Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 19 gości.

Tow. Indalecio: Indokrynacja w szkole

Zdjęcie0043.jpg

 
 

Indoktrynacja w szkole
 
 
Jestem uczniem Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie. Chciałbym przedstawić obraz indoktrynacji i propagandy skierowanych na uczniów naszej szkoły, napotykanej na praktycznie każdym piętrze i korytarzu. Nie mówię tu o jakiś wyimaginowanych spiskach, ale o szarej szkolnej rzeczywistości.
 

W naszej szkole, jak w wielu innych w całym kraju, organizowane są różne wystawy prezentujące osiągnięcia uczniów, wyniki egzaminów itp. W moim liceum jednak tworzone są też inne wystawy, na tematy moralne i polityczne. Między innymi na tematy aborcji, religii i ideologii. Wystawy w dużej mierze organizuje szkolny katecheta za pełnym przyzwoleniem dyrektora szkoły.
 
 
Od ponad roku na jednym z pięter szkoły mieści się wystawa na temat „Sierpnia 1980”. Niestety nie są to zwykłe tablice historyczne prezentujące fakty i wydarzenia w obiektywnym świetle. Zamiast tego mamy tam wielkie plakaty z napisem: „Virus: Komunizm" i hasłem "Usuń" poniżej. Ideologia ta jest dyskryminowana i atakowana. Grono pedagogiczne nie widzi w tym jednak nic złego, twierdząc, że są to tylko plakaty wykonane przez uczniów, które zajęły najwyższe miejsca w jakimś konkursie plastycznym o „Sierpniu 1980”, iż przedstawiają one jedynie historyczne fakty związane z "obaleniem komunizmu" w Polsce. Są ich zdaniem jedynie informacyjne i apolityczne. Zamiast jednak zdjęć, czy obiektywnie opisanych wydarzeń mamy tam plakaty o silnie negatywnej treści.
 
 

Prócz tego, rzecz jasna mieści się u nas w szkole ekspozycja poświęcona tylko i wyłącznie wspaniałości papieża Jana Pawła II, wyłaniająca się piętro pod wystawą o „Sierpniu 1980”, pomiędzy tablicami z informacjami na temat kół zainteresowań i bieżących konkursów. Gablota owa opisuje wielkie zasługi Jana Pawła II dla wolności w Polsce, sporo też jest jego cytatów i wyłącznie pozytywnych notek o nim. Co chyba oczywiste - w większości klas wiszą krzyże.
 
 

Dwudziestego szóstego września, uznano jednak, że to za mało i przynajmniej według mnie ostatecznie odrzucono neutralność światopoglądową szkół - na głównym korytarzu szkoły zrobiono ogromną wystawę poświęconą „Marszowi dla życia". Ogółem około 20 tablic z wielkimi plakatami przedstawiającymi radosną młodzież z krzyżami, polskimi flagami, transparentami przedstawiającymi płody, ludzi w towarzystwie uśmiechniętych księży. Większość plakatów z podpisami typu: "Młodzież dla życia" itp. Wystawa ta ma tam stać przynajmniej tydzień. Ekspozycja owa zajmuje znaczną część najważniejszego korytarza w szkole. Od jednego krańca do drugiego, w odległości kilku metrów od siebie stoją przenośne tablice z obu stron obklejone opisanymi powyżej plakatami, znacznie utrudniające przemieszczanie się po i bez tego tłocznym korytarzu. Na korytarz ów prowadzą wszystkie wejścia, nie można, więc dostać się nigdzie w szkole nie przechodząc tamtędy. Idąc z szatni po schodach od razu rzucają się w oczy owe plakaty umieszczone gęsto naprzeciw wejścia.
 

Od razu wywołało to we mnie i wielu innych osobach niepopierających inicjatywy „Marszu dla życia” oczywisty sprzeciw. Wspólnie postanowiliśmy zaprotestować. Uznaliśmy, iż nie można nam w szkole wpajać poglądów na żaden temat, a w szczególności tak poważny i kontrowersyjny jak aborcja. Uzyskaliśmy poparcie kilku nauczycieli, jednak kilku innych uznało, że nie wie, o co nam chodzi. Padały argumenty takie jak to, że oni osobiście popierają ten marsz, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Tłumaczyli też, że nie powinno nas obchodzić, co szkoła wystawia, i że każdy może zrobić dowolną wystawę, a w całym temacie nie dostrzegali ani odrobiny naruszenia apolityczności i neutralności światopoglądowej szkoły. Dorzucali też, że nie odpowiadają za wystawę i nie ma sensu walczyć z ekspozycją, która ma stać tylko tydzień. Twierdzili też, że jest to „moralna” wystawa, w przeciwieństwie do proponowanej przez nas kontr wystawy popierającej aborcję. Oczywiście, organizatorem owej wystawy jest szkolny katecheta.
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Nie zrezygnowaliśmy jednak i udaliśmy się do vice dyrektora, uznając, że może on ma w tej sprawie jakiś głos i że przedstawienie mu naszego zdania ma sens. Był on jednak nastawiony obojętnie, niemal negatywnie do naszych słów. Podobnie jak kilku nauczycieli przed nim stwierdził, iż nic takiego się nie dzieje. Temat wystawy „sierpień 1980” zbył mówiąc, iż to tylko wystawa prac uczniów zupełnie normalna i w nic niegodząca. Kwestię tablicy poświęconej Janowi Pawłowi II zbył milczeniem. Temat „Marszu dla życia”, na który silnie naciskaliśmy uznał za bezsensowny. Co chwila przerywał nam mówiąc, iż powinniśmy zwrócić się do samego dyrektora, napisać list „gdzieś wyżej”, albo najlepiej dać sobie spokój. Na korzyść naszych działań można dodać, iż do owego vice dyrektora godzinę przed nami udał się, bez uprzedzenia nasz wychowawca, któremu już wcześniej przedstawiliśmy cały problem i który, wydawało się, był mało zainteresowany całym zagadnieniem. Nic nam nie mówiąc przekazał vice dyrektorowi nasze żądania i poparł je przed nim. Jak jednak wynika z naszej rozmowy z zastępcą dyrektora, dużo to nie dało.
 

 
Uważam, iż nasza walka, którą dopiero zaczynamy w naszej szkole jest słuszna. Osobiście nie odpuszczę, gdyż jest to nasza mała walka o wolność. A ta moim zdaniem ma zawsze sens.
 
 

Tow. Indalecio, 28 września 2011
 
 

Opisana w tekście wystawa została usunięta ze szkoły po interwencji uczniów w dniu 29 września br.

Portret użytkownika jakobin
 #

Brawo koledzy! Trzeba reagować na każdy przejaw indoktrynacji w szkołach, na obecność symboli religijnych, plątanie uczniów przez władze szkolne w religijne obrzędy. Sam pamiętam jak to wyglądało (jakieś 10 lat temu). I nie załamujcie się, jeśli raz się nie powiedzie- ważne, abyście wasze protesty nagłaśniali np. w lokalnych gazetach!

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

USRR