Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Na pseudolewicy bez zmian - liberalna konserwa odpowiedzialna za tajne więzienia CIA znowu szefem S"L"D

miller.jpg

 
 
 
 
 
Wydawałoby się, że istnieją pewne granice przyzwoitości. Że w państwie formalnie uznającym się za demokratyczne istnieją rzeczy które politykowi wolno, a których nie wolno. Andrzej Lepper został w oczach opinii publicznej pogrzebany po tzw. skandalu seksualnym, mimo że zarzuty wysuwane przeciwko niemu nigdy nie zostały potwierdzone w jakimkolwiek śledztwie. Cztery lata po odsunięciu ze stanowiska wicepremiera i ministra rolnictwa, znaleziono Leppera we własnym gabinecie z pętlą na szyi. Mówiono że to było samobójstwo, podczas gdy, znając siłę woli i charyzmę przywódcy Samoobrony, ewentualność ta wydawała się być nieprawdopodobna. Mimo tej zagadkowej śmierci sprawa lidera Samoobrony, w porównaniu do jego niegdysiejszej popularności przeszła niemalże bez echa.
 
 
 
 
 
„Korwin- chcą go zniszczyć” - głosiły liczne plakaty Kongresu Nowej Prawicy, nawiązując do tego,że tej partii nie udało się zarejestrować list we wszystkich okręgach. No trudno, jeśli się przynosi 5002 podpisy, gdy wymaganych jest 5000 (a takie wypadki byłały, właśnie wśród KNP) to łatwo jest żeby taką listę „uwalić”, wystarczą bowiem trzy podpisy z niekompletnymi danymi, a o to nietrudno, ponieważ człowiek jest ze swojej natury istotą omylną i doszukiwanie się „spisku socjalistów” w tym że PKW odrzuciła jeden promil złożonych podpisów jest świadectwem obłędu. „Korwin chcą go zniszczyć” - w to wierzy obłąkana, oderwana od rzeczywistości drobnomieszczańska młodzież i tylko ona, ponieważ pracująca większość społeczeństwa poznała na sobie czym jest neoliberalny kapitalizm. To „spisek socjalistów” chce rzekomo zniszczyć Korwina i go „zniszczył”, mimo że ten sam ma się całkiem dobrze. Lepper natomiast został zniszczony tak, że już nigdy nie powie na Balcerowicza złego słowa. I nikt nie mówi że „Leppera zniszczono”, a działacze Samoobrony i pokrewnych ugrupowań odnieśli w ostatnich wyborach klęskę, mimo tego że stwierdzenie że to ich lidera „zniszczono” - wyrzucono z polityki na zbity pysk i zamordowano, za niepokorny głos wobec reżimu jest sporo prawdy. Mimo to, najzwyczajniej w świecie, ci którzy się dotąd buntowali przeciwko neoliberalizmowi i głosowali na Leppera, w tym roku zbuntowali się oddając swój głos na ultraliberalnego gospodarczo Palikota. Nie na NDP, nie na PPP która głosiła że „realizuje testament Leppera” i wystawiła znanych i popularnych działaczy jego partiiale właśnie na Palikota. Tak oto neoliberalny reżim odniósł zwycięstwo nad demokracją i zwycięstwo nad własnymi obywatelami, kiedy to „buntują się” tylko chorzy psychicznie nastoletni fani JKM, a ludzie którzy powinni protestować przeciwko bezrobociu, drożyźnie i podwyżce wieku emerytalnego są stłamszeni przez system. Tak jest i było, od wielu lat, niemniej jednak wydawałoby się, że istnieje pewna granica „umoczenia” w skandale, której już opinia publiczna nie zdzierży i odeśle skompromitowanego do cna politykiera w niebyt, co zrobi miejsce dla nowego figuranta i karierowicza.
 
 
 
 
 
Kto liczył, że tak jest, okazał się być niepoprawnym optymistą. 10 grudnia na naszych oczach rozegrał się kolejny akt politycznej tragifarsy. Nowym szefem SLD została osoba, która nawet na standardy tej partii (mówiącej o „lewicowości” a w istocie będącej partią liberalnych biznesmenów) uchodziła za człowieka skompromitowanego,  mianowicie były premier Leszek Miller. Popatrzmy więc z kim mamy do czynienia. Leszek Miller.
 
 
 
Dawny „komunistyczny” PZPR-owski aparatczyk, później socjaldemokrata w słowach a liberał w czynach, Miller to dzisiaj uwielbiany i kochany (jak wielu „towarzyszy” nawróconych na „jedynie słuszną” drogę liberalizmu) przez pozbawionych skrupułów ludzi biznesu, za wprowadzenie podatku liniowego. Jak przyznał 21 stycznia br. w wywiadzie dla „Pulsu Biznesu
 
 
 
Uważam, że jeżeli komuś obniżać podatki, to przede wszystkim, a może tylko przedsiębiorcom. (...) Muszę podkreślić, że tamtą decyzję podjęliśmy po wielokrotnych konsultacjach z organizacjami pracodawców. Jako szef rządu nie miałem oporów, by w sprawach merytorycznych spotykać się ze światem biznesu" [1]
 
Pasuje to wprost doskonale do linii politycznej SLD, która szła do wyborów wraz z Business Center Club. Ciężko jest jednak ogarnąć ilość hipokryzji i cynizmu, jaki musi nosić w sobie człowiek, który w grudniu oświadczył o swojej partii że... służy ona ludziom pracy. Jest to rozwinięcie i udoskonalenie tradycji biurokracji PZPR-owskiej, partii która zwała się „robotniczą” a protestujących robotników nazywała „warchołami”.

SLD po wielkich przejściach, po wielkich zwycięstwach i wielkich porażkach będzie dalej konsekwentnie służył ludziom pracy, którym dzisiaj najtrudniej i którzy żyją w poczuciu nierównych szans; którzy wymagają od swojego państwa więcej sprawiedliwości, równości i poprawy codziennego życia - podkreślił Miller. [2]
 
Trudno jest w ogóle komentować w jaki sposób takie słowa mogą przejść temu człowiekowi przez usta. Jak widać dla burżuazyjnych polityków czarne jest białe a białe jest czarne. Miller, jako „wrażliwy człowiek lewicy” nie ma zapewne nic wspólnego ze sprawą tajnych więzień CIA, które znajdowały się na terenie naszego kraju gdy był on premierem, kiedy to liberalne media wyśmiewały Leppera za mówienie o „Talibach w Klewkach na Mazurach”. Co więcej, przeciwko Millerowi i innemu guru polskiej „lewicy”, prezydentowi Kwaśniewskiemu, niezmordowanemu szafarzowi wolności i demokracji na Ukrainie właśnie toczy się postępowanie karne.
 
Od 2008 r. w jednej z prokuratur w Polsce toczy się śledztwo (sygnatura akt Ap V Ds. 37/09) przeciwko najwyższym urzędnikom państwowym w związku z obecnością na terytorium Polski tajnych więzień CIA działających w latach 2002-2005, czyli chodzi m.in. o okres, w którym prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a premierem Leszek Miller.
Prowadzący sprawę prokurator zamierza złożyć do marszałka Sejmu wniosek o postawienie byłych najwyższych funkcjonariuszy państwowych przed Trybunałem Stanu. Tylko Sejm może przekazać tam sprawę. zarzuty mają dotyczyć nie tylko przekroczenia uprawnień, lecz również udziału w zbrodniach wojennych. [3]
Jak widać padła kolejna bariera hipokryzji, zgnilizny i żenady, która wydawałoby się, że nie zostanie przekroczona, bo tym (powinna się) róźnić demokracja parlamentarna od reżimów faszystowskich, że pewne rzeczy tutaj po prostu nie przechodzą. Tak jak wydawało się że demokracja w Stanach Zjednoczonych triumfuje, gdy skompromitowanego (nota bene w podobny sposób) Busha zastąpił Obama, a ten pierwszy odszedł z najniższym poparciem jakie miał dotąd jakikolwiek prezydent USA, tak w Polsce Miller mimo zarzutów o zbrodnie wojenne i procesów wraca jako „lider lewicy” i ma czelność mówić o „interesie ludzi pracy”. Pokazuje to że obecny „demokratyczny” system polityczny jest niczym innym jak tylko bezlitosną dyktaturą kapitału i korporacji medialnych, w którym nikt kto sprzeciwia się „generalnej linii polityki” nie ma w tpolityce nic do gadania i żadne zbrodnie nie są w stanie „umoczyć” człowieka jeśli ma on poparcie burżuazyjnych elit a jak nie ma tego poparcia, to „zbrodnie” zawsze się znajdą, co pokazuje przykład Leppera czy też Juliana Assange, twórcy Wikileaks.

A podobno takie scenariusze mają miejsce w tylko w „państwach totalitarnych”, bo w demokracjach o wszystkim powinni decydować obywatele. Polska nie jest pierwszym krajem w którym hołubi się zbrodniarzy wojennych – jest to piękne nawiązanie do „tradycji” Republiki Federalnej Niemiec, w której wywiadzie pracowali byli esesmani.


Przypisy:
 
 
 
[1] http://1917.net.pl/?q=node/4083
 
[2] http://wiadomosci.onet.pl/kraj/leszek-miller-szefem-sld-apeluje-o-powrot...
 
[3] http://1917.net.pl/?q=node/2602

Portret użytkownika tres
 #

Miller okazał się być idolem nie tylko liberałów ale i... konserwatystów

http://konserwatyzm.pl/artykul/2910/gratulacje-dla-p-leszka-millera---ka...

Mamy nadzieję, że Pan Premier, wykazujący się w przeszłości instynktem propaństwowym i zdradzający predylekcję do konserwatywnego rozumienia polityki, stoczy zwycięską batalię o lewicę z postępowymi siłami nadciągającymi z czeluści politycznego Mordoru.

 
Portret użytkownika p
 #

"Miller, jako „wrażliwy człowiek lewicy” nie ma zapewne nic wspólnego ze sprawą tajnych więzień CIA, które znajdowały się na terenie naszego kraju gdy był on premierem, kiedy to liberalne media wyśmiewały Leppera za mówienie o „Talibach w Klewkach na Mazurach”.."

no nie mieszajmy więzień CIA i "talibów w Klewkach": http://wo.blox.pl/2011/08/Talibowie-w-Klewkach.html

 
Portret użytkownika seis
 #  

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci