Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Polska Partia Pracy: Jest alternatywa wobec podniesienia wieku emerytalnego!

PPP

JEST ALTERNATYWA WOBEC PODNIESIENIA WIEKU EMERYTALNEGO!
 
 
OŚWIADCZENIE
 
 
 
Polska Partia Pracy – Sierpień 80, jako największa pozaparlamentarna lewicowa siła polityczna oparta na ruchu związkowym, przedstawia swoje stanowisko w sprawie rządowych zamierzeń podniesienia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Niekorzystne zmiany najdotkliwiej uderzą w kobiety i ludzi młodych.
 
 
My, kobiety zrzeszone w Polskiej Partii Pracy, sprzeciwiamy się wydłużeniu naszego okresu pracy aż o 7 lat. Rząd zupełnie nie bierze pod uwagę tego, że to na dyskryminowanych płacowo kobietach spoczywa nie tylko ciężar urodzenia dziecka, ale również ciężar jego wychowania. W porównaniu do pracy mężczyzn, praca kobiet na takich samych stanowiskach i o tożsamej wartości jest gorzej opłacana. Sfeminizowane zawody są mniej prestiżowe, a ponadto mniejsze są możliwości awansu zawodowego. Większość parlamentarna nie podejmuje jednak żadnych zmian w tym zakresie. Pomijanie w debacie o podniesieniu wieku emerytalnego tych faktów to świadectwo powierzchowności proponowanych zmian.
 
 
Zaniechania te sprawiają, że zmiany proponowane przez rząd nie prowadzą do rozwoju społecznego i uzdrowienia systemu emerytalnego, lecz jedynie pogłębiają regres społeczny i zaostrzają problemy, z którymi boryka się system emerytalny. Systemowi temu nic bardziej nie szkodzi niż społeczeństwo starzejące się w warunkach, w których coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że dziecko jest luksusem, na który stać niewiele młodych par.
 
 
Do jednych niesprawiedliwości rząd Donalda Tuska chce dodać kolejne, tłumacząc to troską o ubezpieczenia społeczne, choć jest to zupełnie sprzecznie i nieracjonalne „myślenie”. W sposób szczególny godzi to w te kobiety, których wiek emerytalny ma być podniesiony w krótkim czasie aż o siedem lat, a jednocześnie nie robi się absolutnie nic, aby rozwiązać istotne problemy kobiet, które są gorzej wynagradzane, mają mniejsze możliwościawansu i gorsze warunki zapewnienia sobie zabezpieczenia emerytalnego w związku ze swoimi obowiązkami pozazawodowymi. Obecnemu rządowi brakuje wyobraźni, skoro nie widzi nic złego w skazaniu na pracę aż do 67. roku życia nisko opłacanych pielęgniarek czy kasjerek w hipermarketach przerzucających codziennie przerzucają przez kasę tony towarów. Jedne i drugie, podobnie jak kobiety wykonujące wiele innych zawodów, pracują ponad siły i wyczerpują możliwość dalszej pracy na długo przed osiągnięciem wspomnianego wieku.
 
 
Pytamy Pana Premiera: o jakim wzroście naszych przyszłych świadczeń emerytalnych możemy marzyć w kraju, w którym płaca minimalna jest jedna z najniższych w Unii Europejskiej? Panie premierze, prosimy o szczerą odpowiedź: czy działa Pan w interesie społecznym czy w interesie prywatnych otwartych funduszy emerytalnych?
 
 
My, młodzi ludzie z Polskiej Partii Pracy – Sierpień 80, którym rząd PO podsuwa jedynie wielostronicowe życzeniowe raporty o świetlanej przyszłości, zwracamy uwagę, na to, że nie tędy droga, by wydłużać wiek emerytalny. Nie przyniesie to rezultatów w postaci godziwych emerytur i nie uratuje systemu ubezpieczeń społecznych. Dopóki nie ucywilizuje się stosunków pracy w Polsce likwidując gorzej „ozusowane” umowy śmieciowe, nic ani nikt nie spowoduje  korzystnych zmian w tej dziedzinie. Wydłużenie wieku emerytalnego dla ludzi młodych, którzy albo nie mają pracy, albo przez wiele lat pracują na umowach śmieciowych, nie wpłynie na wzrost ich przyszłych świadczeń emerytalnych, bez względu na to, na jak długą pracę skaże ich rząd. Ponadto rząd nie tylko nie sprzyja tworzeniu nowych miejsc pracy, ale  sprzyja wręcz ich likwidacji.
 
 
Wydłużenie wieku emerytalnego o siedem lat dla kobiet i o dwa lata dla mężczyzn to oczywisty skokowy wzrost bezrobocia, a więc i rozrost czarnej strefy nielegalnego zatrudnienia, który nie zasili złotówką systemu ubezpieczeniowego i za kilkadziesiąt lat nie da nam, emerytom, szans na przetrwanie ze świadczeń emerytalnych. Czy jedyną propozycją rządu Platformy Obywatelskiej jest wydłużenie okresu pracy, której już teraz nie ma dla nas, ludzi młodych? Czy całkowite fiasko rządowego programu „50+”, który okazał się fikcją i nie przyniósł żadnych rezultatów w postaci zwiększenia czynności zawodowych dla osób po 50. roku życia, pozwala na forsowanie kolejnych rozwiązań, które skażą kolejną grupę społeczną na wegetację w zawieszeniu między stanem „za stary/a na pracę” a stanem „za młody/a na emeryturę”. Czy po zrealizowaniu swoich zamierzeń podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat, rząd znów ograniczy się do stworzenie kolejnego, nie działającego, hasłowego programu „60+”?
 
 
Polska Partia Pracy – Sierpień 80 zwraca uwagę na to, że rządzący nierzetelnie podchodzą do niezwykle ważnego dla społeczeństwa i rodzącego nieodwracalne skutki planu wydłużenia życia zawodowego Polek i Polaków. Te wynikające z ideologicznych przesłanek liberalnej Platformy Obywatelskiej zakusy są nieprzemyślane, a ich prawdziwym celem jest skazanie obywateli do pracy aż do śmierci. Rząd nie ukrywa swojej determinacji. W sytuacji, w której, jeszcze przed podjęciem konsultacji społecznych, premier oświadcza, że jest zdecydowany wydłużyć wiek emerytalny do 67 roku życia, nie dopuszcza możliwości żadnych istotnych zmian w przedstawionej propozycji i posuwa się do stwierdzenia, że racja jest po jego stronie i na nim spoczywa odpowiedzialność, a krytycy jego pomysłu kierują się złą wolą i nie mają argumentów, wszelkie konsultacje są jedynie fasadą dialogu.
 
 
Prawda jest jednak inna: to rząd nie ma żadnych racjonalnych argumentów na uzasadnienie swoich pomysłów. Dlatego zamiast rzeczowej, otwartej debaty padają stwierdzenia o braku odpowiedzialności i o tym, że dla rozwiązań rządowych nie ma żadnej alternatywy. Są to stwierdzenia fałszywe i tchórzliwe, ponieważ w poważnej debacie pomysł rządu nie ma szans się ostać. Rządzący w ogóle nie wezmą zdania strony społecznej pod uwagę, o czym świadczy zapisane w kalendarzu rychłe przesłanie projektu zmian z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Sejmu. To, że tak istotne, systemowe zmiany mają dokonać się w pośpiechu i bez liczenia się ze zdaniem strony społecznej, stanowi bardzo niebezpieczny precedens. Żaden wcześniejszy gabinet nie popisywał się taką butą i arogancją wobec obywateli.
 
 
Zdaniem Polskiej Partii Pracy – Sierpień 80, premier Donald Tusk boi się poddać swój pomysł zmian w systemie emerytalnym osądowi społecznemu. Po raz kolejny z ust rządzących słyszymy, że nie ma co pytać społeczeństwa o zdanie, bo konieczność takich zmian jest oczywista. Taka postawa to wyraz pogardy dla społeczeństwa, traktowanego przez rząd jak „przypadkowe społeczeństwo”, którego nie ma co słuchać, bo rząd wie co robi i ma prawo działać wbrew opinii społeczeństwa, które jest nieodpowiedzialne. Dokładnie tak samo władza myślała o swoim społeczeństwie w Sierpniu 1980 roku i 13 grudnia 1981 roku. Gdyby było inaczej, rozpisano by referendum w tej kluczowej obecnie sprawie. Zamiast tego przeżywamy nawrót do dziewiętnastowiecznych stosunków społecznych. Odbiera się zdobycze socjalne, o które w naszym kraju toczono naprawdę ciężkie walki.
 
 
O miałkości rządowej argumentacji świadczy używanie przez rząd argumentów, które poddane rzeczowej krytyce okazują się nic nie warte. Rząd twierdzi, że podnosi wiek emerytalny w interesie społeczeństwa, bo dłużej pracując będziemy mieli wyższe świadczenia. To nieprawda. O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że stanie się dokładnie odwrotnie – że dłużej pracując, będziemy mieli jeszcze niższe świadczenia. Wiek emerytalny i długość okresu aktywności zawodowej jest tylko jednym z elementów składających się na wysokość naszej przyszłej emerytury. Z tego, że będziemy dłużej pracować, nie wynika, że nasze emerytury będą wyższe.
 
 
Zależy to w równym, a nawet jeszcze większym stopniu od poziomu naszych wynagrodzeń i związanych z jego poziomem składek, które od nich odprowadzamy, a także od rodzaju zatrudnienia – od tego, jak długo zatrudnia się nas na podstawie umów pozakodeksowych, to znaczy takich, których nie reguluje kodeks pracy (umowy śmieciowe) lub jak długo pozostajemy bez pracy (bezrobocie).
 
 
Jeśli wydłużymy wiek emerytalny, ale nasze wynagrodzenia pozostaną na obecnie niskim poziomie (jak już wspomnieliśmy, płaca minimalna w Polsce należy do najniższych w Unii Europejskiej), a większość z nas przez większość życia będzie zatrudnionych na umowach śmieciowych (najwyższy wskaźnik w Europie, zwłaszcza wśród ludzi młodych) lub pozostanie bez pracy (utrzymujące się na wysokim poziomie bezrobocie jest jednym z najwyższych wśród ludzi młodych w UE), to nasze emerytury wcale nie będą wyższe, lecz niższe.
 
 
Aby efektem reformy systemu emerytalnego był wzrost świadczeń emerytalnych, należy równolegle rozwiązać inne problemy społeczne, które mają fundamentalne znaczenie dla wysokości naszych emerytur i jakości życia przyszłych emerytów.
 
 
Po pierwsze, konieczne jest tworzenie nowych, trwałych miejsc pracy, ze szczególnymuwzględnieniem zatrudnienia ludzi młodych.
 
 
Po drugie, konieczne jest określenie i szczegółowe sprecyzowanie tempa wzrostu płac w nadchodzących latach, a zwłaszcza realne podniesienie płacy minimalnej do poziomu europejskiego, tj. najpierw do poziomu 50 proc., a docelowo do 68 proc. średniej krajowej.
 
 
Jeśli w Polsce płaca minimalna nadal będzie jedną z najniższych w Europie i jeśli nie przyjmie się planu osiągnięcia poziomu europejskiego w perspektywie najbliższych lat, nasze emerytury, uzależnione od poziomu płac, nie będą wyższe. Niskie płace, w tym skandalicznie niska płaca minimalna, nie mogą zapewnić wyższych emerytur, bez względu na to, w jak późnym wieku będziemy musieli przechodzić na emerytury.
 
 
Jesteśmy gotowi rozmawiać i przedłożyć propozycje rozwiązań etapowego wprowadzaniawzrostu płacy minimalnej w ciągu najbliższych lat. Proces ten można rozłożyć w czasie, pod warunkiem, że rząd przyjmie odpowiednie kalendarium i będzie rzetelnie dotrzymywał zapisanych w nim terminów.
 
 
Po trzecie, konieczne jest przyjęcie harmonogramu i metod działania zmierzającego do likwidacji patologii polegającej na coraz powszechniejszym zatrudnianiu pracowników na umowach śmieciowych. O patologicznym charakterze tego zjawiska świadczy fakt, że w ciągu kilku lat Polska stała się unijnym liderem w zatrudnianiu na takie umowy (ostrożnie szacuje się, że co trzeci pracownik jest zatrudniony na umowach pozakodeksowych, a wśródludzi młodych wskaźnik ten przekroczył już 60 procent). Powszechne zatrudnianie na umowach śmieciowych (umowach-zleceniach, umowach cywilno-prawnych, umowach na czas określony oraz fikcyjne samozatrudnienie) jest fatalne nie tylko dla tych, których tak się zatrudnia, ale ma również fatalny wpływ na stan budżetu państwa i kondycję finansową systemu emerytalnego, a tym samym wywiera ogromnie negatywny wpływ na wysokość naszych przyszłych emerytur.
 
 
Upowszechnianie się pozakodeksowych form zatrudniania oznacza, że będziemy dłużej pracować, a nasze emerytury będą coraz niższe. Mechaniczne podniesienie wieku emerytalnego nic nie da. Bez wprowadzenia mechanizmów radykalnie ograniczających zatrudnianie na umowach śmieciowych będą one się szerzyć, co nie tylko sprawi, że zatrudnione na nich osoby będą miały niższe emerytury, ale również sprawi, że w ogóle niższe będą wpływy do systemu emerytalnego i budżetu. Tylko z tytułu zamiany umów o pracę na fikcyjne samozatrudnienie straty systemu emerytalnego sięgają wielu miliardów złotych rocznie.
 
 
Umowa o pracę to składki uiszczane przez pracownika i pracodawcę, natomiast po przejściu na samozatrudnienie system emerytalny uzyskuje tylko część z tych składek. Przy okazji pracownicy zmuszeni do samozatrudnienia tracą także inne zabezpieczenia wynikające z systemu ubezpieczeń społecznych i kodeksu pracy (prawo do urlopu, prawo do chorobowego). Dla przykładu, forsowane przez minister zdrowia Ewę Kopacz i przyjęte rozwiązania, które pozwalają na samozatrudnieniu pielęgniarek i położnych oraz przejście w tej grupie zawodowej z umów kodeksowych na samozatrudnienie może mieć katastrofalne skutki dla systemu emerytalnego. Gdyby jednego dnia ta grupa zawodowa przeszła z umów o pracę na samozatrudnienie, to według danych Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych system emerytalny utraciłby wpływy na poziomie 1,4 miliarda złotych rocznie. Ostrożne szacunki pozwalają przyjąć, że likwidacja umów śmieciowych i ograniczenie patologii wynikających z ich stosowania może zasilić system emerytalny ogromną kwotą co najmniej 12 miliardów złotych rocznie.
 
 
Odpowiedzialny rząd, który rzeczywiście troszczyłby się o wysokość świadczeń emerytalnych swoich obywateli, o stan budżetu oraz o wpływy do systemu emerytalnego i o e jego sprawne funkcjonowanie, zacząłby reformę systemu od wypracowania i zaproponowania rozwiązań likwidujących patologię w sferze zatrudnienia.
 
 
Po czwarte, konieczne jest wypracowanie prawdziwej polityki państwa w zakresie ochrony zdrowia obywateli, opartej na publicznej, powszechnie dostępnej i bezpłatnej służbie zdrowia, a także na państwowym ratownictwie medycznym. W tej dziedzinie proponujemy dyskusję nad stworzeniem systemu, w którym obywatel będzie miał przekonanie, że troska o jego zdrowie i życie jest ważnym elementem polityki władz państwowych i nie zostanie oddane w prywatne ręce, w których o naszym życiu i zdrowiu decydować będzie rentowność prywatnych firm. Konieczna jest dyskusja nad takim systemem ochrony zdrowia, który nie tylko będzie nastawiony na działanie w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia obywatela, ale w również, w znacznie większym stopniu niż obecnie, nastawiony będzie na profilaktykę, budowę ogólnopolskich programów prozdrowotnych oraz programów ochrony i opieki dla ludzi starszych, dla dzieci i dla ludzi młodych.
 
 
Odpowiedzialny rząd, który chciałby wydłużać okres aktywności zawodowej kobiet i mężczyzn do 67 lat, miałby program ochrony i opieki nad tymi ludźmi w okresie zatrudnienia i po osiągnięciu wieku emerytalnego. Dziś służba zdrowia, a przede wszystkim władze państwowe, które nie proponują żadnych rozwiązań i programów w tym zakresie, są do tego absolutnie nieprzygotowane. Rząd nie może z jednej strony zmuszać kobiet, aby pracowały ponad siły, siedem lat dłużej, a z drugiej strony zrzucać odpowiedzialność za kondycję zdrowotną tych kobiet i w ogóle obywateli na rynek, na prywatne firmy i ewentualnie na samorządy, uchylając się od odpowiedzialności za stan zdrowia społeczeństwa.
 
 
Jeśli intencją reformy emerytalnej rządu nie jest zrealizowanie zasady „pracuj do śmierci”, przed przeprowadzeniem podniesienia wieku emerytalnego powinien on przygotować konkretny plan zabezpieczenia zdrowotnego i medycznego dla obywateli, których rząd chce zmusić do pracy w tak późnym wieku, oraz stworzyć dla niego odpowiednie zaplecze. Podobnie w przypadku dzieci i młodzieży. Należy opracować konkretne i rzeczywiste programy profilaktyczne, ogólnopolskie programy ochrony zdrowia dzieci i młodzieży. Niedożywione, źle zabezpieczone pod względem profilaktyki dzieci nie będą obywatelami, którzy zapewnią sobie i krajowi konieczny rozwój i realizację kolejnych celów cywilizacyjnych, przed którymi, wraz z innymi społeczeństwami Europy, stoi nasze społeczeństwo.
 
 
Polska Partia Pracy – Sierpień 80 chce również odnieść się do argumentów podnoszonych przez stronę rządową w debacie na temat podniesienia wieku emerytalnego.
 
 
Za absurdalny uważamy argument o konieczności podniesienia tego wieku ze względu na „niż demograficzny”. Ten pseudoargument świadczy o rzeczywistych intencjach autorów tego pomysłu. Rządzący twierdzą, że martwią się, iż za jakiś czas nie będzie komu pracować na przyszłych emerytów, ponieważ niż demograficzny spowoduje brak rąk i umysłów do pracy. Zapominają, że w Polsce jest dwa miliony bezrobotnych, którzy już dziś nie mają żadnych szans na pracę, a ponad 3 miliony osób, zwłaszcza młodych, zmuszono do poszukiwania pracy za granicą, ponieważ w kraju nie miały one na to żadnych szans. Mamy więc pięciomilionową armię, której rządzący nie są w stanie zapewnić pracy i wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych lat sytuacja ta nie ulegnie poprawie.
 
 
Argument o niżu demograficznym miałby jakiekolwiek uzasadnienie, gdyby dziś rząd potrafił zapewnić pracę każdemu młodemu człowiekowi wchodzącemu na rynek pracy, a w kolejnych latach młodych ludzi poszukujących pracy byłoby mniej niż czekających na nich miejsc pracy.
 
 
Jeśli niż demograficzny jest argumentem, to w tych warunkach jest on argumentem za obniżeniem wieku emerytalnego, a nie za jego podniesieniem. Czyż martwiąc się naprawdę o to, że na przyszłe emerytury nie będzie miał kto pracować, nie należałoby zacząć od zapewnienia pracy tym pięciu milionom ludzi? Czy chodzi o to, że nie ma kto pracować z powodu dwumilionowego bezrobocia i trzymilionowej emigracji zarobkowej, czy o to, że ma kto pracować, lecz nie ma gdzie? Jak widać, rząd traktuje te pięć milionów osób, którym nie potrafi nic zaproponować i którzy nie mają żadnych perspektyw, jak stracone pokolenia ludzi zbędnych.
 
 
Gdyby rząd naprawdę martwił się o to, że nie będzie wpływów do systemu emerytalnego, bo coraz mniej osób pracuje, to przecież zamiast podnosić wiek emerytalny, zadbałby o pracę dla tych, którzy jej nie mają, tak, aby przez najbliższe 20-30-40 lat składki od tych osób zasilały system emerytalny. Jest to jednak trudniejsze niż uchwalenie przez Sejm jednozdaniowej ustawy zmuszającej Polki i Polaków do pracy do 67 roku życia. Premier, który mówi o odpowiedzialności, powinien odpowiedzialnie podejmować wyzwania zamiast opowiadać bzdury o tym, że trzeba podnieść wiek emerytalny ze względu na niż demograficzny!
 
 
To nie długość zatrudnienia ma decydujący wpływ na rozwój i postęp gospodarczy. Gdyby tak było, to musielibyśmy przywrócić siedmiodniowy tydzień pracy i dwunastogodzinny dzień pracy. Od dawna warunkiem rozwoju cywilizacyjnego i postępu gospodarczego nie jest wydłużanie czasu pracy i maksymalizacja okresu zatrudnienia do czasu przejścia na emeryturę. Żyjemy w czasach, w których rozwój gospodarczy i postęp uwarunkowany jest przede wszystkim od stosowania nowoczesnych technologii, mechanizacji i modernizacji procesów produkcyjnych oraz od uwarunkowanej przez nie efektywności pracy.
 
 
Wydłużanie wieku emerytalnego i zmuszanie ludzi do pracy w 64 lub 65 roku życia nie służy rozwojowi gospodarczemu, lecz go hamuje. Zamiast stosować nowoczesne technologie, mamy dogonić wyżej rozwinięte kraje zmuszając ludzi do jeszcze cięższego i dłuższego wysiłku. To tak jak ręcznie napędzaną drezyną gonić uciekający pociąg sadzając na niej coraz więcej ludzi i zmuszając ich do coraz większego wysiłku. Dziś, w coraz krótszym czasie, coraz mniejsza liczba pracowników wytwarza i dostarcza coraz większej ilości towarów i usług, wydłużanie czasu pracy, toteż podnoszenie wieku emerytalnego jest anachronizmem hamującym rozwój, powodującym regres i prowadzącym do degradacji cywilizacyjnej.
 
 
Potrzebujemy programów, które wprowadzą mechanizmy dzielenia się pracą i tworzenia – np. w sektorze usług – nowych sektorów aktywności zawodowej dla tych, dla których ma dziś pracy. Powinno to powodować skracanie czasu pracy i obniżanie wieku emerytalnego, a nie jego wydłużanie. Dziś jeden pracownik jest w stanie wytwarzać wielokrotnie więcej dóbr, towarów i usług niż pięćdziesiąt czy sto lat temu. Dlaczego ma więc pracować dłużej i ciężej niż dawniej? Nie ma to żadnego uzasadnienia – poza jednym: wolą poddania go jeszcze większemu wyzyskowi przez jeszcze dłuższy czas, jeszcze większego ograniczenia możliwości korzystania przezeń z owoców swojej pracy i włożonego w nią wysiłku.
 
 
Prosta filozofia, zgodnie z którą moglibyśmy szybciej i dłużej korzystać z owoców swojej pracy, bo pracujemy szybciej i bardziej wydajnie, kłóci się jednak ze sposobem myślenia ultraliberalnych polityków, takich jak Donald Tusk czy jemu podobni politycy w Europie. Podobnie jak czyni to w Polsce premier Tusk, politycy ci chcą nałożyć na społeczeństwa całej Europy dodatkowe obowiązki i ciężary zmuszając ludzi do coraz dłuższej pracy za coraz niższe wynagrodzenia i przy stale pogarszających się warunkach zatrudnienia (na umowach śmieciowych). Taka mieszanka fundowana nam przez środowiska ultraliberalne sprawia, że dłużej pracując będziemy mieć coraz niższe emerytury.
 
 
Podsumowując:
 
 
Długość pracy jest tylko jednym, wcale nie najważniejszym czynnikiem składającym się na wysokość naszych przyszłych emerytur. O wiele większy wpływ na ich wysokość mają poziom wynagrodzeń i rodzaj zatrudnienia oraz okresy pozostawania bez pracy.
 
 
Te same środowiska ultraliberalne, które dziś jako receptę proponują wydłużenie wieku emerytalnego, z równie wielką determinacją forsowały w przeszłości i będą forsowały w przyszłości obniżanie naszych wynagrodzeń i upowszechnianie się pozakodeksowych, pozbawionych jakichkolwiek gwarancji form zatrudnienia. Realnie obniżane wynagrodzenia, niskie płace, powszechność zatrudniania na umowach śmieciowych, bezrobocie, którego w większym lub mniejszym stopniu doświadcza już niemal każdy z nas, sprawiają, że choć później będziemy musieli przechodzić na emerytury, ich wysokość nie będzie wyższa, leczniższa. W rezultacie będziemy więc dłużej pracować otrzymując niższe emerytury. Taka jest filozofia zmian proponowanych przez Donalda Tuska i autorów pomysłu podniesienia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67 roku życia.
 
 
Nie jest żadną reformą, lecz kontrreformą skazującą nas na jeszcze większy niż dotychczas wyzysk i cofającą nas o wiele dziesięcioleci wstecz.
 
 
Polska Partia Pracy – Sierpień 80, dając wyraz interesom kobiet, ludzi młodych i ogółu pracowników, sprzeciwia się drakońskim i absolutnie nieuzasadnionym zamiarom rządu, który nie widzi nic złego w tym, aby ludzie pracy umierali na swoich stanowiskach pracy, nie uzyskując prawa do skorzystania z należnych im świadczeń emerytalnych.
 
 
Gotowi jesteśmy rozmawiać o rzeczywistej reformie systemu emerytalnego, ale nie o mechanicznych rozwiązaniach polegających na podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Sierp i młot