Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 23 gości.

Ryszard Rauba: Wątek Narodowej Demokracji (Endecji) w rewolucyjnej publicystyce Róży Luksemburg z lat 1905 – 1906

Roman Dmowski - współzałożyciel Endecji

Dr Ryszard Rauba
Instytut Politologii
Uniwersytet Zielonogórski
 
 
 
 
Wątek Narodowej Demokracji (Endecji) w rewolucyjnej publicystyce Róży Luksemburg z lat 1905 – 1906. 
  
 
 

Róża Luksemburg jako konsekwentna, ortodoksyjna marksistka i socjaldemokratka oceniała postawę zajmowaną przez Narodową demokrację w latach 1905 – 1906 to jest w okresie wydarzeń rewolucyjnych w carskiej Rosji i w Kongresówce w jednoznacznie negatywny sposób.
 
 

Przedstawiając sytuację powstałą w pierwszych miesiącach 1905 r. na obszarze ogarniętego wrzeniem rewolucyjnym Królestwa Polskiego Róża Luksemburg stwierdzała m. in. : „Do burżuazji, szlachty, kleru, inteligencji przyłącza się wreszcie i nasze drobnomieszczaństwo patriotyczne, którego wyrazicielką jest tak zwana „Narodowa Demokracja”. (...) partia ta wygłasza (...) otwarcie nowy „program” polityczny: walkę zawziętą z rewolucyjnym proletariatem w obronie kapitału, i pośrednio też absolutyzmu. (...) Ratować „przemysł krajowy”, „spokój” czyli zyski fabrykantów i panowanie carskiego rządu – oto co jest dziś programem naszej „Narodowej Demokracji”[1] - podkreślała  publicystka.
 
 

Lider endeków –  Roman Dmowski w liście do Zygmunta Miłkowskiego z 9 kwietnia 1906 r. sytuację panującą na obszarze Kongresówki opisywał z kolei w dość dosadny sposób: „Do prawdy – piekłem jest Królestwo. Cały ten syfilis polityczny, którym nas zarażali Moskale przez lat czterdzieści wysypał się obecnie i nie wiadomo, kiedy się to skończy. Socjały (...) uwierzyły, że czas przyszedł „obalić carat”, gdy im się „rewolucja” nie udała, mszczą się na własnym społeczeństwie, niszczą je strajkami, rabują, mordują burżuazyjnych fabrykantów i narodowców (ci ostatni odpłacają  im tym samym). To jest treść dzisiejszej „rewolucji””[2] podkreślał  R. Dmowski.
 
 

W dniach rewolucji, Róża Luksemburg zwracała szczególnie uwagę na wyjątkowo zachowawczy – jej zdaniem – charakter tego ugrupowania a przede wszystkim na obronę z jego strony  istniejącego politycznego i społecznego  status quo.
 
 

W latach 1905 – 1906 w jej publikacjach pojawiały się w związku z tym następujące określenia Narodowej Demokracji: „dobrowolni sprzymierzeńcy absolutyzmu w rodzaju „narodowych demokratów””[3], „burżuazyjni nacjonaliści”[4], „partia dążąca do utrzymania i uwiecznienia wyzysku kapitalistycznego”[5],  „partia oszukiwania ludu pracującego na korzyść klasy wyzyskiwaczy polskich i cara rosyjskiego”[6], „nacjonalizm polski z Narodową Demokracją na czele”[7], „ci, którzy zakładają  związki łamistrajków, ci co starali się zwichnąć przy pomocy rewolwerów ostatni strajk kolejowy w Polsce, ci co hodują denuncjatów”[8], „chuligani kontrrewolucyjni”[9]. Róża Luksemburg przypisywała ponadto Narodowej Demokracji – rolę „ober kata rewolucji w Polsce” oraz „dowództwo  nad czarnosecinnymi obozami wszech reakcji polskiej”[10]. Narodowa  Demokracja stać miał również: „na czele polskiej reakcji burżuazyjnej”[11].
 
 

Stawiając niemal na równi działania podejmowane przez endecję i kierownictwo Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) – w  dniach rewolucji publicystka uczyniła uwagę następującej treści: „Należy przyznać, że „Narodowa Demokracja” wzywając robotników tymi samymi prawie  słowami co PPS do „spokoju” i zaniechania „bezcelowych strejków” postępuje daleko uczciwiej, nie łudząc przynajmniej robotników, że „nastąpi” jakaś „stanowcza chwila, w której zawoła ona ich do „walki rewolucyjnej””[12]. Dodawał ponadto, że : „Narodowa Demokracja” i inne popleczniki reakcji wiedzą bardzo dobrze i nie ukrywają tego, że odwodząc robotników od strejków powszechnych  i demonstracji odwodzą ich faktycznie od – rewolucji, od obalenia carskiego rządu”[13].
 
 

Endecka działalność anty strajkowa – zdaniem publicystki – prowadzona była : „w duchu interesów wyzyskującego kapitału”[14].
 
 

Róża Luksemburg zarzucała  Narodowej Demokracji, iż ta przeciwstawiając się strajkom jednocześnie propagowała wśród  polskich robotników „separatystyczną” - jej zdaniem – postawę względem robotników rosyjskich. Potępiając te działania z pozycji socjaldemokratycznych, stwierdzała, że : „Nad odgrodzeniem polskiego ludu robotniczego od rosyjskiego pracują (...) bardzo gorliwie: polska burżuazja, polscy wyzyskiwacze. Ich przedstawicielka Narodowa Demokracja, stara się (...) na każdym kroku wyjaśniać, że polski lud ma „swoje osobne” potrzeby i dążenia, że „my, Polacy” musimy się nie oglądać  na „Rosjan” tylko na własną rękę dążyć do poprawy naszego „narodowego” bytu. A sens moralny tych nauk jest (...) : polska burżuazja, polscy wyzyskiwacze, polski naród,  powinien sie cały połączyć, że potrzebna nam jest „solidarność narodowa”, to jest – podkreślała działaczka - „solidarność” polskich wyzyskiwaczy z ofiarami ich wyzysku”[15].
 
 

Intencje, które przyświecać miały endekom propagującym  w dniach rewolucji hasło „solidarności narodowej”, dal Róży Luksemburg były całkowicie jasne. Jej zdaniem – chodziło im przede wszystkim o to : „aby robotnicy polscy przestali walczyć przeciw swoim polskim kapitalistom i dali się prowadzić  jak stado baranów – w imię „odrębnych interesów polskiego ludu””[16].
 
 

W związku z tym publicystka kierował w stronę endecji i co charakterystyczne również  w stronę PPS następujące słowa ostrzeżenia: „każdy, kto próbuje odgrodzić polski proletariat od rosyjskiego, czy to czyni pod tym, czy pod innym pozorem, czy jest narodowym demokratą czy socjalistą (...) zawsze pędzi wodę na młyn polskiej burżuazji, na młyn  najgorszych wrogów polskiego robotnika”[17] - podkreślała działaczka.
 
 

Nieprzychylne endecji stanowisko, Róża Luksemburg zajęła w kwestii organizowanych przez nią związków zawodowych. Dostrzegając w tej działalności niebezpieczeństwo dla polskich robotników wynikające dodatkowo z faktu podjęcia przez endeków współpracy na tym polu z  klerem katolickim, zaznaczała, że : „gdy  rząd carski nareszcie padnie pod uderzeniami rewolucyjnego proletariatu Polski i Rosji i wolność polityczna zaświta i u nas, na pewno dożyjemy, że ten sam arcybiskup Popiel i ci sami księża, gromiący teraz po kościołach walczących robotników, zaczną na gwałt organizować robotników w „chrześcijańskie” i „narodowe” związki, aby ich ogłupiać na nowy sposób. Juz teraz – zaznaczała publicystka – mamy początek tej roboty kreciej w związkach „Narodowej Demokracji”, która jest przyszłą wspólniczką  księży, a dziś już pomaga  im w oczernianiu Socjaldemokracji”[18].
 
 

Róża Luksemburg starając się demaskować prawdziwy – jej  zdaniem – charakter  oraz rzeczywiste intencje przyświecające temu kierunkowi politycznemu szczególnie względem polskich robotników, zwracała im uwagę, że: „”Narodowa Demokracja” jest partią „narodową” i dlatego żąda dla Polski autonomii – ale jednocześnie nie domaga się ona republiki, a więc faktycznie chce utrzymania tronu carskiego w Rosji – podkreślała  autorka – nawet przy wolności politycznej (...) zatym jako partia „narodowa” staje  ona w obronie cara rosyjskiego i przeciw rosyjskiemu i polskiemu ludowi roboczemu domagającemu się republiki w całym  państwie, która jedynie może prawdziwie zabezpieczyć Polsce autonomię – zaznaczała działaczka – Narodowa Demokracja jest partią „demokratyczną” - dodawał z wyczuwalna ironia – i dlatego ma w programie obiecanki dla robotników , dla ludu wiejskiego i drobnych rzemieślników”[19].
 
 

Słowa krytyki nie ominęły również prasy endeckiej. Oskarżając ją o dwulicowość w dniach rewolucji, Róża Luksemburg podkreślała w dosadny sposób, że : „prasa Narodowej Demokracji, przesiąknięta zwykle owym tonem żółciowym, który we wszystkich krajach właściwy jest prasie gadzinowej, skazanej na bronienie sprawy niecnej i przez ludzi honorowych wzgardzonej, drapuje się dziś w togę skromnych tryumfatorów  i męczenników sprawy narodowej”[20] - podkreślała z wyczuwalnym przekąsem działaczka.
 
 

W wyniku kompromitującej klęski jaką poniosła Rosja w wojnie z Japonią w latach 1904 – 1905 oraz spowodowanego przez tę wojnę wybuchu rewolucyjnego car Mikołaj II zdecydował się na minimalne zmiany w ustroju politycznym „swojego”  państwa. Pod koniec października 1905 r. car Rosji wydał manifest konstytucyjny zapowiadający utworzenie Dumy Państwowej. Organ ten posiadać miał „stanowczy udział w ustawodawstwie i prawo kontroli działania organów państwowych”. Dwa miesiące później Mikołaj II ogłosił ukaz o wyborach do Dumy Państwowej. Na jego mocy Królestwo Polskie otrzymało do obsadzenia 37 mandatów. W wyznaczonych na marzec – kwiecień 1906 r. „wyborach” swój udział  bez  żadnych moralnych oporów  zapowiedział Narodowa Demokracja. W odpowiedzi na skrajnie niedemokratyczną i antyrobotniczą ordynację „wyborczą” partie socjalistyczne  - PPS, SDKPiL oraz  Bund – partia żydowskich robotników ogłosiły ich otwarty bojkot, podobnie jak socjalistyczne partie rosyjskie.
 
 

Zaniepokojona aktywizacją środowisk narodowo – demokratycznych w okresie kampanii „wyborczej” do Dumy, Róża Luksemburg zwracała polskim robotnikom uwagę, że: „zamknięte wiece z wyłączeniem rewolucyjnej masy ludowej są Narodowej    Demokracji potrzebne na to, aby wyboru do Dumy carskiej nadać charakter akcji całego „narodu” i „społeczeństwa””[21]. Publicystka apelowała w związku z tym do polskich robotników: „Jeżeli robotnicy wymuszą na partiach burżuazyjnych otwarcie wieców przedwyborczych dla masy proletariatu wówczas głos rewolucji rozlegnie się na nich donośnie i zdemaskuje :naród” wybierający się do Dumy carskiej jako nędzną grupkę uprzywilejowanych  reakcjonistów”[22] - zaznaczała działaczka.
 
 

Ostatecznie w  „wyborach”  do Dumy, które odbyły się w Kongresówce na początku maja 1906  roku Narodowa Demokracja zdobyła 34 na 37 przypadających Królestwu Polskiemu mandatów.
 
 

Działalność I Dumy Państwowej, w obliczu trwającego antyrewolucyjnego, brutalnego terroru władz carskich trwała niespełna dwa miesiące (27 IV (10 V) 1906 – 8 VII (21 VII) 1906).
 
 

W 1906 roku ostatni raz wątek  narodowo – demokratyczny  pojawił  się w rewolucyjnej publicystyce Róży Luksemburg na początku września. Wówczas to dokonując analizy wyniku wyborczego endecji, Róża Luksemburg wyraźnie zdegustowana „sukcesem” endeków przypominała, że: „ u nas socjaliści  bojkotowali Dumę. W Rosji również. I co się okazało. Rosja posłała do Dumy posłów postępowych, demokratycznych i rewolucyjnych, Polska, a po części i zabrane kraje dawnej Polski ( Litwa i Ruś) posłały do Dumy reakcyjnych posłów polskich (...) nasz kraj wybrał do Dumy chuliganów – narodowych demokratów”[23]. Zdaniem publicystki taki wynik wyborczy ujawnił tylko fakt, iż społeczeństwo rosyjskie było „bardziej rewolucyjne od polskiego”[24].
 
 

Dziś, w 2011 roku specyficzny, przerażający w swojej istocie typ mentalności – mentalności endeckiej, którą znamionują od samego początku:  prymitywny, wulgarny nacjonalizm, równie prymitywny, odrażający i odpychający antysemityzm nie wspominając jeszcze o najzwyklejszej w świecie głupocie i zidioceniu ma się niestety o zgrozo !!! na naszym, rodzimym, krajowym gruncie   całkiem nie źle (najświeższy przykład z polskiego podwórka : lekceważące i karygodne zachowanie grupy nacjonalistycznych debili – neonazistów  podczas Marszu Jedności  przeciw  Antysemityzmowi, Rasizmowi i Ksenofobii  w Białymstoku w niedzielę -  4 września 2011 r. zorganizowanego  jako protest przeciwko dewastacji pomnika w Jedwabnem). Miejmy  jednak głęboką nadzieję jako ludzie lewicy,że prędzej czy później  ten typ trucicielskiej mentalności  zniknie raz na zawsze z polskiej przestrzeni publicznej!!!        
 
 
Przypisy:

[1]    Zob. R. Luksemburg, Dwa obozy, „Czerwony Sztandar” V 1905, nr 26 (w:) R. Luksemburg, Wybór pism (dalej: Wybór pism...), t. I, Warszawa 1959, s. 416.

[2]    Cyt. za: R. Wapiński, Roman Dmowski, Lublin 1989, s. 161.

[3]    Zob. R. Luksemburg, Z doby rewolucyjnej. Co dalej? (cz. 2) (dalej: Z doby...), Dodatek do nru 26 „Czerwonego Sztandaru”, Kraków 1905, s. 11 – 12.

[4]    Zob. R. Luksemburg, Akcja „pokojowa” PPS (dalej: Akcja...), „Czerwony Sztandar” VI 1905, nr 27, s. 8.

[5]    Zob. R. Luksemburg, Program „narodowego” szalbierstwa (dalej: Program „narodowego” szalbierstwa...), „Czerwony Sztandar” 27 II 1906, nr 50, s. 2.

[6]    Ibidem.

[7]    Zob. R. Luksemburg, Pod działaniem rewolucji, „Czerwony Sztandar” 8 III 1906, nr 52, s. 1.

[8]    Zob. R. Luksemburg, „List otwarty” Pana Daszyńskiego, czyli PPS na bezdrożu(dalej: „List otwarty”...), „Czerwony Sztandar” 16 I 1906, nr 44 (w:) R. Luksemburg, Wybór pism..., t. I, s. 429.

[9]    Ibidem,s. 437.

[10]  Zob. R. Luksemburg, Narodowcy ogłaszają rewolucjonistów za wyjętych spod prawa. „Czerwony  Sztandar” 30 VIII 1906, nr 102, s. 1.

[11]  Zob. R. Luksemburg, Rzecz o Konstytuancie i o Rządzie Tymczasowym (dalej: Rzecz o ...), Warszawa 1906, s. 30.

[12]  Zob. Akcja..., s.  8.

[13]  Ibidem.

[14]  Z doby..., s. 3.

[15]  Rzecz o..., s. 45.

[16]  Ibidem.

[17]  Ibidem, s. 45 – 46; W innym miejscu publicystka zwracał uwagę,że :”każdy robotnik socjalista wie, dlaczego narodowcy nasi tak dbają o naszą „samodzielność”. Dlatego, że są, przeciwnikami rewolucji, która idzie im „za daleko”, dlatego, że chcą odgrodzić Polskę od rewolucji rosyjskiej, dlatego,że są przeciw panowaniu demokracji” (Zob. R. Luksemburg, Praktyka rewolucji (dalej: Praktyka rewolucji...), „Czerwony Sztandar”  5 IX 1906, nr 104, s. 1.

[18]  Zob. R. Luksemburg (ps. Józef Chmura),  Kościół a socjalizm, Warszawa 1905, s. 43.

[19]  Program  „narodowego” szalbierstwa..., s. 1.

[20]  „List otwarty”..., s. 431.

[21]  Zob. R. Luksemburg, Bojkot dumy carskiej, „Czerwony Sztandar” 2 III 1906, nr 51, s. 1.

[22]  Ibidem, s. 2.

[23]  Praktyka rewolucji..., s. 1.

[24]  Ibidem.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Ochotnik