Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 25 gości.

Krzysztof Wójcicki: Marksizm a ideologia drobnomieszczańska

tęczowa parada.jpg

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Krzysztof Wójcicki
 
MARKSIZM A IDEOLOGIA DROBNOMIESZCZAŃSKA
 
 
 
 
 
 
 
 
Drobnomieszczaństwo- klasowa charakterystyka
 
 
W kapitalizmie, obok dwóch głównych klas – kapitalistów, posiadających środki produkcji, żyjących z wyzysku oraz robotników – nie posiadających ich, zmuszonych sprzedawać swoją siłę roboczą, aby przeżyć istnieje także warstwa pośrednia ludzi, którzy nie są ani robotnikami, ani kapitalistami – należą do nich posiadacze jednoosobowych warsztatów pracy, a także ludzie wolnych zawodów którzy co prawda nie czerpią zysku z tytułu własności, ale także nie sprzedają swojej siły roboczej na użytek kapitalisty. Tę klasę społeczną zwykło nazywać się
drobnomieszczaństwem.
 
Karol Marks i Fryderyk Engels obserwując współczesne im przeobrażenia struktury społeczeństwa prognozowali rychły koniec drobnomieszczaństwa, ponieważ indywidualne warsztaty pracy z racji niskiej wydajności pracy przegrywały konkurencję z wielkim przemysłem, a samo drobnomieszczaństwo zasilało szeregi proletariatu
 
Dotychczasowe drobne stany średnie - drobni przemysłowcy, kupcy i rentierzy, rzemieślnicy i chłopi, wszystkie te klasy spychane są do szeregów proletariatu, po części dlatego, że ich drobny kapitał nie wystarcza do prowadzenia wielkiego przedsiębiorstwa przemysłowego i nie wytrzymuje konkurencji z większymi kapitalistami, po części zaś dlatego, że ich zręczność traci na wartości wobec nowych sposobów produkcji. W, ten sposób proletariat rekrutuje się ze wszystkich klas ludności.[1]

Wobec stałej w kapitalizmie tendencji do zwiększania wydajności, brak środków na nowe inwestycje usprawniające proces produkcji i podnoszące wydajność pracy w małych warsztatach, powoduje, że wartość jej produktów, wytworzonych w jednostce czasu, mierzona w średnim, społecznie niezbędnym czasie pracy potrzebnych bo ich wytworzenia nieuchronnie spada, co sprawia, że utrzymanie się z indywidualnego warsztatu pracy staje się niemożliwe, a dawni drobni posiadacze zmuszani są do sprzedawania swojej siły roboczej, aby przeżyć.

Kiedy w Anglii parowy warsztat tkacki zaczął konkurować z ręcznym krosnem, to przetworzenie danej ilości przędzy wymagało tylko połowy uprzedniego czasu pracy. Co prawda biedny tkacz ręczny pracował teraz 17 lub 18 godzin dziennie, zamiast jak poprzednio 9 czy 10 Jednakże produkt jego 20 godzinnej pracy zawierał teraz tylko 10 godzin społecznej pracy lub 10 godzin pracy społecznie niezbędnej do przetworzenia pewnej ilości przędzy w tkaninę. Jego 20-godzinny produkt nie miał zatem więcej wartości niż jego produkt wykonany poprzednio w 10 godzin.[2]

Jest to trend dla kapitalizmu naturalny, a zarazem zabójczy, ponieważ wzrost liczebny proletariatu pomaga w kształtowaniu się świadomości klasowej, co wyposaża kapitalizm w jego grabarza jakim jest zorganizowana, wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. I rzeczywiście, za czasów Marksa jedynie w Anglii robotnicy stanowili większość społeczeństwa, we Francji czy Niemczech ta klasa była mniejszością natomiast w Imperium Rosyjskim klasa robotnicza ukształtowała się dopiero pod koniec XIX stulecia. Feudalne jeszcze 100 lat temu kraje Azji dziś intensywnie się uprzemysławiają, dlatego twierdzenie Marksa o zaniku klas średnich – tutaj przede wszystkim chodzi o chłopstwo, na rzecz proletariatu jest jak najbardziej słuszne. Klasa robotnicza nigdy nie była tak liczna jak teraz.

Powstaje zatem pytanie po co w ogóle zajmować się klasową charakterystyką drobnomieszczaństwa w kontekście bieżącej i strategii politycznej skoro klasa ta nieuchronnie dochodzi do lamusa.
Rozwój sił wytwórczych nie ogranicza się bowiem jednak to ekonomicznego determinizmu, lecz kieruje nim walka klasowa, która jest walką pomiędzy świadomymi podmiotami historii jakimi są międzynarodowa burżuazja i międzynarodowy ruch robotniczy. Ostatnie 150 lat jest imponującą historią zrywów robotniczych, strajków powszechnych, rewolucji, kontrewolucji, wojen, w tym światowych – wszystko było prowadzone było w celu osiągnięcia konkretnych zdobyczy społecznych i politycznych danej klasy, przy czym pomimo triumfów rewolucji robotniczych, w skali globalnej prym wiodła nieprzerwanie międzynarodowa burżuazja.

Kwestia świadomości klasowej w kontekście drobnomieszczeństwa

Mógłby ktoś zapytać – dlaczego tak się stało? Dlaczego, wedle materialistycznego prawa „byt kształtuje świadomość”, robotnicy, w których interesie leży obalenie dyktatury burżuazji i budowa socjalizmu, w momencie osiągnięcia odpowiedniej pozycji liczebnej nie chwycili samorzutnie za broń i nie ustanowili socjalizmu tam, gdzie stanowili większość – powiedzmy w Anglii roku 1860.
 
 
Skoro „byt kształtuje świadomość” a większość społeczeństwa stanowią robotnicy, rewolucja powinna być tylko kwestią czasu. Dlaczego Komuna Paryska została stłumiona przez wojska Thiersa? Przecież armia francuska składała się w znacznym stopniu właśnie z robotników, pochodzących z poboru. Powinni oni wymówić posłuszeństwa i stanąć przeciwko Thiersowi razem z komunardami. Późniejsze wydarzenia poddają owo stanowisko wulgarno-materialistyczne jeszcze większej próbie – dlaczego rewolucja socjalistyczna wybuchła w 1917 roku w kraju w którym robotnicy stanowili mniejszość, wreszcie dlaczego w roku 2011 w Polsce miażdżąca większość robotników udziela swojego poparcia partiom burżuazyjnym, szczególnie jaskrawym przykładem jest poparcie tej klasy dla Ruchu Palikota, nie wstydzącego się w kampanii wyborczej swojego ultraliberalnego i antyrobotniczego programu.

Zrozumienie tych faktów nie jest możliwe bez przeanalizowania skomplikowanego procesu powstawania świadomości klasowej proletariatu, która to jest warunkiem niezbędnym, aby klasa ta prowadziła walkę o swoje prawa. O ile burżuazja, z racji swojej uprzywilejowanej pozycji zyskuje świadomość klasową samorzutnie, to wykształcenie się świadomości klasowej proletariatu, a konkretniej – świadomości rewolucyjnej nie następuje samorzutnie, z racji faktu że robotnik
poświęcający znaczną część swojego życia na pracę ma mniej czasu na kontemplację swojego położenia społecznego niż doglądający jedynie swojego majątku kapitalista.

Odkrycie to stanowi znaczący wkład Lenina do marksizmu. Lenin zauważył, że socjalizm, jako koncepcję wyzwolenia robotników od kapitalistycznego wyzysku, powstała nie w umysłach robotników ale burżuazyjnych inteligentów.

Jak dowodził Lenin w pracy „Co robić?” rolę przodującego bojownika może wypełnić jedynie partia, kierowana przez przodującą teorię[3] . Uzasadnia to tak, że

Historia wszystkich krajów świadczy że wyłącznie o własnych siłach klasa robotnicza może wyrobić sobie jedynie świadomość trades-unionistyczną, to znaczy, przewiadczenieo niezbędności łączenia się w związki, domagania się od rządu aby wydał te czy inne niezbędne dla robotników ustawy itp. Natomiast nauka socjalizmu wyrosła z tych teorii filozoficznych, historycznych, ekonomicznych które zostały wypracowane przez wykształconych przedstawicieli klas posiadających, przez inteligencję [4]

Dalej czytamy u Lenina że „Ideologia burżuazyjna jest z pochodzenia swego o wiele starsza niż socjalistyczna, że jest o wiele wszechstronniej opracowana, że posiada bez porównania więcej środków by się szerzyć [5]
Wyjaśnia to frapujący fakt, dlaczego mimo upływu ponad 160 lat od napisania „Manifestu Komunistycznego” wśród robotników świata triumfuje ideologia burżuazyjna, czy też drobnomieszczańska i dlaczego ludzie uważający się za „lewicowców” „socjalistów” a nawet „komunistów” głoszą treści mające niewiele wspólnego z naukowym socjalizmem. A twierdzenie , że „byt określa świadomość oznacza przede wszystkim że warunki materialne tworzą ogólne ramy dla rozwoju idei, przy czym istotne są także poglądy, postawy i motywacje [6], jak i rozmaite czynniki subiektywne i obiektywne. Stwierdzenie że „zrobi się samo” jeśli chodzi o kwestie socjalizmu czy też rewolucji proletariackiej jest wyrazem wulgarno-materialistycznego, mechanistycznego spojrzenia na świat, według którego społeczeństwo (czy też klasa robotnicza) jest jedną wielką, zaprogramowaną maszyną, która bo upływie określonego czasu sama stworzy socjalizm. A przecież klasy społeczne kształtują się nie samorzutnie, lecz w ich walce, zależnie od lokalnych uwarunkować w danym miejscu w czasie i przestrzeni i nic nie jest (bo nie może być) ogórnie „zaprogramowane”. Stąd też wynika niemożliwość „samorzutnego” zaniku klasy drobnomieszczańskiej i jej ideologii.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
W praktyce politycznej skutkuje to powstaniem rozmaitej maści ideologii i organizacji politycznych stanowiących nadbudowę klasową drobnomieszczaństwa, to znaczy takich które nie walczą ani o interesy ludzi pracy, ani też treści przez nie głoszone nie są uwarunkowane interesem burżuazji danego kraju. Obecnie w Polsce tego typu organizacje i ideologie zalicza się zarówno do „skrajnej lewicy”, „lewicy”, „prawicy”, jaki i do „skrajnej prawicy” w zależności od politycznej i politologicznej fantazji ideologów tworzących te ugrupowania.

 
 
 
W sytuacji natężonej walki klasowej rzecz jasna organizacje drobnomieszczańskie, tak jak samo drobnomieszczaństwo przechylają się to na jedną, to na drugą stronę barykady i sprawą taktyki i strategii ruchu robotniczego jest to wachanie się wykorzystać dla sprawy socjalizmu, czemu służyła na przykład idea sojuszu robotniczo-chłopskiego [7]. Właśnie ta chwiejność, nietrwałość jest podstawową cechą drobnomieszczaństwa. Nie wplątany w machinę wielkiej produkcji kapitalistycznej drobnomieszczanin naturalnie nie czuje wspólnych celów ani z ideologią burżuazyjną, wyznawaną przez przedstawicieli wielkiego kapitału.
 
 
Drobnomieszczanin „rozwściecza” się i „oburza” okropnościami kapitalizmu lecz z racji tego że nie został poddany machinie kapitalistycznego wyzysku, nie musi pracować w myśl zaleceń i planów kapitalisty aby zarobić na życie stąd też przedstawiciele drobnomieczczaństwa nie są zdolni do organizacji, karności i stanowczości [8].
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Stąd też można znaleźć w organizacjach drobnomieszczańskich postawy zarówno hurrarewolucyjne, jak i wyrażające kontrolowany bunt wobec systemu czy też skrajnie reakcyjne. Przy czym bogactwo form i ideologicznych niuansów przyprawia o zawrót głowy, co stanowi nie lada kąsek dla ludzi spragnionych nie tyle politycznych, co politologicznych sensacji i dziwactw jak „narodowy bolszewizm”, „anarchokapitalizm” itd.
 
 

 
Drobnomieszczańska inteligencja i jej ambicje polityczne a rewolucyjni marksiści
Wielu czytelników może oburzyć się na te słowa w nie mniejszym stopniu jak „oburzeni” w połowie października roku bieżącego demonstrowali publicznie przed kamerą swoje „wkurwienie” reporterowi TVN-u. Jak to jest że ociekających krwią terrorystów stawia się w jednym rzędzie z wyrzekającymi się jakiejkolwiek przemocy pacyfistami-weganami, jak można członków rewolucyjnych międzynarodówek odwołujących się do tradycji Marksa-Engelsa-Lenina-Stalina-Trockiego-Mao-Hodży-Cliffa- Lin Biao (niepotrzebne skreślić wedle uznania) stawiać w jednym rzędzie z potępiającymi Rewolucję Październikową jako zbrodniczą i totalitarną reformistami, opowiadającymi się za „trójsektorową gospodarką demokratycznego socjalizmu”?!
 
No i jak wreszcie jakim prawem czyni się straszliwy gwałt na mentalności i moralności drobnomieszczucha stawiając znak równości między propagatorem LGBT a zajadłym homofobem, „obrońcą krzyża” a bojownikiem o jego zniesienie, między „zielonym socjalistą” a Korwinem Mikke zwalczającym właśnie zielono-socjalistyczne spiski ekologów, między „kolorowym” a „brunatnym” Niepodległym ogniskującymi swoją politykę na wydarzeniach wokół święta 11 listopada.
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Przecież „sensem życia” - sensem działalności politycznej drobnomieszczaństwa jest właśnie udowadnianie że problemy, wokół których drobnomieszczańskie organizacje polityczne budują swoją działalność są fundamentalnymi zagadnieniami życia społeczeństwa. To od zastrzeżenia „Zakazu Pedałowania” przez NOP, bądź też od udanego znieważenia tego symbolu zależeć ma przecież przyszłość ludzkości, jak sądzi zapewne tak jedna, jak i druga strona.
 
 

 
Czyli mamy tutaj klasyczne „budowanie problemów zastępczych” które zasklepiają inteligencję w nieszkodliwych, czasami nawet śmiesznych i groteskowych sektach i organizacyjkach, trzymając ją z daleka od rewolucyjnego marksizmu, który pozostaje nauką dopóty, dopóki ma zastosowanie w walce politycznej mas pracujących o ich podstawowe, niezbywalne prawa i w przeradzaniu tej walki w walkę rewolucyjną.

Najkrócej można to ująć tak, że drobnomieszczaństwo „żyje problemami zastępczymi”. Wyjście bowiem naprzeciw podstawowym problemom większości społeczeństwa wymaga bowiem od drobnomieszczańskiego inteligenta wyabstrahowania od własnego punktu siedzenia, co jak wiemy, jest niełatwe i „wejścia w skórę” robotnika czy bezrobotnego. Sama litość nad nędzą ludzkiej egzystencji nie wystarcza, wręcz przeciwnie, przeszkadza w tym procesie, bowiem sprowadza działalność polityczną do charytatywy a'la KSS, czyli na ideologiczne i polityczne manowce. Dlatego też absolutnie konieczne jest usilne i nieustanne poznawanie dorobku teoretycznego, ideologicznego i filozoficznego klasyków marksizmu, studiowanie i analizowanie doświadczeń i błędów jakie nagromadziły się przez półtora wieku ruchu robotniczego.
 
 
 
 
Taka postawa, postawa naukowa, przybliża przybliża do interesów mas pracujących i wskazuje zarówno klasie robotniczej jak i rewolucyjnej inteligencji – tej obeznanej z teorią marksistowską – strategie i taktykę dalszej walki politycznej.

I tak, rzeczą absolutnie konieczną i podstawową jest budowa partii, partii robotniczej , będącej polityczną przeciwwagą dla istniejących partii burżuazyjnych, stanowiącej zorganizowany, czołowy oddział proletariatu w walce klasowej. Rezygnacja z partii politycznej oznacza organizacyjne uwstecznienie się marksistów do poziomu kółek, klubów dyskusyjnych, czy, co częste dzisiaj – kół wzajemnej adoracji. Rezygnacja z partii ogranicza walkę robotników do związków zawodowych, uniemożliwia podwyższenie ich świadomości powyżej trades-unionistycznej walki o podwyżki płac, daje szerokie pole do działania burżuazji i pełną swobodę kształtowania sceny politycznej burżuazyjnym politykom. Jest to nic innego, jak dobrowolne oddanie wrogowi oręża, który można by wykorzystać skutecznie w walce przeciwko niemu.

Partia polityczna, a zwłaszcza partia robotnicza jest z punktu widzenia drobnomieszczańskiego, czy też burzuażyjnego inteligenta miejscem bardzo nieprzyjemnym, na co zwrócił uwagę Lenin w pracy „Krok naprzód dwa kroki wstecz”, pisząc na temat postawy burżuazyjnych inteligentów wobec rosyjskiej rewolucyjnej socjaldemokracji:

Chwostyzm [wleczenie się w ogonie – przyp K.W.] w sprawach organizacyjnych stanowi naturalny i nieunikniony wytwór psychologii anarchistycznego indywidualisty kiedy ten zaczyna układać w system poglądów, w odrębne rozbieżności zasadnicze swoje (z początku może przypadkowe) anarchistyczne odchylenia [9]

Szczególnie rażąca dla takich osób jest kwestia dyscypliny partyjnej która dlatego też „Oburzeni” i im podobni są w znakomitej większości „przeciwko partiom”, opowiadając się za organizacjami „niepowiązanymi z partiami politycznymi”. O ile przyszłość samego ruchu „Oburzonych” nie jest przesądzona, to z kolei drobnomieszczańskie organizacyjki, stanowiące polityczne hobby i koła wzajemnej adoracji dla ich uczestników nie posiadają żadnych perspektyw dalszego rozwoju, bo ich członkowie są najzupełniej zadowoleni ze swojej bieżącej działalności, bojąc się jakichkolwiek wyzwań, bo oznaczają one obowiązki i wyrzeczenia.

Fabryka, która temu lub owemu wydaje się straszakiem stanowi ową najwyższą formę kooperacji kapitalistycznej, która zjednoczyła, zdyscyplinowała proletariat, nauczyła go organizacji , postawiła go na czele innych warstw ludności pracującej i wyzyskiwanej.

Właśnie marksizm, jako ideologia wyszkolonego przez kapitalizm proletariatu uczył i uczy chwiejnych inteligentów różnicy między eksploatatordką stroną fabryki (dyscyplina oparta na obawie śmierci głosowej) a jej stroną organizacyjną (dyscyplina oparta na zbiorowej pracy zespolonej przez warunki wysoce rozwiniętej pod względem technicznym produkcji). Dyscyplinę i organizację, do których z takim trudem wdraża się burżuazyjny inteligent bardzo łatwo przyswaja sobie proletariat właśnie dzięki tej >>szkole<< fabrycznej.
Śmiertelny strach przed tą szkołą, zupełne niezrozumienie jej organizującego znaczenia charakterystyczne są właśnie dla metod myślenia odzwierciedlających drobnomieszczańskie warunki bytu rodzących ową odmianę anarchizmu którą socjaldemokracji niemieccy nazywaj Edelanarchismus tj. anarchizm <<dobrze urodzonego>> pana powiedziałbym jaśniepański.[10]

Słowa te są jak najbardziej aktualne, gdy się popatrzy na rozlicznych drobnomieszczańskich krytyków leninizmu i leninowskiej koncepcji partii, widzących w koncepcjach Lenina „ideologię totalitarną”. Jakże podobny jest język mienszewików i współczesnych zwolenników wesołych, tęczowych, zielonych i przyjaznych dla mniejszości seksualnych organizacyjek. Jedni i drudzy widzą w działaniach zarówno bolszewików, jak i wszystkich zorganizowanych i konsekwentych partii robotniczych, straszliwą i zbrodniczą, „autorytarną” i „totalitarną” machinę gnębiącą nieskrępowany indywidualizm jednostki, dławiącą ładne, proste i kolorowe plany samorealizacji politycznej „lewicowców”.

Organizacja partyjna wydaje się mu być potworną <<fabryką>>, podporządkowanie się części – całości i podporządkowanie się mniejszości – większości wydaje mu się <<pańszczyzną>> (patrz felietony Akselroda podział pracy pod kierownictwem instancji centralne wywołuje z jego strony tragikomiczne jęki przeciw przekształceniu ludzi w <<kółeczka i śrubki>> (przy czym za szczególnie morderczy rodzaj tego przeobrażenia uważa przekształcenie się redaktorów we współpcacowników) [11]

Paniczny strach drobnomieszczańskich inteligentów, jaki przejawiają oni wobec „autorytarnych” parti robotniczych, bez względu na ich etykietki, dobrowadza do tego że organizacje i twory medialne jakie oni reprezentują staczają się do wymownych form reakcyjnego chwostyzmu, czyli na przykład, poparcia w wyborach partii liberalno-burżuazyjnej, uzasadniając to jej „elementami postępowymi w programie, przy jednoczesnym odmówieniu poparcia dla partii robotniczej za jej rzekomy „autorytaryzm”.[12]. Na rozstrząsanie wszystkich anormalnych dziwactw tego typu rzecz jasna nie ma tu miejsca, zamysłem autora było jedynie przedstawienie najważniejszych zagadnień związanych z organizacjami politycznymi drobnomieszczaństwa, a nie politologia-botanika sekt..
 

 
 
 
Faktem jest, że robotnicy nie mają czasu na drobnomieszczańskie polityczne kurioza, dlatego też trzymają się od nich z daleka, należy jednak walczyć – na różnych frontach – zarówno w teorii jak i w praktyce, aby trzymali się bliżej polityki, bo żadna nawet najdoskonalsza partia nie osiągnie nic bez poparcia i udziału w niej klasy robotniczej - „wyzwolenie robotników musi być dziełem samych robotników”.

Wnioski

Walka o rewolucję socjalistyczną nigdy nie jest prostym wyjściem naprzeciw własnym i tylko własnym interesom, ponieważ do jej urzeczywistnienia konieczne jest szersze spojrzenie, spojrzenie klasowe, czyli poświęcenie się interesowi wyzyskiwanej większości przeciwko wyzyskującej mniejszości, co stanowi naczelną podstawę ustrojow dyktatury proletariatu, będącej koniecznym etapem przejścia od kapitalizmu do komunizmu [13] . Dla robotników sprowadza się to do zrozumienia swoich interesów i odpowiedniego obycia politycznego, natomiast drobnomieszczański czy też burżuazyjny inteligent aby mógł w tej walce uczestniczyć powinien przede wszystkim – co niełatwe - wyabstrahować od wszelkich swoich doraźnych spraw i zająć się przede wszystkim usilnym samokształceniem, które jest jednym z warunków koniecznych aby wydobyć się z politycznego sekciarstwa kilkuosobowych kółek politycznych. Kolejnym niezmiernie potrzebnym elementem jest praktyczna działalność polityczna. Bez niej nawet najpiękniejsze słowa będą tylko gadaniem, bo sama lektura tekstów marksistowskich i zbadanie doświadczeń historii ruchu robotniczego nie wystarczy aby odpowiedzieć na pytanie „co robić tu i teraz”.

Pozytywnym postawom i ogólnemu wzrostowi ruchu w nieoceniony sposób sprzyja istnienie partii politycznej, wyrażającej interesy proletariatu. Scentralizowane kierownictwo zapobiega bowiem wszelkim tendencjom odśrodkowym. Fakty bywają uparte. Choć dla większości drobnomieszczańskich inteligentów utożsamiających się jako-tako z marksizmem ideałem organizacji politycznej są kółka-sekty, idealne dla ludzi przyzwyczajonych do wygodnego szlafroka i pantofli rodzinnej obmołowszczyzny kółkowej [14], co stanowi zasadniczą przyczynę ich politycznej niemocy.

Tymczasem realna walka o wyzwolenie klas wyzyskiwanych z jarzma kapitału nie jest ani wygodna, ani rodzinna ani nie toczy się w gronie przyjaciół podczas kawiarnianych dyskusji.
Być może wielu przedstawicieli krajowej rodzinnej obmołowszczyzny kółkowej zgodzi się z wyżej przedstawionymi częścią wyżej przedstawionych argumentów, piętnując postawy drobnomieszczańskie jako „nieczyste” z punktu widzenia „jedynie prawdziwych ideałów, stworzonych w ich umysłach”, czyli mamy podejście idealistyczne, nie korespondujące nijak z realną, materialną rzeczywistością. Właśnie związek głoszonych idei z rzeczywistością z realną polityką jest praktycznym zastosowaniem materializmu, a dobór odpowiedniej linii politycznej i ideologicznej – dialektyki. Tak jak inżynier najpierw oblicza parametry nowej konstrukcji, tak żeby nie zawaliła się ona pod własnym ciężarem , tak też rewolucyjny marksista powinien zawsze gruntownie, naukowo przeanalizować obiektywne i subiektywne warunkii walki o wyzwolenie proletariatu i socjalizm.

Nie ulegając stereotypom, histeriom, dogmatom, przesądom czy „modom” właściwym dla drobnomieszczańskich partaczy.

19 grudnia 2011

Przypisy:

[1] Karol Marks, Fryderyk Engels – Manifest Partii Komunistycznej
[2] Karol Marks „Płaca, cena i zysk” str. 32
[3] W.I.Lenin, „Co robić?” Dzieła Wybrane, tom I wyd. Książka i Wiedzia, Warszawa 1949, str. 191
[4] tamże, str. 195
[5] tamże, str. 205
[6] Mieczysław Michalik, Świadomość Społeczna
[7] W.I.Lenin, Sojusz robotników z pracującymi i wyzyskiwanymi chłopami
http://1917.net.pl/?q=node/2013

[8]W.I.Lenin „Dziecięca choroba >>lewicowości<< w komunizmie”, Dzieła Wybrane, tom II wyd. Książka i Wiedzia, Warszawa 1949, str. 619.
www.marxists.org/polski/lenin/1920/04/lewicowosc/04.htm

[9] W.I.Lenin, „Krok naprzód, dwa kroki wstecz” Dzieła Wybrane, tom I wyd. Książka i Wiedzia, Warszawa 1949, str. 513-515

[10] tamże

[11] tamże

[12] http://pismodalej.pl/dalej/files/news.php?readmore=55

[13] W.I.Lenin „Państwo a rewolucja

[14] W.I.Lenin, „Krok naprzód, dwa kroki wstecz” Dzieła Wybrane, tom I wyd. Książka i Wiedzia, Warszawa 1949, str. 515

Portret użytkownika tres
 #

O kwestii roli drobnomieszczańskiej inteligencji jako podpory reakcji społecznej (antykomunizm, faszyzm) pisał też Andrzej Witkowicz w tekście "Bolszewicy, historycy, terror"

http://www.1917.net.pl/?q=node/1243

O roli rewolucyjnej inteligencji natomiast wypowiadał się konspiracyjny publicysta PPR, T.Czepiec, wskazując na zadania tej grupy społecznej w procesie budowy socjalizmu

http://www.1917.net.pl/?q=node/3930

A także Lew Trocki w tekście "Inteligencja a socjalizm"

http://www.1917.net.pl/?q=node/2833

 

Społeczność

SIERP i MŁOT