Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Patryk Kosela: W Polsce zbijają fortuny na wyzysku

Stop wyzyskowi w Biedronce

Znana sieć dyskontów spożywczych Biedronka kilka, kilkanaście lat temu zasłynęła niebywałym wyzyskiem pracowników. Uporczywe łamanie praw pracowniczych, a także zasad bezpieczeństwa i higieny pracy w bardzo wielu punktach, w tym o czasie pracy i dopuszczalnych normach dźwigania ciężaru było na porządku dziennym. Po medialnej burzy i szeregu kontroli powołanych do tego instytucji, sytuacja pracowników poprawiła się. Zaczęto bardziej liczyć się z prawem pracy, w tym zapisami o czasie pracy pracowników. Zatrudnionym dano elektryczne wózki do transportu asortymentu. Płace nieco podniesiono do góry. Ale to oczywiście nie załatwia sprawy. Biedronka ostatnio znów zaczęła wracać do swych starych praktyk. Firma utrudnia zakładanie związków zawodowych. Biedronka nie ma najmniejszych podstaw do stwarzania pracy za miskę ryżu i trzymania nad pracownikami bata. Nie ma ku temu żadnej podstawy, w tym ekonomicznej.
 
Biedronka wygląda na kurę znoszącą złote jajka. Jest pączkiem w maśle. By się o tym przekonać, należy zapoznać się z jej wynikami finansowymi. Biedronka to sieć handlowa należąca do portugalskiej spółki Jeronimo Martins. Firma w 2010 roku zarobiła 1,5 mld euro. Fortuna rodziny Soares dos Santos, do której należy większość Jeronimo Martins, zwiększyła się w ub.r. aż o 63 procent, w dużej mierze dzięki ekspansji w Polsce. Jak donoszą źródła, 60 proc. dochodów Biedronki pochodzi z polskiego rynku. Polskie dyskonty, których jest ponad 1650, osiągnęły w ub. r. 4,8 mld euro obrotu. Familii dos Santos powiększanie niemałych i tak już pieniędzy w Polsce na tyle się spodobało, że mówi się iż sieć Biedronka planuje uruchomienie w Polsce produkcji przemysłowej w ramach spółki joint venture.
 
Wielka szkoda, że Jeronimo Martins nie dzieli się krociowymi zyskami z prac o w n i k a m i , k t ó r z y je własnoręczn i e w y p r a c o - wują! Bo nie jest tak, że warunki płacy i pracy w Biedronce są idealne. Do ideału im daleko. No, ale próżno szukać w historii przykładów wskazujących, że jakaś firma dała coś sama z siebie pracownikom (poza kopem w wiadome miejsce...). Stąd za zasadny należy uznać pogląd, że pracownicy dyskontów, super- i hipermarketów muszą się organizować w związki zawodowe i występować o sprawiedliwy udział w wypracowywanych zyskach finansowych. Wcale „nie gorsze” jest pod względem robienia kasy w Polsce jest inna znana sieć h a n d - lowa – T e s c o . O b r o t y spółki Tesco Polska przekroczyły 9,3 mld złotych w roku finansowym 2009-2010. w bieżącym roku finansowym będzie co najmniej tak dobrze. Świadczy o tym fakt, iż cała grupa Tesco w roku 2010 odnotowała sprzedaż na poziomie 62,5 mld funtów. Jest to o 6,8 proc. więcej niż w roku ubiegłym, w którym sprzedaż wyniosła 59,4 mld funtów. Zysk operacyjny wyniósł z kolei 3,5 mld funtów i jest najwyższy od 2001 roku.
 
Ponadto wiadomo, iż Tesco może wkrótce otworzyć w Polsce ok. 100 nowych sklepów różnej wielkości, wynika z wypowiedzi przedstawicieli spółki. Tesco w Polsce zarabia krocie, a mimo to każe pracownikom zaciskać pasa. Zatrudnienie w marketach sieci relatywnie spada. Obcinane są całe etaty, pracowników zatrudnia się na pół lub trzy czwarte etatu. O b owi ą z k i , które jeszcze niedawno wykonywały dwietrzy osoby, teraz musi zrobić jedna osoba. Płace są na niezmiennie niskim poziomie. Kasjerki codziennie dźw i g a j ą k i l k a ton tow a r u p r z e z k a s y s k a n u j ą c produkty w narzuconym zabójczym tempie 2 sekundy na jeden produkt! Jest to ze wszech miar bezprawne. Robi się z nich na dodatek darmowe agitatorki, każąc zbierać punkty w ramach kart lojalnościowych Clubcard i takowe karty zakładać. Wcale nie lepiej jest na działach. Z powodu małej ilości kasjerek, pracownicy działów często zmuszani są w ramach tzw. multiskillingu usiąść „na kasę” i kasować klientów. W tym czasie ich podstawowej roboty nikt nie zrobi...
 
Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80” wraz z Polską Partią Pracy-Sierpień 80 od kilku miesięcy działają na rzecz popraw warunków pracy i płacy w sklepach wielkopowierzchniowych. Najpierw w grudniu ubiegłego roku sprzeciwialiśmy się zbyt długim godzinom otwarcia sklepów w Wigilię i w Sylwestra. Teraz kontynuujemy podobne działania. W tym celu m.in. w Opolu i Krakowie odbyły się już akcje informacyjne skierowane do klientów marketów z apelem przewodnim: najpierw spokojnie spakuj zakupy, następnie za nie zapłać. W ten sposób dasz kasjerce kilka chwil wytchnienia i uwolnisz ją od nienormalnych norm tempa skanowania. To też jest człowiek i warto o tym pamiętać stojąc po drugiej stronie kasy. Kampania swym zasięgiem ma objąć cały kraj. Wkrótce akcje będą przeprowadzane w różnych miastach. Nie pozwólmy wielkim sieciom handlowym dorabiać się w Polsce na wyzysku pracowników. Te pieniądze nie są tu inwestowane w pracowników, a wyprowadzane poza granice. Warto mieć to na uwadze.
 
Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 9 marca 2011

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

che rebel