Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 24 gości.

Chris Harman: Marksizm w działaniu - Rozdział II - Zrozumienie historii

2. Zrozumienie historii

Idee same przez się nie mogą zmienić społeczeństwa. Było to jednym z pierwszych stwierdzeń, do których doszedł Marks. Jak kilku innych poprzedzających go myślicieli, uważał on, że aby zrozumieć społeczeństwo, należy patrzeć na człowieka jako na część materialnego świata.

Marks twierdził, że ludzkie zachowanie jest wynikiem sił materialnych, tak samo jak każdego innego fizycznego przedmiotu. Badania dziejów ludzkości byty dla niego częścią naukowych badań przyrodniczego świata. Myśliciele o takich poglądach są nazywani materialistami.

Marks uważał materializm za wielki krok naprzód w stosunku do religijnej i idealistycznej interpretacji historii. Znaczyło to, że można było rozważać naukowo możliwość zmiany warunków społecznych, nie uzależniając jej od modlitw do Boga albo od "zmian duchowych" w człowieku.

Zastąpienie idealizmu przez materializm było zastąpieniem mistycyzmu przez wiedzę naukową. Jednak nie wszystkie materialistyczne interpretacje ludzkiego postępowania są słuszne. Tak samo jak istniały mylne naukowe teorie w zakresie biologii, fizyki i chemii, byty również fałszywe naukowe teorie dotyczące ludzkich społeczeństw. Oto parę przykładów:

Jeden bardzo rozpowszechniony, materialistyczny pogląd, ale nie marksistowski, polega na twierdzeniu, że ludzie są rodzajem zwierząt, które zachowują się w pewien im "naturalny" sposób. Tak jak wilki mają wrodzoną chęć zabijania, a owce są łagodne, natura mężczyzny odznacza się agresywnością, chęcią panowania, chciwością i skłonnością do rywalizacji (a przy tym samo przez się rozumie się, że kobiety mają skłonność do łagodności, podporządkowywania się, bierności i uległości).

Jedną z wersji tego poglądu można znaleźć w bestsellerze pt. The naked Ape (Nieowłosiona małpa). Z tych poglądów wynikają same prawie reakcyjne wnioski. Jeśli bowiem mężczyźni są z natury agresywni, nie ma sensu dążenie do ulepszenia stosunków społecznych. Wszystko będzie powracać niezmiennie do dawnego stanu. Rewolucje "nigdy do niczego nie doprowadzą".

W rzeczywistości jednak "ludzka natura" zmienia się w zależności od społeczeństwa, w którym ją obserwujemy. Tak na przykład konkurencja, która jest uważana za regułę u nas, niemal nie istniała w wielu dawniejszych społeczeństwach. Kiedy uczeni próbowali badać za pomocą testów inteligencję Indian z plemienia Siuksów, ci nie mogli zupełnie pojąć dlaczego nie wolno im było pomagać sobie w dawaniu odpowiedzi. Społeczeństwo, w którym żyli, opierało się głównie na współpracy, a nie na konkurencji.

To samo z agresywnością. Kiedy Eskimosi po raz pierwszy zetknęli się z Europejczykami, w głowie im się nie mieściło jakiekolwiek pojęcie "wojny". To, że jedna grupa ludzi może dążyć do unicestwienia innej grupy, wydawało im się wariactwem.

W naszym społeczeństwie uważa się za naturalne, że rodzice kochają i chronią swoje dzieci. Jednak w Sparcie - mieście starożytnej Grecji -uważało się za naturalne pozostawienie niemowląt samych w górach, po to, aby zobaczyć, czy są w stanie wytrzymać zimno.

Teorie "niezmiennej natury ludzkiej" nie dają wytłumaczenia dla wielkich wydarzeń historycznych. Ci, którzy budowali piramidy w Egipcie, twórcy świetności dawnej Grecji i Rzymu, a także Imperium Inków i nowoczesnych miast przemysłowych są traktowani w ten sam sposób, co niepiśmienni wieśniacy, którzy żyli w błotnistych norach w ciemnych wiekach początków średniowiecza. Ważna jest tylko "niewłosiona małpa", a nie wspaniałe cywilizacje, które ona stworzyła.

Nie ma znaczenia, że niektóre społeczeństwa umiały wyżywić "swoje małpy", a w innych miliony ich zginęły z głodu.
Wielu ludzi uznaje inną materialistyczną teorię, która głosi. że zmiana ludzkiego zachowania jest możliwa. Tak jak zwierzęta mogą być trenowane by zachowywać się inaczej w cyrku niż w dżungli, tak według zwolenników tego poglądu, ludzkie zachowanie może być zmienione w podobny sposób. Uważają oni, że jeśli tylko właściwi ludzie kierowaliby społeczeństwem, natura ludzka mogłaby być przeobrażona.
Taki punkt widzenia jest z pewnością wielkim krokiem naprzód od teorii o "nieowłosionej małpie", jednak zawodzi jako wyjaśnienie, w jaki sposób społeczność ludzka może być, jako całość, przeobrażona. Jeśli w obecnym społeczeństwie każdy jest uwarunkowany swoim otoczeniem, w jaki sposób ktoś jeden może wznieść się ponad swoje społeczeństwo i zrozumieć, jak trzeba zmienić warunki. Czy istnieje przez Boga natchniona grupa, która w cudowny sposób uniknęła nacisku, który ciąży nad wszystkimi innymi? Jeśli wszyscy jesteśmy zwierzętami cyrkowymi, kto może zostać poskramiaczem lwów?

Zwolennicy tej teorii albo dochodzą do wniosku (tak jak i zwolennicy teorii poprzedniej), że społeczeństwo ludzkie nie może być zmienione, albo też uważają, że zmianę powoduje coś spoza społeczeństwa - Bóg, wybitny człowiek, względnie potęga indywidualnych poglądów. W tym przypadku ich "materializm" wydaje się nową formą idealizmu, który niepostrzeżenie wkrada się tylnimi drzwiami. Marks zwrócił uwagę, że z tej teorii wynika, że społeczeństwo zostaje podzielone na dwie części, z których jedna góruje nad resztą. Tak więc ta "materialistyczną" doktryna jest w gruncie rzeczy często reakcyjna. Jednym z najbardziej znanych zwolenników takiego poglądu jest amerykański psycholog Skinner. Chce on zmienić zachowanie człowieka w określone sposoby. Ale skoro on sam jest produktem amerykańskiego kapitalistycznego społeczeństwa, jego "metody" są jedynie próbą dostosowania ludzi do tego społeczeństwa.

Inny materialistyczny punkt widzenia zwala całą winę za ludzką nędzę panującą na świecie na nadmierny przyrost naturalny (teorię tę nazywa się zwykle teorią, Malthusa, od angielskiego ekonomisty z drugiej potowy XVIII wieku, który ją pierwszy rozwinął). Nie tłumaczy to jednak, dlaczego w Stanach Zjednoczonych pali się zboże, podczas gdy w Indiach ludzie umierają z głodu. Nie może to również wyjaśnić, dlaczego 150 lat temu USA produkowało za mało żywności dla 10 milionów ludzi, a obecnie produkuje dosyć, aby wyżywić 200 milionów. Nie zapominajmy, że każdy "nowy żołądek" do wykarmienia należy do osoby zdolnej do pracy i do przysporzenia dostatku.

Te wszystkie wadliwe teorie Marks nazywał "mechanicznym" lub "prymitywnym" materializmem. Wszystkie one zapominały o tym, że istoty ludzkie, będąc częścią materialnego świata, są równocześnie działającymi, żywymi istotami, które zmieniają świat.

Materialistyczna interpretacja historii

"Ludzie różnią się od zwierząt przez świadomość, przez uczucia religijne i wiele innych cech. Zaczynają oni odróżniać siebie od zwierząt z chwilą, gdy zaczynają produkować środki utrzymania swojej egzystencji -jedzenie, mieszkania i ubrania."

Tymi słowami Karol Marks pierwszy raz podkreślił, co było odrębne w jego teorii o rozwoju ludzkiego społeczeństwa. Istoty ludzkie są zwierzętami pochodzącymi od stworzeń małpopodobnych. Ich pierwszą troską, tak jak i innych zwierząt, jest wykarmienie siebie i ochrona przed skutkami klimatu.

W jaki sposób spełniają to zadanie inne zwierzęta, zależy od ich odziedziczonych cech biologicznych. Wilk utrzymuje się przy życiu polując i zabijając swe ofiary w sposób określony przez swe odziedziczone instynkty. Jest mu ciepło w zimne noce dzięki futru, które go okrywa. Wychowuje swoje potomstwo stosownie od odziedziczonych wzorów postępowania.
Życie ludzkie nie jest jednak ustalone w ten sposób. Ludzie, którzy zaludniali Ziemię przed 100 000 lat lub przed 30 000 lat, żyli zupełnie inaczej niż my żyjemy. Żyli w jaskiniach i jamach wykopanych w ziemi. Nie mieli żadnych naczyń, aby trzymać w nich jedzenie lub wodę, żywili się zbierając jagody lub rzucając kamieniami w dzikie zwierzęta. Nie umieli pisać ani liczyć więcej niż mieli palców u rąk. Nic nie wiedzieli o tym, co działo się poza ich najbliższym sąsiedztwem i jak zachowywali się ich przodkowie.

Jednak ich budowa już sto tysięcy lat temu była podobna do budowy współczesnego człowieka, a trzydzieści tysięcy lat temu była identyczna. Człowiek jaskiniowy, umyty, ogolony i odpowiednio ubrany nikogo by nie raził na ulicach nowoczesnego miasta.

Archeolog C. Gordon Childe pisał: "Najwcześniejsze szkielety naszego rodzaju ludzkiego należą do końcowego okresu ostatniej epoki lodowej (...)

Kiedy po raz pierwszy pojawił się ślad w warstwach geologicznych szkieletów homo sapiens (...) Ewolucja cielesna człowieka dobiegła prawie do końca, choć jego rozwój kulturalny dopiero się zaczynał." To samo czytamy u innego archeologa, Leakey: "Fizyczne różnice między ludźmi auryg-nackiej i magdalenckiej kultury (sprzed 25 000 lat) a ludźmi współczesnymi są nieistotne, podczas gdy różnice kulturalne są niewyobrażalne."

Przez "kulturę" archeolog uważa to, co ludzie odkrywają, ucząc się od siebie wzajemnie, a więc jak ubierać się w skóry zwierząt, jak lepić naczynia z gliny, jak zapalić ogień, budować domy itd. W przeciwieństwie do tego zwierzęta kierują się instynktem.

Życie pierwszych ludzi bardzo różniło się już wtedy od życia innych zwierząt, bo byli oni zdolni korzystać z fizycznych właściwości, charakterystycznych dla ludzkiego gatunku: rozwiniętych mózgów i przednich kończyn, których mogli używać do manipulowania przedmiotami. Pozwalało im to kształtować otoczenie, tak, aby odpowiadało ono ich potrzebom. Dzięki temu człowiek mógł się dostosować do rozmaitych warunków, mimo że nie zachodziły w jego fizycznej budowie zmiany. Istoty ludzkie już nie tylko reagowały na warunki otoczenia. Mogły wpływać na te warunki i zmieniać je na bardziej dla siebie korzystne.

Pierwsi ludzie używali kijów i kamieni, aby atakować dzikie zwierzęta. Zapalali pochodnie od zdarzających się w przyrodzie ogni, aby w ten sposób zaopatrzyć się w ciepło i światło. Okrywali siebie roślinami i skórami zwierząt. Po wielu dziesiątkach tysięcy lat nauczyli się sami krzesać ogień, nadawać kształt kamieniom, używając do tego innych kamieni, a wreszcie także uprawiać rośliny jadalne z ziaren, które same zasiewali. Nauczyli się przechowywać jedzenie w naczyniach ulepionych z gliny i oswajać niektóre ze zwierząt.

Stosunkowo niedawno, bo przed jakimiś 5000 lat, przy historii człowieka trwającej pół miliona lat, nauczyli się sztuki przetapiania rudy w metale, z których można było sporządzać niezawodne narzędzia i skuteczną broń. Każde z tych odkryć było ogromnym krokiem naprzód, nie tylko, dlatego, że ułatwiało ludzkości żywienie się i ubieranie, lecz także, dlatego, że zmieniało organizację ludzkiego życia. Od samych początków człowiek żyt w społeczeństwie. Tylko wspólne wysiłki wielu ludzi umożliwiały im zabijanie dzikich zwierząt, gromadzenie jedzenia i utrzymywanie ognia. Musieli oni współpracować.

Bezustanne wspólne współdziałanie wymagało od nich komunikowania się przez wydawanie dźwięków i rozwijanie mowy. Z początku grupy społeczne były nieskomplikowane. Nigdzie nie było dosyć dziko rosnących roślin jadalnych, aby móc wyżywić grupy ludzkie większe niż 20 lub 30 osób.

Wszystkie wysiłki koncentrowały się wokół podstawowego zadania -zdobycia jedzenia, wskutek czego każdy wykonywał tę samą pracę i żył tym samym rodzajem życia. Ponieważ nie było sposobu przechowywania większej ilości pożywienia, nie mogła istnieć własność prywatna ani podział na klasy, a tym samym nie było łupu do zdobycia, który byłby powodem wojny.
Jeszcze niedawno istniały setki społeczeństw w różnych punktach globu ziemskiego, które żyły według powyższego wzoru. Do nich należeli Indianie w północnej i południowej Ameryce, pewne ludy afrykańskie znad równika, niektóre plemiona znad Pacyfiku oraz tubylcy w Australii.

Przyczyną nie było to, że te ludy były mniej inteligentne lub miały bardziej "prymitywną" umysłowość. Tubylcy w Australii na przykład, aby utrzymać się przy życiu, musieli umieć rozróżniać tysiące roślin i znać zwyczaje zachowania kilkudziesięciu rozmaitych zwierząt. Oto jak opisuje to profesor antropologii Firth: "Plemiona australijskie (...) Znają zwyczaje, ślady, miejsca rozmnażania się i sezonowe wędrówkami wszystkich jadalnych zwierząt, ryb i ptaków, znajdujących się na ich terenach łowieckich. Znają zewnętrzny wygląd i mniej rzucające się w oczy właściwości skał, kamieni, wosku ziemnego, żywicy, roślin, korzeni i kory. Umieją rozpalić ogień. Wiedzą jak zmniejszać ból, zatrzymać krwawienie lub psucie się świeżych produktów przez zmianę temperatury. Używają też ognia i ciepła dla nadania twardości pewnym gatunkom drzewa lub zmiękczenia innych (...) Wiedzą cośkolwiek o fazach księżyca, przypływach i odpływach, o obrotach planetarnych i o następstwie pór roku i ich trwaniu. Znali korelacje między klimatycznymi zmianami (systemami wiatrów, rocznymi wahaniami wilgotności i temperatury) a wahaniami w przyroście różnych przyrodniczych gatunków (...) Co więcej wykorzystują w sposób inteligentny i oszczędny produkty uboczne ze zwierząt zabijanych na pokarm? Zjadają mięso kangura. Kości z jego nóg wykorzystują jako narzędzia do produkowania narzędzi kamiennych i szpilek, ścięgna używają jako wiązania przy dzidach, z pazurów, wraz z rykiem i woskiem robią naszyjniki. Tłuszcz zmieszany z czerwoną ochrą używają jako kosmetyk, a krew połączona z węglem drzewnym służy im jako farba. (...) Znają proste zasady mechaniki i wielokrotnie pracują nad bumerangiem, aż mu nadadzą odpowiednią krzywiznę."

Byli o wiele "mądrzejsi" od nas, jeśli chodzi o utrzymanie się na jałowej ziemi australijskiej. Nie nauczyli się tylko tego, czego nasi przodkowie nauczyli się zaledwie 5000 lat temu, choć istnieli na tej ziemi już sto razy dłużej: nie nauczyli się zasiewać ziarna i produkować własną żywność.
Rozwój nowych sposobów produkowania dóbr - środków do ulepszania ludzkiego życia - zawsze stwarzał nowe formy współdziałania pomiędzy ludźmi i nowe stosunki społeczne. Tak na przykład, kiedy ludzie nauczyli się produkować własną żywność, (zasiewając ziarno i oswajając zwierzęta) i przechowywać ją w glinianych naczyniach, nastąpiła kompletna rewolucja w życiu społecznym. Archeolodzy nazywają ją "rewolucją neolityczną". Ludzie musieli współpracować by karczować lasy pod uprawę i zbierać plony, a nie tylko by tropić zwierzęta. Mogli żyć wspólnie w o wiele większych niż przedtem gromadach. Mogli przechowywać żywność i wymieniać swe dobra z innymi osiedlami.

Mogły powstać pierwsze miasta. Pierwszy raz zaistniała możliwość, aby niektórzy ludzie prowadzili życie, które nie było wypełnione wyłącznie zdobywaniem pożywienia. Byli tacy, którzy specjalizowali się w lepieniu mis i garnków, inni - w wydobywaniu krzemieni, a następnie rud żelaznych, aby robić z nich narzędzia i broń, jeszcze inni - pełnili nieskomplikowane funkcje administracyjne dla całego osiedla. Groźnym zjawiskiem było to, że przechowywanie większych zapasów żywności mogło stać się przyczyną wojen.

Historia człowieka zaczęła się od odkrywania, w jaki sposób można żyć w otaczającym nas świecie lub jak ujarzmiać przyrodę, dostosowując ją do swych potrzeb. Jednak przy tym procesie ludzie bezwiednie przeobrażali społeczeństwo, w którym żyli, a w związku z tym - swe własne życie. Marks streścił ten proces, pisząc: "Rozwój "sit wytwórczych" przeobrażał "stosunki produkcji", a przez to - także - społeczeństwo."

Istnieje wiele nowszych przykładów. 300 Lat temu większość ludzi na ziemi angielskiej żyła na wsi, wytwarzając żywność w sposób, który nie zmienił się od stuleci. Ich horyzont umysłowy był ograniczony przez lokalne poglądy danej wioski, które znajdowały się pod silnym wpływem miejscowego kościoła. Ogromna większość nie potrzebowała czytać ani pisać i wcale się tego nie uczyła.

Ale 200 lat temu zaczął rozwijać się przemysł. Dziesiątki tysięcy ludzi wchłonęły fabryki. Ich życie zupełnie się przeobraziło. Już nie żyli w małych wioskach, lecz w wielkich miastach. Potrzebna im była znajomość wielu umiejętności, o których nie śniło się ich przodkom, między innymi w końcu czytania i pisania. Kolej i statki parowe umożliwiły podróżowanie po całym niemal świecie. Dawne poglądy, wbijane im do głowy przez księży, teraz wcale nie pasowały. Materialna rewolucja w sposobie produkowania była równocześnie rewolucją w warunkach, w jakich żyli, a także w ich sposobie myślenia.

Ogromna ilość ludzi ulega w dalszym ciągu podobnym zmianom. Spójrzmy na wieśniaków z Bangladeszu lub z Turcji, których los zagnał w poszukiwaniu pracy do fabryk w Anglii czy w Niemczech. Zauważmy, jak wielu z nich dochodzi do przekonania, że ich dawne zwyczaje i postawa religijna już nie pasują do ich nowego życia.

W ciągu ostatnich 50 lat większość kobiet zaczęta pracować poza domem. Zwróćmy uwagę jak wpłynęło to na zakwestionowanie dawnego poglądu zgodnie, z którym byty niemal własnością swych mężów.

Zmiany w sposobie, w jaki ludzie ze sobą współpracują, aby produkować to, co ich żywi, ubiera i ochrania, powodują też zmiany w organizacji społeczeństwa i ludzkich postawach w tym społeczeństwie. Jest to tajemnica zmian społecznych, zachodzących z biegiem dziejów, której myśliciele przed Marksem (i wielu po nim), zarówno idealiści jak i mechaniczni materialiści nie mogli zrozumieć.

Idealiści widzieli, że zachodzą zmiany, ale twierdzili, że przychodzą one z niebo. Mechaniczni materialiści dostrzegali, że ludzie są uwarunkowani przez świat materialny, ale nie mogli zrozumieć jak mogą zachodzić zmiany. Marks doszedł do przekonania, że istoty ludzkie są uwarunkowane przez otaczający je świat, ale że i ludzie wpływają na wygląd świata, starając się uczynić go wygodniejszym do zamieszkania. Zmieniając w ten sposób świat, zmieniają także warunki, w jakich żyją, a przez to także siebie samych.

Chcąc zrozumieć zmiany zachodzące w społeczeństwie, trzeba zrozumieć, w jaki sposób istoty ludzkie radzą sobie ze zdobywaniem dla siebie jedzenia, schronienia i ubrań. Było to dla Marksa punktem wyjścia. To jednak nie znaczy, aby marksiści wierzyli, że postęp w technologii automatycznie ulepsza społeczeństwo, ani nawet, że wynalazki prowadzą automatycznie do zmian w społeczeństwie. Marks odrzucał taki pogląd (nazywany czasami technologicznym determinizmem). Historia wskazuje wiele wypadków, kiedy ludzie odrzucali pomysły udoskonalenia produkcji pożywienia, mieszkań i ubrań, gdyż kolidowały one ze zwyczajami lub przepisami przyjętymi w danym społeczeństwie.

Tak na przykład w Imperium Rzymskim było wiele pomysłów wskazujących jak można by otrzymywać więcej plonów z danego terenu, ale ludzie nie wykorzystali ich, bo wymagały one bardziej starannej pracy niż ta, jaką można było otrzymać od niewolników, pracujących pod presją bata. Kiedy w XVIII wieku Brytyjczycy rządzili Irlandią, usiłowali wstrzymać tam rozwój przemysłu, gdyż kolidował on z interesami biznesmenów w Londynie.

Jeśli by ktoś wystąpił z pomysłem rozwiązania w Indiach problemu niedostatku żywności przez wyrżnięcie świętych krów, zostałoby to zignorowane ze względu na istniejące uprzedzenia. Tak samo, gdyby chciał dostarczyć w Anglii soczysty kotlet z odpowiednio przyrządzonego mięsa ze szczura. Postęp w zakresie produkcji rzuca wyzwanie dawnym uprzedzeniom i budzi sprzeciw zwolenników dawnych sposobów organizacji społeczeństwa, ale automatycznie nie odrzuca tych dawnych uprzedzeń i dawnych form społecznych. Wielu ludzi walczy, aby przeszkodzić zmianom, a i ci, którzy pragną wprowadzić nowe sposoby produkcji, muszą o nie walczyć. Jeśli zwyciężą przeciwnicy zmian, nowe formy produkcji nie mogą wejść w życie i produkcja popada w zastój albo nawet się cofa.

Wyraźmy to w terminologii Marksa: Kiedy siły wytwórcze rozwijają się, zderzają się one ze społecznymi stosunkami i pojęciami, które istniały uprzednio i które wyrosły na podstawie, starych sił wytwórczych. Przy zderzeniu tym zwyciężają bądź to ci, którzy są za nowymi siłami produkcji, bądź też ci, którzy są za starym systemem. W pierwszym przypadku społeczeństwo posuwa się naprzód, w drugim - pogrąża się w zastoju lub nawet się cofa.

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna