Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Filip Ilkowski: Polska nędza

Ubóstwo w Polsce

26 lipca Główny Urząd Statystyczny opublikował raport o poziomie ubóstwa w Polsce w 2010 r. Opracowano go w oparciu o badania wydatków gospodarstw domowych. Wnioski ztego raportu, odnoszącego się do danych z lat 2000-2010, powinny być powodem do wstydu dla wszystkich rządzących w ciągu ostatnich kilkunastu lat.
 
Poniżej minimum egzystencji
 
Przede wszystkim szokuje liczba ludzi żyjących w poniżej minimum egzystencji (wynoszącego w 2010 r. 466 zł na osobę miesięcznie lub 1257 zł. na czteroosobową rodzinę z dwójką dzieci do lat 14).
 
W 2010 r. stanowili oni 5,7% populacji czyli ponad 2 mln ludzi. Liczba ta nie zmieniała się przez ostatnie trzy lata. Drugim uderzającym faktem jest trwałość polskiej nędzy. Choć liczba  ludzi żyjących w absolutnym ubóstwie nieco spadła na przestrzeni dziesięciulat (z 8,1 % w 2000 r. i nawet 12,3% w 2005 r.), to poziom ubóstwa relatywnego  pozostał niezmienny i wynosił dokładnie 17,1% zarówno w 2000 r., jak i w 2010 r.Nie pomogło wejsćie do Unii Europejskiej Ubóstwo relatywne to mniej niż 665 zł. na osobę lub 1795 zł. na czteroosobową rodzinę. Poniżej takiego poziomu wydatków żyje w Polsce 6,5 miliona ludzi.
To wszystko mimo nieprzerwanego wzrostu gospodarczego ostatniej dekady (pamiętamy, jak z dumą informował  nas Tusk, że nawet w czasie kryzysu światowego Polska pozostawała minimalnie „na plusie”). Nie pomogły ani wejście do Unii  Europejskiej, ani nawet emigracja zarobkowa ok. 2 mln ludzi. Jeśli tak wygląda sytuacja w czasie wzrostu, aż strach pomyśleć jaki poziom nędzy czeka nas, gdy z całą mocą   uderzy kryzys.
 
Rząd oszczędza na biednych
W ostatnich latach zmieniała się wysokość świadczeń socjalnych dla żyjących w ubóstwie – niestety, na ich niekorzyść. Od 1 października 2006 r. nie zmieniła się bowiem wartość „progów interwencji socjalnej” czyli ustawowy poziom ubóstwa umożliwiający staranie się opomoc materialną. Gdyby progi te waloryzowano tylko o poziom inflacji, do pomocytej w 2010 r. uprawnionych byłoby nie 7,3%, ale 10,8% społeczeństwa. W ten sposób kolejne rządy „zaoszczędziły” na pomocy dla 1,33 mln ubogich. Ta „oszczędność” oznaczała cięcia w wydatkach socjalnych nawet w wartościach nominalnych. W 2005 r. państwo wydało na pomoc najuboższym 7,7 mld zł, w 2009 r. tylko 7,2 mld zł. Na zasiłekrodzinny z dodatkami w 2005 r. przeznaczono 6,1 mld zł, w 2009 r. było tojuż tylko 4,8 mld zł. Nędza dotyka pracujących Nędza w Polsce dotyczy głównie mieszkańców wsi i mniejszych miast, osób bezrobotnych, rencistów, rodzin z osobaminiepełnosprawnymi. Dotyka ona jednak także pracujących, szczególnie na stanowiskach robotniczych. Posiadanie pracy nie musi więc w dzisiejszej Polsce chronić przed dramatyczną biedą.
 
Najwyższe wskaźniki skrajnego ubóstwa dotyczą osób utrzymujących się z pomocyspołecznej oraz rodzin wielodzietnych. Wyraźnie wyższy od przeciętnej poziom nędzydotyczy także samotnych rodziców. Poziom ubóstwa wśród dzieci znacznie przekracza tenwśród dorosłych. Trwały charakter ubóstwa Z surowych statystyk wynika, że ubóstwo wPolsce ma charakter trwały, a jego poziom ustalony został w czasie „reform  gospodarczych” lat dziewięćdziesiątych.
Wtedy mówiono, że aby było lepiej, przez chwilę musi być gorzej. Niestety obiecane „lepiej” nigdy nie nadeszło dla większości w tych, którzy popadli w nędzę. Dziś warunki tedziedziczą już ich dzieci.

Filip Ilkowski

Raport GUS „Ubóstwo w Polsce w 2010 r.” można przeczytać na stronie internetowej:
http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_wz_ubostwo_w_polsce_2010.pdf
 
Tekst ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Pracownicza Demokracja"

Portret użytkownika Bandiera Rossa
 #

Nic dziwnego, że rząd oszczędza na biednych, wszakże potrzebne były środki na nasze "misje" w Afganistanie i Iraku, na zaspokojenie niezaspokajalnych apetytów Komisji Majątkowej, na fundusz kościelny, na - mimo kryzysu - wciąż coraz większe "potrzeby" IPN, wciąż rozrastającą się kancelarię prezydenta i oczywiście na to, co premier Tusk lubi najbardziej i co go najbardziej interesuje, czyli na piłkę nożną. Na budowę "orlików" i stadionów wydano miliardy euro, które nie są żadną inwestycją i z wydania których nie wynika nic, poza entuzjazmem generującego patologie środowiska faszyzujących kiboli i oczywiście poza odwróceniem uwagi społeczeństwa od ogólnej sytuacji.
A swoją drogą ciekaw jestem, jakie są miesięczne wydatki "na osobę" w rodzinie kogoś, kto tak "dowcipnie" wyliczył minimum na kwotę 466 zł? Lub 1257 na czteroosobową rodzinę. Ile dziś płacimy za sam czynsz, prąd i gaz? Kwota 1257 może być na te opłaty nie wystarczająca.

 

Społeczność

Dobry kułak