Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 26 gości.

Banki i ich nowa rola

"Zasadniczą i pierwotną operacją bankową jest pośrednictwo w wypłatach."

W. I. Lenin - "Imperializm jako najwyższe stadium Kapitalizmu" - Rozdział II
 
ROZDZIAL I http://1917.net.pl/?q=node/5770
 
***
 
Zasadniczą i pierwotną operacją bankową jest pośrednictwo w wypłatach. W związku z tym banki przeistaczają nieczynny kapitał pieniężny w kapitał czynny, czyli przynoszący zysk, zbierają wszystkie i wszelkiego rodzaju dochody pieniężne i oddają je do rozporządzenia klasie kapitalistów.
 
W miarę rozwoju bankowości i jej koncentracji w niewielu instytucjach banki ze skromnych pośredników wzrastają do roli wszechpotężnych monopolistów, rozporządzających prawie całym kapitałem pieniężnym ogółu kapitalistów i drobnych posiadaczy, jak również większą częścią środków produkcji i źródeł surowców w danym kraju i w całym szeregu krajów. To przeistoczenie licznych skromnych pośredników w garstkę monopolistów jest jednym z podstawowych procesów przerastania kapitalizmu w kapitalistyczny imperializm, dlatego też musimy się przede wszystkim zatrzymać na koncentracji bankowości.
 
W latach 1907-1908 w Niemczech wkłady wszystkich banków akcyjnych, posiadających ponad 1 milion marek kapitału, wynosiły 7 miliardów marek; w latach 1912-1913 - już 9,8 miliarda. Powiększenie o 40% w ciągu pięciu lat, przy tym z tych 2,8 miliarda przyrostu 2,75 miliarda przypada na 57 banków, które miały ponad 10 milionów marek kapitału. Rozmieszczenie wkładów pomiędzy wielkimi i drobnymi bankami było następujące[26]:
 

 
Drobne banki zostały wyparte przez wielkie, spośród których 9 koncentruje prawie połowę wszystkich wkładów. Ale nie wzięto tu jeszcze pod uwagę wielu rzeczy, np. przeistoczenia całego szeregu drobnych banków w faktyczne oddziały wielkich itd., o czym mówić będziemy poniżej.
 
W końcu r. 1913 Schulze-Gaevernitz określał wkłady 9 wielkich banków berlińskich na 5,1 miliarda marek z ogólnej sumy około 10 mld. Biorąc pod uwagę nie tylko wkłady, ale cały kapitał bankowy, ten sam autor pisał:
 
«W końcu 1909 r. 9 wielkich banków berlińskich wraz ze związanymi z nimi bankami zarządzało 11,3 miliarda marek, czyli około 83% całej sumy niemieckiego kapitału bankowego. «Bank Niemiecki» («Deutsche Bank») zarządzający wraz z bankami należącymi do jego koncernu sumą około 3 miliardów marek, jest obok pruskiego zarządu kolei państwowych największym, a przy tym w najwyższym stopniu zdecentralizowanym skupieniem kapitału w starym świecie»[27].
 
Podkreśliliśmy wskazanie na «związane z nimi» banki, ponieważ dotyczy ono jednej z najważniejszych cech charakterystycznych najnowszej koncentracji kapitalistycznej. Wielkie przedsiębiorstwa, szczególnie banki, nie tylko bezpośrednio wchłaniają drobne, ale i «przyłączają» je do siebie, podporządkowują sobie, włączają do «swojej» grupy, do swego «koncernu» - jak brzmi termin techniczny - za pomocą «udziału» w ich kapitale, za pomocą skupywania lub wymiany akcji, systemu stosunków kredytowych itp., itd. Profesor Liefmann poświęcił całą ogromną «pracę» o pięciuset stronicach opisowi współczesnych «towarzystw współudziału i finansowania»[28] - dodając, niestety, do często nie przetrawionego surowego materiału rozważania «teoretyczne» całkiem niskiej próby. Do czego pod względem koncentracji doprowadza ten system «udziałów», pokazuje najlepiej książka «działacza» bankowego Riessera o wielkich bankach niemieckich. Zanim jednak przejdziemy do jego danych, przytoczymy pewien konkretny przykład systemu «udziałów».
 
«Grupa» «Banku Niemieckiego» jest jedną z największych, jeżeli nie największą, ze wszystkich grup wielkich banków. Ażeby uchwycić główne nici, wiążące ze sobą wszystkie banki tej grupy, odróżniać należy «udziały» pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia lub co na jedno wychodzi, zależność (mniejszych banków od «Banku Niemieckiego») pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia. Otrzymujemy obraz następujący[29]:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Do liczby 8 banków «pierwszego stopnia zależności», podporządkowanych «od czasu do czasu» «Bankowi Niemieckiemu», należą trzy zagraniczne: jeden austriacki (wiedeński Związek Bankowy» - «Bankverein») i dwa rosyjskie («Syberyjski Bank Handlowy» i «Bank Rosyjski dla Handlu Zagranicznego»). Ogółem do grupy «Banku Niemieckiego» należy bezpośrednio i pośrednio, w całości i częściowo, 87 banków, ogólna zaś suma kapitału własnego i cudzego, którym grupa rozporządza, wynosi 2-3 miliardy marek.
 
Jest rzeczą jasną, że bank, stojący na czele takiej grupy i wchodzący w porozumienie z pół tuzinem innych, niewiele ustępujących mu banków, dla szczególnie wielkich i korzystnych operacji finansowych, w rodzaju pożyczek państwowych, wyrósł już z roli «pośrednika» i zamienił się w związek garstki monopolistów.
 
Z jaką szybkością właśnie w końcu XIX i na początku XX wieku posuwała się koncentracja bankowości w Niemczech, widać z następujących danych Riessera, które przytaczamy w skróceniu:
 
6 wielkich banków berlińskich miało:
 

 
 
 
 
 
 
 
 
Widzimy, jak szybko wyrasta gęsta sieć kanałów ogarniających cały kraj, centralizujących wszystkie kapitały i dochody pieniężne, przekształcających mnogie tysiące rozdrobnionych gospodarstw w jedno ogólnonarodowe kapitalistyczne, a następnie i w światowe gospodarstwo kapitalistyczne. Ta «decentralizacja», o której mówił w przytoczonym wyżej cytacie Schulze-Gaevernitz w imieniu burżuazyjnej ekonomii politycznej naszych czasów, w rzeczywistości polega na uzależnieniu od jednego ośrodka coraz większej liczby jednostek gospodarczych, które przedtem były stosunkowo «samodzielne» albo raczej zamknięte w ramach lokalnych (miejscowych). W rzeczywistości więc jest to - centralizacja, wzmocnienie roli, znaczenia, potęgi olbrzymów monopolistycznych.
 
W starszych krajach kapitalistycznych ta «sieć bankowa» jest jeszcze gęstsza. W Anglii wraz z Irlandią w r. 1910 liczba oddziałów wszystkich banków wynosiła 7.151. Cztery wielkie banki miały po 400 z górą oddziałów (od 447 do 689), dalej znowu 4 - po 200 z górą i 11 po 100 z górą oddziałów.
 
We Francji trzy największe banki «Credit Lyonnais», «Comptoir National» i «Societe Generale»[30] rozwijały swe operacje i sieć swych oddziałów w sposób następujący[31]:
 

 
 
 
 
 
 
Dla charakterystyki «stosunków» współczesnego wielkiego banku Riesser przytacza dane co do liczby listów, wysyłanych i otrzymywanych przez «Towarzystwo Dyskontowe» («Disconto-Gesellschaft»), jeden z największych banków w Niemczech i na całym świecie (w r. 1914 kapitał jego dosięgał 300 milionów marek):
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W wielkim banku paryskim «Kredyt Lioński» liczba rachunków z 28.535 w r. 1875 podniosła się do 633.539 w r. 1912[32].
 
Te proste cyfry wykazują bodaj wyraźniej niż długie rozważania, jak wraz z koncentracją kapitału i wzrostem obrotu banków zmienia się z gruntu ich znaczenie. Z rozproszonych kapitalistów tworzy się jeden zbiorowy kapitalista. Prowadząc rachunek bieżący dla kilku kapitalistów bank wykonuje jak gdyby czysto techniczną, wyłącznie pomocniczą operację. Kiedy jednak operacja ta wyrasta do olbrzymich rozmiarów, to okazuje się, że garstka monopolistów podporządkowuje sobie handlowo-przemysłowe operacje całego społeczeństwa kapitalistycznego, otrzymując możność - przez stosunki bankowe, przez rachunki bieżące i inne operacje finansowe - z początku poznawać dokładnie stan interesów poszczególnych kapitalistów, następnie kontrolować ich, wpływać na nich za pomocą rozszerzania lub zwężania, ułatwiania lub utrudniania kredytu i wreszcie całkowicie rozporządzać ich losem, określać ich dochody, pozbawiać ich kapitału albo dawać im możność szybko i w ogromnych rozmiarach powiększać kapitał itp.
 
Wspomnieliśmy dopiero co o kapitale 300 mln marek «Towarzystwa Dyskontowego» w Berlinie. To powiększenie kapitału przez «Towarzystwo Dyskontowe» było jednym z epizodów walki o hegemonię pomiędzy dwoma największymi bankami berlińskimi, «Bankiem Niemieckim» a «Towarzystwem Dyskontowym».
 
W r. 1870 pierwszy z nich był jeszcze nowicjuszem i posiadał kapitał w sumie zaledwie 15 mln, drugi - 30 mln. W r. 1908 pierwszy miał 200 mln kapitału, drugi - 170 mln. W r. 1914 pierwszy zwiększył kapitał do 250 mln, drugi, za pomocą zlania się z innym pierwszorzędnym wielkim bankiem, «Bankiem Związkowym A. Schaffhausen» - do 300 mln. I, rozumie się, ta walka o hegemonię toczy się równorzędnie z coraz częstszymi i coraz bardziej utrwalającymi się «porozumieniami» obu banków. Oto, jakie wnioski nasuwa ten przebieg rozwoju specjalistom od spraw bankowych, rozpatrującym kwestie ekonomiczne z punktu widzenia nie przekraczającego w żadnym razie najbardziej umiarkowanego i najbardziej pedantycznego reformatorstwa burżuazyjnego:
 
«Inne banki pójdą tą samą drogą» - pisało pismo niemieckie «Die Bank» z powodu powiększenia kapitału «Towarzystwa Dyskontowego» do 300 mln. - «i z trzystu ludzi, którzy teraz rządzą Niemcami pod względem ekonomicznym, pozostanie z czasem 50, 25 albo jeszcze mniej. Nie można też oczekiwać, aby najnowszy ruch koncentracyjny ograniczył się tylko do bankowości. Ścisły związek pomiędzy poszczególnymi bankami prowadzi siłą rzeczy także do zbliżenia pomiędzy syndykatami przemysłowców, którym te banki patronują... Pewnego pięknego dnia obudzimy się i naszym zdumionym oczom ukażą się same tylko trusty; staniemy wobec konieczności zastąpienia monopolów prywatnych przez monopole państwowe. A jednak, w gruncie rzeczy, nie możemy sobie nic zarzucić prócz tego, że pozostawiliśmy rozwojowi rzeczy swobodny bieg, trochę przyspieszony przez akcję»[33].
 
Oto wzór bezradności publicystyki burżuazyjnej, od której nauka burżuazyjna różni się tylko mniejszą szczerością, która dąży do zatarcia istoty rzeczy, która każe spoza drzew nie widzieć lasu. «Zdumiewać się» nad skutkami koncentracji, «robić zarzuty» rządowi kapitalistycznych Niemiec albo «społeczeństwu» kapitalistycznemu («my»), bać się «przyśpieszenia» koncentracji na skutek wprowadzenia akcji, jak pewien niemiecki specjalista «od karteli», Tschierschky, boi się amerykańskich trustów i «woli» niemieckie kartele, ponieważ są one rzekomo zdolne «nie tak nadmiernie przyśpieszać postęp techniczny i ekonomiczny jak trusty»[34] - czy to nie bezradność?
 
Ale fakty pozostają faktami. W Niemczech nie ma trustów, są «tylko» kartele, ale krajem rządzi nie więcej niż 300 magnatów kapitału. I liczba ich stale się zmniejsza. Banki w każdym wypadku, we wszystkich krajach kapitalistycznych, przy wszelkich odmianach ustawodawstwa bankowego - wielokrotnie wzmagają i przyśpieszają proces koncentracji kapitału i tworzenie monopolów.
 
«Banki tworzą w skali społecznej formę, ale właśnie tylko formę, Ogólnej rachunkowości i ogólnego podziału środków produkcji» - pisał Marks przed pół wiekiem w «Kapitale» (przekład ros., t. III, cz. 2, str. 144). Przytoczone przez nas dane o wzroście kapitału bankowego, o wzroście liczby kantorów I oddziałów największych banków, liczby ich rachunków itp. pokazują nam konkretnie tę «ogólną rachunkowość» całej klasy kapitalistów i nawet nie tylko kapitalistów, banki bowiem gromadzą, choćby tylko na czas pewien, wszelkie dochody pieniężne i drobnych przedsiębiorców, i urzędników, i znikomej górnej warstwy robotników. «Ogólny podział środków produkcji» - oto, co wyrasta, z formalnej strony, ze współczesnych banków, które w liczbie jakichś trzech-sześciu największych banków Francji, sześciu-ośmiu w Niemczech rozporządzają wieloma miliardami. Ale co do treści swej ten podział środków produkcji bynajmniej nie jest «ogólny», ale prywatny, tj. przystosowany do interesów wielkiego - a przede wszystkim największego, monopolistycznego - kapitału, działającego w takich warunkach, kiedy masy ludności przymierają głodem, kiedy cały rozwój rolnictwa beznadziejnie pozostaje w tyle poza rozwojem przemysłu, a w przemyśle przemysł «ciężki» ściąga daninę ze wszystkich pozostałych jego gałęzi.
 
W sprawie uspołecznienia gospodarki kapitalistycznej bankom zaczynają robić konkurencję kasy oszczędności i instytucje pocztowe, które są bardziej «zdecentralizowane», czyli obejmują swym wpływem większą liczbę miejscowości, większą liczbę zapadłych dziur prowincjonalnych, szersze koła ludności. Oto porównawcze dane, zebrane przez amerykańską komisję w kwestii rozwoju wkładów do banków i do kas oszczędności»[35]:
 

 
 
 
 
 

Płacąc po 4 i po 4 1/4 % od wkładów kasy oszczędności zmuszone są szukać «zyskownej» lokaty dla swych kapitałów, chwytać się operacji wekslowych, hipotecznych i innych. Granice pomiędzy bankami a kasami oszczędności «zacierają się coraz bardziej». Izby handlowe, np. w Bochum, w Erfurcie, żądają «zabronienia» kasom oszczędności prowadzenia operacji «czysto» bankowych w rodzaju dyskontowania weksli, żądają ograniczenia działalności «bankowej» instytucji pocztowych[36]. Grube ryby bankowe boją się jak gdyby, czy nie skrada się ku nim z nieoczekiwanej strony monopol państwowy. Ale ta obawa, rozumie się nie wykracza poza granice konkurencji, że się tak wyrażę, dwóch referentów w jednej kancelarii. Albowiem, z jednej strony, miliardowymi kapitałami kas oszczędności rozporządzają w rzeczywistości koniec końcem ci sami magnaci kapitału bankowego; z drugiej zaś strony, monopol państwowy w społeczeństwie kapitalistycznym jest tylko środkiem do podniesienia i utrwalenia dochodów dla bliskich bankructwa milionerów tej czy innej gałęzi przemysłu.
 
Przeistoczenie się dawnego kapitalizmu, z panowaniem wolnej konkurencji, w nowy kapitalizm, z panowaniem monopolu, wyraża się między innymi, w upadku znaczenia giełdy. «Giełda dawno przestała być - pisze pismo «Die Bank» - niezbędnym pośrednikiem obrotu, jakim była dawniej, kiedy banki nie mogły jeszcze rozlokować większości emitowanych papierów wartościowych wśród swoich klientów»[37].
 
«Każdy bank jest giełdą» - ten zwrot współczesny zawiera w sobie tym więcej prawdy, im większy jest bank, im większe postępy robi koncentracja bankowości»[38]. «Jeżeli dawniej, w latach 70-ych, giełda ze swymi młodzieńczymi ekscesami» («delikatna» aluzja do krachu giełdowego z r. 1873, do skandalów grynderskich itp.) «otwierała epokę uprzemysłowienia Niemiec... to obecnie banki i przemysł mogą «dawać sobie radę samodzielnie». Panowanie naszych wielkich banków nad giełdą... nie jest niczym innym, jak wyrazem całkowicie zorganizowanego niemieckiego państwa przemysłowego. Jeżeli w ten sposób zwęża się dziedzina działania automatycznie funkcjonujących praw ekonomicznych i niezmiernie rozszerza się dziedzina świadomego regulowania za pomocą banków, to w związku z tym wzrasta w olbrzymim stopniu również narodowo-gospodarcza odpowiedzialność nielicznych osób kierujących» - tak pisze profesor niemiecki Schulze-Gaeyernitz[39], apologeta imperializmu niemieckiego, autorytet dla imperialistów wszystkich krajów, starający się zatuszować «drobnostkę», a mianowicie, że to «świadome regulowanie» za pomocą banków polega na obdzieraniu publiczności przez garstkę «całkowicie zorganizowanych» monopolistów. Zadanie burżuazyjnego profesora polega nie na wyjawieniu całej mechaniki, nie na zdemaskowaniu wszystkich machinacji monopolistów bankowych, ale na ich upiększaniu.
 
Zupełnie tak samo Riesser, jeszcze większy autorytet jako ekonomista i «działacz» bankowy, wykręca się beztreściwymi frazesami wobec faktów, które nie dają się zaprzeczyć: «Giełda coraz bardziej zatraca nieodzowną dla całej gospodarki i dla obrotu papierów wartościowych właściwość, polegającą na tym, aby być nie tylko najdokładniejszym instrumentem mierniczym, ale również prawie automatycznie działającym regulatorem spływających ku niej ruchów ekonomicznych»[40].
 
Innymi słowy: dawny kapitalizm, kapitalizm wolnej konkurencji z nieodzownym dlań regulatorem, giełdą, odchodzi w przeszłość. Na jego miejsce zjawił się nowy kapitalizm, mający jawne cechy czegoś przejściowego, jakiejś mieszaniny wolnej konkurencji z monopolem. Jest rzeczą zupełnie naturalną, że nasuwa się pytanie, do czego «przechodzi» ten najnowszy kapitalizm, ale burżuazyjni uczeni boją się postawić to pytanie.
 
«Trzydzieści lat temu wolnokonkurujący ze sobą przedsiębiorcy dokonywali 9/10 tej pracy ekonomicznej, która nie należy do dziedziny pracy fizycznej «robotników». Obecnie urzędnicy wykonują 9/10 tej ekonomicznej pracy umysłowej. Bankowość stoi na czele tego rozwoju»[41]. To wyznanie Schulze-Gaevernitza znowu i znowu nasuwa pytanie, przejściem do czego jest najnowszy kapitalizm, kapitalizm w swym stadium imperialistycznym.
 
Pomiędzy niewielu bankami, które wskutek procesu koncentracji pozostają na czele całego gospodarstwa kapitalistycznego, naturalnie coraz bardziej zaznacza się i wzmacnia dążenie do monopolistycznego porozumienia, do trustu banków. W Ameryce nie dziewięć, ale dwa największe banki miliarderów Rockefellera i Morgana panują nad kapitałem wysokości 11 miliardów marek[42]. W Niemczech wspomniane przez nas wyżej pochłonięcie «Banku Związkowego A. Schaffhausen» przez «Towarzystwo Dyskontowe» wywołało następującą ocenę ze strony organu interesów giełdowych, «Gazety Frankfurckiej»:
 
«Wraz ze wzrostem koncentracji banków zwęża się ten krąg instytucji, do którego w ogóle można zwrócić się o kredyt, wskutek czego zwiększa się zależność wielkiego przemysłu od niewielu grup bankowych. Przy ścisłym związku pomiędzy przemysłem a światem finansistów, swoboda ruchów towarzystw przemysłowych, potrzebujących kapitału bankowego, ulega skrępowaniu. Dlatego też wielki przemysł patrzy na wzmagające się trustowanie (jednoczenie się albo przeistaczanie się w trusty) banków z mieszanym uczuciem; w rzeczy samej nieraz już dawały się zaobserwować zalążki pewnego porozumienia pomiędzy poszczególnymi koncernami wielkich banków, porozumienia, sprowadzającego się do ograniczenia konkurencji»[43].
 
Znowu i znowu jako ostatni wyraz w rozwoju bankowości - monopol.
 
Co się tyczy ścisłego związku pomiędzy bankami a przemysłem, to właśnie w tej dziedzinie bodaj najbardziej poglądowo ujawnia się nowa rola banków. Jeżeli bank dyskontuje weksle danego przedsiębiorcy, otwiera dla niego rachunek bieżący itp., to te operacje, wzięte z osobna, ani na jotę nie zmniejszają samodzielności tego przedsiębiorcy i bank nie wychodzi ze skromnej roli pośrednika. Ale jeżeli operacje te stają się coraz częstsze i coraz bardziej się utrwalają, jeżeli bank «zbiera» w swoich rękach kapitały ogromnych rozmiarów, jeżeli prowadzenie rachunków bieżących danego przedsiębiorstwa pozwala bankowi - a tak właśnie bywa - coraz szczegółowiej i coraz dokładniej poznawać położenie ekonomiczne swego klienta, to w rezultacie otrzymujemy coraz zupełniejszą zależność kapitalisty przemysłowego od banku.
 
Jednocześnie rozwija się, że tak powiem, unia osobista banków z największymi przedsiębiorstwami przemysłowymi i handlowymi, zlanie się jednych i drugich za pomocą posiadania akcji, za pomocą wstępowania dyrektorów banków do rad nadzorczych (albo zarządów) przedsiębiorstw handlowo-przemysłowych i odwrotnie. Ekonomista niemiecki, Jeidels, zebrał jak najszczegółowsze dane o tego rodzaju koncentracji kapitałów i przedsiębiorstw. Sześć największych banków berlińskich było reprezentowanych przez swoich dyrektorów w 344 towarzystwach przemysłowych, a przez swoich członków zarządu w 407 innych, razem w 751 towarzystwach. W 289 towarzystwach miały one albo po dwóch członków rad nadzorczych, albo miejsca ich prezesów. Wśród tych towarzystw handlowo-przemysłowych spotykamy najróżnorodniejsze gałęzie przemysłu i ubezpieczenia, i środki komunikacji, i restauracje, i teatry, i przemysł artystyczny itp. Z drugiej strony, w radach nadzorczych tych samych sześciu banków było (w r. 1910) 51 wielkich przemysłowców, w tej liczbie dyrektor firmy Krupp, olbrzymiego towarzystwa żeglugi «Hapag» (Hamburg - Ameryka) itd., itp. Każdy z tych sześciu banków od r. 1895 do 1910 brał udział w emisji akcji i obligacji dla wielu setek towarzystw przemysłowych, mianowicie: od 281 do 419[44].
 
«Unię osobistą» banków z przemysłem uzupełnia «unia osobista» jednych i drugich towarzystw z rządem. «Miejsca członków rad nadzorczych - pisze Jeidels - dobrowolnie zaofiarowuje się osobom z głośnymi nazwiskami a także byłym urzędnikom państwowym, którzy mogą zapewnić niemało ułatwień (!!) w stosunkach z władzami»... «W radzie nadzorczej wielkiego banku spotyka się zazwyczaj członka parlamentu albo członka berlińskiej rady miejskiej».
 
Tworzenie i działalność, że tak powiem, wielkokapitalistycznych monopolów idzie zatem całą parą wszelkimi «naturalnymi» i «nadnaturalnymi» drogami. Wyrabia się systematycznie pewien podział pracy między kilku setkami finansowych królów współczesnego społeczeństwa kapitalistycznego:
 
«Obok tego rozszerzenia dziedziny działalności poszczególnych wielkich przemysłowców» (wstępujących do zarządów banków itp.) «i ograniczenia pola działania prowincjonalnych dyrektorów banków wyłącznie do jednego określonego okręgu przemysłowego odbywa się pewien wzrost specjalizacji wśród kierowników wielkich banków. Taka specjalizacja jest do pomyślenia jedynie przy wielkich rozmiarach całego przedsiębiorstwa bankowego i jego stosunków przemysłowych w szczególności. Ten podział pracy idzie w dwóch kierunkach: z jednej strony, stosunki z przemysłem jako całością powierza się jednemu z dyrektorów, jako specjalne jego zajęcie; z drugiej strony, każdy dyrektor, jako członek rady nadzorczej, bierze na siebie nadzór nad poszczególnymi przedsiębiorstwami albo nad grupami przedsiębiorstw zbliżonymi do siebie pod względem dziedziny lub interesów» ... (Kapitalizm dorósł już do zorganizowanego nadzoru nad poszczególnymi przedsiębiorstwami)... «Specjalnością jednego jest przemysł niemiecki, niekiedy nawet tylko zachodnio-niemiecki» (Niemcy zachodnie - to najbardziej uprzemysłowiona część Niemiec), «specjalnością innych - stosunki z państwami i przemysłem zagranicy, informacje personalne o przemysłowcach i inne, sprawy giełdowe. itd. Poza tym każdy z dyrektorów banku często otrzymuje pod swój zarząd specjalną miejscowość albo specjalną gałąź przemysłu; jeden pracuje głównie w radach nadzorczych towarzystw elektrycznych, inny w fabrykach chemicznych, w browarach lub cukrowniach, jeszcze inny w niewielu odosobnionych przedsiębiorstwach, przemysłowych, a obok tego - w radzie nadzorczej towarzystw nieprzemysłowych, np. ubezpieczeniowych ... Słowem, nie ulega wątpliwości, że w wielkich bankach, w miarę wzrostu rozmiarów i różnorodności ich operacji, dokonuje się coraz większy podział pracy pomiędzy kierownikami - w tym celu (i z takim rezultatem), ażeby wznieść ich nieco, że tak powiem, ponad interesy czysto bankowe, uczynić ich zdolniejszymi do wydawania sądów, lepiej znającymi się na ogólnych zagadnieniach przemysłu i na specjalnych zagadnieniach jego poszczególnych gałęzi, przygotować ich do działalności w dziedzinie przemysłowej sfery wpływów banku. Uzupełnia ten system banków dążenie do wybierania do swoich własnych rad nadzorczych ludzi, dobrze obeznanych z przemysłem, przedsiębiorców, byłych urzędników, zwłaszcza takich, którzy pracowali w kolejnictwie, w górnictwie itd.»[45]
 
Tego samego rodzaju instytucje, tylko w cokolwiek innej formie, spotykamy w bankowości francuskiej. Np. jeden z trzech największych banków francuskich, «Kredyt Lioński», zorganizował u siebie specjalny «wydział zbierania informacji finansowych» (service des etudes financieres). Pracuje w nim stale ponad 50 osób: inżynierów, statystyków, ekonomistów, prawników itp. Wydział ten kosztuje od sześciu do siedmiuset tysięcy franków rocznie. Dzieli się on z kolei na 8 podwydziałów: jeden zbiera informacje specjalnie o przedsiębiorstwach przemysłowych, drugi studiuje statystykę ogólną, trzeci - towarzystwa kolei żelaznych i żeglugi, czwarty - papiery wartościowe, piąty - sprawozdania finansowe itd.[46]
Otrzymujemy, z jednej strony, coraz większe zlewanie się albo jak trafnie wyraził się N. Bucharin, zrastanie się kapitału bankowego i przemysłowego, a z drugiej strony, przerastanie banków w instytucje istotnie «o charakterze uniwersalnym». Uważamy za konieczne przytoczyć ścisłe słowa, wypowiedziane w tej kwestii przez Jeidelsa, pisarza, który najgruntowniej studiował te sprawy:
«W rezultacie badania stosunków przemysłowych w ich całokształcie, okazuje się, że instytucje finansowe pracujące dla przemysłu mają charakter uniwersalny. W przeciwieństwie do innych form banków, w przeciwieństwie do wystawianego niekiedy w literaturze żądania, by banki specjalizowały się w określonej dziedzinie interesów albo gałęzi przemysłu, żeby nie tracić gruntu pod nogami - wielkie banki dążą do tego, żeby swoje stosunki z przedsiębiorstwami przemysłowymi uczynić jak najbardziej wielostronnymi co do miejsca i rodzaju produkcji, starają się usunąć tę nierównomierność w rozmieszczeniu kapitału między poszczególnymi miejscowościami albo gałęziami przemysłu, która daje się wytłumaczyć historią poszczególnych przedsiębiorstw». «Jedna tendencja polega na tym, żeby związek z przemysłem uczynić zjawiskiem powszechnym; druga - na tym, żeby uczynić go trwałym i intensywnym; obie są urzeczywistnione w sześciu wielkich bankach nie całkowicie, ale już w znacznych rozmiarach i w jednakowym stopniu».
Ze strony kół handlowo-przemysłowych często słyszy się skargi na «terroryzm» banków. I nic dziwnego, że skargi takie rozlegają się, skoro wielkie banki «komenderują» w taki sposób, jak wskazuje przykład następujący. 19 listopada r. 1901 jeden z tak zwanych berlińskich D. banków (nazwy czterech największych banków zaczynają się na literę D) zwrócił się do zarządu «Północno-zachodnio-środkowo-niemieckiego Syndykatu Cementowego» z następującym listem: «Z komunikatu, który Panowie zamieścili 18. bm. w takiej a takiej gazecie, widać, że musimy liczyć się z ewentualnością, iż na ogólnym zebraniu syndykatu Panów, które ma się odbyć 30. bm., będą powzięte uchwały mogące wywołać w przedsiębiorstwie Panów zmiany dla nas nie do przyjęcia. Dlatego też zmuszeni jesteśmy, ku wielkiemu naszemu żalowi, zamknąć kredyt, z którego Panowie korzystali ... Jeżeli jednak na tym ogólnym zebraniu nie zostaną powzięte uchwały dla nas nie do przyjęcia i otrzymamy odpowiednie gwarancje pod tym względem na przyszłość, to wyrażamy gotowość rozpoczęcia pertraktacji co do otworzenia Panom nowego kredytu»[47].
W gruncie rzeczy są to te same skargi drobnego kapitału na ucisk ze strony wielkiego, tylko tutaj w kategorii «drobnych» znalazł się cały syndykat! Stara walka kapitału drobnego i wielkiego wznawia się na nowym, bez porównania wyższym szczeblu rozwoju. Rzecz zrozumiała, że również postęp techniczny miliardowe przedsiębiorstwa wielkich banków mogą rozwijać środkami nie dającymi się w żaden sposób porównać z dawnymi. Banki zakładają np. specjalne towarzystwa badań technicznych, z których wyników korzystają, rozumie się, wyłącznie «zaprzyjaźnione» przedsiębiorstwa przemysłowe. Należy do nich «Towarzystwo Badania Sprawy Kolei Elektrycznych», «Centralne Biuro Badań Naukowo-Technicznych» itp.
 
Sami kierownicy wielkich banków nie mogą nie widzieć, że kształtują się jakieś nowe warunki gospodarstwa narodowego, ale są wobec nich bezradni:
 
«Kto obserwował w ciągu ostatnich lat - pisze Jeidels - zmianę osób na stanowiskach dyrektorów i członków rad nadzorczych wielkich banków, ten nie mógł nie zauważyć, jak władza przechodzi stopniowo w ręce osób, które uważają za niezbędne i za coraz bardziej aktualne zadanie wielkich banków czynne wtrącanie się do ogólnego rozwoju przemysłu, przy czym pomiędzy tymi osobami a dawniejszymi dyrektorami banków powstają stąd różnice zdań rzeczowe, a często i osobiste. Chodzi w istocie rzeczy o to, czy banki, jako instytucje kredytowe, nie ponoszą uszczerbku wskutek tego wtrącania się banków do przemysłowego procesu produkcji, czy solidne zasady i niezawodne zyski nie są przynoszone w ofierze takiej działalności, która.nie ma nic wspólnego z pośredniczeniem w dostarczaniu kredytu i która wprowadza bank w taką dziedzinę, gdzie on jeszcze bardziej podlega ślepemu panowaniu koniunktury przemysłowej aniżeli dawniej. Tak mówi wielu spośród starych kierowników banków, a większość młodych uważa czynne wtrącanie się do spraw przemysłu za taką samą konieczność, jak i ta, która wraz ze współczesnym wielkim przemysłem powołała również do życia wielkie banki i najnowsze przedsiębiorstwa bankowo-przemysłowe. Co do jednego tylko zgadzają się obie strony, a mianowicie, że dla nowej działalności wielkich banków nie istnieją jeszcze ani niewzruszone zasady, ani konkretny cel»[48].
 
Dawny kapitalizm przeżył się. Nowy jest przejściem do czegoś. Znaleźć «niewzruszone zasady i konkretny cel» dla «pogodzenia» monopolu z wolną konkurencją to rzecz, rozumie się, beznadziejna. Wyznanie praktyków brzmi zupełnie nie tak, jak oficjalne opiewanie wspaniałości «zorganizowanego» kapitalizmu przez jego apologetów w rodzaju Schulze-Gaevernitza, Liefmanna i im podobnych «teoretyków».
 
Na jaki czas przypada ostateczne ustalenie się «nowej działalności» wielkich banków, na to ważne pytanie daje dość dokładną odpowiedź Jeidels:
 
«Łączność pomiędzy przedsiębiorstwami przemysłowymi z ich nową treścią. nowymi formami, nowymi organami, a mianowicie: wielkimi bankami, zorganizowanymi zarazem i centralistycznie, i decentralistycznie, powstaje jako charakterystyczne zjawisko narodowo-gospodarcze nie wcześniej chyba niż w latach 90-ych; w pewnym sensie można nawet odsunąć ten punkt początkowy do r. 1897, z jego wielkim «zlewaniem się» przedsiębiorstw, wprowadzającym po raz pierwszy nową formę zdecentralizowanej organizacji dla względów przemysłowej polityki banków. Ten punkt początkowy można bodaj odsunąć do jeszcze późniejszego terminu, albowiem dopiero kryzys r. 1900 kolosalnie przyśpieszył proces koncentracji i w przemyśle, i w bankowości, spotęgował ten proces, po raz pierwszy przeistoczył stosunki z przemysłem w prawdziwy monopol wielkich banków, uczynił te stosunki znacznie ściślejszymi i intensywniejszymi»[49].
 
Tak więc wiek XX - oto punkt zwrotny od kapitalizmu dawnego do nowego, od panowania kapitału w ogóle do panowania kapitału finansowego.
 
 
Przypisy:
 
[26] Alfred Lansburgh: «Funf Jahre deutsdies Bankwesen», «Die Bank», 1913, II, S.716-728.
 
[27] Schulze-Gaevernitz: «Die deutsche Kreditbank» w «Grundriß der Sozialökonomik», 2. Teil, V Abt., Tüb. 1915, S. 12 i 137.
 
[28] Liefmann: «Beteiligungs- und Finanzierungsgesellschaften. Eine Studie uber den modernen Kapitalismus und das Effektenwesen». 1. Aufl., Jena 1909, S. 212.
 
[29] Alfred Lansburgh: «Das Beteiligungssystem im deutschen Bankwesen», «Die Bank», 1910, 1, S. 500 i nast.
 
[30] «Kredyt Lioński», «Narodowy Kantor Dyskontowy», «Towarzystwo Powszechne».
 
[31] Eugen Kaufmann: «Das franzosische Bankwesen mit besonderer Berucksich-tigung der drei Depositen-Großbanken», Tub. 1911, S. 356 i 362.
 
[32] Jean Lescure: «L’epargne en France», Paris 1914, p. 52.
 
[33] A.Lansburgh: «Die Bank mit den 300 Millionen». «Die Bank», 1914,1,S.426.
 
[34] S. Tschierschky, l. c., S. 128.
 
[35] Materiały amerykańskiej National Monetary Commission w «Die Bank», 1910, 1, S. 1200.
 
[36] «Die Bank», 1913, II, S.811, 1022; 1914, S.743.
 
[37] «Die Bank», 1914, 1, S. 316.
 
[38] Dr. Oskar Stillich: «Geld- u. Bankwesen», Brl. 1907, S. 169.
 
[39] Schulze-Gaevernltz: «Die deutsche Kreditbank» w »Grundrilß der Sozialökonomik», 2. Teil, V Abt., Tub. 1915, S. 12 i 137.
 
[40] Riesser, l. c., S. 630 według wydania 4.
 
[41] «Die Bank», 1912, 1., S. 435.
 
[42] Schulze-Gaevernitz: «Die deutsche Kreditbank» w «Grundriß der Sozialökonomik», 2. Teil, V Abt., Tubingen 1915, S. 12 i 137.
 
[43] Przytoczone przez Schulze-Gaevernitza w «Grundriß der Sozialökonomik».
 
[44] Jeidels i Riesser, l. c.
 
[45] Jeidels, l. c., S. 156 i 157.
 
[46] Artykuł Eug. Kaufmanna o bankach francuskich w «Die Bank», 1909. II. S.854-855.
 
[47] Dr. Oskar Stillich: «Geld u. Bankwesen.» Brl. 1907, S. 147.
 
[48] Jeidels, l. c., S. 183 i 184.
 
[49] Jeidels, l. c., S. 181.

Portret użytkownika norbo
 #

Ciekawe co dzis powiedzialby Lenin na role bankow w obecnym kryzysie... pewnie dostalby czkawki... z jednej strony krucha piramida oparta na bankowej "kreacji pieniadza" i spirali zadluzenia a z drugiej cala masa "zdesperowanych" ludzi slepo wierzacych w "mit sukcesu" i domagajacych sie prawa do nieograniczonej konsumpcji... rewolucja? pewnie, zrobmy rewolucje... ale bedziemy potem znowu mogli kupowac na raty?

 

Społeczność

SIERP i MŁOT