Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 28 gości.

Stanowisko polityczne i ideologiczne Róży Luksemburg względem Polskiej Partii Socjalistycznej – Frakcji Rewolucyjnej (PPS – Frakcji Rewolucyjnej).

róża_luksemburg_2.jpg

 

 
 
Dr Ryszard Rauba
Instytut Politologii
Uniwersytet Zielonogórski
 
 
 
 
Stanowisko  polityczne i ideologiczne Róży Luksemburg względem Polskiej  Partii Socjalistycznej – Frakcji Rewolucyjnej  (PPS – Frakcji Rewolucyjnej).
 
 
 
 
Opinie i uwagi głównego ideologa Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) -  Róży Luksemburg dotyczące PPS – Frakcji Rewolucyjnej były wyjątkowo krytyczne. W jej publicystyce pojawiały się następujące określenia tej partii : „grupa zbankrutowanych socjalnarodowców”[1], „grupa socjalnarodowców zwana Frakcją  „Rewol.””[2], „specjaliści od rozbijania wódki w monopolach o od ćwiczeń wojskowej strategii w „Przedświcie””[3], „Nacjonaliści z „Frakcji””[4], „Błazny z Frakcji „Rewolucyjnej””[5], „partia bandytów politycznych zwana Frakcją P.P.S.”[6].
 
Publicystka zwracała szczególnie uwagę na nierobotniczy – jej zdaniem – charakter tej partii: „Frakcja „Rewol.” przedstawia nie jakiekolwiek realne interesy klasowe – zaznaczała – lecz tylko poglądy inteligenckiej grupy nacjonalistycznej zupełnie od szerokiej masy robotniczej oderwanej”[7]. Podkreślając nierobotniczy charakter tej partii poddawała jednocześnie gruntownej krytyce stosowaną przez nią taktykę działania. Określając ją mianem: „taktyki opryszków”[8], „taktyki anarchistycznej”[9], „taktyki  lumpenproletariatu”[10] oraz „taktyki bandytyzmu”[11] - publicystka stwierdzała wprost: „ Z tą hańbą, z tą zakałą w polskim ruchu socjalistycznym, uświadomieni robotnicy muszą raz na zawsze skończyć. A położyć jej koniec można tylko wtedy, kiedy każdy uświadomiony robotnik, każda socjalistyczna organizacja robotnicza będzie postępowała względem tzw. Frakcji „Rewolucyjnej” tylko tak, jak ona na to zasługuje” - zaznaczała działaczka, dodając: „ A więc każdy robotnik powinien głosić, że jest to partia oszustów politycznych o taktyce bandytów, nie mająca nic wspólnego z obozem socjalizmu polskiego, wykluczona z rzędów  partii rewolucyjnych, z którą żadna organizacja rewolucyjna w Polsce, bez względu na to do  jakiego obozu należy, nie może mieć żadnej styczności !”[12].
 
Sprawa „taktyki bojowej” P.P.S – Frakcji Rewolucyjnej, względem której tak negatywnie  odnosiła się Róża Luksemburg była jednym z zasadniczych   problemów omawianych  na I Zjeździe tej partii w marcu 1907 r. w Wiedniu. Referentem w tej kwestii był Józef Piłsudski. Główne zasady „taktyki bojowej” - zdaniem J. Piłsudskiego miały opierać się ma idei „taktyki czynu zbrojnego” oraz włączenia do praktycznej działalności partii tzw. „czynnika siły fizycznej”. Józef Piłsudski referując zagadnienie „taktyki bojowej” przedstawił jej dwa najważniejsze zadania. Pierwszym z nich miała być – jego zdaniem - „akcja dezorganizowania rządu”. Miał on tu na myśli przede wszystkim: ataki na instytucje reprezentujące i ochraniające władzę carską  (w szczególności na żandarmerię i policję), zamachy na znaczniejszych przedstawicieli carskiego reżimu oraz akcje ekspropriacyjne> Realizacja tego zadania spoczywać miała w rękach Organizacji Bojowej. Drugim z kolei zadaniem miała  być samoobrona . Józef Piłsudski traktował ją jako  odpowiedź na gwałty i represje ze strony władz carskich. Postulaty wysunięte przez Józefa Piłsudskiego znalazły się w Uchwale w sprawie taktyki bojowej. Podkreślano w niej z naciskiem, że: „walka rewolucyjna w zaborze rosyjskim w każdym swoim okresie wymaga użycia siły zbrojnej przeciwko rządowi”[13].
 
Zdaniem publicystki, kradzieże, których dokonywać mieli bojowcy z PPS – Frakcji Rewolucyjnej, stanowiły warunek sine qua non istnienia tej partii: „Pozostaje faktem, że samo istnienie Frakcji „Rewolucyjnej” wymaga kradzieży – pisał działaczka – kradzieże wymagają demoralizacji. I dlatego socjalistyczni robotnicy oraz wszyscy, komu droga czystość sztandaru robotniczego, mają wszelkie powody, aby zawołać do panów i paniczów z Frakcji „Rewolucyjnej” - zaznaczała – Wara wam od ruchu robotniczego! A kiedy swój hultajski bigos z socjalistycznych frazesów  i anarchistycznej praktyki „pośrednicy” z „Przedświtu” chcą złożyć na ofiarnym ołtarzu rewolucji i socjalizmu, to wszyscy świadomi robotnicy winni im odpowiedzieć: ręce precz!”[14] - kategorycznie stwierdzała działaczka.
 
Niekonwencjonalna taktyka działania stosowana przez PPS – Frakcje Rewolucyjną stanowiła dla Róży Luksemburg jaskrawą konsekwencję, efekt propagowanego w dalszym ciągu po 1906 r. przez tę partię – socjalpatriotycznego  stanowiska: „Specyficzne zboczenie umysłowe i polityczne, które cechują dzisiejszą „Frakcję” - pisał u schyłku 1909 r. na łamach „Czerwonego Sztandaru” -  „lumpenproletariacki  anarchizm, zbrodnicze awanturnictwo bandytyzmu, są to jedynie nieuniknione i logiczne konsekwencje stanowiska socjalpatriotyzmu w ogóle, są to tylko objawy iście inteligencko -  nacjonalistycznej karykatury na rewolucyjną akcję  klasową proletariatu”[15] - stwierdzała dosadnie.
 
Dostrzegając wyjątkową szkodliwość dla polskiego ruchu robotniczego w stosowanej przez „Frakcję” taktyce, Róża Luksemburg wysuwała pod adresem tej partii oskarżenie, iż dostarczała ona caratowi powodów do zaostrzenia represji względem polskiego  ruchu robotniczego. Terrorystyczna działalność  „Frakcji”: „była koniec końców tylko na rękę celom i zamiarom kontrrewolucji”[16] - podkreślała publicystka. Efektem tej działalności miało być ponadto stworzenie sytuacji, w której carskie władze zaborcze  mogły bez przeszkód i najmniejszych wątpliwości traktować rewolucjonistów i socjalistów jak pospolitych bandytów i złodziei[17].
 
Działaczka  oskarżała również kierownictwo PPS – Frakcji Rewolucyjnej o ewidentny brak szacunku dla ludzkiego życia: „Bojownicy socjalpatriotyczni wymordowani przez carat zginęli najstraszliwszą dla bojownika – socjalisty śmiercią, bo zginęli na marne – podkreślała autorka – nie jako konieczne ofiary wielkiej zwycięskiej idei tylko jako ofiary bezmyślnej awantury politycznej i tragicznego błazeństwa garści inteligentów – nacjonalistów, oraz otaczającej ich sfery literacików, odczuwających potrzebę karmienia swej imaginacji „pięknem” frazesu narodowego i gestu bohaterstwa w Galicji – kosztem ruchu robotniczego w Królestwie”[18] - zaznaczała w konkluzji. Podobnie brzmiącą opinię, Róża Luksemburg wyraziła  w kwestii  pozyskiwania przez tę partię  funduszy na wydawanie prasy partyjnej: „”konfiskaty” w celu wydawania druków pozostają (...) środkiem wstrętnym pod względem moralnym – czynem antyspołecznym (...) Przecież literatura Frakcji „Rewolucyjnej” okupywana jest krwią ludzi, przecież bzdury w „Przedświcie” tłoczone są nie farbą drukarską, lecz krwią  ludzką !”[19] - podkreślała publicystka.
 
Oprócz powyższych oskarżeń Róża Luksemburg stawiała jeszcze jedno, wyjątkowo poważne. Mianowicie, iż „Frakcja” przyłączyła się do kampanii antysemickiej. W publikacji pod wymownym tytułem Antysemityzm pod rękę z bandytyzmem  zamieszczonej na łamach „Czerwonego Sztandaru” w lutym 1911 r. stwierdzał wprost, że : „Frakcja „Rewolucyjna” trafiła do obozu reakcji burżuazyjnej w najobrzydliwszej postaci: pod sztandarem antysemityzmu, który służył caratowi do zduszenia  rewolucji przy pomocy szumowin społecznych”[20]. Dodając ponadto, że: „Historia niesławy tzw. Frakcji „Rewolucyjnej” toczy się obecnie dalej w rynsztoku burżuazyjnego pogromu antysemickiego” - apelowała w związku z tym, iż: „obowiązkiem każdego świadomego robotnika  jest wymieść z kół robotniczych ostatnie resztki tej organizacji, plugawiącej sztandar socjalizmu – jak sie wymiata śmiecie z czystego domu”[21] - podkreślała z naciskiem działaczka.
 
Z oskarżeniem o antysemityzm wysuniętym przez Różę Luksemburg pod adresem  PPS  _ Frakcji Rewolucyjnej w jaskrawy sposób koliduje oficjalne stanowisko Centralnego Komitetu Robotniczego (CKR) tej partii. W listopadzie 1910 r. w odezwie CKR  wyrażającej  sprzeciw zarówno wobec „antysemityzmu polskiego” jak i „nacjonalizmu żydowskiego” podkreślano, że: „na bagnistym gruncie naszych stosunków społeczno – politycznych wschodzi bujnie trujące zielsko. Takiemi trującymi roślinami są: antysemityzm polski i nacjonalizm żydowski. Chociaż zwalczają się wzajemnie z całą zaciekłością, jednak krzewią się obok siebie i podsycają się wzajemnie: nacjonalizm żydowski daje karmę antysemityzmowi polskiemu a  antysemityzm polski ułatwia rozrost nacjonalizmowi żydowskiemu (...) Nacjonalizm żydowski jest obłędem i grozi poważnym niebezpieczeństwem  całemu krajowi (...) A z drugiej  strony przeciwko polskiej myśli rewolucyjnej, przeciwko interesom polskiej klasy robotniczej działa w poprzek sprawie robotniczej i sprawie narodowej staje antysemityzm. (...) Antysemityzm podobnie jak nacjonalizm żydowski stara się wykopać przepaść nieprzebytą między Polakami a Żydami. - podkreślano w Odezwie – nie ma innego programu, jak szczucie bezmyślne, innego zadania, jak służenie reakcji przeciwko rewolucji”. Odezwa CKR PPS – Frakcji Rewolucyjnej kończyła się następującymi słowami: „Precz z antysemityzmem! Precz z nacjonalizmem żydowskim! Niech żyje jedność ludu roboczego!”[22].
 
Stanowisko Róży Luksemburg wobec PPS -  Frakcji Rewolucyjnej pozostawało niezmiennie negatywne. W lipcu 1911 r. na łamach „Wolnego Głosu” - organu  prasowego SDKPiL działaczka ostrzegając przed „partią bandytyzmu rewolucyjnego, która okrada kasy publiczne i monopole mordując przy tym żołnierzy i Bogu ducha winną publiczność” stwierdzała bez ogródek, że: „zgnilizna polityczna i moralna, która przeżarła jak rak od wewnątrz tę „partię”, jest widomym, dla każdego dowodem, że socjalizm i Polska przyczepione są tylko do praktyki bandytyzmu”[23] - podkreślała działaczka.
 
Wobec powyższego, Róża Luksemburg zamierzała podjąć na forum międzynarodowym działania mające na celu doprowadzenie do usunięcia PPS – Frakcji Rewolucyjnej z grona  partii członkowskich II Międzynarodówki.  W korespondencji do L. J. - Tyszki Róża Luksemburg zawarła wyjątkowo interesujące uwagi dotyczące tego zagadnienia[24].
 
Ostatecznie, działania mające na celu usunięcie PPS – Frakcji  Rewolucyjnej z grona partii członkowskich II Międzynarodówki zakończyły się niepowodzeniem. Rzeczą charakterystyczną było, iż podczas ostatniego kongresu II Międzynarodówki przed wybuchem I wojny światowej, który miał miejsce w Bazylei (24 – 25 listopada 1912 r.) PPS – Frakcję Rewolucyjną reprezentowali dwaj nie zidentyfikowani działacze występujący pod pseudonimami : „Jan Sęp” i „Włodzimierz Wiskowski”[25]. Róża Luksemburg natomiast nie wzięła udziału w  tym kongresie[26].       
Przypisy:

[1]    Zob. R. Luksemburg, Tak zwana frakcja Rewolucyjna P. P. S., „Czerwony Sztandar” 17 III 1909, nr 165, s. 2. (dalej: Tak zwana Frakcja...).
[2]    Ibidem, s. 3.
[3]    Zob. R. Luksemburg, Zdumiewające sposoby odbudowania Polski – w Kopenhadze, „Czerwony Sztandar” V 1912, nr 186, s. 5.
[4]    Ibidem, s. 6.
[5]    Ibidem.
[6]    Zob. R. Luksemburg, Przeciw chuliganom, „Wolny Głos”  3 VI 1911, nr 7, s. 5.
[7]    Tak zwana Frakcja..., s. 2 – 3; Feliks Perl – autor programu politycznego PPS – Frakcji Rewolucyjnej postrzegał  te partię w diametralnie odmienny sposób. Mianowicie, jako partię, która: „w  imię i z punktu widzenia socjalizmu powiązała interesy społeczno – polityczne i narodowe proletariatu Polski, wytworzyła syntezę tych  interesów, w której miejsce właściwe zajęły zarówno dążenia proletariatu jako klasy ekonomicznie wyzyskiwanej, społecznie upośledzonej, jak i potrzeby polityczno – narodowe proletariatu, jako klasy rewolucyjnej w narodzie ujarzmionym, w kraju podległym obcemu panowaniu”. (Zob. T. Ładyka,  Polska Partia Socjalistyczna (Frakcja Rewolucyjna) w latach 1906 – 1914, Warszawa 1972, s. 31.).
[8]    Zob. R. Luksemburg, Czarna karta rewolucji, „Przegląd Socjaldemokratyczny” VII 1908, nr 5, s. 373.(dalej:  Czarna karta rewolucji...).
[9]    Ibidem; W innym miejscu autorka posłużyła się także określeniem : „taktyka terrorystyczno – anarchistyczna”. (Zob. R. Luksemburg, Likwidacja (w:) R. Luksemburg, Wybór pism,t. 2, Warszawa 1959, s. 8.). Róża Luksemburg podkreślała, że:”awanturniczość w pojmowaniu zadań i warunków walki klasowej, płynąca z błąkających się po głowach socjalpatriotów łachmanów tradycji „partyzanckich”, z majaczeń powstańczych połączona z czysto mechanicznym pojmowaniem środków rewolucji i stąd  przecenianiem  technicznych narzędzi walki: zasobów pieniężnych i broni, wreszcie – z nacjonalistycznym stanowiskiem względem wojska w Polsce, jako żywiołu obcego i wrogiego z natury, nie zaś jako części ludu roboczego, którą należy uświadomić i pozyskać dla sprawy proletariatu, doprowadziły drogą naturalną do tego wybujania  anarchistycznej taktyki w szeregach P. P. S., które uczyniło (...) z bezsensownej strzelaniny do stójkowych i ograbiania sklepów wódczanych główną „akcję” partii zwącej się socjalistyczną”. Publicystka potępiała „szaloną taktykę socjalpatriotyzmu - „ekspropriacji”, „partyzantki”, „terroru” - realizowaną jej zdaniem przez „bezmózgich utopistów nacjonalizmu wyzutych zupełnie z ducha walki klasowej”. (Zob. Czarna karta rewolucji..., s. 372 – 373.). 
[10]  Tak zwana Frakcja..., s. 3.
[11]  Ibidem.
[12]  Ibidem.
[13]  Por. T. Ładyka, op. cit., s. 63 – 68; O działalności bojowej PPS – Frakcji Rewolucyjnej (akcje na stacje kolejowe, urzędy pocztowe, sklepy monopolowe, poborców, na przedstawicieli władz carskich, urzędników, policjantów, żandarmów, prowokatorów, szpicli i agentów carskiej Ochrany – Ibidem, s. 101 – 124.).
[14]  Zob. R. Luksemburg, Taktyka rewolucyjna czy kradzież pieniędzy publicznych, „Czerwony Sztandar” 30 VIII 1909, nr 170, s. 4. (dalej: Taktyka rewolucyjna...). W publikacji tej działaczka odnosząc się do taktyki stosowanej przez PPS – Frakcje Rewolucyjną posunęła sie nawet do następującego porównania: „Frakcja „Rewolucyjna” usiłuje obalenie rządu i przekazanie jego kas ludowi zastąpić włamywaniem się do kas rządowych”. (Ibidem, s. 3.).
[15]  Zob. R. Luksemburg, P.P.S. z pieczątką  a  P.P.S. bez pieczątki,”Czerwony Sztandar” 30 X 1909, nr 172, s. 2. 
[16]  Zob. R. Luksemburg, Pomnik hańby, „Przegląd  Socjaldemokratyczny” VII 1909, nr 13, s. 250. (dalej: Pomnik hańby...); Róża Luksemburg będąc zdecydowaną  przeciwniczką  stosowania terroru w działalności politycznej, podkreślała, że terror „jako systematyczny środek walki politycznej zrodził się historycznie z pesymizmu, z niewiary w możliwość masowego politycznego ruchu i prawdziwej rewolucji ludowej i działa szkodliwie na rozwój ruchu masowego, gdyż stwarza fałszywe złudzenia, że może go wyręczyć”.(Zob. R. Luksemburg, Wybuch rewolucyjny w caracie, Kraków 1905, s. 34 – 35.).
[17]  Pomnik hańby..., s. 250; Działaczka zwracała także uwagę, że poprzez stosowanie terrorystycznych metod  walki z carski zaborcą działacze PPS – Frakcji  „w ostrej stanęli sprzeczności ze wszystkimi tradycjami ruchu narodowego”. (Ibidem, s. 243).
[18]  Ibidem, s. 251 – 252; Róża Luksemburg podkreślając, iż „teoria  akcji bojowej” została stworzona przez socjalpatriotyzm, zaznaczała odnosząc się do wydarzeń rewolucji 1905 – 1907, że: „socjalpatrioci (...) ujrzeli w niej (...) - z czysto drobnomieszczańskiego stanowiska – nie zagadnienie polityczne tylko techniczne, nie kwestię uświadomienia i walki klasowej mas pracujących, tylko kwestię fizycznej walki z wojskiem, kwestię broni i pieniędzy”.(Ibidem, s. 240). Postawę, którą reprezentowali bojowcy z „Frakcji” działaczka określiła natomiast jako „półanarchistyczny utopizm drobnomieszczański”.(Ibidem, s. 252.). 
[19]  Taktyka rewolucyjna..., s. 3; Interesujące zdanie na temat prasy wydawanej przez PPS – Frakcję Rewolucyjną zawarła Róża Luksemburg w liście do bliskiego c i zaufanego przyjaciela Leona Jogichesa – Tyszki z połowy lutego 1913 r. : „Załączam boski Nr Fraków jako środek do rozweselenia w braku Kladderadatscha”. (Zob. R. Luksemburg, Listy do Leona Jogichesa – Tyszki (1908 – 1914), t. 3 (dalej: Listy do Tyszki...),Listy zebrał, słowem wstępnym i przypisami opatrzył Feliks Tych, Warszawa 1971, s. 321 – List z ok. 13 lutego 1913 r.). - Róża Luksemburg miał tu na myśli „Robotnika” (PPS – Frakcji Rewolucyjnej), „Kladderadatsch” natomiast był dość popularnym niemieckim, burżuazyjnym pismem satyrycznym (tygodnik).   
[20]  Zob. R. Luksemburg, Antysemityzm pod rękę z bandytyzmem, „Czerwony Sztandar” II 1911, nr 180, s. 3.
[21]  Ibidem.
[22]  Zob. Przedruk zagraniczny. Polska Partia Socjalistyczna – CKR PPS, Warszawa w listopadzie 1910 r., Akta PPS – Fr. Rew. - Centr. Komitet Robotniczy – Odezwy (1907 – 1919), Archiwum Akt Nowych w Warszawie (dalej:AAN), sygn. 15/III – 3, k. 17.
[23]  Zob. R. Luksemburg, Aby wyglądało, że coś się robi, „Wolny Głos” 22 VII 1911, nr 14, s. 5;
[24]  Zob. Listy do Tyszki...,t. 3, s. 166 – 167 (List z 30 sierpnia 1910 r.), Ibidem, s. 200 – List z 23 lub 24 grudnia 1910 r., Ibidem, s. 217 - 218 – Listy  z początku marca 1911 r.
[25]  Zob. Historia Drugiej Międzynarodówki, t. 2, Warszawa 1978, s. 758.
[26]  Zob. L. Kołakowski, Główne nurty marksizmu. Cz. II – Rozwój, Warszawa 1989, s. 407.
 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008