Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 27 gości.

Radosław Nowak: "Bitwa Warszawska" - film a rzeczywistość

bitwa-warszawska-1920-premiera.png

Dzisiaj (tj. 25.10.11) miał miejsce wyjazd do kina na film „1920 Bitwa Warszawska”, w którym uczestniczyła cała moja szkoła (nie licząc pojedynczych osób, które słusznie uznały, że szkoda wydawać pieniądze i marnować czas na ten film). O tym, aby każdy uczeń mojego liceum zobaczył ten film zadecydowała dyrekcja szkoły argumentując to tym, że film ten „opowiada o ważnym wydarzeniu z historii naszego kraju oraz jest to film bardzo edukacyjny”. Czy Bitwa Warszawska była ważnym wydarzeniem w historii naszego kraju? Oczywiście, że tak i nie tylko dla naszego kraju ale też dla całej Europy. Porażka Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej pod Warszawą doprowadziła do upadku rewolucji w Europie Zachodniej, które miała wesprzeć Armia Czerwona. Upadek  rewolucji w krajach Europy zachodniej utorował drogę zbrodniczym ideologiom takim jak faszyzm, oraz umożliwił Stalinowi dojście do władzy po śmierci Lenina. Czy ten film jest tak bardzo edukacyjny jak twierdzi dyrekcja mojej szkoły? Nie. Jest to kolejna propagandowa produkcja. 
 
 
W filmie tym Naród Polski przedstawiony jest jako szczęśliwy naród, w którym praktycznie nie ma żadnych nierówności. Szlachta, oficerowie i burżuazja beztrosko balują sobie w luksusowych klubach i naśmiewają się z idei socjalizmu. A co z ludźmi z niższych warstw niż szlachta i burżuazja? Prawie nie widać ich na filmie, a jeśli już się pojawią to tylko w scenach, w których żegnają oni dzielnych polskich żołnierzy ruszających na front lub biorą udział w mszy jak na prawdziwych Polaków i katolików przystało. A co z tymi, którzy wiedzieli, ze w ich interesie leży popieranie Armii Czerwonej, która wyzwoli ich spod rządów szlachecko-burżuazyjnych, a nie popieranie polskich kapitalistów, którzy ich wyzyskują? W filmie przedstawiono tylko jedną grupę ubranych w brudne ubrania robotników (przeciwieństwo do ładnie ubranych mieszkańców Warszawy, którzy popierają państwo polskie), którzy stoją z transparentem „Łapy precz od Rosji Sowieckiej”. W rzeczywistości w społeczeństwie polskim świadomych klasowo robotników i chłopów było więcej jak na przykład związana z Komunistyczną Partią Robotniczą Polski – Warszawska Rada Delegatów Żołnierskich, która na odezwę marszałka Piłsudzkiego wzywającego do „obrony kraju przed bolszewickimi hordami”, jasno odpowiedziała: 
 
 
W tę pierwszą straszną godzinę sądu widzisz z przerażeniem, że idzie za nią druga godzina sądu, godzina powstania rewolucyjnych żołnierzy i robotników przeciw tobie, twym generałom i całej zgrai szlachecko – kapitalistycznej w Polsce. I ty zwracasz się do nas, żołnierzy, z wezwaniem, jako prezes Rady Obrony Państwa, jako wojskowy dyktator. Czego chcesz, do czego nas nawołujesz? 
                                                                
Każesz nam nie żałować naszej krwi, nie oszczędzać naszego życia. Ale w imię czego? W imię obalenia bolszewizmu! To znaczy, każesz nam umierać, aby szlachta, fabrykanci, bankierzy na nowo rządzili Rosja i Ukrainą. Każesz nam bronić tych ziem białorusko – ukraińsko – litewskich, które wydarłeś robotnikom i chłopom tych krajów. Każesz nam wreszcie bronić naszego domu niewoli, aby w nim dalej swe rządy sprawowała krwawa burżuazja. A w zamian za to obiecujesz, że zrobisz z Polski dom jasny, w którym szczęśliwi i wolni żyć będziemy w raz z cały ludem pracującym. Obiecujesz, że troszczyć się będziesz o nasze rodziny, że gdy wrócimy z boju jako inwalidzi, gdy za kapitalistyczne sprawy stracimy oczy, ręce, nogi, obdarzysz nas własnym warsztatem pracy. Ażeby zaś utrzymać szerokie masy żołnierzy w ślepocie (...) szkalujesz i oczerniasz socjalistyczne rządy w Rosji i na Ukrainie, rządy robotników i chłopów”[1]
 
Wojna Polsko-Bolszewicka w tym filmie, przedstawiona jest nie jako wojna rozpoczęta przez Polskę w celu zrealizowania swych imperialistycznych planów lecz jako wojna, którą wywołała Rosja Radziecka i jej przywódcy chcący „zniszczyć Polskę”. Wojna Polsko-Bolszewicka przedstawiana jest w burżuazyjnych mediach jako wojna rozpoczęta przez Rosję Radziecką  z pobudek imperialistycznych, wywołana z chęci dominacji nad innymi. A oto co mówił Lenin na ten temat:
 
Towarzysze! Wiecie, że polscy obszarnicy i kapitaliści, podżegani przez Ententę, narzucili nam nową wojnę. Pa­miętajcie, towarzysze, że z polskimi chłopami i robotnikami nie jesteśmy poróżnieni, że niepodległość Polski i polską republikę ludową uznawaliśmy i uznajemy.”[2]
 
Całkowicie zaprzecza to temu, że to Rosja rozpoczęła wojnę w celu pozbawienia naszego kraju niepodległości. Dalej Lenin mówił do czerwonoarmistów:
 
„ Niech wasze postępowanie w stosunku do Polaków udowodni tam, że jesteście żołnierzami republiki robotniczo-chłopskiej, że idziecie do nich nie jako ciemięzcy, lecz jako wyzwoliciele.
 
Wyprawa Piłsudzkiego na Kijów jest przedstawiona jako pomoc dla Ukraińców i Białorusinów, którzy chcą się uwolnić od bolszewizmu i czekają na pomoc Polski. O tym jak wyglądało to „wyzwolenie” i jak odebrali to Ukraińcy i Białorusini mówią dwa źródła. Pierwsze to odezwa Warszawskiej Rady Delegatów Żołnierskich, a drugie źródło to wspomnienia Anarchistów ukraińskich. W odezwie Warszawskiej Rady Delegatów Żołnierskich czytamy:
 
Pod potężnymi ciosami Czerwonej Armii robotników i chłopów Sowieckiej Rosji i Sowieckiej Ukrainy i przy wydatnej pomocy robotników Europy zachodniej zachwiała się i rozpadła na kawałki kontrrewolucyjna armia polska, którą pędziłeś w głąb Rosji i Ukrainy Sowieckiej dla obrony majątków szlacheckich, dla celów grabieżczych i zaborczych.
 
W popłochu i panice biegną przed siebie rozbite pułki, dywizje i armie całe, oszalałe z bólu i cierpień. A rozmiar klęski uciekającej armii powiększają chłopi ukraińscy, białoruscy i litewscy, którzy zakosztowali twego „wyzwolenia”, wypisanego im krwawo na grzbietach nahajkami, kijami i torturami przez twych oficerów, żandarmów, urzędników i powracających do „swej” własności dziedziców, fabrykantów i bankierów. Dziś chłopi ci chwycili za broń, za kłonice i widły, by pomścić swoje krzywdy straszliwe.
 
 
Anarchiści wspominają to tak:
 
Na początku roku 1920 przyszła kolej na Polaków, którzy pojawili się pod dowództwem Piłsudskiego i jego kumpla Petlury. Okupując Ukrainę, Polacy tak mówili ludności: „Ten obszar należy w całości do Polski, a wy ruskie będziecie na nas pracować.” Ludność wysłuchiwała tego bez słowa sprzeciwu, ale jednocześnie ostrożnie przyglądali się francuskiemu wyposażeniu tych wojsk. Jesienią roku 1920, armie Polska i Petlury uciekały w popłochu, przepędzone przez partyzantów wiejskich, którzy w ten sposób dali szansę Bolszewikom na okupację Kijowa, Winnicy, Żmerynki i całego Podola.”[3]
 
Te dwa źródła, a w szczególności wspomnienia anarchistycznego partyzanta, który był bezpośrednim świadkiem tamtych wydarzeń idealnie obrazują jak wyglądało „wyzwolenie” w wykonaniu Polski oraz jak przyjęła je „wyzwalana” ludność.
 
Teraz wyjaśnię kwestię „dzikich bolszewików”, którzy rabowali i plądrowali. Sytuacja ta spowodowana była tym, że dowódcy i komisarze polityczny mieli trudności z zapanowaniem nad żołnierzami. Jednak wszystkie te występki były karane przez WCzK. Gorsza sytuacja panowała w Konarmii, gdzie praktykowano stare kozackie zwyczaje, W „Bitwie Warszawskiej” pokazane jest jak „źli bolszewicy” bestialsko mordują polskich patriotów. Ale czy nasi „szlachetni polscy panowie” byli bez winy? Nie. Zobaczmy co na ten temat pisze Libertador w swoim tekście „Rozważania o wojnie 1920 roku”:
 
Pogromy i represje wobec komunistów i robotników nie ominęły oczywiście jaśniepańskiej i sklerykalizowanej Polski. Setki członków Komunistycznej Partii Robotniczej Polski czy też osób podejrzanych o sympatie komunistyczne zostało rozstrzelanych bądź też gniło w więzieniach. W brutalnie rozpędzane były manifestacje robotnicze w Warszawie, Łodzi, Zagłębiu Dąbrowskim i Ostrowcu Świętokrzyskim. Podobno praktykę stosowano również w Wojsku Polskim, na froncie. Zarządzenie Hitlera wydane na przededniu „Operacji Barbarossa” o natychmiastowym rozstrzeliwaniu sowieckich komisarzy jest powszechnie znanym przykładem łamania międzynarodowego prawa wojennego i zwykłej humanistycznej moralności – o ile w ogóle można o niej mówić na wojnie. Tymczasem w czasie wojny z Sowietami w latach ’19-’20 w WP obowiązywał rozkaz o rozstrzeliwaniu nie tylko komisarzy ale wszystkich członków partii komunistycznych. Warto tutaj przypomnieć, iż  w roku ’20 1/5 krasnoarmiejców należała do partii komunistycznej – ich wszystkich, w rozumieniu polskiego dowództwa, nie obejmowało prawo wojenne, prawo jenieckie, prawo do życia. Rozkaz ten oczywiście wykonywano choć nie poczytamy o tym w polskiej historiografii.(…)
 
(…)Terror na tle ideologicznym był obecny w WP również na zapleczu frontu. Ginęły w ten sposób najczęściej osoby podejrzane, pomówione o komunistyczne sympatie, agitację czy szpiegostwo. I tak gdy marszałek Piłsudski ściskał się z biskupami przed Katedrą Wileńską zaraz po zdobyciu miasta w kwietniu ’19 roku, kilka ulica dalej polscy ułani na sznurkach przywiązanych do siodeł ciągnęli zmasakrowane członki ludzi posądzonych o komunizm – wśród nich była także 14-letnia dziewczyna. Pod „opiekuńczym skrzydłem” polskiego drapieżnego orła ginęli także Żydzi, do czego obok Kościoła popychało polskich krzyżowców ogólne przeświadczenie, iż każdy Żyd to komunista. Pamiętnego 5 kwietnia 1919 roku w Pińsku polscy żołnierze wywlekli 35 Żydów – uczestników zapewne towarzyskiego spotkania w jednym z mieszkań – i bez sądu rozstrzelali. Polski dowódca – mjr Łuczyński – usprawiedliwił swój rozkaz krótkim „dla przykładu” – chodziło oczywiście o zakaz zgromadzeń. Pogromy Żydów były częste, szczególnie na Wołyniu.”[4]
 
            Na początku wspomniałem o tym jak w filmie przestawione jest polskie społeczeństwo. Teraz chciałbym jeszcze raz wrócić do tej kwestii. Kiedy Wojsko Polskie ponosi klęskę na froncie, premier Witos wydaje odezwę do ludu polskiego, aby ten stanął do walki w obronie burżuazyjnej Polski. Tutaj widzimy kolejną scenę, która przedstawia klasę pracującą. Widzimy robotników, którzy na apel premiera idą z „Warszawianką” na ustach walczyć z bolszewikami, a chłopi z kosami na sztorc idą walczyć z Armią Czerwoną śpiewając „Gdy naród do boju…”. Jest to chyba największy paradoks w tym filmie. Obydwie pieśni są pieśniami ruchu rewolucyjnego, ruchu, który walczył o wyzwolenie mas pracujących spod wyzysku. Wystarczy zapoznać się z treścią tych pieśni, aby przekonać się jaką hipokryzją byłoby dla robotników i chłopów bronić kapitalistycznej Polski z tymi pieśniami na ustach.
 
Cały film przesiąknięty jest klerykalizmem. Ciągłe msze, w  których ludzie masowo uczestniczą modląc się o to aby Bóg ich uratował przed „złymi bolszewikami”. Ksiądz Skorupko, który idąc z krzyżem przez pole bitwy, podrywa do ataku polskich żołnierzy, którzy zostali przygniecieni ostrzałem Armii Czerwonej i dopóki nie pojawił się ksiądz, nie mogli poczynić żadnych postępów.
 
Na koniec mamy kolejne zakłamanie historii. Po przegranej bitwie Stalin mówi: „Polacy doprowadzili do katastrofy i zniszczyli światową rewolucję”. Na co Lenin odpowiada: „Musimy więc budować socjalizm w jednym kraju”. Jest to zakłamanie, ponieważ koncepcja budowy socjalizmu w jednym kraju pojawiła się dopiero po śmierci Lenina w czasie sporów między Stalinem, Lewicową Opozycją Trockiego i Prawicową Opozycją Bucharina.
 
Podsumowując  film „1920 Bitwa Warszawska” jest to kolejny antykomunistyczny gniot w stylu IPN-owskiej propagandy. Nie przedstawia on co naprawdę wydarzyło się w czasie Wojny Polsko-Bolszewickiej, tylko powtarza stare brednie i mity o „dobrych polskich demokratach” i „złych bolszewickich totalitarystach”. Film jest tak przepełniony akcją, że brak w nim praktycznie treści. Nie posiada on żadnych wartości edukacyjnych. Ale szkoła woli zmuszać uczniów to oglądania takich „edukacyjnych” filmów, będących w rzeczywistości zwykłą burżuazyjną propagandą, zamiast wziąć się za porządne nauczanie historii.
 
Przypisy:
 
[1] http://1917.net.pl/?q=node/6224
[2] http://1917.net.pl/?q=node/4004
[3] Ossip Tsebry, „Wspomnienia Machnowca” w: Dielo Truda – Probuzdeniye, Nowy Jork 1949 nr 31 s. 17-19
[4] http://1917.net.pl/?q=node/4121
 
 
 

Portret użytkownika rotro59
 #

Poza tym film nie spełnia także swojej funkcji jako głupia rozrywka, jest po prostu kiepski... Nie mogłam uwierzyć w scenę z Leninem, Stalinem i Trockim na końcu. Scena ta powinna się znaleźć w podręcznikach scenariopisarstwa z dopiskiem "tak NIE przedstawiamy historycznych sporów ideologicznych". Sceny z udziałem bolszewików w filmie to jakiś żart, a Stalina bym nie rozpoznała gdyby kamera nie wykonała w jego kierunku złowieszczego zbliżenia.

 
Portret użytkownika trece
 #

O ile do strony technicznej (zdjęcia, efekty specjalne, muzyka) przyczepić się nie można, to wątek miłosny jest tak płaski i kiczowaty, że proszę siadać. A co do wypaczenia historii, to nie będę powtarzał tego, co napisał Autor powyższego artykułu. Dostrzegłem jeszcze jeden zamierzony błąd - w filmie decyzję o ataku na Polskę podejmuje Lew Trocki, a ten był przeciwny tej wojnie do samego jej końca.
Szczerze mówiąc, Jerzy Hoffman tym razem mnie rozczarował. Swoim "Ogniem i mieczem" pokazał, że potrafi przedstawić w filmie racje obu stron konfliktu. W "Bitwie Warszawskiej" bolszewicy są tak źli, że aż groteskowi. Uważam, że każdy twórca (pisarz, reżyser, malarz, etc.) powinien mieć prawo do przedstawiania swojej wizji danych wydarzeń, np. historycznych. A w filmie "1920. Bitwa Warszawska" Hoffman przedstawił wizję IPN. I tu jest problem.

 

Społeczność

marks