Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 35 gości.

Dawid Jakubowski: Kuba - deficyt demokracji czy współuczestnictwo ludu

kuba1.jpg

Publikujemy tekst nawiązujący do naszego tekstu pt. "Należy popierać Kubę!" opublikowanego na naszym portalu 14 stycznia br.

Redakcja WR
 
 
KUBA – DEFICYT DEMOKRACJI CZY WSPÓŁUCZESTNICTWO LUDU ?
 
 
 
Przyczynek do analizy „Należy popierać Kubę”
 
 
 
 
Władza Rad podjęła się polemiki z lewacką, nie naukową wizją „obrony” Kuby, jaką prezentuje Pracownicza Demokracja, ograniczająca się jedynie do swoistego poparcia rzekomo tylko antyimperialistycznego państwa o ustroju również rzekomo państwowo-kapitalistycznym przed USA. Krytyka ta ma swoją rację bytu, także jeśli weźmie się pod uwagę ewolucję stanowiska wydającej pismo „Militant” byłej sekcji IV Międzynarodówki, amerykańskiej organizacji o nazwie łudząco tożsamej z brytyjską SWP odnośnie dorobku rewolucji kubańskiej, pod wpływem poglądów działaczy, którzy odwiedzili Kubę jeszcze w latach 60, ewoluowało w zasadzie od 1982 r., kiedy kwestia nastawienia wobec Kuby i Nikaragui kazała im opuścić Zjednoczony Sekretariat, w kierunku uznania socjalistycznego charakteru przemian na Kubie, a także docenienia faktu partycypacji społecznej, o czym świadczy dyskusja, jaka odbyła się w gronie działaczy SWP w 1988 roku. Wyjaśniono wówczas i źródła poprzedniego stanowiska, które potępiono, jako wyrażające sztywny sekciarki kurs [1].
 
 
 
Dlatego szeregu świetnych i odnoszących się do realnej rzeczywistości Kuby, argumentów tekstu oddającego sprawiedliwość rewolucji kubańskiej i jej przywódcom trudno nie docenić. Trzeba jednak przy zaletach tego opracowania zwrócić uwagę na pewne usterki, wynikłe jak sądzę ze zbyt pospiesznej i pobieżnej analizy pewnych zjawisk, choć nie można odmówić szczegółowości omówieniom innych aspektów. Pewnej krytyce chciałbym również poddać traktowanie przez Redakcję dojrzałej wersji podlegającego również ewolucjom trockizmu jako rodzaj wiary. Jakkolwiek z redaktorami łączą mnie trwałe, w niektórych przypadkach pogłębione już kilkuletnią, w innych wielomiesięczną znajomością, wypróbowane więzi przyjaźni, uważam, że w żadnym temacie, burząc jedne mity i twarde dogmaty, nie powinno się w tym celu promować innych, nawet gdy zasadniczej wymowy i treści artykułu nie należy się czepiać.
 
 
 
 
Redaktorzy tekstu twierdzą, że na Kubie są tylko dwa oficjalne organy prasowe. Jest to nieprawda, gdyż nie dostrzegli oni działalności takich platform informacyjno-medialnych nie unikających dyskusji, niekiedy zróżnicowanych pod względem opinii, jak na pierwszym miejscu Cubadebate, a po nim Rebellion, Prensa Latina czy Trabajadores, żeby wymienić najważniejsze tylko tytuły i pominąć prasę regionalną.
 
 
 
Z nie wiadomych dla mnie przyczyn, nie poruszono ani słowem działalności kubańskich blogów, od bardziej oficjalnych blogów zbiorowych, po indywidualną aktywność. Samych blogów na Kubie działa kilka tysięcy, o czym miałem okazję czytać nawet w prasie burżuazyjnej. Przy liczbie blogów tzw. opozycji, zamykającej się w liczbie dwudziestu paru, ilość dziennikarzy i portali obywatelskich poświęcających się frontalnej krytyce kapitalizmu i obronie rewolucyjnych wartości oraz nauce marksistowskiej robi dość imponujące wrażenie. Jest to trochę zaskakujące przeoczenie, tym bardziej, że na portalu Władza Rad ukazał się stosunkowo niedawno news dotyczący warsztatów międzynarodowych alternatywnych sieci społecznościowych na Kubie. Trzeba dodać, że Kuba współtworzy np. tzw. Sieć w Obronie Ludzkości ( En defensa de humanidad ), jakiej poszczególne sekcje funkcjonują w różnych krajach Ameryki Łacińskiej.
 
 
 
Gdyby redaktorzy pokusili się o odwiedzenie neutralnego ponoć obecnie bloga, jaki redaguje dziennikarz amerykański Tracey Eaton o nazwie Along the Malecon - Man in Havana, mogliby dowiedzieć się o wywiadach, jakie przeprowadził ów dziennikarz, założyciel fundacji badającej przepływ amerykańskich pieniędzy na wyspę Cuba Money Project, równolegle z przedstawicielami tejże opłacanej "opozycji", jak i autorami blogów, dziennikarzami takimi, jak np Iroel Sanchez, Enrique Ubieta, czy redaktorami bloga Joven Cuba, prezentującego własne poglądy młodych komunistów kubańskich, nie zawsze zbieżne w pełni z oficjalnym stanowiskiem partii itd. Tutaj można się zapoznać z wywiadem z Eatonem, jaki przeprowadził Iroel Sanchez, przedrukowanym przez Cubadebate: http://www.cubadebate.cu/noticias/2012/01/06/tracey-eaton-en-eeuu-se-da-una-vision-incompleta-de-cuba/.
 
 
 
 
Eaton zauważa w tym wywiadzie, że w USA panuje niekompletny obraz Kuby. Niestety autorzy tekstu na WR także przekazują niekompletny obraz, sprowadzając całą publicystykę na wyspie do aktywności dwóch oficjalnych organów prasowych.
 

 
 
Jeśli chodzi o Wenezuelę, to porównajmy, co mówią autorzy raportu, a co na ten sam temat w Polityce ostatnio pisał umiarkowanie dotąd wydający się popierać i bronić Chaveza Artur Domosławski:
 
 
Wenezuelskiemu konfliktowi rząd–media daleko do prostego, czarno-białego obrazu, niemniej ustawa, jaką tam wprowadzono, daje się wykorzystywać – i rząd Chaveza to robił – do uciszania krytyków władzy”.
 
 
 
http://archiwum.polityka.pl/art/kiedy-slowa-traca-znaczenie,432919.html
 
 
 
 
Chavez doświadczywszy jawnych internetowych prowokacji, polegających na podawaniu przez opozycyjne portale spreparowanych newsów, stwierdził, że nie powinno być w internecie, jak to określił, wpisów zatruwających umysły ludzi, a sprawę co bardziej aktywnych w wypisywaniu kłamstw portali oddał do prokuratury. Kłamliwe wpisy zostały usunięte. Zapewne WR rozumie, że to Chavez miał rację, ale nie można pisać, że państwo Chaveza nie jest zmuszone także czasami do pewnych ograniczeń.
 
 
 
Po wtóre, autorzy prezentują Wenezuelę, jako drogę do socjalizmu, funkcjonującą równolegle obok projektu kubańskiego, bez dostatecznego zaznaczenia, że kraj ten znajduje się po prostu na innym, znacznie wcześniejszym etapie przeobrażeń, o czym otwarcie niejednokrotnie mówił sam Hugo Chavez, podkreślając konieczność rozwijania marksistowskiej świadomości:
 
 
 
„Żaden działacz partii socjalistycznej nie może nie przeczytać "Manifestu", "Reformy czy rewolucji" Róży Luksemburg "Socjalizmu i Nowego Człowieka" Ernesto Che Guevary”.
 
 
Z kolei w artykule "Pod sztandarem Marksa, Chrystusa i Bolivara!" prezydent wskazywał swoim zwolennikom, że chcąc przejść na wyższy etap rewolucji, muszą "pogłębić rewolucyjną świadomość i praktykę socjalistyczną, tak żeby zburzyć stare państwo burżuazyjne i otworzyć drogę do państwa socjalistycznego" [2].
 
 
 
Rozwinę teraz kwestię dojrzałej postaci trockizmu, jako doktryny wiary. Należy się zgodzić z analizą WR, że obecny ustrój przejściowy ułatwia Kubie drogę na wyższy stopień utrwalający socjalizm. Autorzy jednak powtarzają doktrynę Trockiego, jakoby to utrwalenie było niemożliwe w otoczeniu krajów kapitalistycznych. Oczywiście, z pewnością nie jest możliwe zniesienie państwa, póki owo otoczenie istnieje. Jednak zupełnie inaczej jest z kwestią świadomości pogłębionej nie tylko przez studiowanie rodzimych doświadczeń i dorobku rewolucji kubańskiej, lecz także marksistowskiej klasyki.

 
Kubańczycy w przeważającej większości dumni ze swoich rewolucyjnych tradycji i przywódców, przywiązani do marksistowskich poglądów, nie popadają równocześnie w metafizyczny zachwyt, czego dowodzi np. opisane potem w prasie oficjalnej spotkanie cieszących się społecznym uznaniem byłych wolontariuszy służby bezpieczeństwa rozpracowujących opozycyjną agenturę, z udziałem min. Carlosa Serpa Maceiry, gdzie – jak można przeczytać np. na Cubadebate – wyrazili oni niezadowolenie z sytuacji jaka panuje na wyspie, zaznaczając, że nie ustaną w wysiłkach, by pogłębiać i utrwalać socjalizm.
 
 
 
Kuba musi się zmienić, ale nie ma powrotu do kapitalizmu. Nasza walka ma na celu osiągnięcie dla kraju więcej socjalizmu i lepsze warunki dla naszych ludzi. Walka nie jest łatwa i bardzo nierówna” – padły wówczas słowa [4].
 
 

Warto podkreślić, że ludzie ci są zwolennikami Fidela i Raula, nie zamykają jednak podobnie jak oni sami oczu na kwestię istnienia biurokracji oraz problemy „z którymi [ Castro ] walczył w przeszłości, ale jednak wystąpiły ponownie: korupcja, przestępczość, prostytucja” – jak ujął to z kolei Andres Valdes, mieszkający w Ljubljanie, lecz odwiedzający Hawanę, słoweński aktor pantonimiczny pochodzenia kubańskiegow wywiadzie, w którym stwierdził także, że „problemem Kuby jest blokada ze strony USA, a nie Castro”[5].
 
 
 
Do tego, co powiedziałem wyżej, dochodzą jeszcze inne aspekty, dotykające bezpośrednio już podstaw teorii nie możności budowy socjalizmu w jednym kraju.
Warto zauważyć, że Lenin, którego zdanie odnośnie perspektyw światowej rewolucji, zgodnej z założeniem Marksa, ewoluowało wraz z okolicznościami, pisał w 1915 roku:
 
 
 
Stany Zjednoczone Świata (a nie Europy) są tą państwową formą zjednoczenia i wolności narodów, którą wiążemy z socjalizmem - dopóki całkowite zwycięstwo komunizmu nie doprowadzi do ostatecznego zaniku wszelkiego, a więc również demokratycznego państwa. Jest jednak wątpliwe, czy hasło Stanów Zjednoczonych Świata byłoby słuszne jako hasło samodzielne, po pierwsze, dlatego, że równa się ono socjalizmowi; po drugie, dlatego, że mogłoby spowodować błędne komentarze na temat niemożliwości zwycięstwa socjalizmu w jednym kraju i stosunku takiego kraju do pozostałych.
 
Nierównomierność rozwoju ekonomicznego i politycznego jest bezwzględnym prawem kapitalizmu. Wynika stąd, że możliwe jest zwycięstwo socjalizmu początkowo w niewielu lub nawet w jednym, z osobna wziętym, kraju kapitalistycznym. Zwycięski proletariat tego kraju, po wywłaszczeniu kapitalistów i zorganizowaniu u siebie produkcji socjalistycznej, stanąłby przeciw pozostałemu, kapitalistycznemu światu, pozyskując sobie klasy uciskane innych krajów, wzniecając w nich powstanie przeciwko kapitalistom, występując w razie konieczności nawet siłą zbrojną przeciwko klasom wyzyskującym i ich państwom. Polityczną formą społeczeństwa, w którym zwycięża proletariat obalając burżuazję, będzie republika demokratyczna centralizująca coraz bardziej siły proletariatu danego narodu czy danych narodów w walce przeciwko państwom, które jeszcze nie przeszły do socjalizmu. Niemożliwe jest zniesienie klas bez dyktatury klasy uciskanej, proletariatu. Niemożliwe jest swobodne zjednoczenie narodów w socjalizmie bez mniej lub bardziej długotrwałej, uporczywej walki republik socjalistycznych z państwami zacofanymi”[3].
 

Innymi słowy Lenin stwierdza w tej analizie, że międzynarodowa rewolucja na zasadzie padającego domina byłaby wyjściem idealnym, dostrzega jednak z perspektywy naukowej, a nie idealistycznej realne przeszkody powstrzymujące ten proces, w postaci nierównomiernego rozwoju ekonomicznego pomiędzy krajami rozwiniętymi, a ekonomicznie zacofanymi.
 
 
Dlatego też, komentując to co określił jako doktrynalne produkty ideologii stalinowskiej, omawiając ewolucję teorii o socjalizmie w jednym kraju, Andrzej Stawar dochodził do następującej konkluzji:
 
 
„Z tych produktów szczególniejsze spory wywołała teoria socjalizmu w jednym kraju. Na ten temat zapisano dużo papieru i bardzo trudno byłoby dać tu jakieś argumenty wyczerpujące kwestię. Zresztą — wyda się to może dziwne — samo w sobie to zagadnienie posiada niewiele znaczenia praktycznego. Jeśli porównamy opinie dwóch najważniejszych polemistów w tej sprawie — Trockiego i Stalina — to okaże się, że początkowo one mniej odbiegały od siebie, niż się to pospolicie sądzi. Ani zwolennicy teorii nie mówili, że zbuduje się na pewno, ani przeciwnicy teorii nie dowodzili, iż nie można zacząć budować, zacząć kłaść podstawy [ podkreślenie – DJ ]. Chodziło tu raczej o interpretacje możliwości, o pedagogiczne znaczenie sprawy. Jest rzeczą bardzo charakterystyczną, że Stalin nie operuje argumentami o charakterze naukowym, ale raczej uczuciowym. Poza paroma cytatami Lenina w tej materii, które różnie mogą być interpretowane, jako najważniejszy argument wysuwa konieczność dania tego co nazywa „proswiet", światła w ciemnościach, nadziei, „zorzy". Operuje przy tym słownictwem niemal mistycznym. Znaczenie teorii leży nie w tych sporach. Teoria ta jest w swej istocie mesjanistyczna. I tu jest bodaj najważniejsza strona, na tym polega jej wybitnie konsolidacyjne znaczenie dla biurokracji i składających się na nią żywiołów”[6].
 
 
Krótko mówiąc, Stawar stwierdza, że dopiero mesjanistyczna i propagandowa otoczka jaką nadała teorii o budowie socjalizmu w jednym kraju stalinowska machina, uczyniła zeń slogan utrwalający rządy biurokracji. Przedtem jednak spór pomiędzy zwolennikami obu koncepcji nie posiadał tak dogmatycznego i sztywnego charakteru, jaki przybrał on w okresie późniejszym. Co ważne, zwolennicy teorii rewolucji permanentnej nie twierdzili, że „nie można zacząć budować, zacząć kłaść podstawy” w jednym kraju, który w sprzyjających okolicznościach, mógłby odegrać rolę wzorca procesów rewolucyjnych. Nie sposób tu nie zauważyć, że późniejsi wyznawcy poglądów Trockiego, w ich rozmaitych odmianach i tendencjach, stworzyli z teorii swego mistrza także rodzaj mistycznej wiary a rebours w stosunku do stalinowskich dogmatów, traktując te poglądy jako wyrażające nie do pokonania sprzeczność.
 
 
Zwolennicy rewolucji, których poglądy udało mi się powyżej przytoczyć są zdeterminowani, by nie pozwolić na restaurację kapitalizmu, gotowi bronić socjalistycznych wartości nie szczędząc swych sił ni życia. Nie idealizują oni procesu rewolucyjnego jako takiego. Nie idealizował go również Che Guevara, który zaznaczał w swoim studium „Socjalizm i człowiek na Kubie”, że droga ku kolejnym etapom nowego ustroju nie jest nieprzerwanym marszem od sukcesu do sukcesu, lecz musi być ze swej natury pełna przeciwności, błędów, porażek, okresów zastoju, a nawet regresów w stosunku do tego, co udało się już osiągnąć. Inne spojrzenie stanowiłoby bezmyślne bałwochwalstwo i zdają sobie z tego sprawę zarówno dawni rewolucyjni partyzanci, jak i młode pokolenie. Krytyka biurokracji, błędów i przestrogi, że „możemy zniszczyć się sami” – padały niejednokrotnie z ust Fidela i innych rewolucjonistów.
 
 
Równocześnie jednak socjalizm jest obecnie wspierany przez rewolucyjnych artystów, ludzi sztuki i kultury, których brak na ówczesnym etapie traktował jako duże niebezpieczeństwo w wymienionym wyżej studium Che i w którym upatrywał słabość rewolucji. Na marginesie dodam, że do wspomnianej pracy Guevary wypadnie mi wrócić, gdyż analiza tego tekstu, to materiał na osobne opracowanie. Aktywiści Związku Pisarzy i Artystów (UNEAC), traktowani są przez rząd rewolucyjny jako partnerzy w długim marszu na drodze do socjalizmu. Z okazji rocznicowej gali 50 lecia tej instytucji 20 sierpnia 2011 uwypuklono jej znaczenie i podmiotowość. Powieściopisarz, poeta i etnolog stojący na jej czele, ceniony i nagradzany w wielu krajach Miguel Barnet powiedział w obecności Raula Castro i ministra kultury Abla Prieto, że Związek Pisarzy i Artystów to "laboratorium pomysłów", miejsce najlepiej promujące kubańską kulturę i idee socjalizmu, aczkolwiek podkreślające własną niezależność i nie bezkrytycyzm wobec rewolucyjnego procesu. Od momentu powstania organizacja ta miała na celu "wspieranie, obronę i ochronę własności intelektualnej i twórczości artystycznej", jak również „zwalczanie działalności sprzecznej z zasadami rewolucji " [7].
 

Jako pierwszy drogę do tego partnerstwa przetarł Fidel Castro w swoim znanym na Kubie „Słowie do Intelektualistów” z czerwca 1961 r., zapraszając do aktywnego współtworzenia nowej rzeczywistości intelektualistów reprezentujących różne szkoły myślenia i wskazując na podmiotową rolę twórców kultury w procesie rewolucyjnym [8].
 
 
Obecnie po stronie socjalizmu stoją tak szlachetne i niezależne jednostki pośród ludzi kultury, jak bard Silvio Rodriguez, który wielokrotnie podkreślał, że jest zwolennikiem rewolucji, prostującym kłamstwa na jej temat, lecz nigdy nie stał się jej apologetą, zamykającym oczy na wady biurokracji.
 
 
Również w Radzie Państwa Republiki Kuby jedną z czołowych funkcji zajmuje bliski przyjaciel Che i Fidela, poeta, wydawca wspierający i publikujący dorobek pisarzy, muzyków i rzeźbiarzy z Ameryki Łacińskiej oraz krytyk literacki Roberto Fernandez Retamar. Profesor Joao Cesar Castro de Rocha z Uniwersytetu w Manchesterze scharakteryzował w 2009 r. Retamara jako "jedną z najwybitniejszych osobowości intelektualnych Ameryki Łacińskiej w XX wieku ". [ 9 ] Podobnie wysoko oceniany nawet nie tylko wśród sympatyków rewolucji był nieżyjący od września 2009 r. Juan Almeida Bosque, należący nie tylko do ścisłego kierownictwa, wśród swoich licznych aktywności znajdujący czas między innymi na rozwijanie swego talentu kompozytorskiego, a poza tym działalności literackiej i pamiętnikarskiej.
 
Istotną rolę odgrywa także na wyspie pełna entuzjazmu i zapału młodzież, której duża część należy do Federacji Studentów Uniwersytetu ( FEU), mimo, że przynależność do niej nie jest obowiązkowa. Słowa Fidela z czerwca 2007 r. z listu do Związku Młodzieży Komunistycznej: „Jeśli młodzież zawiedzie, wszystko zawiedzie” ( Si jovenes fallan, todo fallara ), członkowie FEU podchwycili podkreślając wielokrotnie: „My młodzież nie zawiedziemy !”.
„Rewolucja jest w ludziach, rośnie i rozwija się wraz z nimi” – jak napisała Isabel Rauber. Rewolucja kubańska głęboko przeniknęła do świadomości większości Kubańczyków, przeorała ją, czyniąc ich aktywnymi uczestnikami procesu rewolucyjnego, a nie biernymi statystami, świadomymi, że droga ich będzie usłana przeciwnościami, ale też, że są główną siłą przemian. Jak kiedyś ujął to Fidel: „Bez ludu jesteśmy niczym”.
 
 
 
Autorzy raportu opracowanego przez Władzę Rad stwierdzają autorytatywnie :
 
 
 
"Pozostaje jednak faktem że nieskrępowana niczym wolność prasy jest podstawą ustroju socjalistycznego. Zwracał na to uwagę Lenin przy okazji wspomnianego „Dekretu o prasie
 
"Gdy tylko nowy ustrój zostanie utrwalony, wszystkie administracyjne restrykcje w dziedzinie prasy zostaną cofnięte; prasa będzie posiadała zupełną wolność".
 
 
Jednak Lenin tego zrealizować nie zdołał. Ideał do którego dążą przywódcy, a co zaś pozwalają im osiągnąć najkrócej mówiąc okoliczności i związane z nimi przeciwieństwa, to zupełnie inna bajka. To czy na Kubie istnieje „deficyt demokracji” jest kwestią bardzo dyskusyjną, jeśli weźmie się pod uwagę nie tylko opisane powyżej kwestie, lecz także to, że przed decyzjami dotyczącymi społeczeństwa, podejmuje się z nim autentyczny dialog w postaci setek tysięcy konsultacji. Mimo tego od najwyższych szczebli władz po niższe ogniwa słychać wciąż przypomnienia i ostrzeżenia, że popadnięcie w samo zachwyt nad tym, co już zdołano nie bez błędów osiągnąć, oznacza śmierć rewolucji, która nie jest i nigdy ze swojej natury być nie może skończenie doskonałym dziełem.
 
 
Nie zrozumienie jednak tego, że nie wszystko zależy od naszej woli w procesie rewolucyjnym, to skrajny idealizm, nie pozwalający wyciągać wniosków na podstawie rzeczywistości takiej, jaką ona jest, co stoi w zdecydowanej sprzeczności z nauką marksistowską. Jeśli komuś ta odmiana idealizmu jest bliska i wierzy, że przyszłe procesy rewolucyjne także będą odbywały się w idealnych warunkach, bez naszych porażek, pomyłek i regresów, to nie jest on marksistą, tylko idealistą. Trzeba jednak umieć dostrzec i docenić autentyczny proces kierowany przez ideowców, świadomych zagrożeń i nie ukrywających ich. Słowa te kieruję ogólnie wobec wszelkiej maści idealistów, a nie personalnie czy politycznie wobec twórców portalu. Myślę jednak, że nie jednej osobie czy podmiotowi politycznemu przyda się mocne, otrzeźwiające stuknięcie w ciemię.
 
 
Saldo artykułu poświęconego Kubie napisanego przez Redakcję WR po rozliczeniu wszystkich plusów i minusów jest jednak zdecydowanie dodatnie, choć kilka istotnych kwestii pozostało do dopowiedzenia. Dlatego mój tekst ma charakter nie polemiki z zasadniczym jego przesłaniem, lecz uwag mających na celu uczynienie obrazu w nim zarysowanego dotyczącego zarówno socjalizmu kubańskiego, jak i istoty samego procesu rewolucyjnego przynajmniej trochę pełniejszym, na ile to możliwe, w ramach tak krótkiego eseju.
 
 
 

  1. Trockizm i kubańska rewolucja: Debata http://www.whatnextjournal.co.uk/Pages/History/Cuba.html

 
2. Maciej Stasiński -Chavez walczy z Internetem http://wyborcza.pl/1,76842,7664038,Chavez_walczy_z_internetem.html
 
 
 
3. Lenin – Stany Zjednoczone Europy
http://www.marxists.org/polski/lenin/1915/08/stany-zj-europy.htm
 
 
 
4. „Dysydenci” kubańscy dyskutują w Holguin na temat przyszłości Kuby http://www.cubadebate.cu/noticias/2011/11/17/disidentes-cubanos-discuten-en-holguin-sobre-futuro-de-cuba/
 
 
 
5. Andres Valdes – Problemem Kuby jest amerykańska blokada, nie Castro [wywiad ] http://www.rtvslo.si/svet/tezava-je-ameriska-blokada-ne-castro/83688
 
 
6. Andrzej Stawar - O biurokracji sowieckiej http://nowakrytyka.pl/spip.php?article592
 
7. Raul uczestniczy w gali 50 rocznicy Związku Pisarzy i Artystów http://www.cubadebate.cu/noticias/2011/08/20/raul-asiste-a-gala-por-el-50-aniversario-de-union-de-escritores-fotos/
8. Fidel Castro – Słowa do Intelektualistów http://www.lajiribilla.cu/2011/n530_07/530_10.html
 
9.Lider kubańskiej kultury składa okazjonalną wizytę w Anglii http://www.manchester.ac.uk/aboutus/news/display/?id=4696
Materiał fotograficzny pochodzi z filmu : http://www.youtube.com/watch?v=hhz0-BEeHs4&feature=player_embedded

Społeczność

Sierp i młot