Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Odbył się Gdański Szczyt Społeczny

ruch lokatroski.jpg

W sobotę 27 sierpnia w Gdańsku odbyła się konferencja pod hasłem "O mieszkanie i godną pracę". Wzięło w niej udział ponad 80 osób reprezentujących organizacje pracownicze i lokatorskie z Gdańska, Warszawy, Poznania i innych miast.
 
 
Otwierając konferencję Grzegorz Ilnicki z Konfederacji Pracy i Młodych Socjalistów mówił o tym, że ma nadzieję iż będzie to pierwsze z całego cyklu podobnych spotkań. Nawiązał do sytuacji mieszkaniowej panującej w Gdańsku uznając ją za przykład arogancji władzy. Prezydent miasta Paweł Adamowicz stwierdził, że lokatorzy zalegają z czynszem, ponieważ nie chcą pracować. Tymczasem z raportu, który zamówił ratusz wynika coś zupełnie innego. Większość zalegających z opłatami to ludzie pracujący, których zarobki nie starczają na utrzymanie mieszkań. Konferencję rozpoczął blok dotyczący kwestii mieszkaniowych. Łukasz Muzioł z grupy Nic o Nas bez Nas mówił o miejskich "reformach" czynszowych w Białymstoku i Gdańsku. Obie miały na celu podwyżki czynszów i były krytykowane przez organizacje lokatorskie. Gdańska reforma jest jednak bardziej antyspołeczna od Białostockiej. Mimo że zakłada wzrost czynszów, to nie przewiduje zwiększonych wydatków na przykład na remonty. W dodatku system ulg czynszowych obiecywanych mieszkańcom okazał się fikcją. Nie objął między innymi osób posiadających nadmetraż. O zniżki można się też starać tylko na rok i to raz na trzy lata, aby jak powiedział Adamowicz motywować ludzi do szukania pracy.
 
 
Agata Nosal z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej przedstawiła rządowe plany nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów. Omówiła miedzy innymi propozycję zmierzającą ku temu aby ułatwić eksmisję do pomieszczenia tymczasowego, ponieważ w każdym przypadku decydowałby o niej sąd. Oznaczałoby to pozbawienie dodatkowej ochrony grup posiadających prawo do mieszkania socjalnego – osób przewlekle chorych, kobiet w ciąży, wychowujących małoletnie dzieci. Zaproponowała postulat aby domagać się takiej polityki czynszowej dzięki której lokatorom po opłaceniu mieszkania pozostawałyby środki co najmniej na poziomie minimum socjalnego. Dodała, że ważne jest tworzenie zasobu tanich mieszkań czynszowych, czego nie gwarantuje niestety rządowy projekt ustawy o społecznych grupach mieszkaniowych, ponieważ wspomniane w nim lokale miałyby być przez lokatorów wykupowane. W dodatku projekt jest tak przygotowany, że ogromna większość potrzebujących i tak nie będzie mogła skorzystać z zaproponowanych rozwiązań.
 
 

Katarzyna Czarnota z poznańskiej Federacji Anarchistycznej mówiła o tworzeniu w Polsce gett kontenerowych. Powstają one od czasu powodzi w latach 90, początkowo jako lokale zamienne dla powodzian, a następnie miejsce zsyłki zadłużonych lokatorów. Kontenery po kilku miesiącach użytkowania zaczynają przestawać nadawać się do stałego zamieszkania. Podobne kontenery stawiane jako zaplecze socjalne na budowach mają w regulaminie użytkowania stwierdzenie, że nie można przebywać w nich całą dobę. Czarnota powiedziała również o planowanych w Poznaniu wysiedleniach ponad 300 rodzin. Miasto twierdziło jakoby objęte miały być nimi osoby kłopotliwe, zakłócające porządek. Po interwencji Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie okazało się, że nie została przeprowadzona żadna weryfikacja listy. Znalazły się na niej nie tylko osoby z dziećmi, ale również zmarłe.
 
 
Piotr Ciszewski z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów omówił proces reprywatyzacji budynków mający miejsce w Warszawie. Jego zdaniem ma on wręcz kryminalny charakter, ponieważ oddawane są budynki odbudowane po wojnie w zupełnie innym stylu. Kamienice obciążone przed rokiem 1939 hipoteką do tak zwanych prawowitych właścicieli wracają bez żadnych obciążeń. Ciszewski omówił również proceder skupowania roszczeń od dawnych właścicieli i ich spadkobierców. Zajmują się tym wyspecjalizowane grupy, które kupują dokumenty potrzebne do przejęcia budynków. Dzieje się tak najprawdopodobniej dzięki temu że mają dostęp do miejskich urzędników, a za ich pośrednictwem do danych osobowych ludzi domagających się zwrotu nieruchomości.
 
 
Piotr Krzyżaniak z Inicjatywy Pracowniczej zakończył blok lokatorski wystąpieniem o lokatorskiej walce klas. Jego zdaniem sytuacja mieszkaniowa łączy się z mieszkaniową. Pracownicy zatrudnieni na podstawie klasycznych umów o pracę mieszkali w lokalach komunalnych. Gdy duże zakłady zostały zniszczone wielu z nich nie było w stanie utrzymać mieszkań i trafiło do lokali socjalnych. Obecnie wielu mieszkańców takich lokali pracuje sezonowo, dorywczo. Krzyżaniak mówił również, że w Nowej Soli, gdzie działa, dla mieszkańców mieszkań socjalnych niepłacenie czynszu czasem jest formą protestu. Niektórzy doszli do wniosku, że nie będą płacić za zaoferowane im życie w getcie.
 
 
W dyskusji głos zabrał profesor Rajmund Rybiński. Przedstawił on dane świadczące o coraz większej zapaści budownictwa mieszkaniowego. Obecnie w Polsce 50% stanowi budownictwo wiejskie, a 48% komercyjne. Budowa mieszkań społecznych, czyli komunalnych i socjalnych to jedynie 2% ogółu. Piotr Ikonowicz z KSS nie zgodził się z tezą jakoby niepłacenie czynszu było dobrą formą protestu. Powiedział, że w domach komunalnych mieszkają też osoby bardziej zamożne, dlatego rozwiązaniem byłoby zróżnicowanie czynszów i nałożenie na nie wyższych opłat, choć niższych od całkowicie komercyjnych. Stwierdzenie o osobach zasobnych mieszkających w lokalach komunalnych wywołało kontrowersje. Część mówców skrytykowała je jako myślenie kategoriami przeciwników, udowadniając, że większość osób zasobnych skorzystała z możliwości preferencyjnego wykupu, czego dowodem jest sytuacja mieszkaniowa przedstawicieli lokalnych władz w wielu miastach. Przedstawicielka poznańskich Zielonych 2004 przedstawiła sylwetkę Pawła Adamowicza. Dorobił się on jako szef jednej z elitarnych spółdzielni mieszkaniowych dzięki wykupowi mieszkań. Dlatego dziś wierzy w to, że mieszkaniami można zarządzać w podobny sposób.
 
 
Drugi blok konferencji dotyczył kwestii pracowniczych Jarosław Urbański omówił problemy stabilności zatrudnienia. Powiedział między innymi o mentalności pracodawców, którzy chcą narzucić pracownikom jak najwyższą elastyczność, ale tylko gdy jest to dla nich korzystne. Jeśli pracownik zaczyna używać elastyczności na swoja korzyść, to staje się to zagrożeniem. Przykładem jest debata nad zniesieniem lub ograniczeniem urlopu na żądanie. Urbański stwierdził również, że drugie ekstremum, czyli wieloletnie zatrudnienie w tym samym zakładzie znane z czasów PRLu też nie jest do końca korzystne, ani realistyczne do osiągnięcia. Grzegorz Ilnicki z Konfederacji Pracy mówił o sytuacji pracownika w wypadku procesu przed sadem pracy. Radził aby korzystać z prawników związkowych. Wielu zawodowych prawników po prostu nie ma odpowiedniego doświadczenia z prawem pracy, a przedstawiciele z urzędu zwykle nie są chętni do poświecenia na sprawy większego wysiłku. Dodał, że w przypadku sporu na przykład o rozwiązanie umowy o pracę ważne jest ustalenie jaka rzeczywiście była to umowa. Jeśli uda się udowodnić że była ona faktycznie umową na czas nieokreślony, to pracodawca musi podać konkretne uzasadnienie przyczyn rozwiązania umowy. Ilnicki mówił również o konkretnych przypadkach w których pomimo wykonywania pracy w określonych godzinach oraz pod bezpośrednim nadzorem próbowano narzucić zatrudnionym zamiast umów o pracę umowy elastyczne.
 
 
Jarosław Niemiec ze Związku Zawodowego Górników w Polsce przedstawił zagadnienie outsourcingu. Outsourcing, czyli podwykonawstwo powinien być stosowany w wypadku gdy potrzebne jest wykonanie w firmie pewnej specjalistycznej pracy, mającej swoje ramy czasowe. Tymczasem zaczął być stosowany przy wszystkich możliwych okazjach. Omówił również przykład zakończonego sukcesem protestu strajku sprzątaczek na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Karolina Montygierd z grupy Nic o Nas bez Nas mówiła o wolontariacie, który jest wykorzystywany przy okazji prac które powinny być płatne. Dzieje się tak między innymi w przypadku wolontariuszy na Euro 2012, którzy maja pracować nie tylko w punktach informacyjnych ale także na przykład ochronie. Za pomocą wolontariatu miejskie instytucje w Gdańsku starają się też rozwiązywać problemy zastępstw za pracowników biurowych. W ten sposób osób do pracy w biurze szukają również organizacje pozarządowe. Idea wolontariatu została więc wypaczona, ponieważ powinien on wiązać się z dodatkową niekomercyjną pracą na rzecz społeczeństwa. Bartek Kantorczyk z Inicjatywy Pracowniczej mówił o zaletach i wadach różnych organizacji związkowych. Duże centrale dają poczucie siły, maja również o wiele większe zaplecze. Polskie prawo daje im o wiele większe uprawnienia. Ceną jest jednak brak większej niezależności komisji zakładowych oraz uwikłanie szefostwa central w rozgrywki polityczne miedzy głównymi partiami.
 
 
 
Źródło: Lewica.pl

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

BLOOD