Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 21 gości.

Chris Harman: Marksizm w działaniu - Rozdział III - Walka klas

Żyjemy w społeczeństwie podzielonym na klasy. W społeczeństwie, w którym niewielka ilość ludzi posiada ogromne bogactwa, a większość z nas nie ma właściwie nic. Oczywiście jesteśmy skłonni uważać, że tak było zawsze. Jednak w rzeczywistości w większej części historii człowieka nie istniał podział na klasy, nie było prywatnej własności ani też wojska i policji. Taka sytuacja trwała przez pół miliona lat rozwoju człowieka - aż do ostatnich 5000, względnie 10 000 lat.

Nie mogło być podziału na klasy do czasu, kiedy pojedynczy człowiek nie byt w stanie wypracować więcej pożywienia niż było niezbędne do utrzymania go zdolnym do pracy. Nie miało sensu trzymanie niewolników -skoro wszystko, co wyprodukowaliby, byłoby potrzebne do utrzymania ich przy życiu.

Jednak przyszedł czas, kiedy wzrost produkcji uczynił podział na klasy nie tylko możliwym, ale i koniecznym. Można było wyprodukować tyle pożywienia, aby pozostawiała jego nadwyżka, kiedy bezpośredni producenci zaspokoili na tyle swoje potrzeby, aby móc dalej egzystować. Istniała też możliwość przechowywania tej żywności i transportowania jej z miejsca na miejsce.

Ludzie, którzy dzięki swojej pracy wyprodukowali tę żywność, mogli zjeść cały jej "nadmiar". Ponieważ żyli bardzo skromnie i ubogo pokusa była niemała. Nie byliby jednak wtedy zabezpieczeni przed przyrodniczymi klęskami, jak klęska głodu lub powódź w następnym roku. Zapasy żywności wywoływały najazdy wygłodniałych plemion z innych terenów.

Z początku było to wielkim pożytkiem dla każdego, jeśli specjalna grupa ludzi opiekowała się tym dodatkowym majątkiem, ochraniając go przed możliwością zniszczenia, używając go do dopomożenia rzemieślnikom i ludzi budującym umocnienia obronne lub wymieniając jego część na pożyteczne przedmioty z innym oddalonym ludem. Było to czynione w pierwszych, powstających już miastach, w których znajdowali się urzędnicy, kupcy i rzemieślnicy. Ze znaków, stawianych na kamiennych płytach dla zorientowania się, co się posiada, zaczęła się rozwijać umiejętność pisania.

Takie były pierwsze, chwiejne jeszcze kroki ku temu, co nazywamy "cywilizacją". Ale - a było to całkiem poważne "ale" - zwierzchnictwo nad powiększającym się majątkiem należało do niewielkiej liczby jednostek Ta mniejszość używała bogactwa, którym zarządzała, nie tylko dla dobra całej społeczności, lecz i dla siebie.

W miarę jak rozrastała się produkcja, coraz większy majątek dostawał się w ręce tej mniejszości i bogactwa te coraz bardziej pozostawały odcięte od reszty społeczeństwa. Reguły, które z początku przynosiły korzyść całemu społeczeństwu, zamieniły się w prawa, które głosiły, że dobra i ziemia, która je wydaje, są "prywatną własnością" tej mniejszości. Powstała klasa panująca, a prawa broniły jej potęgi.

Można by zapytać czy było możliwe, aby społeczeństwo rozwinęło się inaczej, aby ci, którzy trudzili się uprawiając Ziemię, mogli zarządzać zbiorami. Odpowiedź musi być negatywna. Nie z powodu ludzkiej natury, ale dlatego, że społeczeństwo było wciąż jeszcze bardzo ubogie. Większość ludzi zaludniających ziemię była zaharowana trudząc się przy uprawie i żyjąc bardzo nędznie, tak, że nie miała czasu na rozwinięcie własnej umiejętności czytania i pisania, na tworzenie dzieł sztuki, na budowanie okrętów dla handlu, na wykreślenie biegu gwiazd, na odkrywanie podstawowych praw matematycznych i czasu wylewu rzek, ani jak powinny być budowane kanały nawadniające.

Aby tymi rzeczami ktoś mógł się zajmować, część tych dóbr, które są potrzebne do życia, musiała być wydarta ogółowi ludności dla uprzywilejowanej mniejszości, która przez to nie była zmuszona harować od świtu do nocy.

Nie znaczy to jednak, że podział na klasy jest dzisiaj konieczny. W ostatnim stuleciu produkcja rozwinęła się w sposób, o którym nie śniło się nawet w poprzednich wiekach rozwoju ludzkości. Pierwotne niedostatki zostały przezwyciężone. Niedostatek istniejący dzisiaj jest sztuczny, tym spowodowany, że rządy niszczą wielkie zasoby żywności.

Dzisiaj podział społeczeństwa na klasy cofa ludzkość do tyłu, zamiast posuwać ją na przód. Nie tylko zmiana z czysto rolniczego społeczeństwa na społeczeństwo z miasteczkami i miastami spowodowała niezbędny wówczas podział na klasy. Ten proces powtarzał się za każdym razem, kiedy zaczynały się rozwijać nowe sposoby produkcji.

Tak więc tysiąc lat temu klasą panującą w Anglii byli feudalni baronowie, którzy panowali nad krajem i żyli kosztem poddanych. Gdy jednak handel zaczął się rozwijać na wielką skalę, powstała obok nich w miastach inna uprzywilejowana klasa bogatych kupców. A kiedy rozpoczął się fenomenalny rozwój przemysłu, nad znaczeniem kupców zaczęło górować znaczenie właścicieli przemysłowych przedsiębiorstw.

W każdej fazie rozwoju społeczeństwa istniała gnębiona klasa, która swą fizyczną pracą stwarzała bogactwa, i panująca klasa, która zarządzała tym bogactwem. W miarę jednak jak społeczeństwo się rozwijało, zarówno uciskani jak i wyzyskiwacze zmieniali swe oblicze.

W opartym na niewolnictwie społeczeństwie starożytnego Rzymu niewolnicy byli prywatną własnością klasy panującej. Właściciel niewolników posiadał dobra wyprodukowane przez niewolnika, ponieważ był jego właścicielem, tak samo jak miał mleko od krowy, bo był właścicielem tej krowy.

W feudalnym społeczeństwie średniowiecza poddani posiadali swój własny kawałek ziemi i to, co na nim wyprodukowali, należało do nich.

Jednak w zamian za posiadanie tej ziemi, byli zobowiązani każdego roku pracować określoną ilość dni na ziemi posiadanej przez feudalnego pana. Ich czas byt podzielony; dajmy na to połowę czasu pracowali dla siebie, a połowę dla pana. Za odmowę pracy dla pana miał on prawo ich ukarać (przez chłostę, uwięzienie lub surowiej).

W nowoczesnym kapitalistycznym społeczeństwie robotnicy nie są własnością szefa i ten nie ma prawa karać fizycznie tych, którzy odmawiają wykonania dla niego nieopłaconej pracy. Szef jest jednak właścicielem fabryk gdzie robotnik (czy robotnica) musi dostać pracę, jeśli nie chce umrzeć z głodu. Wskutek tego właścicielowi jest dość łatwo zmusić robotnika, aby zgodził się on na płacę o wiele niższą niż wartość tego, co on w fabryce wytwarza.

W każdym wypadku uciskająca klasa zarządza całym bogactwem, które pozostało, po zaspokojeniu najbardziej elementarnych potrzeb pracowników. Właściciel niewolników pragnął utrzymywać swą własność w dobrym stanie i dlatego żywił swego niewolnika, podobnie jak człowiek dba dzisiaj o swoje auto. Jednakże wszystko, co pozostawało po zaspokojeniu fizycznych potrzeb niewolnika zużywał on dla siebie. Feudalny chłop pańszczyźniany musiał żywić się i ubierać za to, co wypracował na swym malutkim kawałku gruntu. Z całej jego dodatkowej pracy na pańskich polach korzystał szlachcic. Obecnie robotnik otrzymuje ustaloną zapłatę, lecz reszta bogactwa, które wyprodukował, należy do klasy, która go zatrudnia, jako zysk, procent albo renta.

Walka klas a państwo

Pracownicy rzadko kiedy przyjmowali swój los bez walki. Bywały bunty niewolników w starożytnym Egipcie i w Rzymie, bunty chłopskie w Cesarstwie Chińskim, wojny domowe między bogaczami i biedotą w miastach starożytnej Grecji, w Rzymie i w Europie w okresie Renesansu.

Dlatego Karol Marks rozpoczął swoją broszurę pt. Manifest Komunistyczny pisząc: "Historia wszystkich dotychczas istniejących społeczeństw była historią walki klas." Rozwój cywilizacji opierał się na wyzysku jednej klasy przez drugą, a zatem na walkach między nimi.

Bez względu na swoją potęgę, luksusowe życie i wspaniałe pałace egipski faraon, cesarz rzymski czy średniowieczny książę, nie mogli nic zdziałać, jeśli nie mieli pewności, że wytwory pracy żyjących w nędzy chłopów czy niewolników dostaną się w ich ręce. To stawało się możliwe tylko wtedy, gdy poza podziałem na klasy istniało jeszcze coś więcej: kontrola nad środkami przemocy należała do nich i ich zwolenników. We wcześniejszych społeczeństwach nie było armii, policji ani żadnego innego oddzielonego od całej ludności aparatu władzy. Nawet 50 czy 60 lat temu można było jeszcze znaleźć takie społeczeństwa, na przykład w niektórych częściach Afryki. Wiele zadań spełnianych przez państwo w naszym społeczeństwie spełniała po prostu nieoficjalnie cała ludność, albo należały one do zgromadzeń wybranych reprezentantów.

Takie zgromadzenia sądziły jednostkę, która według ich opinii przekroczyła jakąś ważną normę społeczną. Kara była wykonywana przez całe społeczeństwo - na przykład przez zmuszenie przestępcy do opuszczenia danego terenu. Skoro wszyscy się zgadzali, jaka kara była niezbędna, policja nie była potrzebna do wykonania kary. Gdy miała miejsce wojna, wszyscy młodzi mężczyźni chwytali za broń pod dowództwem wybranego na tę okazję wojownika, bez oddzielnej struktury wojskowej.

Jednak, kiedy powstawało społeczeństwo, w którym mniejszość zarządzała większością dóbr, te proste sposoby utrzymywania "prawa i porządku" i organizowania wojny przestały być odpowiednie. Każde zebranie reprezentantów, lub zgromadzenie młodych ludzi pod bronią mogło rozbić się na części stosownie do istniejących klas społecznych.

Uprzywilejowana grupa tylko wtedy mogła się utrzymać, jeśli zmonopolizowała w swych rękach karanie winnych, ustanawianie praw, organizację armii i produkcję broni. Tak więc podziałowi na klasy towarzyszyło zwiększanie się ilości sędziów, policjantów, generałów i biurokratów. Wszyscy z nich otrzymywali od uprzywilejowanej klasy część jej bogactwa w zamian za bronienie jej panowania.

Ci, którzy służyli w szeregach tego "państwa", zostali wytresowani w wykonywaniu rozkazów swoich "zwierzchników" i byli odcięci od normalnych więzów społecznych z wyzyskiwaną resztą ludności. Państwo przekształcało się w rodzaj maszyny do zabijania, którą posługiwała się uprzywilejowana klasa. A mogła to być ogromnie skuteczna maszyna.

Oczywiście zdarzało się często, że generałowie, którzy kierowali tą maszyną, zrywali z danym cesarzem lub królem i starali się zająć jego miejsce. Klasa panująca, gdy uzbroiła monstrum, często nie mogła utrzymać go w rękach. Ponieważ jednak bogactwa pochodzące z eksploatacji mas pracujących wymagały maszyny do zabijania, po każdym takim buncie społeczeństwo postępowało nadal dawnym torem.

Poprzez historię ludzie, którzy rzeczywiście pragnęli ulepszyć społeczeństwo, znajdowali przeciw sobie nie tylko uprzywilejowaną klasę, lecz również zbrojną machinę, państwo, które służyło interesom tej klasy.

Klasy panujące, ze wszystkimi, którzy je popierali - ze swym duchowieństwem, z generałami, policjantami i systemem prawnym - powstały, dlatego, że bez nich cywilizacja nie mogłaby się rozwijać. Ale gdy klasa panująca dostatecznie utrwali swą władzę, w jej interesie leży hamowanie dalszego rozwoju cywilizacji. Jej potęga zależy od tego, czy potrafili zmusić tych, którzy wytwarzają bogactwo, do przekazania go w jej ręce. Wystrzega się nowych sposobów wytwarzania, chociażby bardziej skutecznych od poprzednich, jeżeli władza może się przez to wymknąć z jej rąk.

Boją się wszystkiego, co może doprowadzić do rozwinięcia się w wykorzystywanych masach inicjatywy i dążenia do niezależności. Boją się także powstania nowych, uprzywilejowanych grup, dość bogatych, aby je było stać na broń i własne wojsko. W pewnych momentach zaczynają niszczyć rozwój produkcji zamiast ją rozwijać.

W cesarstwie chińskim na przykład potęga klasy panującej opierała się na tym, że ona była właścicielem ziemi i do niej należało zwierzchnictwo nad kanałami i tamami wodnymi, koniecznymi do nawadniania pól i do unikania wylewów. To było podstawą cywilizacji, która trwała około 2000 lat. Jednak pod koniec tego okresu metody produkcji nie były o wiele bardziej posunięte niż na początku - mimo rozkwitu chińskiej sztuki, odkrycia druku i prochu armatniego itp. - i to w czasie, kiedy Europa była pogrążona w ciemnym okresie Średniowiecza.

Przyczyną było to, że gdy nowe formy produkcji zaczęły się rozwijać, miało to miejsce właśnie w miastach, dzięki inicjatywie kupców i rzemieślników. Klasa panująca obawiała się wpływów i potęgi tej grupy społecznej, która nie była całkowicie podporządkowana jej władzy. Tak, więc od czasu do czasu władze cesarskie w bezwzględny sposób dławiły wzrastającą gospodarkę w miastach i wpływały na obniżenie produkcji, osłabiając w ten sposób nowe klasy społeczne.
Wzrost nowych sił wytwórczych - nowych sposobów produkowania bogactwa - kolidował z interesami starych klas sprawujących władzę. Rozpoczynała się walka, a jej wyniki decydowały o przyszłości społeczeństwa.

Czasami jak w Chinach, nowe formy produkcji zostały stłumione w zarodku i społeczeństwo tkwiło w większym lub mniejszym stopniu w zastoju przez bardzo długie okresy czasu. Czasami, tak jak w Rzymskim Imperium, z niezdolności rozwinięcia nowych form produkcji wynikało, że z biegiem czasu produkowało się niedość dóbr dla utrzymania społeczeństwa na dawnym poziomie. Cywilizacja upadła, miasta popadły w ruinę, a ludność powróciła do surowych, rolniczych form społecznych.

Czasami nowa klasa, oparta o nową formę produkcji, była zdolna doprowadzić do osłabienia, a w końcu do obalenia dawnej, znajdującej się przy władzy klasy wraz z jej systemem prawnym, jej armią, jej ideologią i religią. Wtedy społeczeństwo mogło się dalej rozwijać.

Czy społeczeństwo szło naprzód czy też cofało się, zależało zawsze od tego, kto wygrał wojnę między klasami. I jak to zwykle w wojnie, zwycięstwo nie było przesądzone z góry, ale zależało od organizacji, zwartości i kierownictwa rywalizujących klas.

Społeczność

BLOOD