Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 7 gości.

Andrzej Werblan: PKWN - legendy a rzeczywistość

pkwn_lublin_1944.gif

Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego miał dwie legendy propagandowe. W Polsce Ludowej - biała, od 15 natomiast lat [tekst z 2004 r. – przyp.red.] - czarna, obie na swój sposób nieprawdziwe. W sześćdziesięciolecie Polski Ludowej warto zająć się przede wszystkim aktualnie panującą, czarna legenda, skonstruowana w myśl oficjalnej poprawności politycznej. Według niej PKWN to marionetka i agentura radziecka oraz uzurpacja w stosunku do legalnych władz RP, rezydujących w Londynie i posiadających oparcie w strukturach cywilnych i wojskowych państwa podziemnego, głównie pod hitlerowska, a częściowo także pod radziecka okupacja.
W popularnym podręczniku szkolnym, autorstwa Anny Radziwiłł i Wojciecha Roszkowskiego czytamy: Manifest PKWN miał stworzyć wrażenie, że Polska kierowana przez PKWN będzie kontynuacja państwa polskiego.
Miał stworzyć wrażenie! Zupełne nieporozumienie. Rzeczywistość była o wiele bardziej skomplikowana. Druga wojnę światową cechowała ogromna, w dawniejszych konfliktach nie spotykana przewaga wielkich mocarstw nad ich mniejszymi i słabszymi sojusznikami. Wynikało to z samego charakteru wojny, o której biegu decydowały wielomilionowe armie i ogromne potencjały gospodarcze. Możliwości państw słabszych i mniejszych wobec skali wojny przestawały się liczyć.
Legitymizm rządów, które pierwsza fazę wojny przegrały i znalazły się na uchodźstwie był w tej sytuacji bardzo osłabiony, choć z międzynarodowo prawnego i moralnego punktu widzenia miał istotna wartość. Dotyczyło to także rządu polskiego. Jego suwerenność od początku była przez goszczące go mocarstwa sojusznicze ograniczona. W sytuacjach kryzysowych wymuszano nawet kluczowe decyzje personalne.
Również wewnętrzne przesłanki legitymizmu rządu nie sprawującego faktycznej kontroli nad terytorium państwowym lub choćby jego częścią stopniowo ulegały erozji. W polskim podziemiu, podobnie jak w innych krajach okupowanych, pojawiły się partyjne formacje zbrojne niepodporządkowane kontroli i rozkazom rządu. Tak zwana akcja scaleniowa, która miała temu zapobiec w praktyce niewiele zmieniła. W takiej sytuacji powstawanie konkurencyjnych ośrodków pretendujących do władzy po wyzwoleniu nie było niczym nadzwyczajnym. Polska nie była tu wyjątkiem.
W 1944 r., kiedy armie radzieckie wkraczały do Polski, stosunki między rządem emigracyjnym a ZSRR były krańcowo złe. Niezależnie od powodów i racji nie rysowały się szanse ich naprawienia. Mocarstwa zachodnie nie kwapiły się zresztą do interweniowania w tej sprawie, nie solidaryzowały się bowiem z polityka wschodnia polskiego rządu. W tej sytuacji powstanie ośrodka rządowego akceptowanego przez ZSRR leżało w polskim interesie narodowym. Był to jedyny możliwy sposób kontynuowania odrębnej państwowości polskiej. Alternatywy rysowały się wyłącznie gorzej lub zupełnie źle: bezpośrednia radziecka administracja lub zarząd czysto powierniczy, ewentualnie nawet los republik nadbałtyckich. PKWN wypełniał pustkę geopolityczna.
Politycy tworzący PKWN i późniejsze rządy Polski Ludowej lub je wspierający z grubsza stanowili dwie grupy. Decydująca rola przypadła kilkutysięcznej rzeszy komunistów polskich, dawnych członków KPP, powracających z emigracji w Związku Radzieckim oraz nieco liczniejszym członkom podziemnej PPR. Cieszyli się oni, zwłaszcza b. KPP- -owcy, największym zaufaniem władz radzieckich i mieli przez to największe możliwości działania.
W początkowym tzw. lubelskim okresie wyzwolone ziemie polskie stanowiły bezpośrednie zaplecze frontu na głównym kierunku operacyjnym i siła rzeczy najwięcej do powiedzenia miała radziecka administracja wojskowa. W miarę oddalania się od frontu rosła samodzielność władz polskich.
Polska formacja komunistyczna, o której mowa, składała się z ludzi bez wątpienia ideowych, zdolnych do poświęceń, bezinteresownych. Zmierzali do urzeczywistnienia ustrojowego projektu etatystycznego i egalitarnego socjalizmu. Wierzyli, że projekt ten leży w interesie kraju i przede wszystkim warstw ludowych. Korzystali ze sprzyjającej koniunktury geopolitycznej i nie widzieli w tym niczego złego. Hegemonię radziecka traktowali jako coś naturalnego, zapewne w taki sam sposób jak polscy bonapartyści hegemonię cesarza Francuzów.
Druga część politycznego zaplecza PKWN składała się z działaczy różnych ugrupowań lewicowych lub sympatyzujących z lewicą, motywowanych Realpolitik, czyli świadomością geopolitycznych uwarunkowań i pragnieniem wykorzystania każdej szansy dla odbudowy państwa oraz realizacji lewicowych wartości. Początkowo ta formacja była dość słaba, wzrosła liczebnie po utworzeniu Rady Jedności Narodowej latem 1945. Żadna z tych formacji, ani komunistyczna, ani realistyczna, nie była radziecka agentura, obie kierowały się dobrem narodu tak, jak je w danych warunkach rozumiały.
Program reform społecznych i ekonomicznych proklamowany przez PKWN nie był zbyt radykalny, mieścił się w lewicowym minimum: reforma rolna z wywłaszczeniem wielkiej własności bez odszkodowania, nacjonalizacja wielkiego i Średniego przemysłu za jakimś odszkodowaniem, rewolucja oświatowa oraz równościowa przebudowa struktury społecznej. Podobne etatystyczne i egalitaryzujące projekty były wówczas w modzie również w Europie Zachodniej. Stanowiły zrozumiała reakcję na wojnę i powszechne zubożenie. Związana z rządem emigracyjnym PPS-WRN projektowała dużo bardziej radykalne reformy socjalistyczne. Jednakże tylko obóz PKWN miał możliwość ich realizacji i ja wykorzystał.
W równej, a może nawet większej jeszcze mierze, niezastąpiona była rola PKWN jako formacji politycznej w zabiegach o kształt terytorialny państwa. Sytuacja w tej kwestii kształtowała się niepomyślnie. Już na Konferencji Teherańskiej (29.11- 01.12.1943) przywódcy Wielkiej Koalicji wyrazili zgodę na linię Curzona jako zachodnia granicę ZSRR. Nikt reprezentujący stronę polska nie był w tej sprawie konsultowany, ani nawet informowany. Natomiast odnośnie polskiej granicy zachodniej powzięto tylko wstępne i ostrożne ustalenia.
Premier Wielkiej Brytanii proponował: „siedziba państwa polskiego... powinna znajdować się między tak zwana linia Curzona a linia rzeki Odry, z włączeniem w skład Polski Prus Wschodnich i prowincji opolskiej”. Obwód Królewca zarezerwowano dla ZSRR.
Zanosiło się więc na to, że tracąc 40 proc. terytorium na wschodzie Polska otrzyma niewielka tylko rekompensatę na zachodzie i północy. Roosevelt i Churchill nie byli skłonni nadmiernie okrawać Niemiec, a Stalin też nie nalegał.
Kilka tygodni później, 11 stycznia 1944 r. Wiaczesław Mołotow otrzymał od swojego pierwszego zastępcy Iwana Majskiego (wł. nazwisko Lachowiecki) obszerne memorandum o pożądanych podstawach przyszłego pokoju. Opracowanie to - jak wynika z korespondencji - powstało na odgórne zamówienie i jego tezy były uprzednio z Mołotowem omawiane. Trafiło oczywiście i do Stalina.
Propozycje memorandum w sprawie Polski brzmiały:”... W przeszłości Polska prawie zawsze była wrogiem Rosji... Należy więc kształtować powojenna Polskę, jako kraj w możliwie niewielkich rozmiarach, stosując konsekwentnie zasadę granic etnograficznych... wschodnia granica Polski powinna być wytyczona zgodnie z granica z 1941 r. lub jako zbliżona do niej... Na Zachodzie można do Polski przyłączyć całe Prusy Wschodnie lub, co byłoby lepszym rozwiązaniem, ich część oraz pewne części Śląska...”
W rok później Konferencja Krymska była hojniejsza i postanowiła, że Polska powinna uzyskać istotny przyrost terytorialny na północy i na zachodzie.
Na Konferencji Poczdamskiej zaś (lipiec 1945) Stalin, przy wciąż wstrzemięźliwym stosunku mocarstw zachodnich, skutecznie nalegał na przyznanie Polsce linii Odry i Nysy łużyckiej łącznie ze Szczecinem. Zatem stanowisko ZSRR w sprawie naszej zachodniej granicy w ciągu 1944 roku uległo istotnej i korzystnej zmianie. Nie są dostępne źródła, które wyjaśniłyby precyzyjnie motywy tej zmiany, ale trudno nie wiązać jej z PKWN i jego polityką.

Tekst niniejszy pochodzi z pisma, Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych, pt. „Polsce Wierni”(nr 7/2004).

Społeczność

UPA