Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 47 gości.

Patryk Kosela: Platforma wybitnie niekulturalna

tusk_ziewa.jpg

Donald Tusk podpisał Pakt dla Kultury, co sam nazwał „triumfem kultury nad władzą”. Niestety, mniej szczęścia ma kultura – a właściwie – jej ośrodek w Kaliszu. Tamtejsi ludzie premiera Tuska postanowili zamknąć tą instytucję.
 
 
Miejski Ośrodek Kultury w Kaliszu cieszy się dużym zainteresowaniem ze strony lokalnej społeczności. Codziennie z zajęć w nim organizowanym korzysta ok. 300 osób. Ale już wkrótce może się to zmienić, a osoby dotychczas zainteresowane np. sztuką, będą musiały się przerzucić na sztukę picia piwa w najbliższym parku. A sztuka to nie prosta, bo narażona na mandat za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym…
 
PO: Kultura to bzdura
 
21 marca radni miejscy Kalisza z Platformy Obywatelskiej i satelickich wobec niej klubów przychylili się do usilnie forsowanej przez wiceprezydenta Dariusza Grodzińskiego (też PO) koncepcji likwidacji MOK. Radni bezmyślnie (w końcu w Platformie nie wymaga się myślenia, a jedynie PO-słuszności) raz za razem podnieśli rękę w głosowaniu „za” zamknięciem ośrodka na cztery spusty. Co najciekawsze, wiceprezydent Grodzieński to 30-letni młokos, oderwany od kultury, także tej politycznej. Bo oto Grodzieńskiemu MOK nie podobał się już wówczas, gdy był jedynie radnym. Co to za kultura, która nie pisze poematów ku czci i chwale Grodzieńskiego?! Która nie tworzy pieśni z nazwiskiem Grodzieńskiego w refrenach?! Która nie maluje czołobitnych mu obrazów?! Która nie czyni go bohaterem kinematografii?! Żadna. Dlatego należy ją zlikwidować.
 
I tak też postąpiono. W uchwale o zamknięciu ośrodka brakuje merytorycznych argumentów. Poza urzędowym slangiem i bajkopisarstwem o niskim zainteresowaniu jego usługami, nie znajduje się nic, co uzasadniałoby wyprowadzenie kultury poza mury. – Kaliski Miejski Ośrodek Kultury to 30 lat działalności. To niezliczona liczba imprez, zajęć, przedsięwzięć. I jeszcze bardziej niepoliczalna suma ich odbiorców i  uczestników – mów Alina Majewska, która od początku dyrektoruje placówce. – Udostępniliśmy wszystkim archiwa. Każdy może przyjść i zapoznać się z finansami, całą historią artystyczną. Nie mamy żadnych tajemnic – zapewnia.
 
Misja bardzo publiczna
 
MOK w Kaliszu to – jak mówią jego pracownicy – ogrom przedsięwzięć realizowanych codziennie przez dwie i pół zmiany, niemal o każdej porze dnia i nocy. To realizacja własnych propozycji programowych i szeroka pomoc przy organizowaniu imprez w przedszkolach, szkołach czy uczestnictwo w robieniu studenckich Juwenaliów.
 
To właśnie w tym ośrodku aż 19 razy tworzono sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w ramach którego aż tysiąc osób zbierało datki na ratowanie zdrowia i życia dzieci i młodzieży. – Graliśmy razem z WOŚP, bo jesteśmy blisko ludzi. Skoro młodzież przyszła i chciała wesprzeć Orkiestrę, to pomogliśmy. Dzięki temu zebraliśmy pokaźne środki. Przez to wysokiej jakości sprzęt trafił do naszego Szpitala Matki i Dziecka. Sprzęt ten kosztował wiele razy więcej, niż my zebraliśmy dla WOŚP. Mamy z tego zauważalna korzyść – mówi dyr. Majewska. I jak dodaje, istnieje zagrożenie, że wraz z upadkiem MOK, upadnie w Kaliszu sztab Orkiestry.
 
Ale nie tylko to jest zagrożone. Pod znakiem zapytania stanęła przyszłość odbywającego się właśnie w Kaliszu Festiwalu „Gramy nad Prosną” im. Pawła Bergera. Berger był klawiszowcem kultowej grupy muzycznej Dżem. Zginął w trakcie wypadku samochodowego. To właśnie ten festiwal był solą w oku ówczesnego radnego Grodzieńskiego. Dlaczego? Dlatego, że nie był na nim chwalony. Stąd już wcześniej odebrał MOK-owi jego organizowanie.
 
Co warte podkreślenia, ośrodek jest jedynym w mieście miejscem, w którym zajęcie znajdują osoby niepełnosprawne. Kogo jednak obchodzi, że ci ludzie – pełnoprawni obywatele stracą swoją artystyczną przystań?! Nikogo także, nie interesuje, że środowisko emerytów straci miejsce wystawiania swojego kabaretu. Nie ma możliwości, by te obowiązki przejęły inne instytucje.
 
Klepsydra wisi
 
Dyrektor Majewska początkowo myślała, że powodem końca Miejskiego Ośrodka Kultury jest właśnie jej osoba. Od 5 lat bowiem naczelniczka wydziału kultury kaliskiego magistratu nieprzychylnie patrzy na sam ośrodek, jak i na jego menedżerkę. Alina Majewska złożyła więc wymówienie, jednak nie spowodowało to cofnięcia decyzji w sprawie przyszłości – a właściwie jej braku – placówki.
 
– Nie wiem jak się dzieje, że radni nie są od reprezentowania ludzi, lecz od reprezentowania władz miasta? Bo przecież ludzie chcą by MOK dalej istniał, a prezydent nie – stwierdza.
 
Kaliszanie zbierają podpisy przeciwko decyzji o zamknięciu ośrodka. Szukają wsparcia politycznego (także u parlamentarzystów i radnych), dyskutują na lokalnym portalu internetowym. Wielu jeszcze ma nadzieję, że uda się zastopować likwidacyjne zapędy. Choć uchwała została podjęta, to półroczna procedura daje możliwość założenia kłódek dopiero z końcem września br. Do tego czasu pozostało jeszcze trochę czasu.
 
– Zaczynamy wreszcie rozumieć także w urzędach, w administracji, że w kulturę inwestować warto dla samej kultury, ale że kultura to także opłacalny interes dla państwa, dla narodu, dla wszystkich obywateli – mówił Donald Tusk podpisując 14 maja Pakt dla Kultury. W Kaliszu partyjni podwładni Tuska tego nie rozumieją. I nie tylko nie inwestują w kulturę, lecz dokonują na niej zbrodni przez uśmiercenie. I dzieje się to tam wbrew interesowi dla miasta, dla wszystkich mieszkańców. Czy mamy zatem do czynienia z podwójnymi standardami kultury? Czy może z brakiem kultury w kaliskiej Platformie Obywatelskiej?

Społeczność

jednolity front