Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

30 czerwca 2011 - dziesiątki tysięcy związkowców przeszły ulicami Warszawy

110630_1.JPG

 
 
 
Demonstracja wyruszyła z Placu Piłsudskiego po godzinie 13. Wcześniej odbył się koncert, podczas którego były zbierane podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o podniesieniu płacy minimalnej. Szef Zarządu Regionu Świętokrzyskiego Waldemar Bartosz przekazał na ręce przewodniczącego KK Piotra Dudy 22 tysiące zebranych pod projektem podpisów  – Zróbmy Polsce prezent na czas unijnej prezydencji czyli  zbierzmy 500 tysięcy podpisów! - wołał Bartosz.
 
 
Związkowcy rozdawali ulotki informujące o prowadzonej przez NSZZ “Solidarność” akcji “Stop światowej kampanii antywęglowej” informujące o bardzo niekorzystnych dla Polski skutkach wprowadzenia pakietu klimatyczno - energetycznego.
 
- Nie życzę wam, aby w Polsce się działo to, co teraz w Grecji – zwrócił się do manifestantów Georgios Dassis, przewodniczący grupy związkowej w Europejskim Komitecie Ekonomiczno -Społecznym – U nas Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy wprowadzają program, którego realizacja uderzy w zwykłych ludzi. Życzę wam odwagi i siły. Walka jest trudna, ale wygramy ją, bo to my mamy rację.
 
 
- Przekazuje pozdrowienia od 60 mln związkowców w Europie  których dziś reprezentuję - mówił Józef Niemiec, zastępca sekretarza generalnego Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych -  Akcja,  którą prowadzicie to odbicie tego co dzieje się w Polsce i w innych krajach. W naszym regionie rządy wykorzystują kryzys, aby atakować płace pracowników, blokować ich wzrost, mimo że sytuacja w naszym regionie nie była taka zła. Jeszcze gorsze jest to, że w związkowcach widzą swoich wrogów, tak jakby rozwój kraju mógł się odbyć bez udziału pracowników.
 
 
Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej przemawiał jako ostatni. Poza tradycyjnym, niestety dla "S" biadoleniem w stylu "Jak to dobrze że zyjemy w Wolnej Polsce", stwierdził on:
 
 
 
 - W ostatnich dniach przeżywaliśmy rocznice poznańskiego i radomskiego czerwca, rocznice Ursusa i Płocka. Mówiłem tam pod pomnikami, że władza nie wyciągnęła żadnych wniosków z  tamtych wydarzeń. Wtedy nie chciała rozmawiać z robotnikami i dzisiaj, mimo, że to inna władza - też nie chce rozmawiać ze związkami zawodowymi, prowadzi dialog sama ze sobą. Wtedy mówiono, że protestujący to warchoły i chuligani, dzisiaj mówi się podobnie. Kiedyś była propaganda, dzisiaj jest marketing polityczny. Ja mam koszulkę- „Nie jestem chuliganem, jestem związkowcem”, ona przypomina związkowe postulaty. Chcemy rozmawiać, chcemy prawdziwego dialogu z władzą. Wywalczyliśmy tu demokrację, teraz mamy prawo okazywać niezadowolenie. Zobaczcie co się dzieje we Francji- tam władza też nie chce rozmawiać ze strona społeczną. Zwracam się do młodych ludzi- kochani, obudźcie się. Jesteśmy tu też w waszym imieniu.
 

 
 
 
 Płaca minimalna, śmieciowe umowy o pracę. To nie pozwala na rozpoczęcie normalnej pracy zawodowej. Nie siedźcie w domu. Narzekacie, a dzisiaj was tu nie ma z nami. Rządzącym właśnie o to chodzi - zakończył przewodniczący KK Piotr Duda.
 
 
Trudno było ocenić liczebność tak ogromnej demonstracji - jednak nawet liberalne media, z zasady zaniżające liczebność demonstracji robotniczych, pisały o 30 tysiącach protestujących.
 
 
Obecni byli pracownicy właściwie wszystkich branż sektora publicznego i prywatnego, ze wszystkich regionów kraju, od Pomorza po Podbeskidzie. Szczególnie licznie obecni byli górnicy i inni pracownicy z Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Demonstracja przeszła z Pl. Piłsudskiego pod Sejm i kancelarię premiera, blokując na kilka godzin ruch na ulicach Warszawy. Przemawiali m.in. przedstawiciele związków z różnych krajów Europy - Grecji, Włoch i Niemiec. Podkreślali konieczność międzynarodowej solidarności ludzi pracy w obliczu ataków na prawa pracownicze w całej Europie.
 
 
Wśród postulatów i haseł najczęściej przewijały się te związane z drożyzną, bezrobociem i koniecznością podniesienia płacy minimalnej, która nie wystarcza na życie. Podniesienia płac domagały się m.in. pracownice hipermarketów. Pojawiały się także sprzeciwy wobec prywatyzacji i niszczenia zakładów. Obecni byli m.in. kolejarze z transparentami przeciwko sprzedaży PKP Cargo.
 
 
Demonstrujący zdecydowanie nie byli przychylnie usposobieni do rządu Donalda Tuska. Pojawiły się transparenty z hasłem "Donald cudoku, przestaniesz rządzić w tym roku". Niektórzy demonstranci wznosili okrzyki, domagając się natychmiastowego ustąpienia Tuska.
 
 
Takie nastroje były jednak gaszone przez liderów "Solidarności", którzy cały czas apelowali, by protest był "pokojowy" oraz naciskali na demonstrantów, by nie gromadzili się przed Sejmem ani kancelarią premiera, lecz przechodzili dalej. Stracono w ten sposób doskonałą okazję do zamanifestowania, że ludzie pracy mają już naprawdę dosyć rządów Platformy Obywatelskiej, i tak jednak Tusk musiał poczuć się niezbyt pewnie, widząc dziesiątki tysięcy ludzi maszerujące ulicami i słysząc huk odpalanych petard.
 

 
 
W proteście uczestniczyli też działacze Polskiej Partii Pracy. Rozdano kilkaset egzamplarzy biuletynu PPP-Sierpień 80. Gazety cieszyły się dużym zainteresowaniem protestujących robotników. Tradycyjnie obecni byli także działacze organizacji trockistowskich - Pracowniczej Demokracji i Grupy na rzecz Partii Robotniczej
 
 
Jak zapowiedzieli mówcy w czasie demonstracji, 17 września we Wrocławiu podczas ogólnoeuropejskiego spotkania ministrów finansów odbędzie się kolejna wielka demonstracja związkowa.
 
 
Podczas pisania powyższego tekstu skorzystano z relacji:
 
 
http://www.solidarnosc.org.pl/pl/aktualnosci/wladza-nie-wyciagnela-zadnych-wnioskow.html
 
 
http://wladzarobotnicza.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2139:wielka-demonstracja-zwizkowa-kilkadziesit-tysicy-ludzi-na-ulicach-warszawy&catid=1:latest-news&Itemid=90

Portret użytkownika tres
 #

"Solidarność" wyraźnie zmieniła się pod kierownictwem Dudy (brak było na demonstracji księzy, była za to muzyka rockowa), lecz jest to raczej ewolucja od kato-narodowo-zaściankowego żółtego związku zawodowego w kierunku związków typowo zachodnioeuropejskich. Występująca niestety o związkowców "S" afirmacja obłąkańczej mitomanii "odzyskania wolności" bardziej przypominała swoją retoryką to co mówią posłowie PO niż smoleńsko-katyński jad a'la PiS.

Być może to oznacza początek większych zmian (mniej Popiełuszki więcej walki o prawa pracownicze), lecz wobec ugodowości współpracujących z dyktaturą kapitału liderów (co doskonale było widać m.in. podczas prywatyzacji JSW) zmiany te będą mocno ograniczone

 
Portret użytkownika norbo
 #

Jako specjalista od głupich pytań zapytam: po wyborach też ktoś będzie demonstrował???????

 
Portret użytkownika dos
 #

Nie ma po wyborach bo ciągle jesteśmy w okresie przed JAKIMIŚ wyborami.

A poza tym to czy przed czy po wyborach norbo nie będzie demonstrował.

 
Portret użytkownika norbo
 #

Nie ma po wyborach bo ciągle jesteśmy w okresie przed JAKIMIŚ wyborami
Nie prawda, "przed wyborami" oznacza w trakcie kampanii wyborczej - poza kampania chętnych do organizacji manifestacji czy strajków jest raczej mało i dość często bywają śmieszni (patrz np. krzyże...).

Przed czy po wyborach aby strajkować czy choćby należeć do związku zawodowego wypada pracować, ja ostatnio raczej jestem pozaustrojowy... a poza tym jakoś nie odpowiada mi rola mięsa armatniego w marszu do swojego własnego ubóstwa (patrz: działalność związków zawodowych w ostatnich latach, Polska, Hiszpania, Grecja).

 
Portret użytkownika LewySierpowy
 #

Będzie jakaś relacja fotograficzna i video zrealizowana przez Władzę Rad? Czy jezeli tekst pisany był w oparciu o inne media oznacza że redakcji WR nie było na proteście?

 
Portret użytkownika tres
 #

Redakcja "Władzy Rad" pojawiła się na proteście lecz w bardzo ograniczonym składzie i jedynie przez część protestu. Przedstawione w tekście zdjęcia. Jest nas po prostu mało, teraz w znacznej części jesteśmy już z odległych regionów Polski. Ci z towarzyszy którzy mogli się pojawić na proteście nie mogli być obecni na całej demonstracji która trwała (łącznie z koncertem) ponad 6 godzin.

Po prostu poza polityką mamy też normalne życie - uczymy się, pracujemy. No i w przeciwieństwie do wielu grup radykalnej lewicy, nie jesteśmy krajową emanacją żadnej organizacji z siedzibą w Londynie, ani też nie staramy się o bycie takową. Że bez etatu za pieniądze z Wysp Brytyjskich potrafimy zrobić film i fotorelację (czego posiadając to pierwsze np. Pracownicza Demokracja nigdy nie zrobiła) - to pokazaliśmy wielokrotnie. Następnych demonstracji na pewno nie zabraknie więc postaramy się, w miarę możliwości aby relacja z niej była bardziej obszerna.

Kolejną kwestią co do 30 czerwca był charakter demonstracji. Jako komuniści i rewolucjoniści nie identyfikujemy się w żadnym stopniu z postawą "Solidarności", która setki razy pokazała że jest ugodowym związkiem zawodowym który działa w interesie kapitalistów a nie wyzyskiwanych robotników. Pomijając przykłady w których "Solidarność" po prostu kapitulowała przed kapitałem, jakich nie brakuje, najbardziej wymowne jest chyba ciągłe odwoływanie się przywódców tego związku do "wolnej Polski". W tym temacie Piotr Duda nie odstąpił zbytnio od linii swoich poprzedników. Może i bez smoleńsków, katyniów, klechów i typowo pisowskiego jadu ale nadal "wolna Polska wywalczona w 1989" jest dla "S" wartością nadrzędną. I właśnie to przywiązanie do dyktatury kapitału u kierownictwa paraliżuje wszelkie oddolne inicjatywy protestów przeciwko antyspołecznej polityce Tuska. Mimo że Tusk najchętniej widział by Polskę bez związków zawodowych, to szefowie "Solidarności" jadą z nim na jednym wózku, nadal uważając (za swoim poprzednikiem) że "otake polske walczyliśmy". Może i to jest dla wszystkich oczywiste, że tak jest, warto jednak to przypomnieć tym, którzy żywili jakiekolwiek nadzieje na rzekomą "lewicowość" Dudy.

30 czerwca, podobnie jak 29 września w zeszłym roku "Solidarność" znowu pokazała że demonstruje dla demonstrowania a nie w celu wdrożenia jakiejkolwiek szerszej walki o prawa pracownicze. Teraz co prawda były zbierane podpisy za podwyższeniem płacy minimalnej, ale jedna jaskółka wiosny jeszcze nie czyni. Na proteście, mimo starań Ziętka zabrakło "Sierpnia 80", ponieważ Duda odrzucił propozycje Ziętka dotyczące wspólnego organizowania
akcji strajkowych, w tym strajku generalnego, w proteście przeciwko polityce Tuska i znowu skończyło się na biernym pokazie siły "S". Fakt że 30 czy 50 tysięcy ludzi wyjdzie nie ulice nic nie znaczy dopóki nie stoją za tym jakiekolwiek konkrety, o czym historia zdołała przekonać nas już wielokrotnie. Właśnie brak "Sierpnia" na demonstracji spowodował że potraktowaliśmy ją jako "nie naszą" i stąd też brak "ciśnienia" na pojawienie się na niej.

Ci z nas którzy byli obecni na niej mimo obiektywnych i subiektywnych trudności dzień mogą zaliczyć do udanych. Przede wszystkim przekonaliśmy się że wina za obecny marazm społeczny w Polsce (w obliczu np. protestów w krajach arabskich, Grecji czy Hiszpanii) leży nie po stronie samej klasy robotniczej, lecz po stronie powiązanych z kapitałem liderów największych central związkowych. Robotnicy-związkowcy chętnie brali bowiem rozdawany przez nas PPP-owski biuletyn i sądzę że z tą Polską nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać tym co myślą że żyjemy w neoliberalnym ciemnogrodzie i tego nie da się zmienić. To pierwsze to może i prawda na dziś dzień, lecz jeżeli grecki kryzys rozleje się na Europę to i u nas może zawrzeć. Ale to tego trzeba poczekać jeszcze kilka lat. Pożyjemy zobaczymy.

 
Portret użytkownika LewySierpowy
 #

Jeżeli nazywacie Rostowskiego "rozsądnym facetem", Rybińskiego porównujecie do Lenina, według was Obamę będzie można nazwać towarzyszem to nie dziwię się że osoby które posiadają jakiekolwiek umiejętności szybko opuszczają redakcję (m.in wasz eks-filmowiec podziękował wam za współpracę po takich porównaniach, cóż zostaje tylko kopiuj-wklej z innych portali).

 
Portret użytkownika tres
 #

Lewy

Nie jesteś tak sprytny jak ci się wydaje. Pisząc powyższe słowa także pokazałeś że brak ci jaj.

Na partnera do dyskusji też się nie nadajesz bo każda osoba która ma mózg i oczy we właściwym miejscu poprzez prostą analizę porównawczą jest w stanie stwierdzić że nie dość że redaktorów portalu jest teraz więcej (Zakładka o nas) to na portalu regularnie pojawiają się teksty nowych publicystów a liczba wizyt przez ostatnie 7 miesięcy wzrosła z 10 do 30 tysięcy miesiącznie. To o czymś świadczy także o tym że jesteś zaślepiony nienawiścią do całego świata i po prostu nie widzisz co się wokół ciebie dzieje. Ot liberalny beton jest już przez kryzys przyparty do muru i przyznaje że UE jest dyktaturą bankierów a demokracja - jedynie pustym frazesem.

"J.... system" - to może dobre hasło dla 12. letnich kinderpunków. Jednak każdy kto szczerze nienawidzi kapitalizmu i ma ciut więcej oleju w głowie niż Lewy Sierpowy bądź też przeciętny dwunastolatek zastanawia się w jaki sposób powinniśmy działać aby ten system obalić. Marksiści nie tylko sprzeciwiają się kapitalizmowi, dążąc do zbudowania socjalizmu, lecz naukowo optymalizują swoje działania mające na celu obalenie systemu. Konieczne jest do tego wyciąganie konkretnych wniosków z historii a nie ciągłe jechanie na hormonach i emocjach, co widzimy u Lewego Sierpowego czy u niektórych innych komentatorów.

Jak już wielokrotnie było na tym portalu powtarzane (czy w komentarzach czy w tekstach), samo mordowanie burżujów czy ich pachołków dla zasady do niczego nie prowadzi. Niezależnie czy w formie terroryzmu indywidualnego (a'la Narodna Wola czy RAF) czy a'la Pol Pot skutki takiej polityki będą zawsze tragiczne ponieważ zło tego świata nie leży, jak uważali Adolf Hitler czy Pol Pot w konkretnych ludziach, lecz w systemie. Rybiński i Rostowski obecnie pracują dla kapitalizmu, lecz wybuchnie rewolucja socjalistyczna to mogliby pracować dla nas jakbyśmy im za to zapłacili. Guru neoliberalnej transformacji, Leszek Balcerowicz był niegdyś członkiem PZPR i pracował nawet w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu, dopiero gdy dostał stypendium ze stanów to stał się liberalnym fundamentalistą http://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Balcerowicz

Możliwa jest także transformacja odwrotna do wyżej wymienionej wszystko jest kwestią uzyskania przez nas odpowiedniej siły przebicia.

Kwestie te były już dyskutowane w tym wątku
http://1917.net.pl/?q=node/3047
i nie widzę potrzeby pisania dwa razy o tym samym

Szczerych do bólu słów Rybińskiego, podobnie jak debilizmów LewegoSierpowego po rewolucji nie zapomnimy.

 
Portret użytkownika dos
 #

Nie prawda, "przed wyborami" oznacza w trakcie kampanii wyborczej
Polityka w polskim burzuazyjnym wydaniu to wlasnie nie realizacja progamow itp, itd. tylko zabieganie o reelekcje. Wiec na takiej zasadzie kampania wyborcza trwa ciagle.
Jesli juz jestes formalista co do terminu kampanii wyborczej toto jeszcze takowej nie ma bo nie ogloszono terminu wyborow.
 
dość często bywają śmieszni (patrz np. krzyże...).
Co miesznego w krzyu na strajku? Taka mamy mentalnosc, wyznanie itp. Akurat to czy na strajku krzyze, symbolika straznicy czy gwiazda dawida to rzecz drugorzedna.
 
Przed czy po wyborach aby strajkować czy choćby należeć do związku zawodowego wypada pracować, ja ostatnio raczej jestem pozaustrojowy...
 
Konia z rzedem temu kto wytlumaczy o co chodzi.
 
 a poza tym jakoś nie odpowiada mi rola mięsa armatniego w marszu do swojego własnego ubóstwa (patrz: działalność związków zawodowych w ostatnich latach, Polska, Hiszpania, Grecja).
Czyli sdemo zwiazku zawodowego to "marsz do swojego ubóstwa? To slabo uxwiazkowiona powinna byc oaza dobrobytu?
Będzie jakaś relacja fotograficzna i video zrealizowana przez Władzę Rad? Czy jezeli tekst pisany był w oparciu o inne media oznacza że redakcji WR nie było na proteście?
 
Oznacza ze WR nie ma profesjonalnych fotoreporterow, sprzetu itp.
 
 

 

Społeczność

future2