Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 18 gości.

Polski ruch robotniczy w latach reakcji (1908-1912)

Stołypin - carski minister spraw wewnątrznych

Tadeusz Daniszewski: Zarys historii polskiego ruchu robotniczego
 
Rozdział V
POLSKI RUCH ROBOTNICZY W LATACH 1908—1914
 
1. LATA REAKCJI
(1908—1912 r.)
Ofensywa kontrrewolucji
Zduszenie rewolucji było dla sił reakcyjnych w Rosji sygnałem do gene­ralnej ofensywy na masy pracujące, na organizacje robot­nicze i ich działaczy, na prawa zdobyte w latach rewolu­cji. Czarnosecinny terror szalał na terenie całego państwa. Carski minister Stołypin pokrył kraj lasem szubienic
 
W czerwcu 1907 roku rząd carski rozpędził II Dumę państwową. Wszyscy członkowie socjaldemokratycznej frakcji w Dumie oddani zostali pod sąd — skazano ich na katorgę i zesłanie.
Carat zapewnia wszechstronną pomoc kułactwu na wsi, chcąc zyskać w nim swego wiernego obrońcę. Pogarszanie się położenia chłopów małorolnych i biedoty wiejskiej wpływało na zaostrzenie przeciwieństw klasowych na wsi.
 
Rząd carski dążąc do odwrócenia uwagi mas pracują­cych od walki rewolucyjnej rozpętuje nagonkę szowini­styczną, szczując narody wzajemnie przeciwko sobie, pro­wokując ekscesy antyżydowskie.
 
 
Wzmożony ucisk narodowy występuje ze szczególną siłą na terenie Królestwa Polskiego.
W całym imperium carskim działają ekspedycje karne. Szczególnie srożyły się one w Królestwie.
 
Wprowadzono tu sądy wojenne.
 
W samej Warszawie stracono w egzeku­cjach w roku 1907 — 127 osób, w roku 1908 — 184; liczba ofiar egzekucji była tu większa niż w całym Królestwie Polskim w okresie powstania styczniowego Generał-gubernator warszawski Skałłon podpisał przeszło tysiąc wy­roków śmierci.
 
W Łodzi — w tym mieście bohaterskich walk 1905 roku — osławiony generał carski Kaznakow kazał bez sądu roz­strzeliwać na ulicach miasta rewolucyjnych robotników. Dziesiątki rewolucjonistów zginęły tu na szubienicy.
Kary więzienia i administracyjnego zesłania w głąb Ro­sji — na Sybir — spadły na szeroki aktyw robotniczy. Wielu najofiarniejszych działaczy partii dostało się w ręce carskiej „ochrany"1. [1]
 
Masowo likwidowano związki zawodowe. W Warszawie zamknięty został Związek Metalowców liczący około 20 tysięcy członków, w Łodzi — Związek Włókniarzy, któ­ry skupiał około 13 tysięcy członków.
Liczba posłów do III Dumy państwowej[2] wybieranych przez ludność polską w Królestwie została zmniejszona z 35 do 12. Zdobycze, które naród polski uzyskał dzięki rewolu­cji 1905 roku, jak pewna swoboda zrzeszania się, prywatne szkoły z polskim językiem wykładowym, nauka języka polskiego w szkołach publicznych itp., były systematycz­nie likwidowane.
Rząd carski rozwiązał większość organizacji kultural­nych. Zawieszono działalność „Uniwersytetu dla Wszyst­kich", zamknięto prywatne szkoły średnie, zakazano na­wet istnienia towarzystw gimnastycznych.
 
Pod osłoną terroru carskiego fabrykanci polscy przy­puścili z nową silą atak na prawa i warunki bytowe klasy robotniczej. Uciekają się oni teraz często do lokautu, wy­rzucając tysiące robotników na bruk.
Aktywność klasy robotniczej na pewien czas słabnie. Do­piero w 1910 roku, wraz z pierwszymi przejawami oży­wienia rewolucyjnego w całym imperium carskim, ruch robotniczy w Królestwie zaczyna budzić się na nowo do życia.
Rozkład w szeregach PPS-Frakcji. Zdradziecka pozycja endecji i jej przybudówek
Prawicowo-piłsudezykowska PPS-Frakcja pozbawiona była szerszego oparcia wsrod robotnikow. Wrogi sto sunek przywódców Frakcji do rewolucyjnych sił Rosji, które krwawiły w nierównej walce z caratem i zjednoczonymi siłami re­akcji, ich ugodowa postawa wobec zdradzieckiej burżuazji polskiej krytycznie usposabiały robotników do tej partii i jej kierownictwa.
 
PPS-Frakcja główny swój wysiłek kierowała na organi­zowanie aktów terrorystycznych przeciw poszczególnym przedstawicielom władzy carskiej. Indywidualne wystą­pienia terrorystyczne, oderwane od szerokiego ruchu ma­sowego, prowadziły w owym czasie do zwyrodnienia Frakcji.
 
Szeregi PPS-Frakcji i jej bojówek przeżerała prowo­kacja. O rozkładzie panującym w tej partii świadczyć mo­że odezwa PPS-Frakcji z 1907 roku, charakteryzująca sy­tuację na terenie organizacji łódzkiej:

„Zatrważające objawy zdeprawowania organizacji łódzkiej przybierały coraz straszniejsze formy. Popeł­niano nadużycia moralne i pieniężne, dochodzące do tysięcy rubli. Połowa pieniędzy zbieranych na cele partyjne ginęła. Nadużywano broni dla celów osobi­stych. Uprawiano w formach jawnych i ukrytych terror ekonomiczny. Doszło do tego, że organizacja łódz­ka utrzymywała stosunki z bandytami i wprost mo­ralnie popierała ich... Nastąpiło takie straszne obniże­nie moralne całej organizacji łódzkiej, że odróżnić w organizacji bandytę od nie-bandyty nie było spo­sobu".
W warunkach srożącej się reakcji wzmaga swą kontrre­wolucyjną działalność endecja. Wykorzystując przejścio­we osłabienie aktywności bojowej robotników i chłopów, wykorzystując terror carski, skierowany przeciw organi­zacjom rewolucyjnym, endecja, ten „cerber kontrrewo­lucji i filar imperializmu rosyjskiego" — jak ją nazywała Róża Luksemburg — stara się stworzyć sobie oparcie w fabrykach i na wsi. Temu celowi miały służyć Narodowy Związek Robotniczy i Narodowy Związek Chłopski.
W stosunku do caratu endecja — czołowa partia bur- żuazji polskiej i obszarnictwa — prowadzi politykę ugody i służalczości maskowaną „narodowym" frazesem. Zdra­dziecka, antynarodowa postawa endecji wystąpiła szcze­gólnie dobitnie na terenie Dumy.
W III Dumie Koło Polskie, w którym rej wodziła en­decja, głosowało za przedłożonym przez rząd oszukańczym „prawem agrarnym", faworyzującym zamożne warstwy wsi kosztem szerokich mas chłopskich, za pożyczką dla rządu sięgającą setek milionów rubli i innymi ustawami carskimi.
Upadek rewolucji w Rosji ośmielił siły reakcyjne w po­zostałych mocarstwach zaborczych, a napór kontrrewolu­cji zawsze szedł tu w parze z zaostrzeniem ucisku naro­dowego w stosunku do ludności polskiej.

Wzrost sil reakcyjnych w zaborze pruskim i austriackim
 
 
Wzaborze pruskim wybory do parlamentu w 1907 roku przyniosły zwycięstwo obozowi konserwatywnemu.
Zawdzięczał on to m. in. reakcyjnej ordynacji wyborczej. O zniesienie tej ordynacji toczyła się ostra walka. W związku z demonstracjami berlińskiego proletariatu żądającego wprowadzenia w Prusach powszechnego pra­wa wyborczego „Czerwony Sztandar" pisał:
 
Każde zwycięstwo odniesione przez rewolucyjny proletariat Prus jest naszym zwycięstwem, jego klę­ska jest naszą klęską. Toteż nie tylko trzeba nam jed­noczyć się duchem z naszymi braćmi rozpoczynają­cymi nowy okres walki w Niemczech, trzeba nam ba­cznie śledzić przebieg tej walki".
W tym czasie w całym państwie pruskim przybiera na sile szowinizm; jego pierwszą ofiarą mieli paść Polacy.
Sejm pruski zezwala rządowi nabyć w drodze wywłasz­czenia 70 tysięcy hektarów ziemi polskiej. Pruska komi­sja kolonizacyjna wszczyna na szeroką skalę akcję wyku­pywania ziemi z rąk polskich, by osadzać na tej ziemi ko­lonistów niemieckich. Szczególne nasilenie akcja ta miała w Prusach Wschodnich, na Pomorzu, w Poznańskiem.
Należy jednak stwierdzić, że na skutek zdecydowanego oporu ze strony chłopów polskich próby te zakończyły się niepowodzeniem.
 
Posługiwanie się językiem polskim było coraz bardziej krępowane. W styczniu 1908 roku parlament niemiecki uchwalił ustawę zakazującą używania języka polskiego na otwartych zgromadzeniach publicznych w tych okolicach, gdzie zdaniem władz pruskich przeważała ludność nie­miecka.
Spośród posłów polskich wybranych w zaborze pruskim do parlamentu niemieckiego w roku 1907 znaczna część związana była z endecją. Posłowie endeccy w Kole Pol­skim w Berlinie dawali niejednokrotnie wyraz swej lo­jalności wobec rządu hakatystów, udzielali poparcia naj­bardziej reakcyjnym posunięciom tego rządu, głosowali w parlamencie za podwyższeniem sum na utrzymanie dworu cesarskiego. Tę politykę dyktowały endecji intesy klas posiadających, których była wyrazicielką.
 
Oto co pisał wówczas Julian Marchlewski w „Przeglądzie So­cjaldemokratycznym":
 
Sprawa więc stoi jasno: uniemożliwić barbarzyń­skie gwałty przeciw narodowości polskiej można tyl­ko, zwalczając współczesny junkiersko-biurokratycz- ny ustrój polityczny państwa pruskiego. Trzeba zgnieść junkrów i biurokratów, trzeba im wypowie­dzieć walkę na śmierć i życie. Na taką walkę nie zdo­będą się nigdy ani obszarnicy, ani mieszczaństwo pol­skie, bo własne interesy klasowe i instynkt samoza­chowawczy każą im szukać sojuszu z tym junkier- stwem i biurokracją dla walki przeciw klasom pra­cującym; rząd junkiersko-policyjny drażni uczucia narodowe, depce prawa, ale zapewnia «ład i porzą­dek», przy którym można drzeć łyko z mas ludowych. Tej walki może podjąć się tylko proletariat polski. Sam jeden byłby skazany na klęskę w tej walce, ale w sojuszu z proletariatem niemieckim, którego intere­sy klasowe wymagają również zniweczenia potęgi po­litycznej junkrów i biurokratów, ma zapewnione zwy­cięstwo".

Walka przeciw ofensywie reakcji i nagonce antypolskiej wymagała więc współdziałania z niemiecką klasą robotni­czą. Rozumieli to przywódcy polskiego rewolucyjnego ru­chu robotniczego, rozumieli to tacy czołowi działacze soc­jaldemokracji niemieckiej, jak August Bebel. Przeciwnika­mi tego współdziałania byli prawicowi przywódcy PPS za­boru pruskiego i nacjonalistyczna prawica SPD. Wzmac­nianie się tendencji nacjonalistycznych w niemieckim ruchu socjaldemokratycznym było odbiciem potęgującego się nacisku ideologii burżuazji imperialistycznej, rozpę­tania przez nią fali szowinizmu w związku z przygotowa­niami do wojny o nowy podział świata.
 
Również w zaborze austriackim ma miejsce w tych la­tach wzmożony napór sił reakcyjnych.
Szkoły — aczkolwiek z polskim językiem wykładowym — wychowywały młodzież przeważnie w duchu wstecz- nictwa i klerykalizmu, w duchu niewolniczej uległości i posłuszeństwa wobec monarchii Habsburgów.
Magnateria polska, która z ramienia zaborcy sprawo­wała rządy w Galicji, utrzymywała kraj nadal w stanie straszliwego zacofania. Na każdym kroku przejawiała ona swą służalczość wobec zaborcy, a stosowała politykę „silnej ręki" wobec polskich mas pracujących i ludności ukraiń­skiej, stanowiącej ogromną większość mieszkańców tzw. Galicji Wschodniej.
W majątkach polskich na terenie Galicji Wschodniej chłop ukraiński cierpiał straszliwy ucisk. Rząd galicyj­ski hamował rozwój oświaty i kultury ukraińskiej, ogra­niczył liczbę gimnazjów ukraińskich do kilku, nie dopuścił do zorganizowania uniwersytetu ukraińskiego we Lwo­wie. Liczba posłów ukraińskich w sejmie galicyjskim nie przekraczała nigdy 32 na 150—160 mandatów.
Mocną pozycję w zaborze austriackim zdobywa sobie endecja. Znalazło to wyraz w wyborach do parlamentu wiedeńskiego w roku 1908. Będąc najsilniej reprezento­wana w Kole Polskim w parlamencie, endecja obejmuje przewodnictwo Koła (przewodniczącym został Głąbiński). Stosowała ona politykę bardziej giętką, łatwiej docierała do szerszych warstw społeczeństwa niż głoszące otwarcie pełną lojalność wobec zaborcy Stronnictwo Konserwaty­stów, którego pozycja jest odtąd mocno zachwiana.
Szerzenie nacjonalizmu przez endecję szło w parze z fak­tycznym wyrzekaniem się aspiracji narodowo-wyzwoleń­czych. Demagogicznie podkreślała ona przy tym, że ruch endecki ma charakter „wszechpolski", że reprezentuje rzekomo interesy „wszystkich" Polaków — we wszystkich zaborach, a także na emigracji. W obliczu dążeń najszer­szych warstw ludności do wyzwolenia narodowego i zjed­noczenia ziem polskich-te oszukańcze „wszechpolskie" ha­sła endecji znajdowały pewien oddźwięk w społeczeń­stwie.
Dla swej szowinistycznej polityki wobec ludności ukra­ińskiej w Galicji endecja znalazła poparcie najbardziej re­akcyjnego odłamu konserwatystów, tzw. podolaków — właścicieli latyfundiów w Galicji Wschodniej.
Tak więc po upadku rewolucji sytuację we wszystkich trzech zaborach charakteryzowało wzmożenie sił reak­cyjnych.

Bolszewicy w okresie reakcji stołypinowskiej
W ponurych latach reakcji stołypinowskiej, w warunkach srożących się represji i terrou caratu, bolszewicy na czele z Leninem nie ugięli się, zwarli szeregi, przygotowując się do nowych walk rewolucyjnych. Wy­tyczną ich działalności były te same cele strategiczne, co w okresie rewolucji 1905 roku — a więc obalenie caratu i ustanowienie republiki demokratycznej, konfiskata zie­mi obszarniczej, doprowadzenie do końca rewolucji bur- żuazyjno-demokratycznej, przejście do rewolucji socjalis­tycznej.
 
Jednakże w warunkach potęgującej się reakcji bolsze­wicy zmieniają swą taktykę. Zastępują oni taktykę re­wolucyjnego natarcia taktyką obronną, przystosowaną do warunków odpływu fali rewolucyjnej. Partia bolszewicka zeszła w podziemie. Gromadziła ona siły do nadchodzą­cych walk, łącząc działalność nielegalną z pracą w legal­nych organizacjach robotniczych.
Porażka rewolucji 1905 roku spowodowała wahania i roz­kład wśród elementów mniej odpornych lub obcych w ru­chu robotniczym. Był to okres wielkiej próby, w ogniu której wyraźnie oddzielały się od siebie żywioły zaharto^ wane i gotowe do największych ofiar — od elementów chwiejnych, które wypłynąwszy na fali rewolucji teraz odpadały od ruchu.
Coraz częstsze były przejawy odstępstwa od rewolu­cyjnego marksizmu, wypady przeciw teoretycznym pod­stawom partii. Znalazło to wyraz i w dziedzinie filozofii. „Krytykom" marksizmu dał odpór Lenin w pracy „Mate­rializm a empiriokrytycyzm", broniąc teoretycznych pod­staw partii — materializmu dialektycznego i historyczne­go-
Odmienne niż bolszewicy stanowisko zajęli mieńszewi- cy, którzy wyrzekając się rewolucyjnego programu partii proletariackiej chcieli uzyskać od rządu carskiego legali­zację swej partii.
Bolszewicy skupieni wokół -Lenina toczyli nieugiętą walkę zarówno z mieńszewikami-likwidatorami dążą­cymi do likwidacji nielegalnej, rewolucyjnej partii robot­niczej, jak i z tzw. „otzowistami", którzy rezygnując z le­galnych możliwości działania domagali się odwołania po­słów bolszewickich z Dumy i poprzestania na nielegalnych formach pracy. Propagowana przez nich taktyka nie­uchronnie doprowadziłaby do odcięcia się awangardy re­wolucyjnej od szerokich mas.
Niestrudzona walka Lenina i bolszewików skupionych wokół leninowskiego trzonu kierowniczego o stworzenie partii nowego typu została uwieńczona zwycięstwem. Na konferencji partyjnej w Pradze w styczniu 1912 roku usu­nięci zostali z SDPRR mieńszewicy-likwidatorzy; bolsze­wicy ukonstytuowali się w samodzielną partię.
Niezłomna postawa SDKPiL
 
W tym trudnym okresie mimo dotkliwych ciosów i represji SDKPiL nie poddała się naciskowi wrogich sił i kontynuowała działal­ność rewolucyjną. Uosobieniem niezłomnej postawy rewolucyjnej są czo­łowi działacze SDKPiL: Róża Luksemburg, Julian Marchlewski, Adolf Warski, Bronisław Wesołowski, Feliks Dzierżyński.
 
W kwietniu 1908 roku, Dzierżyński wpada ponownie w ręce żandarmów carskich. Po raz trzeci zostaje on osa­dzony w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Z czasów pobytu w Cytadeli Dzierżyński pozostawił dokument o nie­zwykłej wymowie — swój pamiętnik więzienny. Złożony ciężką chorobą, odcięty od świata murami więzienia, gdzie dzień w dzień niemal dokonywano egzekucji na rewolu­cjonistach, Dzierżyński nie załamuje się, nie traci wiary w zwycięstwo idei.

Trzeba — pisze on — skupić szeregi głosicieli tej idei i nieść wysoko jej sztandar, by lud go dojrzał i po­szedł za nim. I to jest dziś najpilniejsze zadanie socjal­demokracji.
Socjalizm powinien przestać być wyrozumowanym ujęciem przyszłości i stać się winien pochodnią, któ­ra zapalać będzie w sercach ludzkich wiarę i energię niezwalczoną" [3]
Dzierżyński zostaje zesłany na Syberię. Po kilku dniach podejmuje on śmiałą ucieczkę, dociera do Krakowa, gdzie też zamieszkuje przez pewien czas. W okresie tym wie­lokrotnie udaje się on nielegalnie w sprawach partyjnych do Królestwa. W roku 1912 zostaje aresztowany w War­szawie i ponownie skazany na katorgę. Wolność odzyskuje dopiero po wybuchu rewolucji w Rosji.
 
Podobne były dzieje Bronisława Wesołowskiego i Win­centego Matuszewskiego, którzy po latach katorgi również odzyskali wolność w dniach rewolucji.
 
Szereg działaczy partii znalazło się wówczas na przy­musowej emigracji we Francji. Do Paryża trafia młody działacz rewolucyjny Edward Próchniak („Sewer"). Był on prześladowany i więziony przez władze carskie za aktywny udział w rewolucji 1905 roku. Na emigracji wiele pracuje nad sobą. W roku 1911 uczy się on w kiero­wanej przez Lenina szkole partyjnej pod Paryżem.
Po trzykrotnej ucieczce z więzienia wyjeżdża również do Francji Adolf Warski. Utrzymuje on ścisły kontakt z resztą kierownictwa SDKPiL — z Różą Luksemburg, Ju­lianem Marchlewskim, Janem Tyszką, którzy po porażce rewolucji uszli do Niemiec. Stąd kierują oni działalnością partii w kraju, a równocześnie z wielką energią pracują w szeregach rewolucyjnego odłamu niemieckiego ruchu ro­botniczego.

W roku 1908 — pisze Marchlewski w liście do Wła­dysława Orkana — już nazbyt ciasno mi się zrobiło: na piętach miałem psiarnię i trzeba było wynieść się. Od tego czasu pełnię służbę po dawnemu: w partii
polskiej i niemieckiej SD."
*
W latach reakcji liczba członków SDKPiL znacznie się zmniejszyła. Zmniejszyły się również liczebnie związki zawodowe organizowane przez partię. Jednak mimo nie­słychanie ciężkich warunków, mimo aresztowania wielu najaktywniejszych działaczy partii, SDKPiL kontynuuje działalność rewolucyjną. Wznowione zostało wydawanie organu teoretycznego partii — „Przeglądu Socjaldemokra­tycznego". W piśmie tym kilka artykułów zamieścił Lenin.
 
Z olbrzymim wysiłkiem, w warunkach straszliwego ter­roru carskiego, wydaje SDKPiL „Czerwony Sztandar" i inne pisma, nie rezygnując przy tym z wydawania pra­sy na wpół legalnej. Poważną rolę odegrał wówczas ty­godnik polityczno-literacki „Młot", będący kontynuacją zdelegalizowanej przez cenzurę carską „Trybuny". Przez szereg lat redaktorem tygodnika „Młot" był towarzysz Franciszek Fiedler.
 
Latem 1907 roku, w okresie kampanii wyborczej do III Dumy, SDKPiL prowadziła ożywioną działalność agi­tacyjną, popularyzując wśród mas swój program rewolu­cyjny. Tak np. ilość druków rozpowszechnionych podczas kampanii wyborczej przez Zarząd Główny SDKPiL oraz Komitety Warszawski i Łódzki wyniosła blisko 200 tysię­cy egzemplarzy.
W Warszawie na 9 tysięcy głosujących w kurii robotni­czej (robotnicy głosowali na odrębne listy) SDKPiL uzys­kała przeszło 4 tysiące głosów. Zdobyła ona w wyborach 40 pełnomocników, PPS-Lewica — 30. W Łodzi obie partie uzyskują łącznie 77, w Zagłębiu 40 pełnomocników.
 
 
VI Zjazd SDKPiL
 
 
 
W grudniu 1908 roku odbył się w Pradze VI Zjazd SDKPiL. W uchwale politycznej zjazdu stwierdza się, że naczelne zadanie socjaldemokracji polega na nieustannym wpajaniu w świadomość najszerszych mas robotniczych przekona­nia, iż przekształcenie ustroju politycznego w Rosji na podstawach rzeczywistej demokracji może być dokonane jedynie na drodze rewolucyjnej".
 
VI Zjazd postawił przed partią jako bezpośrednie zada­nie konieczność organizowania wszędzie, gdzie tylko bę­dzie to możliwe, akcji masowych i czynnych wystąpień proletariatu w formie demonstracji, strajków i wieców.
Podobnie jak bolszewicy, VI Zjazd wzywa partię do wy­korzystywania

...wszelkich legalnych sposobności do agitacji i or­ganizowania mas, o ile ta legalna działalność nie bę­dzie w praktyce związana z wyrzeczeniem się lub ob­niżeniem haseł walki klasowej gwoli legalności i ma­sowości ruchu, o ile natomiast istnienie i wpływ par­tii nielegalnej na tę legalną robotę będzie jej nada­wał charakter socjaldemokratyczny".
 
Przywódcy SDKPiL w owym czasie piętnowali wpraw­dzie likwidatorów i innych oportunistów, którzy zeszli z drogi rewolucyjnej, jednsk nie zgadzali się na usunięcie ich z SDPRR. To stanowisko „jedności za wszelką cenę" sprzeczne było ze słuszną zasadą ideowego umacniania partii, zasadą, którą kierowali się bolszewicy.
 
Rozbieżności między stanowiskiem SDKPiL a stanowi­skiem bolszewików dotyczyły wówczas głównie zagadnień partyjnych. Przywódcy SDKPiL nie uświadamiali sobie decydującego znaczenia walki, jaką toczył Lenin i bolsze­wicy o partię nowego typu. Nie rozumieli, że bezkompro­misowa postawa w stosunku do tych czy innych odchyleń od właściwej linii partyjnej, usunięcie likwidatorów z par­tii były podstawowym warunkiem przyszłego zwycięstwa partii jako rewolucyjnej awangardy klasy robotniczej.
 
Do stanowiska bolszewików zbliżało SDKPiL jej zdecy­dowane nastawienie na obalenie caratu w drodze rewolu­cji, zwalczanie złudzeń co do możliwości uzyskania ustępstw od caratu w drodze pokojowej, zdecydowanie wrogi stosunek do polskich i rosyjskich partii burżuazyjnych, odrzucanie fałszywej, mieńszewickiej oceny Du­my państwowej jako „ośrodka siły rewolucyjnej".
 
Na VI Zjeździe SDKPiL Marchlewski w następujących słowach określa stanowisko mieńszewików:
 
Mimo przysięgania na marksizm mieńszewicy są oportunistami, którzy na podobieństwo niemieckich bernsteinistów, francuskich i włoskich reformistów dążą do sojuszów z burżuazją".
 
Lenin niejednokrotnie podkreślał zasługi rewolucyjne i internacjonalizm SDKPiL. Z uznaniem pisał Lenin o sta­nowisku Róży Luksemburg na Kongresie Stuttgarckim II Międzynarodówki w roku 1907. Na kongresie tym Róża Luksemburg zdecydowanie wystąpiła w obronie rewolu­cyjnej taktyki wobec przygotowań zbrojnych wielkich mo­carstw do wojny imperialistycznej — przeciw usprawie­dliwianiu przez prawicowych socjaldemokratów podbojów kolonialnych.
 
SDKPiL była partią rewolucyjną, toteż mimo błędnych poglądów w niektórych zasadniczych sprawach, zajmowała słuszne stanowisko w jednym z najbardziej węzłowych zagadnień — w zagadnieniu współdziałania z międzyna­rodowym ruchem robotniczym, a w szczególności z pro­letariatem mocarstw zaborczych.
 
Stanowisko PPS-Lewicy
 
W okresie odpływu fali rewolucyjnej PPS-Lewica, istniejąca od jesieni 1906 roku jako odrębna partia, skupiała główny swój wy­siłek na wykorzystywaniu wszelkich, choćby minimalnych możliwości pracy legalnej w związkach zawodowych i organizacj ach kulturalno-oświatowych.
 
Związki zawodowe PPS-Lewicy organizowały biura po­średnictwa pracy, poradnie lekarskie i prawne dla robot­ników. Wspólnie z SDKPiL kierowała PPS-Lewica straj­kami ekonomicznymi w Warszawie, Łodzi i Zagłębiu Dą­browskim. Obok nielegalnie wydawanego „Robotnika" ukazywały się przez szereg lat legalne pisma PPS-Lewicy pod zmienianymi wciąż tytułami. Ożywioną działalność rozwijał wówczas w jej szeregach proletariatczyk Tadeusz Rechniewski. Był on przez siedem lat redaktorem pisma „Wiedza".
 
 
PPS-Lewica ostro krytykowała PPS-Frakcję za hamo­wanie masowego ruchu rewolucyjnego, za wrogi stosunek do bratniego ruchu rosyjskiego, ale krytyka ta nie była i nie mogła być konsekwentna. PPS-Lewica bowiem nie poddała głębszej analizie całej reformistyczno-nacjonali- stycznej przeszłości PPS, nie obnażyła źródeł jej ideologii.
 
 
PPS-Lewica dokonała, jak mówił Lenin, tylko połowicz­nej rewizji zasad pepesowskiego nacjonalizmu i nie prze­zwyciężyła do końca przeżytków reformizmu odziedziczo­nych po PPS. Znalazło to wyraz m. in. w tym, że PPS- Lewica — w odróżnieniu od bolszewików i SDKPiL — nie nastawiała się zdecydowanie na rewolucję, nie wysuwała jasnej perspektywy rewolucyjnej. Tak np. X Zjazd PPS-Lewicy (1908 r.) w uchwale w sprawie taktyki zakłada możliwość upadku caratu nie tylko w wyniku rewolucji, ale też w drodze systematycznych ustępstw ze strony samowladztwa carskiego.

Lenin krytykując to stanowisko pisał:
Nie możemy ograniczyć się w obecnej chwili go­łymi oświadczeniami (w duchu rezolucji X Zjazdu «lewicy» PPS), że obiektywne położenie nie daje nam możności stwierdzenia, czy mamy obecnie przed sobą drogę wybuchów rewolucyjnych, czy też drogę dłu­gich, powolnych kroków... Zatrzymać się na tym — znaczy nie być w stanie dać żadnego kierownictwa taktycznego partii proletariackiej"1. [4]

Wskazując na doświadczenia rewolucyjnych walk ma­sowych w październiku i w grudniu 1905 roku, stanowią­cych największy zryw proletariatu po Komunie Paryskiej, Lenin stwierdza, że jedynie w rozwoju takich form walki tkwi możliwość powodzenia przyszłej rewolucji.
 
Żródło: Tadeusz Daniszewski, Zarys historii polskiego ruchu robotniczego, część pierwsza. Wydział Propagandy i Agitacji KC PZPR, Wydział Historii Partii KC PZPR, wyd. „Książka i Wiedza”, Warszawa 1956, str. 185-200
 
Wersja elektroniczna: Władza Rad (www.1917.net.pl), 2011

Społeczność

Dobry kułak