Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 7 gości.

Pseudolewica ramię w ramię z Business Center Club i Palikotem

Grzegorz Napieralski i szef Business Center Club, Janusz Goliszewski

Jest powszechnie wiadome, że SLD jest partią dbającą wyłącznie o interesy wielkiego kapitału, "lewicową" wyłącznie z nazwy oraz z faktu nomenklaturowego pochodzenia wielu jej działaczy. Na koncie działaczy tej partii leży udział Polski w dwóch wojnach w interesie USA, budowa katowni CIA w Polsce a także obniżka podatków dla przedsiębiorców czy ustawa o eksmisji na bruk uchwalona przez niesławnej pamięci posłankę SLD Barbarę Blidę. Po nieudanej, pozorowanej akcji "przeciwko prywatyzacji SPEC" i śmiesznych wpisach Grzegorza Gruchalskiego z FMS na lewica.pl pora na kolejny akt przedwyborczej farsy.
 
 
Tym razem na szczęście SLD nie udaje że ma coś wspólnego z lewicą i jej liderzy nie rozdają akurat teraz jabłek przed bramą fabryk. Starają się o poparcie tych, którzy powinni być im najbardziej wdzięczni za łącznie 8 lat ich rządów, jakie miały miejsce od 1989 roku. 5 sierpnia Business Center Club i SLD ogłoszą wspólny program gospodarczy. Nie próżnują też samorządowcy. Ustalają już, kto wystartuje z ich list Obywatele do Senatu. Prezydent Bronisław Komorowski ogłosił, że wybory odbędą się 9 października. Partie mogą już zatem oficjalnie rozpocząć kampanię wyborczą. Dzisiaj wspólną deklarację programową podpiszą Grzegorz Napieralski, szef SLD, i Marek Goliszewski, prezes prominentnej organizacji lobbingowej zrzeszającej prywatnych przedsiębiorców, Business Centre Clubu.
 
 
Zawiera ona pięć filarów – szybki wzrost gospodarczy (5 proc. rocznie), zdrowe finanse publiczne, przyjazny klimat dla biznesu, postęp technologiczny i innowacje, sprawiedliwy podział. Z nieoficjalnych informacji wynika ponadto, że na listach SLD do Sejmu mogą się pojawić także osoby związane z BCC. Jednak sam Goliszewski, jeśli wystartuje, to do Senatu i nie z list SLD, a inicjatywy prezydentów miast Obywatele do Senatu. Ma kandydować z Gliwic. Jak pisaliśmy wczoraj, organizacje biznesowe w wyborach do Senatu popierają bowiem właśnie inicjatywę samorządowców. 4 sierpnia w Kielcach prezydenci ustalali listy swoich kandydatów. Mają ich zaprezentować 20 sierpnia w Warszawie. Do ruchu należy już 26 prezydentów, którzy chcą wystawić ponad 50 kandydatów w 100 jednomandatowych okręgach wyborczych. 
 
 
Nie tylko jednak SLD uważa się za "lewicę" będąc w rzeczywistości burżuazyjną partią o profilu liberalnym. Związana z tygodnikiem "Fakty i Mity" "Racja Polskiej Lewicy" zwana niegdyś "Antyklerykalną Partią Postępu" reklamująca się jako "lewicowa antyklerykalna partia polityczna" zawarła sojusz wyborczy z byłym parlamentarzystą Platformy Obywatelskiej, szefem swojego własnego "Ruchu Poparcia" Januszem Palikotem. Na stronie internetowej Racji http://www.racjapl.org/ można zobaczyć bannery przedstawiające wiceprzewodniczącą partii Teresę Jakubowską razem z Palikotem
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Nie jest to w żadnym wypadku przypadek, że dobrali sobie akurat takiego sojusznika, ideowo są bowiem całkiem blisko, mieszcząc się w ramach najzwyczajniej pojętego liberalizmu czyli prawicowo-mainstreamowych w gruncie rzeczy poglądów na gospodarkę (tzw. "społeczna gospodarka rynkowa") połączonym z mylnie uważanym za lewicowy liberalizmem obyczajowym. Tutaj akurat skupia się on tylko i wyłącznie, jak była nazwa partii wskazuje, na antyklerykalizmie. Jaka jest "lewicowość" tej partii mogli zobaczyć wszyscy uczestnicy warszawskich obchodów 1 maja 2011. Tego dnia prominentna działaczka tej partii nie była w stanie wydobyć z siebie słowa które w jakikolwiek sposób związane byłoby z tematyką Święta Pracy, czy wogóle spraw pracowniczych i realnych problemów społecznych, tylko gadka o religii w szkole. Owszem, może jest to i problem, ale dla ludzi którzy nie mają innych problemów - czyli dla liberalnej części burżuazji która jest dobrze usytuowana finansowo, a martwi ją jedynie to, co jej dzieciom mówi się w szkole. Wszyscy którzy uważnie słuchali jej przemówiania powinni być już przekonani więc że nawet werbalnie "Racja"  nie ma żadnego związku z klasą robotniczą.
 
Z "lewicowością" łączy ją bezkrytyczne poparcie dla generała Jaruzelskiego, mianowanego zresztą honorowym członkiem "Racji".
 
Jakże wątpliwa jest ta "lewicowość" warto przypomnieć wywiad z Jaruzelskim dla monarchistycznego miesięcznika Pro Fide Lege et Rege w którym generał chwali się że "Też nosił Mieczyk Chrobrego". "Racja" uzadadnia swoje poparcie dla Jaruzelskiego "wdzięcznością za uchronienie naszego kraju przed krwawą pożogą".
 
W istocie oznacza to poparcie dla mordu na górnikach kopalni "Wujek" dokonanego w grudniu 1981 przez wojskowy reżim Jaruzelskiego. Darząc generała honorami popiera także jego postawę w 1989 kiedy był on jednym z głównych autorów odbudowy kapitalizmu w Polsce i pierwszym prezydentem odrodzonej, kapitalistycznej III RP. Odpowiada on więc nie tylko za wspomnianą zbrodnię czasu stanu wojennego, lecz także, albo - przede wszystkim - za wpędzenie milionów w nędzę i bezrobocie jakie powstały w Polsce po 1989 roku.
 

Zapraszany na salony przez prezydenta Komorowskiego Jaruzelski, podobnie jak uniewinniony niedawno Kiszczak są obecnie celebrytami i stanowią część estabilishmentu. Dużo jeszcze wody w Wiśle będzie musiało jednak upłynąć dopóki lewicowość przestanie być kojarzona z tymi panami. PRL była, najkróciej ujmując, "państwem socjalistycznym z wypaczeniami". Kiszczak i Jaruzelski byli właśnie tymi, którzy w pierwszym szeregu odpowiedzialni są za wypaczenia, do dzisiaj zrażające robotników do lewicy. Socjalizmu, nawet tego w postaci PRL-u nie bronili wcale, sami kładąc kamień węgielny pod obecną dyktaturę kapitału. Za co nowy reżim nagradza ich wysokimi emeryturami i innymi licznymi profitami.
 
 
Czym więc jest, a właściwie powinna być lewica? Lewica - to przede wszystkim polityka zorientowana klasowo - na klasę robotniczą i inne grupy pracownicze. Podziały polityczne wewnątrz - na reformistów, rewolucjonistów, centrystów - powinny właściwie zejść na dalszy plan w ogóle jeśli nie reprezentują one poważnych sił politycznych i nie zaistniały obiektywne przesłanki rewolucji socjalistycznej które mogłyby ten podział nakreślić.
 
 
Należy więc studzić głowy wszystkim tym szukających na obecnym etapie ruchu podziałów w poprzek, czy liczących na "budowę partii robotniczych" na bazie lewicowych kanap politycznych i wskazywać co rozsądniejszym, słuszny kierunek.
 
Rzeczą najbardziej podstawową jest centralna pozycja najbardziej żywotnych problemów społecznych ludzi pracy w programie. A z sił które zdołają zarejestrować listy do parlamentu w najbliższych wyborach, czy w ogóle stanowią poważniejszą alternatywę polityczną do tego grona zalicza się obecnie jedynie Polska Partia Pracy.

Portret użytkownika seis
 #

Nie byłbym tak ostry w stosunku do Generała Jaruzelskiego. Za "Wujka" nie on jest odpowiedzialny. Prawda, że jego miękkość przyczyniła się do restauracji kapitalizmu, ale on po prostu nie widział innej drogi niż porozumienie z opozycją. Zresztą przecież opozycja ta (tzn.jej elity) głosiła kłamliwie, że nie zamierza burzyć socjalizmu, więc Generał mógł jej uwierzyć.

 
Portret użytkownika cinco
 #

Z tym, ze ci nasi panowie "komuniści" (to jest elita PZPR z Jaruzelskim na czele) podczas obrad okrągłego stołu oddali wspieranej przez Zachód "Solidarności" władzę w zamian za zachowanie stołóków - przypomnijmy hasło "Nasz prezydent, wasz premier" (a któż to został owym prezydentem?).

W obecnej chwili duża część dawnej nomenklatury tworzy SLD, może nawet bardziej antyrobotrnicze ugrupowania - ta większość niegdysiejszych "wzorowych marksistów" "nawróciła się" teraz "na jedyną słuszną" "demokrację" i "miłujący pokój" liberalizm.

Sam Jaruzelski również nie żyje w biedzie - w przeciwieństwie do robotników, których w PRL miał sobą reprezentować - dostaje całkiem sporą ilość pieniędzy w postaci pensji generalskiej, o możliwości pobierania emerytury prezydenckiej czy stałej ochrony przez BOR (Biuro Ochrony Rządu) nie wspominając.

 
Portret użytkownika tres
 #

To nie opozycja odbudowała kapitalizm ale sama nomenklatura i to ona odniosła z tego największe korzyści jak się popatrzy na życiorysy najbogatszych polskich kapitalistow. Kulczyk nie zaczynał od "Solidarności" ale od tzw. spółek polonijnych które stanowiły zgodną z prawem PRL przykrywkę do założenia własnego prywatnego biznesu .

Fakt że po 1981 roku w "Solidarności" rzeczywiście dominowali opozycjoniści powiązani z Waszyngtonem i kościołem, ale to nomenklatura najpierw, bo już w ostatnich dniach 1988, wyraziła zgodę na przywrócenie kapitalizmu słynną ustawą Wilczka która weszła w życie 1.I.1989. Dalsze wydarzenia - okrągły stół, wybory 4.VI.1989 czy rozwiązanie PZPR na początku 1990 były więc tylko konsekwencją ale prokapitalistycznego kursu samej biurokracji a nie oddania władzy opozycji. Samo przejście władzy w ręce opozycji było rozciągnięte w czasie bo trwało aż do końca 1990 kiedy Jaruzelski przestał być prezydentem a nawet można powiedzieć że do października 1991 kiedy zakończyła się kadencja sejmu kontraktowego. Tyle że wtedy zarówno siły postsolidarnościowe jak i postpzprowskie były równie burżuazyjne i różnice programowe między nimi były takie jak między PO a PiS mniej więcej.

Co do samej odpowiedzialności Jaruzelskiego za stan wojenny to ja nie wiem kto inny jak nie on i Kiszczak byli za to co się stało odpowiedzialni. Antykomunistyczna i rusofobiczna prawica twierdzi że była wtedy groźba "moskiewskiej interwencji" co jest bzdurą bo po 1. wojska ZSRR były zaangażowane w Afganistanie i a po 2. kryzys polityczny w Polsce nie był w żadnym stopniu porównywalny do tego co było na Węgrzech w 1956 kiedy doszło do totalnego upadku władzy czy nawet w Czechosłowacji w '68. Może i protesty społeczne były największe ale protestujący nie domagali się upadku władzy (do czegokolwiek miałoby to doprowadzić) ale raczej ograniczali się najczęściej do żądań czysto ekonomicznych.

Inną opcją jest tylko obarczenie odpowiedzialnością samych protestujących robotników że "nie wiedzieli co dla nich jest dobrze" i byli "kontrrewolucjonistami", co czyni m.in. obecna KPP. Jednak patrząc po dalszej ewolucji politycznej ludzi związanych z biurokracją co przedstawia także powyższy tekst można z całą stanowczością stwierdzić że to elity rządzące były kontrrewolucyjne a socjalizmu bronili właśnie robotnicy.

 
Portret użytkownika seis
 #

Tres!
Jeśli chodzi o obecność wojsk RKKA w Afganistanie, to była to zaledwie niewielka część całej Armii Czerwonej i interwencja nie stanowiłaby dla ZSRR problemu (zresztą imperialiści by nie przeszkadzali, jak wynika z opublikowanych niedawno dokumentów NATO).
Polecam książkę "Stan wojenny. Dlaczego..." autorstwa Generała.

 
Portret użytkownika uno
 #

Moskwa bała się skutków politycznych interwencji w Polsce. Pamiętajcie, że zachód ( jako protest wobec interwencji w Afganistanie) zbojkotował olimpiadę w Moskwie w 1980 roku co było wielkim ciosem prestiżowym dla Kremla, dodatkowo dotkliwym ekonomicznie, bo Ruscy wydali na igrzyska kupę kasy i liczyli, że zagraniczni goście i zachodnie telewizje zostawią u nich sporo twardej waluty.

Oczywiście że ZSRR miał pod dostatkiem wojska, żeby interweniować w Polsce ( w naszym kraju stacjonowała Północna Grupa Wojsk Armii Radzickiej , zaś w sąsiedniej NRD kolejne kilkanaście dywizji, w Czechosłowacji zaś wojska Środkowej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej. Tylko w Polsce stacjonowało prawie 60 tys. żołnierzy Armii Radzieckiej i prawie 700 czołgów.

Rosjan było więc w Polsce i najbliższym sąsiedztwie pod dostatkiem a „bratniej pomocy” mogły udzielić też armie NRD i Czechosłowacji. Nie wiadomo było tylko jak w takiej sytuacji zachowają się jednostki LWP (uważane przez NATO za najsłabsze ogniwo układu, najmniej lojalne wobec Kremla). Ustalono więc, że „problem” załatwią sami Polacy i nie jest istotne, czy inicjatywa wyszła od władz PRL, czy było to polecenie z Moskwy.

 
Portret użytkownika dos
 #

Oczywiście że ZSRR miał pod dostatkiem wojska, żeby interweniować w Polsce

Dokladnie absurdem jest dyskusja o wkraczaniu ZSRR do Polski podczas gdy w Polsce juz bylo wystarczajaco czerwonoarmistow zeby spacyfikowac kraj.

 
Portret użytkownika tres
 #

Samo posiadanie wojsk to za mało aby twierdzić że możliwa jest ich interwencja w danym miejscu. USA posiada wystarczająco dużo wojska aby najechać obecnie Tunezję, Egipt, Syrię i Libię ale jakoś tego nie robi wyjąwszy bombardowania Libii w których zresztą bardziej udzielają się Sarkozy czy Berlusconi. Przerzut dziesiątek czy setek tysięcy żołnierzy to duże przedsięwzięcie logistyczne. Mi.n. wojna w Wietnamie pokazała też że możliwe korzyści z operacji wojskowej mogą być mniejsze od strat prestiżowych poprzez nacisk międzynarodowej opinii publicznej.

Co do samego Jaruzelskiego to marksiści powinni wychodzić z założenia że rola danej postaci w walce klasowej ma decydujące znaczenie dla jej oceny. Dlatego też zostawmy na boku ckliwe autobiografię.

Jacek Kuroń podobno na łożu śmierci przyznał że on jednak jest marksistą. Proletariackiego rewolucjonisty to jednak z niego nie czyni. Generalnie w historii zapisał się raczej, wyjąwszy może "List otwarty" i czasy młodości kiedy określał się jako "komunista i przeciwnik władzy w Polsce"
jako lewicowy "kwiatek do kożucha" liberalnej opozycji antykomunistycznej i kandydat na prezydenta z ramienia balcerowiczowskiej "Unii Wolności". A co zrobiło ludziom pracy w Polsce to tałatajstwo to już chyba nie muszę pisać.

Podobnie rzecz się ma z Jaruzelskim który może sobie pisać teraz jakim to on wielkim komunistą nie był jednak fakty są takie że polska klasa robotnicza z pozycji swojego interesu klasowego nie ma powodu żeby darzyć go jakąkolwiek sympatią. Fanami Jaruzelskiego pozostają za to niestrudzenie miłujący go weterani UB w tym obecni działacze KPP, zakochani w chińskim "państwie robotniczym" spartakusowcy, rzeczoni w tekście działacze "Racji", Janusz Korwin-Mikke oraz takie konserwy jak Maciej Giertych.

Przy czym chodzenie pod willę generała w każdą noc 13 grudnia jak to czynią anarchiści z transparentem "Chile 1973 Polska 1981" i stawianie go w jednym szeregu z Pinochetem to czy nawet z Piłsudskim to daleko idące i szkodliwe historyczne nieporozumienie, które może prowadzić wręcz to lekceważenia zbrodni chilijskiej junty.

Po pierwsze zarówno Piłsudski jak i zwłaszcza szczególnie Pinochet mieli nieporównywalnie więcej krwi na rękach - w stanie wojennym zginęło kilkanaście osób, w zamachu majowym koło tysiąca nie mówiąc już o Berezie Kartuskiej i nagminnym (a nie incydentalnym jak w grudniu 1981, sanacja nie potrzebowała do tego stanu wojennego) strzelaniu do protestujących robotników, agresji na Rosję Radziecką w 1920 roku masowej rzezi jeńców wojennych licznych przypadkach morderstw podejrzanych o "bolszewizm". Za Pinocheta natomiast więziono, mordowano i torturowano dziesiątki tysięcy lewicowców i robotników czyli rzecz absolutnie nieporównywalna.

Po drugie, jeśli już przy perspektywie klasowej jesteśmy zarówno Piłsudski jak i Pinochet reprezentowali interesy burzuazji. Piłsudski w 1920 roku w imieniu imperializmu angielskiego i francuskiego obronił burżuazyjną europę przed "bolszewicką zarazą" nie przebierając przy tym w środkach. Pinochet był natomiast marionetką Stanów Zjednoczonych i został zainstalowany w celu zapobieżenia narastającej w czasie rządów Allende rewolucji socjalistycznej w Chile.

Natomiast Jaruzelski wprowadził stan wojenny mając na celu wyłącznie "normalizację sytuacji" czyli obronę biurokratycznego status quo a nie interes obcego kapitału. To jest bardzo duża różnica.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Myślę, że autor tego tekstu pozwalił sobie w istocie na krytyką zgodną z... prawicowymi kanonami, linią osądzania jaką stosują prawicowe środowiska, politycy. Właśnie takie myślenie, system ocen z lewicą ma niewiele wspólnego, a już na pewno nie z marksizmem. Dyskutując o Stanie Wojennym mamy do wyboru opowiedzieć się za katolicką Solidarnością, która wspierana przez rzeczników interesów KK i kapitalistycznego "zachodu" parła do wojny, albo za środowiskiem władzy, które pomimo błędów wprowadziło jednak po 1945 roku w Polsce system, który był skrajnie postępowy wobec kapitalistycznej Sanacji, nadający prawa, nowe możliwości awansu całym masom społeczeństwa, poniewieranej przez wieki biedoty. PRL nie był doskonały, ale nie można pluć na dorobek ponad 40 lat tego państwa, państwa socjalistycznego, dającego Polsce nową tożsamość, nową jakość, tylko dlatego że PRL nie był państwem doskonałym. Kopalnia Wujek to przykład wandalizmu Solidarności, przykład grupy ludzi, którzy świadomie parli do konfrontacji z władzą na drodze walki, nie licząc się z tym że wprowadzony był Stan wojenny- STAN WOJENNY, a nie dzień dziecka. Generał Jaruzelski wykazał się pełną odpowiedzialnością i rozwagą w tamtych dniach, podobnie jak w 89 r, kiedy siły destrukcyjne były już zbyt silne, żeby trwać na siłe przy dawnych postawach. Jaruzelski mógłbyć gwarancją spokojnych, wartościowych wzbogacających zmian będąc prezydentem, niestety Wałęsa złamał zawarte układy, doszedł do władzy dając upust całemu nihilizmowi solidarnościowych przemian bez znieczulenia.

 
Portret użytkownika tres
 #

Z prawicowymi kanonami? Stawanie w obronie klasy robotniczej czy to przed atakami burżuazji czy biurokracji z naszego punktu widzenia zawsze, bym powiedział że "z definicji" jest lewicowe czyli postępowe ponieważ to klasa robotnicza jest jedyną siłą która może obalić kapitalizm i jedynie dyktatura proletariatu w czynach, a nie tylko w słowach jest właściwą drogą do socjalizmu.

To że liderzy "Solidarności" poparli później Reagana i Thatcher akurat nie ma znaczenia dla oceny wydarzeń lat 1980 i 1981. Podejście dialektyczne właściwe dla marksisty to takie że rzeczy należy oceniać zależnie od ich kontekstu, otoczenia, położenia w przestrzeni, chwili czasu itd. "Solidarność" w roku 1980 nie była tym samym co "Solidarność" w roku 1989 która też jest czymś innym niż "Solidarność" w roku 2011.

Zgadza się że system PRL był "skrajnie postępowy" wobec sanacji ale sanacja (kapitalistyczna) była też przecież bardziej postępowa wobec carskiego absolutyzmu z czasów feudalnych.
Idąc tę logiką jakiej używa Rittner można byłoby usprawiedliwić prawicową propagandę nazywającą krwawo stłumione protesty robotnicze w marcu 1936 "komunistyczną prowokacją".

Ogromnie postępowy był też kapitalizm w połowie XIX, generując jednocześnie niesłychany wyzysk i niesprawiedliwość. Sprzeczność ta nakłoniła Marksa i Engelsa do stworzenia teoretycznych podstaw nauki marksizmu których fundamentem jest właśnie dialektyka. O której zapomnieli rozmaici "zakochani w państwie socjalistycznym" "marksiści", "zakochani" w państwie które nagle przestało istnieć i zgodnie z wolą swoich liderów stało się państwem kapitalistycznym, a biurokraci w sporej swojej części kapitalistami.

Nie ma nic bardziej błędnego niż stwierdzenie że
Jaruzelski mógłbyć gwarancją spokojnych, wartościowych wzogacających zmian będąc prezydentem, niestety Wałęsa złamał zawarte układy, doszedł do władzy dając upust całemu nihilizmowi solidarnościowych przemian bez znieczulenia.

Jaruzelski pokazał jakich rządów może być gwarancją jako prezydent przez cały okres od lipca 1989 do grudnia 1990, kiedy urząd ten sprawował. Był to okres kiedy rozpoczęto wprowadzanie "Planu Balcerowicza" co zaskutkowało pojawieniem się ponad 10-procentowego bezrobocia i gwałtowną pauperyzacją ogromnych rzesz polskiego społeczeństwa. Sam Generał nie stanowił żadnej opozycji dla planów liberalnej prawicy i sam nie wyraził później nawet chęci kandydowania w jakichkolwiek wyborach.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

1. Sanacja nie miała nic postępowego, nie wzbogaciła Polski o żadną wartość nawet w stosunku do czasów zaborów. Tak jak za zaborów Polacy byli niewolnikami odrealnionej w kwestii ich potrzeb dyktatury, a właściwie kliki, tak samo za Sanacji byli skazani na taką samą klikę niszczącą społeczeństwo, te same nierówności klasowe, doprowadzając na koniec do holocaustu swoją bezmyślnością. Sanacja wkrzesiła wszystkie błędy i wypaczenia 1 RP , państwa absurdów w centrum Europy, państwa, które nie miało prawa istnieć, tak jak i Sanacyjne zdewociałe państwo półfeudalne, półkapitalistyczne, ale za to w całości przegrane.
2. Solidarność od momentu powstania była siłą destrukcyjną, skazaną na udawanie, podszywanie się. W latach 80-81 była to w dodatku siła, której kierunki nadawały bandy wandali, skrajności, populizmu, anarchii. Ten ruch nie miał nic z ruchu robotniczego, poza tym, że dali się na niego nabrać robotnicy. To jaką drogę obrały rządy postsolidarnościowe po 89 r w pełni to pokazuje. Balcerowicz nie był pomysłem Jaruzelskiego, Solidarność tego chciała, o to postulowała po 89r, bo postulaty pracownicze z 80r wylądowały w koszu. W moim jednak przekonaniu dobrze się stało, że taką, a nie inną drogę obrała Solidarność. Dlaczego? To nauczka, a właściwie lekcja dla robotników, lekcja niezbędna. Chcieli zachodu to go mają. Za 10 lat, a może nawet jutro obudzą się bez emerytur po 20 latach pracy na zlecenie, w ciągłym kryzysie, z kredytami na 30lat, albo bez kredytów w obdartych blokowiskach. Ta lekcja ukształtuje ich w pełni, uświadomi im ich byt, który tak nieopacznie zawierzyli kapitalizmowi.
3. Wiesz jaka jest różnica między walkami z 1936, a z np 70, 80? Taka że w 36 robotnicy walczyli o chleb, a w 70 o cukier, a konkretnie o sklepy monopolowe, taka że w 36 kierowali się własnymi interesami, a w 80r dali kierować się interesom innych, interesom klechostwa, grup żyjących w kulcie dyktatora Piłsudskiego, ruin AK, obcego kapitału, interesom które de facto dzisiaj są powodem fatalnej sytuacji robotnika. Czasem proletariat ulega niewłaściwym siłom, błądzi. Tak było zawsze. Marks musiał wyplenić wpływy Bakunina, Proudhona, PRL nie udało się wyplenić różnych Wałęsów, którzy byli pacynkami interesów innych grup, które podkopywały socjalizm. Świadomość robotnika wyrabia się w ogniu wieków, robotnik nie rodzi się uświadomiony, żeby zmienić materie społeczną potrzeba wieków przemian, wieków ścierania się sił. Rozumiał to Marchlewski, Dzierżyński, Lenin, później ktoś o tym zapomniał.

 
Portret użytkownika cinco
 #

Ad.1

"Sanacja nie miała nic postępowego, nie wzbogaciła Polski o żadną wartość nawet w stosunku do czasów zaborów."

Ależ oczywiście, że sanacja była siłą postępową. Ale w myśl interesu klasowego polskiej burżuazji.

Kapitaliści przejmując władzę w Polsce czynili jednocześnie postęp społeczny - bo oto społeczeństwo z feudalnych stosunków do środków produkcji (carat) przeszło na kapitalistyczne (sanacja). Zatem pod tym względem sanacja była siłą postępową.

"Tak jak za zaborów Polacy byli niewolnikami odrealnionej w kwestii ich potrzeb dyktatury, a właściwie kliki, tak samo za Sanacji byli skazani na taką samą klikę niszczącą społeczeństwo, te same nierówności klasowe, doprowadzając na koniec do holocaustu swoją bezmyślnością."

A któż to są ów Polacy? Jednolita warstwa społeczna znajdująca się pod władzą jakiejś odosobnionej kasty? Nie uwzględniasz podziału klasowego.

Przez większą część czasu zaborów na terenie Polski panował feudalny (tutaj zarysowywują się głównie ruchy chłopskie walczące o uwłaswzczenie), na krańcu na wpół feudalny system (cecha charakterystyczna - przewaga proletariatu wiejskiego nad miejskim). Sanacja zaś była systemem już kapitalistycznym, ponieważ to nie władca feudalny, a burżua trzymali pieczę nad środkami produkcji.

Niemniej można się zgodzić, iż za czasów zaborów rosyjska monarchia oraz panowie feudalni wykorzystywali podlegające im klasy społeczne (w tym i polskie) dla swoich celów - podobnie jak sanacyjna burżuazja polskich robotników.

Jednak polityka klas posiadających (zatem wszelakie działania głównie na ich korzyść) nie ma w tym wypadku zwiazku z postępem społecznym na drodze walki klas.

Ad.2

"Solidarność od momentu powstania była siłą destrukcyjną, skazaną na udawanie, podszywanie się. W latach 80-81 była to w dodatku siła, której kierunki nadawały bandy wandali, skrajności, populizmu, anarchii. Ten ruch nie miał nic z ruchu robotniczego, poza tym, że dali się na niego nabrać robotnicy."

Nie, ponieważ Solidarność w momencie powstania była ruchem robotniczym mającym na celu poprawę warunków bytu robotników - nie zniszczenie systemu.

http://www.solidarnosc.org.pl/pl/21-postulatow-1.html

W linku powyżej przeczytać można 21 postulatów, jakie wtedy przedstawiono. ŻADEN z nich nie wspomina o zmianie ustroju (chciano "reperować socjalizm", nie niszczyć system). I była to inicjatywa samych robotników, nie zarządu na usługach Zachodu, który powstał niedługo potem.

"To jaką drogę obrały rządy postsolidarnościowe po 89 r w pełni to pokazuje. Balcerowicz nie był pomysłem Jaruzelskiego, Solidarność tego chciała, o to postulowała po 89r, bo postulaty pracownicze z 80r wylądowały w koszu."

Solidarność po roku 82 przestała być inicjatywą robotników, a stała się ruchem infiltrowanym przez CIA, szansą na zniszczenie Bloku Wschodniego, którego z utęsknieniem wyglądali zachodni burżua (jako potencjalnego zagrożenia ich panowania klasowego). To, że Wałęsa stał się (jak to ostatnio popularnie zwykło się mówić) "pożytecznym idiotom", dziś maskotką polskich kapitalistów, nie zmienia ani faktu, że ten ruch nadal kojarzony był z tym z Sierpnia 1980 (zatem w świadomości robotników nadal była ruchem robotniczym - parafrazując do "Ta lekcja ukształtuje ich w pełni, uświadomi im ich byt, który tak nieopacznie zawierzyli kapitalizmowi.
"
), ani tego, że przerażona perspektywą utraty władzy biurokracja stalinowska jednocześnie "podzieliła się" władzą oraz w dużej części przetransformowała w dzisiejszą burżuazję (zatem pan Jaruzelski "nie jest taki święty").

 
Portret użytkownika tres
 #

Co do samej sanacji to warto dopowiedzieć kilka słów to wypowiedzi Cinco. Nie nastąpiła ona bezpośrednio po caracie bo carat zakończył się na ziemiach polskich w 1915 roku wraz z ofensywą wojsk austro-węgierskich na wschód, a sanacja zaczęła się w 1926. W międzyczasie była niemiecka okupacja, wrzenie rewolucyjne lat 1918-19, rady robotnicze, powstania śląskie i wielkopolskie, skanalizowanie nastrojów rewolucyjnych przez oportunistów z PPS, ofensywa Piłsudskiego na Rosję Radziecką, reakcyjne rządy Chjeno-Piasta i dopiero w 1926 mamy pucz w wyniku którego rozpoczęły się rządy sanacyjne. Też nie można powiedzieć że sam carat był feudalny, ponieważ zręby kapitalizmu powstawały w Rosji już od lat 60. XIX wieku, a w Królestwie już od czasów Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego czyli jeszcze przed Powstaniem Listopadowym.

Raczej znamienny może być tutaj fakt, że sam przewrót majowy obalił prawicowy, reakcyjny rząd przy poparciu zarówno socjalistów jak i komunistów.

A propos wypowiedzi Rittnera to ani Leninowi ani Dzierżyńskiemu nie było dane poznać dogłębnie czym jest stalinizm co zasadniczo zmienia postać rzeczy. Za czasów Lenina i Marchlewskiego nikomu do głowy by nie przyszło że 3/4 KC partii bolszewickiej z 1917 roku zostanie rozstrzelanych za zdradę, przywódcy innych krajów socjalistycznych będą nazywani "faszystami" (Tito), a w KRLD powstanie "komunistyczna" monarchia dziedziczna.

Można klęskę budownictwa socjalistycznego zwalać na fałszywą świadomość klasy robotniczej, a "rewolucyjne kierownictwo" było nieskalane i lepiej niż robotnicy wiedziało co jest dla robotników dobre, co jest absurdem w warunkach państwa rządzonego przez partię komunistyczną które otwarcie deklarowało że jest właśnie państwem robotników i to im ma w szczególności służyć a nie gensekom i oficjelom korzystających z peweksów i sklepów za żółtymi firankami. Co było faktem i to robotników autentycznie wkurzało. Polskiego społeczeństwa nie zapytano natomiast nigdy czy chce kapitalizmu czy socjalizmu w żadnych referendum bo to same "rewolucyjne kierownictwo" PZPR przy okragłym stole zdecydowało właśnie o kapitalistycznym kursie zmian. Plebiscytowe wybory 4 czerwca nie miały na to wpływu.

Więc obraźliwą dla polskiej klasy robotniczej bzdurą jest mówienie że "robotnicy byli głupi i wystrajkowali sobie kapitalizm". Bo to nie robotnicy go wywalczyli, ale PZPR-owska nomenklatura

Problem leży właśnie w tym że to biurokraci nie działali w interesie robotników ale w interesie własnym. Kwestia ta przewija się już w pracach Lenina z lat 20. a szerzej została opisana przez Trockiego w "Zdradzonej rewolucji"

W kwestii "Solidarności" polecam tekst o tym jak strajki lat 1980-81 inspirowały lewicę i ruch robotniczy w Zachodniej Europie napisany przez człowieka, który sam w tych wydarzeniach uczestniczył

http://1917.net.pl/?q=node/6416

 
Portret użytkownika Rittner
 #

1. Relacje kapitalistyczno-feudalne Sanacja przejeła po zaborach, niczego własnego w te relacje nie wprowadzając, o nic ich nie wzbogacając. Nawet najważniejsze fabryki Sanacja przejeła po zaborach, pozostawiając w nich ten sam stosunek do ludzi pracy. Tak jak w końcowej fazie zaborów środowiska pracy były wykorzystywane przez burżuazje, oraz szlachtę(majątki ziemskie były własnością w większości polskiej szlachty), taki sam układ utwierdziła Sanacja, dlatego nie ma mowy o żadnym postępie, hr. Potocki mógł dalej bezkarnie zmuszać masy swoich PODDANYCH do pracy, tak jak za zaborów i wcześniej, masy które zaprotestowały, były pacyfikowane z pomocą państwowego wojska tak jak w Leskim na początku lat 30ych. Absurd Sanacji właśnie na tym polega że nie wzbogacała ona w niczym istotnym przestrzeni pracy, stosunków i srodków produkcji, kapitalizm miał się dobrze już za zaborów.
Polacy, obywatele 2 RP. Powiedzieć, że tylko robotnicy, chłopi to za mało. To wychodziło poza przestrzeń klasową, stając się narodowo-kastowym pojęciem.
2. Postulaty sierpniowe Solidarności to były puste brednie, populizm, a to że nie wpisane było w nie zmiany ustroju było jedynie efektem relacji sił w jakim znajdowała się wtedy Solidarność w stosunku do państwa, a nie tym, że Solidarność nie zainfekowana CIA, obcymi wpływami pięknie walczyła o dobro robotników. Bajeczki, bajeczki dobre dla dzieci i mitomanów żyjących legendą autentycznego ruchu w ich mylnym przekonaniu. Solidarność od początku była zjawiskiem, które tylko pozorowało walkę o dobra pracownicze, w istocie był to ruch wywrotowy, od początku napędzany siłami obcych robotnikowi interesów, napędzany mylnymi pojęciami, oraz skrajnymi postawami godzącymi w państwo, w dobro robotnika. Jeżeli w 80r potrafił stawać w strajku cały zakład tylko dlatego że wyrzucono jakiegoś pijaka, albo złodzieja, to jak można w takim wypadku mówić o ruchu robotniczym? Wewnątrz klasy robotniczej także zachodzą patologie w stosunku do pracy, narzędzi, miejsca pracy, pojęcia pracy, te patologie w znaczny sposób stworzyły Solidarność.

 
Portret użytkownika tres
 #

Przypisywanie komuś "mordy" pijaka, przestępcy czy gwałciciela to stary jak świat chwyt żeby zdyskredytować osobę niechętną władzy w oczach opinii publicznej. Takie chwyty kapitalistyczne władze stosowały m.in. wobec Andrzeja Leppera czy Juliena Assange. Dopóki więc nie ma konkretnych dowodów na to że zakład zatrudniający n robotników w mieście X zastrajkował w dniu Y TYLKO dlatego że zwolniono pijaka Z to powyższa argumentacja jest nic nie warta, w przeciwieństwie do faktów jak pierwsza Solidarność była przedstawiana przez ruch robotniczy na Zachodzie, wymienionych pod wyżej podanym przeze mnie linkiem

 
Portret użytkownika Rittner
 #

To albo mamy dyktature proletariatu, albo mamy referendum.
Niedługo dowiem się że to Jaruzelskiemu zachciało się kapitalizmu, a Solidarność, genialny ruch robotniczy walczył przeciw. Nie twórzmy absurdów pojęciowych. PZPR zgodził się na zmiany jakich chciały wszystkie środowiska walczące z państwem w 80ych latach. Środowiska te łudziły się jednak jakimś bezbolesnym kapitalizmem z dobrotliwą twarzą dobrobytu, który miał nastać, a kiedy po 89 roku (panów Ziętka, Ikonowicza też mam na myśli), okazało się że taki kapitalizm to bajka, to oczywiście winę zaczęto zrzucać na ludzi z nomenklatury Prl, którzy wprowadzili taki kapitalizm(zapewne decyzja kilku osób, bo wiadomo naród tego nie chciał), zaczął się płacz. Przyjemnie jest jednak płakać za kilkanaście tysięcy związkowej pensji tak jak p. Ziętek, postulując przy tym absurdalne hasła i postulaty, w trosce o byt robotnika oczywiście, zupełnie niemożliwe do zrealizowania przez następne 20lat.
W PRL robotnicy zwyczajnie zdradzili marksizm, zdradzali go kradnąc (proszę sobie przestudiować dane o stratach fabryk z tamtych lat w wyniku masowych kradzieży dokonamych przez robotników, dane porażają), swoim mezaliansem z klechami i religią; sabotowaniem produkcji gospodarczej; bezmyślnymi strajkami, przykład z pijakami nie jest przyklejaniem komuś "mordy", takie strajki rzeczywiście były (Stalowa Wola chociażby), gdzie zakład stawał bo zwolniony został jakiś dosłownie pijak uchylający się od obowiązków pracy. Solidarność uczyła ludzi bezkarności i bezmyślności, była bandą na nieznaną skalę w swojej dywersji pracy. Przykładowo robotnicy z Czech strajkowali po godzinach pracy, żeby nie było załamania produkcji, efektu pustych półek, wykazując się rozwagą i troską o własne państwo, o siebie samych. W Polsce Solidarność dążyła do skrajnośći. Nie oceniam wszystkich robotników, ale pewną grupę, pewien charakter robotnika, pewne zjawisko, któremu ulegli. PRL, socjalizm nieświadomie wytworzył pewne procesy polegające na braku szacunku do pracy, na zaniku pojęcia pracy na rzecz pojęcia zatrudnienia. Praca w PRL nie była towarem deficytowym, w ludziach w wyniku tego wytworzył się mechanizm lekceważenia pracy, brak obawy o bycie bezrobotnym, wszystkie tego następstwa obfitowało w spadek efektywności robotnika, zanik rywalizacji, a nawet brak szacunku do miejsca pracy skutkujący grabieniem, niszczeniem, fuszerką. Ludzie szli do pracy nie żeby wykonać pracę, ale bo byli zatrudnieni, pracę wykonując jakby drugoplanowo, gubiąc w tym ethos pracy(choćby w pojęciu Brzozowskiego). Wina nie jest nawet w samym robotniku, a oczywiście w pewnym negatywnym procesie społecznym którego Marks nie przewidział, nie przewidział, że likwidacja prywatności, bezrobocia skutkuje obniżonym poczuciem tożsamości pracownika, robotnika z praca, spadkiem produktywności. PRL, blok krajów socjalistycznych upadł dlatego że został zaskoczony negatywnymi procesami, zachowaniami, które wyrastają z samego socjalizmu, nie umiał tego zmienić, zlikwidować, pewnie dlatego że mylnie sądził, że zródłem tego są zewnętrzne zjawiska, tworząc statyczny socjalizm, a nie żywy, reformujący się ciągle organizm socjalizmu. Przyczynili się do tego także robotnicy, którzy dali się ponieść takim zjawiskom.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

I dlatego stwierdzenie, że ruch robotniczy wie co jest najlepsze dla niego to werbalny slogan. Za ruchem robotniczym zawsze ktoś stoi, jakiś podmiot ideowy, poglądowy, konkretni ludzie nadają temu kształt, nie zawsze odpowiadający interesom, potrzebom klasy robotnicze w praktyce. Tego dowiodły liczne partie, organizacje robotnicze na ciele klasy robotniczej w czasach Marksa, które ten zwalczał wykazując ich zbłądzenie, fałszywość, a także właśnie Solidarność, i to bez względu czy ta z 80-82, czy później. Robotnicy też błądzą, i to jest ważna lekcja na przyszłość.

 
Portret użytkownika tres
 #

Robotnicy niezależnie od systemu zawsze chcą przede wszystkim pełnej michy i godnego życia i te postulaty są zawsze uzasadnione bo wyrażają żądanie zaspokojenia fundamentalnych potrzeb człowieka. Strajki w większości tak jak i w kapitalizmie mają charakter ekonomiczny np. w 1976 był sprzeciwem wobec drastycznych podwyżek cen żywności z których zrezygnowano tak i dzisiaj w strajkach chodzi przede wszystkim i podwyżki płac. Problemy i frustracja klasy robotniczej potęgowały się z tego względu, że władza zamiast zaspokoić postulaty robotników obcinając pensje funkcjonariuszom SB czy dyrektorom robotników pałowała ich a w skrajnych wypadkach (choć na szczęście nielicznych) strzelała do nich z ostrej amunicji. Tego w państwie które mieni się socjalistycznym być nie powinno, bo dyktatura proletariatu to taki ustrój w którym państwo działa w służbie klasy robotniczej a nie przeciwko niej.

I takie strajki zawsze będą uzasadnione do czasu aż zapanuje pełen komunizm i potrzeby ludzkie będą w pełni zaspokojone. W PRL-u strajki były niepokojącym sygnałem pokazującym że nie jest w rzeczywistości tak różowo jak by tego chcieli partyjni biurokraci.

Plujesz na Ziętka a zobaczyłbyś willę w jakiej mieszkał Edward Gierek oraz ekskluzywne jak na lata 80. osiedle dla funkcjonariuszy partyjnych w Parku Skaryszewskim w Warszawie to powiedziałbyś że ten Ziętek który nie ma kilkunastu tylko około 5 tysięcy na rękę (mniej niż emerytury wielu esbeków innych wysokich funkcjonariuszy państwowych PRL, i w cale nie więcej niż nadsztygar w kopalni) to jest jakichś niewyobrażalny asceta zwłaszcza że w kraju mamy niejednego dolarowego miliardera. Co do przytoczonych przez ciebie "faktów" to się nie wypowiem ale mam niestety wrażenie że po prostu myślisz nieco życzeniowo i piszesz co chcesz żeby było a nie jak rzeczywiście jest co czyni twoją argumentację całkowicie bezpodstawną patrząc na do co piszesz o zarobkach Ziętka, bez jakiegokolwiek sprawdzenia chociażby w google ile deklarował że zarabia. A Ziętek w przeciwieństwie do PZPR-owskich bonzów nie wstydzi się tego ani przed robotnikami zrzeszonymi w "Sierpniu 80" ani przed opinią publiczną.

Piszesz że Ziętek głosi rzeczy których nie da się realizować, przy czym chodzi ci zarówno o takie ustępy programu PPP jak budowa miliona mieszkań, pełne zatrudnienie czy skrócenie tygodnia roboczego. To jest jak najbardziej realizowalne tylko nie w tym ustroju, częściowo zostało to już zrealizowane w PRL, tylko później zostało zaprzepaszczone. Za to "towarzysze" z PZPR obecnie w SLD głoszą bardzo realne w kapitalizmie postulaty jak podatek liniowy czy przyjazny klimat dla biznesu, o czym wystarczy przeczytać przewijając stronę do góry, których "roszczeniowa hołota" jakoś nie może zrozumieć i poprzeć.

Widać że za wszelką cenę szukasz winnych upadku PRL obwiniając za to jak nie klasę robotniczą to sam ustrój który "rozleniwia" ludzi. Zarówno jedno i drugie jest właśnie prawicową argumentacją bo jest to argumentacja albo antyrobotnicza albo antysocjalistyczna. Przyjmując argumenty Rittnera nie sposób wyjaśnić w marksistowski sposób upadku PRL-u bo jedna i druga argumentacja jest zbliżona do tego co sądzi o ustroju socjalistycznym w ogóle i klasie robotniczej liberalna prawica. Dlatego też obecnie prostalinowska czy wywodząca się z b.PZPR lewica jest albo na granicy wyginięcia(KPP) albo przestała być w ogóle lewicą (SLD). Kluczowe dla marksisty w dzisiejszych czasach jest uznanie zasadniczej roli biurokracji w degeneracji i dekompozycji państw demokracji ludowej i zatracenia robotniczego charakteru przez PZPR jak analogiczne partie w innych "demoludach". Polecam najpierw przeczyrać tekst innego świadka wydarzeń 1980r., Jana Malanowskiego "Klasa robotnicza i jej partia" http://1917.net.pl/?q=node/4345 oraz cały zbiór opublikowanych dotąd na "Władzy Rad" tekstów o tej problematyce, a dopiero później tworzyć własne "teorie" na ten temat http://1917.net.pl/?q=raport1980

 
Portret użytkownika seis
 #

Willa Gierka? Towarzyszu Tres, raczycie żartować. Te "wille Gierka" wymyśliła ekipa Kani i Jaruzelskiego po ustąpieniu Gierka ze stanowiska I sekretarza KC PZPR. Obwożono zachodnich dziennikarzy i mówiono: "Patrzcie, w jakich luksusach żył ten Gierek". Ci dziennikarze nie widzieli jednak żadnych szczególnych luksusów, a zapewne nie jeden z nich miał w domu lepiej.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Drogi wielbicielu Ziętka:
a) podczas dzisiejszej debaty w Polsacie Ziętek przyznał się do 8tys. pensji.
b) nie sprzeciwił się formule użytej przez redaktora, że PPP dawniej stała na stanowisku narodowo-katolickim(endecja rodem ze Stachniuka?)
c) Edward Gierek na koniec życia nie miał nawet na wózek inwalidzki(takich milionów się dorobił), i w przeciwieństwie do Ziętka w najlepszych swoich latach pracował na rzecz budowy Polski, nie pobierał związkowej pensji za chodzenie po tv, żeby pochwalić się populizmem, bo populizmem jest np 35godz tydzień pracy. Stanowiska pracy trzeba tworzyć nowe, a nie dzielić już zastane, tak jak chce wymusic Ziętek, zwiększając liczbę pracujących na obecnej puli stanowisk.
I przestań mnie zamęczać tym SB. Wiesz ile procentowo oficerów SB pracowało przy przestepstwach gospodarczych? Ilu patrzyło na ręce klechów(dzięki czemu nie mieliśmy choćby afer pedofilskich w KK takich jak na zachodzie)?
SLD, ktorego nie jestem sympatykiem, ma w programie podwyżkę podatków dla bogatych, obniżenie vat. Powiedz mi jak bez inwestycji prywatnych, czyli biznesu(który tak Cię razi) w systemie kapitalistycznym zmniejszać bezrobocie, konkurencyjnośc generującą także wyższe płace. Nie pytam Cię o komunizm, rozwiązania komunistyczne, mamy kapitalizm, którego Ziętek nie postuluje znosić, a wzbogacać o rozwiązania socjalne.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

PS. Ziętek mówił w tej debacie o wspieraniu małych i średnich przedsiębiorców. Czy to nie biznes, czy to nie jest przyjazny klimat dla biznesu?

 
Portret użytkownika tres
 #

Nie ma nic "złego" we wspieraniu małego i średniego biznesu kosztem wielkiego (mówimy tu rzecz jasna o bieżącej perspektywie). Ważne żeby jednocześnie wspierać pracowników w ich walce przeciwko wszystkim, także tym małym i średnim kapitalistom.

Fakt że gdyby tego nie powiedział to wypadłby pewnie bardziej "bolszewicko", choć już nie jest źle http://polska.newsweek.pl/wrog-burzujow,81915,2,1.html ale drugim Leninem nie jest i żadnym jego "fanem" nie jestem, z własnego doświadczenia politycznego na radykalnej lewicy uważam po prostu że PPP dzięki temu że jest jedyną partią robotniczą i jedyną organizacją posiadającą perspektywy rozwoju w przeciwieństwie do rozmaitej maści kanap.

Co do zarobków 8 kawałków brutto to nieco ponad 5 na rękę. Więc wszystko się zgadza, a "kilkanaście" to czysta fantazja.

Zupełnie natomiast nie czaję Twojej krytyki Ziętka jak mówi o 35 godzinnym tygodniu pracy to jest źle bo to populizm i twierdzić że trzeba wspierać biznes (i to także ten wielki pewnie bo to on daje największe inwestycje i tworzy najwięcej miejsc pracy), a z drugiej strony masz żal do Ziętka że nie mówi nic o zbudowaniu socjalizmu. Socjalizm jest jednak czymś konkretnym a nie tylko pustym sloganem i można o niego walczyć nie nazywając go tak, tylko po prostu konsekwentnie broniąc interesów ludzi pracy przeciw kapitałowi używając do tego różnych, zasadnych od sytuacji środków i metod. Skrócenie tygodnia roboczego nie jest żadnym populizmem tylko stałym elementem w programach ugrupowań lewicy od czasu "programu przejściowego" a nawet od czasu walki o 8-godzinny dzień pracy w XIX wieku.

A SLD bym nie wierzył w niczym bo to chyba najbardziej złajdaczona formacja polityczna w tym kraju. Właśnie przez fakt że to jest była nomenklatura przyrosła do stołków,skrajnie bezideowa która zaufa każdemu oprychowi mogącemu utrzymać ją przy korycie, włącznie z amerykańskim imperializmem. Nazywa się "lewicą" a wysyła polskie wojsko do Iraku i Afganistanu i wznosi w naszym kraju tajne więzienia CIA w których torturuje się więźniów bez sądu. Zupełnie jak za sanacji kiedy robiono to w Berezie Kartuskiej, tyle że na znacznie większą skalę. Do tego dochodzi wprowadzenie liniowego podatku dla przedsiębiorców, prywatyzacja. To jest przykład negatywnej ewolucji politycznej, chyba najbardziej jaskrawy we współczesnej Polsce.

Natomiast PPP to przykład wybitnie pozytywny - najbardziej bojowi robotnicy którzy zorganizowali wiele potężnych strajków zrzeszeni w związku "Sierpień 80" mieli na początku zamieszanie w głowach, dlatego że "komuniści" z PZPR dorabiali się fortun i stojąc u żłoba pod szyldem "Sojuszu Lewicy Demokratycznej" rozkradali polski majątek narodowy. Po prostu "komunizm" i "socjalizm", źle im się kojarzyły przez wyczyny byłych partyjnych bonzów dorabiających się fortun i widzieli ciągłość pomiędzy jedną władzą a drugą. Gierek nie ma tu nic do rzeczy bo ludzie z jego pokolenia byli za starzy na biznes.

Na szczęście po kilku latach eksperymentów politycznych z narodowo-populistycznym marginesem związkowcy "Sierpnia" poszli po rozum do głowy i założyli PPP która od kiedy się tak nazywa zawsze deklaruje się jako lewicowa i systematycznie się radykalizuje, wystarczy porównać (także lewicowe) dokumenty z 2005 roku i manifest programowy z roku ubiegłego. To jest pozytywny z punktu widzenia przykład który należy popierać, którego fenomen będzie prezentowany w przyszłości bynajmniej nie tylko studentom nauk politycznych.

 
Portret użytkownika syneloi
 #

Gdy jest się słabym warto rozważyć możliwość współpracy z wrogiem, który może okazać się przyjacielem gdy uda przekonać się go do swego programu.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Mowa była o czystej kwocie po odliczeniu podatku.
Interesujesz się bardzo majątkami ludzi PRL, SLD, a powiedz mi jak to jest z tą Alfą Romeo za ponad 100tys zł którą Ziętek rozbija się po miescie? Pytam, bo bez złośliwości.
Osobiście uważam, że autentyczna lewicowo-socjalna partia zdolna do posiadania osobowści ją kształtujących powstanie nie wcześniej niż za 10-15 lat, osobowości, które stworzą spójny program, wizje przyszłości z właściwym patrzeniem na przeszłość, lewicę ludzi pracy, inteligencji, artystów, mniejszości seksualnych, a także uczciwego biznesu.
A 35godz tydzień to fikcja. Polska musi rozwijać się szybciej, musi produkować, ludzie pracy mają mieć godne płace, oni nie boją się pracy, chcą pracować za godne płace, a nie dążyć do absurdalnych ilości godzin pracy. Nie można pojmować ludzi pracy jako skrajnie egoistycznej, rozleniwionej grupy, która chce jak najmniej pracować i jak najwięcej zarabiać. Ludzie chcą godnie zarabiać, mieć godne emerytury z tej pracy, widząc w pracy szansę rozwoju, rozwoju a nie ciężkiego obowiązku, który najlepiej niech trwa, jeśli musi, jak najkrócej.
35h w obecnych warunkach będzie zły dla pracownika i dla gospodarki, jesteśmy za biednym krajem w stosunku do Niemieć, GB żeby pracować mniej niż oni. I zapewniam Cię że ludzie pracy to rozumieją.

 
Portret użytkownika uno
 #

A willę Jaruzelskiego kto wymyślił? W PRL, propaganda egalitaryzmu i poświęceń dla lepszej przyszłości była tak silna, że nawet niespecjalna willa kuła w oczy.

Pojawiało się pytanie, dlaczego oni mają a my nie? Czego takiego dokonali? No i to najważniejsze i najgroźniejsze - rządzą, ale kto ich wybierał?

 
Portret użytkownika uno
 #

(Alfą Romeo za ponad 100tys zł którą Ziętek rozbija się po miescie?)

Tyle kosztuje nowa Alfa w salonie. Dziesięcioletnia pewnie z 15 kawałków. Nie wiem ile lat ma Alfa Ziętka, ale przy jego zarobkach pewnie mógł uskładać nawet na nową. Zarobki ma fajne, ale pensję przewodniczącego ustalili sami związkowcy i sami wybrali Ziętka na to stanowisko. Ma więc prawo robić z forsą co zechce.

 
Portret użytkownika uno
 #

(A 35godz tydzień to fikcja. Polska musi rozwijać się szybciej, musi produkować, ludzie pracy mają mieć godne płace, oni nie boją się pracy, chcą pracować za godne płace, a nie dążyć do absurdalnych ilości godzin pracy)

Kiedy robotnicy walczyli o ośmiogodzinny dzień pracy, burżuje tez mówili, że to fikcja, że będzie katastrofa gospodarcza. Nawet strzelali z tego powodu do robotników i stąd mamy święto 1 maja.

Ośmiogodzinny dzień pracy wywalczono i ... katastrofa nie nastąpiła, potem wywalczono wolne soboty i też nie było katastrofy.

To dziwne jak często antyrobotnicze rozumowanie stalinistów zbiega się z interesami burżuazji.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Człowieku jest pewna granica ilości godzin pracy, której złamać nie da rady, jest niemożliwością zwłaszcza w polskich warunkach pracy, produkcji. Nie twórzmy utopii, odrealnionych od warunków w jakich żyjemy. Problemem dzisiaj jest to że ludzie często pracują po 12, 15 godzin pracy, a nie to że pracują 8. To że właśnie pracują w soboty, niedziele.
I to jest własnię przyczepianie mordy, mordy stalinowca.
Na SLD mówicie salonowa lewica bo mają garnitury np. za 6 tys zl , ale gdy wy macie auta po ponad 100tys zł to wszystko ok, no bo tak ludzie z SLD, z PZPR mają być obrazem nędzy społecznej, żeby kogoś nie bolały oczy, ale związkowiec z Sierpnia 80 ma prawo, pewnie w imię lewicowych ideałów, mieć auto za 100tys, bardziej pasujące do typowego burżuja rozkochanego w zachodnich błyskotkach, niż przedstawiciela biednych robotników. I oczywiście dom jednorodzinny (żadna willa) Jaruzelskiego, premiera, ministra, generała też boli, najlepiej, żeby żył w suterenie i tam organizował spotkania władzy, międzynarodowe spotkania. Popatrz sobie do jakich majątków dochodzą dzisiaj premierzy, elity władzy, prezesi(ile kosztuje nas bizancjum Komorowskiego), albo do jakich dochodziła elita sanacyjna, Mościcki, Rydz. Jaruzelski, Rakowski nie mieli tego nawet w 1/100, jeden garnitur Gomułki był przysłowiowy. A Ty przekreślasz tych ludzi bajkami o stalinowcach, opowiadaniem o jakiś mitycznych majątkach? Ci ludzie więcej wycierpieli przez Stalina niż Ty jesteś w stanie pojąć. Czystki 1938, wywózki na Sybir, NKWD, więzienia; Stalin tym ludziom wielokrotnie wsadzał nóż w plecy, a oni pomimo tego byli wierni pewnej idei, idei Marksa, i na tyle ile można było w danym momencie budowali samodzielność w oparciu o socjalizm.

 
Portret użytkownika uno
 #

(Człowieku jest pewna granica ilości godzin pracy, której złamać nie da rady, jest niemożliwością zwłaszcza w polskich warunkach pracy, produkcji)

Ano jest. Granice te wyznacza stopa zysku i stopa bezrobocia oraz poziom technicznego uzbrojenia pracy. Jeżeli jest wysokie bezrobocie i wysoki poziom zysków w przedsiębiorstwach, to znaczy, że można skrócić czas pracy bez obniżki wynagrodzeń. Wolumen produkcji nie spadnie, bo jest dostępna dodatkowa siła robocza. Spadnie jedynie stopa zysku. Dawniej marksiści doskonale zdawali sobie z tego sprawę i dlatego mobilizowali ruch robotniczy do walki o skrócenie czasu pracy bez obniżki wynagrodzeń.

Nawet gdyby bezrobocie się skurczyło, należy dalej dążyć do skrócenia czasu pracy bez obniżki wynagrodzeń i tym samym wymuszać inwestycje w techniczne uzbrojenie pracy podnoszące wydajność.

(Stalin tym ludziom wielokrotnie wsadzał nóż w plecy, a oni pomimo tego byli wierni pewnej idei, idei Marksa, i na tyle ile można było w danym momencie budowali samodzielność w oparciu o socjalizm)

No jasne, zwłaszcza Jaruzel dał dowody wierności idei Marksa. Bez jaj. Gardził robotnikami i był wierny jedynie idei władzy - jak większość stalinowców.

Kwestia bogactwa jest oczywiście pojęciem względnym. Czym innym było bogactwo w siermiężnym i teoretycznie egalitarnym PRL-u, czym innym jest dzisiaj. W porównaniu z majątkami Solorza, Kulczyka, czy Krauzego PRL-owscy notable to cieniasy. Tym niemniej dawni 'socjalistyczni' notable, jak Kwaśniewski, czy Miller - jak na salonową pseudolewicę przystało - kolegują się właśnie z w.w. panami a nie z roszczeniowo nastawionymi robolami - taka to już poststalinowska tradycja.

Kwachu zawsze może liczyć na wsparcie grubego Ryśka - ponoć przez Jolkę wspólnie zainwestowali na Wilanowie. Ziętek, jeśli wyleci z posady związkowej, za to co mówił i robił nigdzie nie dostanie roboty i skończy w nędzy kiedy przeje to co odłożył. Właśnie dlatego uchwalono mu taka pensję, żeby nie pękał i miał z czego odkładać.

Taka jest różnica między salonową pseudolewicą i lewicą proletariacką.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Dyskusja z Tobą nie ma jednak żadnego sensu.
Zadowalasz się określaniem zjawisk PRL najbardziej płytkimi pojęciami, w określeniu mitycznego stalinowca znajdujesz materie wyjasniającą wszystko, coś w stylu dziadka z Wermachtu.
1. W ostatnich latach upadło ponad 8tys małych i średnich firm(dane z tamtego roku, teraz to pewnie więcej), wiele dużych zakładów upadło także, bądź daje minimalne zyski. Oczywiście takie z dużymi zyskami są także, ale one są w mniejszości, będąc czesto społkami skarbu państwa tak jak KGHM gdzie pracownicy mają zadowalające pensje w porównaniu do innych robotników. Przyjedź na lubelszczyzne, np do chłodni lubelskich, gdzie pracownicy mają fatalne warunki pracy, umowy na zlecenie, oraz pensje często mniejsze niż 1000zł. To jest problem i dramat ludzi, to że nie ma dla nich innej pracy, możliwości wyrwania się, a nie to że pracują 8 godzin. Jeśli mieliby dostać 2tys , to pracowaliby nawet 10 godzin bez problemu, chodzi o poziom płac, a nie ilość godzin pracy, która obecnie przy 8 godzinach nie nosi znamion degradacji robotnika w ogóle jako człowieka, tak jak miało to miejsce w czasach Marksa, gdzie pracowano nawet 16 godzin, dając robotnikowi wolny czas tylko na sen, co było degradowaniem go w niewolnika przy zapłacie która mu często nie starczała nawet na biologiczną egzystencję. Dzisiaj ludzi degradują niskie płace i kredyty, komornicy, zjawiska w następstwie niskich płac.
I nie czaruj mnie jakimś odkładaniem przez Ziętka, bo jeśli sam coś odkładam to nie po to żeby wozić się autem za ponad 100 tysięcy, to już jest luksus, bo jeśli go stać na takie auto to stać go też na jego utrzymanie(a to też ładne tysiące).
Polska Sanacyjna była biedniejsza od PRL, ale jakoś fortuny piłsudczyków nie były mniejsze, wręcz przeciwnie, Mościcki, który kochał się w drogich fordach miał ich bez liku, podobnie jak wystawnych przyjęć. Żona Rydza przed wojną wywiozła milionowe fortuny w biżuterii, antykach. Jaruzelski takich majątków nawet na oczy nie widział, a mógł dorobić się, oj mógł.
Dlatego że środowisko PPP jest sprzeczne w swoich interesach, poglądach, sprzeczne i niekonsekwentne, dlatego nigdy nie znajdzie pełnego poparcia społecznego, w tym mojego. Bo wy nie rozumiecie jednej istotnej rzeczy, tego że jeśli lewica będzie nawzajem siebie atakować, podważać swój dorobek, historię, to nawet za 40 lat nie zrealizuje swoich postulatów, programu, a w Polsce młodzi ludzie będą chowani w nienawiści do lewicy, do socjalizmu, w upojeniu natomiast klechostwem, ruinami, całą tą biedą umysłową i materialną jaka toczyła ten kraj przez wieki przed PRL, i która teraz znowu wraca napędzana ciemnym katolicyzmem i interesami garstki. Wyjdzcie z tego konserwatyzmu, dzisiaj jesteście czymś na kształ katolickiego odłamu PPS ze Sławkiem, Pużakiem na czele, z tą różnicą że coś tam szeptem mówicie o Marksie i jesteście poza władzą. Nie może być tak dłużej, że np. Krytyka polityczna okłada Sld, wy PRL, do tego rośnie pseudolewica ozonowca Palikota która okłada rękami różnych uczciwych ludzi lewicy wszystkich. Trzeba zjednoczyć pewne postawy, walczyć o nową tozsamość, patrzeć realnie na dorobek PRL, akcentować pozytywne przemiany, które miały charakter przełomowy w dziejach Polski, ludu, bez ciągłego plucia, który jest na rękę prawicy, trzeba uczyć młodych ludzi źe marksiści, lewicowcy, socjaliści dali najwięcej temu krajowi, szerokim masom społeczeństwa w tym kraju, że lewica to nie jest jedna wielka zbrodnia, banda karierowiczów, tak jak Ty sugerujesz swoją wizją przeszłości. Lewica popełniała błędy, ale te błędy jej nie przekreślają.

 
Portret użytkownika uno
 #

Żadnego sensu nie ma dyskusja o PRL-u w oderwaniu od kontekstu geopolitycznego i historycznego. Początkiem PRL-u tak jak i pozostałych demoludów Europy wschodniej było wkroczenie armii radzieckiej i umowy jałtańsko-poczdamskie, regulujące podział stref wpływów w Europie. Również koniec nastąpił niemal w tym samym momencie. To nie przypadek. Jaka zatem była przyczyna?

PRL miał oczywiście swoje cechy specyficzne - nieskolektywizowane rolnictwo, silny kościół katolicki itp. itd. To jednak nie ma znaczenia bo system zawalił się w tym samym momencie, w całej Europie, oraz w ZSRR i Mongolii. W ChRL masakrę protestujących studentów, na placu Tien An Men w 1989 r. można uznać za moment, w którym podjęto tam decyzje o przywróceniu kapitalistycznych stosunków produkcji, bez zmiany panującej ideologii, tak po prostu, pod czerwonym sztandarem (stało się tam to, do czego Janusz Korwin Mikke chciał nakłonić Jaruzelskiego po wprowadzeniu stanu wojennego).

I tu pojawia się zasadnicze marksistowskie pytanie - dlaczego? Dlaczego niemal wszędzie i niemal w tym samym czasie? Dlaczego nawet tam gdzie miały miejsce autentyczne rewolucje, gdzie klasa robotnicza sama wywalczyła sobie socjalizm - ZSRR, Jugosławia, Albania?

Wielki spisek CIA? Utopia, która musiała runąć? Te odpowiedzi zdają się dominować.

Do mnie jednak najbardziej trafia analiza Lwa Trockiego opisana w książce "Zdradzona Rewolucja", w której wymienia procesy społeczne zachodzące w ZSRR, a prowadzące do ukształtowania się nowej, panującej warstwy społecznej - zwanej przez niego "stalinowską biurokracją" a w PRL po prostu nomenklaturą lub czerwoną burżuazją.
Nie będę tu oczywiście streszczał książki, ale znamienne jest iż Trocki już w połowie lat trzydziestych przewidział, że to się musi skończyć tak, jak się skończyło, bowiem nowa warstwa panująca w końcu uświadomi sobie, że w jej interesie leży restauracja kapitalizmu. Pisał wtedy, że albo klasa robotnicza w drodze rewolucji politycznej obali biurokrację i pchnie ZSRR naprzód do socjalizmu, albo biurokracja doprowadzi do przywrócenia kapitalizmu. To właśnie mam na myśli używając określenia "staliniści" zarówno w odniesieniu do Bieruta, jak i Jaruzelskiego czy Kwaśniewskiego lub Millera. Decydująca jest tu ich przynależność do ówczesnej uprzywilejowanej warstwy panującej, która we wszystkich demoludach zrobiła właśnie to, co przewidział Trocki.

PPP ma oczywiście wiele wad, wynikających głównie z przerwania tradycji rewolucyjnego ruchu robotniczego. Ma jednak również tę podstawową zaletę, że jest jedyną siłą polityczną w Polsce wyłonioną przez klasę robotniczą i konsekwentnie reprezentującą jej interesy.

 
Portret użytkownika uno
 #

W kapitalizmie przedsiębiorstwo, które trwale traci zdolność do generowania zysków jest zamykane. Te, które funkcjonują muszą mieć zysk, bo inaczej zostałyby zamknięte. Jeśli kapitaliści twierdzą, że jest inaczej to niech pokażą księgi. Idę o zakład, że nie pokażą. Fakt niewykazywania zysku do celów podatkowych nie jest bowiem tożsamy z nierentownością przedsiębiorstwa. Dlatego zapewniam cię obrońco biednych kapitalistów, że jest tam trochę "sadełka", z którego można sfinansować i skrócenie czasu pracy i podwyżki dla pracujących, choć niewykluczone że z wykorzystaniem jakiegoś mechanizmu redystrybucyjnego (większe obciążenie kosztami reform sektorów o wyższej stopie zysku).

 
Portret użytkownika Rittner
 #

1. KK za PRL nie był silny, był najsłabszy w całej historii Polski poza samym początkiem w średniowieczu. To reakcja katolicka, postawa narzucana przez wieki była silna.
PRL był dziejowym zwrotem. Masowa obejmująca cały ogół społeczeństwa edukacja, oświata, służba zdrowia, awans biedoty, lepsze warunki pracy, urbanizacja kraju, państwo niezależne od klechów, złoty okres kultury, nowa racjonalistyczna postawa światopoglądowa we wszystkim, nowe lepsze granice państwa, uprzemysłowienie kraju(to czym tak chwalił się Ziętek w Polsacie). Dla mnie tym jest PRL, to było w nim najważniejsze. Znajdziesz podobny okres w historii Polski wczesniej z takimi cechami?
2. Bardzo się cieszę że Chiny poszły drogą wzbogaconego kapitalizmu. Zaskoczony? Marks słusznie uważał, że kapitalizm jest pewnym niezbędnym procesem, koniecznym do zaistnienia w historii. Dialektyka, materializm historyczny jasno wskazuje pewien szereg następstw i przekształceń w gospodarce, z feudalizmu w kapitalizm, z kapitalizmu w socjalizm, z socjalizmu w komunizm. No właśnie. A w Chinach komunizm nastąpił od razu po feudalizmie, bo Chiny lat 30ych ubiegłego wieku to feudalna ogromna prowincja z nielicznymi wyspami kapitalizmu. I to było nienaturalne, bo kapitalizm chociaż ma głębokie patologie, jest jednak niezbędny w dialektycznym procesie, tworząc pewne konieczne zjawiska, podmioty, kapitalizm może być pewną wartością jeśli jest pojmowany jako etap, a nie cel. Chiny potrzebują tego etapu, w pewnym pokręceniu do tego doszli, ale jednak. Przez następne 60-80lat będzie to kraj szybkiego rozwoju, oni są w momencie w jakim było USA z końcem XIX w. Oczywiście będą patologie, ogromne masy Chinczyków poczuje to negatywnie, ale tego procesu nie da się pominąć, bo przekształcenie feudalizmu bezpośrednio w komunizm daje marne efekty, odwrotne od oczekiwanych. Jest to jednak zorganizowany kapitalizm komunistyczną swiadomością, dlatego dzisiaj Chiny to potęga wytwórcza, kapitałowa, a np Indie, kraj o podobnych przejsciach w ostatnich 200latach, z podobną liczbą ludności, potencjału jest jednak skrajnym obrazem nędzy.
3. Efekt upadku socjalizmu w kolejnych krajach był napędzany efektem domina. Grecja zbankrutuje za 2, 3 miesiące i zauważysz podobne zjawisko, z tą różnicą że nie będzie ujścia dla tych upadków, będzie stagnacja, ekonomiczna niewola.
Dlaczego socjalizm upadł? Zgadzam się z opinią, że Związek Radziecki zainfekował inne kraju już na początku pewnymi negatywnymi zjawiskami stalinizmu, ale nie to doprowadziło do upadku. Tak jak odpowiedziałem wczesniej, socjalizm bloków państw socjalistycznych był zbyt stagnacyjny, niezdolny do ciągłych reform w formie naturalnej a nie decyzji jakieś persony, ciała rządzącego. Socjalizm nie wzbogacał się, był zbyt uzależniony od obcego kapitalistycznego kapitału(to miało katastrofalne skutki, zwróc uwagę, że kraje socjalistyczne w tym samym czasie, z początkiem 70ych lat zadłużają się u kapitalistów, co doprowadziło je do paraliżu dewizowego i przepływu produkcji, niewypłacalności, w Rumunii przerażony Nicolae wpisał nawet do konstytucji zakaz zaciągania pożyczek u kapitalistów), do tego bym dodał nieumiejetnośc zreformowania pojęcia pieniądza, do tego dodałbym deficyt złóż złota, oraz jego nabywalności, który określał wartośc tego pieniądza w stosunku do krajów kapitalistycznych. Ważne, ale nie przesądzające są kwestie cenzuralne, obyczajowe, konserwatyzm obyczajowy. Dlaczego socjalizm upadł wszędzie jednocześnie? Kolego byłbym zdumiony, a nawet w szoku gdyby było inaczej. Wszędzie, jak sam zauwaźyłeś socjalizm został wprowadzony w tym samym czasie, co przy podobnych procesach wewnętrznych socjalizmu, tych negatywnych cechach które umieściłem wyżej dało w efekcie podobne zmęczenie społeczne , gospodarczne na tych samych odcinkach czasu utwierdzane w świadomości społecznej szybkim przepływem medialnym informacji z kraju i od sąsiadów. Nawet dzienniki PRL informowały o strajkach, demonstrajach w Czechosłowacji, Rumunii itd.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Nie lubisz "stalinowców", ale tak jak oni na jakąkolwiek sugestie że kapitalistach inne niż przewiduje odgórna dyrektywa próbujesz wrobić mnie w obrońce biednych kapitalistów.
A ja uważam jedynie że trzeba nakreślać realne możliwości pewnych grup, pojęc, w ogóle gospodarki, nie topić się w populizmie robotniczym z hasłami zabić kułaka na ustach.
Sądzę, że większości zakładów, przedsiebiorców nie będzie stać, żeby zatrudnić nowych ludzi, a przeciez po skróceniu czasu pracy będzie trzeba zatrudnić ludzi do wykonania pracy z obciętych godzin. Uważam jednak że stać te grupy żeby płacić pracownikom więcej niż teraz łącznie z Zus. I to jest realna potrzeba; wyższe płace i Zus, tego trzeba wymagać od "biednych kapitalistów". Skrócenie godzin pracy to fanaberia, która pracownikom nic nie da, a gospodarce stworzy problemy. To takie samo nierealne gadanie jak postulaty Solidaruchów z wiekiem emerytalnym kobiety 50/ mężczyzni 55.

 
Portret użytkownika cinco
 #

1.

KK za PRL nie był silny, był najsłabszy w całej historii Polski poza samym początkiem w średniowieczu. To reakcja katolicka, postawa narzucana przez wieki była silna.

Powiadasz? Ale to właśnie ta katolicka postawa jest źródłem siły KRK. Na ten przykład przywołajmy Nową Hutę, gdzie to w miejscu, gdzie stanąć miałą szkoła.... Postawiono kościół. Dlaczego? Ponieważ to część samych robotników mieszkających w Nowej Hucie nie pozwoliła, by usunąć stojący tam krzyż ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzy%C5%BC_Nowohucki ). Na wszystkim skorzystała jedynie banda klech z KRK (poprzez zwiększenie ich wpływów).

Nie sama liczba urzędników czy kościołów stanowi o sile danej organizacjii religijnej w niesprzyjających warunkach (w tym przypadku antyreligijnej postawy władz), a liczba jej wyznawców (która to właśnie wpływa na dwa poprzednie czynniki - jako swoista siła napędowa).

2.

PRL był dziejowym zwrotem. Masowa obejmująca cały ogół społeczeństwa edukacja, oświata, służba zdrowia, awans biedoty, lepsze warunki pracy, urbanizacja kraju, państwo niezależne od klechów, złoty okres kultury, nowa racjonalistyczna postawa światopoglądowa we wszystkim, nowe lepsze granice państwa, uprzemysłowienie kraju(...)

... a nad tym wszystkim panowała uprzywilejowana warstwa biurokracji, która swoją pozycją zniechęcała robotników do systemu, w dużej części wpychając ich w chciwe łapska przywołanego wcześniej oraz wyżej wspomnianego kleru, a także sił pro-zachodnich (jak "S" po 82r.).

3.

Bardzo się cieszę że Chiny poszły drogą wzbogaconego kapitalizmu.

Cieszmy się więc, że chiński "wzbogacony kapitalizm" jest swoistą "fabryką niewolników" na korzyść kapitalistów (którzy to znowu sami należą do partii "komunistycznej", na współ z nomenklaturą znajdując się na pozycji wyższej niż partyjni robotnicy) i to pod czerwoną flagą, a więc także i jednym z największych pomników antykomunizmu.

4.

A w Chinach komunizm nastąpił od razu po feudalizmie(...)

Komunizm? Toż to neoliberalna, propagandowa terminologia. Co najwyżej ustrój oparty w dużej mierze na proletariacie wiejskim (wbrew "opiniom pewnych osób" - Mao nie czytałdzieł Marksa) i znów pod władzą nomenklatury. Niemniej zgadza się, że etap kapitalizmu został "pominięty" - co wywarło spory wpływ na sam maoizm.

5.

Jest to jednak zorganizowany kapitalizm komunistyczną swiadomością(...)

Zgadza się - o ile komunistyczna świadomością można nazwać współpracę nomenklatury z kapitalistami dla wspólnych korzyści kosztem klasy robotniczej, podczas gdy podstawą partii komunistycznej winni być sami ROBOTNICY (pamiętając, że ruch komunistycnzy to jeden z głównych i najważniejszych nurtów ruchu ROBOTNICZEGO).

6.

(...) kraj o podobnych przejsciach w ostatnich 200latach, z podobną liczbą ludności, potencjału jest jednak skrajnym obrazem nędzy.

Tak, jakby stan chińskich robotników sam w sobie nie był skrajnym obrazem nędzy.

Kilka przykładów:
http://www.1917.net.pl/?q=node/5902
http://www.1917.net.pl/?q=node/5522
http://www.1917.net.pl/?q=node/2394
http://www.1917.net.pl/?q=node/4364
http://www.1917.net.pl/?q=node/1525

Choć KRLD, gdzie podstawą pożywienia przeciętnego robotnika jest trawa z korą na deser popijane wodą z kałuży, to jeszcze nie jest.

7.

Efekt upadku socjalizmu w kolejnych krajach był napędzany efektem domina.

Zatem efektem domina spowodował, iż nomenklatura świadoma własnego położenia przekształciła się w klasę kapitalistów dzielac się władzą na współ z siłami pro-zachodnimi w prawie wszystkich krajach stalinizmu i to prawie jednocześnie?

Pozostaje jeszcze fakt istnienia państw takich jak Wietnam czy KRLD. Czyżby ów domino ich nie dosięgnęło, czy po prostu tamtejsza biurokracja większe zyski czerpie, przynajmniej póki co, z obecnego stanu rzeczy?

8.

Zgadzam się z opinią, że Związek Radziecki zainfekował inne kraju już na początku pewnymi negatywnymi zjawiskami stalinizmu, ale nie to doprowadziło do upadku.

Dziwnym trafem te "negatywne zjawiska stalinizmu" jawiły się jako główne powody protestów robotniczych czy interwencji zbrojnych Armii Czerwonej.

9.

Wszędzie, jak sam zauwaźyłeś socjalizm został wprowadzony w tym samym czasie(...)

Obawiam się jednak, że żaden Towarysz nigdzie tak nie stwierdził.

Dlaczego nawet tam gdzie miały miejsce autentyczne rewolucje, gdzie klasa robotnicza sama wywalczyła sobie socjalizm - ZSRR, Jugosławia, Albania?

W Polsce rządy "post-socjalistyczne" wprowadzono dopiero po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej, więc zgoła 30 lat później. Do tego dochodzi sposób, w jaki system ten wprowadzono. Rękami robotników poprzez rewolucję - jak w przywołanych przez tow. Uno przykładach ZSRR, Jugosławi czy Albanii, lub poprzez zajęcie terenu przez armię radziecką - jak PRL czy NRD.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Ty pojmujesz życie w jakimś idealistycznej manierze. Korzyści i sytuacje robotnika chcesz widzieć w jakimś idealnym obrazie, nie rozumiesz tego, że pewne sytuacje są etapami na mapie historii, historia to rozwój, a nie idealizm, albo katastrofa. I tak widzisz przez to tylko stalinowców, biurokracje, robotnika tylko w złej sytuacj, nie dostrzegasz natomiast całych mas społeczeństwa które w PRL były przedmiotem dziejowego awansu, zyskując oświate, opiekę zdrowotną, pracę, nie widzisz pozytywnych zmian, rozwoju, nie widzisz całych mas milionów ludzi w Chinach, którzy awansują, stają się mieszkańcami miast(ponad 130mln w ostatnich latach), rozwijają się(130mln to pewnie nomenklatura partyjna co?). Oczywiście, że w Chinach są miliony biednych, wyzyskiwanych, korupcji partyjnej, ale biedy, wyzysku nie zlikwidujesz idealistycznym gadaniem, tupaniem, Chiny mają 1,3 mld ludzi, żeby oni awansowali, mieli lepiej potrzeba 2, 3 wieków procesów społecznych, także kapitalizmu, który Marks wskazywał jak niezbędny w dialektyce społecznej, mając swiadomość patologii tego ustroju. Szczęscie społeczeństw można zrealizować tylko pracą wielu wieków, zwłaszcza w tak ogromnym państwie jak Chiny.
Odnośnie 1 to mylisz się. KK nie miał wpływu na kształt państwa, edukacji, swiatopoglądu państwa. Wiara ludzi była wypadkową prania mózgu przez KK przez wieki przed 45 rokiem, a nie jego siły za PRL. Gdyby nie satrapa Wojtyła, obce wpływy, celowe mające za zadanie przywrócenie interesów klechów i destrukcję PRL, to KK wewnątrz kraju nie zyskałby nigdy silnej pozycji, pozwalającej mu na rządy drugiej ręki. Francja potrzebowała prawie ponad 100 lat na wychowanie ludzi w szacunku dla laickiej, niekatolickiej republiki. PRL niestety tyle czasu nie miał, a 3 RP zniszczyła cały dorobek robiąc z państw zkleszałą prowincję.
Odnosnie upadku socjalizmu to tłumaczenie biurokracją wszystkiego to płytka praktyka, błędy były systemowe, , których system nie był w stanie zwalczyć.

 
Portret użytkownika tres
 #

Ok, chłopska biedota awansuje to jest nieodłączny element każdej industrializacji i nikt nie śmie temu zaprzeczać. Kwestią zasadniczą która razi w wypowiedziach Rittnera jest jego kautskistowski fatalizm (sprzeciwiający się z definicji wszelkiemu "przeskakiwaniu etapów" i pojęciu "permanentnej rewolucji" czy to w ujęciu Marksa czy Trockiego, traktowanie społeczeństwa jako jakiegoś mechanizmu który sam zastępuje jedną formację społeczną bardziej od niej postępową.

Tymczasem z punktu widzenia konsekwentnego marksizmu czyli walki klas to nie jakiś "mechanizm" (co tchnie metafizyką) ale świadome działanie dużych grup społeczeństwa kształtuje historię. Tak jak świadome działanie klasy robotniczej spowodowało rewolucję 1917 roku, to świadome działanie biurokracji doprowadziło do rozkładu państw bloku wschodniego. Socjalizm był reformowalny, bo socjalizm z definicji jest ustrojem w którym społeczeństwo zaspokaja swoje potrzeby, niereformowalny był tylko partyjny beton jak i prowaszyngtoński odłam opozycji.

Podejście metafizyczno-kautskistowskie doprowadziło Rittnera do oplucia klasy robotniczej, zdezawuowania idei socjalistycznych oraz pochwały dla chińskiego kapitalistycznego zamordyzmu pod czerwonym sztandarem. Chyba nie ma lepszego argumentu dla podejścia totalnie przeciwstawnego jakie prezentowali Lenin i Trocki.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Chcesz przeskoczyć etap kapitalizmu? Hehe i budować w relacjach feudalistycznych komunizm? A skąd weźmiesz robotników, klasę robotniczą w feudalizmie? Komunizm to pewien efekt drogi cywilizacyjnej, a nie sztuczny twór możliwy w każdej chwili historii. Przeskoczyć to można płot a nie historie, zjawiska ekonomiczne, relacje społeczne. Rewolucja z sukcesem mogła być w 1917 w wyniku sytuacji, zjawisk, które miały miejsce(wojna światowa), które napędziły pewne zmiany, a na które klasa robotnicza nie miała żadnego wpływu, bez tego Lenin nie doszedłby do władzy w tym czasie, bo nie byłoby takiej możliwości, w wyniku której klasa robotnicza mogła dojść do głosu. Ludzie kształtują procesy, a procesy wprawione w ruch w nastepstwie kształtują ludzi, społeczeństwo, a im bardziej się utwierdzają, tym bardziej trudno je usunąć bez wprawienia w ruch innego procesu(często dłuższego czasowo niż pierwszy proces), choćby nawet większość chciała zmienić wszystko w jednej chwili. Rewolucja mogła być w 1917, ale przeskoczyć jakiś etap i np wywołać ją i wygrać w np 1897r było niesposób. Podobnie jest z kapitalizmem w Chinach, może Ciebie i mnie boleć, ale pominąć, przeskoczyć go nie da rady, liczby, stosunki produkcji, relacji społecznych tego nie kupią.
Nie wrabiaj mnie w pojęcia, o których nie masz za grosz świadomości. Z tym pluciem to miałeś na myśli Ziętka i sierpień 80 może? Wiesz czym jest Ziętek i ta odrealniona grupa ludzi? Lenin nazywał to oportunistyczną arystokracją robotników na utrzymaniu burżuazji(alfa romeo Ziętka jest nie jedynym przesądzającym aspektem). Tym dzisiaj są związki zawodowe wyrosłe z reakcji Solidarności, niezdolne tak jak ona do realizacji czegokolwiek w interesie większości ludzi pracy.
I powtarzam Ci przestań z tą biurokracją. Biurokracje np carskiej Rosji były o wiele gorsze, niszczące, złowrogie, sprzedajne, a jednak zagwarantowały o wiele dłuższe trwanie temu trupowi jakim była wtedy Rosja. Socjalizm upadł w wyniku zjawisk, procesów, które sam często wytwarzał przez swoje stosunki pojęciowe, ekonomiczne, socjologiczne, zasady, tkwił w dogmatyzmie marksistowskim, odrzucał reformy, jak to Engels napisał w marksizmie widział credo, a nie wytyczne działania. Marks nie przewidział wielu rzeczy, nie był jasnowidzem, nigdy nie rościł sobie prawa do ostateczności swoich nauk. Socjalizm powojenny tego nie rozumiał. Ślepy był na zjawiska choćby alienacji w społeczeństwie socjalistycznym, co zauważył choćby Schaff. Bo nawet jeśli przyjąć że biurokracja była winna, to musiałbyć jakiś powód systemowy, że w ponad 15 krajach socjalizmu wina była taka sama, taki sam model zachowań, kierunki wypaczeń. Przecież Ci ludzie mieli różne doświadczenia, z różnych doświadczeń wychodzili i kształtowali się. Jeśli w 15 piaskownicach dzieci które nie znają się, mają różne doświadczenia, a jednak sikają w majteczki, w pieluszki podobnie, to uznasz to za działanie dzieci, czy działanie procesu ktoremu te dzieci podlegają? Nawet gdy zmienisz pieluszki, a nawet dzieci (biurokracja) to nie zmienisz procesów płynących z innych materii, zjawisk. Trzeba zmienić nawyki, wykształcić inne zachowania podczas "sikania", czyli proces. Dlatego teoria o stalinowcach odpada, bo Stalin też był wypadkową pewnych doswiadczeń Rosji z wieków poprzednich, pewnego rodzaju "sikania" żeby pozostać w terminologii. Starałem się wytłumaczyć obrazkowo, może to coś zmieni.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Jedostka to wytwór swoich czasów, a wszystkim rządzą prawa. A walka klas często miała jedynie wymiar mechanizmu(prawa, Marks nie lubił mechanizmów) społeczno-biologicznego, gdzie klasy nie miały świadomości tej walki, miały jedynie naturalną cechę walki o biologiczne przetrwanie, które jest wrodzonym instymktem zwierząt w tym ludzi, a nie z natury świadomym wyborem. Świadomy wybór to coś dopiero w następstwie prawa biologicznego, reakcji podobnej jak na ból, gdy cofa się instwktownie rękę przed ogniem. Duże grupy ludzi także podlegają prawom i są wytworem swoich czasów, etapem na drodze do pełnej świadomości samych siebie i praw świata. To wyklucza w istotnych pojęciach przeskoki, mechanika kwantowa nie miałaby żadnej wartości w wieku XVIII, bo nie znano wtedy chociażby teorii względności, czy nawet budowy atomu. Ewolucja i rozwój, dialektyka, wszystko w swoim czasie. Czasy można prowokować, przyśpieszyć, ale nie przeskoczyć.

 
Portret użytkownika uno
 #

(Chcesz przeskoczyć etap kapitalizmu? Hehe i budować w relacjach feudalistycznych komunizm? )

Chcę. Tak jak Lenin. Takie przejście jest możliwe (po spełnieniu określonych warunków) a nawet konieczne.

Słyszał kolega kiedyś o leninowskiej teorii kombinowanego rozwoju?

Można ją streścić pewnym obrazowym przykładem.
Jeżeli w jakimś afrykańskim państwie nigdy nie było kolei i dzisiaj zapada decyzja o jej zbudowaniu - czy koniecznie muszą je parowozy (bo był to przecież etap pomiędzy brakiem kolei a lokomotywami spalinowymi i trakcjami elektrycznymi) czy też można lub wręcz należałoby budować kolej wykorzystując najlepsze dostępne techniki i technologie?

Jest oczywiście warunek - ktoś stojący na wyższym poziomie rozwoju musi dostarczyć potrzebne technologie lub pomóc w ich opanowaniu na miejscu.

Dla Chin oparciem technologicznym mógł być i do pewnego czasu był ZSRR. Mao jednak wolał cofnąć kraj do wczesnej epoki żelaza i w ramach "Wielkiego Skoku" zarządził masowy wytop stali z rudy darniowej w piecach dymarkowych. Dokładnie tak jak robili to Wandalowie przed wyruszeniem na Rzym. Tyle, że to była lokalna antymarksistowska fanaberia niedouczonego chłopka, a nie naukowy socjalizm w działaniu.

Dla ZSRR rolę dostawcy, wiedzy, pieniędzy i technologii, powinny były spełnić kraje zachodniej Europy. Stalin bardzo szybko zrezygnował jednak z rozniecania tam autentycznej rewolucji robotniczej, bo ta mogła się wymknąć spod jego kontroli. Zamiast tego wybrał "uczciwy" handle z kapitalistami i grzecznie kupował od nich licencje dla radzieckiego przemysłu. To jednak oznaczało jeszcze bardziej drastyczne ograniczenie konsumpcji w kraju - wszystko było podporządkowane akumulowaniu środków na uczciwe zakupy.

 
Portret użytkownika Rittner
 #

Ty mieszasz zjawiska technologiczne ze społecznymi, ekonomicznymi, a to są zupełnie różne pojęcia w przykładzie, który podałeś.
Obcy kraj, 5 razy mniejszy liczebnie tak jak Rosja wobec Chin, to może pomóc w wysyłaniu pewnych wzorców, a nie technologicznym awansie miliarda ludzi. Te piece to nawet nie była fanaberia, Chiny właśnie przez brak kapitalizmu miały braki robotników, fachowców, ścieżki technologicznej, kto miał tworzyć nowoczesnych robotników z dnia na dzień w milionach? Sami musieli do tego dojść. Tak jak człowiek ewoluował z małp, tak samo nowoczesny robotnik z robotnika prymitywnego, Chiny także musiały przejść taką drogę. Kapitalizm jest niezbędny do tego. Marks nie widział innej możliwości.
Kolej a cała struktura społeczna to jednak pojęcia inne. Możesz abstrakcyjnie wybudować szybką, piękną kolej w środku Kongo, nauczyć 1000 ludzi obsługiwać tą kolej. Nie zmienisz przez to od razu nawyków tamtejszej społeczności, która wciśnie w piękne wagony, przedziały swoje bydło, będzie paliła ogniska w przedziałach(przypomniała mi się Nowa Huta z ludźmi hodującymi prosięta w wannach, palącymi ogniska w pokojach, a co dopiero biedni Afrykanie), słowem zabrudzi, zniszczy piękną kolej w 5, 10 lat. Nie wystarczy zbudować nowoczesną kolej, trzeba jeszcze zbudować nowoczesne społeczeństwo, które będzie umiało z tego korzystać, a żeby to zrobić trzeba budować miasta, bloki, budować szkoły, edukacje, nowoczesnego robotnika, a tego nie zrobisz w 10, 20 lat, nie przeskoczysz tego.

 
Portret użytkownika uno
 #

Kurczę!
Gentlemani, nawet czerwoni, nie powinni dyskutować o faktach.

Dzięki pomocy finansowej i technologicznej - z udziałem radzieckich inżynierów - w ChRL zbudowano przemysł ciężki, lotniczy, rakietowy, motoryzacyjny (fakt, że głównie produkcja ciężarówek, ale te były potrzebne w pierwszej kolejności). Do końca lat 80-tych większość, co bardziej bardziej zaawansowanych wyrobów chińskiego przemysłu, wytwarzano na radzieckich licencjach i w technologii z pierwszej połowy lat 60-tych, bo wtedy przerwano współpracę.
Problem w tym, że większość tego przemysłu produkowała na potrzeby wojska, marnując surowce, energię i pracę na rzeczy w żaden sposób nie podnoszące poziomu życia ludności.

ZSRR po 1945 roku nie miał raczej nic nowego pod względem technologicznym) do zaoferowania Czechosłowacji, ale kraje takie jak Chiny, Wietnam, czy Kuba mogły dzięki współpracy z Sowietami przeskoczyć kilka etapów w rozwoju. Mao poszedł na udry z Ruskimi a ponadto wprowadził w życie kilka autorskich szalonych pomysłów, rujnujących gospodarkę. Inżynierów mówiących, że żelazo dymarkowe jest nieprzydatne, uznał za burżuazyjnych agentów. On chciał we wskaźnikach (produkcja stali per capita) prześcignąć Ruskich i Zachód. Jako "geniusz" nie zamierzał czekać na zbudowanie pieców martenowskich.

Kuba, która z sowieckiej pomocy korzystała mądrze, wykonała prawdziwy wielki skok i na wiele dekad stała się wzorcem i obiektem zazdrości dla ludzi żyjących w Ameryce Łacińskiej.

Kombinowany rozwój jest możliwy i przykład Kuby to potwierdza. Ten kraj przestał się intensywnie rozwijać dopiero po upadku ZSRR i bloku wschodniego, ale pod względem osiągnięć cywilizacyjnych (opieka medyczna, oświata) nadal stanowi niedościgniony wzór dla Ameryki Łacińskiej a nawet wielu krajów wysoko rozwiniętych.

Istotnie Marks nie wyobrażał sobie zwycięstwa rewolucji socjalistycznej w kraju zacofanym (choćby z braku klasy robotniczej). Teorie słabego ogniwa i kombinowanego rozwoju stanowiły natomiast istotny wkład Lenina do marksizmu.

 

Społeczność

Chcemy waszych minerałów