Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Własność prywatna a praca. Poglądy merkantylistów, fizjokratów, Adama Smitha, Ricarda i jego szkoły

Karol Marks

Własność prywatna a praca. Poglądy merkantylistów, fizjokratów, Adama Smitha, Ricarda i jego szkoły

Źródło: http://marxists.org/polski/marks-engels/1844/rekopisy/rekopisy.htm#R06

----------

Do str. XXXVI. - Subiektywna istota własności prywatnej, własność prywatna jako działalność sama dla siebie, jako podmiot, jako osoba, to - praca. Jest więc rzeczą zrozumiałą, że dopiero ekonomię polityczną, która uznała pracę za swą zasadę (Adam Smith), a więc przestała pojmować własność prywatną tylko jako stan poza człowiekiem - że dopiero tę ekonomię polityczną należy, z jednej strony, uważać za wytwór rzeczywistej energii i ruchu własności prywatnej, za wytwór nowoczesnego przemysłu134b, z drugiej zaś strony - ekonomia ta pobudziła, uświetniła energię i rozwój tego przemysłu, i uczyniła siłą świadomości. Dlatego też dla tej oświeconej ekonomii politycznej, która odkryła w łonie własności prywatnej subiektywną istotę bogactwa, fetyszystami, katolikami są zwolennicy systemu monetarnego i merkantylnego, którzy sądzą, że własność prywatna jest dla człowieka jedynie istotą przedmiotową. Słusznie więc Engels nazwał Adama Smitha Lutrem ekonomii politycznej134c. Podobnie jak Luter uznał, że religia, wiara, ma za swą istotę świat zewnętrzny, i dlatego powstał przeciw katolickiemu pogaństwu, zniósł zewnętrzną religijność, przekształcając religijność w wewnętrzną istotę człowieka, odrzucił klechę znajdującego się na zewnątrz człowieka świeckiego, bo umieścił go w sercu człowieka świeckiego - tak znosi się bogactwo znajdujące się poza człowiekiem i niezależne odeń, a więc bogactwo, które można zachować i utrzymać jedynie w sposób zewnętrzny; innymi słowy, znosi się tę jego zewnętrzną, bezmyślną przedmiotowość, uznając, że własność prywatna ucieleśnia się w samym człowieku, a człowiek sam stanowi jej istotę; ale dlatego też człowiek ujmowany jest w kategoriach własności prywatnej, podobnie jak u Lutra w kategoriach religii. Pod pozorem uznania człowieka ekonomia polityczna, której zasadą jest praca, przeprowadza więc właściwie tylko konsekwentną negację człowieka, gdyż nie jest on już w stanie zewnętrznego napięcia z zewnętrzną istotą własności prywatnej, lecz sam stał się tą pełną napięcia istotą własności prywatnej. Co dawniej było czymś zewnętrznym, rzeczywistą alienacją człowieka, stało się tylko aktem alienacji, wyobcowania. Gdy więc owa ekonomia polityczna zaczyna od pozornego uznania człowieka, jego samodzielności, jego działalności własnej itd., to przenosząc własność prywatną do istoty samego człowieka nie może już być uzależniona od lokalnych, narodowych itp. określeń własności prywatnej jako czegoś istniejącego poza nią, a więc rozwija energię kosmopolityczną, powszechną, obalającą wszelkie bariery, zrywającą wszelkie więzy, aby zająć ich miejsce jako jedyna polityka, jedyna forma spólnoty, jedyna bariera i jedyna więź - dlatego też w procesie dalszego rozwoju musi odrzucić tę hipokryzję, wystąpić w całym swym cynizmie. Tak też i czyni, kiedy nie dbając o wszelkie zewnętrzne sprzeczności, w których wikła się ta teoria, rozwija o wiele jednostronniej, a stąd ostrzej i konsekwentniej pojęcie pracy jako jedynej istoty bogactwa, ujawnia konsekwencje tej teorii - w przeciwieństwie do owego pierwotnego ujęcia - jako wrogie człowiekowi, a wreszcie zadaje śmiertelny cios ostatniemu indywidualnemu, naturalnemu, istniejącemu niezależnie od ruchu pracy bytowi własności prywatnej i źródłu bogactwa, rencie gruntowej, temu całkowicie już zekonomizowanemu i dlatego niezdolnemu do przeciwstawiania się ekonomii wyrazowi własności feudalnej. (Szkoła Ricarda). Cynizm ekonomii politycznej rośnie nie tylko w sensie względnym od Smitha poprzez Saya do Ricarda, Milla itd., w miarę tego, jak konsekwencje przemysłu przed oczyma tych ostatnich stają w formie bardziej rozwiniętej i bardziej sprzecznej, lecz i w sensie pozytywnym posuwają się oni ustawicznie, i to świadomie, dalej niż ich poprzednicy w obcości względem człowieka, ale jedynie dlatego, że ich nauka rozwija się konsekwentniej i prawdziwiej. Kiedy czynią podmiotem własność prywatną w jej aktywnej postaci, a więc uznają za istotę zarówno człowieka, jak i coś nieludzkiego, to sprzeczność rzeczywistości całkowicie odpowiada sprzecznej istocie, którą przyjęli jako zasadę. Rozdarta rzeczywistość przemysłu bynajmniej nie obala tej ich rozdartej wewnętrznie zasady, lecz ją właśnie potwierdza. Ich zasada to przecież zasada tego rozdarcia.

Fizjokratyczna teoria dra Quesnaya stanowi przejście od systemu merkantylnego do Adama Smitha. Fizjokratyzm jest bezpośrednio ekonomicznym rozkładem własności feudalnej, ale właśnie dlatego równie bezpośrednim ekonomicznym przekształceniem, przywróceniem tej własności, tyle że jego język nie jest już językiem feudalnym, lecz ekonomicznym. Wszelkie bogactwo sprowadzone zostaje do ziemi i rolnictwa (kultury rolnej). Ziemia nie jest jeszcze kapitałem, jest jeszcze szczególną formą jego istnienia, formą, której walor ma być zawarty w jej naturalnej szczególności i z niej wynikać; ale ziemia jest przecie powszechnym naturalnym żywiołem, gdy natomiast według systemu merkantylnego jedyną formą istnienia bogactwa jest kruszec szlachetny. Przedmiot bogactwa, jego materia, staje się więc przez to najbardziej uniwersalny w obrębie granic przyrody (będąc jeszcze jako element przyrody bogactwem bezpośrednio przedmiotowym). A ziemia służy człowiekowi tylko dzięki pracy, dzięki uprawie. Tak więc subiektywna istota bogactwa zostaje już związana z pracą. Ale zarazem uprawa ziemi jest jedyną pracą produkcyjną. Nie jest to więc jeszcze ogólne i abstrakcyjne ujęcie pracy, jest ona jeszcze związana ze szczególnym elementem przyrody jako swą materią, dlatego też uznaje się tylko szczególną, określoną przez przyrodę formę jej istnienia. Stanowi ona wobec tego dopiero określoną, szczególną alienację człowieka, podobnie jak jej produkt ujmuje się tylko jako określone bogactwo, pochodzące raczej z przyrody niż z niej samej. Ziemię uznaje się tu jeszcze za niezależny od ludzi byt przyrody, jeszcze nie za kapitał, tzn. za moment samej pracy. To raczej praca występuje jako jej moment. Ponieważ jednak fetyszyzm dawnego zewnętrznego bogactwa, istniejącego tylko jako przedmiot, zostaje zredukowany do bardzo prostego elementu przyrody, a za istotę bogactwa jest uznane -aczkolwiek dopiero częściowo, w specyficzny sposób - jego istnienie subiektywne, to nieunikniony staje się dalszy krok naprzód: poznanie ogólnej istoty bogactwa, a więc uznanie pracy w jej skończonej absolutności, tj. abstrakcji, za zasadę. Wykazuje się fizjokratyzmowi, że rolnictwo pod względem ekonomicznym, a jest to jedyny wzgląd właściwy, nie różni się od żadnej innej produkcji, i dlatego też istotę bogactwa stanowi nie jakaś praca określona, związana z jakimś szczególnym elementem, nie jakiś szczególny przejaw pracy, lecz praca w ogóle. Uznając pracę za istotę bogactwa, fizjokratyzm neguje bogactwo szczególne, zewnętrzne, wyłącznie przedmiotowe. Ale dla fizjokratyzmu praca jest subiektywną istotą tylko własności ziemskiej (jego punktem wyjścia jest ten rodzaj własności, który historycznie występuje jako panujący i uznany); czyni on tylko własność ziemską wyalienowanym człowiekiem. Fizjokratyzm znosi feudalny charakter własności ziemskiej, uznając produkcję (rolnictwo) za jej istotę; ale jego stosunek do świata przemysłu jest negatywny, uznaje on feudalizm, uważając rolnictwo za jedyną produkcję.

Jest rzeczą zrozumiałą, że skoro tylko ujmie się subiektywną istotę przemysłu konstytuującego się jako przeciwieństwo własności ziemskiej, tzn. konstytuującego się jako przemysł, istota ta zawiera w sobie i to swoje przeciwieństwo. Bo podobnie jak przemysł zawiera w sobie zniesioną własność ziemską, tak subiektywna istota przemysłu zawiera w sobie zarazem subiektywną istotę własności ziemskiej.

Podobnie jak własność ziemska jest pierwszą postacią własności prywatnej, a przemysł historycznie występuje wobec niej początkowo tylko jako szczególny rodzaj własności, albo raczej jest wyzwolonym niewolnikiem własności ziemskiej - tak tenże sam proces powtarza się przy naukowym ujmowaniu subiektywnej istoty. własności prywatnej, pracy, i praca występuje początkowo tylko jako praca rolnicza, potem jednak zostaje uznana jako praca w ogóle.

Wszelkie bogactwo staje się bogactwem przemysłowym, bogactwem pracy, przemysł jest skończoną postacią pracy, a system fabryczny rozwiniętą postacią przemysłu, tzn. pracy, kapitał przemysłowy zaś - skończoną obiektywną postacią własności prywatnej.

Widzimy, że dopiero teraz może się dokonać panowanie własności prywatnej nad człowiekiem i w najogólniejszej formie stać się siłą dziejową.

Społeczność

Dobry kułak