Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 25 gości.

Tadeusz Daniszewski: Zarys historii polskiego ruchu robotniczego - Rozdział I - Część II

Przemysł fabryczny

Część I tekstu:
http://www.1917.net.pl/?q=node/5623

3. ROZWÓJ PRZEMYSŁU FABRYCZNEGO.
UKSZTAŁTOWANIE SIĘ POLSKIEJ KLASY ROBOTNICZEJ

Rozwój kapitalizmu w Polsce odbywał się w warunkach niewoli narodowej, podziału kraju między trzy mocarstwa zaborcze. Kraj, rozdarty granicami trzech zaborów, nie tworzył jednolitego organizmu gospodarczego. Dlatego przebieg rozwoju kapitalizmu w poszczególnych dzielni¬cach Polski charakteryzowały poważne różnice, chociaż z natury rzeczy musiał on mieć cechy wspólne. Różnice te w znacznym stopniu uwarunkowane były sytuacją eko¬nomiczną w państwach zaborczych i polityką rządów za¬borczych wobec podbitych ziem polskich.

Tempo rozwoju kapitalizmu, tempo powstawania prze¬mysłu fabrycznego i w związku z tym nowoczesnej klasy robotniczej — było różne w poszczególnych częściach Polski.

Zacofanie gospodarcze Galicji

Galicja była terenem wyjątkowo upośiedzonym gospodarczo. Bardziej uprzemysłowione prowincje Austrii nie tylko pozbawiały Galicję rynków zbytu dla jej produkcji przemysłowej, lecz ponadto zalewały ją konkurencyjnymi wyrobami austriackimi. Hamowało to w znacznej mierze jej rozwój. Zaborca austriacki, dążąc do wyciągnięcia jak najwięk¬szych korzyści przy jak najmniejszych wkładach, prowa¬dził w Galicji gospodarkę wybitnie rabunkową.

Do pogłębienia zacofania ekonomicznego Galicji przy¬czyniła się również polityka obszarnictwa, któremu nie na rękę było uprzemysłowienie, pociągające za sobą odpływ siły roboczej ze wsi.

Do spółki więc z reakcyjną kastą obszarników galicyj¬skich utrzymywali zaborcy ziemie te w stanie głębokiego zacofania gospodarczego i kulturalnego. Świadczy o tym chociażby fakt, że pod koniec XIX wieku zastosowanie maszyn w przemyśle galicyjskim było blisko dwudzie¬stokrotnie mniejsze niż w przemyśle całej Austrii, pod¬czas gdy ludność Galicji stanowiła ponad ludności Au¬strii.
Wraz z rozwojem kapitalizmu dokonywało się rozwar¬stwienie wsi galicyjskiej. Zasadniczym czynnikiem po¬wodującym coraz dalej idącą pauperyzację chłopstwa galicyjskiego było wzrastające zadłużenie gospodarstw karłowatych. W latach 1875—1884 zlicytowano w Galicji 24 000 gospodarstw chłopskich. Ich właściciele powiększy¬li liczbę bezrolnego proletariatu.

Niesłychanie rozdrobniona gospodarka chłopska była bardzo słabym rynkiem nabywczym dla artykułów prze¬mysłowych. Przy tym przemysł galicyjski był przeważnie drobny, o zacofanej technice, typu rzemieślniczego. Na¬wet przemysł naftowy, który miał wszelkie warunki roz¬woju, czynił nikłe postępy i stanowił teren niczym nie poskromionych spekulacji kapitalistów zagranicznych i ro¬dzimych.
Poznańskie i Śląsk

Również Poznańskie było mocno pod rządami zaborcy opóźnione pod względem rozwoju wielkoprzemysłowego. Był to wynik świadomej polityki zaborcy, zmierzającej do przekształcenia kraju w rolnicze zaplecze dla przemysłowych Niemiec.
Gospodarka rolna stała tu nieco wyżej niż w Galicji, gdyż rząd pruski, mając na względzie interes Rzeszy Nie¬mieckiej, kładł duży nacisk na wzrost produkcji rolnej i hodowlanej. Ten sam rząd jednak w obawie przed kon¬kurencją dla swego rodzimego rolnictwa hamował rozwój uprzemysłowienia gospodarki rolnej.

Tak np. zboże wywożone z Poznańskiego było mielone często dopiero na miejscu spożycia — w Niemczech. Po¬dobnie wywożono skóry surowe i drzewo, by je przerabiać w Niemczech. Mimo powstania w Bydgoszczy przemysłu drzewnego większą część drzewa wywożono stąd w stanie surowym, by poddać je przeróbce na meble, które z kolei często wracały na teren zaboru.

Przemysł fabryczny był tu słabo rozwinięty. Świadczy o tym fakt, że w Poznańskiem na 1000 zarobkujących przypadało zaledwie 186 zatrudnionych w przemyśle, tj. dwa razy mniej niż na terenie całej Rzeszy Niemieckiej.

Szczególne miejsce w zaborze pruskim zajmował Gór¬ny Śląsk —dzięki olbrzymim zasobom węgla rozwinął się tutaj wielki przemysł górniczo-hutniczy.

O rozwoju przemysłowym tej części Polski świadczą następujące dane: jeśli na początku lat sześćdziesiątych wydobycie węgla wynosiło tu 2,5 miliona ton, to po 20 la¬tach osiągnęło ono cyfrę 10 milionów ton.

W tym samym czasie na Dolnym Śląsku wydobycie węgla zwiększyło się prawie trzykrotnie. Przy zmniej¬szającej się liczbie kopalń rosła liczba zatrudnionych w nich robotników i będących w użytku maszyn. Gwał¬townie rośnie produkcja surówki żelaza, a także cynku. Rozszerza się sieć linii kolejowych, pokrywających cały Śląsk.

Ogólnie biorąc, zabór austriacki i pruski pozostawały daleko w tyle za Kongresówką, która stała się najbardziej uprzemysłowionym rejonem na ziemiach polskich i jed¬ną z najbardziej uprzemysłowionych części dawnej Rosji carskiej.

Kongresówka — najbardziej uprzemy słowiona dzielnica .

Rosja w porównaniu z dwoma po ZOśtałymi państwami zaborczymi była słabo rozwinięta gospodarczo.
Przemysł Kongresówki napotykał wobec tego mniejszą konkurencję ze strony rosyjskiego niż zacofany przemysł galicyjski w Austrii lub poznański w Niemczech.
W Kongresówce carska reforma uwłaszczeniowa z roku 1864, która w zasadzie zwalniała chłopów od powinności na rzecz dziedziców, spowodowała — mimo całej swej po- łowiczności — pewne zwiększenie popytu wsi na wyroby przemysłowe.
Na rozwój uprzemysłowienia Kongresówki miała rów¬nież duży wpływ rozbudowa kolejnictwa przez rząd car¬ski. Na skutek porażek wojennych (wojna krymska — 1853—1856 r.) carat zmuszony był do uruchomienia — głównie w celach strategicznych — szeregu linii kolejo¬wych na terenie całego państwa, w tym również i w Królestwie Polskim. Wpłynęło to poważnie na rozwój pol¬skiego hutnictwa i przemysłu metalowego.

Zniesienie przez rząd carski w roku 1850 granicy celnej między Kongresówką a pozostałym obszarem imperium carskiego, wywołane rosnącym zapotrzebowaniem na pol¬skie artykuły przemysłowe, stworzyło pomyślne warunki dla wywozu tych artykułów na wschód. Wyroby polskie, zwłaszcza włókiennicze, popłynęły szerokim potokiem z Królestwa na niezmierzone obszary Rosji, na Daleki Wschód i do Chin.
Despotyczny, na wpół feudalny carat, który nakładał na życie gospodarcze i polityczne społeczeństwa polskie¬ go tysiące więzów i ograniczeń, hamował oczywiście pod wieloma względami rozwój gospodarczy Królestwa. Nie¬mniej uprzemysłowienie Kongresówki posuwało się szybko naprzód.
Do polowy XIX wieku w najbardziej nawet rozwiniętych gałęziach przemysłu Królestwa Polskiego — w przędzalnictwie i tkactwie — przeważa jeszcze praca ręczna. Siła pary jest rzadko stosowana.

Lata 1850—1870 to okres stopniowego przekształcania się rękodzielnictwa (manufaktury) w maszynowy prze¬mysł fabryczny. W ciągu następnego dwudziestolecia (1870—1890) wielki przemysł fabryczny zaczyna zdecy¬dowanie górować nad przemysłem średnim i drobnym. Od końca XIX wieku motory elektryczne wypierają coraz bardziej maszyny parowe.

W latach tych w Kongresówce wyróżniają się trzy wielkie okręgi przemysłowe:

1) okręg warszawski — z przewagą przemysłu metalo¬wego;

2) okręg sosnowiecki — ośrodek przemysłu górniczo- hutniczego;

3) okręg łódzki, gdzie koncentrował się przemysł bawełniany i wełniany.

Wyjątkowe udogodnienia ściągały do Polski kapitał zagraniczny: niemiecki, francuski, włoski. Napływał on do Królestwa nęcony możliwością zawrotnych zysków, pły¬nących z niczym nie skrępowanego wyzysku polskiego robotnika. Rodzima burżuazja starała się pod tym wzglę¬dem nie ustępować swoim zagranicznym pobratymcom.

Przed rokiem 1870 wiele zakładów fabrycznych w Kró¬lestwie zatrudniało jedynie od kilkudziesięciu do kilkuset robotników; tylko Zakłady Żyrardowskie i Scheiblera za¬trudniały po kilka tysięcy ludzi. W okresie późniejszym liczba fabryk-olbrzymów wzrasta.

Powstawanie wciąż nowych fabryk powoduje wzrost liczebny klasy robotniczej.

Powstanie klasy Polski proletariat przemysłowy re- robotniczej rekrutował się głównie:

- z robotników, którzy pracowali uprzednio w ręko- dzielniach i którzy wraz z wprowadzeniem techniki ma¬szynowej stali się robotnikami fabrycznymi

- z rzemieślników dotąd samodzielnych, którzy nie mo¬gli wytrzymać konkurencji wielkiego przemysłu, zaopa¬trzonego w najnowsze maszyny, a więc zdolnego do taniej produkcji. Rzemieślnicy ci, doprowadzeni do ruiny, tracili możność utrzymywania swych warsztatów i przechodzili w szeregi proletariatu;

- z chłopów, którzy nie mogąc wyżyć na wsi udawali się masowo do miasta, gdzie wchłaniał ich młody przemysł fabryczny.

Różna była siła liczebna klasy robotniczej w poszczególnych zaborach.

W Galicji niskiemu uprzemysłowieniu kraju odpowia¬dał niski stan liczebny klasy robotniczej. Ilość robotni¬ków fabrycznych w Galicji była niesłychanie mała. Kraków np. posiadał w 1870 roku tylko 4 000 robotników za¬trudnionych przeważnie w przemyśle drobnym.

Podobnie było w Poznańskiem i na Pomorzu. Jedynie na Śląsku, jeśli chodzi o zabór pruski, wzrastała — i to znacznie — liczba robotników. W ciągu 10 lat (1861 —• 1871) klasa robotnicza na Górnym Śląsku wzrosła o 70 proc. Był to żywioł polski w przeciwieństwie do baronów węgla i stali, stanowiących element niemiecki.

Bardzo szybko rosła również liczba robotników w Kon¬gresówce. W ciągu piętnastu lat (1870 — 1885) liczba ro¬botników niemal podwoiła się (z 76 000 do 140 000). Lud¬ność robotniczej Łodzi, która w roku 1870 liczyła około 50 000 mieszkańców, wzrosła pod koniec stulecia do 315 000 mieszkańców.

W okresie tym wzrasta również liczebnie proletariat żydowski. Uprawiana przez carat odrażająca polityka anty semityzmu i niedopuszczania Żydów do przemysłu ci꿬kiego i kolejnictwa spowodowała, że robotnicy-Żydzi kon¬centrują się głównie w przemyśle drobnym i rzemieślni¬czym — we włókiennictwie, garbarstwie, przemyśle odzie¬żowym, skórzanym itp.

4. POLSKA KLASA ROBOTNICZA — CZOŁOWA Sił.A W WALCE O WYZWOLENIE SPOŁECZNE I NARODOWE

Przełomowe znaczenie powstania klasy robotniczej

Ukształtowanie się na ziemiach polskich klasy robotniczej miało doniosłe znaczenie dla dalszych losow na¬szego narodu. Powstała klasa, której interesy pozostawały w nie dającej się pogodzić sprzeczności z interesami za-równo kapitalistów i obszarników, jak i stojących na stra¬ży ich interesów klasowych — zaborców, klasa, która mo¬gła powiązać w jeden nierozerwalny węzeł walkę o wy¬zwolenie narodowe z walką o wyzwolenie społeczne.

I przed powstaniem proletariatu wielkoprzemysłowego lud walczył, burzyło się chłopstwo przeciw uciskowi ze strony obszarników i zaborców.

Z tym masowym niekiedy ruchem chłopstwa obszarni¬cy przy pomocy władz carskich stosunkowo łatwo się roz¬prawiali. Chłopstwo bowiem — klasa drobnych posiada¬czy — ze względu na swoje położenie ekonomiczne i z na¬tury rzeczy rozproszone nie mogło w sposób zorganizo¬wany i samodzielnie poprowadzić zwycięskiej walki z wy¬zyskiem.
Pchnąć walkę wyzwoleńczą na nowe tory zdolna była tylko klasa robotnicza — nowoczesny proletariat wielko¬przemysłowy.

Proletariat jest klasą, która żyje ze sprzedaży siły ro¬boczej. Nic nie wiąże go z ustrojem własności kapitalisty cznej, gdyż nie posiada on na własność żadnych środków produkcji. W interesie proletariatu leży zburzenie ustro¬ju opartego na wyzysku, w walce z nim „proletariusze nie mają... nit do stracenia prócz swych kajdan" — jak pisali Marks i Engels w „Manifeście Komunistycznym".
Oto dlaczego klasa robotnicza we wszystkich krajach, a więc i na ziemiach polskich, była jedyną siłą konse¬kwentnie rewolucyjną — główną dźwignią postępu spo¬łecznego.
Proletariat dzięki skupieniu w wielkich ośrodkach przemysłowych — w potężnych fabrykach, kopalniach i hutach — łatwo się organizuje, szybko dojrzewa poli¬tycznie. Jedynie proletariat może pokierować walką naj¬szerszych mas miasta i wsi o obalenie władzy wyzyski¬waczy i zbudowanie socjalizmu. Jedynie proletariat mo¬że również prowadzić konsekwentną walkę o wyzwolenie narodowe.

„Pogodzić się z uciskiem narodowościowym — pi¬sała Róża Luksemburg w przedmowie do broszury „Kwestia polska a ruch socjalistyczny" — znosić go z psią pokorą mogła u nas szlachta, może burżuazja — klasy posiadające i dziś rdzennie w interesach swych reakcyjne... Proletariat nasz jako klasa nie posiadają¬ca w społeczeństwie dzisiejszym «dóbr ziemskich» i powołana przez sam rozwój historyczny do misji obalenia całego istniejącego ustroju, słowem — jako klasa rewolucyjna, musi odczuwać i odczuwa ucisk narodowościowy jako palącą ranę, jako hańbę".

Że tak jest istotnie, świadczą o tym najnowsze dzieje Polski, świadczy o tym dobitnie także historia Śląska, gdzie obok chłopa — w miarę wzrostu uprzemysłowie¬nia — ostoją polskości stawał się też robotnik.

„Charakterystyczny jest fakt — stwierdzał Julian Marchlewski — że Górny Śląsk, pomimo panowania wiekowego zniemczałych książąt, pomimo zupełnego zniemczenia szlachty... pozostał przecież rdzennie polskim... Proletariat polski — oto siła narodu i opo¬ra narodowości!" [8]

Proletariat polski był prawowitym spadkobiercą wszystkiego, co postępowe w dziejach narodu polskiego Stał się on kontynuatorem najbardziej radykalnego, ple- bejskiego skrzydła w polskim obozie postępu, które wal¬czyło o zniesienie wyzysku człowieka przez człowieka, łą¬cząc gorący patriotyzm z głębokim poczuciem solidarności z wszystkimi ruchami wolnościowymi na świecie.
Proletariat polski nie od razu, rzecz jasna, dorósł do roli samodzielnego czynnika politycznego. Na to trzeba było wielu lat.

Pogłębiający się wyzysk kapitalistyczny pchał proleta¬riat na drogę walki w obronie swych elementarnych praw. W toku tej walki rosła i pogłębiała się jego świa¬domość polityczna.

Położenie klasy robotniczej

Położenie robotnika polskiego było ciężkie, pogarszało się ono stale w miarę rozwoju przemysłu fabrycznego.

Płace były niezmiernie niskie. Według danych urzę¬dowych robotnik w Kongresówce zarabiał przeciętnie 17 rubli miesięcznie, co nie wystarczało na zaspokojenie minimalnych potrzeb. Kobiety — a stanowiły one wów¬czas około 40 proc. ogółu pracujących — otrzymywały płace przeciętnie o połowę mniejsze niż płace mężczyzn.

Szeroko stosowane było zatrudnianie małoletnich zwłaszcza we włókiennictwie. Majster mógł zaprząc do pracy nawet ośmioletnie dziecko i kazać mu pracować od rana do nocy bez przerwy. Żadnej kontroli ani przepisów o ochronie pracy małoletnich nie było.

Formalnie obowiązywał dwunastogodzinny dzień robo¬czy (bez przerwy obiadowej) Faktycznie praca trwała czę¬sto po 14—16 i więcej godzin. W Łodzi u Poznańskiego pracowano od 5 rano do 9 wieczór.

Bardzo rozpowszechniony był system kar, które robot¬nicy musieli płacić za wszelkie, często nawet zmyślone przez fabrykanta „przewinienia". Pieniędzmi tymi prze¬ważnie opłacano szpiclów fabrycznych.

Sprawa zabezpieczenia robotników przed nieszczęśliwy¬mi
wypadkami, które stały się zjawiskiem masowym, by¬ła dopiero w zarodku, toteż fabryki ówczesne nazywano „wytwórniami kalek".

Pomoc lekarska w fabrykach Kongresówki była prze¬ważnie fikcyjna, mimo że robotnikom potrącano na kasy chorych po 2—3 kopiejki od każdego rubla. Ani jedna z fabryk warszawskich nie miała wówczas stałego lekarza czy felczera.

Fatalne wprost były warunki sanitarne, w jakich pra¬cował i mieszkał robotnik. Lokale fabryczne były ciasne i ciemne, źle ogrzewane, o wadliwej wentylacji; oświetle¬nie — przeważnie gazowe, często naftowe.

Stołówki przy fabrykach należały do rzadkości. Prze¬ważnie brak było nawet urządzeń do podgrzewania stra¬wy przynoszonej z domu.

Wszystko to potęgowało śmiertelność ludności robot¬niczej.
W czasie kryzysów gospodarczych, które wybuchały co kilka lat, położenie proletariatu stawało się jeszcze cięższe.
Podobnie przedstawiała się sytuacja w zaborze pru¬skim.
„Wśród robotników polskich wyzyskiwanych prze?, magnatów Górnego Śląska — pisze Julian Marchlew¬ski — są tacy, którzy pobierają mniejszą płacę ani¬ żeli Kafrowie wyzyskiwani przez angielskich robigro¬szów w kopalniach złota południowej Afryki"[9].

Dochód pięciu najbogatszych rodzin baronów węgla i stali na Górnym Śląsku równał się dochodowi 28 ty¬sięcy robotników wraz z rodzinami.

Jak podawał w sprawozdaniu jeden z inspektorów fa¬brycznych w zaborze pruskim:

„Czas roboczy robotników dorosłych w ogóle trwa 10 do 11 godzin na dobę; zdarzają się jednak w wie¬lu wypadkach bardzo długie «szychty» robocze. Tak np. w Lesznie... 161 zakładów ma stale czas roboczy powyżej 11 do 18 godzin na dobę".

Zarówno źródła archiwalne, jak i inne dokumenty świadczą o tym, że w zaborze austriackim jeszcze w dru¬giej połowie XIX wieku zachowały się w niektórych za¬kładach stosunki poddańczo-pańszczyźniane ze stosowa¬niem chłosty.
Los robotnika polskiego był niewymownie ciężki. Zważ¬my, że w okresie rozbiorów polska klasa robotnicza cier¬piała ucisk nie tylko klasowy — ze strony rodzimych ka¬pitalistów, ale i narodowy — ze strony zaborców. Ten splot ucisku klasowego i narodowego wywarł zasadniczy wpływ na charakter walki, jaką to¬czył robotnik, walki zwróconej swym ostrzem przeciw własnym i obcym wyzyskiwaczom i ciemiężycielom.

Żywiołowa walka robotników przeciwko wyzyskowi kapitalistycznemu

- Pogłębiające się przeciwieństwo interes6w międZy proletariatem a burzuazją prowadziło do coraz bardziej zaostrzającej się walki klaso¬wej między obu tymi podstawowymi klasami społeczeń¬stwa kapitalistycznego.
Początkowo jednak robotnicy nie zdawali sobie sprawy

ze swej odrębności klasowej; nie rozumieli, że interesy ich są przeciwstawne interesom burżuazji. Ideologię so¬cjalistyczną w owym czasie przyswoiły sobie zaledwie przodujące jednostki, a nie dotarła ona jeszcze do szero¬kich mas robotniczych.

Podobnie jak to miało miejsce w innych krajach, robo¬tnicy polscy dopatrywali się początkowo sprawców swej nędzy nie w klasie wyzyskiwaczy — w kapitalistach, nie w ustroju burżuazyjnym, lecz w narzędziach produkcji — w maszynach. Tak np. w roku 1861 tkacze łódzcy znisz¬czyli warsztaty mechaniczne w fabryce Scheiblera.

Samo życie uczyło jednak robotników, że sprawcą ich nieszczęść są nie maszyny, lecz kapitalizm i że o swoje prawa należy walczyć nie przez niszczenie narzędzi pra¬cy, lecz przez walkę z kapitalistami.

Istnieje tajny okólnik carskiego oberpolicmajstra w Warszawie z roku 1871, w którym zwraca on uwagę swych podwładnych na „rzemieślników i ludzi fabrycz¬nych oraz na powstające z różnych powodów w tym roku zatargi między właścicielami fabryk i robotnikami".

Istnieje również inny ciekawy dokument z tegoż ro¬ku — instrukcja o obowiązkach czeladników i karach za ich niewypełnianie. W instrukcji tej czeladnikom porzu¬cającym pracę lub biorącym udział w zmowie i podbu¬rzaniu innych do żądania podwyżki płac — grozi się su¬rowymi karami policyjnymi, więzieniem i pozbawieniem świadectwa czeladniczego.

Świadczy to o tym, że już wtedy znana była forma walki strajkowej zarówno wśród rzemieślników, jak i ro¬botników fabrycznych.

W klasie robotniczej zaczął się budzić duch protestu przeciw wyzyskowi kapitalistycznemu.
„W duszy robotnika — czytamy w jednym z pierw¬szych polskich pism socjalistycznych — żyje przecież serce ludzkie zdolne odczuwać boleść, nędzę, upadek i poniżenie. W głowie drzemie myśl, która za chwilę może rozbłysnąć całą świadomością swego położenia i niesprawiedliwości społecznej".

Dochodzi do pierwszych starć między robotnikami i fabrykantami.

O strajkach tego okresu zachowały się jednak tylko nieliczne dane. Wiadomo np., że na początku lat siedemdzie¬siątych odbyły się strajki m. in. w zakładach Lilpopa w Warszawie, strajki włókniarzy w Zelowie i Zgierzu, strajk górników w Milowicach.

Burzliwy przebieg miał strajk w zakładach Scheiblera w Łodzi w 1872 roku. Porzuciło wówczas pracę 1 100 osób. Władze carskie w obawie przed rozszerzeniem się strajku na inne fabryki łódzkie sprowadziły batalion piechoty i pół setki kozaków. Dziesięć osób zostało aresztowanych, dwie spośród nich wtrącono do Cytadeli Warszawskiej. Jak stwierdzał carski wicegubernator piotrkowski (Łódź wchodziła w skład guberni piotrkowskiej) — jedynie sprowadzenie wojska i represje spowodowały zakończenie strajku po kilku dniach.

Ruch strajkowy zaczyna rozwijać się również na pozo¬stałych ziemiach polskich.

Tradycje walk robotników Śląska sięgają jeszcze lat czterdziestych (powstanie tkaczy w 1844 r.) i pięćdziesią¬tych (np. strajk w Lipinach w 1859 r.). W grudniu 1869 roku doszło w Wałbrzychu do wielkiego ośmiotygodnio- wego strajku górników.

W tymże roku w Wielkopolsce strajkowali robotnicy stolarscy i ciesielscy wspomagani przez robotników nie¬mieckich. W roku 1870 drukarze galicyjscy przeprowa¬dzili pierwszy zwycięski strajk.

W owym okresie proletariat polski nie prowadził jesz¬cze na ogół świadomej walki klasowej. Były to przeważ¬nie akty rozpaczy, przejawy żywiołowego buntu przeciw niesprawiedliwościom ustroju kapitalistycznego.

„Ruch masowy kształtuje się i rośnie w procesie walki z najbardziej odczuwalnymi w danej chwili przejawami krzywdy i wyzysku, wyrasta z najbar¬dziej palących potrzeb życiowych — i dopiero w wy¬niku doświadczeń tej walki przechodzi on stopniowo na coraz wyższy szczebel świadomości klasowej" [10].

Utworzenie partii proletariackiej ko niecznością dziejową po to, by proletariat polski mógł - Spełnić swą misją obalenia kapitalizmu w Polsce, rolę czołowej siły w walce o wyzwolenie społeczne i narodowe — koniecz¬ne było, by ukształtował się on jako całkowicie odrębna klasa, silna liczebnie i skoncentrowana w wielkich ośrod¬kach przemysłowych.

Sama jednak liczebność i skupienie się klasy robotni¬czej — to jeszcze nie wszystko. Po to, by móc skutecznie walczyć i wyzwolić się z jarzma ustroju kapitalistycznego, klasa robotnicza musiała przyswoić sobie teorię rewolu¬cyjną, wskazującą ostateczny cel walki oraz drogi, metody i środki prowadzące do tego celu. Teorią tą jest marksizm.

W miarę przyswajania sobie przez klasę robotniczą marksizmu rosła jej rola jako samodzielnej siły i kierow¬nika mas ludowych.

Armia walcząca na polu bitwy musi mieć swój sztab generalny, który obmyśla plany ataku i obrony, kieruje całokształtem walki. Podobnie i klasa robotnicza, chcąc walczyć i zwyciężyć, musi wyłonić spośród siebie swój sztab rewolucyjny. Takim sztabem, siłą kierowniczą kla¬sy robotniczej jest partia — partia złożona z elementów najbardziej świadomych, bojowych i ofiarnych. Zaszcze¬pia ona masom pracującym świadomość marksistowską, w oparciu o teorię marksizmu nakreśla perspektywy wal¬ki, wytycza cele i ustala metody działania.

Pierwsza taka partia robotnicza na ziemiach polskich powstała w Kongresówce. Nie było to rzeczą przypadku Tu bowiem przeciwieństwa interesów klasowych wystą¬piły najostrzej, tu świadomość klasowa proletariatu była stosunkowo największa. Tu najbogatsze były tradycje ru¬chu radykalno-ludowego i walk narodowo-wyzwoleń- czych. Tu wreszcie — co jest bardzo istotne — najmocniej dawał się odczuć wpływ narastających sił rewolucji ro-syjskiej. Toteż właśnie w Królestwie Polskim walka re¬wolucyjna klasy robotniczej, mas pracujących zyskała największy rozmach.

PODSUMOWANIE

Polska klasa robotnicza ukształtowała się i wystąpiła po raz pierwszy do walki w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. W tym czasie ruch robotniczy na Za¬chodzie miał już dość bogate tradycje, czego wyrazem było powstanie I Międzynarodówki, kierowanej przez Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, i walka Komuny Pary¬skiej — pierwszej władzy proletariackiej.

Marksistowska awangarda proletariatu międzynarodo¬wego występuje przeciwko reakcyjnej działalności bur- żuazji europejskiej i jej rządów, staje w obronie wszyst¬kich uciskanych i wyzyskiwanych. Działacze- międzynaro¬dowego ruchu robotniczego wielokrotnie deklarowali swe poparcie dla sprawy polskiej. Dojrzewający w Rosji ruch rewolucyjny staje się naturalnym sprzymierzeńcem ludu polskiego walczącego o wyzwolenie społeczne i narodowe
Po upadku powstania styczniowego polskie klasy posia¬dające wyrzekły się walki o niepodległość i w obawie przed rosnącym oporem mas ludowych szukają porozu¬mienia z mocarstwami zaborczymi — śmiertelnymi wro¬gami narodu polskiego.

Rewolucyjni demokraci polscy Jarosław Dąbrowski i Walery Wróblewski byli czołowymi reprezentantami polskiego obozu postępu. Obóz ten w oparciu o siły demo¬kratyczne w innych krajach, których najbardziej konsekwentnymi przedstawicielami byli marksiści, toczył walkę przeciw zaborcom i rodzimym klasom posiadającym o niepodległą, ludową Polskę. Rewolucyjni demokraci polscy ciążą coraz bardziej ku ruchowi robotniczemu,

1)czym świadczy ich działalność w I Międzynarodówce

2)udział w bohaterskiej obronie rewolucyjnego Paryża.

Działalność Dąbrowskiego i Wróblewskiego i ich przyja¬ciół ideowych była pomostem wiodącym od rewolucyjnej demokracji do polskiego ruchu robotniczego.
Podobnie jak w innych krajach kapitalistycznych, pol¬ska klasa robotnicza ukształtowała się na gruncie rozwo¬ju przemysłu fabrycznego. Najsilniejsza liczebnie i naj¬bardziej uświadomiona klasowo była ona na terenie Kon¬gresówki — stosunkowo najlepiej, obok Śląska, uprzemy¬słowionej dzielnicy Polski. Powstanie klasy robotniczej miało przełomowe znaczenie dla walki, jaką toczył naród polski przeciw własnym i obcym ciemięzcom.
Proletariat polski, który pozostawał w jarzmie podwój¬nego ucisku — klasowego i narodowego — bronił swych elementarnych praw do życia. Walka jego nosiła począt¬kowo charakter żywiołowy. Aby proletariat mógł stać się samodzielnym czynnikiem politycznym, musiało nastąpić zespolenie owego żywiołowego ruchu z marksizmem.
Dokonać tego mogła jedynie partia proletariacka, opie¬rająca się na nauce marksizmu, świadoma zadań dziejo¬wych proletariatu.

Żródło: Tadeusz Daniszewski, Zarys historii polskiego ruchu robotniczego, część pierwsza. Wydział Propagandy i Agitacji KC PZPR, Wydział Historii Partii KC PZPR, wyd. „Książka i Wiedza”, Warszawa 1956, str. 7-40

Przypisy:

[8] J. Marchlewski, „Stosunki społeczno-ekonomiczne w zie¬miach polskich zaboru pruskiego", patrz: Pisma wybrane, t. I, Warszawa 1952, str. 211.

[9]Tamże, str. 442-443.

[10] Bolesław Bierut, „O partii", Warszawa 1954, str. 15.

Społeczność

Pokój i ziemia