysoko wykwalifikowani, czy nisko wykwalifikowani? Czy z dużych zakładów czy z małych? Czy robotnicy w pierwszym pokoleniu, czy tradycyjni? Słowem, jaka jest charakterystyka społeczna robotników – członków partii? Stopień upartyjnienia jest duży, przy czym informacje, którymi się posługuję, pochodzą z 1979 roku.. Ruch członków, zwłaszcza od sierpnia 1980 roku, jest znaczny; wiemy, że w organizacjach robotniczych występuje liczące się ilościowo zjawisko zwracania legitywacji partyjnych, ale znów nie wiemy, kto z grup robotniczych opuszcza szeregi partyjne.
 
 
 
Jest to problem interesujący także dlatego, że w zachwianiu proporcji wewnętrznej struktury członków partii upatruję wiele zła. Trudno sobie wyobrazić, że interesów robotniczych będą lepiej od robotników bronili pracownicy umysłowi, którzy tymczasem zmajoryzowali partię. Więcej, partia została przez urzędników ustawiona tak, że interes robotników nie był przez nią reprezentowany, zaczął znikać z pola widzenia, i na to mamy dowody empiryczne. Masowy, ogólnopolski protest robotniczy nie zrodziłby się, gdyby partia rozumiała w pełni interesy robotnicze i gdyby je realizowała. Musimy znaleźć odpowiedź na pytanie – bo jest to sprawa dalszego funkcjonowania partii – dlaczego została ona tak ostro skrytykowana przez klasę robotniczą i to nie tylko przez tę zrzeszoną w partii. Ci, którzy analizują zjawisko na płaszczyźnie samej partii, wyłączając ją z całej struktury społecznej, skłonni są dopatrywać się błędów i wynaturzeń w tym , że aparat partyjny wyobcował się z mas członkowskich. I nie może tłumaczyć wszystkicgo. Kto się bowiem oderwał od mas członkowskich? Czy część urzędników partyjnych od urzędników – szeregowych członków partii? Czy może działały tu mechanizmy polityczne bardziej skomplikowane? Wszakże nie tylko aparat partyjny odrywał się od mas członkowskich, ale – być może i partia odrywała się od społeczeństwa. A wobec tego można powiedzieć, że w parti największą więź z klasą robotniczą utrzymała ta część członków partii, która była robotnikami. Organizacje partyjne zakładów przemysłowych przynajmniej w swojej częśći robotniczej, nie popadły w konflikt z klasą robotniczą. Jest to zjawisko nader interesujące,
 
 
 
 
W proteście robotnik bezpartyjny, członek „Solidarności” uczestniczył  razem z robotnikiem partyjnym, często także członkiem „Solidarności”. Inaczej mówiąc, podstawy do utrzymywania więzi robotników partyjnych i bezpartyjnych istnieją. Więź owa zaczyna objawiać swoją patologię dopiero na wyższych poziomach. Sytaucja, w jakiej obecnie znalazła się partia, jest sytuacją zmuszającą do różnorakich przemyśleń, a przede wszystkim, do szukania odpowiedzi na pytanie, jak i co robić, aby robotnicy byli reprezentowani we władzach partyjnych u aby chcieli należeć do partii. Samo hasło: więcej robotników do Komitetu Centralnego, niczego jeszcze nie załatwia. Władze partyjne jak gdyby odkryły środków niepowodzeń: za mało robotników w KC. A może także za mało robotników w planach komitetów wojewódzkich? Może za mało robotników w całej partii? Może za mało robotników we władzach organizacji podstawowych ? Może mamy zbyt nikłe wpływy wśród robotników bezpartyjnych? Pytamy dalej: jakich robotników? Przecież tzw, klucz robotniczy funkcjonował i poprzednio.
 
 
 
Słyszało się nawet opinię, że klasa robotnicza nie jest w stanie wyłonić z siebie zespołu kierowniczego, a co za tym idzie, musi przenosić się z przeszłości w teraźniejszośći i realizować model urzędującego aparatu partyjnego, niemal dożywotniego. Czy rzeczywiście klasa robotnicza nie jest w stanie wyłonić z siebie samej odpowiedniego zespołu kierowniczego, działającego w nowy sposób, zgodny z wymogami nowej sytuacji społecznej i politycznej?
 
 
 
 
Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: może wyłonić, bo już wyłoniła. Spontanicznie powstały MKS-y, szybko zorganizowała się Krajowa Komisja Porozumiewawcza, a to wykazało, jak wielkie zdolności tkwią w klasie robotniczej i jak szybko jest w stanie ona organizować się, działać, reagować i tworzyć plany działania.
 
 
 
W partii mamy też do czynienia z ruchem tzw. Poziomym. To znów punkt dodatkowy do rozważań nad kontaktami partia – klasa robotnicza. Trzeba sobie szczerze powiedzieć i o sprawach bardzo nieprzyjemnych, ale jednocześnie niezbędnych. Klasa robotnicza szereg razy dawała w sposób brutalny do zwozumienia, że nie uważa za swoich reprezentantów zbiurokratyzowanego aparatu partyjnego.  Tak było w latach 1956, 1970, 1976. Mówię „w sposób brutalny” bo mieliśmy do czyniania z paleniem komitetów partyjnych, z ostrymi wystąpieniami ulicznymi, z rozlewem krwi po obu stronach.  Już to powinno być wielkim sygnałem, że konstrukcja teoretyczna relacji klasa robotnicza – partia nie funkcjonuje zgodnie z przyjętym schematem, w teorii tak poprawnie sformułowanym. Dowodem napięć w owej relacji były reakcje na próby reformy cen, podejmowanych przez partię i rząd. Dowodów na to, że słabła więź między partią a klasą , że oddalała się od klasy struktura aparatu partyjnego mieliśmy aż nadto dużo. Bardzo mało mieliśmy natomiast prób działań, które przeciwstawiały się temu procesowi.
 
 
 
Obecnie, w 1981 roku, znów znajdujemy się w takim dramatycznym punkcie, w którym partia nie ma zaufania klasy robotniczej i z wielkim trudem będzie je pozyskiwać, a to dlatego, że doświadczenia nauczyły klasę robotniczą , iż obietnice składane bez gwarancji są tylko przez krótki okres spełnianie, a później wraca stare. Wobec tego zaczął się w partii ruch, który nazwałbym bardzo optymistycznym zjawiskiem. Po długim okresie marazmu w życiu partyjnym, fasadowości, rozdźwięku między klasą robotniczą a dawnym jej kierownictwem pojawił się autentyczny ruch umysłowy, i to ruch umysłowy właśnie w organizacjach robotniczych. To jest nowość, której nie można tłumić. Optymiznem napawa także wyraźne zaktywizowanie się życia politycznego w zakładach pracy , przede wszystkim przemysłowych, prowadzenie sporów ideologicznych w obrębie partii. I znów organizacje robotnicze mogą służyć za przykład pryncypialnego podnoszenia najważniejszych problemów społecznych, politycznych, ideologiczne, moralnych.
 
 
 
Można zatem powiedzieć, że ruch reform nie idzie tylko z góry ku dołowi, lecz przeciwnie, to doły są siłą zobowiązującą kierownictwo partii do zmian szybkich i gwarantowanych. Wydaję się, że porozumienia poziome odegrały pozytywną rolę tworząc nowe formy integracji w partii. Co więcej, w tych strukturach zrodziły się nowe propozycje statutuwe, dotyczące także programu partii, nowe propozycje współpracy partii ze społeczeństwem. Powinno to zaowocować dalszymi pozytywnymi efektami.
 
 

Źródło: Jan Malanowski, Polscy robotnicy, str. 172-186,  wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1981
 
 
 
Wersja elektroniczna: Władza Rad (www.1917.net.pl), 2011

Społeczność

UPA