Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 25 gości.

Chris Harman: Marksizm w działaniu - Rozdział XIII - Socjalizm a wojna

Obecne stulecie [Tekst pochodzi z 1979 roku - przyp. red. WR] było stuleciem wojen. Dziesięć milionów ludzi zostało zabitych podczas pierwszej wojny światowej, 55 milionów podczas drugiej, a 2 miliony w wojnie w Indochinach.

Obecnie dwie nuklearne superpotęgi światowe - Ameryka i Rosja -rozporządzają środkami, które mogłyby zniszczyć całą rasę ludzką i to nie raz, ale wielokrotnie.

Tym, którzy przyjmują istnienie obecnego społeczeństwa za rzecz nieuniknioną, trudno jest wyjaśnić tę okropność. Są oni skłonni wnioskować, że istoty ludzkie mają wrodzoną, instynktowną skłonność, która sprawia, że cieszy je masowy mord. Jednak ludzkie społeczeństwa nie zawsze znały wojny. Gordon Childe tak pisał o Europie w epoce kamiennej: "Danubianie w swej najwcześniejszej epoce byli, jak się zdaje, spokojnym ludem. W ich grobach nie ma broni wojennych, a tylko to, co mogło służyć do polowania. Ich wioski nie miały obronnych umocnień". Jednak "w późniejszym, neolitycznym okresie broń stała się najbardziej uderzającym w oczy przedmiotem ...."

Wojny nie są spowodowane przez wrodzoną człowiekowi agresywność. Są one skutkiem podziału społeczeństwa na klasy. Kiedy pięć do dziesięciu tysięcy lat temu powstała pierwsza klasa posiadaczy dóbr, musieli oni znaleźć sposób obrony tego, co posiadali. Zaczęli stwarzać siły zbrojne i państwo, odgrodzone od reszty społeczeństwa. Stało się to wtedy cennym środkiem dalszego zwiększania swych bogactw przez obrabowywanie innych społeczeństw.
Skutkiem podziatu społeczeństwa na klasy wojna stała się permanentną cechą ludzkiego życia.

Będące właściecielami niewolników klasy panujące w antycznej Grecji i w Rzymie nie mogły istnieć bez ciągłych wojen, które dostarczały im wciąż nowych niewolników. W średniowieczu feudalni panowie musieli być świetnie uzbrojeni, aby podporządkować sobie swych poddanych i zabezpieczyć swe zdobyte mienie przed innymi feudalnymi panami.

Kiedy 300 czy 400 lat temu zaczęty powstawać pierwsze kapitalistyczne klasy panujące, one także wielokrotnie i nieprzerwanie uciekały się do wojny, jako do ratunku w trudnościach. Musieli toczyć zacięte walki w XVI - XIX w dla utrwalenia swej przewagi nad resztką dawnych feudalnych władców. Najskuteczniejsze kraje kapitalistyczne, jak na przykład Anglia, używały działań wojennych dla zwiększenia swych bogactw. Sięgały aż za morza, obrabowały Indie i Irlandię. Przewoziły miliony ludzi z Afryki do obu Ameryk jako niewolników, zmieniając cały świat w miejsce rabunku dla własnej korzyści.

Społeczeństwo kapitalistyczne było budowane poprzez wojny. Nic dziwnego, że ci, którzy żyli w jego obrębie, dochodzili do przekonania, że wojna jest rzeczą "sprawiedliwą" i "nieuniknioną".

Jednakże wojny nigdy nie mogły być jedyną podstawą kapitalizmu. Większość jego bogactw pochodziła z wyzyskiwania robotników w fabrykach i kopalniach. A to źródło mogło być przerwane w wypadku walk odbywających się na terenie "kraju macierzystego".

Każda klasa kapitalistów pragnęła pokoju u siebie w kraju przy równoczesnym wywołaniu wojen gdzie indziej. Tak więc wychwalając "cnoty żołnierskie", równocześnie gwałtownie atakowała używanie "przemocy". Ideologia kapitalizmu łączy w sobie dwa kompletnie przeczące sobie elementy: wychwalanie cnót militarnych i pacyfistyczne frazesy.

W bieżącym stuleciu przygotowywania wojen stały się bardziej zasadniczą cechą systemu niż kiedykolwiek przedtem. W wieku XIX produkcja kapitalistyczna opierała się na istnieniu bardzo licznych małych firm, ze sobą konkurujących. Państwo było stosunkowo małym organizmem, regulującym stosunki między poszczególnymi przedsiębiorstwami i ich pracownikami. Jednak w obecnym wieku wielkie przedsiębiorstwa pożarty większość małych, ograniczając w ten sposób konkurencję w każdym kraju. Konkurencja staje się coraz bardziej międzynarodowa i rozgrywa się między kolosalnymi przedsiębiorstwami różnych krajów.

Nie ma międzynarodowego państwa, regulującego tą konkurencję. Każde państwo danego kraju wywiera natomiast jak najsilniejszą presję, aby dopomóc swym kapitalistom uzyskać przewagę nad ich rywalami z innych krajów. Walka na śmierć i życie różnych kapitalistów może się stać walką na śmierć i życie różnych państw, z których każde posiada olbrzymie ilości niszczycielskiej broni.

Te walki doprowadziły już dwukrotnie do wojen światowych. Pierwsza i druga wojna światowa byty imperialistycznymi wojnami. Były konfliktami między sprzymierzonymi kapitalistycznymi państwami, dążącymi do przejęcia władzy nad catym światem. Okres "zimnej wojny" był przedłużeniem tej walki między najpotężniejszymi kapitalistycznymi państwami, ustawionymi we wzajemnie sobie wrogich szykach bojowych NATO i Układu Warszawskim.

Poza tym globalnym konfliktem, wiele "gorących" wojen szalało w rozmaitych częściach świata. Zazwyczaj byty to walki między różnymi kapitalistycznymi państwami o to, kto obejmie kontrolę nad pewnym terenem. Taka była wojna między Iranem i Irakiem, która wybuchła w 1980 roku. Wszystkie mocarstwa podsycają te wojny przez sprzedaż najbardziej wyszukanej militarnej technologii państwom "Trzeciego Świata".

Wielu ludzi, którzy godzą się z resztą kapitalistycznego systemu, nie może się pogodzić z tą okrutną rzeczywistością. Chcą kapitalizmu, a nie wojen. Próbują znaleźć zapobiegającą im alternatywę. Są na przykład tacy, którzy wierzą, że Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) może zapobiec wojnom. Jednak ONZ jest tylko platformą, na której różne państwa, uosabiające dążenie do wojny, wspólnie obradują. Porównują tam wzajemnie swoje sity, jak bokserzy przed meczem. Jeśli jedno z państw lub ich koalicja jest zdecydowanie silniejsze od drugiej strony, obydwie strony będą widzieć bezcelowość wojny, której rezultat może być przewidziany z góry. Ale jeśli jest pewna wątpliwość co do rezultatu, w końcu widzą tylko jedną drogę załatwienia sprawy, to jest wojnę.

Było to prawdą w stosunku do dwu wielkich nuklearnych bloków - NATO i Paktu Warszawskiego. Chociaż Zachód miał przewagę sił militarnych nad Wschodnim Blokiem, różnica nie była tak wielka, żeby Rosjanie uważali swoją sytuację za beznadziejną. Tak więc mimo faktu, że trzecia wojna światowa zmiotłaby z powierzchni Ziemi większość ludzkości, zarówno Waszyngton jak i Moskwa snuli plany prowadzenia i wygrania wojny nuklearnej.

Polityczne przesilenie we Wschodniej Europie w roku 1989 i rozpad ZSRR na republiki w roku 1991 doprowadziły do końca Zimnej Wojny. Dużo się wtedy mówiło o "Nowym Światowym Ładzie" i "Dobrodziejstwie Pokoju".
Zamiast tego zobaczyliśmy całą serię barbarzyńskich wojen, poczynając od wojny Zachodu przeciw jego dawnemu sprzymierzeńcowi Irakowi, przez wojnę między Azerbejdżanem i Armenią w byłym ZSRR aż do potwornych wojen domowych w Somalii i byłej Jugosławii.

Kiedy tylko kończy się jedna militarna rywalizacja między siłami kapitalistycznymi natychmiast inna zajmuje jej miejsce. Wszędzie klasy panujące wiedzą, że wojna jest sposobem na zwiększenie ich wpływu i zaślepienie pracowników i chłopów nacjonalizmem.

Można potępiać i bać się wojen, nie przeciwstawiając się kapitalistycznemu ustrojowi. Ale w ten sposób nie można zakończyć wojen. Wojny są nieodłącznym skutkiem podziału społeczeństwa na klasy. Groźba ich wybuchu nigdy nie zostanie zażegnana przez błaganie istniejących władców o pokój. Wszelka broń powinna być wydarta na zawsze z ich rąk przez ruch, który walczy o obalenie ustroju opartego na klasach.

Nie rozumiały tego ruchy pacyfistyczne, które powstały w Europie i w Ameryce Północnej pod koniec lat siedemdziesiątych. Walczyły one o zaprzestanie wprowadzania pocisków "Cruise" i "Pershing", o jednostronne rozbrojenie, o zamrożenie produkcji nuklearnej. Wierzyli oni jednak, że walka o pokój może być prowadzona niezależnie od walki między kapitałem a pracą.

W ten sposób nie zmobilizowali oni klasy pracowniczej, to jest jedynej siły, która byłaby zdolna zatrzymać pęd do wywoływania wojen. Tylko socjalistyczna rewolucja może położyć kres okropnościom wojny.

Społeczność

Chcemy waszych minerałów