Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Przeciw prywatyzacji ! 18 kwietnia strajk w Jastrzębskiej Spółce Węglowej

Sierpień 80 Jastrzębska Spółka Węglowa

Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy JSW
przeprowadził 7 i 8 kwietnia we wszystkich jednostkach organizacyjnych spółki referendum wśród załogi. Ta wypowiedziała się czy wyraża zgodę na przeprowadzenie
akcji protestacyjno- strajkowych do strajku
włącznie w sprawie zaplanowanego na szybko, bo na 30
czerwca debiutu giełdowego spółki. Związkowy spór zbiorowy,
wszczęty jeszcze w styczniu dotyczy także
10-procentowych podwyżek wynagrodzeń. Zarząd chce powiązania tych podwyżek z wyśrubowaną
wydajnością.

– Po oklaskach, jakie słyszeliśmy na masówkach organizowanych w kopalniach, nie mamy żadnych wątpliwości i spodziewamy się miażdżącego zwycięstwa

– deklarował Piotr Szereda, rzecznik Wspólnej Reprezentacji
Związków Zawodowych w JSW. I nie pomylił się.
Ponad 95 proc. górniczych załóg opowiedziało się przeciwko
prywatyzacji / „upublicznieniu” JSW są oraz za strajkiem
i podjęciem akcji protestacyjnej w celu uzyskania podwyżki płac.

Warto także podkreślić, że w referendum wzięło udział ponad
75 proc. zatrudnionych w spółce.

– W związku z takimi wynikami referendum w poniedziałek
11 kwietnia Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-
Strajkowy podjął decyzję o przeprowadzeniu 24-godzinnego
strajku w dniu 18 kwietnia, począwszy od 6 rano – mówi
Krzysztof Łabądź z „Sierpnia 80” w JSW.

W czasie referendum zarząd JSW ogłosił w wewnątrzzakładowym
wydawnictwie zasady upublicznienia spółki oraz
związanego z tym pakietu pracowniczego. Według zarządu,
najważniejsze postulaty strony społecznej są spełnione. To
przede wszystkim: zachowanie przez Skarb Państwa w JSW co
najmniej 50 proc. plus jedna akcja, przekazanie akcji pracowniczych całej załodze (zarówno tym uprawnionym ustawowo, jak i pozostałym), gwarancje zatrudnienia
na 5 lat (związki żądały 10-letnich gwarancji)
oraz utworzenie specjalnej transzy akcji w ofercie publicznej, skierowanej do pracowników
grupy JSW i Kombinatu Koksochemicznego Zabrze, który
wkrótce będzie jej częścią. Pracownicy i byli pracownicy kopalni „Budryk” (włączono ją do JSW kilka lat temu) i Koksowni Przyjaźń (należy do grupy JSW)
będą mogli objąć akcje, jeśli wyrażą wolę zamiany
przysługujących im akcji tych firm na akcje JSW. W sumie dotyczy to ok. 4 tys. osób. W przypadku
KK Zabrze pracownicy zatrudnieni 10 lat przed komercjalizacją dostaną akcje bezpłatnie,
a pozostali za 50 zł, ale i w tym przypadku koszty pokryje
JSW.

Ta część programu dotyczy blisko 4,3 tys. osób.
Przed tą deklaracją mówiono, iż z 22 tys. obecnych pracowników JSW tylko 10 tys. ma uprawnienia do darmowych
akcji prywatyzacyjnych. Reszta miała ich nie posiadać, bo w momencie komercjalizacji spółki, w
1993 roku, nie byli jej pracownikami.

Zastanawiające jest to, że prawo do akcji dano emerytom i
rencistom, którzy pracowali kiedyś w jastrzębskich kopalniach, pod warunkiem jednak, że w 1997 roku pisemnie potwierdzili chęć ich nabycia. I tu pojawia
się kolejny kłopot, bo część nie dopełniła wtedy tej formalności.

Niektórzy nie wierzyli, że spółka kiedykolwiek trafi na
giełdę i machnęli ręką na wszystkie formalności. Inni po
przejściu na emeryturę wyjechali ze Śląska, a byli i tacy, którym nie chciało się po prostu przyjść do siedziby spółki i wypełnić dokumenty. Niestety, dziś
mogą oni zapomnieć o prywatyzacyjnej premii.

– Skoro zarząd ma gotowy pakiet, to dlaczego nie przedstawił go nam wcześniej, tylko teraz w dniu referendum? Pod tym tekstem nie ma podpisu
prezesa Zagórowskiego, ani nikogo innego z władz spółki.
Żeby to pismo miało jakąkolwiek wartość, musiałby je podpisać również minister gospodarki oraz szef resortu
skarbu. W gazecie każdy może sobie napisać, co mu się podoba. Ten komunikat to bezwartościowy
świstek papieru, którym pracodawca próbuje utrudnić
nam przeprowadzenie referendum. To po prostu nieczysta gra
prezesa Zagórowskiego, który co chwilę zmienia zdanie w zależności od tego, jak mu jest wygodnie
– uważa Sławomir Kozłowski, szef „Solidarności” w
JSW.

Związkowcy wskazują także, że treść komunikatu jest w
wielu miejscach sprzeczna. – Z jednej strony mamy zapis o 5- letniej gwarancji zatrudnienia. A
z drugiej czytamy, że w przypadku zwolnienia osoby objętej
gwarancjami, firma ma wypłacić przeciętne wynagrodzenie za
okres ochronny, nie więcej jednak niż 15-krotność tego wynagrodzenia. Oznacza to, że
rzeczywista gwarancja nie trwa wcale 5 lat, tylko raptem rok – tłumaczy Kozłowski.

Tymczasem 5 kwietnia prezes Jarosław Zagórowski spotkał
się z... metropolitą katowickim, arcybiskupem Damianem
Zimoniem. Ponoć liczy, że dzięki tej audiencji uspokoi
napiętą sytuację w spółce.

Ryszard Konieczko

Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 13 kwietnia 2011gó

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

jednolity front