Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 26 gości.

Wsiewołod Wołczew: Niektóre uwagi w kwestii źródeł i przesłanek aktualnego kryzysu światowego systemu socjalizmu - O niektórych najbardziej rozpowszechnionych współcześnie metodach interpretacji źródeł i istoty kryzysu

Kryzys socjalizmu

II. O niektórych najbardziej rozpowszechnionych współcześnie metodach interpretacji źródeł i istoty kryzysu

Każda próba interpretacji zjawisk społecznych, szczególnie kryzysów ustrojowych w warunkach antagonistycznych stosunków społecznych, stanowi, z teoretycznego punktu widzenia, wyraz określonego metodologicznego sposobu analizy rzeczywistości, z praktyczno-politycznego, zaś, punktu widzenia, odzwierciedlenia życiowych interesów i dążeń określonych sił społecznych, posiada, w ostatecznym rachunku, jednoznaczny wymiar klasowy.

Poczynając od lat 30-tych, swoistą teorią i metodą wyjaśnie­nia wszystkich kryzysowych zjawisk u krajach systemu socjalistycznego, szczególnie masowych ruchów o charakterze opozycyjnym, po­czynając od roku 1956, stała się teoria inspirującej roli imperia­lizmu, jako głównego sprawcy i organizatora kolejnych wydarzeń kryzysowych o wyraźnym ustrojowym charakterze. Zgodnie z tą teorię wewnętrzna kontrrewolucja kształtowała się jako wytwór bezpośred­niego oddziaływania ośrodków międzynarodowego kapitału, skupio­nych wokół Stanów Zjednoczonych.

Powyższe stanowisko, w sensie teoretycznym było kontynuacją i rozwinięciem tezy o ostatecznej likwidacji sprzeczności antagonistycznych, lub zasadniczym ograniczeniu ich wpływu na procesy społeczne, od momentu całkowitego uspołecznienia wszystkich lub, nawet, podstawowych środków produkcji, co utożsamiano z likwida­cją ekonomicznych i socjalnych źródeł odradzania się kontrrewolu­cji. Stanowisko to wiązało się zarazem z uproszczoną i niekonsek­wentną interpretacją procesu socjalistycznych przeobrażeń, zgod­nie z którą społeczeństwo krajów systemu socjalistycznego, prze­kształcało się w procesie ustrojowych przeobrażeń w ideowo-polityczny monolit i tylko środowiska, wywodzące się z byłych klas posiadających i niewielka ilość ich ideologicznej klienteli, sta­nowiła pewne oparcie dla imperializmu.

Kolejne wydarzenia kryzysowe, poczynając od roku 1956, ukazywa­ły całkowitą teoretyczną i praktyczną bezzasadność tych poglądów. Niezależnie od tego, właśnie po 1956 roku, poglądy te stały się podstawową, oficjalną wykładnią i przetrwały w tej postaci do połowy lat 80-tych. Jej klasyczną treść reprezentuje następujące stanowisko: "Imperializm międzynarodowy był i pozostaje najważ­niejszym źródłem, odżywającym i inspirującym wypady sił antysocjalistycznych przeciwko rządzącym partiom marksistowsko-leninowskim i ustrojowi socjalistycznemu. Można z pewnością stwierdzić, iż bez pomocy i poparcia z zewnątrz kontrrewolucja w krajach socjalistycznych albo w ogóle nie ośmieliłaby się podnieść głowy, albo poniosłaby klęskę znacznie szybciej, niż miewa to miejsce"[i].

Z teoretycznego punktu widzenia takie stanowisko, szczególnie, gdy było wyrazem oficjalnej wykładni, pomijając jego metodologiczną błędność, niekonsekwencję i eklektyzm[ii], stanowi przez dziesięciolecia zasadniczy hamulec rozwoju badań nad rzeczywistymi ustrojowymi źródłami i skutkami zjawisk, przybierających charakter kryzysów ogólnonarodowych w krajach systemu socjalistycznego. Na­tomiast, z punktu widzenia praktyki socjalistycznego budownictwa, ograniczało ono i pacyfikowało faktycznie, możliwość skutecznej walki z rzeczywistymi wewnątrzspołecznymi źródłami, tkwiącymi u podstaw zjawisk kryzysowych. Tymczasem Żaden kraj socjalistyczny, ani wszyscy razem, nie byli i nie są w stanie zlikwidować oddzia­ływania imperializmu, dopóki nie rozwiną się obiektywne przesłan­ki jego ostatecznego upadku.

Stanowisko powyższe, nie da się wyjaśnić jedynie przyczynami natury teoriopoznawczej, to znaczy błędami metodologicznymi. Każde stanowisko teoriopoznawcze ma zawsze głębokie uwarunkowania, społeczne, odzwierciedla określony stan stosunków ekonomicznych reprezentuje określone interesy społeczne. A zatem, teoria inspirującej roli imperializmu w odniesieniu do zjawisk kryzysowych w krajach systemu socjalistycznego, bagatelizowanie i wręcz, aczkol­wiek nieformalny, lecz faktyczny, zakaz badań ich wewnętrznych źródeł i przesłanek, odzwierciedlały polityczne stanowisko, czyli rzeczywiste interesy społeczne, kierowniczych kręgów i środowisk

nimi związanych.

Wydarzenia lat 80-tych, unaoczniły, że teoria ta przestała za­spokajać potrzeby i interesy wspomnianych warstw, które musiały się zwrócić ku metodzie, mającej wyjaśnić zjawiska kryzysowe za pomocą "czynników wewnętrznych". Odpowiadało to, zarówno oczekiwaniom społecznym, jak i nowej linii w dziedzinie stosunków z ka­pitałem międzynarodowym. Imperializm w ogóle przestał być brany pod uwagę, przy rozpatrywaniu i wyjaśnianiu źródeł l przyczyn kryzysu socjalizmu. Cały problem, niezależnie od subiektywnych zamierzeń autorów, kolejnej metody wyjaśnienia omawianej kwestii, zo­stał po 1965 roku sprowadzony do działalności J. Stalina, albo; jak to obecnie "naukowo" się określa - do "stalinizmu".

Sprawa zaczęła się, co prawda, na XX Zjeździe KPZR. Ale Zjazd ten, podobnie jak i dwa następne, podjęli krytykę, kultu J. Stali­na, i związanych z nim deformacji socjalizmu. Nikt jednak ówcześ­nie nie czynił z krytyki kultu J. Stalina, ogólnej metody i teorii, mających wyjaśnić źródła i przyczyny trudności rozwoju socjalizmu. Zresztą, poczynając od 1956 roku do dziś, nie mieliśmy żadnych, poważnych, opartych o naukową metodę, prób wyjaśnienia rzeczywistych społecznych źródeł i przyczyn kultu J. Stalina, co nie może być zwykłym przypadkiem, lecz oznacza, że nie leżało to w interesach czynników miarodajnych.

Po roku 1956 "stalinizm", jako synonim określonych negatywnych zjawisk w rozwoju socjalizmu, nigdy nie znalazł uznania w oficjalnym stanowisku KPZR i innych partii komunistycznych, co więcej, był określany jako wyraz antykomunizmu. Termin ten znalazł prawo obywatelstwa naprzód wśród ideologów i polityków na Zachodzie, następnie zaś został zaszczepiony, z różnym powodzeniem, w krajach systemu socjalistycznego, dopiero zaś od połowy lat 80-tych, kie­dy dojrzała nieodparta potrzeba krytycznego przewartościowania 70-letniego procesu rozwoju socjalizmu, został adoptowany, jako skrótowy wyraz metody i teorii, jednocześnie, mających wyjaśnić źródła i przyczyny kryzysu.

Czym, zatem, jest w swej istocie i treści, "stalinizm"? Niestety, reprezentanci tej teorii mają w tej kwestii bardzo rozstrzelone poglądy. Zatrzymajmy się na dwóch, odzwierciedlających formalne różnice stanowisk. "Istnieją dobre powody po temu, aby zarezerwować termin »stalinizm« dla określenia pewnej doktryny ideologicznej, nie stasować go natomiast jako nazwy własnej sy­stemu politycznego ukształtowanego w Związku Radzieckim lat trzydziestych. Mówiąc o »stalinizmie« jako o systemie politycznym przyj­miemy bowiem od razu wątpliwą sugestię, że osobowość przywódcy dla genezy tego systemu miała znaczenie decydujące ... trzeba jednak się zgodzić, że sprawa została przesądzona przez zwyczaj języko­wy... Ponieważ zaś próby modyfikacji obyczajów językowych tylko w rzadkich wypadkach są warte zachodu, nigdy zaś prawie nie okazu­ją, się skuteczne, będę dalej mówić o »stalinizmie« w najszerszym znaczeniu tego słowa"[iii]. Pomijając wszystkie niekonsekwencje i sprzeczności tego stanowiska, mamy podstawę sądzić, że W. Mejbaum utożsamia "stalinizm" z określoną "doktryną ideologiczną".

Natomiast M. Krajewski, gdy rozpatruje przyczyny kryzysu socja­lizmu, pisze jednoznacznie: "Przyczyny tkwią w obowiązującym do­tychczas sposobie budowania i funkcjonowania ustroju socjalistycz­nego, chodzi o stalinowski kształt socjalizmu i związany z nim sposób zorganizowania własności państwowej oraz społecznej, a także o sposób zarządzania i kierowania gospodarką"[iv]. I dalej autor stwierdza: "Stalinowski kształt socjalizmu powstał przede wszystkim jako koncepcja rozwiązań ustrojowych w celu wykonania ściśle określonych zadań historycznych”[v], itd. itp. "Stalinizm" w tej interpretacji utożsamia się więc z istotą i treścią ustrojową "realnego socjalizmu", poczynając od lat 30-tych, po co najmniej, pierwszą połowę lat 8O-tych.

Praktycznie, zaś, od paru lat, w intencjach, korzystających z tego określenia, "stalinizm" uosabia cały system wynaturzeń i deformacji ustrojowych, ukształtowany, w procesie dotychczaso­wego rozwoju socjalizmu, powstały pod bezpośrednim i nieograniczo­nym wpływem J. Stalina i determinujący aktualny kryzys socjalizmu. Jest to skrajnie woluntarystyczna i czysto idealistyczna interpre­tacja procesów społecznych, ograniczająca się do niektórych skutków, pewnych zjawisk, unikająca kwestii ich genezy, źródeł i istoty społecznej, utożsamiająca skutki zjawisk z ich przyczynami.

Poczynając od XX Zjazdu KPZR, nigdy nie podjęto, nie tylko poważnych badań nad tą kwestią, o czym była już mowa wyżej, lecz co pozostaje w organicznym związku z pierwszym, żadnych poważnych działań praktycznych dla wyeliminowania rzeczywistych ustrojowych deformacji. Musiało to doprowadzić do takiego nagromadzenia sprzeczności, kiedy zastój, stagnacja, kryzys ustrojowy, z tendencją do restauracji stosunków burżuazyjnych, włącznie, stały się nieuchron­ną obiektywną koniecznością.

Zamiast analizować materialne procesy społeczne w ich histo­rycznych uwarunkowaniach, cały problem sprowadza się do negatyw­nej oceny osoby J. Stalina, jego cech charakterologicznych, a na­wet umysłowych i zdrowotnych, jako determinujących przyczyny wypa­czeń i deformacji ustrojowych w skali światowej. Nadziela się J. Stalina wręcz nadprzyrodzonymi cechami, dzięki którym, podob­no, był zdolny niemalże do przekreślenia dzieła rewolucji socja­listycznej. W ten sposób, niezależnie od zamierzeń autorów i reży­serów togo diabolicznego misterium, faktycznie, ponownie nobilituje się kult J. Stalina, z tą różnicą, że za jego życia, kult miał posiadać pozytywny, obecnie, zaś, zdecydowanie, negatywny charakter.

Zasadnicza kwestia tkwi jednak w praktycznych rezultatach aktualnego stadium tzw. procesu "destalinizacji". Rezultaty te polegają, zaś, na tym, że "stalinizm" - coraz szerzej jest utożsamiany socjalizmem, jako ustrojem, a "destalinizacja" - z likwidacją socjalizmu, co jest logicznym tego następstwem. Idzie tu, nie o to, co wokół tych problemów się pisze, i mówi, lecz o to, co praktycznie się czyni.

Zamiast usuwać społeczne źródła deformacji ustrojowych i konsekwentnie kontynuować socjalistyczne przeobrażenia, pod hasłem "destalinizacji", jeśli pominiemy powierzchowny rwetes antystalinowski, od ponad 30-tu laty postępował faktycznie proces prze­kształcania się systemu deformacji ustrojowych w społeczno-ekonomiczną bazę rozkładu "realnego socjalizmu" i przywracania stosun­ków burżuazyjnych, co zaowocowało ostatecznie kryzysom socjalizmu w skali światowej. Za dzieło J. Stalina, podlegające likwidacji, jako wyraz deformacji socjalizmu, przedstawia się dziś założenia teoretyczne i programowe rewolucyjnego ruchu robotniczego, które ukształtowały się niezależnie od J. Stalina i których mógł on być tylko lepszym lub gorszym realizatorem lub deformatorem i wypaczycielem.

Dzieje się tak, między innymi, w sprawach związanych z sama, istotą ustrojowa, nowej formacji: z kwestią komunistycznej równo­ści, opartej o zniesienie klas, ze społeczną własnością środków produkcji, z centralnym planowaniem i zarządzaniem, z robotniczą istotą władzy i dyktatury proletariatu, z zasadą demokratycznego centralizmu, z kierowniczą rolą klasy robotniczej, z socjalistycz­ną przebudową wsi, z socjalistyczną rewolucją kulturalną, z socja­listyczną polityką socjalną itd. itp. Pod pozorem "destalinizacji" fałszuje się i usuwa dorobek Marksa, Engelsa, Lenina i innych teoretyków, dorobek walki i doświadczeń międzynarodowego ruchu robotniczego, okupiony milionami ofiar i ludzkich tragedii.

A w zamian za to, postuluje się komunały o "humanistycznym i demokratycznym socjalizmie", opartym o "wieczne" prawa ekono­miczne kapitalizmu, który ostanie się na gruzach "stalinizmu" (czyli przeobrażeń socjalistycznych) w ramach dawno pogrzebanego przez życie "społeczeństwa obywatelskiego", podobno opartego o harmonijną współpracę wszystkich sił społecznych, niezależnie od sprzeczności ich interesów, bez walki klas, jako diabolicznego wymysłu J. Stalina. Oto najwyższe osiągnięcie programowe, korze­nie którego, tkwią głęboko w koncepcjach teoretycznych burżuazji z XVII - XVIII wieków. Zaiste, jest to program godny XXI wieku!

Jak tego rodzaju krytyka deformacji ustrojowych i recepta ich likwidacji mają się do społecznej rzeczywistości i doświadczeń procesu dziejowego?

Każdy system ustrojowych wynaturzeń i deformacji, podobnie, jak każde zjawisko społeczne jest, produktem konkretnych stosunków spo­łecznych: potrzeb, interesów, dążeń i ukształtowanych przez nie tendencji, a zatem, dziełem określonych sił społecznych - klas, warstw, narodów itd. itp. Żaden człowiek, o pozornie nieograni­czonej nawet władzy i nadzwyczajnych predyspozycjach umysłowych i charakterologicznych, nie może "stworzyć" systemu stosunków społecznych, zgodnie z własnymi zachciankami, jeśli nie wyraża w swej działalności potrzeb, celów, interesów i dążeń konkret­nych sił społecznych i nie korzysta zarazem z ich aktywnego, materialnego poparcia.

"Jeśli więc chodzi o to, ażeby zbadać siły napędowe, które - świadomie lub nieświadomie, a bardzo często właśnie nieświadomie - kryją poza pobudkami historycznie czynnych ludzi i stanowią właściwe, ostateczne siły napadowe historii, muszą nas intereso­wać nie tyle pobudki działania poszczególnych, chociażby najwy­bitniejszych ludzi, ile pobudki wprawiające w ruch olbrzymie masy, całe narody, a w łonie każdego narodu z kolei całe klasy ..."[vi]. Wynika to stąd, że w stosunkach społecznych "...o osoby idzie ... o tyle tylko, o ile są uosobieniem kategorii ekonomicznych, przedstawicielami określonych stosunków i interesów klasowych. Mój punkt widzenia ujmuje rozwój ekonomicznej formacji społeczeństwa jako proces przyrodniczo-historyczny; dlatego też w mniej­szym stopniu niż jakikolwiek inny punkt widzenia może on obar­czać jednostkę odpowiedzialnością za stosunki, których sama, społecznie biorąc, pozostaje wytworem, choćby je subiektywnie przerastała"[vii].

Z powyższego, bynajmniej, nie wynika, że wybitne jednostki nie wyciskają określonego piętna na stosunki społeczne: "...osobiste cechy przywódców określają indywidualne oblicze wydarzeń historycznych, i moment przypadkowości, ... zawsze odgrywa pewną rolę w przebiegu tych wydarzeń, kierunek którego określony zosta­je, w ostatecznym rachunku, tak zwanymi przyczynami ogólnymi, tzn. w rzeczywistości rozwojem sił wytwórczych i określonymi przez nie wzajemnymi stosunkami pomiędzy ludźmi w społeczno-ekonomicznym procesie produkcji"[viii]. Lecz nawet "Wybitna jednostka jest wybit­ną nie dzięki temu, że jej osobiste cechy nadają indywidualne oblicze wielkim wydarzeniom historycznym, lecz przez to, że po­siada predyspozycje, dzięki którym jest szczególnie zdolna, słu­żyć wielkim potrzebom społecznym swego czasu, które ukształtowa­ły się pod wpływem przyczyn ogólnych i szczególnych"[ix]. Wybitna jednostka staje się więc bohaterem dziejów na konkretnym etapie historycznym, lecz "Bohaterem, nie w tym sensie, iż byłaby zdol­na zatrzymać lub zmienić naturalny tok rzeczy, ale w tym, iż jej działalność stanowi świadomy subiektywny wyraz tego koniecznego i nieuświadomionego procesu. Na tym polega całe jaj znaczenie, w tym tkwi cała jej siła. Ale jest to - olbrzymie znaczenie, straszna siła"[x].

Dotyczy to również J. Stalina i kultu jego osoby oraz na­stępstw z nim związanych. Inna metoda wyjaśniania kwestii tzw. "stalinizmu", nie tylko oznacza nadzielanie J. Stalina cechami nadprzyrodzonymi, ale służy utrwalaniu rzeczywistych źródeł defor­macji i kryzysu socjalizmu. Zresztą, żaden szanujący się antykomu­nistyczny polityk lub uczony, nie zaakceptuje tezy, że kryzys socjalizmu w latach 80-tych jest dziełem, zmarłego przed 36-ciu laty J. Stalina, jak przedstawiają tę kwestią współcześni truba­durzy prawdy absolutnej. Ten sposób krytyki J. Stalina, przesądził o tym, że przybrała ona praktycznie wyraz rozpasanego i, nie gar­dzącego żadnymi metodami, antykomunizmu, przekształciła się w na­szych czasach w potężny oręż walki przeciwko socjalizmowi.

Kult osoby J. Stalina, podobnie jak każdy kult jednostki, wyrastał na tle szczególnych stosunków historycznych, a jednocze­śnie, wraz ze swoim rozwojem, wywierał na te stosunki niezaprzeczalne piętno. Nie daje to, jednak, żadnych podstaw do utożsamiania zjawisk związanych z kultem z całokształtem stosunków ustrojowych. Wręcz przeciwnie, stanowi obiektywny dowód, że sam kult, stanowił tylko jeden z istotnych, organicznych elementów stosunków ustrojowych w omawianym okresie. U podstaw ukształtowania się kultu J. Stalina tkwiły konkretne sprzeczności społeczno-ekonomiczne ówczesnej epoki, te same sprzeczności, których rozwój i zaostrze­nie się doprowadziły do współczesnego kryzysu socjalizmu. Kultu J. Stalina nie można również utożsamiać, ani ze sprzeczno­ściami rozwoju socjalizmu, ani z jego kryzysem. Kult J. Stalina niewątpliwie, pogłębiał i zaostrzał te sprzeczności, ale źródłem swoich własnych przyczyn, jako ich skutek, być nie mógł, podob­nie, jak nie był i nie jest źródłem kryzysu.

W badaniach społecznych źródeł kultu jednostki, nie wolno abstrahować, obok wszystkich innych czynników, również od tego, że "Mitotwórcza siła wyobraźni ludzi zawsze znajdowała wyraz w wynajdywaniu "wielkich ludzi"[xi]. Z drugiej strony, nie wolno oce­niać przeszłości z pozycji warunków, doświadczeń i wiedzy nowego pokolenia. Mentorstwo i pouczanie minionych pokoleń zawsze jest manipulatorskim misterium. Przeszłości nie da się wskrzesić, a zatem i pouczenia tego rodzaju nie dadzą się praktycznie zastoso­wać, a zatem i sprawdzić. Pozostaną więc pobożnym życzeniem. "Zasługi historyczne ocenia się nie według tego, czego nie dali działacze historyczni w porównaniu ze współczesnymi wyma­ganiami, lecz według tego, co dali nowego w porównaniu ze swymi poprzednikami"[xii]. Nieprzypadkowa jest również przy tego rodzaju ocenach powierzchowna metoda utożsamiania skutków z przy­czynami, ponieważ "Zjawiska przypadkowe i osobiste cechy sławnych osób, są nieporównywalnie bardziej widoczne, niż tkwiące głęboko przyczyny ogólne"[xiii].

Z kolei, nie można zapominać, że zjawisko kultu jednostki, wystąpiło, w mniejszym lub szerszym zakresie, w większości krajów "realnego socjalizmu", również tam, gdzie J. Stalin, niezależnie od jego subiektywnych chęci, niewiele miał do powiedzenia, zaś zjawiska kultu, jak również kryzysu ustrojowego, wystąpiły nie mniej jaskrawo, niż w ZSRR. "Teoretycy" "stalinizmu" musieliby mocno się gimnastykować, aby wyjaśnić "inne" kulty ("maoizm", "titoizm" itd., itp.) za pomocą swojej "personalistycznej" metodologii.

Istnieją, zatem wszelkie podstawy, aby przyjąć, że kult jed­nostki, abstrahując od wynaturzeń i ich zasięgu w poszczególnych krajach, stanowi pewną obiektywną prawidłowość rozwoju początko­wego stadium przejścia od kapitalizmu do socjalizmu w krajach zacofanych, o przewadze drobnych, prywatnych wytwórców w mieście i na wsi. Z drugiej strony, również kryzys ustrojowy "realnego socjalizmu" nie jest dziełem przypadku, lecz obiektywnej konieczności, która stała się nieuchronna z punktu widzenia rozwoju jej wewnętrznych sprzeczności. Wzajemne relacje tu są jednoznaczne - kult jednostki stanowił jeden z elementów rozwoju i dojrzewania tych sprzeczności i kryzysu ustrojowego. Nie stanowił jednak, w ponad 30-lat po śmierci J. Stalina, ani głównej, ani podstawo­wej przesłanki tego kryzysu.

W ostatnich latach, kiedy kryzys socjalizmu, ujawnił się jako zjawisko międzynarodowe, ukształtowała się tendencja do re­zygnacji z naukowych założeń rewolucyjnego ruchu robotniczego i odrzucenia marksistowsko-leninowskiej teorii rozwoju komunistycz­nej formacji społeczno-ekonomicznej. Pozostaje to w organicznym związku, zarówno z metodami tzw. procesu "destalinizacji", jak i z pędem do eklektycznej adopcji na gruncie oficjalnej interpre­tacji marksizmu-leninizmu metodologicznych i teoretycznych zało­żeń współczesnej burżuazyjnej krytyki socjalizmu.

Ten swoisty agnostycyzm w istocie rzeczy sprowadza się do twierdzenia, że właściwie nie jest wiadomo, czym jest socjalizm i jakie są prawidłowości jego rozwoju. W sposób dostatecznie wy­raźny artykułuje to stanowisko, według którego "Jednym z przeja­wów i dowodów głębokości kryzysu socjalistycznego rozwoju jest fakt, iż zbliżeniu uległy ukształtowane w przeszłości sposoby pojmowania celów i zasad właściwych temu ustrojowi. Niepewność, co jest czy powinno być socjalizmem, obserwuje się nie tylko wśród mas, ale i wśród teoretyków oraz przywódców politycznych"[xiv]. Stanowisko to nie jest zbyt przejrzyste, nie wiadomo, czy autor rów­nież "wpadł" w stan "niepewności", czy odwrotnie.

Sedno rzeczy tkwi jednak, w praktycznym znaczeniu tej kwestii. Zaś praktyczna strona odrzucenia założeń teorii naukowego socja­lizmu, oznacza programowe pogodzenie się z tezą, że socjalizm, może ukształtować się, nie wyłącznie, w drodze świadomej, zorga­nizowanej, rewolucyjnej twórczości mas, lecz w procesie żywioło­wej rywalizacji z kapitalizmem, zgodnie z założeniem "...iż odradzanie się elementów kapitalizmu i form pośrednich stwarza nie zagrożenie, lecz warunki konieczne dla wykształcenia się socjalizmu lepszego od wersji pierwotnej"[xv].

Mamy tu wyraźną rezygnację z uwzględnienia obiektywnych praw rozwoju i antagonistycznego charakteru stosunków kapitalistycznych, tym bardziej, że autor występuje przeciwko tzw. "uprzywilejowaniu tego, co uchodzi za socjalistyczne"[xvi], co oznacza, jak dowodzi, nie tylko historia, lecz nasza codzienna praktyka - uprzywilejowanie kapitalizmu. Kapitalizm, bowiem, to nie abstrakcja, lecz konkretne stosunki społeczne, przejawiające się w interesach przeciwstawnych sił społecznych. Czyż w takiej sytuacji, kapita­liści, jeśli będą tylko mogli, nie sięgną dla siebie po polityczne przywileje? A może autor wierzy w utopijne opowiastki o tym, że w społeczeństwie antagonistycznym może istnieć ponadklasowy po­średnik w postaci władzy publicznej, "sprawiedliwej" w stosunku do wszystkich antagonistycznych interesów?

I wreszcie, jeszcze jedna tendencja, uzurpująca sobie prawo do prawdy ostatecznej, nie tylko w kwestii źródeł kryzysu socja­lizmu, lecz również jego dalszego rozwoju. Wiąże się ona gene­tycznie z dwoma poprzednimi, jednocześnie jednak, stara się dowo­dzić, że odzwierciedla w swojej istocie nowe uwarunkowania rozwoju społecznego w skali międzynarodowej. Idzie mianowicie o tzw. me­todą "nowego myślenia", która rezygnuje z klasowych kryteriów teorii i praktyki socjalizmu, na rzecz ogólnoludzkich abstrak­cji, czyli neguje, że jedyną siłą społeczną, interesy której najkonsekwentniej wyrażają interesy rozwoju społecznego w ogóle, pozostaje klasa robotnicza i jej awangarda - rewolucyjny ruch ro­botniczy.

Z powyższego, bynajmniej, nie wynika odrzucenie potrzeby no­wego spojrzenia na rzeczywistość. Bez krytycznego przewartościo­wania doświadczeń nie może być ruchu naprzód. Ale nie może to mieć nic wspólnego z żadnym schematem pobożnych życzeń w postaci tak zwanego "nowego myślenia", które obala, zresztą, codzienne życie, świat nie zmienia się za pomocy "nowego myślenia". Tego rodzaju metodę w następujący sposób charakteryzowali twórcy marksizmu prawie 150 lat temu: "Pewien dziarski jegomość uroił sobie kiedyś, iż ludzie dlatego toną w wodzie, że opętała o ich myśl ciężkości. Gdyby sobie wybili z głowy to wyobra­żenie ogłosiwszy je na przykład za przesąd, za wyobrażenie reli­gijne, to znaleźliby się poza wszelkim niebezpieczeństwem utonię­cia. I przez całe swe życie jegomość ten zwalczał złudzenie ciężkości, którego smutnych następstw coraz to nowe i liczne przykłady w statystyce znajdował. Zuch ten był typem nowego rewolucyjnego filozofa niemieckiego"[xvii](subiektywisty - W.W.).

Nie może zresztą "powstać" nowe teoretyczne rozwiązanie, do­póki sobie nie, uzmysłowimy rzeczywistych, materialnych i, zdeter­minowanych przez nie gnoseologicznych przesłanek, dotychczasowych błędów oraz warunków, które decydują o ich teoretycznym i praktycz­nym przezwyciężeniu. "Zagadnienie, czy myśleniu ludzkiemu właści­wa jest prawdziwość przedmiotowa, nie jest zagadnieniem teorii, lecz zagadnieniem praktycznym. U praktyce człowiek musi dowieść prawdziwości, tzn. rzeczywistości i mocy, ziemskiego charakteru (Diesseigtigkeit) swego myślenia"[xviii].

Stąd, idzie nie o nauczenie społeczeństwa lub walczącej klasy "nowego myślenia", jako panaceum na wszystkie dolegliwości, lecz o ich mobilizację, w oparciu o program, będący wyrazem ich rze­czywistych materialnych celów, dążeń interesów, do zmiany rzeczywistości w drodze poznania i świadomego wykorzystania, obiek­tywnych, odpowiadających konkretnej epoce prawidłowości rozwoju społecznego. Właśnie w toku rewolucyjnej praktyki dokonują się zasadnicze przemiany w dziedzinie świadomości społecznej, będące odzwierciedleniem i uzmysłowieniem przeobrażeń zachodzących

w stosunkach społecznych.

Woluntarystyczne, subiektywistyczno-idealistyczne teorie, mogły pojawić się w krajach systemu socjalistycznego, tylko w warunkach zapoznania, od ponad pół wieku, materialistycznej istoty naukowego socjalizmu i materialistycznej istoty marksowskiej dialektyki, jako teoretycznego i metodologicznego od­zwierciedlenia dialektycznego w swej treści sposobu istnienia i rozwoju materialnej rzeczywistości. Oderwanie zaś dialektyki od materializmu, oznacza zerwanie z naukową teorią rzeczywisto­ści i przejecie na pozycje spekulatywnej (subiektywistycznej i pragmatycznej) logiki, nadającej się do udowodnienia wszyst­kiego, co życzy sobie prywatny interes.

Lenin charakteryzował marksizm jako "współczesny materia­lizm"[xix]. "Filozofią marksizmu - pisał on - jest materia­lizm”[xx]. I wskazując, że właśnie materializm leży u podstaw metodologicznych, teoretycznych i praktyczno-programowych za­łożeń marksizmu, Lenin podkreślał, że "Filozofia Marksa - to doprowadzony do końca materializm filozoficzny, który dał ludzko­ści - a zwłaszcza klasie robotniczej - potężne narzędzie poznania"[xxi].

Natomiast, wszystkie główne współczesne antymarksistowskie kierunki, niezależnie od tego, czy występują z otwartą przyłbicą, czy przebierając się w szaty marksizmu-leninizmu, czerpią z jed­nego filozoficznego źródła, którym jest subiektywny idealizm, czyli współczesny pozytywizm. "Istota zaś sprawy polega na za­sadniczej rozbieżności pomiędzy materializmem a całym szerokim prądem pozytywizmie..."[xxii], w związku z czym "... marksizm... odrzuca nie to, czym różni się jeden pozytywista od drugie­go, lecz to, co jest im wspólne, to, co czyni filozofa pozytywistą w odróżnieniu od materialisty"[xxiii].

Obnażając rzeczywiste praktyczną istotę rezygnacji z filo­zoficznego materializmu, Lenin pisał: "Z tej filozofii marksi­zmu, odlanej z jednej bryły stali, nie można usunąć ani jednej przesłanki podstawowej, ani jednej istotnej części, nie odstę­pując od obiektywnej prawdy, nie wpadając w objęcia burżuazyjno-reakcyjnego kłamstwa"[xxiv].

Tekst pochodzi z początku 1989 roku

Źródło http://smp.republika.pl/repetytorium/O%20niektorych%20metodach.htm

Przypisy:

[i] Stanowisko powyższe znajdujemy w jednej z najbardziej reprezentatywnych prac zbiorowych, poświęconej w znacznej swej czę­ści problematyce kontrrewolucji w krajach systemu socjalistycz­nego, przygotowanej przez grupę działaczy partyjnych i uczo­nych. Autorzy, gdy idzie o interesującą nas kwestię, w zasa­dzie rezygnują z badania wewnętrznych przesłanek ekonomicznych i socjalnych kontrrewolucji, ograniczając się do powierzchow­nej oceny problemów politycznych, co powstaje w ścisłym związ­ku ze sprowadzaniem całego problemu do inspiracji imperializmu. Marksizm-leninizm o dialektikie rewolucyi i kontrrewolucyi. Iz opyta borby z kontrrewolucyjnej i sowriemiennost’. Praca zbiorowa pod red. M.P. Mczedłowa, Moskwa 1984, s. 157.

[ii] Ogólna próba uzasadnienia tej oceny znajduje się w pierwszej części niniejszego przyczynku.

[iii] W. Mejbaum, Stalinizm jako problem teoretyczny, "Nowe Drogi" Nr 12/1988, s.123.

[iv] M. Krajewski, Obecny etap rozwoju socjalizmu. Redakcja Publi­kacji Wydziału Ideologicznego KC PZPR, s.5.

[v] Tamże, s.6.

[vi] K. Marks, F. Engels. Dzieła, T.21, Warszawa 1969, s.335.

[vii] K. Marks, F. Engels, Dzieła, T.23, Warszawa 1962, s.8.
Szerzej problem relacji pomiędzy niedojrzałymi obiektywnymi uwarunkowaniami społecznymi, a przywódcą skrajnie radykalnej partii wyjaśnia F. Engels. K. Marks, F. Engels, Dzieła, T.7, Warszawa 1963, s.471-2.

[viii] G.W. Plechanow, K woprosu o roli licznosti w istorii, Moskwa 1944, s.31.

[ix] Tamże, s.34.

[x] Tamże, s.35.

[xi] K. Marks, F. Engels, Dzieła, T.14, Warszawa 1966, s.366.

[xii] W. Lenin, Dzieła, T.2, Warszawa 1950, s.184.

[xiii] G.W. Plechanow. K woprosu o roli licznosti ..., j.w., s.31.

[xiv] M. Gulczyński, Konieczność głębszych przemian. "Nowe Drogi" Nr 12/1988, s.115.

[xv] Tamże, s.112.

[xvi] Tamże.

[xvii] K. Marks, F. Engels, Dzieła, T.3, Warszawa 196l, s.13-14.

[xviii] K. Marks. Tamże, s.5.

[xix] W.Lenin, Dzieła, T.14, Warszawa 1549, s.152.

[xx] W.Lenin, Dzieła, T.19, Warszawa 1950, s.2.

[xxi] Tamże, s.3.

[xxii] W. Lenin, Dzieła. T. 14, s.234.

[xxiii] Tamże.

[xxiv] Tamże, s. 373.

Społeczność

BLOOD