Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 19 gości.

Joseph Seymour: Jak Marks został marksistą (część pierwsza i druga)

Marks i Engels

 
Joseph Seymour
Jak Marks został marksistą
Przedruk z: Workers Vanguard nr 846, 15 kwietnia 2005 r.
Tekst publikujemy za portalem Lewica bez Cenzury
 
Redakcja WR
 
 

 
Poniżej przedrukowujemy wykład, wygłoszony przez członka Komitetu Centralnego Ligi Spartakusowskiej Stanów Zjednoczonych Josepha Seymoura na XII Konferencji Narodowej Ligi Spartakusowskiej, przeprowadzonej latem zeszłego roku, z której materiały publikowaliśmy już w Young Spartacus, dodatku do Workers Vanguard nr nr: 840 z 21 stycznia, 842 z 18 lutego i 844 z 18 marca.

Część I
 
Zostanie zawodowym rewolucjonistą marksistowskich przekonań prawie zawsze obejmuje intelektualne wyzwanie. Musicie sie uczyć myśleć o świecie w sposób fundamentalnie inny niż kiedy po raz pierwszy doszliście do świadomości społecznej i politycznej.
 
 
 
Czasami to także obejmuje osobiste wyzwanie tego lub innego rodzaju. Na przykład czyiś rodzice mogą mocno nie zgadzać się z jego wyborem zawodu, bo to było definitywnie nie to, czego oni chcieli i oczekiwali dla swego syna lub córki. Tym z was, co stanęli w obliczu takiego szczególnego osobistego wyzwania, powiem że jesteście w prawdziwie dobrym towarzystwie. Matka Marksa przez całe swoje życie sądziła, że jej syn zmarnował swe wielkie talenty na ten komunistyczny nonsens. Podobno pewnego razu wykrzyknęła: "Ach, gdyby Karol zbił choć trochę kapitału, zamiast pisać o nim!"
 
 
 
Termin "materializm dialektyczny" został wynaleziony przez Gieorgija Plechanowa, często zwanego ojcem rosyjskiego marksizmu, jako krótkie ujęcie marksistowskiego światopoglądu. Dialektyka czy dialektyczne rozumienie nie jest tajemniczą koncepcją, chociaż została ona poddana wielkiej ilości mistyfikacji, nie w ostatniej kolejności przez rzekomych marksistów. W toku walki frakcyjnej z Burnhamem i Shachtmanem w kwestii rosyjskiej w latach 1939-1940 Trocki komentował:
 
 
 
"Co oznacza to straszne słowo "dialektyka"? Oznacza ono pojmowanie rzeczy w ich rozwoju, nie w ich statycznej sytuacji" ("O Partii Robotniczej", sierpień 1940 r.)
 
 
 
W najbardziej ogólnym sensie dialektyka oznacza, że co istnieje obecnie i będzie istniało w przyszłości, jest determinowane i uwarunkowane przez cały uprzedni bieg historycznego rozwoju lub, w pewnych wypadkach, historycznego regresu. Zmiana jest spowodowana przez wzajemne oddziaływanie sprzeczności, napięć, antagonistycznych elementów odziedziczonych z przeszłości; zarówno odległej, jak i niedawnej.
 
 

Jednym z ulubionych aforyzmów Zygmunta Freuda był ten, że dziecko jest ojcem człowieka. Jest to dialektyczne podejście do indywidualnej psychologii. Na to, jak ktoś czuje, myśli i działa, silnie wpłynęło jego doświadczenie z wczesnego dzieciństwa, szczególnie jego relacje z jednym z rodziców, własnych lub przybranych. Ktoś może obudzić się pewnego poranka i powiedzieć sobie: "Naprawdę nienawidzę tego, czym stało się moje życie. Nienawidzę tego, kim się stałem. Chcę być szczęśliwy i odnosić sukcesy". Któż by nie chciał? Niestety, to nie takie proste. Nie możecie zetrzeć swojego całego minionego doświadczenia i przebudować swego życia i osobowości na nowo według jakiegoś preferowanego modelu. Nie ma takich rzeczy jak ponowne narodziny. To jest prawdą dla jednostek, dla społeczeństw, dla świata przyrody poza człowiekiem.
 
 
 
Jak wszystko inne w świecie, także początki, a następnie rozwój marksizmu mogą zostać zrozumiane jedynie dialektycznie. Jak sam Marks powiedział w tej sprawie: "Życiorysu jednostki nie można w żaden sposób oddzielić od życiorysów minionych i współczesnych jej jednostek: rzeczywiście, jest on determinowany przez nie".
 
 

W ten sposób, żeby zrozumieć, jak Marks został marksistą, musimy zacząć od spojrzenia na społeczno-ekonomiczny, polityczny, kulturalny i intelektualny świat, z którym Marks się zetknął i w który wkroczył jako młody liberalny idealista w zachodnich Niemczech w połowie i pod koniec lat trzydziestych XIX w. Marks dorastał w społeczeństwie, w którym rozwijająca się gospodarka przemysłowa, oparta na nowoczesnej technice, i konfrontowała się, i współistniała z kompleksem politycznym i kulturalnym odziedziczonym po świecie późnośredniowiecznym.
 
 
 
Kiedy Marks miał dziewięć lat, Alfred Krupp założył w mieście Essen w zagłębiu Ruhry odlewnię stali, która później rozwinęła się w w jedno z wielkich przemysłowych imperiów w nowożytnym świecie. W roku 1835, w którym Marks ukończył gimnazjum, w Niemczech została uruchomiona pierwsza linia kolejowa. Dwa lata później, kiedy Marks już studiował na uniwersytecie w Berlinie, August Borsig założył tam zakłady maszynowe, które później stały się słynne.
 
 
 
W tym samym czasie mimo swej liberalnej fasady państwo pruskie było formą monarchicznego absolutyzmu, w którym liczyła się polityczna osobowość monarchy. Kiedy stary król zmarł w 1840 r., zastąpił go syn, religijny reakcjonista, który ustanowił bardziej represyjną politykę wobec życia akademickiego i intelektualnego. Jedną z konsekwencji było to, że Marks opuścił Niemcy i wyjechał do Paryża, który był wtedy centrum ruchów komunistycznych i socjalistycznych. To tam wtedy i sam Marks został komunistą.
 
 
 
Prusy były oficjalnie "państwem chrześcijańskim". W ten sposób, żeby móc praktykować jako adwokat, ojciec Marksa, który był zlaicyzowanym, niewierzącym Żydem, musiał oficjalnie przejść na luteranizm i zmienić imię z Herschel na Heinrich.
 
 
 
Marks po raz pierwszy wkroczył na scenę polityczną w 1837 r. jako uczestnik radykalnego intelektualnego koła zwanego lewicą heglowską lub młodoheglistami. Ten ruch został zapoczątkowany parę lat wcześniej, wraz z opublikowaniem książki Davida Straussa, zatytułowanej "Żywot Jezusa". Było to dzieło krytyki biblijnej, które kwestionowało, czy Jezus rzeczywiście dokonał był przypisywanych mu cudów. Rozpaliło ono intelektualną i polityczną burzę ogniową, ponieważ decydujące sekcje niemieckiej klasy rządzącej, szczególnie pruskiej szlachty-posesjonatów (tak zwanych junkrów), utożsamiały sceptyczną postawę wobec prawowiernego chrześcijaństwa, już nie mówiąc o wrogiej, z ideologią rewolucji francuskiej, z tym co było nazywane "czerwonym republikanizmem". "Najpierw oni kwestionują prawdę Biblii; a potem będą wzywać do egzekucji króla Prus" - takie było umysłowe nastawienie ludzi, którzy rządzili Niemcami, kiedy Marks wkroczył na scenę polityczną. W 1843 r. Marks opublikował ważną pracę, w której wzywał do wyeliminowania "średniowiecza" w Niemczech, ponieważ dziedzictwo średniowiecza było tak silnie obecne w Niemczech tamtych dni.
 
 

 
Sprzeczności oświeceniowego myślenia
 
 
 
Podstawową przesłanką materializmu jest to, iż rzeczywistość zewnętrzna istnieje niezależnie od naszej świadomości. W ten sposób w rozumieniu intelektualnego rozwoju młodego Marksa pożyteczne jest branie pod uwagę nie tylko, co on myślał w tym czasie, lecz co inni myśleli o nim. Kiedy Marks był członkiem ruchu lewicy heglowskiej, jego bliski kolega Moses Hess zawarł w liście do przyjaciela następującą jego ocenę:
 
 

"Dr Marks (tak się nazywa mój idol) jest wciąż bardzo młodym człowiekiem - około dwudziestu czterech lat najwyżej. On dobije średniowieczną religię i filozofię; łączy on najgłębszą filozoficzną powagę z najbardziej gryzącym dowcipem. Wyobraź sobie Rousseau, Voltaire'a, Holbacha, Lessinga, Heinego i Hegla połączonych w jednej osobie - połączonych, a nie zestawionych - a będziesz miał dr. Marksa". (Cyt. za: David McLellan, ed., Karl Marx: Interviews and Recollections, 1981).
 
 
 
Hess nie mówił po prostu, że Marks był prawdziwie bystrym i prawdziwie dobrze uświadomionym człowiekiem, który przeczytał i przyswoił idee głównych postępowych myślicieli od francuskiego oświecenia z połowy XVIII stulecia aż do jego czasów. Mówił coś o wiele bardziej znaczącego.
 
 

Rosseau
 
Dlaczego? Ponieważ Rousseau i Voltaire reprezentowali fundamentalnie różne i rzeczywiście przeciwstawne światopoglądy w obrębie postępowej myśli społecznej. Byli oni protagonistami w najsławniejszej debacie w literaturze oświecenia. Problemem było to, czy cywilizacja jest postępowa, jak utrzymywał Voltaire, czy wsteczna, jak utrzymywał Rousseau.
 
 
 
 
 

Rousseau podsumowywał swe idee w taki sposób: "Człowiek jest z natury dobry i to tylko przez instytucje ludzie stają się źli". Utrzymywał on, że człowiek w tak zwanym stanie natury czuł instynktowną empatię wobec cierpienia innych członków jego gatunku. Jednak instytucja własności prywatnej zwróciła jednych ludzi przeciwko drugim. Ludzie w społeczeństwie stali się morderczo chciwymi, napędzanymi przez chciwość i zawiść.
 
 
 
Sam Rousseau był dogłębnym historycznym pesymistą. Był on moralistycznym krytykiem istniejącego porządku społecznego i politycznego w Europie. Sądził on, że ogromna większość ludzi została w sposób nie do naprawienia zepsuta przez tysiąclecia cywilizacji.
 

Jednak w toku rewolucji francuskiej idee Rousseau zostały w pewnym sensie odwrócone w naiwny, podbijający świat optymizm. Przywódcy reżimu jakobińskiego, jak Robespierre i Saint-Just, którzy czcili Rousseau, sądzili że rewolucyjne przekształcenie instytucji wywołało moralne odrodzenie francuskiego ludu. Ustanowienie demokratycznej republiki napełniło obywateli francuskich duchem patriotyzmu i cnoty.
 
 
Voltaire
Voltaire w przeciwieństwie do Rousseau utrzymywał, że polepszenie ludzkości i postęp społeczeństwa były głównie zależne od dalszego rozwoju nauki i techniki. Jedną z jego wczesnych prac było popularne przedstawienie teorii fizycznych Isaaca Newtona. Gdyby Voltaire był podsumował swój światopogląd w formie aforyzmu, mogłoby to być coś takiego: "Człowiek jest z natury ignorancki, i jedynie przez zdobywanie wiedzy stopniowo staje się oświecony".
 
 
 
 
 
Ale jakie są czynniki społeczne, które tak oświecą ciemną masę ludzkości? Dla Voltaire'a byli to i jedynie mogli być pełni dobrej woli i racjonalni członkowie wyższych klas i intelektualiści, jak on sam, którzy mogliby wpływać na koła rządzące.
 
 
 
Poza Rousseau i Voltairem Hess wspomina jeszcze inną czołową figurę francuskiego oświecenia, Holbacha, którego idee wpłynęły na młodego Marksa. Holbach, który był zamożnym szlachcicem, był dogłębnym materialistą, w efekcie ateistą. Lecz sądził on, że takie postępowe poglądy były konfiturami ograniczonymi do wyjątkowych członków wyższych klas, jak on sam. Pisał on: "Lud nie czyta więcej niż rozumie; nie ma on ani wolnego czasu, ani zdolności, by tak czynić".
 
 
 
W taki sposób jak Marks połączył demokratyczny egalitaryzm utożsamiany z Rousseau z intelektualną elitarnością Voltaire'a i Holbacha? Mówiąc w uproszczeniu, Marks łączył cel Rousseau ze środkami Voltaire'a drogą dialektycznego pojmowania historii odziedziczonego od Hegla, ale oczyszczonego z idealistycznej metafizyki.
 
 

Celem komunizmu jest egalitarne i harmonijne społeczeństwo, w którym wszyscy ludzie wspierają potrzeby i interesy innych ludzi. Lecz takie przyszłe społeczeństwo może się narodzić jedynie poprzez przezwyciężenie ekonomicznego niedostatku przez jakościowe podniesienie poziomu produkcji i wydajności pracy przez dalszy postępowy rozwój nauki i techniki. Więcej, w historii cywilizacji poprzedzającej zaawansowany kapitalizm przemysłowy podnoszenie poziomu i sił produkcji w sposób konieczny pociągało za sobą wyzysk i ucisk ludzkości przez małą klasę właścicieli. Innymi słowy własność prywatna i podzielone na klasy społeczeństwo nie były tragicznym historycznym błędem, którego można było uniknąć, gdyby tylko ludzie zdawali sobie z niego sprawę.
 
 
 
Bardzo dobre krótkie ujęcie marksistowskiego światopoglądu w tym względzie można znaleźć w jednej z mniej znanych prac Marksa, "Teoriach wartości dodatkowej" (1863):
 
 
 
"Chociaż na początku rozwój zdolności rodzaju ludzkiego ma miejsce kosztem większości ludzkich jednostek i nawet klas, w końcu przełamuje on tę sprzeczność i zgadza się z rozwojem jednostki; wyższy rozwój indywidualności jest w ten sposób osiągany jedynie przez proces historyczny, w którym jednostki są poświęcane".
 
 
 
Ta koncepcja fundamentalnie odróżnia materializm dialektyczny od wszystkich wariantów radykalnego idealizmu, takich jak anarchizm.
 
 


Liberalizm, komunizm, socjalizm
 
 

 
W okresie, w którym Marks, i tak samo Engels, po raz pierwszy doszedł do świadomości politycznej, terminy: liberalizm, komunizm i socjalizm były powszechnie używane w konwencjonalnym dyskursie politycznym. Jednak liberalizm, przynajmniej w akcencie, oznaczał coś znacząco innego niż oznacza dziś, a komunizm i socjalizm oznaczały coś fundamentalnie innego niż dziś.
 
 
 
Głównym poglądem liberalnego światopoglądu była wiara w podnoszenie produkcji i wydajności przez zastosowanie nauki i techniki. Szkoccy i angielscy ekonomiści polityczni - od Adama Smitha pod koniec XVIII stulecia przez Davida Ricarda na początku XIX w. po mniej światłych, jak James Mill w latach młodości Marksa - byli czołowymi intelektualnymi przedstawicielami liberalizmu. Utrzymywali oni, że bogactwo narodów - żeby użyć tytułu klasycznej i oryginalnej pracy Adama Smitha - będzie maksymalizowane przez instytucjonalne ramy konkurencyjnej gospodarki rynkowej, składające się z wielości kapitalistycznych przedsiębiorców. Zakładano, że w celu maksymalizacji zysków, a uniknięcia strat (i potencjalnego bankructwa) tacy przedsiębiorcy sa zmuszeni do stałego redukowania kosztów produkcji przez innowacje technologiczne.
 
 
 
To, co chcę tu podkreślić, to to, że w tym okresie to liberalizm, a nie komunizm czy socjalizm, był utożsamiany z głównym zainteresowaniem zwiększaniem tego, co Marks później nazwał "siłami wytwórczymi", i z przywiązaniem do tego. Intelektualna hegemonia liberalizmu jako doktryny produkcji ekonomicznej była dużym czynnikiem, który później spowodował, że Marks napisał "Kapitał". W całym "Kapitale" są polemiczne argumenty przeciwko Davidowi Ricardowi, Johnowi Stuartowi Millowi i innym ideologom nowego porządku burżuazyjnego. Parę lat temu pewien przenikliwy polski eks-stalinowski intelektualista zauważył, że Marks był pierwszym większym lewicowym myślicielem, który zaatakował liberalizm na jego ulubionym terenie, ekonomii politycznej.
 
Gracchus BabeufGracchus Babeuf
 
Cóż tedy z komunizmem i socjalizmem? Komunizm, i jako doktryna, i jako ruch, począł się jako epizod w ostatniej fazie rewolucji francuskiej wraz ze Sprzysiężeniem Równych w latach 1795-96 z Gracchusem Babeufem na czele. Był to ruch byłych lewicowych jakobinów, którzy doszli do konkluzji, że ich zasady mogłyby być realizowane jedynie przez rewolucyjną dyktaturę, wyniesioną do władzy przez powstanie ludowe, które ustanowiłoby wspólnotę podziału i konsumpcji.
 
 
 
 
 
 
To jest, chłopi nadal uprawialiby zboże na swych małych farmach jak przedtem. Rzemieślnicy-krawcy, szewcy, cieśle-nadal produkowaliby swoje towary w małych warsztatach jak przedtem. Jednak zamiast sprzedawać je na rynku, deponowaliby je w swego rodzaju gigantycznym państwowym systemie składów, a rząd rozdzielałby je na egalitarnej podstawie. Rodziny z większą liczbą dzieci otrzymywałyby większe domy i proporcjonalnie więcej żywności, ubrań itp.
 
 
W "Manifeście partii komunistycznej" (1848) Marks pisał o ruchu babuwistowskim w ten sposób:
 
 
 
"Pierwsze ze strony proletariatu próby bezpośredniego urzeczywistnienia swoich własnych interesów klasowych w czasach powszechnego podniecenia, w okresie obalania społeczeństwa feudalnego, rozbijały się z konieczności wskutek nierozwiniętego jeszcze stanu samego proletariatu, jako też wskutek braku warunków materialnych jego wyzwolenia, będących właśnie wytworem dopiero epoki burżuazyjnej. Literatura rewolucyjna, towarzysząca tym pierwszym ruchom proletariatu, była w swej treści siłą rzeczy reakcyjna. Głosi ona powszechny ascetyzm i prymitywną wyrównawczość".
 
 

Ta wyrównująca w dół koncepcja komunizmu była w sposób konieczny uwarunkowana przez przedprzemysłowy charakter społeczeństwa francuskiego w tym czasie.
 
 
 
W długim okresie reakcji w Europie, który nastąpił po obaleniu Napoleona w 1815 r., to, co nazwałem jakobińską, komunistyczną tradycją, było utrwalane i promowane przez jednego z żyjących przywódców ruchu babuwistowskiego, Philippe'a Buonarrotiego. Pod koniec lat dwudziestych XIX w. opublikował on książkę o tym, obejmującą oryginalne dokumenty, która stała się znana jako "biblia rewolucjonistów". Trochę później zamierzam omówić idee Buonarrotiego w innym kontekście. Ale tu chcę podkreślić, że nawet po nadejściu przemysłowego kapitalizmu w kontynentalnej Europie Zachodniej w latach dwudziestych XIX w. termin "komunizm" utrzymał swą programową konotację zrównania w dół. To wywoływało w ludowej świadomości, jak również wśród klas rządzących, ducha i wizerunek rewolucji francuskiej w jej najbardziej radykalnej fazie, to jest, pełnego przemocy powstania biednych przeciwko bogatym, nie posiadających przeciwko posiadającym.
 
 
 
W okresie, o którym mówimy, różnica między komunizmem a socjalizmem była bardziej ostro nakreślona, niż stała się później i jest dzisiaj. Gdzie komunizm był powstańczy - oznaczał czerwoną rewolucję - tam socjalizm był reformistyczny i pacyfistyczny na dwóch fundamentalnych poziomach. Po pierwsze wszystkie socjalistyczne tendencje apelowały do rzekomo pełnych dobrej woli i racjonalnie myślących członków klasy rządzącej, by promowali ich program. Na przykład Robert Owen, czołowy brytyjski socjalista tej epoki, dedykował część swej pionierskiej pracy, A New View of Society, napisanej w 1813 r., księciu regentowi Anglii.
 
 
 
Po drugie, z ważnym wyjątkiem saint-simonistów (o których jeszcze będę mówił pokrótce), wszystkie większe szkoły socjalistyczne - oweniści w W. Brytanii, zwolennicy Charlesa Fouriera i Étienne'a Cabeta we Francji - bronili systemu zdecentralizowanych, samorządnych wspólnot opartych na ekonomicznym kooperatywizmie. Takie socjalistyczne komuny, nazwijmy je tak, mogłyby być ustanawiane i współistnieć w ogólnych ramach rozwijających się kapitalistycznych gospodarek tamtych dni. Ludzie byliby w stanie sami zobaczyć w praktyce, że socjalistyczny kooperatywizm jest pod każdym względem lepszym sposobem organizacji społeczeństwa. Coraz więcej ludzi formowałoby coraz więcej socjalistycznych komun, aż pokojowo i stopniowo one zupełnie zastąpiłyby istniejące społeczeństwo podzielone na klasy i oparte na wyzysku. Krótko mówiąc, socjaliści dążyli do transformowania społeczeństwa raczej siłą przykładu niż siłą siły.
 
 
 
Na początku XIX stulecia rzeczywiście były podejmowane liczne usiłowania ustanowienia socjalistycznych wspólnot. Wiele z tych prób było dokonywanych w północnej części Stanów Zjednoczonych, z jej względną polityczną swobodą, płynną strukturą społeczną i tanią ziemią. Jednak spośród wszystkich miejsc jedna z najbardziej interesujących i historycznie wartych uwagi prób kształtowania socjalistycznej komuny została dokonana w Rumunii. Pewien ekscentryczny rumuński właściciel ziemski był entuzjastycznym zwolennikiem idei Charlesa Fouriera. Tak więc ustanowił on komunę - była ona zwana falansterem - dla swych chłopów na zasadach Fourierowskich.
 
Charles FourierCharles Fourier
 
Fourier był pierwszym obrońcą tego, co później zostało nazwane "wolną miłością". Przeciwstawiał się on tradycyjnemu małżeństwu i seksualnej monogamii. Okazało się, że wielu z tych młodych rumuńskich chłopów i chłopek doceniało idee Fouriera w tym względzie i praktykowało je.
 
 
Dość szybko wiadomości o dziwnych i skandalicznych zachowaniach w tym majątku doszły do uszu rumuńskiego kleru prawosławnego i władz rządowych, które były oczywiście oburzone. Zorganizowały one reakcyjny motłoch, by zaatakował i zdemolował tę komunę. Jestem szczęśliwy donosząc wam, że fourierowscy chłopi z Rumunii bohatersko obronili swą socjalistyczną komunę. Małe historyczne zwycięstwo dla naszej sprawy.
 
 
 
Między rewolucją francuską a latami młodości Marksa rewolucja przemysłowa przekroczyła Kanał La Manche, rozprzestrzeniając się z W. Brytanii na Francję, Niemcy i na całą kontynentalną Europę Zachodnią. To otworzyło historyczną możliwość, która poprzednio nie istniała i nie mogłaby zostać przewidziana nawet przez najbardziej dalekowzrocznego postępowego intelektualistę. To teraz stało się możliwe przewidzieć nieograniczoną ekspansję materialnego bogactwa dostępnego dla wszystkich członków społeczeństwa, nie tylko małej uprzywilejowanej klasy właścicieli.
 
 
 
Ta idea została po raz pierwszy rozwinięta w formie programowej przez następców Saint-Simona po jego śmierci w 1825 r. Henri de Saint-Simon jest zwykle i słusznie opisywany jako idiosynkratyczny geniusz. Był on bogatym francuskim szlachcicem, który twierdził, że pochodzi w prostej linii od Karola Wielkiego, założyciela wczesnośredniowiecznego francuskiego państwa feudalnego. Sam Saint-Simon był liberałem i w ostatniej fazie swego życia został rzecznikiem i publicystą burżuazyjnej liberalnej opozycji - bankierów i przedsiębiorców przemysłowych - wobec reakcyjnej monarchii Burbonów.
 
 
 
Jednak był on liberałem przepełnionym ideami racjonalnego humanizmu. Nawet w tym wczesnym stadium kapitalizmu rozpoznał on to, co Marks nazwie później anarchią rynku. Były tam okresy, w których produkcja przemysłowa upadała zamiast rosnąć. Fabryki bankrutowały, powodując wielkie cierpienia dla ich byłych robotników, ponieważ właściciel źle skalkulował był przyszłe warunki rynkowe. Pożyteczne wynalazki nie były wprowadzane do produkcji, ponieważ bankierzy i przedsiębiorcy nie podjęliby finansowego ryzyka. Aby rozwiązać te problemy, Saint-Simon bronił tego, co można by nazwać scentralizowanym kapitalistycznym planowaniem. To jest, wszyscy finansiści i przemysłowcy powinni zebrać się razem poprzez system bankowy i koordynować swe działania, tak by stale maksymalizować produkcję.
 
 
Po śmierci Saint-Simona jego zwolennicy podjęli następny logiczny krok. To jest, bronili oni instytucji publicznej, która przejęłaby wszystkie fabryki, linie kolejowe, kopalnie i inne zasoby przemysłowe i kierowałaby nimi tak, by maksymalizować produkcję społeczną w ślad za postępowym rozwojem nauki i techniki. W 1830 r. opublikowali oni "Wykład doktryny Saint-Simona", którego sednem było:
 
 
"Pewna instytucja SPOŁECZNA jest obarczona tymi funkcjami, które dziś są tak źle wykonywane; jest to DEPOZYTORIUM wszystkich narzędzi produkcji; kontroluje ono eksploatację wszystkich zasobów materialnych; ze swego punktu widzenia ma ono wszechstronne przedstawienie całości, które umożliwia mu zauważać w jednym czasie wszystkie części warsztatu przemysłowego. (...) Ta społeczna instytucja przyszłości będzie kierowała wszystkimi przemysłami w interesie całego społeczeństwa, a szczególnie spokojnych robotników". (Cyt. za: George Lichtheim, The Origins of Socialism, 1969; podkreślenia w oryginale).
 
 
 
Te idee tak daleko wyprzedzały swój czas, że nie znalazły punktu oparcia we francuskim społeczeństwie tamtych dni. Burżuazyjni liberałowie, którzy sponsorowali Saint-Simona, byli oczywiście wstrząśnięci nowymi radykalnymi ideami swego zwolennika. Lecz saint-simonowski socjalizm nie zyskał również życzliwego posłuchu w klasie robotniczej. Masa miejskich pracowników najemnych była rzemieślnikami wykorzystującymi technikę przedprzemysłową. Aspirowali oni do posiadania własnych małych warsztatów. Typowy francuski cieśla, meblarz, zegarmistrz uważałby centralną instytucję kierującą technicznie dynamiczną gospodarką przemysłową i za całkowicie fantastyczną, i za głęboko przeciwną uświadamianym przez niego jego interesom.
 
 

Zupełnie izolowana politycznie szkoła saint-simonowska wkrótce rozpadła się na antagonistyczne sekty. I używam terminu "sekty" w dosłownym, religijnym sensie. Jedna z ostatnich saint-simonowskich grup wierzyła w Wielką Matkę. Ta postać była rzekomo orientalną Żydówką, żyjącą na Bliskim Wschodzie, której przeznaczeniem było zjednoczyć Wschód i Zachód, mężczyznę i kobietę, materię i ducha. Przywódcy tej grupy jeździli do Egiptu, Palestyny, Turcji, szukając Wielkiej Matki. Lewica była o wiele bardziej pomysłowa i interesująca w tych dniach. To byli dzicy i szaleni ludzie. Prawie wszyscy z naszych dzisiejszych lewicowych oponentów w porównaniu z nimi są prawdziwymi tępakami.
 
 
 
Chociaż saint-simonowska szkoła zdezintegrowała się, kiedy Marks miał niewiele więcej niż 10 lat, jej idee zdobyły rozprzestrzenienie i życzliwy obieg wśród postępowo myślących intelektualistów we Francji, Niemczech i wszędzie w kontynentalnej Europie Zachodniej. Jednym z takich intelektualistów był uczony pruski szlachcic i rządowy urzędnik średniego szczebla Ludwig von Westphalen, który był przyjacielem rodziny Marksów w Trewirze. Widział on w młodym Karolu bratnią duszę - głodną wiedzy, oddaną polepszeniu ludzkości - i wziął go pod swoje skrzydła. Marks później opisywał von Westphalena jako "ojcowskiego przyjaciela", który został również jego teściem. Obydwaj chodzili na długie spacery na nadreńskiej wsi, gdzie wymieniali myśli na wszystkie tematy, od Szekspira po socjalizm.
 
 
 
W ten sposób Marks wcześnie posiadł wiedzę o szkole saint-simonowskiej, to jest o koncepcji przyszłej kolektywistycznej organizacji gospodarki daleko bardziej zaawansowanej od prymitywnego wyrównywania w dół z jakobińskiej komunistycznej tradycji czy od systemu zdecentralizowanych socjalistycznych komun. Kiedy w połowie lat czterdziestych XIX w. Marks dokonał przejścia od radykalnego demokraty do komunisty, operował on zasadniczo saint-simonowską koncepcją przyszłej organizacji gospodarki.
 
 


Część 2



Buonarroti i Hegel o rewolucji francuskiej
 
 
 
 
W 1843 r., komentując coraz bardziej represyjną politykę państwa pruskiego, Marks pisał w liście do kolegi Arnolda Rugego:
 
 

"Płaszcz liberalizmu został odrzucony i najbardziej odrażający despotyzm w całej swej nagości otworzył oczy całemu światu. (...) To także jest rewelacją, chociaż przeciwnego rodzaju. Jest to prawda, która przynajmniej uczy nas poznawać pustotę naszego patriotyzmu i anormalność naszego systemu państwowego, i sprawia, że chowamy twarze ze wstydu. Patrzysz na mnie z uśmiechem i pytasz: No i co z tego? Żadnej rewolucji nie zrobiono ze wstydu. Odpowiadam: Wstyd już jest pewnego rodzaju rewolucją; wstyd jest w rzeczywistości zwycięstwem rewolucji francuskiej nad niemieckim patriotyzmem, który pokonał ją w 1813 r."
 
 

Rewolucja francuska była kwestią rosyjską tamtych dni. Czyjaś postawa wobec rewolucji francuskiej i jej różnych faz głównie definiowała jego polityczny pogląd i program. Jeśli sprzeciwialiście się rewolucji francuskiej w całości od początku, byliście monarchistycznym reakcjonistą. Jeśli popieraliście wczesny, umiarkowany okres rewolucji - wyrażony w Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 1789 r., która explicite obejmowała prawo do własności prywatnej, uważane za "święte i nienaruszalne" - wtedy byliście liberałem. Jeśłi popieraliście jakobiński reżim Robespierre'a, byliście radykalnym demokratą. A jeśli popieraliście Sprzysiężenie Równych Babeufa, byliście komunistą.
 
 
 
W swej broszurze "Oświecenie" powiedziałem, że można prześledzić dwie drogi prowadzące od rewolucji francuskiej do Marksa, Związku Komunistów i Manifestu Komunistycznego z 1848 r., drogę prawicową i lewicową. Droga prawicowa biegła od napoleońskiej okupacji zachodnich Niemiec przez Hegla do młodoheglistów. Droga lewicowa biegła od Sprzysiężenia Równych Babeufa przez Buonarrotiego i Augusta Blanquiego po niemieckich robotników-komunistów ze Związku Sprawiedliwych w latach trzydziestych i czterdziestych XIX w.
 
 
 
Trzymając się tego podejścia można powiedzieć, że Marks miał dwóch politycznych ojców chrzestnych, liberalnego Hegla i jakobińskiego, komunistycznego Buonarrotiego. Obaj byli członkami pokonanej partii postępowej. Buonarroti był lewicowym jakobinem, uczestnikiem osobistego kręgu znajomych Robespierre'a. Hegel był jednym z niewielu prominentnych niemieckich liberalnych intelektualistów, którzy popierali napoleońską okupację dogłębnie jako historycznie postępową. Nazwał on Napoleona "duchem świata na końskim grzbiecie". Jeśli zrozumiecie ten obraz, wtedy możecie zrozumieć Hegla. W 1813 r. Hegel radził swym studentom nie przyłączać się do niemieckich korpusów ochotniczych, zwalczających armię francuską w tak zwanej "wojnie wyzwoleńczej".
 
 
 
W długim okresie reakcji, który nastąpił po decydującej porażce Napoleona pod Waterloo w 1815 r., i Buonarroti, i Hegel myśleli długo i twardo o przyczynach porażki rewolucji francuskiej. Dlaczego Robespierre został obalony? Dlaczego Napoleon został pokonany? Bardziej fundamentalnie, dlaczego ideały rewolucji francuskiej, wyrażone w haśle "wolność, równość, braterstwo" nie zostały zrealizowane w Europie tamtych dni?
 
 
 
Buonarroti i Hegel doszli do fundamentalnie różnych odpowiedzi i odpowiadających im konkluzji programowych. Buonarroti operował światopoglądem Rousseau. Hegel odrzucał koncepcję naturalnej ustawy i naturalnego prawa na korzyść dialektycznej - chociaż nie materialistycznej - koncepcji rozwoju historycznego.
 
 
 
Żeby użyć terminu i koncepcji, które nam wszystkim są znajome, Buonarroti utrzymywał, że rewolucja francuska została "zdradzona". Robespierre został obalony przez grupę jakobińskich przywódców, którzy stali się moralnie skorumpowani przez dostęp do bogactwa, który dały im nowo odnaleziona polityczna potęga i wpływ. Utrzymywał on i prawdziwie wierzył, że gdyby Robespierre nadal rządził Francją, stopniowo wprowadziłby komunizm w sensie babuwistowskim.
 
 
 
Co zatem trzeba było czynić? Żeby użyć kolejnego terminu i koncepcji, które nam wszystkim są znajome, Buonarroti utrzymywał, że kryzys ludzkości sprowadzał się do kryzysu "rewolucyjnego kierownictwa". On i jego następca Auguste Blanqui dążyli do zbudowania organizacji moralnie silnych rewolucjonistów, która w sprzyjającym momencie rozpocznie powstanie, by ustanowić rewolucyjną dyktaturę modelu jakobińskiego. Ten reżim zainstalowałby system komunistyczny, oparty na egalitarnym podziale środków konsumpcji, co w bardzo krótkim czasie przyniosłoby moralne odrodzenie obywateli nowej "czerwonej republiki".
 
 
 
Niewątpliwie każdy na tej sali ma krewnych i przyjaciół, którzy mówią, że komunizm jest przeciwny ludzkiej naturze. Lecz główna część komunistów w Europie początku XIX stulecia wierzyła w coś właśnie przeciwnego, że to własność prywatna jest nienaturalna, a komunizm jest tą formą organizacji społecznej, która odpowiada instynktownej empatii człowieka wobec innych członków jego gatunku.
 
 
 
Hegel odrzucał tę koncepcję, jej programowe konkluzje i teoretyczne przesłanki. Utrzymywał on, że społeczeństwo nie jest rządzone rzekomą instynktowną naturą człowieka. Świadomość ludzi zmienia się jakościowo w toku historii, jako że wyraża postępowy rozwój tego, co nazywał on "absolutnym duchem". Ideały rewolucji francuskiej nie mogły zostać zrealizowane, ponieważ cywilizacja europejska nie osiągnęła wystarczającego poziomu dojrzałości duchowej.
 
 
 
Co rozumiał Hegel przez "ducha"? Niełatwo na to pytanie odpowiedzieć. Przeczytałem kilkadziesiąt książek i artykułów na ten temat i uzyskałem parę różnych i wzajemnie wykluczających się wyjaśnień. Na początku lat czterdziestych XIX w. silny wpływ na Marksa, i również na Engelsa, wywarł Ludwik Feuerbach. W tym czasie podsumował on swą ewolucję intelektualną w ten sposób:
 
 
 
"Najpierw wierzyłem w Boga. Potem [to znaczy kiedy był mniej lub bardziej ortodoksyjnym heglistą] wierzyłem w rozum. Teraz wierzę w człowieka".
 
 
 
Wszyscy z was rozumieją, co to znaczy wierzyć w Boga, niewątpliwie niektórzy z was z gorzkiego osobistego doświadczenia. I możecie zrozumieć, co miał na myśli Feuerbach, kiedy mówił, że teraz wierzy w człowieka. Jeśli zdacie sobie sprawę z iluzorycznego charakteru wszechmogącej nadprzyrodzonej boskości, wtedy możecie uwierzyć, że człowiek jest panem swego własnego losu.
 
 

Ale co znaczy wierzyć w rozum, nie w Boga czy człowieka, lecz między wiarą w jednego i drugiego? Rozum nie jest wszechmogącym bytem, jest działalnością. Ludzie rozumują i myślą w celu osiągania swoich potrzeb i interesów. Lecz dla Hegla było to odwrotnie: Człowiek w naturalnym, biologicznym sensie istnieje, by służyć potrzebom i interesom rozumu. Ludzie są niezbędnymi czynnikami, by realizować postępowy rozwój i samoświadomość absolutnego ducha.
 
 
 
Spróbujmy jednak odsunąć na bok na wpół mistyczny, metafizyczny składnik filozofii Hegla. Co mówił on w terminach wziętych ze świata realnego o Europie w epoce rewolucji francuskiej? Mówił on, że przywódcy rewolucji francuskiej, jak Robespierre, przegrali dlatego, że próbowali zetrzeć jednym uderzeniem kulturalne dziedzictwo tysiącleci europejskiej cywilizacji - religię chrześcijańską, respekt dla władzy monarchicznej. Na innym poziomie Hegel utrzymywał, że żaden rząd, włącznie z rewolucyjnym, nie mógłby wyeliminować indywidualnego egoizmu - osobistego interesu materialnego. Utrzymywał, że rolą państwa jest reprezentowanie ogólnych interesów społeczności przez mediację między będącymi w konflikcie materialnymi interesami jednostek i grup, na przykład między pracodawcami a robotnikami.
 
 
 
Hegel utrzymywał, że postęp społeczny musi być organiczny i stopniowy - w jego przypadku bardzo stopniowy. W ten sposób pisał on w swej głównej pracy o filozofii politycznej, iż zmiana polityczna powinna być taka, że:
 
 
 
"Postęp od jednego stanu spraw do drugiego jest spokojny w przejawach i niezauważony. W ten sposób konstytucja zmienia się w długim okresie w coś zupełnie innego od tego, czym była początkowo" (Filozofia prawa, 1821).
 
 
 
Kiedy Marks rozwinął materializm dialektyczny i historyczny, inkorporował do niego rozumienie Hegla, że nie można zrekonstruować świata na nowo według pewnego idealnego modelu. Podobnie zgadzał się z Heglem, że Europa podczas rewolucji francuskiej i w następnych dziesięcioleciach nie była wystarczająco rozwinięta, by realizować zasady "wolności, równości i braterstwa". Lecz doszedł do zrozumienia, iż tym, co leżało u podstaw tego, co Hegel nazywał "duchową niedojrzałością cywilizacji europejskiej", była jej niedojrzałość materialna czy ekonomiczna.
 
 

W jednym z ostatnich większych pism Marksa stwierdził on: "Prawo nigdy nie może być wyższe niż ustrój ekonomiczny i uwarunkowany przezeń rozwój kulturalny społeczeństwa" (Krytyka programu gotajskiego, 1875). To stwierdzenie krótko ujmuje fundamentalną różnicę między marksizmem z jednej strony a koncepcją prawa naturalnego Rousseau i heglowską koncepcją autonomicznego i transcendentnego rozwoju świadomości czy kultury z drugiej strony. Jak Marks doszedł do tego rozumienia, jest tematem następnej części.
 
 
 
Wiele, wiele lat temu wygłaszałem wieloczęściową serię wykładów pod ogólnym tytułem "Marksizm a jakobińska tradycja komunistyczna". Jednym z powodów było to, że myślałem, iż heglowski wkład do marksizmu został przeceniony, szczególnie przez burżuazyjnych akademików, a wpływ na Marksa i Engelsa ówczesnego plebejskiego i proletariackiego radykalizmu - czerwonego republikanizmu - został niedoceniony.
 
 

Tak więc chciałbym zakończyć tę część mądrością Philippe'a Buonarrotiego, człowieka wielkiego i szlachetnego umysłu. Przez dziesięciolecia, zwykle w warunkach surowych represji, dążył on do formowania i prowadzenia rewolucyjnych organizacji komunistycznych. Przy pewnej okazji sporządził on listę cech osobistych, których poszukiwał w rekrutach:
 
 
 
"Oddanie zasadom porządku i chęć poświęcenia dla nich osobistych interesów i zadowolenia.  Odwaga, to jest, mówmy, niezważanie na niebezpieczeństwa i ciężką pracę i trudności.  Refleksyjność, powaga, roztropność. [To znaczy: świat otaczający nas jest niebezpieczny, więc bądźmy ostrożni]. Cierpliwość i upór. Pogarda dla ludzi z majątkiem, pozycją i władzą. (...) Niewzruszony respekt dla słowa, obietnicy i przysięgi. [To znaczy: Mów to, co myślisz i myśl, o czym mówisz].  Gotowość puszczenia w niepamięć osobistych uraz. [Innymi słowy, nie bądźcie subiektywni, nie bądźcie klikowi]. Umiarkowanie w piciu napojów wyskokowych. [Dobrze, to naprawdę rzecz osobistego gustu]. Umiejętność mówienia krótko i do rzeczy. [To uczyni lokalne spotkania o wiele krótszymi, towarzysze]. Niechęć do robienia wrażenia, do błyszczenia i do imponowania komuś. [Innymi słowy, nie próbuj być gwiazdą]. Ostrożność w hazardzie, w miłości, w gniewie i w otwieraniu czyjegoś serca. [To naprawdę jest rzecz osobistego stylu. I na koniec:]  Wrażliwość na zło, które ciąży na ludzkości". [Z tym możemy wszyscy się zgodzić].
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

rot front