Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

Dawid Jakubowski: Czy Roman Dmowski był faszystą?

Roman Dmowski


Roman Dmowski to obok Józefa Piłsudskiego jeden z dwóch twórców polskiej burżuazyjnej II RP, wielki adwersarz Józefa Piłsudskiego. Podobnie jak przy powstawaniu III RP - kiedy to przy okrągłym stole spotkała się post-stalinowska nomenklatura i liberalna opozycja - dwie pozornie przeciwstawne ideologicznie siły podały sobie ręce aby stworzyć w Polsce burżuazyjne państwo - czy to po trupie rewolucji proletariackiej  1918-19 i rad robotniczych, czy to niszcząc ustrój realnego socjalizmu. Obecne rządzące elity odwołują się zarówno do Dmowskiego jak i do Piłsudskiego zgodnie idealizując ich i budując burżuazyjną wersję historii. Natomiast część  kanapowej, bananowej "lewicy" głosi opinie w stylu "Dla was Dmowski dla nas Piłsudski" oskarżając Dmowskiego o faszyzm, kompromitując się tym samym w oczach tej części prawicy która Dmowskiego hołubi, a do faszyzmu się nie przyznaje uznając go za "lewactwo". 

Ideologie tworzą  jedynie nadbudowę stosunków społecznych i są wobec nich wtórne.
To walka klasowa kształtuje rzeczywiste podziały a nie etykietki ideologiczne a rzeczywisty kształt ideologii burżuazyjnych uwarunkowany jest przez wiele subiektywnych czynników. Sam fakt bycia burżuazyjnym reakcjonistą nie oznacza bycia faszystą, a werbalne odcięcie się od faszyzmu przez konkretną jednostkę czy grupę ludzi nie oznacza że jej rola przestaje być reakcyjna. Stąd też dla marksisty przy ocenie danej ideologii liczy się rzeczywista funkcja społeczna jaką ona odgrywa a nie puste hasełka i deklaracje. A ta w wypadku endecji i faszyzmu była dosyć podobna.

Redakcja WR
 
 
Czy Roman Dmowski był faszystą ?

Tekst kieruję pod rozwagę Porozumienia 11 Listopada
 
 
Rzecz będzie o zdradzie. Zdradzie własnej tożsamości ideowej przez tzw. lewicę wolnościową, która pod pomnikiem Dmowskiego wykrzykuje hasła: „ Precz z faszyzmem!”. Nurt, który ten polityk reprezentował ma na rękach krew, ale odpowiedzialność za tę krew nie ma nic wspólnego z faszyzmem jako takim. Więcej, oskarżanie go o poglądy faszystowskie służy właśnie, jak sądzę nieświadomie, ograniczeniu odpowiedzialności Dmowskiego i jego obozu politycznego do kwestii jego domniemanego wpływu na istnienie gett ławkowych, czy też zainteresowania przez niego w późnych latach hasłami głoszonymi przez Mussoliniego i Hitlera w początkowej fazie jego rządów. Służy też zatarciu świadomości, odnośnie tego jakie w rzeczywistości były źródła tego zainteresowania. W konsekwencji podłoże rzeczywistych , dokonanych we wcześniejszym okresie zbrodni staje się całkowicie przemilczane, ku tryumfowi konserwatywnej prawicy, która nie posiada się z radości z powodu słabości argumentów swego ideowego przeciwnika.
 
 

Spróbujmy podjąć się zdefiniowania istoty faszyzmu. Czy każdy nacjonalistyczny reakcjonista jest ze swojej natury faszystą, czy też staje się nim, gdy sprawuje władzę na sposób totalitarny ? Polski niezależny przedwojenny marksista Andrzej Stawar charakteryzował to zjawisko następująco:
„Istnienie masowej kadry, spojonej ścisłą organizacja daje faszyzmowi możliwość bez porównania głębszego wniknięcia w życie społeczne. W klasycznym reżymie bonapartystowskim punkt ciężkości władzy spoczywa na administracji państwowej — obywatelowi pozostawia się swobodę kiwania palcem w bucie, zalecając bezpartyjność i posłuszeństwo władzy państwowej. W dyktaturze faszystowskiej mamy zasadę odmienną. Tutaj administracja państwowa staje się ekspozyturą partii. Włóknami agentur partyjnych przenika ona społeczeństwo aż do najdalszych, najmniej znaczących ośrodków. Różnica nie polega na postawieniu kwestii władzy. Ludzie, którzy myślą pod sugestią starych reżymów reakcyjnych skłonni są zwracać uwagę na stronę zakazową reżymu, ale ona nie jest istotna i nowa. Nowe jest to, co można by nazwać powszechnym poborem politycznym przez analogię z powszechnym poborem wojskowym. Obywatela w masie przyciąga się do służby politycznej poddając pod surową komendę, przy tym nie pyta się o zdanie w tych sprawach, tak samo jak nie pytają o zdanie człowieka, pociąganego do służby wojskowej. Uważa się, że każdy Niemiec, każdy Włoch itd. przez sam fakt urodzenia się Włochem, Niemcem powinien wyznawać polityczną wiarę władców, podobnie jak rekrut powinien pałać chęcią chwalebnej śmierci w polu. Jednostki nieposłuszne ulegają represjom. Istnienie olbrzymiej ilości dobrowolnych agentów władzy i przenikniecie ich w najdrobniejsze komórki społeczne, daje możliwość kontroli i represji prewencyjnej o wiele większą, niż w jakiejkolwiek postaci dotychczasowego państwa. Masowo uprawiany terror, zniszczenie organizacji oporu mas ludowych pozwala władzy faszyzmu uważać się za zabezpieczoną od drobnych perturbacji codziennych jakim ulegają rządy liberalne. W ten sposób klasy posiadające otrzymują w swoje ręce najpełniejszy aparat władzy jaki istniał od czasów średniowiecza”.
 
 

Czynnikiem determinującym funkcjonowanie reżimu faszystowskiego jest jak widać, sprawowanie władzy totalnej przy użyciu także środków pozapaństwowych towarzyszące autorytarnym praktykom rządzenia. Czy Narodowa Demokracja spełniała te kryteria, tworząc tego rodzaju struktury, na jakie zwracał uwagę Stawar ? Oczywiście nie, choć nie można mieć złudzeń, że gdyby nie zabrakło jej potencjału, nie miałaby w tym względzie żadnych skrupułów. Najbardziej radykalne grupy, które wyłoniły się z ruchu narodowo-demokratycznego, takie jak ONR Falanga Bolesława Piaseckiego nie tylko, mimo doraźnych „sojuszy ekstremów”, jak z grupą syjonistów pod wodzą Aleksandra Żabotyńskiego, nie były w stanie tworzyć pozapaństwowych struktur kontrolujących społeczeństwo, lecz zaczęły w pewnym momencie szukać kontaktu i współpracy z państwowym blokiem politycznym OZON płk. Adama Koca. Znacznie częściej o metody faszystowskie ocierał się w swoich sposobach rządzenia Piłsudski. Warto jednak zauważyć, że był to system na granicy tegoż totalizmu, czasami ją przekraczający, przypominający w tych posunięciach raczej model Mussoliniego, który w odróżnieniu od Hitlera stopniowo sięgał po środki kontroli totalnej i coraz bardziej autorytarne metody, uszczuplając systematycznie granice wolności obywatelskich, lecz zachowywał pewną fasadę burżuazyjnej demokracji, równocześnie utrzymując ciągłą mobilizację i kontrolę poprzez działania rozbudowanej agentury, o której działalności dać może pewne wyobrażenie słynny film „Konformista” Antonioniego. Trzeba tu poczynić pewną uwagę na marginesie – niektóre grupy anarchistyczne, chcąc uniknąć zarzutu, że powtarzają hasła burżuazyjnej propagandy, stosują wspólny mianownik wobec wszystkich historycznych państw budujących socjalizm w odmiennych warunkach i punktach wyjścia i dojścia i rozmaitymi metodami, określając ich ustroje jako autorytarne. Jednak celem państwa autorytarnego jest zagwarantowanie ochrony dominacji prywatnej własności środków produkcji. Z zadania tego wywiązały się zarówno Niemcy i Włochy faszystowskie, jak i sanacyjny reżim Piłsudskiego. Trudno wszakże stawiać ten zarzut nawet ZSRR doby rządów Stalina.
 
 

Temat ewentualnego szowinizmu Dmowskiego bulwersuje mnie znacznie mniej niż to, że kierowany przez niego ruch dopuścił się bratobójczego rozlewu krwi w okresie rewolucji 1905-07, gdy inspirowany przez przywódcę ND Narodowy Związek Robotniczy dopuścił się, zanim jeszcze doszło do masakr carskich między innymi wobec pochodów Święta Pracy 1 maja, kierowanych zarówno przez działaczy SDKPiL jak i PPS, do prowadzenia konsekwentnej akcji łamistrajkowej, a także do mordowania robotników, w wyniku czego metody ruchu poddała miażdżącej krytyce także część działaczy endeckich, co między innymi wspomina w najnowszej wersji swego opracowania o rewolucji 1905 z serii Dzieje Narodu i Państwa Polskiego prof. Feliks Tych.
 
 

Przyznać muszę, że jestem głęboko zażenowany funkcjonującą w dyskursie lewackim metodologią sytuującą tego polityka i nurt narodowo-demokratyczny po tej stronie co nazizm i faszyzm. Dmowski to nie polski Hitler, a określenie go tym mianem to  jedynie psucie języka i jest nie w porządku wobec ofiar nazizmu. Był to reprezentant interesów konserwatywnej narodowej burżuazji, a ci przedstawiciele nurtu zachowawczego zawsze akceptowali skrajne metody walki przeciw klasie robotniczej i Dmowski tutaj się nie wyróżnia, czego dowodzą wspomniane już wyżej masakry strajkujących robotników podczas rewolucji 1905-07, gdzie organizowane przez Narodową Demokrację i jej przywódcę zbrojne bojówki o nazwie Narodowy Związek Robotniczy mordowały strajkujących robotników i uczestników pierwszomajowych demonstracji i to zanim jeszcze wkroczyły do akcji carskie nahajki.
 
 

Sam szef endecji próbował dowodzić w prywatnej korespondencji, że „Socjały uwierzyły, że czas przyszedł »obalić carat« – gdy im się »rewolucja« nie udała, mszczą się na własnem społeczeństwie, niszczą je strajkami, rabują, mordują burżuazyjnych fabrykantów i narodowców (ci ostatni odpłacają im nieraz tem samem). To jest treść dzisiejszej »rewolucji«. Niestety te próby zatuszowania osobistej politycznej odpowiedzialności Dmowskiego muszą legnąć w gruzach wobec relacji jego najbliższego współpracownika Władysława Jabłonowskiego:
 
 

Skoro tylko Dmowski przybył w 1905 r. do Warszawy niezwłocznie stanął na czele Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego i pokierował akcją przeciwrewolucyjną. Był to burzliwy okres w jego życiu, w którym ujawnił niezwykłą energię, odwagę cywilną – a i fizyczną – oraz stanowczość działania. Na walkę bratobójczą, wywołaną przez socjalistów, mordujących bezkarnie robotników-narodowców, trzeba było, niestety, odpowiedzieć taką samą bronią, co natychmiast poskutkowało: robotnicy narodowcy przestali padać ofiarą opanowanych krwawym szałem rewolucji socjalistów wszelkiego stempla”.
 
 

 Oczywiście Dmowski w swoim liście cytowanym przez jego biografa Romana Wapińskiego w książce o nim publikowanej w 1988 r. wspomina coś o bliżej niesprecyzowanym terrorze "socjałów". Nie mówi tylko, że ów terror był odwetem za terror bojówek endeckich i antyrobotnicze posunięcia burżuazji, a nie odwrotnie - jak on twierdzi i czemu sekunduje jego zaufany sztabowiec Jabłonowski. Po drugie i równie istotne, ignoruje fakt, że SDKPiL potępiła w ulotce po tych zajściach wyolbrzymiane przez list Dmowskiego akcje odwetowe, jako sprzeczny z interesami klasy robotniczej bezmyślny akt terroru indywidualnego.
 
 
Jak wspominałem, stanowisko obozu narodowego wobec tych zajść nie było jednak niczym kuriozalnym, lecz było ściśle związane z tym, że ruch polityczny kierowany przez Dmowskiego stał po stronie interesów konserwatywnego ziemiaństwa. Nie można więc mówić o tym jakoby ruch ten sprzeniewierzył się w jakiś sposób programowi, jakiego oczekiwała jego polityczna klientela.
 
 

Jednym z pionierów zatarcia tej świadomości podłoża dokonanych w czasie rewolucji 1905 zbrodni był Adam Michnik, którego utrzymana w pojednawczym tonie wobec narodowo-demokratycznego nurtu „Rozmowa w Cytadeli” z lat 80. ani słowem nie wspomniała o krwawych akcjach bojówek NZR, wobec których oburzenie wyrażało nawet cześć zwolenników Narodowej Demokracji. Analizując program narodowo-demokratyczny z perspektywy historyka idei i wygłaszając o nich szereg sądów pozytywnych, których obecnie z pewnością by nie powtórzył, Michnik przemilczał te niewygodne dla publikowanych przez niego tez fakty najprawdopodobniej w celu zniwelowania tego, że interesy konserwatywnie usposobionego ziemiaństwa i burżuazji, jakie stanowiło zaplecze polityczne ruchu kierowanego przez Dmowskiego zawsze stały w sprzeczności z interesami proletariatu i prowadziły do rozlewu krwi robotników. Ceną pojednania, w które włączono także Kościół Katolicki ( vide Adam Michnik „ Kościół – lewica – dialog” ) ze zwolennikami opcji narodowej, mającego być środkiem do obalenia władz PRL i ustrojowych przekształceń, było amputowanie pamięci o zbrodniach za jakie ona odpowiadała i Michnik z tego zadania wywiązał się doskonale, dokonując także pominięcia analizy, czyje interesy ten ruch reprezentował Dzięki temu mógł odgrywać potem rolę guru postrtransformacyjnej „nieskażonej komunizmem” lewicy.
 
 

Rzeczywiście lewicy „nieskażonej” dialektyczną analizą sprzeczności, jaka jest właściwa myśli marksistowskiej. Dialektyka uwzględnia zarówno fakt istnienia sprzeczności, ale i ich odmienną rolę w zmieniających się warunkach. Tak jest także w przypadku roli historycznej jaką odegrał Roman Dmowski.
 

Jego obecność podczas konferencji w Wersalu, a zwłaszcza jego późniejsze opublikowane opinie o zachodnich mocarstwach, kierujących się wyłącznie ekonomicznym interesem są rzeczą wartą uwagi w dorobku tego polityka. Dlatego też na jego krytykę żarłoczności zachodniego imperializmu i niekorzystną politykę wobec Polski zwrócił uwagę Bolesław Bierut wielokrotnie cytując w swoim wystąpieniu na VI Plenum KC PZPR 17-18 lutego 1951 książkę "Polityka polska i odbudowanie państwa". Dodawał, że "Dmowski to chyba nie marksista, nie ateista, nie zwolennik naszej ideologii, ale jej zdecydowany wróg".
 
 

Należy dodać, że piszący m.in. na łamach „Polityki” historyk i publicysta akademicki, dr Marcin Zaremba, który upublicznił fakt tego wystąpienia Bieruta twierdzi, że ówczesny nominalny prezydent RP równocześnie przytaczając w tym samym przemówieniu listy z Ameryki Henryka Sienkiewicza, opisujące zbrodnie kolonializmu i wypowiedzi Dmowskiego o międzynarodowej finansjerze chwytał się brzytwy, odstępując od cytowania klasyków marksizmu, by...jedynie legitymować władzę w społeczeństwie. Ocena jakiej dokonuje tutaj Zaremba to tylko swoiste signum temporis pokazujące jak dalece naukowa, dialektyczna ocena sprzeczności ustąpiła na rzecz niemal powszechnego spojrzenia metafizycznego, czyli polegającego na spojrzeniu jednostronnym, właściwego zarówno ocenom podejmowanym z prawej, jak i lewej strony. W rzeczywistości nikt odwołujący się do marksizmu nie powinien cytować i analizować źródeł pisanych wyłącznie z perspektywy marksistowskiej i najwyraźniej Bierut zdawał sobie z tego sprawę, zwracając uwagę na fakt, że nawet przeciwnik klasowy umiał dostrzec i potępić przejawy obcego imperializmu , a więc wskazywał na zbieżność w widzianej z różnych perspektyw ocenie tych samych zjawisk.
 
 

Można powiedzieć, że służba dyplomatyczna i wnioski jakie z niej wyciągał Dmowski  opisując imperialistyczne ciągoty polityków takich jak Lloyd George to okres jego działalności, na który bez względu na fakt jakiej warstwy społecznej interesy reprezentował i wynikające z tego ofiary, trudno spojrzeć obojętnie i z pogardą, jeśli chce się zachować spojrzenie dialektyczne i zdrowy rozsądek. Również niemądre byłoby wypominanie mu późniejszych pozytywnych sądów o Mussolinim, czy początkach rządów Hitlera, gdyż te opinie także nie były spowodowane przez fascynację ideologią narodowosocjalistyczną jako taką, lecz były logicznym wynikiem jego reakcyjnych przekonań. Rządy narodowosocjalistyczne bowiem zarówno we Włoszech, jak i w Niemczech okazały się jedyną skuteczną tamą kanalizującą rewolucyjne nastroje potęgowane przez światowy kryzys ekonomiczny.
 
 

Stąd np. już w 1923 r. wysiłki Hitlera wspierał tak reakcyjny polityk jak były pruski generał , dawniej bliski współpracownik cesarza Niemiec Wilhelma II Erich von Luddendorf, biorący udział nie tylko w słynnym puczu monachijskim, lecz także w demonstracjach narodowosocjalistycznych. Z tego też względu niemiecka finansjera coraz przychylniejszym okiem patrzyła na poczynania Hitlera, którym do tej pory jako parweniuszem była skłonna gardzić, z czasem udzielając mu także pieniężnego poparcia.
 
 

Jego wypróbowana bezwzględność i skuteczność w łamaniu oporu robotników od akcji łamistrajkowej i licznych ekscesów bojówkarskich wychodząc, a skończywszy, gdy już otrzymał tekę szefa rządu na aranżowaniu zalegalizowanych działań mających na celu sparaliżowanie strachem ruchu robotniczego i prowadzących do uczynienia z komunistów pierwszych czołowych politycznych banitów wyjętych spod prawa zdziesiątkowanych aresztowaniami i umieszczonych jako pierwszych w obozach koncentracyjnych, a także towarzyszące temu ograniczenie bezrobocia za sprawą wprowadzenia robót publicznych, zyskiwały mu poklask środowisk, które nie przebierając w metodach były gotowe tłumić wszelki opór klasy, nad którą panowały politycznie i ekonomicznie.
 
 

Dmowski zatem wypowiadał się pozytywnie o Mussolinim i początkach rządów Hitlera, także nie sprzeniewierzając się klasowym interesom posiadaczy, których interesy reprezentował, mając na uwadze i doceniając skuteczność tychże rządów w powstrzymywaniu procesów rewolucyjnych.
 
 

Przedstawiciel interesów konserwatywnej narodowej burżuazji i ziemiaństwa - oto kim był Dmowski, a nie żadnym faszystą, zaś jego epizod sympatii dla Mussoliniego i Hitlera wynikał z interesów klasowych jego środowiska, które rozumiał podobnie jak konserwatyści i finansjera niemiecka. W jego postawie wobec zakusów międzynarodowej elity polityczno-finansowej, jakie podejmowała ona w stosunku do Polski, dążąc do ograniczenia jej ekonomicznej i politycznej suwerenności ujawnia się sprzeczność właściwa dla warstwy, której interesy reprezentował, polegająca na stawianiu oporu wobec imperialistycznych zakusów obcych mocarstw przy równoczesnym nastawieniu na bezwzględne tłumienie wszelkich wyrazów sprzeciwu wobec politycznej i ekonomicznej dominacji burżuazji we własnym kraju.
 
 

Obecny dyskurs służy tylko zatarciu świadomości tej sprzeczności, ku uciesze antykomunistycznej prawicy, która z łatwością rozbija w puch tezy o Dmowskim rasiście i faszyście, dzięki temu kreując wizerunek kryształowego męża stanu, którego ideologia polityczna nigdy nie przyczyniła się do rozlewu krwi. O tym, że była to polska robotnicza krew wszyscy uczestnicy publicznego dyskursu nie chcą pamiętać.
Niestety różne ugrupowania lewicowe współtworzące Porozumienie 11 Listopada, pomagające wykreować problem zastępczy w postaci walki z domniemanym faszyzmem, pokazują, że z interesami środowiska, które ponoć chcą reprezentować, spychanymi na dalszy plan, mają de facto niewiele wspólnego. Kwestia bezrobocia, sytuacji wyzyskiwanych pracowników pracy najemnej po prostu muszą zginąć na rzecz haseł powszechnej miłości i tolerancji. Nie przeszkadza im, że walka z „faszyzmem” pozwala im stanąć pod jednym sztandarem ze zwolennikami dominacji międzynarodowego kapitału.
 

Wykorzystywana literatura:
 
 
 
 
 
Adam Michnik– "Rozmowa w Cytadeli", kwartalnik "Krytyka" (drugi obieg), nr 13/14, Warszawa 1982, przedruk w: Adam Michnik – Szanse polskiej demokracji, wyd. 2, Warszawa 2009
 
 
 
Adam Michnik o Narodowej Demokracji http://cleofas-wm.blog.onet.pl/Z-blogu-Chevaliera-Adam-Michni,2,ID417022339,n ( link do oryginalnej publikacji na salonie 24 nie zawsze działa )
 
 
 
Andrzej Stawar – O bonapartyzmie i faszyzmie, w : A. Stawar – Pisma ostatnie, wyd. Kultura, Paryż 1961, wersja dostępna w Internecie: http://www.nowakrytyka.pl/spip.php?article591
 
 

Bogumił Grott - Czy Roman Dmowski był szowinistą? http://konserwatyzm.pl/artykul/3153/prof-b-grott-czy-roman-dmowski-byl-szowinista
 
 

Feliks Tych – Rok 1905 w: Ruch robotniczy na ziemiach polskich, Seria Dzieje Narodu i Państwa Polskiego III-4, Warszawa, Akant 2002
 
 
Marcin Zaremba - Ten Dmowski to chyba nie marksista? Gazeta Wyborcza nr 94, wydanie z dnia 21/04/2001GAZETA ŚWIĄTECZNA, str. 22, pełna płatna wersja dostępna pod: http://szukaj.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,1403977,20010421RP-DGW,Ten_Dmowski_to_chyba_nie_marksista,.html
 
 
 
Roman Wapiński – Roman Dmowski, 1988, Lublin, Wyd. Lubelskie, ISBN 83-222-0480-9
 
 
 
Wojciech Jerzy Muszyński ( IPN ) - Roman Dmowski – Polak racjonalny, Nowe Państwo
 
http://www.panstwo.net/1069-roman-dmowski-%E2%80%93-polak-racjonalny

Portret użytkownika uno
 #

[Jednak celem państwa autorytarnego jest zagwarantowanie ochrony dominacji prywatnej własności środków produkcji.]

Przepraszam, a skąd ta niezwykle jednoznaczna definicja?

Pytam, bo lata cale przeżyłem nie mając świadomości istnienia nierozerwalnego związku między autorytarnymi metodami sprawowania władzy (państwem autorytarnym) a własnością (prywatną bądź państwową) środków produkcji.

 
Portret użytkownika dawid jakubowski
 #

Taką podręcznikową definicję stosuje między innymi bodajże Szcześniak. Może się mylę, co do źródła. Też całe lata przeżyłem nie biorąc tego pod uwagę, natomiast zupełnie niedawno, przy jakichś porządkach rzuciło mi to się w oczy. Jak znajdę skąd pochodzi a informacja, to ją przytoczę z przypisem...Pozdrawiam

 
Portret użytkownika dos
 #

Który Szcześniak?

Tak czy inaczej nie jest to definicja zbieżna z marksistowską ocena autorytaryzmów zawartą np. w krótkim i przyjemnym artykule F. Engelsa "O zasadzie autorytetu".

 
Portret użytkownika dawid jakubowski
 #

Chmm, Dos, mylisz reżim autorytarny z kwestią znaczenia autorytetu politycznego ? Nawet według definicji podanej w wikipedii sprawa wygląda zgoła inaczej, gdyż warunkiem sine qua non autorytarnego państwa jest to, że "Udział obywateli w życiu politycznym podlega stałej kontroli i sprowadza się do pewnych rytualnych zachowań i przyzwyczajeń, nie wynika z wewnętrznych przekonań, nie jest odzwierciedleniem poglądów politycznych czy społecznych". Czy za takim nieautentycznym rytuałem życia politycznego opowiadał się Engels ?

Jak to się ma do różnych państw socjalistycznych możesz porównać z niniejszym opisem, mimo nienaukowego języka jakim operuje, posługując się oksymoronem o państwach komunisrtycznych:

Nie do końca prawdziwy jest też popularny pogląd, jakoby środkowoeuropejskie satelickie państwa komunistyczne miały charakter reżimów autorytarnych, czy totalitarnych. Poglądowi temu można zarzucić, że konstruuje powierzchowne, płytkie analogie formalne i lekceważy ambiwalencje celów i treści ideowych.

http://www.bryk.pl/teksty/liceum/pozosta%C5%82e/wos/9129-pa%C5%84stwo_au...

W państwie autorytarnym jak z kolei możesz przeczytać pod innym linkiem: Każdy obywatel ma prawo inicjatywy gospodarczej. Państwo ingeruje tylko w niektóre dziedziny gospodarki narodowej. Istnieje własność prywatna i gospodarka wolnorynkowa.

http://nauka.katalogi.pl/Polska_stalinowska__panstwo_autorytarne_czy_tot...

Nie sądzę więc bym napisał coś absurdalnego, nawet jeśli ( czego nie jestem do końca pewny ) zobaczyłem te dane po raz pierwszy w podręczniku Andrzeja Leszka Szcześniaka, który spisał je zapewne z innego źródła :). Nawiasem mówiąc, podręcznik Szcześniaka zawiera bardzo istotne fakty na temat współpracy z kapitałem włoskich faszystów w warunkach, co przyznaje nawet autor, sytuacji rewolucyjnej. Jak widać każde opracowanie warto wziąć do ręki, mimo świadomości co do tego z jakim autorem mamy do czynienia :).

 
Portret użytkownika dos
 #

[quote]Chmm, Dos, mylisz reżim autorytarny z kwestią znaczenia autorytetu politycznego ?[/quote]

Engels pisząc o o autorytecie pisze o władzy niekoniecznie reżimie ale o władzy opartej na autorytecie, który poniekąd opiera się również na autorytecie politycznym (legitymizacja władzy).

"Rewolucja to z pewnością najbardziej autorytatywna rzecz, jaka tylko istnieje, to akt, którym jedna część ludności narzuca swoją wolę drugiej części za pomocą karabinów, bagnetów i armat, w sumie - środków nader autorytatywnych; a zwycięska partia musi utrzymywać swe panowanie postrachem"

http://www.marxists.org/polski/marks-engels/1873/02/autorytet.htm

Więc tutaj chyba jest mowa bardziej o autorytarnym sposobie rządzenia

[quote]Nie do końca prawdziwy jest też popularny pogląd, jakoby środkowoeuropejskie satelickie państwa komunistyczne miały charakter reżimów autorytarnych, czy totalitarnych.[/quote]

Czy totalitarnych to raczej nie ale autorytarny jak najbardziej bo władza opierała się na autorytecie (władzy, roli, pozycji) partii robotniczych.

[quote]Nie sądzę więc bym napisał coś absurdalnego, nawet jeśli [/quote]

Ale nikt Cie nie oskarża o pisanie absurdów tylko podobnie jak Uno pierwszy raz spotkałem się z tezą że autorytaryzm zawsze ma na celu chronienie własności prywatnej środków produkcji.

[quote]Nawiasem mówiąc, podręcznik Szcześniaka zawiera bardzo istotne fakty na temat współpracy z kapitałem włoskich faszystów w warunkach, co przyznaje nawet autor, sytuacji rewolucyjnej. Jak widać każde opracowanie warto wziąć do ręki, mimo świadomości co do tego z jakim autorem mamy do czynienia :).[/quote]

Ale ja nie polemizuje z Szcześniakiem

 
Portret użytkownika dawid jakubowski
 #

[quote]"Rewolucja to z pewnością najbardziej autorytatywna rzecz, jaka tylko istnieje, to akt, którym jedna część ludności narzuca swoją wolę drugiej części za pomocą karabinów, bagnetów i armat, w sumie - środków nader autorytatywnych; a zwycięska partia musi utrzymywać swe panowanie postrachem"... Więc tutaj chyba jest mowa bardziej o autorytarnym sposobie rządzenia[/quote]

Jednocześnie ten sam Engels pisał w prywatnym liście do Marksa 4 września 1870 roku: La terreur to przeważnie bezużyteczne okrucieństwa, popełniane dla własnego uspokojenia przez ludzi, którzy sami się boją. K. Marks, F. Engels, Dzieła, t.33, Warszawa 1973, s.55

Engels mówiąc o postrachu, nie ma zatem na myśli, pisząc trzy lata później swój tekst "O zasadzie autorytetu" zastosowania krwawej łaźni, lecz narzucenie panowania większości wobec mniejszości wyzyskiwaczy, utrzymujących swe panowanie z niebywałym natężeniem przemocy, raczej to co Lenin określił potem jako powszechną wojnę niewolników przeciw właścicielom niewolników. Jak widać Engels nie podpisałby się raczej pod bezużytecznym okrucieństwem, wymierzonym w reprezentantów zwycięskiej klasy, jakim było zdziesiątkowanie narodowych partii komunistycznych po bezprawnym rozwiązaniu tych partii przez Komintern, który miał pełne prawo usunąć je ze swego składu, lecz nigdy rozwiązać, tym samym łamiąc zasadę ich suwerenności. Oczywiście dla fakt czasowego izolowania w więzieniu płatnych agentur czy zdolnych do zbrodni fanatyków, o czego pożytkach i konieczności, by nie dopuścić do eskalacji przemocy bardzo dobitnie wspominał Lenin, może być uznany za "autorytarne" sianie postrachu, zależy czyj postrach kto woli :).

[quote]Czy totalitarnych to raczej nie ale autorytarny jak najbardziej bo władza opierała się na autorytecie (władzy, roli, pozycji) partii robotniczych..[/quote]

No niezupełnie, jeśli w reżimach autotytarnych funkcjonuje własność prywatna, a nawet reżimy stalinowskie tej formy własności nie wprowadzały...

 
Portret użytkownika tres
 #

Ten szkolny bryk który zalinkował Dawid to dość wątpliwa analiza. Tekst wyłapuje tylko werbalne podobieństwa między poszczególnymi ideologiami bez zagłębiania się w związek ideologii z bazą społeczną. Pieprzeniem jest pisanie że faszyzm popierało drobnomieszczaństwo i lumpenproletariat W dojściu Hitlera do władzy odegrali rolę nie tylko zachodni kapitaliści i bankierzy (jak Henry Ford czy Rockefeller) http://www.1917.net.pl/?q=node/3498, ale także rodzima konserwatywna prawica w postaci DNVP czy Franza von Papena http://pl.wikipedia.org/wiki/Franz_von_Papen.

Podobnie reżimy uznawane przez autora bryku za autorytarne nie były popierane wyłącznie przez klasy wyższe. Bez choćby biernego poparcia ze strony części ludu (chociażby tradycyjnego drobnomieszczaństwa) żaden autorytaryzm by się nie utrzymał dłużej niż miesiąc. Owszem terror i represje po pokonaniu Republikanów w Hiszpanii miały miejsce na masową skalę ale nie były one na pewno większe niż w nazistowskich Niemczech a autor twierdzi że nazizm cieszył się poparciem ludu bardziej niż frankizm. Absurd?

Stabilność każdego ustroju wynika chociażby z biernego poparcia wśród części społeczeństwa nie mniej jednak zarówno faszyzm jak i różne autorytaryzmy nie powstałyby gdyby nie interes wielkiego kapitału (czyli najwyższych elit) w zabezpieczaniu prywatnej własności. Tutaj Franco i inni autorytaryści niczym się nie różnią się od Hitlera, Mussolliniego, Piłsudskiego, Żelaznej Gwardii itp.. Na serio to wszystko była "jedna banda" bo rola społeczna zarówno dokonującego "cudu nad Wisła" Marszałka, nazistów, Mussoliniego maszerującego na Rzym jak i Franco rozpętującego wojnę domową była jedna i ta sama - powstrzymanie rewolucji socjalistycznej.

Stotowana w pierwszym linku u Dawida retoryka to nonsensowne zbieranie znaczków które uprawiają co najwyżej na siłę piszący dyplomy politologowie - każdy kto mówi "rewolucja" i oręduje do przeprowadzenia rewolucji (społecznej czy politycznej) jest rewolucjonistą w istocie. George'a W. Busha czy Aleksandra Kwaśniewskiego którzy czynnie uczestniczyli w zainscenizowanych "kolorowych rewolucjach" w Gruzji i na Ukrainie rewolucjonistami chyba nie nazwiemy mimo że tego słowa używali

Sam tekst pokazuje zresztą do jakich nonsensów prowadzi takie antynaukowe podejście i dlaczego ten tekst służyć jako ultraprawicowa prop-agitka. Autorytaryzm jest wg. niego dobry, Pinochet dobry i Franco też a autor przekonuje nas że faszyzm i nazizm nie mają nic wspólnego ani z autorytaryzmem ani z żadną prawicą tylko jest nurtem... rewolucyjnego socjalizmu

voila:

Ideologie faszystowskie i nazistowskie miały swoje korzenie w socjalizmie rewolucyjnym. I chociaż później przyswoiły sobie pewne elementy ideologii prawicowych to jednak nadal były to ruchy rewolucyjne oraz wrogo nastawione do tradycyjnych elit.

Linki do "Pro fide..." i "Frondy" mówią same za siebie

Powala na kolana też podawanie rzekomo "wspólnych źródeł" demoliberalizmu, faszyzmu i komunizmu. Dla autora demoliberalizm i komunizm to "zło" bo uderzają w feudalną utopię w którą wierzy a faszyzm zostaje dodany jako powszechnie uznany synonim zła do tego zestawienia tak od ręki aby przekonać to tej propagandy głupich licealistów.

Znacznie bardziej trafne jest określanie wszystkich rządów kapitalistycznych krajów autorytarnych w epoce kapitalizmu monopolistycznego jako faszystowskich (jako że nie gwarantują one formalnych wolności obywatelskich, swobody partii politycznych, związków zawodowych w przeciwieństwie do liberalnej demokracji). A co do samego "autorytetu" czy autorytaryzmu, to podobnie jak "totalitaryzm" jest to pojęcie tworzone przez burżuazyjnych liberałów w celu pokazania że liberalna demokracja jest rzekomo najlepszym systemem politycznym a zarówno faszyzmy jak i różne państwa budujące socjalizm to dwie strony tego samego toralitarnego medalu(teoria dwóch totalitaryzmów).

Więc uważałbym z tymi pojęciami jeśli już to mogą być one co najwyżej używane jako miernik zakresu praw obywatelskich i swobód demokratycznych.

I to w sposób bez mała skrajnie arbitralny.

Marksiści powinni być w tym momencie bardzo czujni. Liberalne media na usługach imperialistycznego kapitału nigdy nie nazywają skrajnie depczącej jakiekolwiek wolności Arabii Saudyjskiej "reżiemem totalitarnym" czy "autorytarnym" mimo że ten kraj na to zasługuje a Mubaraka zaczęto nazywać autorytarnym dyktatorem dopiero jak było pewne że rewolucja 25 stycznia 2011 odsunie go od władzy,.

A sam autorytet w rozumieniu Engelsa jest rzeczą jak najbardziej pozytywną i konieczną (tekst o którym wspomina tow.Dos) http://www.marxists.org/polski/marks-engels/1873/02/autorytet.htm

Tak rozumiany autorytet wywarł duży wpływ na Lenina który w praktyce zrealizował tę zasadę (koncept awangardowej partii opartej na centralizmie demokratycznym). Lenin krytykował ludzi sprzeciwiającej się tej idei m.in. w pracy "Krok naprzód dwa kroki wstecz" określając mianej "jaśniepańskich anarchistów" i wskazując uwagę na ich drobnomieszczańskie bądź burżauzyjne.

Jak pisał Engels - "Rewolucja to najbardziej autorytatywna rzecz jaka tylko istnieje". Patrząc po autorytecie jakim cieszyli się Lenin czy chociażby Fidel Castro czy Hugo Chavez trudno się z tym nie zgodzić. A autorytet ten wynikał (i wynika) z zaufania mas pracujących. Dla liberała zarówno Rosja Radziecka, obecna Kuba czy Wenezuela to "państwa totalitarne" bo dla liberalnych doktrynerów autorytet to absolutne zło, co jest metafizycznym indywidualistycznym dogmatyzmem. Żeby obalić kapitalizm potrzebujemy autorytetu w postaci partii robotniczej i ruch robotniczy i komuniści muszą liczyć że będzie z tej racji systematycznie opluwani i oskarżani o "totalitarne ciągoty" zarówno od strony liberałów jak i zwolenników drobnomieszczańskiej pseudolewicy co zostało opisane w tym tekście http://www.1917.net.pl/?q=node/7316

 
Portret użytkownika Samuel
 #

Roman Dmowski w wywiadzie z 1907 roku dla gazety rosyjskiej:

Pytanie: "(...) Jakże więc określacie wasz stosunek do żydów?"

Odpowiedź: "Nijak, stanowczo nijak - z jakąś niespodziewaną naiwnością oświadczył Dmowski - Jeżeli żyd idzie z nami, jeżeli nie walczy z narodowemi dążeniami, uważamy go za swego. Jeżeli nie, walczymy z nim. Naturalnie, nie przy pomocy praw wyjątkowych. Stoimy mocno na gruncie równouprawnienia. Ale cóż, przy wyborach nie przyjęli naszej platformy, nie puściliśmy ich więc do Dumy. Żydzi zawładnęli u nas całym handlem, włościanie zakładają u nas koeperatywy. Nie dla tego, ażeby wyprzeć żydów, ale poprostu z tej przyczyny, że jest to korzystne i potrzebne ze względów gospodarczych. A tymczasem żydzi podnoszą hałas, uważając tę robotę za przejaw antysemityzmu. I takich przykładów jest mnóstwo".

 
Portret użytkownika dos
 #

http://www.prawica.net/node/14171

W wydaniu „Przewrotu” z 1934 roku Roman Dmowski pisał, że

(str.78) „ogromna liczba Żydów w Polsce była zawsze nieszczęściem”, a (str.270) „Gdyby Polska nie miałaby tylu Żydów, nigdy by nie było rozbiorów”. Przywódca nacjonalistów pisał też, że (str.293) „nasza dusza jest obca Żydom i całkowicie dla nich [Żydów] nie zrozumiała”.

 
Portret użytkownika Lord Dragon
 #

Roman Dmowski żył długo, zmarł na początku 1939 r., w wieku 73 lat. W ciągu ostatnich kilkunastu lat II RP jego obóz polityczny konsekwentnie przekształcał się w siłę skrajną, nacjonalistyczną. Dmowski sam przeprowadził tę zmianę lub co najmniej patronował jej. A zmiana ta jest teraz powszechnie oceniana bardzo negatywnie, uważana za kompromitującą. Nawet ci, którzy teraz nawiązują do myśli endeckiej, nie mówią że była ona dobra. Wolą wstydliwie udawać, że jej nie było, lub była niewielka i nieistotna.

 
Portret użytkownika Samuel
 #

Przytoczę jeszcze jeden cytat. Co prawda, nie są to słowa Romana Dmowskiego, lecz innego działacza narodowego (Wincentego Lutosławskiego), lecz również dowodzą one zasadniczej różnicy między ideologią polskiego obozu narodowego a rasistowskimi teoriami faszystów:

"Do polskiego narodu należą spolszczeni Niemcy, Tatarzy, Ormianie, Żydzi, jeśli żyją dla wspólnego ideału Polski. (...) Murzyn albo czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przejmie dziedzictwo duchowe polskiego narodu, zawarte w jego literaturze, sztuce, polityce, obyczajach, i jeśli ma niezłomną wolę przyczyniania się do rozwoju bytu narodowego Polaków".

(Cyt. za: Wojciech Jerzy Muszyński, "Każdy miał swoją bojówkę", "Uważam Rze", 23-29 stycznia 2012, str. 60)

 
Portret użytkownika dos
 #

I pewnie ten cytat jest tak jak wyżej przytoczony z lat ok. 1905-1907 kiedy to endecja miala mniejsze znacznie niz w latach 30. Moglbym cytowac wiecej ale walka na cytaty bardziej mi przypomina dyskusje miedzy np. baptystami a adwentystami a udowadnianie że endecja która stała na stanowisku bojkotu handlu żydowskiego, deportacji żydów, żydokomuny, numerus clausus na uczelniach byla antysemicka a wypowiedzi romantyków z czasów jeszcze Ligi Polskiej i Ligi Narodowej tego faktu nie zmieniają.

Zresztą za antysemityzm Dmowskiego potępił Giertych.

 
Portret użytkownika tres
 #

Bronienie Dmowskiego przez wypowiedzi z 1905 czy 1907 podczas gdy najbardziej zauważalna aktywność polityczna jego i jego obozu politycznego miała miejsce w latach międzywojennych to głupota. Mussolini w 1905 czy 1907 był socjalistą to niby też ma znaczyć że mamy go jako socjalistę uznawać ?

Mi to wygląda na propagandę endecką/faszystowską na którą na naszym portalu nie ma miejsca. NO PASARAN!

 
Portret użytkownika dawid jakubowski
 #

Tylko, że ja tego nie odebrałem jako "bronienie Dmowskiego", lecz podtrzymanie mojej tezy głównej, że faszyzm nie był esencją poglądów Dmowskiego, lecz jego czasowa ewolucja poglądów w kierunku jakiegoś dlań poparcia wzięła się z zapotrzebowania jego reakcyjnego zaplecza. Metafizyczne jest moim zdaniem przyporządkowanie jakichś rasowych fobii do faszyzmu tylko. Co w takim razie powiedzieć o udanym podżeganiu do pogromów żydowskich przez carską policję w dobie rewolucji 1905-07 ? Czy po prostu wspólnym mianownikiem reakcji i faszyzmu nie jest to, że nie potrafił się obyć bez wroga, na którego można było zwalić wszelkie problemy społeczne, jako temat zastępczy i zapobiec dzięki temu waleniu się społeczno-ekonomicznego porządku opartego na dyktaturze burżuazji ? Jednak skuteczniejszym narzędziem okazał się faszyzm, wypierając po prostu reakcję i zastępując ją w swym dziele, dzięki przede wszystkim pozyskaniu młodzieży z dobrych, mieszczańskich domów poprzez odejście od patriarchalnej i konserwatywnej surowości znienawidzonej przez tę młodzież na rzecz haseł integrujących ją w ramach wspólnoty i namiastki kolektywnego życia ( wspólne spotkania, zjazdy, wyjazdy, śpiewy itd ). Dlatego struktury budowane przez faszyzm były oparte zasadniczo na buncie pokoleniowym, co miało jednak prowadzić nie do obalenia starego porządku, lecz przejęcia nad nim kontroli przez nową elitę. Proces ten opisuje bardzo dokładnie Stawar w jednym z niedostępnych w internecie esejów. Dlatego też Dmowski, który opowiadał się za utrzymaniem dawnego surowego obyczajowo modelu, między 1927 a 1934 r. wystąpił jednak z otwartą krytyką modelu faszystowskiego, osłaniając swój atak sloganami o łamaniu praw jednostki, co de facto, najmniej go obchodziło. Dla porównania - ciekawe cytaty pokazujące ewolucję Dmowskiego o faszyzmie tutaj: http://lewica.pl/f_test/index.php?fuse=messages.26000

 
Portret użytkownika dawid jakubowski
 #

Towarzyszu Tres, Mussolini w r.1905 czy 1907 nie miał na rękach robotniczej krwi, a Dmowski już tak. Ówczesne poglądy późniejszego Duce, to był tak instrumentalnie traktowany socjalizm, jaki w owym czasie reprezentował np. Piłsudski. Są też pewne przesłanki, że Mussolini nie stronił w okresie przed I wojną światową od płatnej współpracy z wywiadem angielskim, podobnie jak z wywiadem niemieckim współpracował późniejszy dyktator Polski Piłsudski. Gwoli ścisłości historycznej warto o tym pamiętać.

 
Portret użytkownika Samuel
 #

Faszyzm jest to terrorystyczna forma dyktatury burżuazji mająca na celu zdławienie dążeń do rewolucji proletariackiej i posługująca się w tym celu propagandą nacjonalistyczną lub szowinistyczną i demagogią socjalną. Faszyzm zmienia formę burżuazyjnej dyktatury z demokracji parlamentarnej na brutalną, totalną dyktaturę partii faszystowskiej (nie utożsamiać z rządami partii komunistycznej w państwie socjalistycznym).

Narodowa Demokracja, partia jakkolwiek reakcyjna i kontrrewolucyjna, to jednak nie posługiwała się demagogią socjalną czy pseudorewolucyjną, jak faszyści. Można co prawda mówić o działalności NZR, NZCh i NPR, lecz partie te nie promowały fałszywego socjalizmu (jak faszyści), lecz idee klasowej solidarności wszystkich Polaków.

Nie ma również podstaw sądzić, że ND zamierzała zamieniać burżuazyjną demokrację na dyktaturę monopartyjną. Co prawda, w Obozie Narodowo-Radykalnym, Falandze, prawicowym skrzydle SN istniały tendencje antyparlamentarne i antydemokratyczne, to jednak na tle całości ruchu narodowego ludzie Mosdorfa, Piaseckiego i Doboszyńskiego stanowili niewielki ułamek (przykładowo: 200 000 członków SN wobec 2000 działaczy ONR).

Uważam, że gdyby ND doszła do władzy, to w najgorszej wersji Polska zmieniłaby się, co najwyżej w kopię horthystowkich Węgier (tyle, że bez akcentów monarchicznych).

Odnośnie poglądów ekonomicznych Dmowskiego i jego rzekomych konotacji faszystowskich:

Dmowski krytykował (typowy dla faszyzmu) korporacjonizm. W swoim artykule pt. "Militaryzacja polityki" (z 1934 r.) stwierdził, iż stworzony przez włoski faszyzm "system korporatywny" nie przeżyje nawet samego Mussoliniego.

"System korporatywny (popierany zresztą nie tylko przez włoskich faszystów, ale i socjalistów) prowadziłby do osłabienia więzów moralnych tworzących z ludzi jeden naród i starałby się je zastąpić solidarnością ekonomiczną". Tak więc i naśladowanie Włoch Mussoliniego w tym względzie byłoby dla Polski wielce niepożądane. Pisał w (innym artykule): "to wleczenie się w ogonie cudzej myśli dużo już nam przyniosło złego w dziedzinie politycznej i społecznej, teraz zaś, gdy największym bodaj zadaniem chwili jest organizacja polskiej myśli gospodarczej i wypływającego z niej czynu, grozi nam największym niebezpieczeństwem".

 
Portret użytkownika siete
 #

Przyznam, że nie bardzo widzę sens w tej dyskusji. Niezależnie od tego, czy Dmowski był faszystą, czy też nie, była to postać odrażająca - zaciekły antykomunista, przeciwnik ruchu robotniczego i rewolucji, reakcjonista, kolaborant zaborców, winny tego, że Narodowy Związek Robotniczy przelewał robotniczą krew, a na dodatek szowinista i antysemita. Nie bardzo też rozumiem, dlaczego tow. Jakubowski ten szowinizm bagatelizuje. Pamiętajmy, że holokaust nie był wyłącznie dziełem Hitlera, lecz miał swoje podłoże - wyrastał z "tradycji" Kościoła, który od średniowiecza oskarżał Żydów o wszelkie możliwe zbrodnie (dlatego, że Żydzi nie byli mu podporządkowani), później przejęła go burżuazja, zazdroszcząc żydowskiej burżuazji bogactw i obarczając Żydów winą za kryzys i niedolę robotników i przetwarzając nastroje rewolucyjne w faszyzm i antysemityzm.
Tacy ludzie jak Dmowski - przynajmniej moralnie -poprzez głoszenie antysemickich poglądów do holokaustu się przyczynili, także dlatego, że polskie społeczeństwo karmione antysemicką propagandą dość niechętnie udzielało Żydom pomocy, a niejednokrotnie - np. w Jedwabnem - wyręczało hitlerowców (vide książki Tomasz Grossa).
Zauważam też ze zdziwieniem paradoks w tym, że reakcjonista Dmowski został "królem komentarzy" komunistycznego portalu - 17

 
Portret użytkownika tres
 #

Faszyzm jest to terrorystyczna forma dyktatury burżuazji mająca na celu zdławienie dążeń do rewolucji proletariackiej i posługująca się w tym celu propagandą nacjonalistyczną lub szowinistyczną i demagogią socjalną

Że Dmowski nie był faszystą wedle definicji nie znaczy że należy go w jakikolwiek bronić. Co to za pokrętna logika bronić reakcjonistów tylko dlatego że są oni zwolennikami liberalizmu gospodarczego i przez to ich ideologia nie pasuje do definicji faszyzmu?

To nie jest naukowe podejście marksisty który widzi walkę klas jako najważniejszy proces historyczny ale podejścia scholastyka nie żyjącego w realnym świecie ścierania się interesów ale w świecie formalnych definicji i politycznych deklaracji.

A polityczne deklaracje nie służą politycznym deklaracjom ale realnym interesom grup\klas społecznych. Ruchy polityczne postępują tak jak chce ta klasa czy warstwa społeczna którą reprezentują a nie wedle ustalonych na górze schematów postępowania.

Burżuazja zawsze będzie bronić swoich interesów niezależnie czy to używając ideologii liberalnej, socjaldemokratycznej, endeckiej czy faszystowskiej. Nawet kochająca "prawa człowieka" i "demokrację" liberalna burżuazja jest w stanie poprzeć faszystowski rząd jeśli tylko zagwarantuje on zyski kapitalistom jako "mniejsze zło" w obliczu zapanowania "czerwonej zarazy".

Więc dlaczego endecja by nie miała w sytuacji rzeczywistego zagrożenia rewolucją robotniczą dla kapitału? Wystarczy przypomnieć rolę tego ugrupowania w 1905. Co piszczało we łbie Dmowskiego i co sądził on o monopartii faszystowskiej to jest akurat najmniej istotne, może służyć co najwyżej rozmaitym Ziemkiewiczom dla udowadniania że "faszyzm to lewactwo".

Liberalne rządy SLD z lat 2001-2005 nie były w czymś gorsze albo lepsze od równie liberalnych rządów PO bo SLD się określa jako lewica a PO jako prawica ale mimo to realizują identyczną politykę usłużności wobec międzynarodowego kapitału i to się liczy. Najważniejsza jest analiza klasowa i społeczna rola danego ruchu politycznego a nie duperele. Partie burżuazyjne używają demagogii socjalnej (podobnie jak demagogii szowinistycznej) wtedy kiedy jest im to potrzebne dla bieżących celów politycznych i interesów finansujących je kapitalistów a nie tylko w obliczu sytuacji rewolucyjnej.

Pinochet i Franco byli liberałami gospodarczymi a nie ulega chyba wątpliwościom że ustanowili oni terrorystyczną formę dyktatury burżuazji - sytuacja zarówno w Hiszpanii w 1936 roku jak i w Chile roku 1973 była sytuacją rewolucyjną a obaj dyktatorzy utopili we krwi rewolucyjny ruch robotniczy.

Szerzej o tych wydarzeniach

http://www.1917.net.pl/?q=node/4404

http://www.1917.net.pl/?q=node/2937

Zwłaszcza Pinochet nie potrzebował do tego socjalnej demagogii wprowadzając najbardziej "czystą" formę liberalizmu gospodarczego jaka kiedykolwiek istniała. Wedle definicji Samuela - nie byli faszystami ale w praktyce ich rola społeczna była identyczna.

Rozróżnienie tyle istotne dla burżuazji co stosunek do stosunków Romana Polańskiego który pewna tendencja trockistowska uznaje za jeden z fundamentów swojej polityki.

 
Portret użytkownika Samuel
 #

a na dodatek szowinista (siete)

Umiesz odróżnisz szowinizm od nacjonalizmu?

Na ten temat Bogumił Grott pisze, odnosząc się do książki Grzegorza Krzywca:

"Jak głosi encyklopedyczna definicja szowinizmu jest to „uczucie (choć często nieprecyzyjnie identyfikuje się je ze skrajnym nacjonalizmem - B.G.) przywiązania i podziwu dla własnego kraju, grupy etnicznej, lub społecznej, albo przywódcy oraz wyolbrzymienie ich zalet, a pomniejszenie lub negowanie ich wad, idące zazwyczaj w parze z nieuzasadnionym deprecjonowaniem innych krajów, narodowości i osób oraz uznawaniem prawa do ich ujarzmiania”.

Należałoby więc wykazać, że Dmowski preferował takie właśnie postawy. Tego jednak Krzywiec nie zdołał zrobić. To właśnie analizowane przez niego Myśli nowoczesnego Polaka są dowodem, iż Dmowski krytykując tam ostro Polaków nie wykazywał cech szowinizmu. Zresztą podobnie było także i z innymi polskimi nacjonalistami z młodszego pokolenia, równie krytycznie nastawionymi do właściwości charakteru narodowego Polaków. Przede wszystkim należy tu wymienić Bolesława Piaseckiego i Jana Stachniuka!"

 
Portret użytkownika tres
 #

No nie

znowu mamy u Samuela te same piękne encyklopedyczne definicje i wydumane książkowe frazesy. Zaraz może usłyszymy że Dmowski bronił robotników bo jak nie pasuje on do definicji faszyzmu ani do definicji szowinizmu to może do równie wydumanej definicji "narodowo-patriotycznej lewicy" pasuje bo w końcu Bierut się kiedyś na niego powoływał, jak mówi powyższy tekst. A Bierut nie mógł się mylić autoryzując Dmowskiego. Widział w nim zapewne duszę szczerego, komunizującego antyfaszysty.

 
Portret użytkownika uno
 #

Co to za bełkot
[krytycznie nastawionymi do właściwości charakteru narodowego Polaków.]

A co to jest, charakter narodowy Polaków? Jak i przez kogo jest mierzony? Jest 36 milionów indywidualnych i niepowtarzalnych charakterów, o różnych, często sprzecznych interesach, spojonych w zasadzie tylko wspólnym językiem i dziewiętnastowieczną świadomością przynależności do narodu.

Przytaczane przez Samuela wypociny są tak antynaukowe, za aż zęby bolą. Już w kościele modrzej gadają, choć nie powołują się tam na żadną doktrynę naukową a wręcz przeciwnie.

Zaczynam w tym dostrzegać próbę uzasadniania sojuszu pseudolewicy z falangą, ale takie numery to nie na tym portalu.

 
Portret użytkownika Samuel
 #

Tres, chciałbym zwrócić uwagę, że należy ściśle odróżniać prawicowy autorytaryzm i faszyzm. Na to zwracał uwagę mi.in: bliski tradycji PPS-owskiej historyk Jerzy Holzer.

W przypadku Pinocheta zasadniczą od faszyzmu różnicą jest to,że w Chile rządziła junta wojskowa, natomiast dla faszyzmu typowa jest wielka monopartia.

 
Portret użytkownika cinco
 #

A w przypadku obu zasadniczą cechą wspólną jest ochrona i wspieranie interesów wielkiego kapitału - jakkolwiek rządy te nie byłyby skonstruowane z technicznego punktu widzenia.

 
Portret użytkownika dawid jakubowski
 #

Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem spojrzenie tych towarzyszy, którzy nie widzą za bardzo sensu tej dyskusji.

[...bo w końcu Bierut się kiedyś na niego powoływał, jak mówi powyższy tekst. A Bierut nie mógł się mylić autoryzując Dmowskiego. Widział w nim zapewne duszę szczerego, komunizującego antyfaszysty. ]

Bierut otwarcie mówił, że Dmowski to wróg marksizmu, cytując jedną z jego prac w konkretnym kontekście i wskazując, że można wykorzystać przekazane przez niego dane, dokumentując działalność międzynarodowej imperialistycznej burżuazji i jej dążenie do ekonomicznego podboju krajów słabszych, jak Polska.

Jeśli się pominielekturę przynajmniej niektórych także endeckich wypocin, traci się z oczu an przykład to, że tak twardo antykomunistyczny publicysta opcji narodowej , jak Cat Mackiewicz musiał przyznać w "Kluczu do Piłsudskiego", że Marks i Lenin stali na stanowisku niepodległości Polski, przy czym należy też skrytykować, że bagatelizował i pomijał choćby wątek walki SDKPiL i jej przywódców przeciw germanizacji. Zadaniem nas, komunistów jest badanie faktów, gdy te przyznają publicyści ze skrajnie antagonistycznej do nas opcji, tym lepiej. To się nazywa faktograficzną krytyką źródeł.

Co zrobilibyśmy, nie mając dostępu do materiałów źródłowych, gdyby nie publikacje Jana Engelgarda, przywracającego w swoich artykułach, wręcz otwarcie i na podstawie konkretnych obliczeń i faktów wykazujących manipulacje propagandy IPNowskiej, właściwą skalę skazanych na śmierć po wojnie przeciwników władzy ludowej.

 
Portret użytkownika tres
 #

Tow.Dawidzie

Nie zrozumiałeś mojej ironii która była skierowana przeciwko dogmatycznemu i bezrefleksyjnemu waleniu formułek przez Samuela.

Bierutowi oberwało się tylko "przy okazji" i obrażenie go nie było moim zamiarem za co przepraszam ;p

 
Portret użytkownika tres
 #

Co do samej kwestii endecji to polecam tekst o poglądach Róży Luksemburg na ten temat

http://www.1917.net.pl/?q=node/6406

„Do burżuazji, szlachty, kleru, inteligencji przyłącza się wreszcie i nasze drobnomieszczaństwo patriotyczne, którego wyrazicielką jest tak zwana „Narodowa Demokracja”. (...) partia ta wygłasza (...) otwarcie nowy „program” polityczny: walkę zawziętą z rewolucyjnym proletariatem w obronie kapitału, i pośrednio też absolutyzmu. (...) Ratować „przemysł krajowy”, „spokój” czyli zyski fabrykantów i panowanie carskiego rządu – oto co jest dziś programem naszej „Narodowej Demokracji

 

Społeczność

Chcemy waszych minerałów