Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 13 gości.

Andrzej Żebrowski: Żadnych cięć, żadnych zwolnień - Rozszerzamy protesty

Protest

“Polska stała się - o czym z satysfakcją informowali mnie w Brukseli - nawet w oczach i ustach tak krytycznie często nastawionych do polskiej gospodarki naszych zachodnich sąsiadów Niemców, przykładem i symbolem dobrego gospodarowania”- tyle Donald Tusk podczas sejmowej debaty nad odwołaniem ministra finansów Jacka Rostowskiego.
 
Jednak perspektywa dla polskiej gospodarki nie jest tak różowa, jak wskazałoby samozadowolenie premiera. Faktem jest, że Polska przeszła przez kryzys lat 2008 - 2009 lepiej niż wiele innych krajów – choć nie tak świetnie jak twierdzi rządowa propaganda. Potem, gdy polska gospodarka była zagrożona utratą konkurencyjności, otrzymała pomoc w postaci wzrostu niemieckiej gospodarki od roku 2010. Niemcy są największym partnerem handlowym Polski - handlują one więcej z Polską niż z Rosją. Jednocześnie Niemcy są coraz bliższym politycznym partnerem Polski, a USA nieco bardziej oddalonym niż kilka lat temu. Pozycja Niemiec jako jednego z głównych graczy w globalnym systemie związana z kondycją światowej gospodarki ma więc ogromne znaczenie dla strategicznych planów  polskiego rządu.
 
 
Gospodarka światowa
 
 
Nie brakuje komentatorów, którzy twierdzą, że światowa gospodarka ma już kryzys za sobą, chociaż nie negują, że istnieją pewne problemy. Jednak bardziej wnikliwi wydają się być ich coraz bardziej zmartwieni koledzy. Z perspektywy funduszy hedgingowych (działających na rzecz spekulantów) koniunktura wydaje się być pomyślna. Jak podał Financial Times (23 kwietnia): “Statystyki wiodącego dostawcy danych dla branży, Hedge Fund Research, pokazują, że aktywa znajdujące się w zarządzaniu – miernik tego, ile pieniędzy inwestorzy lokują w funduszach – przekroczyły 2 bln dol. Fundusze hedgingowe zarządzają większymi środkami niż kiedykolwiek wcześniej w historii – przekraczając szczyt z okresu sprzed kryzysu w 2007 r., kiedy dysponowały 1,93 bln dol. pieniędzy klientów.” Inwestorzy – finansowe instytucje i korporacje – ludzie, których działania stanowiły ostatnie ogniwo przyczyn wywołujących kryzys ostatnich lat mają się więc świetnie. Jednak sytuacja światowa jest bardzo niestabilna. Trafniej byłoby określić obecną koniunkturę jako okres kryzysowy ze słabymi krótkoterminowymi poprawkami niż twierdzić, że jesteśmy świadkami trwałego wyjścia z kryzysu. Według brytyjskiego marksisty Alexa Callinicosa dwa główne filary takiego uzdrowienia gospodarczego podkopują się wzajemnie. Pierwszy filar to Chiny. Chińska klasa panująca zachowała kontrolę nad bankami, tym samym od początku kryzysu uniknęła spekulacyjnego szaleństwa, które wstrząsnęło systemem finansowym w Ameryce i Europie.
 
Wpompowano ponad bilion dolarów w chińską gospodarkę - głównie na rzecz nowych pożyczek dla inwestowania. Chiny kontynuowały szybki wzrost gospodarczy przyczyniając się do wzrostu tych gospodarek, które dostarczają Chinom żywność i surowce – jak Brazylia i RPA oraz Niemcy, które eksportują do Chin zaawansowane technologicznie produkty. Chiny są teraz większym nabywcą niemieckich towarów niż USA – najważniejszym celem niemieckiego eksportu poza Europą.
 
“Jednak sama żywotność chińskiego boomu jest destabilizująca. Pieniądze, którymi państwo zalało gospodarkę zwiększają bańkę w nieruchomościach. Sytuacja jest niepokojąco podobna do tej w USA i częściach Europy, która przyspieszyła nadejście kryzysu”, wyjaśnia Callinicos. Chińska inflacja jest eksportowana do reszty świata. Neoliberalne lekarstwo na inflację to zwiększenie stóp procentowych. Drogi pieniądz uderza w drugi filar uzdrowienia gospodarczego – w pomoc banków centralnych dla systemu finansowego, bez której nastąpiłaby w latach 2008-09 ogromna zapaść gospodarcza, dużo większy krach niż ten, z którym mieliśmy do czynienia..
 
 
Cięcia socjalne
 
 
By poprawić swoje relacje z “rynkami” – czyli z innymi kapitalistami – rządy podejmują programy drastycznych cięć w celu zmniejszenia deficytów budżetowych. Tak jak zwiększenie stóp procentowych, rządowe cięcia doprowadzają do głębszego zanurzenia się w kryzysie – do recesji lub zerowego wzrostu. To nie tylko teoria. Ostre cięcia budżetowe spowodowały, że obecnie Brytania ma 0,5 procentowy wzrost, irlandzkie prognozy mówią o 0,75 proc wzroście w
 
tym roku a grecka gospodarka skurczyła się o 4.5 proc. w 2010 r. Pomimo narzekań takich środowisk jak Business Centre Club czy fundamentalistów rynkowych w stylu Leszka Balcerowicza, także w Polsce rząd przeprowadza spore cięcia. Zapewne po wyborach można spodziewać się intensyfikacji cięć zadowalających nawet biznesowych partnerów Platformy. A już dzisiejsze cięcia są okrutne.
 
Minister Rostowski planuje ograniczanie możliwości zadłużania się samorządów tak, by ich deficyt w 2012 r. nie mógł przekraczać 4 proc. dochodów, a w 2015 r. tylko 1 proc. dochodów. Przypomnijmy, że obecnie dług samorządów nie może przekroczyć 60 proc. ich dochodów. W ostatnich latach władze centralne wymuszały na samorządach ekonomiczną odpowiedzialność za coraz więcej obszarów życia społecznego, jak szkoły czy szpitale. Pozwoliło to politykom udawać, że problemy w takich sektorach nie są odpowiedzialnością rządu. Teraz samorządy zostaną pozbawione i tak niewystarczającego finansowania i będą ciąć wydatki na szkoły, szpitale, wodociągi, mosty, nowe linie kolejowe, boiska. Już mówi się o zwolnieniach wśród nauczycieli. Polityczne spoty przed wejściem Polski do Unii Europejskiej głosiły, że wstąpienie do UE oznaczać będzie pomoc finansową dla samorządów. Teraz rząd pozbywa samorządy nawet takich funduszy, ponieważ samorządy muszą uzupełniać inwestycje unijne własnymi środkami. Jak podkreślają samorządowcy 94 proc. zadłużenia państwa to dług rządowy, a tylko 6 proc. to łączne zadłużenie samorządów. Dlaczego więc rząd to robi? To nie tylko pogarda dla zwykłych ludzi ze strony neoliberałów Tuska – chociaż taka pogarda niewątpliwie istnieje. Rząd chce udowodnić inwestorom krajowym i zagranicznym, że jest gotów przeprowadzić bolesne cięcia. Naszym zdaniem samorządowcy powinni mobilizować ludzi do kampanii przeciw tym cięciom.
 
 
Logika kapitału
 
 
Stosowanie metod, które mogą doprowadzić do ponownej fali kryzysu w Polsce i na świecie, pokazuje, że rządy nie tyle chcą ratować gospodarkę, lecz zyski - nawet kosztem doprowadzenia do stagnacji gospodarczej. Ta “racjonalność kapitalistyczna” jest dowodem na irracjonalność całego systemu – dlatego z nim trzeba walczyć i w końcu go zastąpić.
 
 
Walka
 
 
Rewolucje w Północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie stanowią wielką lekcję dla świata. Pokazują, że jedynie masowymi wystąpieniami można coś zmienić oraz, że siła zorganizowanych pracowników jest kluczowa w takich wystąpieniach. Krok w tym kierunku w dzisiejszych warunkach w Polsce stanowiłyby masowe demonstracje związkowe, do których mogłyby się dołączyć inne niezadowolone grupy społeczne chcące zaprotestować. Dlatego wszyscy powinni uczestniczyć w protestach zorganizowanych przez NSZZ „Solidarność” na koniec maja.
 
 
W oświadczeniu związku czytamy: Pikiety w miastach wojewódzkich zaplanowano na środę 25 maja. Organizatorem protestów będzie NSZZ „Solidarność”, ale do udziału w protestach zaproszone będą też inne organizacje związkowe. Początek akcji zaplanowano wstępnie na godz. 14.00. Związek zorganizuje też dużą manifestację w Warszawie. O terminie protestu zdecyduje kilkunastoosobowy sztab protestacyjny. Członkowie wszystkich związków zawodowych, obecnie niezrzeszeni pracownicy, uczniowie, studenci, bezrobotni, lokatorzy, emeryci i samo - rządowcy powinni również dołączyć się do protestów.
 
 Polityka sprzeciwu 
 
Polityczne postulaty w ruchu sprzeciwu są ważne. Jeśli ich brakuje, to istnieje niebezpieczeństwo, że protestujący przyjmą przynajmniej część założeń rządzących. Przykładowo, niektórzy mogą przyjąć potrzebę przeprowadzenia cięć – tylko nie tak ostrych, jak chce Natomiast nasz punkt wyjścia jest taki: nie my organizujemy gospodarkę, więc nie my będziemy płacić koszty kryzysu.
Mówimy więc:
- Żadnych cięć
- Żadnych zwolnień –
walczmy o każde miejsce pracy
- Opodatkować bogatych
- Większe inwestycje publiczne
- Wycofać wojska z Afganistanu
 
Artykuł ukazał się w nr 139 (192) miesięcznika "Pracownicza Demokracja" z Maja 2011.

Społeczność

SIERP i MŁOT