Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Tadeusz Szymański: Gwardia Ludowa - armia zbrojnego czynu

GL.jpg

60 lat temu [tekst pisany w 2002 r. – przyp.red.] została powołana do życia organizacja wojskowa Gwardia Ludowa. Nie była ona pierwszą lewicową organizacją, która zainicjowała walkę zbrojną z okupantem. Przy okazji obchodów 60-lecia GL warto o tym przypomnieć.
 
Osobiście już w październiku 1941 roku przystąpiłem do organizowania jednego z oddziałów działającej na Lubelszczyźnie Robotniczo-Chłopskiej Organizacji Bojowej. Gdy w 1941 roku rozpocząłem swoją działalność konspiracyjną na terenie powiatu kraśnickiego, RChOB liczyła około 1000 osób. W gminach: Trzydnik, Karpiówka, Zakrzówek, Dzierzkowice, Grabówka, Świeciechów, Rzerzyca i innych miejscowościach. W kwietniu 1942 r. grupy bojowe RChOB wstąpiły do oddziałów Gwardii Ludowej. Nawiązały również współpracę z Batalionami Chłopskimi i innymi organizacjami o zabarwieniu lewicowym. W tym miesiącu wstąpiłem do Polskiej Partii Robotniczej i stałem się żołnierzem Gwardii Ludowej. Do oddziałów partyzanckich GL zgłaszali się wciąż nowi ochotnicy, najczęściej bez broni więc głównym naszym zadaniem było zdobywanie broni na wrogu. Partyzant zdobywał karabin często za cenę swego życia. W tym początkowym okresie organizowania się oddziałów, grup wypadowych marzeniem każdego z nas było zdobyć broń. Pierwsi działacze - dowódcy oddziałów partyzanckich Gwardii Ludowej, a później Armii Ludowej: Aleksander Szymański "Ali", Mieczysław Moczar "Mietek", Paweł Dąbek, Stanisław Szot "Kot", Michał Wójtowicz "Zygmunt", Wacław Czyżewski "Im", Jan Wyderkowski "Grab" i wielu innych, których tu nie sposób wymienić, pozyskali na Lubelszczyźnie bazę społeczną, dzięki której powstał tu największy ruch oporu. Rosła liczba oddziałów partyzanckich. W latach 1942-1943 trwa porządkowanie struktur organizacyjnych. na przykład w powiecie kraśnickim zorganizowano 12 dowództw gminnych. Ogółem w marcu 1943 roku na ogólny stan 1500 gwardzistów, w garnizonach powstało 40 dowództw gminnych. Przy poszczególnych jednostkach garnizonowych utworzono sekcje bojowe, przeznaczone do zadań dywersyjnych. Wspomniałem już wyżej, że zasadniczym hamulcem rozwoju jednostek garnizonowych i oddziałów leśnych, oprócz braku przeszkolonych kadr, był brak broni. O ile oddziały polowe, przeprowadzając różne akcje zdobywały broń i miały jako takie uzbrojenie, w jednostkach garnizonowych w tym czasie uzbrojonych było zaledwie 10-12 proc. gwardzistów.
 
Na terenie lubelskiego V Okręgu działały oddziały: Feliksa Kozyry ("Błyskawicy"), Aleksandra Ligęzy ("Armaty"), Konstantego Mastalerza ("Starego"), oddz. im. Mickiewicza Leona Plichty ("Wrony"), Władysława Skrzypka ("Orła"-'Grzybowskiego"), Aleksandra Szymańskiego ("Bogdana"), Edwarda Gronczewskiego ("Przepiórki"), Herzenberger-Lemiszewskiego ("Karola"). Na terenie IV Okręgu operowały oddziały: Teodora Albrechta ("Fiedi"), Mikołaja Melucha ("Koli"), Jana Wójtowicza (°Maćka"), Stanistawa Gajusia ("Stacha"), Jana Bakuma ("Janusza"), oddz. im. Czapajewa, grupa Osetyńców, grupa Ryszarda Postowicza ("Murzyna") i inne. Był to rok "czynu zbrojnego", w czasie którego setki żołnierzy Gwardii Ludowej prowadziło codzienną zażartą walkę z okupantem. Przeprowadzono w tym okresie ponad 300 akcji. W lutym 1943 roku oddział, później przeistoczony w Grupę Operacyjną im. Tadeusza Kościuszki, pod dowództwem Grzegorza Korczyńskiego ("Grzegorza") wyruszał w rejon lasów zamojskich i biłgorajskich w celu obrony wysiedlanej ludności. W skład tej Grupy Operacyjnej wchodziły: oddział kadrowy im. Kościuszki pod dowództwem Andrzeja Flisa ("Maksyma"), oddział im. Dąbrowskiego pod dowództwem Antoniego Palenia - (`Jastrzębia"), oddział ochrony sztabu Grupy Operacyjnej pod dowództwem Jana Chojny, samodzielny pluton pod dowództwem Cieńcowa oraz istniejące tam oddziały im. Kotowskiego pod dowództwem Miszki "Tatara", oddz. im. Szczorsa pod dowództwem Wasyla Wotodina i oddz. im. B. Joselewicza pod dowództwem Forsta. Grupa ta, oprócz wielu przeprowadzonych akcji bojowych zorganizowała szereg placówek, m.in. w Krasnobrodzie, Bukowinie, Terespolu, Chmielniku, Babinach, Księżopolu. W 1943 r. walka Gwardii Ludowej przybrała charakter masowy. Szybko rozwijały się oddziały leśne i jednostki garnizonowe. W tej sytuacji dowódca obwodu "Mietek" wydaje w sierpniu 1943 r. rozkaz o tworzeniu większych jednostek partyzanckich, a mianowicie batalionów, na których bazie powstają brygady. Działalność bojowa GL oraz rosnąca jej popularność wśród ludności wywołały zaniepokojenie nie tylko okupanta hitlerowskiego, ale także i polskich politycznych przeciwników. Toteż Gwardia Ludowa w okresie 1942-1943 odniosła w walce wiece sukcesów, ale i sporo porażek. 4 listopada 1942 roku w Ludmiłówce w powiecie kraśnickim, zdradziecko zamordowano czterech członków sztabu z oddziału "Grzegorza". 4 kwietnia 1943 r. dowództwo Grupy Operacyjnej im. T Kościuszki po długim marszu przez lasy biłgorajskie zakwaterowało się w leśniczówce Starzyzna - Margole k/Aleksandrowa. Na skutek zdrady hitlerowcy z zaskoczenia uderzyli na leśniczówkę, dowództwo Grupy Operacyjnej im. T Kościuszki ginie, a z leśniczówki zostają tylko zgliszcza. Z życiem udało się ujść tylko "Grzegorzowi". W trzy miesiące później, w obronie ludności Józefowa na Zamojszczyźnie stacza bój oddział partyzancki Miszki "Tatara". Choć był już ranny w rękę, to jednak skutecznie siał seriami z erkaemu po zbliżających się hitlerowcach. Niestety, seria z karabinu maszynowego wroga przeszyła pierś "Tatara". Na znak jego śmierci w obronie Józefowa, społeczność tutejsza ufundowała obelisk z jego imieniem. "Zygmunt", wspaniały dowódca II Obwodu, jeden z tych, którzy współorganizowali naszą bojową organizację - Gwardię Ludową, był jej duszą. Podczas powrotu z Zamojszczyzny, gdzie rozgorzała walka oddziałów partyzanckich GL na terenie Lubelszczyzny, 6 kwietnia 1943 r. natknął się w Lublinie na dworcu kolejowym na konfidentów gestapo. Otoczony, zostaje ciężko ranny i przewieziony do szpitala umiera. Nieugięty żołnierz Lubelszczyzny zginął bohaterską śmiercią.
 
9 sierpnia 1943 r. wstrząsnęła nami wieść o zbrodni pod Borowem. Nasz nowo zorganizowany oddział partyzancki GL (30-osobowy) pod dowództwem Stefana Skrzypka ("Słowik") wyruszył w swój pierwszy wypad do lasów pod Borowem nad Wisłą k/Annopola z zadaniem przygotowania miejsca na zrzuty, które niebawem miały nastąpić. W lesie tym oddział GL został podstępnie, skrytobójczo napadnięty i wymordowany przez oddziały Narodowych Sił Zbrojnych. W tym czasie jeszcze nie wiedzieliśmy, że Narodowe Siły Zbrojne podjęty planową walkę zbrojną przeciwko lewicy, a głównie przeciwko oddziałom partyzanckim GL, dążąc do rozpalenia walk bratobójczych. Dowiedzieliśmy się o tym później. Organ Narodowych Sit Zbrojnych "Szaniec" z dnia 4 sierpnia 1943 r. nawoływał do prowadzenia działalności propagandowej przeciwko Polskiej Partii Robotniczej i Związkowi Radzieckiemu, do wszczęcia walki bratobójczej i rozbijania oddziałów partyzanckich Gwardii Ludowej, likwidowania działaczy PPR. NSZ-towcy "Znicza", "Zęba", i "Cichego" mieli stałą bazę w Borowie. Niemcy wiedzieli doskonale o miejscu pobytu NSZ-towców w Borowie. Komendant granatowej policji Dybowski z posterunku we wsi Gościeradów ściśle współpracował z gestapo w Kraśniku w zwalczaniu lewicowych organizacji i ich oddziałów partyzanckich. Więc NSZ-towcy nie kryli się przed okupantem, oficjalnie w mundurach, w zwartych szeregach, chodzili w dzień do kościoła. To oni sprowokowali, że Niemcy i własowcy 2 lutego 1944 r. otoczyli kordonem Borów, Krasiówkę, Szczecyn, Wólkę Szczecką, Łążek Zaklikowski i Łążek Chwałowicki. Otworzyli do uciekającej ludności ogień z broni maszynowej, a ich domy stanęły w płomieniach. Oddziały NSZ-owskie nie próbowały bronić ludzi, wycofały się do lasu i spokojnie obserwowali jak mieszkańcy Borowa, którzy dotychczas ich przetrzymywali, ginęli od kul, a ich domostwa płonęły. Ofiarą ówczesnej bestialskiej niemieckiej masakry padło 1300 osób. Tylko niektórych mężczyzn wywieziono do obozu na Majdanku lub więzienia w Lublinie, zaś kobiety i dzieci, które uszły z życiem - do obozów przejściowych. Była to największa zbrodnicza pacyfikacja przeprowadzona w tym regionie Lubelszczyzny. Podczas zgrupowania dowództwa obwodu we wrześniu 1943 roku w lasach parczewskich został utworzony, między innymi okręg Gwardii Ludowej nr 5 południowej Lubelszczyzny. Obejmował on powiaty: tomaszewski, hrubieszowski, krasnystawski, biłgorajski, zamojski, południową część puławskiego i kraśnicko-janowski. Na mnie spadły nowe obowiązki: zostałem mianowany komendantem okręgu nr 5. Przeformowaniu uległy również nasze oddziały partyzanckie. Podczas zgrupowania GL w lasach parczewskich otrzymaliśmy mały zrzut broni. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na ten zrzut, który właściwie był pierwszym zrzutem dla oddziałów partyzanckich GL. Nie spełnił nam naszych nadziei, ponieważ grupa otrzymała tylko trzy pistolety maszynowe z pewnym zapasem amunicji. W lasach lipskich 22 października, będąc w oddziałach partyzanckich "Grzybowskiego" i "Bogdana" i przygotowując się do nowego zrzutu broni, zostaliśmy otoczeni przez wojska hitlerowskie w obrębie Janik i Kochan. Przygotowując się do podjęcia zrzutów broni w lasach lipskich w drugiej połowie października, dowództwo okręgu GL przybyto do oddziałów partyzanckich "Grzybowskiego" i "Bogdana", które liczyły ponad 200 ludzi, by wspólnie odebrać zrzuty. 22 października o godz. 5.00 rano ogłoszono alarm w całym obozie. W niedalekiej odległości od naszego postoju rozległy się wybuchy granatów i terkot karabinów maszynowych. Niebawem rozpoznanie zameldowano, że jesteśmy okrążani przez Niemców. Szybko ruszyliśmy lasem do zajęcia dogodnych stanowisk ogniowych, z zadaniem zaatakowania zbliżającego się wroga i przebicia się z okrążenia. O godz. 11.00 padła komenda "Grzybowskiego" - Ognia! Zagrały nasze karabiny maszynowe, automaty, które tylko co otrzymaliśmy ze zrzutów. Widzimy już zabitych Niemców, rannych i ukrytych w krzakach. Są i nasi zabici i rozlegają się glosy rannych. W boju ginie dzielny dowódca oddziału GL "Jastrząb". W kilka godzin później jesteśmy u kresu sił, ale szczęśliwi i dumni zwycięstwa w stoczonej bitwie obronnej, która w tym czasie była jedną z największych walk partyzanckich Gwardii Ludowej. Po stronie niemieckiej brało udział około 3000 żołnierzy. Partyzanci zdobyli radiostację, karabiny, ckm, rkm i inny sprzęt. W naszej walce w ruchu oporu niebezpieczeństwo czyhało na każdym kroku. Śmierć "Tyfusa" - Jana Sławińskiego na północy Lubelszczyzny wywołała powszechny żal. Jak się później okazało zginął z powodu zdrady. Jeden z dokumentów, uzyskany już po wojnie, wyraźnie wskazuje: "(...) Cel uświęca środki - chwyciłem się ostateczności - napuściłem nieprzyjaciół jednych na drugich. W czasie akcji żandarmerii w kol. Kazanów zabici zostali: Józef Ozon z Tamowa dowódca bojówki PPR, Bolesław Kwiatek z Klementynowa - członek Wojewódzkiej Rady Narodowej i "Tyfus", dowódca okręgu lubelsko-siedleckiego. Spalono dom, w którym była machina." Po bitwie partyzanckiej w lasach lipskich 22 października 1943 r. "Grzybowski" został dowódcą 1 Brygady im. Ziemi Lubelskiej. Wracając z inspekcji oddziałów partyzanckich, wraz z kilkoma swymi ludźmi zatrzymał się we wsi Dąbrówka, gdzie był umówiony z członkiem NSZ "Dębem" w celu ustalenia współpracy, aby nie prowadzić walk bratobójczych. Gdy furmanką podjeżdżał pod dom, gdzie miało być spotkanie, padły strzały. Dowódca brygady został trafiony śmiertelnie i po kilku godzinach zmarł. Feliks Kozyra "Błyskawica", jeden z pierwszych partyzantów, znany był w okolicy ze swej odwagi i dzielności. Ponieważ dowodził on specjalnym oddziałem, poznali go też jako aktywnego gwardzistę NSZ-towcy. 14 kwietnia "Błyskawica" ze swoją grupą stanął w obronie rannych partyzantów GL, napadniętych przez oddział NSZ "Cichego" i w nierównej walce poległ.
 
Ginęli nasi najlepsi żołnierze, dowódcy Gwardii Ludowej z rąk polskich faszystów. Przeżywaliśmy dni trudne i niebezpieczne. W odezwach do żołnierzy Gwardii Ludowej, do chłopów, robotników i inteligencji stwierdzaliśmy, że w nasilającej się walce z okupantem unikamy walk z reakcją spod znaku NSZ. Podkreślaliśmy, że głównym celem jest walka zbrojna z hitlerowskim okupantem o narodowe wyzwolenie, o nowy sprawiedliwy społecznie kształt wyzwolonej Ojczyzny. Gwardia Ludowa i Armia Ludowa od zarania swojej działalności bojowej starały się współdziałać z innymi organizacjami wojskowymi, w tym także z podporządkowanymi rządowi polskiemu w Londynie. Stąd często w sytuacjach zagrożeń na polu walki ze strony wroga dochodziło do wspólnych działań oddziałów AL, AK i BCh. Jak na przykład podczas stoczonej największej bitwy partyzanckiej w lasach Janowskich i biłgorajskich od 9 do 24 czerwca 1944 roku. Walki w Puszczy Solskiej, w lasach Janowskich, lipskich i parczewskich, pod Rąblowem, zmagania oddziałów GL i AL z dywizjami hitlerowskimi i wiele innych akcji, które rozsławiły męstwo polskich partyzantów i pozostawiły tysiące grobów, przejdą do historii. Nieraz przyszło żołnierzom GL i AL zginąć od skrytobójczej kuli, ale nawet wstrząsający mord pod Borowem nie zmusił patriotów lewicy rzucenia się w otchłań wojny domowej.
 
Wracając pamięcią do tamtych sprzed 60-lecia dni i lat wydaje się konieczne, zwłaszcza obecnie, kiedy to wkład lewicy polskiej w dzieło wyzwolenia kraju i budowy demokratycznej państwowości polskiej jest pomijany, wypaczany, a nawet opluwany - chcemy dać świadectwo prawdzie, naszej pamięci tamtym dniom, towarzyszom broni, ludziom polskiej lewicy, przeciwstawić się szkalowaniu żołnierzy Gwardii Ludowej i Armii Ludowej. Gwardia Ludowa od chwili powstania, a później Armia Ludowa, to armia czynu zbrojnego. Ich dorobku, przelanej krwi w walce o wyzwolenie, Polski spod okupacji hitlerowskiej nikt nie jest w stanie wymazać z najnowszej historii Polski.
 
Niniejsze wspomnienie pochodzi ze strony internetowej Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

rot front