Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 21 gości.

Koncentracja produkcji i monopole

J. A. Hobson

W. I. Lenin: Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu - Rozdział I

PRZEDMOWA: http://www.1917.net.pl/?q=node/5744

***

W ciągu ostatnich lat 15-20, zwłaszcza po wojnie hiszpańsko-amerykańskiej (1898) i angielsko-burskiej (1899-1902), ekonomiczna a także polityczna literatura starego i nowego świata coraz to częściej zatrzymuje się na pojęciu «imperializm» dla scharakteryzowania przeżywanej przez nas epoki. W r. 1902 w Londynie i New Yorku ukazała się praca ekonomisty angielskiego, J. A. Hobsona: «Imperializm». Autor, stojący na stanowisku burżuazyjnego socjalreformizmu i pacyfizmu - na stanowisku jednorodnym, w istocie rzeczy, z obecnym stanowiskiem byłego marksisty K. Kautsky’ego - dał bardzo dobry i dokładny opis podstawowych ekonomicznych i politycznych cech szczególnych imperializmu. W r. 1910 w Wiedniu ukazała się praca austriackiego marksisty Rudolfa Hilferdinga: «Kapitał finansowy» (przekład rosyjski: Moskwa r. 1912). Pomimo błędu autora w kwestii teorii pieniądza i pomimo pewnej skłonności do pogodzenia marksizmu z oportunizmem praca ta stanowi w najwyższym stopniu cenną analizę teoretyczną «najnowszej fazy w rozwoju kapitalizmu» - tak brzmi podtytuł książki Hilferdinga. W gruncie rzeczy to, co się mówiło w ciągu ostatnich lat o imperializmie - zwłaszcza w mnóstwie artykułów na ten temat w czasopismach i gazetach, a także w rezolucjach, np. kongresów w Chemnitz i Bazylei, które odbyły się na jesieni r. 1912 - bodaj czy wykraczało poza krąg poglądów, wyłożonych albo raczej podsumowanych przez obu wymienionych autorów...

Postaramy się niżej wyłożyć pokrótce, w formie możliwie najpopularniejszej, związek i wzajemny stosunek pomiędzy podstawowymi specyficznymi cechami ekonomicznymi imperializmu. Nad nieekonomiczną stroną kwestii nie będziemy mogli zatrzymać się tak, jakby na to zasługiwała. Wykaz literatury i inne uwagi, które mogą interesować nie wszystkich czytelników, przeniesiemy na koniec broszury.

***

KONCENTRACJA PRODUKCJI I MONOPOLE

Ogromny wzrost przemysłu i uderzająco szybki proces skupiania produkcji w coraz to większych przedsiębiorstwach jest jedną z najbardziej charakterystycznych właściwości kapitalizmu. Najzupełniejsze i najdokładniejsze dane o tym procesie dają współczesne spisy przemysłowe.

W Niemczech np. na każdy tysiąc przedsiębiorstw przemysłowych było wielkich, czyli zatrudniających ponad 50 najemnych robotników, w 1882 r. - 3; w 1895 r. - 6 i w 1907 r. -9. Z każdych stu robotników przypadało na te przedsiębiorstwa: 22, 30 i 37. Ale koncentracja produkcji jest o wiele większa niż koncentracja robotników, ponieważ praca w wielkich zakładach jest o wiele wydajniejsza. Świadczą o tym dane o maszynach parowych i o motorach elektrycznych. Jeżeli weźmiemy to, co w Niemczech nazywają przemysłem w szerokim znaczeniu wyrazu, czyli łącznie z handlem, komunikacją itp., to otrzymamy następujący obraz. Wielkich zakładów jest 30.588 na 3.265.623, czyli zaledwie 0,9%. Robotników w nich - 5,7 mln na 14,4 mln, czyli 39,4%; koni parowych - 6,6 mln na 8,8 czyli 75,3%; siły elektrycznej - 1,2 mln kilowatów na 1,5 mln, czyli 77,2%.

Mniej niż jedna setna część przedsiębiorstw posiada przeszło 3/4 ogólnej ilości siły parowej i elektrycznej! Na 2,97 mln drobnych (do 5 robotników najemnych) przedsiębiorstw, stanowiących 91% ogólnej liczby przedsiębiorstw, przypada zaledwie 7% siły parowej i elektrycznej! Dziesiątki tysięcy wielkich przedsiębiorstw - to wszystko; miliony drobnych - to nic.

Zakładów zatrudniających 1.000 i więcej robotników było w Niemczech w 1907 roku - 586. Skupiały one prawie dziesiątą część (1,38 mln) ogólnej liczby robotników i prawie trzecią cześć (32%) ogólnej sumy siły parowej i elektrycznej[5]. Kapitał pieniężny i banki, jak zobaczymy, sprawiają, że ta przewaga garstki największych przedsiębiorstw staje się jeszcze bardziej przytłaczająca i przy tym w najbardziej literalnym znaczeniu tego wyrazu, tj. miliony drobnych, średnich i nawet części wielkich «przedsiębiorców» okazują się w rzeczywistości w zupełnej niewoli u kilku setek milionerów-finansistów.

W innym przodującym kraju współczesnego kapitalizmu, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, wzrost koncentracji produkcji jest jeszcze większy. Tutaj statystyka wyodrębnia przemysł w ścisłym znaczeniu tego wyrazu i grupuje zakłady według rozmiarów wartości produktu rocznego. W roku 1904 największych przedsiębiorstw, z produkcją wynoszącą 1 mln dol. i wyżej, było 1.900 (na 216.180, czyli 0,9%) - zatrudniały one 1,4 mln robotników (na 5,5 mln, czyli 25,6%), a ich produkcja wynosiła 5,6 miliarda (na 14,8 mlrd, czyli 38%). Po upływie 5 lat, w r. 1909, odpowiednie cyfry wynosiły: 3.060 przedsiębiorstw (na 268.491;- 1,1%) z 2,0 mln robotników (na 6,6; - 30,5 %) i 9,0 mlrd dol. produkcji (na 20,7 mlrd; - 43,8%)[6].

Prawie połowa całej produkcji wszystkich przedsiębiorstw kraju w rękach jednej setnej części ogólnej liczby przedsiębiorstw! I te trzy tysiące przedsiębiorstw-olbrzymów obejmuje 268 gałęzi przemysłu. Jest więc rzeczą jasną, że na pewnym szczeblu swego rozwoju koncentracja sama przez się doprowadza, rzec można, bezpośrednio do monopolu. Albowiem kilku dziesiątkom olbrzymich przedsiębiorstw łatwo jest dojść do wzajemnego porozumienia, z drugiej zaś strony, utrudnienie konkurencji, tendencja do monopolu rodzi się właśnie wskutek wielkich rozmiarów przedsiębiorstw. To przeobrażenie się konkurencji w monopol jest jednym z najważniejszych - jeżeli nie najważniejszym - zjawiskiem w ekonomice najnowszego kapitalizmu i należy zatrzymać się na nim bardziej szczegółowo. Z początku jednak musimy usunąć pewne możliwe nieporozumienie.

Statystyka amerykańska mówi: 3.000 przedsiębiorstw-olbrzymów w 250 gałęziach przemysłu. Wypada więc jak gdyby zaledwie po 12 największych przedsiębiorstw na każdą gałąź przemysłu.

Ale rzecz ma się inaczej. Nie w każdej gałęzi przemysłu istnieją wielkie przedsiębiorstwa; z drugiej zaś strony, niezmiernie ważną właściwością kapitalizmu, który osiągnął najwyższy stopień rozwoju, jest tak zwana kombinacja, czyli połączenie w jednym przedsiębiorstwie różnych gałęzi przemysłu, które bądź stanowią kolejne stopnie obróbki surowca (np. wytapianie surówki żelaza z rudy i przerabianie surówki na stal, a następnie może produkcja tych czy innych wyrobów gotowych ze stali) - bądź odgrywają względem siebie rolę pomocniczą (np. obróbka odpadków albo produktów pobocznych; produkcja przedmiotów służących do opakowania itp.).

«Kombinacja - pisze Hilferding - wyrównuje różnicę koniunktury i dlatego zapewnia kombinowanemu przedsiębiorstwu większą stałość stopy zysku. Po drugie, kombinacja prowadzi do usunięcia handlu. Po trzecie, umożliwia udoskonalenia techniczne, a zatem i otrzymanie zysku dodatkowego w porównaniu z przedsiębiorstwami «czystymi» (czyli niekombinowanymi). Po czwarte, wzmacnia pozycję przedsiębiorstwa kombinowanego w porównaniu z «czystym» - wzmacnia je w walce konkurencyjnej w czasie silnej depresji (zastoju w interesach, kryzysu), kiedy obniżenie cen surowca pozostaje w tyle za obniżeniem cen fabrykatów»[7].

Burżuazyjny ekonomista niemiecki Heymann, który poświęcił specjalną pracę opisowi przedsiębiorstw «mieszanych», czyli kombinowanych, w niemieckim przemyśle metalowym, mówi: «Czyste przedsiębiorstwa giną, zduszone przez wysokie ceny na materiały przy niskich cenach wyrobów gotowych». Powstaje taki obraz: «Z jednej strony, pozostały wielkie towarzystwa węglowe, wydobywające po kilka milionów ton węgla, mocno zorganizowane w swym syndykacie węglowym; dalej - ściśle z nimi związane wielkie odlewnie stali ze swoim syndykatem stalowym. Te przedsiębiorstwa-olbrzymy z roczną produkcją stali, wynoszącą 400.000 ton, z olbrzymią produkcją węgla i żelaza jak również gotowych wyrobów ze stali, z 10.000 robotników, którzy skoszarowani są w osadach fabrycznych, nieraz z własnymi kolejami i portami - te przedsiębiorstwa-olbrzymy - to typowi przedstawiciele niemieckiego przemysłu żelaznego. A koncentracja posuwa się coraz dalej i dalej. Poszczególne przedsiębiorstwa stają się coraz większe; coraz większa liczba przedsiębiorstw tej samej albo różnych gałęzi przemysłu skupia się w olbrzymie przedsiębiorstwa, dla których pół tuzina wielkich banków berlińskich stanowi i oparcie, i kierownictwo. W stosunku do przemysłu górniczego Niemiec została ściśle stwierdzona słuszność teorii Karola Marksa o koncentracji; w każdym razie dotyczy to kraju, w którym przemysł jest broniony przez cła ochronne i taryfy przewozowe. Przemysł górniczy Niemiec dojrzał do wywłaszczenia»[8].

Do takiego wniosku musiał dojść sumienny, co jest zjawiskiem wyjątkowym, ekonomista burżuazyjny. Należy zaznaczyć, że wyodrębnia on jak gdyby Niemcy specjalnie, wobec tego że przemysł niemiecki jest broniony przez wysokie cła ochronne. Ale okoliczność ta mogła jedynie przyśpieszyć koncentrację i tworzenie monopolistycznych zrzeszeń przedsiębiorców, karteli, syndykatów itp. Jest rzeczą niezmiernie ważną, że w kraju wolnego handlu, w Anglii, koncentracja także doprowadza do monopolu, chociaż nieco później i w innej może formie. Oto, co pisze profesor Hermann Levy w specjalnym studium o «Monopolach, kartelach i trustach» według danych o rozwoju ekonomicznym Wielkiej Brytanii:

«W Wielkiej Brytanii właśnie wielkie rozmiary przedsiębiorstw i ich wysoki poziom techniczny zawierają w sobie tendencję monopolistyczną. Z jednej strony, koncentracja doprowadziła do tego, że w przedsiębiorstwo trzeba wkładać olbrzymie sumy kapitału; dlatego nowe przedsiębiorstwa stają wobec coraz to większych wymagań w sensie rozmiarów potrzebnego na nie kapitału i to utrudnia ich powstawanie. A z drugiej strony (i ten punkt uważamy za ważniejszy), każde nowe przedsiębiorstwo, które chce dotrzymać kroku przedsiębiorstwom -olbrzymom, stworzonym przez koncentrację, musi wytwarzać tak wielki nadmiar produktów, że sprzedaż ich z zyskiem możliwa jest jedynie przy niezwykłym wzroście popytu, w przeciwnym zaś razie ten nadmiar produktów obniża ceny do poziomu niekorzystnego zarówno dla nowej fabryki jak i dla monopolistycznych związków». W Anglii zrzeszenia monopolistyczne przedsiębiorców, kartele i trusty, powstają przeważnie - w odróżnieniu od innych krajów, gdzie cła ochronne ułatwiają kartelizację - wówczas jedynie, kiedy liczba głównych konkurujących ze sobą przedsiębiorstw sprowadza się do «jakichś paru tuzinów». «Wpływ koncentracji na powstawanie monopolów w wielkim przemyśle ujawnia się tu w krystalicznie czystej postaci»[9].

Przed pół wiekiem, kiedy Marks pisał swój «Kapitał», wolna konkurencja wydawała się przytłaczającej większości ekonomistów «prawem natury». Urzędowa nauka usiłowała za pomocą zmowy przemilczania zabić dzieło Marksa, który dowiódł przez teoretyczną i historyczną analizę kapitalizmu, że wolna konkurencja rodzi koncentrację produkcji, a koncentracja ta na pewnym szczeblu swego rozwoju prowadzi do monopolu. Teraz monopol stał się faktem. Ekonomiści piszą góry ksiąg opisując poszczególne przejawy monopolu i twierdząc w dalszym ciągu chórem, że «marksizm jest obalony». Ale fakty - to rzecz uparta, jak mówi przysłowie angielskie, i chcąc nie chcąc trzeba się z nimi liczyć. Fakty dowodzą, że różnice pomiędzy poszczególnymi krajami kapitalistycznymi, np. pod względem protekcjonizmu czy wolnego handlu, warunkują jedynie nieistotne różnice co do formy monopolów albo co do czasu ich pojawienia się, natomiast powstawanie monopolów wskutek koncentracji produkcji w ogóle jest ogólnym i podstawowym prawem, właściwym współczesnemu stadium rozwoju kapitalizmu.

Dla Europy można dość ściśle ustalić chwilę ostatecznego zastąpienia starego kapitalizmu przez nowy: mianowicie - początek XX wieku. W jednej z najnowszych uogólniających prac z historii «powstawania monopolów» czytamy:

«Można przytoczyć z okresu przed rokiem 1860 poszczególne przykłady monopolów kapitalistycznych; można odkryć w nich zarodki tych form, które są tak zwykłe dzisiaj; ale to wszystko - to bezwzględnie przedhistoryczne czasy dla karteli. Rzeczywisty początek monopolów współczesnych przypada najwcześniej na lata sześćdziesiąte zeszłego wieku. Pierwszy wielki okres rozwoju monopolów rozpoczyna się od międzynarodowej depresji w latach siedemdziesiątych i ciągnie się do początku lat dziewięćdziesiątych... Jeżeli badać sprawę w skali europejskiej, to szczytowym punktem rozwoju wolnej konkurencji są lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Wówczas Anglia zakończyła budowę swojej organizacji kapitalistycznej starego stylu. W Niemczech organizacja ta rozpoczęła zdecydowaną walkę z rzemiosłem i przemysłem domowym i zaczęła stwarzać sobie własne formy istnienia...

Wielki przewrót zaczyna się od krachu r. 1873 albo raczej od depresji, która nastąpiła po nim i która - z ledwie dostrzegalną przerwą na początku lat 80-ych i z niezwykle silnym, ale krótkim ożywieniem około r. 1889 - wypełnia 22 lata europejskiej historii ekonomicznej... Podczas krótkiego okresu ożywienia w latach 1889- 1890 posługiwano się usilnie kartelami w celu wyzyskania koniunktury. Nieprzemyślana polityka podnosiła ceny jeszcze szybciej i jeszcze wyżej, aniżeli stałoby się to bez karteli, i prawie wszystkie te kartele zginęły bezsławną śmiercią «w mogile krachu». Minęło jeszcze pięć lat złych interesów i niskich cen, ale w przemyśle panował już nie dawny nastrój. Depresji nie uważano już za coś, co jest samo przez się zrozumiałe, widziano w niej jedynie pauzę przed nową pomyślną koniunkturą.

I oto ruch kartelowy wstąpił w swą drugą epokę. Ze zjawiska przemijającego kartele stają się jedną z podstaw całego życia gospodarczego. Zdobywają one jedną dziedzinę przemysłu po drugiej, a przede wszystkim produkcję surowców. Już w początku lat dziewięćdziesiątych kartele wyrobiły sobie w organizacji syndykatu koksowego, na wzór którego stworzony został syndykat węglowy, taką technikę kartelową, poza którą ruch właściwie się nie posunął. Wielkie ożywienie w końcu XIX wieku i kryzys lat 1900-1903 stoją - przynajmniej w przemyśle górniczym i hutniczym - po raz pierwszy całkowicie pod znakiem karteli. I jeżeli wówczas wydawało się to jeszcze czymś nowym, to teraz dla szerokiej świadomości społecznej stało się rzeczą samą przez się zrozumiałą, że wielkie działy życia gospodarczego z reguły wyjęte są spod działania wolnej konkurencji»[10].

Tak więc, oto główne wyniki historii monopolów: 1) lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte - to najwyższy, krańcowy szczebel rozwoju wolnej konkurencji. Zaledwie dostrzegalne zarodki monopolów. 2) Po kryzysie r. 1873 - szerokie pasmo rozwoju karteli, ale stanowią one jeszcze wyjątek. Są jeszcze nietrwałe. Są jeszcze zjawiskiem przemijającym. 3) Ożywienie w końcu XIX wieku i kryzys lat 1900-1903: kartele stają się jedną z podstaw całego życia gospodarczego. Kapitalizm przeistoczył się w imperializm.

Kartele umawiają się co do warunków sprzedaży, terminów płatności itd. Dzielą pomiędzy siebie tereny zbytu. Określają ilość wytwarzanych produktów. Ustanawiają ceny. Dzielą pomiędzy poszczególne przedsiębiorstwa zysk itd.

Liczbę karteli w Niemczech określano w przybliżeniu na 250 w r. 1896 i na 385 w r. 1905, przy czym brało w nich udział około 12.000 zakładów[11]. Wszyscy jednak przyznają, że cyfry te są pomniejszone. Z przytoczonych wyżej danych niemieckiej statystyki przemysłowej r. 1907 widać, że nawet 12.000 największych przedsiębiorstw obejmuje na pewno przeszło połowę ogólnej ilości siły parowej i elektrycznej. W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej liczbę trustów określano w r. 1900 na 185; w r. 1907 - na 250. Statystyka amerykańska dzieli wszystkie przedsiębiorstwa przemysłowe na należące do poszczególnych jednostek, do firm i do korporacji. Do tych ostatnich należało w r. 1904 - 23,6%, w r. 1909 - 25,9%, czyli przeszło ćwierć ogólnej liczby przedsiębiorstw. Robotników w tych zakładach było 70,6% w r. 1904 i 75,6%, trzy czwarte ogólnej liczby, w r. 1909; rozmiary produkcji były: 10,9 i 16,3 miliarda dolarów, czyli 73,7% i 79,0% ogólnej sumy.

W rękach karteli i trustów skupia się często siedem - osiem dziesiątych całej produkcji danej gałęzi przemysłu. Reńsko-Westfalski syndykat węglowy przy założeniu w r. 1893 koncentrował 86,7% całej produkcji węgla w okręgu, a w r. 1910 już 95,4%[12]. Powstający w ten sposób monopol zapewnia olbrzymie dochody i prowadzi do tworzenia jednostek technicznowytwórczych o kolosalnych rozmiarach. Słynny trust naftowy w Stanach Zjednoczonych («Standard Oil Company») został założony w r. 1900. «Jego kapitał wynosił 150 mln dolarów. Wypuszczono akcji zwykłych w sumie 100 mln i uprzywilejowanych w sumie 106 mln. Właścicielom tych ostatnich wypłacono dywidendy w latach 1900-1907: 48, 48, 45, 44, 36, 40, 40, 40%, ogółem 367 mln dolarów. Od r. 1882 do 1907 otrzymano czystego zysku 889 mln dol.; z tego 606 mln wypłacono w postaci dywidendy, reszta zaś poszła na kapitał rezerwowy»[13]. «We wszystkich przedsiębiorstwach trustu stalowego («United States Steel Corporation») było w r. 1907 co najmniej 210.180 robotników i urzędników. Największe przedsiębiorstwo niemieckiego przemysłu górniczego - Gelsenkircheńskie Towarzystwo Górnicze («Gelsenkirchener Bergwerksgesellschaft») zatrudniało w 1908 r. 46.048 robotników i urzędników»[14]. Już w r. 1902 «trust stalowy» produkował 9 mln ton stali[15]. Jego produkcja stali wynosiła w r. 1901 - 66,3%, a w 1908 r. - 56,1% całej produkcji stali w Stanach Zjednoczonych[16]; wydobycie rudy - 43,9 i 46, 3% w tych samych latach.

Sprawozdanie amerykańskiej komisji rządowej w sprawie trustów mówi: «Ich przewaga nad konkurentami opiera się na wielkich rozmiarach ich przedsiębiorstw i na ich doskonałym wyposażeniu technicznym. Trust tytoniowy od chwili swego założenia dokładał wszelkich starań, aby wszędzie w szerokich rozmiarach zastępować pracę ręczną przez maszynową. W tym celu zakupywał wszystkie patenty, mające jakikolwiek związek z obrabianiem tytoniu, i wydawał na to olbrzymie sumy. Wiele patentów z początku nie nadawało się do zużytkowania i inżynierowie trustu musieli nadal nad nimi pracować. W końcu r. 1906 utworzono dwie filie wyłącznie w celu skupywania patentów. W tym samym celu trust założył własne odlewnie, fabryki maszyn i warsztaty reparacyjne. Jeden z tych zakładów w Brooklinie zatrudnia przeciętnie 300 robotników; tutaj odbywają się doświadczenia z wynalazkami w dziedzinie wyrobu papierosów, małych cygar, tabaki, cyny płatkowej do pakowania, pudełek itd.; tutaj też udoskonala się wynalazki»[17]. «Inne trusty również trzymają u siebie na służbie tak zwanych «developping engineers» (inżynierów dla rozwoju techniki), których zadanie polega na wynajdywaniu nowych sposobów produkcji i wypróbowywaniu udoskonaleń technicznych. Trust stalowy wypłaca swym inżynierom i robotnikom wysokie premie za wynalazki mogące podnieść technikę lub obniżyć koszty produkcji»[18].

W podobny sposób zorganizowana jest sprawa udoskonaleń technicznych w niemieckim wielkim przemyśle, np. w chemicznym, który tak potężnie rozwinął się w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Proces koncentracji produkcji już około r. 1908 stworzył w tym przemyśle dwie główne «grupy», które na swój sposób także zbliżały się do monopolu. Z początku grupy te były «dwuprzymierzami» dwóch par wielkich fabryk, każda z kapitałem 20-21 milionów marek: z jednej strony, fabryka farb dawniej Meistera w Hoechst i Casseli we Frankfurcie nad Menem, z drugiej strony, fabryka aniliny i sody w Ludwigshafen i dawniej Bayera w Elberfeldzie. Następnie w r. 1905 jedna grupa, a w 1908 r. druga porozumiały się każda z jeszcze jedną wielką fabryką. Powstały w ten sposób dwa «trójprzymierza», każde z kapitałem 40-50 mln marek, i pomiędzy tymi «związkami» rozpoczęło się już «zbliżenie», «umowy» co do cen itd.[19]

Konkurencja przeistacza się w monopol. Wynika stąd olbrzymi postęp w uspołecznieniu produkcji. Między innymi uspołecznia się też proces wynalazków i udoskonaleń technicznych.

To już zupełnie co innego niż dawna wolna konkurencja rozdrobnionych i nic o sobie wzajemnie nie wiedzących właścicieli, produkujących dla zbytu na nieznanym rynku. Koncentracja doszła do tego, że można obliczyć w przybliżeniu wszystkie źródła surowców (np. obszary zawierające rudę żelazną) w danym kraju, a nawet, jak zobaczymy, w szeregu krajów na całym świecie. Takiego obliczenia nie tylko się dokonuje, ale źródła te zostają zagarnięte w jedne ręce przez olbrzymie związki monopolistyczne. Dokonuje się w przybliżeniu obliczenia rozmiarów rynku, który «dzielą» pomiędzy siebie, według umowy, te związki. Monopolizuje się wykwalifikowane siły robocze, najmuje się najlepszych inżynierów, zagarnia się drogi i środki komunikacji - koleje w Ameryce, towarzystwa żeglugi w Europie i w Ameryce. Kapitalizm w swym stadium imperialistycznym bezpośrednio doprowadza do najwszechstronniejszego uspołecznienia produkcji, wciąga, że tak powiem, kapitalistów, wbrew ich woli i świadomości, do jakiegoś nowego porządku społecznego, przejściowego od całkowitej wolności konkurencji do całkowitego uspołecznienia.

Produkcja staje się społeczna, ale przywłaszczanie pozostaje prywatne. Społeczne środki produkcji pozostają prywatną własnością niewielkiej liczby osób. Ogólne ramy formalnie uznawanej wolnej konkurencji utrzymują się, a ucisk całej ludności przez nielicznych monopolistów staje się sto razy cięższy, dotkliwszy, nieznośniejszy.

Ekonomista niemiecki Kestner poświęcił specjalną pracę «walce pomiędzy kartelami a postronnymi», tj. przedsiębiorcami nie należącymi do karteli. Nazwał tę pracę: «Przymus należenia do organizacji», gdy tymczasem należałoby oczywiście, żeby nie upiększać kapitalizmu, mówić o przymusie podporządkowania się związkom monopolistów. Jest rzeczą pouczającą spojrzeć po prostu chociażby na spis środków współczesnej, najnowszej, cywilizowanej walki o «organizację», do których uciekają się związki monopolistów: 1) pozbawienie surowców («... jeden z najważniejszych sposobów zmuszania do wstępowania do kartelu»); 2) pozbawienie siły roboczej za pomocą «aliansów» (czyli umów kapitalistów ze związkami robotniczymi co do tego, żeby robotnicy przyjmowali pracę tylko w przedsiębiorstwach skartelizowanych); 3) pozbawienie dowozu; 4) pozbawienie zbytu; 5) umowa z nabywcą co do prowadzenia stosunków handlowych wyłącznie z kartelami; 6) planowe obniżanie cen (dla rujnowania «postronnych», tj. przedsiębiorstw nie podporządkowujących się monopolistom, wydaje się miliony na to, żeby przez pewien czas sprzedawać poniżej kosztów własnych: w przemyśle benzynowym bywały przykłady obniżania cen z 40 do 22 marek, czyli prawie o połowę!); 7) pozbawienie kredytu; 8) ogłoszenie bojkotu.

Mamy tu przed sobą już nie walkę konkurencyjną przedsiębiorstw drobnych i wielkich, zacofanych pod względem technicznym i przodujących pod względem technicznym. Mamy przed sobą zduszenie przez monopolistów tego, kto nie podporządkowuje się monopolowi, jego uciskowi, jego samowoli. Oto, jak odbija się ten proces w świadomości burżuazyjnego ekonomisty:

«Nawet w dziedzinie działalności czysto gospodarczej - pisze Kestner - odbywa się pewne przesunięcie od działalności handlowej w dawnym znaczeniu do organizatorsko-spekulacyjnej. Największym powodzeniem cieszy się nie kupiec, który na podstawie swego doświadczenia technicznego i handlowego orientuje się najdokładniej w potrzebach nabywców, potrafi znaleźć i że tak powiem, skutecznie «obudzić» popyt, znajdujący się w stanie utajonym, lecz spekulacyjny geniusz (?!), umiejący z góry obliczyć lub choćby tylko wyczuć rozwój organizacyjny, możliwość pewnych związków pomiędzy poszczególnymi przedsiębiorstwami i bankami»...

W tłumaczeniu na ludzki język znaczy to: rozwój kapitalizmu doprowadził do tego, że jakkolwiek produkcja towarowa po dawnemu «panuje» i jest uważana za podstawę całego gospodarstwa, to w rzeczywistości jest ona już podważona i największe zyski dostają się «geniuszom» machinacji finansowych. U podstawy tych machinacji i oszustw leży uspołecznienie produkcji, ale olbrzymi postęp ludzkości, której wysiłki doprowadziły do tego uspołecznienia, idzie na korzyść ... spekulantom. Zobaczymy niżej, jak «na tej podstawie» mieszczańsko-reakcyjna krytyka kapitalistycznego imperializmu marzy o powrocie wstecz, do «wolnej», «pokojowej», «uczciwej» konkurencji.

«Długotrwałą zwyżkę cen, jako rezultat utworzenia karteli - mówi Kestner - dotąd spotykało się tylko w dziedzinie najważniejszych środków produkcji, zwłaszcza węgla kamiennego, żelaza, potasu; i przeciwnie, nigdy nie spotykało się jej w dziedzinie gotowych produktów. Związane z tym zwiększenie dochodowości również ograniczało się do przemysłu produkującego środki produkcji. Spostrzeżenie to należy jeszcze uzupełnić przez fakt, że przemysł obrabiający surowce (a nie półfabrykaty) nie tylko ciągnie korzyści w postaci wysokich zysków wskutek utworzenia karteli, z uszczerbkiem dla przemysłu zajmującego się dalszym przetwarzaniem półfabrykatów, ale zajął względem tego przemysłu określone stanowisko panujące, nieznane przy wolnej konkurencji»[20].

Podkreślone przez nas słowa wykazują sedno sprawy, które tak niechętnie i tak rzadko uznają burżuazyjni ekonomiści i od którego tak gorliwie usiłują się wykręcić i odżegnać współcześni obrońcy oportunizmu z K. Kautsky’m na czele. Stanowisko panujące i związana z nim przemoc - oto, co jest typowe dla «najnowszej fazy w rozwoju kapitalizmu», oto, co z konieczności musiało wyniknąć i wynikło z utworzenia wszechmocnych monopolów ekonomicznych.

Przytoczymy jeszcze jeden przykład gospodarowania karteli. Tam gdzie można zagarnąć w swe ręce wszystkie albo główne źródła surowca, powstawanie karteli i tworzenie monopolów jest szczególnie łatwe. Ale błędem byłoby sądzić, że monopole nie powstają również w innych gałęziach przemysłu, gdzie zagarnięcie źródeł surowca jest niemożliwe. W przemyśle cementowym surowiec znajduje się wszędzie. Ale i ten przemysł w Niemczech jest silnie skartelizowany. Fabryki zjednoczyły się w okręgowe syndykaty: Południowo-Niemiecki, Reńsko-Westfalski itd. Ustalono ceny monopolowe: 230-280 marek za wagon, przy kosztach własnych wynoszących 180 marek! Przedsiębiorstwa dają 12-16% dywidendy, przy czym nie należy zapominać, że «geniusze» współczesnej spekulacji umieją skierowywać do swych kieszeni wielkie sumy zysków oprócz tych, które rozdziela się jako dywidendę. Ażeby usunąć konkurencję tak dochodowego przemysłu, monopoliści dopuszczają się nawet takich sztuczek: rozpowszechnia się fałszywe pogłoski o złym stanie przemysłu, drukuje się anonimowe ogłoszenia w gazetach: «Kapitaliści! strzeżcie się wkładać kapitały w przedsiębiorstwa cementowe»; wreszcie skupują zakłady «postronnych» (czyli nie biorących udziału w syndykatach), płacą im «odstępnego» 60-80-150 tys. marek[21]. Monopol toruje sobie drogę wszędzie i wszelkimi sposobami, poczynając od «skromnej» wypłaty odstępnego i kończąc na amerykańskim «stosowaniu» dynamitu względem konkurenta.

Usunięcie kryzysów przez kartele - to bajka burżuazyjnych ekonomistów, dążących do upiększenia kapitalizmu wszelkimi sposobami. Przeciwnie, monopol powstający w niektórych gałęziach przemysłu wzmaga i zaostrza chaotyczność właściwą produkcji kapitalistycznej w jej całokształcie. Niewspółmierność w rozwoju rolnictwa i przemysłu, charakterystyczna dla kapitalizmu w ogóle, staje się jeszcze większa. Uprzywilejowane położenie, w jakim znajduje się najbardziej skartelizowany, tak zwany ciężki przemysł, zwłaszcza węgiel i żelazo, doprowadza w pozostałych gałęziach przemysłu «do jeszcze ostrzejszego braku planowości» jak to przyznaje Jeidels, autor jednej z najlepszych prac o «stosunku wielkich banków niemieckich do przemysłu»[22].

«Im bardziej jest rozwinięte gospodarstwo narodowe - pisze Lief mann, zajadły obrońca kapitalizmu - tym bardziej zwraca się ono do bardziej ryzykownych albo zagranicznych przedsiębiorstw, do takich, które wymagają dłuższego czasu dla swego rozwoju, albo wreszcie do takich, które mają wyłącznie znaczenie lokalne»[23]. Zwiększenie ryzyka związane jest koniec końcem z olbrzymim zwiększeniem kapitału, który że tak powiem, przelewa się przez brzegi, płynie za granicę itd. A wraz z tym spotęgowany i szybki wzrost techniki przynosi coraz więcej elementów niewspółmierności pomiędzy rozmaitymi stronami gospodarstwa narodowego, chaotyczności i kryzysów. «Prawdopodobnie - zmuszony jest przyznać ten sam Liefmann - w niedalekiej przyszłości ludzkość oczekują znów wielkie przewroty w dziedzinie techniki, których wpływ odbije się również na organizacji gospodarstwa narodowego» (elektryczność, lotnictwo). «Zazwyczaj i z reguły w takich czasach gruntownych zmian ekonomicznych rozwija się silna spekulacja»...[24]

A kryzysy - wszelkiego rodzaju, najczęściej ekonomiczne, ale nie tylko ekonomiczne - z kolei ogromnie wzmagają tendencję do koncentracji i do monopolu. Oto nadzwyczaj pouczające rozumowanie Jeldelsa o znaczeniu kryzysu r. 1900, kryzysu, który jak wiemy, odegrał rolę punktu zwrotnego w historii najnowszych monopolów:

«Kryzys r. 1900 zastał obok olbrzymich przedsiębiorstw w głównych gałęziach przemysłu jeszcze dużo przedsiębiorstw o organizacji, według teraźniejszych pojęć, przestarzałej, przedsiębiorstw «czystych» (tj. niekombinowanych), «wzniesionych w górę na fali ożywienia przemysłowego. Spadek cen, obniżenie się popytu doprowadziły te «czyste» przedsiębiorstwa do tak rozpaczliwego stanu, jaki albo wcale nie dotknął olbrzymich przedsiębiorstw kombinowanych, albo też dotknął je na czas bardzo krótki. Wskutek tego kryzys r. 1900 w nieporównanie większym stopniu doprowadził do koncentracji przemysłowej, aniżeli kryzys r. 1873: ten ostatni także wytworzył pewien dobór najlepszych przedsiębiorstw, ale przy ówczesnym poziomie techniki dobór ten nie mógł doprowadzić do monopolu przedsiębiorstw, które potrafiły zwycięsko wyjść z kryzysu. Taki właśnie długotrwały monopol, a przy tym w wysokim stopniu, posiadają olbrzymie przedsiębiorstwa teraźniejszego przemysłu metalowego i elektrycznego, dzięki swojej bardzo skomplikowanej technice, daleko przeprowadzonej organizacji, potędze swego kapitału, a następnie w mniejszym stopniu również przedsiębiorstwa przemysłu budowy maszyn, pewnych gałęzi przemysłu metalowego, komunikacji itp.»[25]

Monopol - oto ostatni wyraz «najnowszej fazy w rozwoju kapitalizmu». Ale nasze wyobrażenia o rzeczywistej sile i znaczeniu współczesnych monopolów byłyby zupełnie niedostateczne, niepełne i pomniejszone, gdybyśmy nie wzięli pod uwagę roli banków.

Przypisy:

[5] Zestawienie liczb według Annalen des Deutschen Reichs, 1911, Zahn, S. 165-169.

[6] Statistical Abstract of the United States. 1912. p. 202.

[7] «Das Finanzkapital», tłum. ros., str. 286-287.

[8] Hans Gideon Heymann: «Die gemisditen Werke im deutschen Großeisengewerbe», Stuttgart 1904, S. 256, 278.

[9] Hermann Levy: «Monopole, Kartelle und Trusts». Jena 1909. S. 286, 290, 298.

[10] Th. Vogelstein: «Die finanzielle Organisation der kapitalistischen Industrie und die Monopolbildungen» w «Grundriß derSozialökonomie», VI Abt., Tub. 1914, S. 222 f. Porówn. tego samego autora: «Kapitalistische Organisationsformen in der modernen Großindustrie», Bd. I, «Organisationsformen der Eisenindustrie und der Textilindustrie in England und Amerika». Lpz. 1910.

[11] Dr. Riesser: «Die deutschen Großbanken und ihre Konzentration im Zusammenhange mit der Entwicklung der Gesamtwirtschaft in Deutschland», 4. Auflage, 1912, S. 148-149. - R. Liefmann: «Kartelle und Trusts und die Weiterbildung der volkswirtschaftlichen Organisation». 2. Aufl., 1910, S. 25.

[12] Dr. Fritz Kestner: «Der Organisationszwang. Eine Untersuchung uber die Kampfe zwischen Kartellen und Außenseitern». Brl. 1912, S. II.

[13] R. Liefmann: «Beteiligungs- und Finanzierungsgesellschaften. Eine Studie uber den modernen Kapitalismus und das Erfektenwesen». 1. Aufl., Jena 1909, S. 212.

[14] Ibidem, S. 218.

[15] Dr. S. Tschierschky: «Kartelle und Trusts», Góttingen 1903, S. 13.

[16] Th. Yogelstein: «Organisationsformen», S. 275.

[17] Report of the Commission of Corporations on the Tobacco Industry, Washington 1909, p. 266 - cytowane podług książkiDr. P. Tafela: «Die nordamerikanischen Trusts und ihre Wirkungen auf den Fortschritt der Technik», Stuttg. 1913, S. 48.

[18] Ibidem, p. 48, 49.

[19] Riesser, l. c., S. 547 i 548, wyd. 3. Gazety donoszą (czerwiec 1916 r.) o nowym olbrzymim truście, obejmującym przemysł chemiczny Niemiec.

[20] Kestner, l. c., S. 254.

[21] «Zement» von L. Eschwege. «Die Bank», 1909, i, S. 115 i nast.

[22] Jeidels: «Das Verhaltnis der deutschen Großbanken zur Industrie, mit besonderer Berucksichtigung der Eisenindustie». Lpz. 1905, S. 271.

[23] Liefmann: «Beteiligungs- und Finanzierungsgesellschaften», S. 434.

[24] Ibidem, S. 466.

[25] Jeidels: l. c., S. 108.

ROZDZIAŁ II http://www.1917.net.pl/?q=node/5842

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna