Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 25 gości.

PPP - "Sierpień 80" we Wrocławiu: Dyskusja w obronie publicznej służby zdrowia

W obronie publicznej służby zdrowia

19 maja w siedzibie Demokratycznej Unii Kobiet we Wrocławiu odbyło się zorganizowane przez Polską Partię Pracy - "Sierpień 80" spotkanie dyskusyjne pt.: "W obronie publicznej służby zdrowia. Przeciwko prywatyzacji i komercjalizacji szpitali".

W dyskusji panelowej, którą prowadziła socjolożka dr Ewa Groszewska, wzięli udział: przewodniczący Polskiej Partii Pracy Bogusław Ziętek, lekarz Zbigniew Zdónek (PPP) i przewodnicząca Demokratycznej Unii Kobiet Renata Berent-Mieszczanowicz.

Ziętek mówił o zagrożeniach wynikających z komercjalizacji szpitali, m.in. o wprowadzeniu prywatnych firm do pogotowia ratunkowego (karetki jeżdżą bez lekarzy), a także dochodzi do różnego rodzaju oszustw i wyłudzeń. W lubuskich sprywatyzowanych szpitalach lekarze pracują na kilka etatów i oszukują w ten sposób NFZ (ten sam lekarz figuruje w wielu umowach), a kontrole nie są prowadzone. Przewodniczący PPP podkreślił, że komercjalizacja z bardzo niskim kapitałem prowadzi do upadłości w ciągu kilku miesięcy, a majątek zostanie przejęty praktycznie za darmo. Podał przykład z woj. dolnośląskiego, gdzie mieliśmy do czynienia z wyceną całego szpitala niewiele wyższą niż koszt zakupu jednego z nowych urządzeń. Także szpital w Świdnicy był zagrożony tego typu działaniem. Starostwo powiatowe dzięki protestom najprawdopodobniej wycofa się z koncepcji komercjalizacji.

Ziętek zauważył, że w Polsce nie ma żadnej dyskusji, protestów przeciwko prywatyzacji służby zdrowia. Zachowanie publicznej służby zdrowia jest ostatnim elementem obrony przeciwko doktrynie neoliberalnej w sytuacji, gdy praca czy mieszkania są już urynkowione. Publiczna służba zdrowia jest tańsza i lepsza od prywatnej, na co wskazują m.in. dane WHO o długości życia i śmiertelności niemowląt. W Polsce zamiast komercjalizacji potrzebne jest większe powiązanie służby zdrowia ze społecznościami lokalnymi, które lepiej znają jej potrzeby.

Zbigniew Zdónek wskazał, że brak wiedzy w lokalnych społecznościach doprowadził do tego, że ludzie wybrali samorządy, mogące skomercjalizować szpitale. Artur Borowicz z PO, który został skrytykowany przez ministerkę zdrowia za wykorzystywanie karetek do przewożenia więźniów, później został jej doradcą.

Zdónek przypomniał, że Ewa Kopacz ograniczyła kompetencje lekarza pierwszego kontaktu, nie zwiększając jednak środków na specjalistów. Diagnostyka (tomografia komputerowa, gastroskopia, kolonoskopia) obciążyła szpitale i spowodowała ich zadłużenie. Śląskie miasta (Ruda Śląska, Piekary Śląskie) należące do siebie szpitale musiało dofinansowywać (po kilkaset tysięcy miesięcznie). W województwie zielonogórskim prywatna firma przejęła od samorządów nierentowne szpitale i wykupuje je, po czym szybko stają się rentowne. Dzieje się to między innymi dzięki redukcji personelu. W Krośnie Odrzańskim pracuje tylko jeden lekarz, za to na sześciu etatach, obsługując wszystkie stanowiska, w tym ordynatora.

Zdónek postulował dofinansowywanie szpitali przez mieszkańców, żeby utrzymać szpitale w ramach lokalnych wspólnot. Mogłoby to nastąpić poprzez zawiązanie spółdzielni przez pracowników szpitali i mieszkańców, którzy w ten sposób uniknęliby prywatyzacji. W przeciwnym razie samorządy staną przed alternatywą: dopłacać do szpitali lub oddać je w prywatne ręce.

Berent-Mieszczanowicz proponowała, żeby przeprowadzić program pilotażowy. Wskazała, że w Polsce nie ma ruchu spółdzielczego (poza spółdzielniami mieszkaniowymi, które są jej zdaniem formą patologii) ani ubezpieczeń wzajemnych z prawdziwego zdarzenia. Przypomniała szerszy dostęp do służby zdrowia w PRLu, ale też istniejącą już wtedy korupcję, za sprawą której prestiż zawodu lekarza się obniżył. Zwróciła uwagę, że obecnie w żłobkach i przedszkolach nie ma opieki medycznej. Wskazała także na wykluczenie osób po 60 roku życia z usług medycznych i na kluczowe znaczenie państwa w służbie zdrowia, a także na rolę edukacji obywatelskiej dla poczucia wpływu ludzi na rzeczywistość. Stwierdziła, powołując się na raport Michała Boniego "Polska 2030", że polityka PO nie uwzględnia człowieczeństwa, a jedynie instytucje.

W dyskusji na sali, w której wzięła udział m.in. przedstawicielka NSZZ "Solidarność", zwrócono między innymi uwagę, że krytyczne opinie o skutkach komercjalizacji nie mogą się przebić do mass mediów, a ludzie są zastraszeni, boją się utraty pracy i dlatego nie angażują się w protest. Wskazano także na znacznie niższe finansowanie (w procentach PKB i pensji pracowników) polskiej służby zdrowia niż w innych krajach, np. Niemczech i Austrii.

Odpowiadając na pytania z sali Zdónek przestrzegł, że grupa ludzi związana z władzą ma szanse się uwłaszczyć na majątku (ponad 200 mld) i wydatkach (budżet roczny wysokości 57 mld) Narodowego Funduszu Zdrowia. Wyliczył, że do szpitala powiatowego trafia od każdego mieszkańca zaledwie ok. 5 proc. składki zdrowotnej (17-25 zł miesięcznie). Opowiedział też, jak NFZ został zmuszony do kontroli, na prywatną firmę zostały nałożone kary, a jeden ze szpitali w lubuskiem stracił kontrakt. Samorząd PO ma podjąć decyzję, czy dalej pozostawiać szpital w prywatnych rękach.

Inicjatywa oddania kontroli nad szpitalami w ręce ich załóg i lokalnych społeczności zamiast ich prywatyzacji spotkała się ze sporym zainteresowaniem uczestników spotkania. Wiele będzie zależało od tego, jak zakończy się pierwsze tego rodzaju działanie. Jak zadeklarowali działacze PPP, nie ma przeszkód prawnych ani formalnych. Decydująca będzie wola pracowników i lokalnych społeczności.

Lewica.pl

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna