Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 5 gości.

"Co robić?" – czyli dialektyczne spojrzenie na polską rzeczywistość

Polska rzeczywistość

Poniższy tekst został nagrodzony w II konkursie WR

Redakcja WR

„Co robić?” – czyli dialektyczne spojrzenie na polską rzeczywistość

„Co robić?” – tymi słowy posłużył się Włodzimierz Lenin, na wiele lat przed Rewolucją Październikową.

To samo pytanie zadaje również wielu współczesnych komunistów czy socjalistów, pragnąc stworzyć w Polsce ruch robotniczy na dużą skalę.

Jak przedstawia się obecna sytuacja? Każdy marksista zna ją aż zbyt dosadnie. Burżuazyjne partie, z prawicy PiS i PO, oraz imitujące lewicę SLD, wydzierają sobie nawzajem władzę, skazując obywateli na ciężkie życie. Platforma „Obywatelska”, próbuje zamerykanizować nasz nadwiślański kraj, „Prawo” i „Sprawiedliwość” prowadzi działalność głównie pod kątem fanatyzmu religijnego, który powoduje jedynie podział klasy robotniczej na zwolenników i przeciwników tego rodzaju zachowań (sławna „Wojna o krzyż”), zaś SLD pcha się do tzw. „koryta”, wykazując tym samym chęć zwykłego zarobienia, zamiast przeprowadzenia pro-społecznych reform.

Komuniści i socjaliści opluwani są na każdym kroku, głównie przez media fałszujące historię (np. któż nie słyszał języka, jakim się posługują oraz informacji, jakie podają wspominając o tzw. „cudzie” nad Wisłą?) oraz ciągle wywołujące kolejne fale niechęci w społeczeństwie, poprzez, na ten przykład, odwołania do zbrodni katyńskiej, czy innych „dokonań” stalinowskiego reżimu.

Toteż prowadzenie działań typu: rozdawanie ulotek ze znaczkiem sierpa i młota, rozklejanie plakatów z Leninem czy wreszcie pochody i manifestacje posługujące się czerwoną flagą, niestety, mijają się z celem. Społeczeństwo ogłupione burżuazyjną propagandą z pewnością nie zechce przeczytać czegoś, co promuje idee komunistyczne, a na widok czerwonego sztandaru wielu splunie czy zaklnie z „oburzenia”. Być może znajdzie się kilka osób, którym spodoba się idea rewolucji proletariackiej, ale cóż z tego, gdy ów garstkę przyrówna się do milionów obywateli? Najskuteczniejszą walkę prowadzą związki zawodowe (jak np. Sierpień 80), którym wiele osób jest wdzięcznych, za ochronę ich praw. Właściwie zastępują one rolę rewolucyjnej partii komunistycznej. Mimo całego i godnego pochwały wysiłku, nie przynosi to większych efektów, ze względu na maskowanie sprawy przez wyżej wspomniane burżuazyjne media.

Zatem co robić? Jak stworzyć ruch robotniczy na skalę rewolucyjną? Oto największy problem, z jakim zmagają się polscy (choć w aspekcie rewolucji światowej nie tylko) marksiści. Przejrzyjmy się więc historii:

W latach 20 XX wieku rozwijał się w Niemczech ruch nazistowski. Promował on hasła antysemickie, pangermańskie, rasistowskie i ksenofobiczne – innymi słowy przedstawiał skrajną prawicę. Jednakże nie powstał on z olbrzymiej organizacji… A z małej partii spotykającej się w piwiarni. Jego rozwój pozostaje do dzisiaj swojego rodzaju fenomenem. Często spotkać możemy się z pytaniem: „Jak coś tak złego mogło dojść do władzy w salwie oklasków?” – równie często podają odpowiedź „Hitler obiecywał Niemcom panowanie nad światem”. Zgadza się, ale jeszcze nie w monachijskiej „pijalni piwa”. W tym czasie przyszły Fuhrer budował swoje poparcie społeczne na głośnej krytyce – wskazywał „wroga”, jak w pewnym sensie możemy stwierdzić.

Początkowo byli nimi Żydzi i komuniści, jednak wraz z upływem czasu lista się powiększała. W swoich starannie wyreżyserowanych przemówieniach ów guru nazizmu grał na emocjach zgromadzonych ludzi, mówiąc o „złodziejstwie” (czym w rzeczywistości była spowodowana przez system kapitalistyczny walka o miejsca pracy)obcokrajowców w Niemczech czy komentując postanowienia Traktatu Wersalskiego. Wszystkie jego działania wspomagał kryzys gospodarczy oraz ogromna inflacja.

Do czego zmierzam? Hitler wykorzystał panujące w ówczesnym społeczeństwie przekonania i „klisze” (silny antysemityzm, wrogość wobec obcokrajowców, nacjonalizm, niezadowolenie z wyniku I Wojny Światowej, tudzież z podupadłej gospodarki). Jak już wspomniałem, w swoich przemówieniach wywierał silny wpływ emocjonalny na słuchaczy, a poprzez to kształtował specyficzne zaufanie do jego osoby. Zauważyć tu można pewien „mechanizm”. Jego początkowa działalność polityczna opierała się na nieustannej krytyce, opartej na poglądach i stereotypach, jakie wyznawała duża część ludności.

Także dzisiaj można spotkać ludzi, którzy budują swój wizerunek poprzez negację. Przykładem może być Janusz Korwin-Mikke, znany przede wszystkim z witryny YouTube oraz pustosłowia. Skrytykował on bardzo wiele ideologii politycznych, w tym marksizm, nie mając większej wiedzy na ich temat, oraz, co ważniejsze, działania rządu. Zdobył dosyć niewielkie poparcie wśród wyborców, jednak duże wśród internatów, głównie młodszych. Na szczęście częściowo spadło, gdyż nie proponował konkretnie lepszej alternatywy, niż ta wynikająca z obecnej sytuacji, a twierdził, że „zrobiłby to lepiej” et cetera.

Jaką można z tego wyciągnąć lekcję? Głośna, otwarta krytyka, zwłaszcza konstruktywna, jest bardzo potężna bronią w reku działaczy politycznych, zwłaszcza, gdy głoszona jest przez osoby charyzmatyczne (jakich niewątpliwie nie brakuje wśród polskich komunistów), potrafiące zjednać sobie słuchaczy, grać na ich emocjach, dobrze wykorzystać ogólnospołeczne poglądy, czy nawet stereotypy.

W III RP spotkać można bardzo wiele antyrządowych frazesów. Np. zarówno osoby popierające PiS, jak i te stojące za PO, oskarżają działaczy partyjnych przeciwnych sobie partii o złodziejstwo i utrzymywanie się na koszt podatników (co wbrew pozorom jest prawdą – ta burżuazyjna grupa nagromadziła i wydała na prywatne cele mnóstwo pieniędzy, którymi wspomóc się powinno chociażby opiekę zdrowotną). Ludzie nie popierający ani jednych, ani drugich, wspominają najczęściej o wszystkich politykach w tym kontekście.

Innym poglądem jest niezgodność działań partii z jej programem. Ile zdziałać mogła by osoba, która używając odpowiednich słów, komentowała by publicznie wspomniane programy, punkt po punkcie, porównując z rzeczywistymi działaniami i, co ważniejsze, ich skutkami.

Jednakże sama krytyka nie wystarczy. Potrzebna jest partia polityczna, na której zbudowany został by cały ruch. Nie powinna ona z początku odwoływać się ani do Marksa, ani tym bardziej Lenina oraz innych, wybitnych teoretyków, oraz używać szeroko kojarzonych z komunizmem symboli (sierp i młot, gwiazda, czerwona flaga). Pamiętajmy, jakie emocje wywołują one w dużej części społeczeństwa.

To mogłoby z początku skazać wszelakie działania na porażkę. Po pierwsze trzeba zdobyć zaufanie i przychylność klasy robotniczej, jako alternatywa dla obecnej sytuacji, obecnych gigantów politycznych. W miarę postępów, powinno się powoli i ostrożnie promować idee marksizmu, czy zaczynać znów korzystać z poprzedniej symboliki, odpowiednio to uzasadniając.

Wspomnijmy o kolejnej ważnej kwestii – religii. Wielu komunistów jest ateistami i komentuje jej kwestię słowami „opium dla ludu”. Oczywiście, jest to prawda. Jednak jakie ma to zastosowanie do polskiego społeczeństwa, w którym dominują chrześcijanie, a konkretniej - katolicy? Cała Polska spowita jest biurokratyczną, post-feudalną siatką biurokracji Kościoła, której dominującym poglądem jest konserwatyzm.

Jak temu przeciwdziałać? Musimy przede wszystkim pamiętać o rewolucyjnym potencjale chrześcijan. Innymi słowy musimy szerzyć, przeciwstawną zacofanemu i fałszywemu klerowi, teologię wyzwolenia. Poprzez siłowe próby ateizacji doprowadzić możemy jedynie do zniechęcenia w stosunku do nas klasy robotniczej. Wszak religia, jako taka, powoli zacznie upadać wraz z jej głównymi propagatorami – wszelakiej maści Kościołami oraz ich sieciami indoktrynacji (odwołując się do administracji kościelnej w III RP). Usilne przyspieszenie tego procesu spowoduje rozłam, których przecież należy się za wszelka cenę wystrzegać.

„Die Geschichte aller bisherigen Gesellschaft ist die Geschichte von Klassenkämpfen” - tym cytatem chciałbym zakończyć moją pracę. Bardzo ważne jest, by zapadł on w pamięć komunistom, gdyż przypomina nam o nieustannej walce klasowej, aktualnie wygrywanej przez burżuazję.

Musimy więc, stając naprzeciw wizji światowego kapitalizmu, podjąć kroki ku wyzwoleniu klasy robotniczej!

Portret użytkownika Kieran
 #

Zgadzam się z autorem, ale chcę dodać jedną ważna rzecz. Otóż niestety, ale żeby zaistnieć w debacie publicznej trzeba zaistnieć w mainstreamowych mediach (GW, TVN) albo na facebooku. W ten sposób można dotrzeć do jak najszerszych mas ludzi. Warto więc byłoby rozważyć, czy portal WR nie powinien pojawić się na facebooku, gdzie można by go było polubić. Co do mediów, zauważą one jakąś spektakularną akcję, którą warto by było urządzić dla uczczenia jakiejkolwiek rocznicy. Autor proponuje, aby nie od razu kojarzyć się z Leninem lub Marksem, popieram to. Dlatego proponuję nagłaśnianie rocznicy Waryńskiego. To człowiek sprzed pojawienia się ZSRR, zasłużony dla społeczeństwa polskiego, do dziś ma swoje ulice. Niedługo w Warszawie powróci jego pomnik (o ile się nie mylę), jego odsłonięcie nie może odbyć się bez komunistów. Liczne demonstracje uliczne pozwolą nam zaistnieć w świadomości ludzi. Oczywiście potrzeba charyzmatycznej osoby, która zechce zostać rzecznikiem i wytłumaczyć pani dziennikarce (zapewne nieufnej i uszczypliwej) o co nam chodzi.

 
Portret użytkownika tomek
 #

Moi drodzy problem polega na tym że wy to chcecie lansować siebie.Komunizm jest anachronizmem umarł.Mówicie klasa robotnicza a co to jest.20 Lat temu to może i była a teraz mówicie o kim?Ja nie lubie kapitalizmu korporacyjnego.Uważam że jest on toksyczny i niszczy człowieka jako jednostkę odwołuje się do zwierzęcych instynktów, zawiści podłości.Trzeba stworzyć nowy system opierający się na solidaryzmie społecznym ale zgodnym z naturą człowieka i z poszanowaniem jego indywidualności.Trzeba stworzyć nową ideę pracy od podstaw wykorzystującą zdolności wszystkich grup społecznych.Wierze głęboko w dialog jestem zwolennikiem połączenia wielu doktryn.Otwartość na innych ,przekonanie elit tych finansowych i politycznych że moralność niesie dużą większą i głębszą satysfakcje niż fura ukradzionej kasy,piękna młodsza o 30 lat żona po 10 botoxach To Jest zadanie dla mnie i wierze że dla wielu innych.

 
Portret użytkownika uno
 #

No to życzymy powodzenia.

"Klasa robotnicza" to wielka grupa społeczna nie posiadająca własności środków produkcji, żyjąca z pracy najemnej, antagonistyczna wobec burżuazji (kapitalistów) będących właścicielami środków produkcji.

Antagonizm ten, czyli sprzeczność interesów, polega - w największym uproszczeniu - na tym, że każda złotówka podwyżki wynagrodzenia robotnika, pomniejsza zysk kapitalisty. W interesie kapitalisty dążącego do maksymalizacji zysku (a taki jest cel gospodarowania w kapitalizmie) jest utrzymywanie jak najniższych wynagrodzeń pracowników. Interesy robotnika są dokładnie odwrotne. Z powodu tych sprzeczności klasy te znajdują się w nieustannym, obiektywnym konflikcie, zwanym walką klas, która przejawia się m.in w walkach strajkowych, a czasami w próbach zniesienia przez zorganizowaną klasę robotniczą ustroju kapitalistycznego.

 
Portret użytkownika tres
 #

Kieran

Jesteśmy jak najbardziej chętni na promocję WR na facebooku, tylko nie mamy za bardzo czas aby się tym zajmować. Jeżeli chciałbyś nas wyręczyć w tej sprawie to polecamy się skontaktować na maila

 
Portret użytkownika Kieran
 #

Z chęcią, ale niestety moje zdolności informatyczne kończą się na zalogowaniu się tutaj i dodaniu avatara.

 
Portret użytkownika Kieran
 #

Wracając do meritum. Musimy zaistnieć na ulicy, żeby przebić się do świadomości. Póki co mieszkam tam gdzie mieszkam, ale od października będę w Warszawie i spróbuję zrobić coś, żeby przekuć moje gadanie w działanie.

 
Portret użytkownika tres
 #

Nie wiem czy akurat zaistnienie "na ulicy" jest najlepszą formą promocji. OK, jeśli jest to akcja PPP i Sierpnia, najlepiej z przebitką do mediów jest to wtedy jeden z lepszych sposobów "zaistnienia", lecz nie dla naszego portalu lecz dla ruchu robotniczego ogólnie i takie akcje miały i będą mieć miejsce, nie tylko (a raczej w większości gdzie indziej) w Warszawie. Stołeczna lokalizacja daje możliwość osobistego spotkania się - i właściwie nic więcej poza tym, tylko tyle i aż tyle. Faktem jest że przemysł wywędrował ze stolicy na prowincje i Warszawa nie jest najlepszym miejscem do agitacji klasy robotniczej z tegoż właśnie powodu.

Jeśli chodzi o "zaistnienie" dla WR to najlepszą i najefektywniejszą jego formą jest rozwój w internecie, co realizujemy non stop i powoli przynosi efekty

 
Portret użytkownika Marat
 #

Tylko rzeczywisty kontakt z ludźmi, bezpośrednia styczność z wyzyskiwanymi robotnikami to najlepsza forma zaistnienia dla ludzi o takim profilu ideowym jak tutaj obecni. Internet to tylko dodatek, myślicie że jacyś pracownicy hipermarketu czy kolejarz po nocnej zmianie czyta ten portal? Dominują zapewne studenciaki (albo jeszcze młodsi) na utrzymaniu rodziców, całkowicie oderwani od spraw społeczeństwa.

 
Portret użytkownika tres
 #

Pewnie że działalność internetowa (w tym portal WR) służy raczej stworzeniu intelektualnego zaplecza dla ruchu robotniczego niż samego ruchu.

Samymi związkami jednak rewolucji nie zrobimy, nie powinniśmy zatem "iść na żywioł" i się przed żywiołowością korzyć, stąd też potrzebna jest nam ideologia, teoria i nośnik ich propagowania.

 
Portret użytkownika uno
 #

Miałem nadzieję, że to jest jasne, ale skoro nie - to wyjaśniam.

Realną działalność w obronie interesów klasy robotniczej prowadzimy w Polskiej Partii Pracy. Wszystkich, którym internetowa rewolucja nie wystarcza zachęcamy do wstąpienia do PPP lub Organizacji Młodzieżowej PPP.

 

Społeczność

Obama rev