Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 19 gości.

Andrzej Kot: Krótka opowieść o „nieustannej” walce o prawdę jaką toczy Marcin Kasprzak

Kasprzak z4095483X.jpg

Marcin Kasprzak, w pełni zasługujący na miano wybitnego rewolucjonisty i internacjonalistycznego bojownika o wyzwolenie proletariatu pomimo, wydawać by się mogło „archaiczności poglądów” jakim hołdował i tylu lat jakie minęły od czasu gdy został powieszony na stokach Cytadeli Warszawskiej 8 września 1905 roku nadal okazuje się być oczkiem w głowie… prawicy i sponsorowanych przez nią państwowych placówek.
 
Nie tak dawno Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Poznaniu wydał nakaz rozbiórki domu urodzin Marcina Kasprzaka we wsi Czołowo. Powodem wydania nakazu o wyburzeniu tego domu miał być jego zły stan techniczny. Zapewne pięć, dziesięć lat temu stan tego domu był „o niebo lepszy” niż w roku 2009, kiedy dom przeznaczono do wyburzenia. Niedawno też po cichu rozprawiono się z Marcinem Kasprzakiem (ale także i Różą Luksemburg, Julianem Marchlewskim, Feliksem Dzierżyńskim i kilkoma działaczami przedwojennej Komunistycznej Partii Polski) podczas zmiany tablicy na Bramie Cytadeli Warszawskiej.
 

Brama Straceń na Warszawskiej CytadeliBrama Straceń na Warszawskiej Cytadeli Na nowej tablicy nazwiska straceńca, Marcina Kasprzaka jak i wyżej wymienionych więźniów X pawilonu Cytadeli już się nie ujrzy.
 
 
 
 
 
Jedyni prawdziwi polscy patrioci woleli zatrzeć a właściwie usunąć z tablicy nazwiska „tych komuchów i pachołków Moskwy” na rzecz tych „dostojnych i prawdziwych Polaków” jacy „w porę” zaczęli wysiadać z „czerwonego tramwaju” a heglizm ich dostatecznie nie ukąsił. Nową listę nazwisk „zasłużonych więźniów” jakkolwiek dalekich od sympatii z marksizmem czy komunizmem uzupełnili Roman Dmowski i Józef Piłsudski, bożyszcza dominującej prawicowej i antyrewolucyjnej historiografii z pod znaku III RP.
 
 
To że na nowej tablicy znalazło się miejsce dla księdza Piotr Ściegiennego ma chyba tylko zadośćuczynić ale tzw. lewicowym patriotom czy sympatykom nieszkodliwego” „socjalizmu utopijnego”. Pozwolę jednak sobie wrócić do postaci Marcina Kasprzaka W ostatnich latach stał on się przedmiotem wytężonych działań reakcji zmierzających do zatarcia pamięci o drodze politycznej, ideowej jaką przebył. Nie pomaga mu tzw. prawdziwa lewica jaka zupełnie jak SLD, postarała się by historię na nowo przemyślała prawica różnej maści. Tenże działacz SDKPiL i bliski współpracownik „zbrodniarki” Róży Luksemburg nie po raz pierwszy jest pomawiany, właściwie skazywany na potępienie. Niestety Marcin Kasprzak nie był tylko narażony na represje, aresztowania ze strony carskiej machiny prześladowań.
 
Również musiał nierzadko wespół z towarzyszami z Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy odpierać bezpardonowe ataki jakie były udziałem chociażby grupy Stanisława Mendelsona, niegdyś jego towarzysza walki, internacjonalisty, potem coraz bardziej schodzącego na pozycje tzw. socjalpatriotyzmu i reformizmu, w końcu członka Polskiej Partii Socjalistycznej. Marcin Kasprzak był przez część PPS-owców, obdzielany insynuacją jakoby był szpiegiem i współpracował z tajną policją. Te oszczerstwa zresztą nigdy się nie znalazły potwierdzenia.
 
Tablica upamiętniająca Marcina KasprzakaTablica upamiętniająca Marcina Kasprzaka
 
 
 
 
 
 
W roku 1901 Komitet Zagraniczny PPS wydał nawet oszczerczą odezwę w której apeluje by w wyborach dopełniających do parlamentu niemieckiego, w okręgu poznańskim, "obywatele" nie oddawali głosów na Marcina Kasprzaka. Pod tekstem owej odezwy podpisali się m.in. Feliks Perl i Bolesław Jędrzejowski.
 
Jego czyny świadczą dobitnie iż przez całe swoje niestety dość krótkie życie oddany był walce o sprawę socjalizmu w duchu głębokiego internacjonalizmu, gdzie nie było miejsca na ustępstwa wobec burżuazji i sprawującej w jej imieniu władzy, celowo wykorzystującej w swojej polityce państwowej te instrumenty i instytucje jakie umacniały fobie czy uprzedzenia na tzw. tle narodowościowym. Żeby nie być gołosłownym przytoczę słowa oskarżonego w tym samym procesie co Kasprzak, Benedykta Gurcmana: "Ucieszyłem się kiedym przeczytał, że zginął jak rewolucjoniście przystoi [...]. Nie znałem jego biografii prawdziwej, nie znałem całej tej historii z Mendelsonem et consorte i mam dla Kasprzaka prawdziwą cześć [...]. I nie dlatego, że zginął śmiercią męczeńską, lecz głównie dlatego że w takich warunkach wytrwale, zapamiętale pracował dla sprawy. W tym głównie bohaterstwo widzę".
 
 Dla oddania tego kim był Kasprzak dla rewolucyjnego ruchu robotniczego nie można nie wspomnieć co o nim już napisała po śmierci, inna wybitna rewolucjonistka jaką była Róża Luksemburg: "Kasprzaka nie stało. Skończył się żywot proletariusza-rewolucjonisty, zakończyła śmierć bohaterska żywot bohatera.
 
Przeszło 20 lat niezmordowanej walki za wyzwolenie proletariatu - na wolności niemieckiej i w podziemiach rosyjskiego knutowładztwa, w kaźniach poznańskich, wrocławskich i warszawskich - o głodzie i chłodzie, w nędzy i chorobie, między twardym tapczanem więziennym a łożem boleści w lazarecie, pod nieustanną grozą pościgów szpiegowskich i żandarmskich, pędzony nieustannie z miejsca na miejsce, bez odpoczynku, bez wytchnienia, bezdomny proletariusz - i zawsze tylko żądzą i myślą natchniony: - żądzą płomienną walki za wyzwolenie swych współbraci proletariuszów, których całą dolę, cale piekło istnienia wykosztował w swym życiu, myślą pnący się mimo nędzę, mimo chorobę z żelazną wytrzymałością do światła, do wiedzy, do wyzwolenia duchowego, zbierający z natężoną uwagą każdą okruszynę oświaty dla dzielenia się z nią innymi - niezłamany żadnym osobistym cierpieniem, rzucający dziesiątki razy losy ukochanych - żony i syna - na groźne fale żywota rewolucjonisty tułacza - zamknięty w sobie, nie znający osobistych przyjaciół, skąpy w słowach a wymowny czynem, prosty i skromny w szarym życiu codziennym i wyrastający nieraz na bohatera w każdej chwili niebezpieczeństwa i walki - to był Marcin Kasprzak"... Przed samym wykonaniem kary śmierci przez powieszenie, Kasprzakowi do celi przysłano niejakiego księdza Bilskiego.
 
 
Kasprzak owemu Bliskiemu, odśpiewał ..."Czerwony Sztandar". Już w trakcie wykonywania na nim egzekucji, treść ostatnich jego słów brzmiała - "Niech żyje Rewolucja!"...

Społeczność

front