Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 9 gości.

Fidel Castro: Planem NATO jest okupacja Libii

Fidel Castro w lutym 2011

Przypominamy wypowiedź Fidela Castro z 21 lutego,wypowiedzianą kilka dni po wybuchu rebelii w Libii w której stwierdził on, że największe mocarstwa NATO planują wykorzystać obecną sytuację przejmując kontrolę nad Libią przez wojskową interwencję i okupację tego kraju.
W dniu 21 lutego nie było jasne jaką strategię przyjmą wielkie mocarstwa, a przedstawiciele NATO, jak się okazało, kłamliwie, zaprzeczali że nie użyją w Libii.

Pewne jest jedno - najgorsze podejrzenia o możliwej imperialistycznej inwazji NATO w celu pozyskania dla największych światowych koncernów znacjonalizowanych przez Kadafiego złóż ropy stały się na naszych oczach faktem.

Rządy USA i Francji, a także inne państwa zachodnie, które włączą się zapewne niebawem do inwazji (w tym także, być może Polski), drogo zapłacą za ten zbrodniczy akt podyktowany interesem właścicieli rodzimych koncernów paliwowych.

Zaczęła się trzecia, po Afganistanie i Iraku, agresja USA i NATO w ciągu jedenastu lat obecnego stulecia. Rządy państw NATO nie wyciągnęły widać wniosku, że poprzednie wojny skończyły się dla nich katastrofalnym spadkiem poparcia, a zbrodnie (w tym używanie tortur, Guantanamo, tajne więzienia CIA w Polsce), sprawiły że rządzącym Stanami Zjednoczonymi coraz trudniej jest kłamać, że są oni "obrońcami wolności i demokracji". Miejmy nadzieję, że ta wojna będzie dla imperializmu ostatnią, że dzięki niej skompromituje się on ostatecznie, co stworzyłoby obiektywne przesłanki światowej rewolucji socjalistycznej.

Redakcja WR

Ropa stała się kluczowym dobrem w rękach wielkich jankeskich międzynarodowych koncernów. Ten surowiec jest dla nich narzędziem, które znacznie rozszerzyło amerykańskie wpływy na świecie. Pozbawienie nas ropy było ich główną bronią, kiedy powzięli postanowienie o zdławieniu Rewolucji Kubańskiej, gdy tylko w naszej Ojczyźnie uchwalono pierwsze sprawiedliwe i suwerenne prawa.

Nasza obecna cywilizacja rozwinęła się dzięki temu surowcowi energetycznemu. Wenezuelczycy byli na zachodniej półkuli narodem, który zapłacił najwyższą cenę: Stany Zjednoczone stały się panem i władcą ogromnych pól naftowych, którymi Matka Natura obdarzyła Wenezuelę.

Wraz z końcem II Wojny Światowej rozpoczęło się wydobycie coraz większej ilości ropy z pól naftowych Iranu, Arabii Saudyjskiej, Iraku i krajów arabskich położonych na tych złożach. Owe państwa stały się największymi jej dostawcami. Światowa konsumpcja stopniowo rosła, osiągając fantastyczny poziom około 80 milionów baryłek ropy dziennie, włącznie z ropą wydobywaną na terytorium USA. Później dodano do tego gaz oraz energię wodną i nuklearną.

Do początków XX wieku to węgiel był podstawowym źródłem energii, który umożliwił rozwój przemysłu, jeszcze zanim miliardy samochodów i silników zaczęły zużywać paliwo płynne.

Z trwonieniem ropy i gazu wiąże się jedna z największych tragedii dotykających ludzkość, bynajmniej jeszcze nie rozwiązana: zmiana klimatu.

Gdy wybuchła Rewolucja Kubańska, Algieria, Libia i Egipt nie były jeszcze producentami ropy, zaś ogromna część obfitych rezerw Arabii Saudyjskiej, Iraku, Iranu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie była na razie odkryta.

W grudniu 1951 r. Libia stała się pierwszym krajem afrykańskim, który po II wojnie światowej ogłosił niepodległość. Jego terytorium było wcześniej miejscem ważnych bitew między wojskami niemieckimi pod dowództwem gen. Erwina Rommla a brytyjskimi, którymi dowodził gen. Bernard L. Montgomery.

95% powierzchni Libii stanowi pustynia. Technologia pozwoliła odkryć ważne pola naftowe zawierające wyśmienitej jakości lekką ropę (czyli taką o niskiej gęstości i swobodnie płynącą w temperaturze pokojowej - przyp. Red. strony KPP), której wydobycie sięga dziś 1 800 000 baryłek dziennie, z licznymi zasobami gazu ziemnego. Takie bogactwa umożliwiły osiągnięcie przez Libijczyków przewidywanej długości życia 75 lat oraz największego dochodu na głowę pośród krajów afrykańskich. Ta surowa pustynia położona jest nad olbrzymimi podziemnymi jeziorami wody, zajmującymi powierzchnię ponad trzykrotnie większą niż Kuba. Umożliwiło to stworzenie szeroko rozgałęzionej sieci wodociągów dostarczających świeżą wodę z jednego krańca kraju na drugi.

Libia, licząca w chwili ogłoszenia niepodległości milion mieszkańców, dziś ma ich nieco ponad 6 milionów.

Libijska Rewolucja wybuchła we wrześniu 1969 r. Jej głównym przywódcą był Muammar Kadafi - wojskowy pochodzenia beduińskiego, który za młodu został zainspirowany ideami egipskiego przywódcy Gamala Abdela Nassera. Nie ma żadnych wątpliwości, że wiele jego decyzji wiąże się ze zmianami, jakie zostały wprowadzone, kiedy słaba i skorumpowana monarchia libijska (podobnie jak egipska) została obalona.

Mieszkańcy Libii mają długą tradycję wojskową. Mówi się, że starożytni Libijczycy wchodzili w skład armii Hannibala, gdy ten postawił sobie za cel zniszczenie Rzymu z pomocą oddziałów, które przekroczyły Alpy.

Można się z Kadafim zgadzać albo nie. Świat jest zalewany wszelkiego rodzaju informacjami, zwłaszcza pochodzącymi z mass mediów. Trzeba poczekać pewien czas w celu dokładnego ustalenia co jest prawdą, a co kłamstwem lub mieszanką wszelkiego rodzaju zdarzeń, które mają miejsce w ramach libijskiego chaosu. Jak dla mnie, jest całkiem jasne, że rząd Stanów Zjednoczonych nie jest wcale zatroskany o pokój w Libii i że nie zawaha się rozkazać NATO najechać ten bogaty kraj, być może w przeciągu godzin lub paru dni.

Ci, co z podstępnym zamiarem wymyślili kłamstwo o rzekomej ucieczce Kadafiego do Wenezueli, które puścili w eter wczoraj po południu (tj. w niedzielę 20 lutego), spotkali się dziś z odpowiednią odprawą ze strony szefa wenezuelskiego MSZ Nicolasem Maduro, który stwierdził co następuje: "Chciałbym, aby lud libijski znalazł - korzystając ze swej suwerenności - pokojowe rozwiązanie swych trudności, które zapewniłoby integralność narodowi Libii, bez żadnego wtrącania się ze strony imperializmu..."

Jeśli o mnie chodzi, to nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że libijski przywódca mógłby porzucić swój kraj, uciec od swych obowiązków. Tak czy inaczej tego typu pogłoski są częściowo lub całkowicie fałszywe.

Każdy porządny człowiek powinien zawsze przeciwstawiać się wszelkiej niesprawiedliwości popełnianej przeciwko jakiemukolwiek ludowi na świecie. W obecnej sytuacji, najgorsze co można zrobić, to zachować milczenie w obliczu zbrodni, które NATO szykuje się popełnić na narodzie libijskim.

Szefostwo kliki podżegaczy wojennych chce to uczynić. My musimy to potępić!

Fidel Castro Ruz

21 lutego 2011

godzina 22:14

Źródło: Strona Komunistycznej Partii Polski

Społeczność

Lenin 666