Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

Michał Domański: Edukacja czy indoktrynacja? - część druga

images_164.jpg

CZĘŚĆ PIERWSZA TEKSTU: http://1917.net.pl/?q=node/6109

W części pierwszej skończyłem na IPN-owskiej „definicji” dyktatury proletariatu.

Teraz zobaczmy, jak w książce przedstawia się zbrojne podziemie antykomunistyczne po wyzwoleniu Polski. Mamy tu do czynienia z bezgraniczną gloryfikację grup podziemnych (jakżeby inaczej), którym nadano nazwę chyba trochę dla żartu „niepodległościowych”. Oczywiście nie dowiemy się z tego podręcznika o zbrodniach podziemia. Nie dowiemy się o Wierzchowinach, Szpakach, Zaniach, Zaleszanach. Bo i po co? Istnienie Romualda Rajsa „Burego” z Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, sprawcy ludobójstwa na Białorusinach z Podlasia, zostało całkowicie przemilczane. W biogramie Józefa Kurasia "Ognia" nie ma ani słowa o tym, że w czasie okupacji współpracował z Armią Ludową i partyzantami radzieckimi, ani też nie ma mowy o jego pracy w Milicji Obywatelskiej, a potem szefowaniu Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu [1]. Pominięto oczywiście również zbrodnie "Ognia" na Słowakach. „Zapomniano”, iż także Henryk Flame „Bartek” służył w MO [2].

Na stronach poświęconych podziemiu antykomunistycznemu nie ma ani słowa o mordach na Żydach oraz antysemickich odezwach podziemia. Bo i po co ludzi denerwować?

Na stronie 222 czytamy, że w 1946 roku nastroje antykomunistyczne w kraju były „powszechne”. Zaś w wyborach do Sejmu Ustawodawczego miała PPR niby „znikome poparcie”.

„Dowiadujemy się” również, że Stanisław Mikołajczyk był zagrożony aresztowaniem. W tej sprawie odsyłam do artykułu z tygodnika „NIE” [3].

Daje się odczuć nienawiść autorów do ustroju socjalistycznego, co w IPN nie jest niczym dziwnym. Rzecz jasna nazywają oni PRL „państwem komunistycznym”, choć to oksymoron, albowiem skoro w komunizmie docelowo nie będzie państw i narodów, to jak może zaistnieć "państwo komunistyczne"?

Na stronie 249 „dowiadujemy się” jakoby w Polsce po wyzwoleniu spod hitlerowskiej okupacji trwało… „powstanie antykomunistyczne”[sic!], natomiast zaprzeczają tezie o wojnie domowej, „argumentując” to rzekomą „sowiecką okupacją” i rzekomym brakiem poparcia dla PPR i innych partii „bloku demokratycznego”, a Polska stanowiła jakoby „zewnętrzną prowincję sowieckiego imperium”. Lata 1944-1947 określono kłamliwie czasem „powszechnego oporu wobec wprowadzanego reżimu”.

Panowie z IPN w swoim zacietrzewieniu antykomunistycznym dochodzą do absurdów. Np. według autorów likwidację analfabetyzmu po wojnie „łączono (…) z głęboką indoktrynacją [!]” (str. 290).

Emigracyjny pseudorząd polski w Londynie po 1945 roku uważany jest za jedynie legalny i gloryfikowany, mimo swojego śmiesznego charakteru(str. 295-298).

W informacjach o Władysławie Gomułce (str. 299 i 303) całkowicie pominięto jego osiągnięcia (jak traktat z RFN z grudnia 1970 roku gwarantujący Polsce granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej), natomiast skrzętnie wynotowano wszystkie błędy i potknięcia towarzysza „Wiesława”.

Według autorów, po 1956 roku Polska była nadal państwem totalitarnym (str. 298), ignorują oni więc niemal całkowicie osiągnięcia Polskiego Października i wykazują się nie znajomością definicji słowa "totalitaryzm".

Twierdzi się, że w wyniku wojny w Korei, na Południu powstało państwo demokratyczne. Czy rządzący wówczas Koreą Południową Li Syng Man był demokratą? Dość wątpliwe. No, ale przecież dla IPN kapitalizm to demokracja, a socjalizm to „czerwona dyktatura”.

Na stronie 385 stwierdza się bezwiednie, że śmierć Stanisława Pyjasa była „esbeckim morderstwem”, mimo iż są co do tego wątpliwości. Zgłasza je m.in.: Jan Widacki [4].

Starą IPN-owską metodą oskarżono również Lecha Wałęsę o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL (str. 412), choć sprawa nie jest do końca jasna.

Cała wina za „kryzys bydgoski” z 1981 roku została zrzucona na kierownictwo partyjno-państwowe, nie zauważając prowokacyjnego i konfrontacyjnego zachowania Jana Rulewskiego i innych.

Zobaczmy, co pisze inny historyk IPN na ten temat:
"W trakcie sesji [bydgoskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej - M.S.] postanowiono (...) nie dopuszczać do głosu przedstawicieli "Solidarności" i przedwcześnie zakończono obrady. W odpowiedzi związkowcy ogłosili okupację sali plenarnej. Wraz z nimi wewnątrz pozostało 45 radnych. Zawiodły próby mediacji ze strony doradcy prymasa prof. Romualda Kukołowicza oraz próby odwiedzenia od okupacji budynku, podjęte przez Lecha Wałęsę" [5].

Twierdzi się również, że oczywiste ekstremalne postawy w „Solidarności” to wymysł „komunistycznej propagandy” (str. 422).

Kierownictwo PZPR w latach 80. oskarżono o prowadzenie „wojny z narodem” (str. 429-431).

Tendencyjnie przedstawiono również postać Generała Wojciecha Jaruzelskiego, konsekwentnie pisząc że rzekomo nie doszłoby do interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Polsce w grudniu 1981 roku (str. 419, 444-445). Zignorowano więc zupełnie liczne dowody i fakty na to wskazujące. Również Czesława Kiszczaka odsądzono od czci i wiary.

Po raz kolejny powtórzono mity o Tadeuszu Mazowieckim jako pierwszym „niekomunistycznym premierze” po zakończeniu II wojny światowej. Czyżby zapomniano o Edwardzie Osóbce-Morawskim z Polskiej Partii Socjalistycznej?

Zaskakuje wielkość biogramów działaczy opozycyjnych w PRL. Tak więc notka o Kornelu Morawieckim jest prawie równa notkom Jana Pawła II i Jerzego Popiełuszki. Natomiast już biogram Lecha Wałęsy jest już znacznie krótszy.

Noty o działaczach komunistycznych są na wskroś tendencyjne, jednowymiarowe, stronnicze. Przedstawiają tylko negatywy, zapominając o pozytywach.

Wizja społeczeństwa polskiego prezentowana w książce IPN nie zna odcieni szarości. Tylko prosty podział: pachołki „komuny” oraz dzielne jednostki, które się „komunie” w aktywny sposób sprzeciwiały, będące wzorcami osobowymi dla młodych ludzi i masy, które trwały „w niemym oporze”. Ten opór zaś trwa od czasu „żołnierzy wyklętych” po „wybory czerwcowe”.

Podłożenie ładunków wybuchowych przez Stanisława Jarosa podczas przejazdu Nikity Chruszczowa i Władysława Gomułki na przełomie lat 50. i 60. określono jako „jednostkowy akt oporu”. Oczywiście inkwizytorzy z IPN nie widzą w tym nic złego.

Należy zaznaczyć, że nie wymieniłem w tym tekście wszystkich potknięć autorów książki.

Reasumując: recenzowana pozycja posiada w moim odczuciu znikomą wartość merytoryczną, natomiast wielką propagandową. Można ją spokojnie postawić na półce z książkami tuż obok takich „dzieł” jak „Czarna Księga Komunizmu”, książki antykomunistów Pipesa, Wołkogonowa, Figesa, Gontarczyka, Żebrowskiego, Chodakiewicza, Zyzaka. Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę wydawać pieniądze na taką chałturę.

Książka została wydana w nakładzie około 40 000 egzemplarzy. Zostały one wysłane za darmo do szkół i bibliotek w celu indoktrynacji młodzieży w duchu antykomunizmu, nienawiści do inaczej myślących, nienawiści do Polski Ludowej i socjalizmu, miłości do krwawego dyktatora Józefa Piłsudskiego, podpory kontrrewolucji Ronalda Reagana i jego ideowych przyjaciół.

Miejmy nadzieję, że ta propaganda nie zaleje umysłów młodzieży, do której "podręcznik" jest skierowany.

Przypisy:
[1] http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kura%C5%9B
[2] http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Flame
[3] http://www.nie.com.pl/art24963.htm
[4] http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/78436,widacki-smierc-pyjas...
[5] Krzysztof Osiński, "Wydarzenia bydgoskie z 1981 roku", [w:] "Inne Oblicza Historii", nr 3/2011, str. 68.

CAŁOŚĆ: http://1917.net.pl/?q=node/6139

Społeczność

dzierżyński