Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

Edith Bartlemus-Scholich: Lepsza wersja socjaldemokracji

Die Linke - Lafontaine i Gysi

Na swojej konferencji w Erfurcie między 21-23 października niemiecka partia lewicowa Die Linke [Lewica] uzgodniła nowy program. Donosi Edith Bartelmus-Scholich.
 
Cztery lata po zjednoczeniu Partii Demokratycznego Socjalizmu (PDS) i Wahlalternative Arbeit und Soziale Gerechtigkeit (WASG) [Alternatywa Wyborcza Praca i Sprawiedliwość Społeczna], Die Linke przyjęła nowy program. Zastępuje on krótsze Programmatische Eckpunkte [Podstawy Programowe], które wynegocjowano między PDS i WASG. Nowy program dotyczy kwestii, których nie wymieniono w starych Eckpunkte. Stara się również przedstawić wizję innego społeczeństwa, która wykraczałaby poza codzienną politykę.
 
519 delegatów zdecydowaną większością głosów poparło program: tylko czterech podniosło ręce przeciwko, podczas gdy 12 wstrzymało się od głosu. Wg konstytucji partyjnej program musi zostać przedstawiony wszystkim członkom, zanim wejdzie w życie. Tutaj również oczekuje się zdecydowanego poparcia.
 
Lewica Die Linke twierdzi, że program nadaje partii wyraźny antykapitalistyczny charakter, ale pogląd ten nie wytrzymuje bliższej analizy. Tak, program zaczyna się od obwinienia kapitalizmu za kryzys ekonomiczny, trudności społeczne i wojnę. Ale wystarczy bliżej się przyjrzeć i zobaczycie, że właściwie konkretnie krytykuje się jedynie „rozpanoszone rynki finansowe” (entfesselte Finanzmärkte). W ten sposób cel jakim było zastąpienie kapitalizmu, staje się w efekcie jedynie próbą stworzenia uregulowanej wersji.
 
W poskromionej wersji kapitalizmu wg Die Linke gospodarka rynkowa, różne formy własności, praca najemna i konkurencja zostają zachowane. To co określa się jako „demokratyczny socjalizm” wygląda jak dobroduszna wersja społecznej gospodarki rynkowej.
 
Organizacja pożyczyła dość dużo z arsenału socjaldemokracji. Niektóre żądania można poprzeć: więcej demokracji w gospodarce, ograniczenie czasu pracy, narodowa płaca minimalna i dochód podstawowy dla bezrobotnych (Grundsicherung). Ale partia wypada słabo, jeśli chodzi o „nową ideę społeczną”, którą postanowiła promować w 2007 roku.
 
Partia zajadle walczyła odnośnie jej stanowiska w sprawie wojny i pokoju. Nowy program wzywa do zakazu eksportu broni i wyjścia Niemiec z NATO. Odrzuca uczestnictwo niemieckich sił zbrojnych we wszystkich zagranicznych misjach, nawet w „misjach pokojowych” (rozdział 7 Karty NZ). Jest mniej jasny, co do roli Bundeswehry w „misjach humanitarnych” (rozdział 6). Możemy się spodziewać więcej kontrowersji w tej kwestii, ponieważ niektórzy w partii popierają takie misje.
 
Brak demokracji 
 
Zwłaszcza Oskar Lafontaine[i] podkreślał wielokrotnie w ostatnich latach, że Die Linke jest ruchem na rzecz większej demokracji. W związku z tym partia wysuwała żądania reformy wyborczej, referendów, budżetów partycypacyjnych, większej demokracji w miejscach pracy, itd. Jednak program to jedno, co innego rzeczywistość: brakuje prawdziwie demokratycznej kultury w szeregach Die Linke.
 
Konferencja pokazała, w jaki sposób naprawdę działa Die Linke. Konferencja partyjna nie jest suwerennym ciałem organizacji, jak określono to w konstytucji. W rzeczywistości to posłuszne zgromadzenie przytakujące wszystkiemu, co z góry zatwierdził prawdziwy ośrodek władzy. Decyzje w kluczowych kwestiach zapadają na nieformalnym spotkaniu reprezentantów czterech głównych platform politycznych: Demokratischer Sozialismus, Emanzipatorische Linke, Sozialistische Linke i Antikapitalistische Linke.
 
Tuż przed konferencją platformy zebrały się razem i opracowały kompromisy odnośnie sześciu kontrowersyjnych kwestii: na przykład stosunku do Izraela, zagranicznych misji Bundeswehry i tzw. „czerwone linie podtrzymując” [red holding lines].[ii] Konferencja została ponaglona do przyjęcia tych kompromisów i zrobiła tak niemal bez sprzeciwu.
 
Aby zapobiec jakimkolwiek większym zmianom w przegłosowywanych wnioskach, wprowadzono napięty harmonogram, który zapobiegł skutecznie jakiejkolwiek prawdziwej debacie. Nad większością spośród 1393 poprawek w ogóle nie dyskutowano. Ogólnie wszystkie poprawki do każdej sekcji programu „zebrano”, a następnie, powołując się na ograniczenie czasu, przewodniczący polecił odrzucenie ich wszystkich w jednym głosowaniu. Rzadko konferencja odrzucała tą metodę – a wtedy z każdą poprawką trzeba było się wyrobić w dwie minuty: jedna minuta na przedstawienie poprawki, jedna minuta na sprzeciw.
 
Liczne poprawki konstytucyjne również potraktowano w bardzo pośpieszny sposób. Wszystkie poprawki przywództwa partyjnego – które zmierzały do ograniczenia praw członków – przegłosowano wymaganą większością 2/3 ilości głosów. Ale wszystkie poprawki zmierzające do rozszerzenia demokracji odrzucono.
 
Mimo napiętego grafiku przywództwo partyjne potraktowało konferencję sześcioma długimi przemówieniami wiodących członków, które zajęły kilka godzin. Delegaci zgodzili się, że ich czas trzeba skrócić, aby mogli wysłuchać swoich przywódców – zwłaszcza Gregora Gysiego i Oskara Lafontaine’a – i to często z przeszklonymi oczami.[iii]
 
Lafontaine’owi udało się zaprezentować konferencji byłego kanclerza z ramienia SPD Willy’ego Brandta jako jakąś świetlaną postać. Lafontaine całkowicie zignorował fakt, że Brandt jest nie tylko byłym laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, ale że wprowadził również Notstandgesetze[iv] i Berufsverbot.[v] Co zdumiewające Lafontaine sprawił, że konferencja zagłosowała za utworzeniem „korpusów pokoju im. Willy’ego Brandta w Bundeswehrze” i jest to teraz zawarte w programie partyjnym.
 
Przywództwo świadomie starało się zaprezentować organizację jako tradycyjną partię robotniczą – organizując konferencję w Erfurcie (gdzie SPD przegłosowało swój Program Erfurcki w 1891 roku), umieszczając pracę najemną w centrum swojego programu i przede wszystkim w przemówieniach wygłaszanych przez Lafontaine’a. Ale partia wybrała tylko tradycje określane jako autorytarne. Konferencja odrzuciła wniosek Emanzipatorischen Plattform, aby uwzględnić wolnościową tradycję niemieckiego anarchizmu w wachlarzu poglądów politycznych, które zainspirowały Die Linke.
 
Kiedy SPD przegłosowała swój Program Erfurcki, naprawdę była rozwijającą się partią robotniczą. Przetrwała ustawy przeciwko socjalistom i wyszła jeszcze silniejsza. Była popierana przez miliony robotników. W porównaniu do tego Die Linke jest Scheinriese[vi] jak to określił były członek egzekutywy Thies Gleiss. Ma około 70 tysięcy członków, spośród których mniejszość jest aktywnie zaangażowana w ruchu robotniczym. Die Linke ma garstkę grup w miejscach pracy w całych Niemczech. Kilkuset członków zajmuje stanowiska w ruchu związkowym i organizacja jest ledwo reprezentowana w innych pozaparlamentarnych organizacjach w Niemczech.
 
SPD ciągle ma duże wpływy w niemieckim ruchu robotniczym. To bastion, który Die Linke musi zdobyć, aby móc się prezentować jako (miejmy nadzieję nowoczesna) partia robotnicza. Ponieważ nie ma prawdziwego zakotwiczenia w klasie robotniczej, własny wizerunek organizacji jako tradycyjnej partii robotniczej jest jedynie mirażem, który wywoła jedynie złudzenie i rozczarowanie.
 
Zarządzanie kryzysem 
 
Ostatni kryzys partii i kiepskie wyniki w sondażach są, wg przywództwa partii, wynikiem „braku solidarności” i braku jedności. Aby wyjść z kryzysu, Gysi i Lafontaine zwłaszcza domagają się „jedności” – członkowie powinni przestać krytykować przywództwo. Zamiast „patrzeć w głąb”, członkowie powinni „robić politykę”. Nie potrafią zrozumieć, że partia jednocząca liberałów, socjaldemokratów, socjalistów i komunistów będzie w sposób nieunikniony uwikłana w dyskusje.
 
Ale zamiast znaleźć źródło tej krytyki, przywództwo reaguje autorytarnie. Gysi powiedział, że rozumie, że Partia Piratów[vii] w pewien sposób zastąpiła Die Linke jako główną partię protestu. Powiedział, że wielu ludzi w Niemczech popiera piratów, ponieważ chcą innej kultury politycznej, z otwartym społeczeństwem i radykalną demokracją. A mimo to każe partii okazywać jedność i posłuszeństwo.
 
Moim zdaniem Die Linke jest w kryzysie, ponieważ przywództwu nie udało się w wielu kwestiach. Moim zdaniem są to:
 
- Szeroka gama stanowisk politycznych w partii. Mają czynić partię silniejszą i odzwierciedlać reprezentacją wielu różnych poglądów. W rzeczywistości partia jest osłabiona przez brak jasnej wizji. Tam gdzie liberałowie, socjaldemokraci, socjaliści i komuniści razem pracują, muszą mieć miejsce spory o cele, strategie i personel.
 
- Uczestnictwo partii w rządach koalicyjnych. Die Linke w rządach pomagała ograniczać liczbę miejsc pracy i popierała cięcia w usługach społecznych oraz prywatyzację.
 
- Partii brakuje strategii dla opozycji. Przez lata partia chciała stworzyć lewicowy rząd koalicyjny, aby pchnąć SPD i Zielonych w lewo. Ale po katastrofalnych wynikach w wyborach lokalnych, Die Linke rządzi obecnie tylko w Brandenburgii (razem z SPD). Próby stworzenia lewicowych koalicji rządowych nie wypaliły, gdy SPD i Zieloni podryfowali w prawo (gdy Peer Steinbrück jest najbardziej prawdopodobnym kandydatem na kanclerza, SPD prawdopodobnie przesunie się jeszcze bardziej na prawo).
 
- Próby zbudowania partii na zachodzie kraju nie powiodły się. Przywództwo dalej próbuje stworzyć wyidealizowaną wersję SPD. Lafontaine miał sprowadzić wyborców i członków SPD. Ale udało się to jedynie w Saarlandzie, rodzinnych stronach Lafontaine’a. Mimo to, przywództwo nalega.
 
- Brak kultury demokratycznej. Na przykład podczas konferencji w 2010 roku delegatów zmuszono do zaakceptowania nowego przywództwa, które właściwie zostało wyłonione przez stare. Ten ostrożnie stworzony Personaltableau odzwierciedlał różne frakcje w partii. Tak wybierają swoje przywództwo partie głównego nurtu. Lewicowa partia powinna była to zrobić lepiej.
 
Chociaż Die Linke ma teraz program, nadal jest w kryzysie.
 
Edith Bartlemus-Scholich jest członkinią Revolutionär Sozialistischer Bund, sekcji IV Międzynarodówki.
 
 

Przypisy:

[i] Były sekretarz finansów w rządzie Gerharda Schrödera.

[ii] Oznaczają one minimalne żądania polityczne, których należy żądać lub bronić w wypadku udziału w koalicji rządowej.

[iii] Gregor Gysi jest jednym z najpopularniejszych polityków na wschodzie Niemiec. Tak jak Lafontaine nie zajmuje on żadnego oficjalnego stanowiska w partii, ale obaj są faktycznymi przywódcami.

[iv] „Ustawa wyjątkowa”, która dała państwu szeroki wachlarz nowej władzy i której sprzeciwiały się ogromne demonstracje w 1968 roku.

[v] Berufsverbot zabraniał komunistom pracy w usługach publicznych.

[vi] Pozornym olbrzymem.

[vii] Wolnościowa Partia Piratów wyrwała się z marginesu, kiedy zdobyła 8,9% w berlińskich wyborach lancowych we wrześniu.
 
 
Tekst oryginalny ukazał się w 887 numerze „Weekly Worker” (czwartek, 27 października 2011) i dostępny jest pod adresem: http://www.cpgb.org.uk/article.php?article_id=1004593

Portret użytkownika p
 #

"Ma około 700 tysięcy członków"
- nie 700 a 70 tys.

 
Portret użytkownika seis
 #

Już poprawiliśmy :).

 

Społeczność

USRR