Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 6 gości.

Władysław Gomułka: Powrót na ziemie piastowskie największym zwycięstwem Polski

Znaczek pocztowy wydany z okazji 40-lecia ZIem Odzyskanych.

Władysław Gomułka
Powrót na ziemie piastowskie największym zwycięstwem Polski
Przemówienie na centralnej akademii we Wrocławiu w 25. rocznicę zakończenia II wojny światowej
9 maja 1970

Towarzysze!
Przed 25 laty, 9 maja 1945 r., Niemcy hitlerowskie, które najazdem na Polskę w dniu 1 września 1939 roku rozpoczęły drugą wojnę światową, podpisały akt bezwzględnej kapitulacji. Tym samym zakończona została w Europie największa i najkrwawsza w historii świata wojna.
Za zwycięstwo narodów koalicji antyhitlerowskiej nad niemieckim militaryzmem i jego faszystowskimi sojusznikami, za wyzwolenie spod hitlerowskiego jarzma, za ocalenie wolności i demokracji przed faszystowską niewolą narody zapłaciły śmiercią kilku dziesiątek milionów ludzi, wśród nich oddało swe życie ponad 6 milionów obywateli polskich, którzy padli na polach bitew lub zostali wymordowani przez hitlerowskich ludobójców.
Dla nas, Polaków, zwycięstwo odniesione w drugiej wojnie światowej nad hitlerowskim agresorem ma tym większe znaczenie, że umożliwiło ono ustalenie zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Toteż obchodząc dzisiaj 25-lecie zakończenia drugiej wojny światowej, obchodzimy zarazem ćwierćwiecze powrotu Polski na jej historyczne ziemie piastowskie.

Naczelny problem minionego ćwierćwiecza to problem wojny i pokoju

Wśród wielu europejskich i światowych problemów, które w minionym ćwierćwieczu powojennym, wbrew nadziejom i dążeniom narodów, nie zostały po ich myśli rozwiązane, naczelne miejsce zajmuje problem wojny i pokoju. W odróżnieniu od przeszłości, w naszych czasach jest to problem życia lub śmierci całych narodów. I choć w związku z tym każdy zdrowy rozum ludzki odrzuca możliwość zepchnięcia ludzkości w otchłań nowej wojny światowej, która niechybnie stałaby się katastrofą nuklearną dla całego świata, niemniej jednak problem wojny lub pokoju pozostaje nadal otwarty. Jak go rozwiązać, jak doprowadzić do usunięcia raz na zawsze niebezpieczeństwa nowej wojny światowej — oto pytanie, które przenika do głębi całą politykę państw socjalistycznych.
Wymowną ilustracją, a zarazem cechą szczególną sytuacji obecnej jest to, że wojska państw koalicji antyhitlerowskiej, która przed 25 laty zmusiła III Rzeszę Niemiecką do bezwarunkowej kapitulacji, po dzień dzisiejszy stacjonują na ziemi niemieckiej. Stały się one niejako trwałym elementem powojennej rzeczywistości Niemiec, podzielonych w tym okresie na dwa suwerenne państwa niemieckie o przeciwstawnych ustrojach społeczno-politycznych.
Mimo upłynięcia 25 lat od rozgromienia Niemiec hitlerowskich i zakończenia z nimi wojny, formalno-prawne zamknięcie jej ostatniej karty w postaci zawarcia traktatu pokojowego z Niemcami nie nastąpiło po dzień dzisiejszy i wątpić należy, czy kiedykolwiek nastąpi, zwłaszcza w formie tradycyjnej. Odpowiedzialność za to ponoszą mocarstwa zachodnie.
Uniemożliwienie przez państwa zachodnie zawarcia traktatu pokojowego z Niemcami, brak perspektyw na zawarcie takiego traktatu kiedykolwiek w przyszłości i głównie z tym związane zamrożenie pobytu wojsk dawnej koalicji antyhitlerowskiej na terytorium obu państw niemieckich — wszystko to należy do podstawowych składników aktualnej sytuacji w Europie i na świecie. Jest to zarazem ilustracją tezy o ciągle żywym, potencjalnym niebezpieczeństwie — nowej wojny.
Co złożyło się na ten stan rzeczy?
Analiza powojennego ćwierćwiecza wskazuje, że główną przyczyną powstania takiej sytuacji stało się odejście mocarstw zachodnich od szeregu postanowień Umowy Poczdamskiej, co pociągnęło za sobą rozpad koalicji antyhitlerowskiej. Taka będzie odpowiedź, jeśli problem zawęzimy do kwestii niemieckiej. Jednakże rozpatrywać go należy szerzej, gdyż leży on na płaszczyźnie walki, jaka w skali światowej toczy się między socjalizmem a imperializmem.
W tym kontekście należy też widzieć i oceniać drugą wojnę światową i jej przebieg, powstanie wielkiej koalicji antyhitlerowskiej, a następnie jej rozpad.

Polityka państw imperialistycznych doprowadziła do wybuchu II wojny

Do czasu powstania Związku Radzieckiego wszystkie wojny w historii najnowszej prowadzone były w warunkach niepodzielnego panowania systemu kapitalistycznego. Zwycięstwo Wielkiej Rewolucji Październikowej i powstanie pierwszego państwa socjalistycznego przerwało światowy łańcuch imperializmu, zapoczątkowało powstanie nowego, socjalistycznego systemu społecznego, otwarło nową epokę w dziejach ludzkości. Druga wojna światowa toczyła się więc w warunkach historycznych zasadniczo odmiennych niż wojny prowadzone w okresie, kiedy imperializm był jedynym systemem panującym nad światem. W okresie drugiej wojny światowej jedna szósta część kuli ziemskiej znajdowała się już od dwudziestu kilku lat pod panowaniem socjalizmu, a zamieszkujące ją narody utworzyły Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Te ogromnej wagi przeobrażenia historyczne, łącznie z utworzeniem wielkiej koalicji antyhitlerowskiej, wycisnęły swoje piętno na drugiej wojnie światowej, nadały jej charakter zasadniczo odmienny, niż nosiła na przykład pierwsza wojna światowa.
Wszystkie interesy socjalizmu związane są z pokojem, dlatego socjalizm rodzi pokój. „Położenie kresu wojnom — pokój między narodami... to właśnie nasz ideał" — mówił Lenin. Socjalizm zawsze rozróżniał między wojnami sprawiedliwymi a niesprawiedliwymi. Występując przeciwko wszelkiego rodzaju wojnom agresywnym i zaborczym, socjalizm jednocześnie udziela poparcia wojnom obronnym i wyzwoleńczym, uczestniczy jedynie w wojnach w obronie wolności narodów, ich suwerenności i niepodległości.
Wojny agresywne, zaborcze, wojny dla ujarzmienia albo utrzymania w niewoli innych krajów, wojny o nowy podział świata rodzi zawsze imperializm z samej natury swojego systemu społeczno-ekonomicznego. Są to wojny niesprawiedliwe, zbrodnicze, gdyż mają na celu ujarzmienie i eksploatację innych narodów. Takie wojny socjalizm zwalcza i przeciwstawia się im wszelkimi środkami.
Drugą wojnę światową zrodził imperializm, wyszła ona — podobnie jak pierwsza wojna światowa — z ziemi niemieckiej, z łona militaryzmu niemieckiego. Źródłem pierwszej wojny światowej były sprzeczności między państwami imperialistycznymi, dążenie kajzerowskich Niemiec do zmiany na swoją korzyść istniejącego już podziału świata. U podstaw drugiej wojny światowej, oprócz podobnych sprzeczności międzyimperialistycznych, jakie zrodziły pierwszą wojnę światową, znalazła się dodatkowo dominująca już wówczas w świecie sprzeczność między socjalizmem a kapitalizmem.

Zasadnicza sprzeczność interesów i celów między tymi dwoma systemami społecznymi stanowiła już wówczas główną linię podziału świata, główny front walki naszej epoki określający rozwój sytuacji międzynarodowej. W istocie rzeczy walka ta trwa i pogłębia się już od przeszło pół wieku, tj. od chwili zwycięstwa rewolucji socjalistycznej w Rosji i powstania Związku Radzieckiego. Bez zrozumienia tej głównej sprzeczności naszej epoki nie można zrozumieć ani istoty i przebiegu drugiej wojny światowej, ani najnowszej historii Europy i świata, ani obecnego charakteru problemu wojny i pokoju.
Jakże zatem w obliczu tej głównej sprzeczności naszej epoki doszło do utworzenia wielkiej koalicji antyhitlerowskiej, w której składzie wraz z mocarstwami imperialistycznymi znalazło się również pierwsze państwo socjalistyczne — Związek Radziecki?
W całym okresie międzywojennym myślą przewodnią polityki państw imperialistycznych był antykomunizm, a jej głównym celem było skierowanie niemieckiej ekspansji przeciwko Związkowi Radzieckiemu. To był najważniejszy powód, dla którego mocarstwa zachodnie zgodziły się na odbudowę militarnego potencjału Niemiec po pierwszej wojnie światowej. Już w zawartych w roku 1925 układach w Locarno państwa zachodnie, zabezpieczając swoje granice z Niemcami, pozostawiły otwartą sprawę wschodnich granic Niemiec. Później udzieliły one faktycznego poparcia hitleryzmowi, widząc w nim gwarancję antykomunistycznej dyktatury w Niemczech i zapowiedź antyradzieckiej krucjaty. Nie sprzeciwiły się one wkroczeniu wojsk hitlerowskich do zdemilitaryzowanej Nadrenii, pogodziły się z anschlussem Austrii. Polityka ta znalazła swój szczyt w 1938 r. w czasie spotkania szefów rządów Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Włoch w Monachium, gdzie państwa zachodnie wydały na łup hitlerowskich Niemiec czeskie pogranicze, aby wkrótce potem zgodzić się również na zabór całej Czechosłowacji, na aneksję litewskiej Kłajpedy, na penetrację Niemiec na Bałkany. Mocarstwa zachodnie, będąc przekonane, że w ten sposób III Rzesza rezygnuje z ekspansji na zachód i przygotowuje się do agresji przeciwko Związkowi Radzieckiemu, odrzucały wszelkie radzieckie propozycje zmierzające do wspólnej akcji obronnej.

Bohaterski naród polski nie ugiął się przed hitlerowskim dyktatem

Na drodze hitlerowskiej Rzeszy w jej marszu na wschód pozostała tylko Polska, ale mocarstwa zachodnie postanowiły i nasz kraj rzucić na ofiarę. W tej sytuacji Związek Radziecki poszedł w sierpniu 1939 r. na układ z III Rzeszą, aby odwrócić od siebie uderzenie, wygrać na czasie i lepiej przygotować się do obrony przed nieuchronną napaścią wojenną Niemiec.
Bohaterski opór narodu polskiego, który nie ugiął się wobec hitlerowskiego dyktatu, położył kres „pokojowym podbojom" III Rzeszy. Polska podjęła nierówną walkę z faszystowskim agresorem.
To prawda, że Anglia i Francja w ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny udzieliły Polsce tzw. „gwarancji", a w kilka dni po napaści na nas wypowiedziały III Rzeszy wojnę.
Jednakże mimo tych „gwarancji" mocarstwa zachodnie, wbrew przyjętym zobowiązaniom, żadnej pomocy Polsce nie okazały. Jeszcze w lipcu 1939 r. sztaby generalne Anglii i Francji uzgodniły, iż „los Polski będzie zależeć od ostatecznego wyniku wojny... a nie od tego, że już na początku wojny dążyć się będzie do umniejszenia wojskowego nacisku na Polskę". Zgodnie z tym stanowiskiem Anglia i Francja przypatrywały się spokojnie, jak Hitler rozprawia się z Polską. Liczyły one wciąż, że po zdławieniu Polski hitlerowskie armie ruszą dalej na wschód, na Związek Radziecki.
Jednakże wbrew rachubom mocarstw zachodnich hitlerowska Rzesza po okupacji Polski uderzyła najpierw na zachód. Niemieccy stratedzy postanowili bowiem, aby przed agresją przeciwko Związkowi Radzieckiemu opanować zasoby przemysłowe, surowcowe i ludzkie zachodniej Europy i zlikwidować niebezpieczeństwo drugiego frontu na Zachodzie. Po podbiciu krajów kontynentalnych III Rzesza podjęła próbę opanowania Anglii, lecz wobec napotkanego oporu rozprawę z nią odłożyła na później. W czerwcu 1941 r. Niemcy hitlerowskie ruszyły do krucjaty przeciwko Związkowi Radzieckiemu.
Geneza powstania antyhitlerowskiej koalicji

Dopiero wówczas doszło do utworzenia koalicji antyhitlerowskiej. Stany Zjednoczone przyłączyły się do niej dopiero po napaści Japonii na flotę amerykańską na Hawajach w grudniu 1941 r. Koalicja powstała więc dopiero w okresie zagrożenia najbardziej żywotnych interesów zarówno mocarstw zachodnich, jak i Związku Radzieckiego, a więc wtedy, kiedy narody płaciły już najwyższą cenę za ślepą, antykomunistyczną politykę rządów zachodnich.
Dla Związku Radzieckiego głównym celem wojny było rozbicie hitlerowskiej III Rzeszy wspólnymi siłami koalicji. Była to wojna obronna, wyzwoleńcza, jej cele zgodne były z najżywotniejszymi interesami podbitych przez hitleryzm narodów, w tym narodu polskiego zagrożonego przez okupanta biologicznym wyniszczeniem.
Mocarstwa zachodnie pragnęły także klęski państw teresem — dążeniem do zniszczenia socjalizmu — stawiały równocześnie na wykrwawienie się i osłabienie Związku Radzieckiego. Dlatego uczestnicząc w wojnie zwlekały z otwarciem „drugiego frontu", umożliwiając Hitlerowi skoncentrowanie jego sił militarnych na froncie wschodnim przeciwko ZSRR.
W sposób cyniczny przedstawił tę strategię późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych Truman: „Jeśli zorientujemy się — mówił — że zwyciężają Niemcy, to powinniśmy pomagać Rosji, jeśli natomiast przewagę zacznie osiągać Rosja — winniśmy przyjść z pomocą Niemcom; niech wybijają się wzajemnie w maksymalnym stopniu"*.
Dopiero po wyzwoleniu całego terytorium ZSRR, w czerwcu 1944 roku, gdy armie radzieckie zaczęły się zbliżać do centrum Europy, nastąpiło lądowanie zachodnich aliantów w Normandii i faktyczne otwarcie „drugiego frontu". Wtedy w 1944 roku już się spieszyli, aby ubiec Armię Radziecką w zdobyciu stolicy Niemiec, ale przeliczyli się w swoich rachubach.
Do Berlina pierwszy doszedł front wschodni. Również większą część Austrii wraz z jej stolicą Wiedniem wyzwoliły wojska radzieckie. W końcu mocarstwa zachodnie musiały pogodzić się z ustalonymi wcześniej strefami okupacyjnymi, cofnąć swe wojska tam, gdzie dotarły dalej na wschód, w zamian za współudział w kontroli nad Berlinem i Austrią.
„Było wiele spraw, co do których było słuszną rzeczą stawić czoło Związkowi Radzieckiemu, jak również Polakom — wspominał później w swych pamiętnikach Churchill. — Jednakże właściwym momentem do załatwienia tych kwestii... była chwila, gdy fronty potężnych sojuszników stały w polu naprzeciw siebie i zanim Amerykanie, a w mniejszym stopniu Brytyjczycy, wycofali się na froncie długości czterystu mil..."

„New York Times", 26.VI.1941 r.

Wiadomo, o jakie to sprawy chodziło! O kontrolę nad pokonanymi Niemcami i o to, gdzie ma przebiegać polska granica zachodnia.
Już wtedy Anglicy i Amerykanie myśleli o uratowaniu, co się da, z niemieckiego potencjału militarnego. W tym duchu, jeszcze w przeddzień kapitulacji Niemiec, porozumiewał się Eisenhower z wysłannikami pohitlerowskiego rządu admirała Doenitza. Churchill zaś depeszował do dowódcy wojsk angielskich, marszałka Montgomery'ego: „Skrzętnie zbierać i magazynować broń niemiecką, by łatwo było znów rozdać ją żołnierzom niemieckim, z którymi wypadnie nam współpracować, gdyby ofensywa radziecka trwała nadal". Niektórych jednostek hitlerowskich nawet nie rozbrajano. Dopiero, kiedy sprawę tę Stalin postawił na konferencji poczdamskiej, zrezygnowano przejściowo z tych planów.
Cały przebieg drugiej wojny światowej dowodzi, że w łonie koalicji antyhitlerowskiej ciągle dawała znać o sobie — przejawiając się w różnych formach — podstawowa sprzeczność współczesnego świata, sprzeczność między socjalizmem a imperializmem. Nie zmienia to jednak faktu, że koalicja ta wykonała zadanie, dla którego została utworzona: rozgromiła Niemcy hitlerowskie, zmusiła je do bezwarunkowej kapitulacji.
Decydująca rola Związku Radzieckiego w drogo okupionym zwycięstwie

W tym wiekopomnym zwycięstwie decydującą rolę odegrał Związek Radziecki. Przeciwko niemu Niemcy rzuciły trzy czwarte swoich sił zbrojnych, wspieranych wojskami satelickich sojuszników. Na froncie wschodnim walczyło z Armią Radziecką od 300 do 350 dywizji wroga, gdy na froncie zachodnim tylko od 30 do 80 dywizji. Losy wojny i przyszłość świata, w tym losy Polski i przyszłość narodu polskiego, rozstrzygały się nad Dnieprem, Donem i Wołgą, pod Moskwą, Leningradem i Kurskiem. Tam, dzięki bohaterstwu żołnierzy i dowódców Armii Radzieckiej, dzięki ogromnej i ofiarnej pracy całego zaplecza, mądrości i hartowi partii komunistycznej, organizatora i kierownika wielkiej wojny narodowej — najeźdźca został rozbity i dobity w Berlinie. Europa wyzwolona, miliony ludzkich istnień na Wschodzie i Zachodzie ocalonych przed zagładą. Ta prawda żyć będzie w pamięci narodów i nie zamażą jej żadne matactwa fałszerzy historii.
Zwycięstwo to zostało okupione śmiercią ok. 20 min obywateli radzieckich. Nikt z nas nie kwestionuje ofiar i poświęcenia, którymi także narody krajów zachodnich płaciły za zwycięstwo nad hitlerowską Rzeszą. Trzeba jednak dzisiaj przypomnieć, że cywilne i wojskowe straty Anglii wyniosły około 388 tysięcy ludzi, zaś Stanów Zjednoczonych niespełna 300 tysięcy. Tylko w walkach o zdobycie Berlina utraciło życie więcej żołnierzy radzieckich, niż wyniosły straty wojskowe USA na wszystkich frontach II wojny światowej. Rachuby na osłabienie ZSRR całkowicie zawiodły. W końcowym etapie wojny Związek Radziecki posiadał pod bronią 11,3 min żołnierzy, podczas gdy armia amerykańska na europejskim teatrze liczyła ok.. 3 min, brytyjska — 900 tys., a francuska — ok. 400 tys.
Wielki jest również wkład naszego narodu w zwycięstwo nad Niemcami hitlerowskimi. Z faszystowskim agresorem niemieckim z bronią w ręku walczyło przeszło dwa miliony Polaków. Pokonana we wrześniu 1939 r., wykrwawiona w czasie okupacji, uczestniczyła Polska w bitewnym finale wielkiej wojny jako licząca się siła. Miała ona wówczas na frontach około 600 tysięcy żołnierzy, z tego ponad 400 tysięcy wystawionych przez Polskę Ludową działało ramię w ramię z Armią Radziecką, czyli na głównym kierunku polskiej historii i wyzwoleńczej strategii. Ponad 200 tysięcy żołnierzy polskich walczyło na pod- berlińskich polach.
Najistotniejszy rezultat II wojny światowej

Dzień 9 maja obchodzimy więc jako święto również naszego polskiego zwycięstwa w długiej i ciężkiej wojnie z Niemcami hitlerowskimi. Ten nasz poważny współudział w zwycięstwie przyczynił się w wielkim stopniu do pomyślnego rozwiązania sprawy powrotu ziem zachodnich i północnych do Polski. Ogromna w tym zasługa żołnierza Polski Ludowej, którego krew, tak obficie przelana na tych ziemiach, stała się najtrwalszym spoiwem, jednoczącym je z Macierzą.
Najistotniejszym bowiem rezultatem drugiej wojny światowej, który w swej doniosłości nie może się równać z żadnym innym wydarzeniem w tysiącletniej historii stosunków polsko-niemieckich, jest ustanowienie polskiej granicy zachodniej na Odrze i Nysie Łużyckiej. Oznacza to likwidację w wyniku tej wojny tysiącletnich skutków germańskiego „parcia na wschód".
Ustanowienie zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie, było wynikiem nie tylko naszego wkładu w zwycięstwo nad Rzeszą hitlerowską, ale przede wszystkim zawdzięczamy to poparciu, jakiego w tej sprawie udzielił Polsce Związek Radziecki. Zasadniczy zwrot, jaki za sprawą naszej partii dokonał się w stosunkach między Polską a Związkiem Radzieckim, sprawił, że interesy Polski wobec wielkich mocarstw decydujących o konsekwencjach wojny dla Niemiec i Europy reprezentowane były przez naszego sojusznika, przez mocarstwo, które wniosło największy wkład w zwycięstwo nad Niemcami, przez Związek Radziecki. Jego stanowisko zajęte na konferencji poczdamskiej w kwestii naszych granic zachodnich wpłynęło w sposób decydujący na to, że granice te zostały ustalone tak, jak biegną one obecnie.
Konferencja poczdamska, która odzwierciedlała dążenia i interesy narodów Europy, stanowiła niejako ostatni akord koalicji antyhitlerowskiej. Wraz z rozpadem tej koalicji mocarstwa zachodnie wkroczyły na drogę zimnej wojny, która stała się najbardziej charakterystyczną cechą powojennej polityki imperializmu.
W tym okresie mocarstwa imperialistyczne stawiają sobie za główne zadanie „cofnięcie komunizmu" i wyparcie go z terytorium państw europejskich, które po klęsce Niemiec wkroczyły na drogę budowy socjalizmu. W imię tych celów, wbrew postanowieniom Umowy Poczdamskiej, nakazującym wykorzenienie niemieckiego militaryz- mu i całkowite rozbrojenie Niemiec, mocarstwa zachodnie pod batutą Stanów Zjednoczonych weszły w zmowę z reakcyjnymi, militarystycznymi siłami w Niemczech i podjęły w zachodnich strefach okupacyjnych odbudowę imperialistycznego państwa niemieckiego jako antykomunistycznego bastionu w Europie. Wczorajszy przeciwnik — militaryzm niemiecki — został przekształcony w ich dzisiejszego sprzymierzeńca.
Imperialistyczny sojusz z zachodnioniemieckimi odwetowcami

Za pozyskanie zachodnioniemieckich militarystów na swych sojuszników i obrońców tzw. wolnego świata mocarstwa zachodnie płaciły poparciem odwetowych roszczeń, zwłaszcza podtrzymywaniem iluzji, że „z pozycji siły" uda się pochłonąć Niemcy wschodnie. Z tych samych względów mocarstwa zachodnie podjęły próby kwestionowania postanowień Umowy Poczdamskiej w kwestii zachodniej granicy Polski.
Nazajutrz po konferencji poczdamskiej prezydent USA Truman jeszcze potwierdził jej decyzje w sprawie granic: „Terytorium oddane Polakom pod administrację — mówił — da możność Polsce lepiej wyżywić swą ludność. Utworzy ono krótką i łatwiejszą do obrony granicę między Polską a Niemcami. Zasiedlone przez Polaków, uczyni ono z Polski naród bardziej jednolity". Jednakże już w rok później, 6 września 1946 r., w przemówieniu wygłoszonym w Stuttgarcie, w Niemczech zachodnich, amerykański sekretarz stanu Byrnes kwestionował ostateczny charakter naszych granic zachodnich, mówiąc, że „rozmiar obszaru, który ma być oddany Polsce, musi zostać określony dopiero w ostatecznym układzie",
Winston Churchill w osławionym przemówieniu w Ful- ton, gdzie rzucił wezwanie do zimnej wojny przeciwko krajom socjalistycznym, oskarżał Polskę o... „ekspansję terytorialną" wobec Niemiec.
W kwietniu następnego, tj. 1947 roku kolejny sekretarz stanu USA Marshall próbował również podważyć terytorialne postanowienia Umowy Poczdamskiej. Było to nic innego jak podszczuwanie sił odwetowych w Niemczech.
Wbrew fundamentalnym postanowieniom Umowy Poczdamskiej mocarstwa zachodnie, w imię swych klasowych interesów, połączyły swoje strefy okupacyjne i w 1949 roku powołały do życia imperialistyczne państwo zachod- nioniemieckie — NRF. Państwo to od swego powstania przyjęło program rewizjonizmu i odwetu, zapisało go w swojej konstytucji i innych ustawach, które opierają się na fikcji, że Niemcy istnieją w granicach z 1937 r. Wspomagając aktywnie odbudowę gospodarczego i militarnego potencjału Niemiec zachodnich, mocarstwa zachodnie zawarły w 1954 r. separatystyczne układy z NRF (tzw. Układy Paryskie), w których m.in. zobowiązały się współdziałać w celu — jak głoszą te układy — „zjednoczenia Niemiec (...) zintegrowanych we wspólnocie euro- -pejskiej". Była to obietnica poparcia dążeń NRF do pochłonięcia socjalistycznej NRD. W tychże Układach Paryskich stwierdza się, że „państwa sygnatariusze zgodne są co do tego, że ostateczne określenie granic Niemiec musi być odłożone aż do pokojowego uregulowania".
Układy Paryskie i późniejsze umowy graniczne państw zachodnich z NRF były w istocie rzeczy nowym wydaniem zgubnej polityki, która 30 lat wcześniej leżała u podstaw układów zawartych w Locarno — polityki porozumienia z imperializmem niemieckim na zachodzie za cenę zostawienia otwartych spraw na wschodzie. Źródło tej polityki było to samo — antykomunizm.
Jednakże sytuacja, w której zmontowano imperialistyczny sojusz z zachodnioniemieckimi odwetowcami, była całkowicie odmienna niż w okresie międzywojennym i skazywała te plany na fiasko.
W odpowiedzi na włączenie Niemiec zachodnich do agresywnego paktu NATO kraje socjalistyczne zjednoczyły swoje siły obronne w Układzie Warszawskim, zawartym w maju 1955 r., a więc prawie dokładnie przed 15 laty. W ten sposób kraje socjalistyczne stworzyły niezbędne gwarancje swego bezpieczeństwa i pokoju w Europie.
Doświadczenie ubiegłych lat dowodzi niezbicie, że w Europie nie ma już miejsca na politykę „z pozycji siły", że na naszym kontynencie można wybierać jedynie między pogodzeniem się z istniejącym terytoriałno-politycz- nym status quo a wojenną katastrofą. Trzeciej drogi nie ma i być nie może.
Dziś, v/ 25 lat po wojnie, jest już dostateczny dystans czasu, by w pełni ocenić rezultaty polityki imperializmu w Europie.
Rachuby na to, że przez włączenie NRF do Paktu Atlantyckiego i jej forsowną remilitaryzację uda się doprowadzić do „odrzucenia socjalizmu", do zmiany układu sił na korzyść imperializmu, zostały przekreślone. Dzięki jedności wspólnoty państw socjalistycznych i potędze obronnej Układu Warszawskiego wojownicze zapowiedzi, którymi szermowali przywódcy zachodni i odwetowcy z NRF, okazały się pustymi frazesami. Mrzonkami okazało się wszystko, czym karmiono społeczeństwo NRF przez 20 lat. Powszechna w Europie i na świecie stała się świadomość faktu, że polska granica zachodnia na Odrze i Nysie Łużyckiej jest ostateczna i nienaruszalna. NRD umocniła się jako państwo socjalistyczne, wybitnie rozwinęła swój potencjał gospodarczy, ugruntowała swój autorytet międzynarodowy. Cała rewizjonistyczna linia kolejnych rządów NRF w ciągu 20 lat, ich bezprawne roszczenia do reprezentowania całych Niemiec, ich kurs na likwidację NRD i przekreślenie wyników II wojny światowej — poniosła fiasko. Jej rezultatem stało się tylko napięcie i zagrożenie pokoju w Europie. Stanowcza
1. dalekowzroczna polityka państw socjalistycznych doprowadziła do bankructwa całego kursu na zimną wojnę.
Odbudowa ekonomicznego i militarnego potencjału NRF nie przyniosła imperializmowi upragnionej zmiany układu sił w stosunku do obozu socjalistycznego, natomiast zmieniła ten układ w Europie zachodniej. NRF stała się czołową siłą we Wspólnym Rynku i głównym europejskim sojusznikiem imperializmu amerykańskiego w NATO. Bundeswehra jest drugą po armii amerykańskiej siłą militarną Paktu Atlantyckiego. Dążąc do rozszerzenia Wspólnego Rynku na inne kraje kapitalistyczne, do pogłębienia integracji gospodarczej i politycznej, NRF chce zdobyć hegemonię w Europie zachodniej i uzyskać pozycję wielkomocarstwową. Niezależnie od tego, jakimi metodami forsowana jest ta linia, zmierza ona do dominacji imperializmu zachodnioniemieckiego, do pogłębiania podziału Europy. Rzecznicy nacjonalizmu i odwetu typu Straussa chcieliby w ten sposób wprzęgnąć wszzachodnie kraje kapitalistyczne do rydwanu rewizjonistycznej „polityki niemieckiej". Stworzyłoby to nowe zagrożenie pokoju w Europie.
Jedynie uregulowanie stosunków między państwami socjalistycznymi i kapitalistycznymi na podstawie pokojowego współistnienia stworzyć może perspektywę trwałego pokoju w Europie. '

Zwrot w polityce wschodniej NRF konieczny dla zbudowania trwałego pokoju w Europie

Kraje socjalistyczne dały wyraz temu pokojowemu i konstruktywnemu stanowisku występując przed rokiem z Apelem Budapeszteńskim, proponując zwołanie konferencji w sprawie bezpieczeństwa i pokojowej współpracy w Europie. W ramach tej perspektywy wystąpiliśmy przed rokiem z inicjatywą zawarcia układu z NRF w sprawie uznania zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie za ostateczną i nienaruszalną. Wychodziliśmy przy tym z założenia, że trwały pokój i rzeczywista normalizacja stosunków między państwami możliwe są jedynie na gruncie uznania obecnej politycznej mapy Europy.
Obecny rząd NRF pod przewodnictwem kanclerza Brandta deklaruje, że pragnie normalizacji stosunków z krajami socjalistycznymi, że gotów jest uznać realia, że „nie zgłasza wobec nikogo roszczeń terytorialnych" i że z tą myślą podjął rozmowy ze Związkiem Radzieckim, Polską i z Niemiecką Republiką Demokratyczną.

Stanowisko Polski, jak i innych krajów socjalistycznych, jest jasne. Jesteśmy gotowi i chcemy normalizacji stosunków, dlatego właśnie domagamy się od NRF jednoznacznego uznania za ostateczną i niezmienną, ustaloną w Umowie Poczdamskiej i istniejącą zachodnią granicę Polski oraz zobowiązania, aby to uznanie było uważane za wiążące dla wszystkich porozumień dotyczących pokoju i bezpieczeństwa w Europie. Wszelkie próby załatwienia tego problemu w formie jakichkolwiek tymczasowych układów, uznających istniejący stan rzeczy do czasu traktatu pokojowego, którego zawarcie stało się nierealne — nie będą przez Polskę przyjęte. Dotychczasowy przebieg rozmów między Polską a NRF nie daje podstaw do stwierdzenia, że obecny rząd zachodnioniemiecki zdecydowany jest już obecnie zająć takie właśnie stanowisko.
Natomiast wiele wskazuje na to, że na politykę obecnego rządu NRF wciąż niemały wpływ wywierają te wsteczne i nacjonalistyczne siły, które pragną kontynuacji polityki zimnej wojny, przeciwstawiają się uznaniu zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie, utrzymują nadal kurs na likwidację pokojowego państwa niemieckiego — Niemieckiej Republiki Demokratycznej, nie porzuciły złudnych marzeń na zburzenie terytorialno-politycz- nego status quo w Europie. Siły te reprezentowane w parlamencie zachodnicniemieckim przez prawicową opozycję partii chadeckich otwarcie głoszą, że nie dopuszczą do zawarcia z państwami socjalistycznymi układów, które z punktu widzenia prawa międzynarodowego zamknęłyby możliwości kontynuowania przez NRF w tej czy innej formie odwetowego, antypokojowego kursu. Stojąc na tym gruncie, opozycja chadecka otwarcie stwierdza, że chodzi jej o to, „aby problem niemiecki pozostał otwarty w całej swojej substancji". Oznacza to, że wszelkie porozumienia i układy, jakie mogłaby w przyszłości zawrzeć NRF z państwami socjalistycznymi, nie mogą przekreślać tradycyjnych żądań zachodnioniemieckich rewizjonistów i odwetowców i muszą mieć charakter tymczasowy.
Jak widać, ani historia III Rzeszy Niemieckiej, ani historia 25 lat powojennych niczego nie nauczyły reakcyjnych polityków bońskich i różnej maści odwetowców.

Problem niemiecki traktowany przez nich jako otwarty dawno już został przez życie rozwiązany i zamknięty. Otwarty pozostaje tylko problem pokoju lub wojny.
Kto nie chce pogodzić się z terytorialno-politycznym status quo w Europie, z ostatecznym charakterem zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej, z nieodwracalnym faktem istnienia dwóch suwerennych i równoprawnych państw niemieckich — NRD i NRF — kto traktuje to wszystko jako sprawy otwarte, jako tymczasowy stan rzeczy, ten politykę swą musi budować i opierać na fundamencie militarnego nacisku, w swym praktycznym działaniu musi kierować się spekulacją na nową wojnę. Taka jest logika faktów i taki jest bieg rzeczy, że polityka nieuznawania realiów powstałych w wyniku drugiej wojny światowej nie może być oparta na innych założeniach.
Szereg wypowiedzi kanclerza Brandta wydaje się przemawiać za tym, że w tej kwestii poglądy nasze nie są zasadniczo rozbieżne. Niestety, jak dotychczas, chyba obawia się on podjęcia niezbędnych posunięć, które stworzyłyby wyraźną linię podziału między polityką jego rządu a stanowiskiem opozycji domagającej się w praktyce kontynuowania wobec krajów socjalistycznych kursu poprzednich rządów NRF. Sprawy tej nie da się obejść żadnym kluczeniem. Nie można budować fundamentów trwałego pokoju w Europie bez zdecydowanego zwrotu w polityce wschodniej NRF, co może się wyrażać tylko w for- malno-prawnym uznaniu przez rząd zachodnioniemiecki zachodniej granicy Polski oraz uznaniu Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Tylko w ten sposób Bonn może zamknąć kartę swojej 20-letniej polityki zimnej wojny i otworzyć nową, konstruktywną kartę pokojowego współistnienia i normalizacji swych stosunków z państwami socjalistycznymi. I sądzę, że przytłaczająca większość społeczności zachodnioniemieckiej jest za zamknięciem kart przeszłości, jest za pokojem.

Uznanie ostatecznego charakteru
naszej granicy zachodniej warunkiem normalizacji stosunków

Trudno nawet przypuścić, iż ktokolwiek może liczyć na to, że do normalizacji stosunków między NRF a Polską i innymi krajami socjalistycznymi można doprowadzić bez uznania ostatecznego charakteru granicy zachodniej Polski na Odrze i Nysie, a tylko w drodze zawarcia dwustronnych układów o niestosowaniu siły w stosunkach wzajemnych. Takie rozwiązanie byłoby przecież de facto legalizowaniem rewizjonistycznych roszczeń, nosiłoby charakter bomby z opóźnionym zapłonem. Wszelkie układy o wyrzeczeniu się stosowania siły mają sens tylko wówczas, gdy obie strony uznają wzajemnie swoje granice za ostateczne i nienaruszalne, kiedy wyrzekają się wszelkich roszczeń terytorialnych i stają na gruncie poszanowania integralności i suwerenności terytorialnej.
Wysuwając na plan pierwszy problem ostatecznego uznania granic, mamy na względzie nie tylko bezpośrednie interesy Polski, lecz nade wszystko interesy pokoju w Europie, dobro wszystkich europejskich narodów. Polska nie graniczy z NRF i graniczyć z nią nie będzie. Na gruzach III Rzeszy powstały dwa suwerenne i niezależne od siebie państwa niemieckie o przeciwstawnych ustrojach społecznych, których połączenie jest niemożliwe. O zjednoczeniu Niemiec nikt poważnie nie myśli, a nawet kanclerz Brandt, który tyle troski wykazuje o „zachowanie jedności narodu niemieckiego", perspektywę zjednoczenia określa jako „bardzo daleką od rzeczywistości" i odsuwa na lata dziewięćdziesiąte.
Jeśli zatem domagamy się od NRF uznania granic, to dlatego, że jest ona jednym z dwóch państw niemieckich, na których ciąży ten polityczny i moralny obowiązek wynikający z Umowy Poczdamskiej. NRD wywiązała się z tego obowiązku 20 lat temu, zawierając z Polską Układ Zgorzelecki i kładąc tym podwaliny pod przyjacielskie, sojusznicze i dobrosąsiedzkie stosunki między naszymi krajami. Czas najwyższy, aby i NRF uznała istniejące granice i ostatecznie porzuciła wszelkie rewizjonistyczne mrzonki.
Uznając granicę na Odrze i Nysie, NRF niczego się nie „wyzbywa", uznaje tylko istniejącą rzeczywistość. Prawne uznanie granicy zachodniej Polski przez NRF ugodziłoby jedynie w rewizjonizm, w te wciąż niebezpieczne i aktywne odwetowe siły imperialistyczne w NRF, które chcą podtrzymywać stan tymczasowości, stan napięcia i nie chcą wyrzec się ani roszczeń do cudzych ziem, ani obłędnych rojeń o odbudowie „wielkich Niemiec".
Nienaruszalność i bezpieczeństwo naszych granic nie są i nigdy nie będą w żadnym stopniu uzależnione od uznania czy nieuznania przez NRF. Zapewnia je sojusz Polski ze Związkiem Radzieckim, ze wszystkimi państwami socjalistycznymi, potęga obronna Układu Warszawskiego, ten układ sił w Europie, który w ciągu 25 lat potrafił, mimo zimnej wojny i ostrych napięć, uchronić narody Europy przed nową katastrofą. Jeśli rząd NRF porzuci ostatecznie bezdroża zimnej wojny, zdobędzie się na zrzucenie dziedzictwa 20-letnich rządów sił militarystycznych i odwetowych i uzna wszystkie istniejące granice z punktu widzenia prawa międzynarodowego, to udowodni, że jego intencje są rzeczywiście pokojowe. Tylko w ten sposób może on zdjąć z NRF odium rewanżyzmu. Tylko na tej drodze Niemcy Zachodnie z ich potencjałem ekonomicznym mogłyby się przyczynić do umocnienia podstaw owocnej współpracy wszystkich krajów Europy, zarówno w dziedzinie gospodarczej jak i politycznej.
Wobec braku perspektywy na zawarcie traktatu pokojowego, który zresztą w kwestii granic mógłby jedynie potwierdzić Umowę Poczdamską, należy prawnie usankcjonować istniejący ład pokojowy w Europie w postaci innych aktów i układów międzynarodowych. Obowiązek przyczynienia się do takiego uregulowania w interesie bezpieczeństwa i pokoju spoczywa również na wielkich mocarstwach.
Chodzi o zapewnienie perspektywy trwałego pokoju w w Europie. Bazą wyjściową musi tu być definitywne zamknięcie okresu wojny i wyciągnięcie wszystkich wniosków z powojennego rozwoju, a więc powszechne prawno- -międzynarodowe uznanie terytorialno-politycznego stanu rzeczy. Tylko w ten sposób można oczyścić przedpole dla ustanowienia w przyszłości ogólnoeuropejskiego systemu bezpieczeństwa zbiorowego, który zastąpiłby obecny podział Europy na bloki militarne, zapewnił bezpieczeństwo wszystkim narodom i państwom w oparciu o zasady równouprawnienia, poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej. Zmierzając w tym kierunku, należy również zahamować wyścig zbrojeń w Europie, zwłaszcza zbrojeń nuklearnych. Musi być całkowicie jasne, że ani dziś, ani nigdy w przyszłości nie może być mowy o uzyskaniu przez Bundeswehrę — w jakiejkolwiek formie — dostępu do broni masowej zagłady.
Pragniemy szerokiej współpracy gospodarczej wszystkich państw europejskich
Wysuwając program budowy bezpieczeństwa ogólnoeuropejskiego, pragniemy jednocześnie stworzyć mocny grunt dla szerokiej współpracy gospodarczej wszystkich państw Europy.
Apel Budapeszteński przyśpieszył proces dojrzewania świadomości, że tylko na tej drodze można rozwiązywać węzłowe problemy dalszego rozwoju sytuacji europejskiej z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych krajów. Proces ten, mimo oporów ze strony sił, które chcą podsycać napięcie i hamować normalizację stosunków w Europie, trwa od pewnego czasu i powinien przynieść pozytywne rezultaty.
Sprzyja mu fakt, że w życie wchodzi pokolenie, które nie jest już obciążone tragicznymi doświadczeniami ostatniej wojny, które wychowało się w warunkach pokoju i uważa obecną mapę europejską, za niezmienną rzeczywistość. Pokolenie to łączy wspólne pragnienie dalszego rozwoju swych krajów, wykorzystania w interesie człowieka wspaniałych zdobyczy współczesnej nauki i techniki, uwolnienia naszej cywilizacji od zmory wojennej. Naszym obowiązkiem wobec tej młodzieży i następnych pokoleń jest ostateczne zamknięcie ponurych kart przeszłości, aby narody mogły sprostać wyzwaniu nowych czasów.
Wszystkie narody Europy i świata pragną żyć i rozwijać się w warunkach pokoju i pokojowej, międzynarodowej współpracy. A przecież wciąż płoną ogniska wojny na różnych kontynentach świata. Nosicielem wojny jest wszędzie imperializm, który usiłuje zdławić przemocą ruch wyzwoleńczy narodów, narzucić im swoją dominację i kolonialną eksploatację. Od wielu lat imperializm amerykański prowadzi brudną, kolonialną wojnę w Wietnamie. Podeptał on brutalnie postanowienia Konferencji Genewskiej z 1954 r. w sprawie Indochin, a także postanowienia konferencji z r. 1982 w sprawie Laosu. Kolejnym ogniwem imperialistycznej agresji Stanów Zjednoczonych stała się ostatnio Kambodża. Zbrojna napaść i cyniczne pogwałcenie suwerenności, niezależności, neutralności i integralności Kambodży przez imperializm amerykański i jego sajgońskie marionetki demaskuje ponownie przed całym światem zbrodnicze oblicze imperializmu, a zarazem prowadzi do zaostrzenia sytuacji międzynarodowej.

Eskalacja wojny w Indochinach jednoczy obecnie trzy indochińskie kraje — Wietnam, Laos i Kambodżę — do walki z amerykańskim agresorem, stwarza nową sytuację w tym rejonie świata.
Również na Bliskim Wschodzie agresywna postawa państwa Izrael, popierana przez Stany Zjednoczone, nie stwarza możliwości pokojowego rozwiązania konfliktu. Nadal plonie i rozszerza się ognisko wojny i w tym rejonie świata.
Groźne dla pokoju napięcia i zarzewia wojny potęguje trwający nadal, narzucony przez imperializm wyścig zbrojeń.
Wszystko to wskazuje, że dziś, w 25-lecie zwycięstwa nad Niemcami hitlerowskimi, walka z imperial zmem, walka o zapobieżenie niebezpieczeństwu nowego światowego konfliktu wojennego jest podobnie doniosłym i czołowym zadaniem narodów, jak w okresie drugiej wojny światowej była walka o pokonanie faszyzmu.
Ogromne przemiany dokonane w minionym ćwierćwieczu w Europie i w świecie stwarzają szansę zwycięskiej walki o zapewnienie trwałego pokoju. Światowe siły socjalizmu zdolne są stawić skutecznie czoło i unicestwić każdą agresję imperialistyczną, pokrzyżować nowe plany wojennych awantur. Światowy system socjalistyczny stworzył realną szansę uchronienia ludzkości przed nową wojną światową. Międzynarodowy ruch komunistyczny i robotniczy uznał tę sprawę za swoją misję dziejową. Jedność sił socjalizmu, których trzonem są państwa socjalistyczne skupione wokół Związku Radzieckiego, to najpewniejsza gwarancja pokoju i ostoja wolności narodów.

Tylko Polska socjalistyczna mogła te ziemie odzyskać i zagospodarować

Towarzysze i obywatele!

Powrót naszego narodu 25 lat temu na piastowskie ziemie zachodnie i północne był największym w naszych dziejach zwycięstwem. Wówczas, u zarania Polski Ludowej, to historyczne wydarzenie stwarzało niepowtarzalną szansę, której wykorzystanie miało zadecydować o rozwoju całego kraju i miejscu Polski w Europie.
Polska Ludowa zagospodarowała te ziemie olbrzymim wysiłkiem całego na-rodu — żołnierzy, którzy wyzwalali i pierwsi zasiedlali te ziemie, chłopów, którzy przychodzili na wojenne ugory i orali je nieraz wśród wybuchów min, robotników, którzy dźwigali z ruin zakłady przemysłowe, miasta i porty, inteligencji, która otwierała tu polskie szkoły i uniwersytety, przywracając narodowi pamięć
2. piastowskiej przeszłości tych ziem. Wysiłek tych pierwszych heroicznych lat pozostanie na zawsze w pamięci pokoleń jako wielka epopeja narodowa.
Tylko socjalistyczna Polska mogła te ziemie odzyskać oraz zmobilizować energię i siły wyzwolonego narodu dla odrodzenia ojczyzny w nowych, sprawiedliwych granicach.
Dziś całkowita polskość tych ziem, ich dynamiczny rozwój i pełna integracja z Macierzą najmocniej przemawiają za trwałością i nietykalnością granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej.
Hitlerowskie Niemcy zostawiły nam spaloną ziemię. Myśmy ją zagospodarowali, dźwignęli z gruzów miasta
wsie, uczynili organiczną i szybko rozwijającą się częścią Polski. Kosztem wielkich nakładów inwestycyjnych, które wyniosły w minionym 25-leciu ponad 500 miliardów złotych w gospodarce uspołecznionej, oprócz innych osiągnięć zbudowaliśmy na tych ziemiach przemysł, który zatrudnia przeszło 1 100 tys. pracowników. Jego produkcja jest 22 razy większa, niż była w 1946 roku, blisko trzykrotnie przewyższa poziom z okresu niemieckiego i stanowi około 30 proc. naszej obecnej ogólnokrajowej produkcji przemysłowej. Zbudowaliśmy wielkie kombinaty przemysłowe w Turoseowie, w Lubińskim Zagłębiu Miedziowym, dziesiątki dużych zakładów przemysłu maszynowego, chemicznego, radiotechnicznego, elektronicznego i lekkiego. W bieżącej 5-latce na ziemiach zachodnich i północnych budujemy 105 nowych dużych obiektów przemysłowych zatrudniających około 100 tys. osób. Przemysł ziem zachodnich i północnych zajmuje dominującą pozycję w wytwarzaniu wielu ważnych dla całej gospodarki narodowej wyrobów. Daje on m.in. około 40 proc. energii elektrycznej, około 45 proc. środków transportu, blisko 40 proc. produkcji papierniczej, przeszło 30 proc. paliw, maszyn, materiałów budowlanych, obuwia, wyrobów spożywczych i innych.
W nowym planie 5-letnim zakładamy dalszy dynamiczny rozwój ważnych dla całego kraju gałęzi przemysłu na tych ziemiach. Przeznaczamy miliardowe nakłady na rozbudowę kopalń oraz huty w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym, na budowę nowego wielkiego kombinatu celulozowo-papierniczego, na budowę nowych elektrowni, na rozwój przemysłu elektronicznego we Wrocławiu i w Gdańsku. Nowe moce produkcyjne rozwijane na bazie nowoczesnej techniki dostarczą cennych wyrobów dla kraju i na eksport.
Czeka nas dalszy intensywny rozwój gospodarki morskiej. Przewidujemy zwiększenie zdolności przeładunkowych portów w Gdańsku i w świnoujściu, które uzupełni kompleks portowy Szczecina — największy dzisiaj na Morzu Bałtyckim, dalszy intensywny rozwój przemysłu stoczniowego, który w ciągu minionego 25-lecia oddał do eksploatacji ponad 1 000 statków morskich o łącznej nośności 4,5 min DWT. Będziemy dalej rozbudowywać i unowocześniać polską flotę handlową.
W gospodarce rolnej, którą objęliśmy w stanie kompletnej dewastacji, gdy większość ziemi leżała odłogiem, a trzecia część zagród była zniszczona, ziemie zachodnie i północne wysunęły się na czołowe miejsca w kraju. W roku ubiegłym osiągnięto na nich przeciętne plony zbóż w wysokości 22,5 kwintala z hektara. Dostarczają one blisko połowę krajowego skupu zbóż i ponad 40 proc. ziemniaków.
Miasta ziem zachodnich i północnych stały się ośrodkami dynamicznego rozwoju polskiej nauki, oświaty i kultury. W ciągu następnego 5-lecia liczba studentów w nich przekroczy 100 tysięcy. Wrocław ze swoimi 8 wyższymi uczelniami i licznymi instytutami jest trzecim co do wielkości ośrodkiem naukowym kraju.
Społeczność ziem zachodnich i północnych powstała z Polaków dawno tu zamieszkałych, z osiedleńców ze wszystkich stron kraju i z repatriantów, stopiła się w ciągu ubiegłego ćwierćwiecza w jedną monolityczną całość, ożywioną duchem patriotyzmu, dumą z osiągnięć i gotowością do nowych wysiłków.
Najcenniejszy kapitał, jaki posiadamy na tych ziemiach, to młode pokolenie Polaków, którzy tutaj się urodzili, wychowali i obecnie szeroką falą wchodzą w życie. Spośród około dziewięciu milionów obecnych mieszkańców tych ziem przeszło połowa — to ludzie urodzeni na nich za czasów Polski Ludowej. To młode pokolenie stanowiące olbrzymi zasób twórczych sił narodu, wykształcone i wychowane w duchu socjalizmu będzie kontynuować dzieło ojców, pomnażać ich dorobek, pracować dla rozkwitu tych ziem i umacniać siłę ojczyzny.
Na nowym etapie rozwoju Połski, w który obecnie wkraczamy, na którym decydować będzie wyższa efektywność gospodarowania i postęp naukowo-techniczny, młoda i dynamiczna społeczność ziem zachodnich i północnych może dać szczególnie wysoki wkład.
Towarzysze i obywatele!
Obchodząc dziś 25 rocznicę zwycięstwa w II wojnie światowej i powrotu Polski na jej piastowskie ziemie, składamy hołd pamięci tych, którzy za to zwycięstwo oddali swoje życie — niezliczonym zastępom poległych żołnierzy polskich i radzieckich. Pozostaniemy wierni ich świetlanej pamięci, umacniając przyjaźń, współpracę i sojusz z wielkim Związkiem Radzieckim, stanowiący główną gwarancję bezpieczeństwa i nienaruszalności granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej.
Będziemy nadal zacieśniać nasze przyjacielskie, sojusznicze związki z sąsiednią Czechosłowacją i Niemiecką Republiką Demokratyczną oraz z innymi bratnimi krajami wspólnoty socjalistycznej, umacniać siłę obronną Układu Warszawskiego stojącego na straży pokoju w Europie.
Będziemy czynić wszystko, co w naszej mocy, aby wraz z naszymi sojusznikami, razem ze wszystkimi siłami postępu i socjalizmu pokrzyżować wszelkie plany nawrotu do przeszłości, uratować Europę i świat przed kataklizmem nowej wojny, zapewnić trwałe pokojowe współżycie wszystkich narodów.

Wyd. „Książka i Wiedza” Warszawa 1970

Społeczność

future2