Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 5 gości.

"Financial Times": kryzysowi winien tani i łatwo dostępny kredyt + komentarz WR

but.jpg

Utopiści w USA i eurostrefie forsują fundamentalistyczne rozwiązania nie rozumiejąc, że źródłem obecnego fiskalnego kryzysu nie są nadmierne wydatki państwa, lecz ekspansja taniego kredytu - pisze w środę publicysta "Financial Times" Martin Wolf.

"Tani kredyt prowadzi w konsekwencji do fiskalnych kryzysów" - zaznaczył.

W swoim artykule Wolf wskazuje, iż ekspansja kredytu prywatnego zwykle idzie w parze z narastaniem długu publicznego. Powodem złej sytuacji finansów publicznych wielu państw nie jest - jego zdaniem - wysoki koszt ratowania sektora bankowego, tylko załamanie się aktywności gospodarczej, a co za tym idzie przychodów budżetu z podatków.

Banki nie tyle są przyczyną złej kondycji fiskalnej niektórych rządów, co ponoszą jej konsekwencje. Zły stan finansów państwa szkodzi im częściowo dlatego, że są posiadaczami dużej ilości krajowego długu publicznego, a po części dlatego, że liczą na fiskalne wsparcie ze strony rządu - zaznaczył.

"Gwałtowny krach kredytowego boomu sektora prywatnego (gospodarstw domowych i firm prywatnych - PAP) doprowadził wprost do załamania się rządowych przychodów i wzrostu wydatków publicznych. USA, Wielka Brytania, Hiszpania i Irlandia są tego przykładami" - tłumaczy.

"Zachodzi ścisły związek pomiędzy zadłużeniem sektora prywatnego i publicznego. W niektórych państwach, zwłaszcza Grecji, łatwo dostępny kredyt doprowadził do wzrostu długu sektora publicznego. W innych, jak np. we Włoszech, skłonił rządy do odwrócenia uwagi od redukcji długu publicznego" - dodaje.

Tych, którzy rozwiązanie widzą w radykalnym obcięciu wydatków państwa, Wolf nazywa utopistami. W USA zalicza do nich Republikanów przeciwnych wyższym podatkom i wzrostowi zadłużenia państwa w sytuacji, gdy rząd zbliża się do określonego w prawie limitu zaciągania długu w celu finansowania wydatków. W Europie utopistami są zwolennicy wspólnej waluty, którzy występują przeciwko transferom finansowym do państw takich jak Grecja i Portugalia, uważając, że ich rządy są nieodpowiedzialne i powinny ponieść karę.

Obie postawy łączy - według Wolfa - fundamentalistyczna postawa "Fiat justitia, et pereat mundus" - niech świat przepadnie, byle tylko sprawiedliwości stało się zadość.

"Pogląd jastrzębi z Partii Republikańskiej w USA oraz niemieckich i holenderskich jastrzębi w Europie, w myśl którego kryzys ma podłoże fiskalne, jest niesłuszny. Łatwy kredyt prowadzi do fiskalnych kryzysów (...) Fiskalne kryzysy, które obserwujemy, są spuścizną po ekscesach zadłużania się publicznego i prywatnego sektora ostatnich dekad" - stwierdził publicysta "FT".

Czasy, w których żyjemy wymagają - zdaniem Wolfa - odwagi i mądrości, ponieważ konsekwencje złych decyzji mogą być dalekosiężne:

"USA mogą być bliskie popełnienia jednego z największych, a zarazem najmniej potrzebnych błędów finansowych w historii świata (zablokowania rządowi możliwości zaciągania długu, a tym samym zmuszenia go do cięć - PAP), zaś eurostrefa może być na krawędzi fiskalnego i finansowego kryzysu, który unicestwi nie tylko płynność ważnych państw, ale także unię walutową i w najgorszym razie znaczną część europejskiego projektu" - przestrzegł publicysta.

Komentarz WR

Spostrzeżenia Wolfa są oczywiście słuszne z rachunkowego punktu widzenia i świadczą o lepszym zrozumieniu społecznego charakteru procesów ekonomicznych niż w przypadku liberalnych dogmatyków. Autor rozważań ani słowem nie wspomina jednak o wbudowanym w system kapitalistyczny mechanizmie kryzysowym, wynikającym z samej jego natury - sprzeczności klasowych i walki o podział wartości dodatkowej, toczącej się miedzy „kapitałem” i „pracą”.

Gdyby nagle zabrakło taniego kredytu umożliwiającego szerokim rzeszom społeczeństwa zwiększanie konsumpcji, automatycznie spadłby popyt na dobra powszechnego użytku, a w konsekwencji ich produkcja i dalej zapotrzebowanie na nowe środki produkcji (dobra inwestycyjne). Automatycznie zmniejszeniu uległyby zyski kapitalistów. Nieuchronny w przypadku ograniczenia skali produkcji wzrost bezrobocia skutkowałby kolejnym ograniczeniem konsumpcji, produkcji i zysków – i tak w kółko.

Tani kredyt przez dekady chronił interesy kapitału, ponieważ umożliwiał podtrzymanie wysokiego popytu konsumpcyjnego, a zarazem ograniczał presję na wzrost płac, czyli chronił zyski kapitalistów. Robotnik w krajach rozwiniętych myśląc o zakupie nowego samochodu ma da wyjścia: albo walczyć o podwyżkę płac, ograniczając tym samym zyski kapitału, albo skorzystać z taniego kredytu, który w małych ratach miesięcznych jest do udźwignięcia przez domowy budżet. Zakup na kredyt zwiększa cenę płaconą za samochód przez robotnika (cena samochodu plus odsetki od kredytu) lecz nie wpływa ujemnie na zyski kapitalisty, który nie musi podnosić płac. Zakup na kredyt generuje dodatkowo zyski dla kapitału finansowego (banków). Podsumowując – kiedy zabraknie taniego kredytu, pojawi się silniejsza presja na wzrost płac. Jeśli kapitał oprze się tej presji zobaczymy najstraszliwszą w dziejach świata recesję, gigantyczne bezrobocie i dramaty społeczne. Wówczas stary system zachwieje się w posadach. Do ataku przystąpią komuniści zaś kapitał będzie szukał ratunku w faszystach – czyli powtórka z lat 30-tych ubiegłego wieku. Wtedy też wszystko zaczęło się od krachu na Wall Street i Wielkiej Depresji.

Społeczność

Lenin001