Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

Zbigniew Marcin Kowalewski: Kogo po wojnie poparli robotnicy?

Blok Demokratyczny

Kogo w pierwszych latach powojennych popierała większość robotników przemysłowych i rolnych oraz duża część niższych warstw chłopstwa i inteligencji pracującej: „narzuconą przez Sowietów władzę komunistyczną” czy zbrojne podziemie „niepodległościowe”?

Dla oceny sytuacji w tamtych latach i dla bilansu Polski Ludowej to niezmiernie ważne pytanie, dziś zagłuszane propagandą glajchszaltującą świadomość historyczną o tym, że „naród walczył z komunizmem”.

W świetle poprzednich wywodów odpowiedź jest jasna, lecz warto przytoczyć pewne ważne świadectwo, na które nigdy nikt się nie powoływał, bo dla zbyt wielu różnych środowisk politycznych było ono i jest bardzo niewygodne.

Ważne świadectwo

Jego autorem był ukraiński nacjonalista. Z jednej strony był on wrogiem „władzy bolszewickiej” (tak ją nazywał) po obu stronach wschodniej granicy Polski i toczył z tą władzą walkę zbrojną, gdyż opowiadał się za oderwaniem Ukrainy od Związku Radzieckiego i utworzeniem niepodległego państwa oraz przeciwstawiał się przymusowym wysiedleniom ludności ukraińskiej z Polski na Ukrainę. Z drugiej strony, jak sam pisał, był zwolennikiem obalenia kapitalizmu oraz budowy „społeczeństwa bezklasowego opartego na uspołecznieniu środków produkcji i sprawiedliwym, planowym podziale produktu dzięki demokratyzacji i przekazaniu kierowania gospodarką w ręce ludzi pracy”.

Z jednej strony dążył do współdziałania z polskim podziemiem poakowskim, wiosną 1945 r. prowadził z nim rokowania i w maju 1946 r. brał udział w ataku połączonych oddziałów UPA i WiN na Hrubieszów. Z drugiej strony odnosił się bardzo krytycznie do polskiego podziemia, bo dominowały w nim „stare reakcyjne idee polskiego imperializmu” (dążenie do odbicia byłych Kresów Wschodnich, przyłączonych do radzieckiej Ukrainy i Białorusi) oraz „stare reakcyjne idee społeczne” i było ono „w wielkiej mierze przeciążone elementem restauratorskim”, tj. dążącym do restauracji (przywrócenia) kapitalizmu.

Od 1945 r. Jewhen Sztendera-Prirwa był kierownikiem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i komendantem Ukraińskiej Powstańczej Armii w sektorze taktycznym „Danyliw”, który obejmował Ziemię Chełmską i Podlasie. Zimą 1947-1948 r., już po Operacji Wisła, wraz z oddziałem UPA odbył rajd po Warmii i Mazurach, dokąd podczas tej operacji wysiedlono część ludności ukraińskiej. W kilka miesięcy później na czele swojego oddziału przebił się przez Czechosłowację na Zachód.

W styczniu 1950 r. w ukraińskiej lewicowo-radykalnej gazecie emigracyjnej „Wpered” opublikował artykuł o przyczynach porażek poakowskiej organizacji podziemnej Wolność i Niezawisłość. Za najważniejszą przyczynę uważał społecznie reakcyjny charakter polskiego podziemia, którego nie były w stanie przeobrazić „przebłyski słońca na zachmurzonym niebie reakcji ideologicznej” i który pozbawił podziemie masowego poparcia społecznego.
Poniżej fragmenty tego bardzo ważnego artykułu.

Świadectwo Jewhena Sztendery-„Prirwy”

Moskiewscy bolszewicy bardzo dogłębnie rozumieli społeczno-polityczne problemy Polski i zaraz po wkroczeniu przystąpili do ich rozwiązywania na korzyść ludu. Odbierali ziemię obszarnikom i rozdawali ją bezrolnym i małorolnym chłopom, upaństwowili przemysł i zaprowadzili zasadniczo państwowy czy spółdzielczy handel. Znosili restrykcje stanowe przy obsadzaniu stanowisk w urzędach, wojsku i milicji itd., kierując się zasadą, że kto zdolny, ten ma dostęp do tych stanowisk. Wprowadzili bezpłatne nauczanie i umożliwili uzyskiwanie czy podnoszenie kwalifikacji przez proletariat.

Takie rozwiązanie kwestii społecznych spotkało się z przychylnym przyjęciem nie tylko ludności, ale i członków polskiego podziemia. Moskiewscy bolszewicy, bardzo świadomi polityczno-narodowej dojrzałości społeczeństwa polskiego, starali się umocnić swoją władzę w Polsce rękami polskich komunistów, aby w ten sposób zachować wszelkie pozory niezależności obecnego państwa polskiego.

A co przeciwstawiały bolszewikom polskie środowiska polityczne, które pozostały w podziemiu?
Faktycznie nic. (Mamy na myśli lata 1944-1947). Problematyka społeczno-polityczna uchodziła za drugorzędną i zupełnie nią się nie zajmowano. Część podziemia, co prawda bardzo niewielka, myślała o restauracji w Polsce przedwojennego ustroju społeczno-politycznego. Inni chcieli budować go na wzór amerykańskiego ustroju kapitalistycznego, jeszcze inni na wzór angielskiego. Niektórzy szukali innych rozwiązań, ale były to tylko nurty w podziemiu i w rzeczywistości z biegiem czasu nic nie uległo zmianie. Na dodatek nad wszystkim ciążył kompleks imperializmu – Polski „po Zbrucz”, od której oficjalnie nikt się nie odżegnywał.

Jest rzeczą oczywistą, że w obliczu reform bolszewickich taki system ideowy nie mógł organizować mas ludowych i wieść ich do walki, bo dawał wyraz interesom, które nie odpowiadały dążeniom mas czy zgoła były im wrogie. Przeciwnie, reformy społeczne i idee równości i sprawiedliwości społecznej, propaganda rządowa i wszelkie oznaki świadczące, że w przyszłości wszystko potoczy się po tej drodze, zjednywały rządowi coraz szersze środowiska społeczeństwa – przede wszystkim proletariat i dopiero co wyłonioną z robotniczych i chłopskich kadr inteligencję.
Nastroje ludności wywierały wpływ na kadry podziemia i dla poważnej części z nich konieczność prowadzenia walki stawała się coraz bardziej niezrozumiała.

Zmiana społeczno-politycznego programu polskiego ruchu wyzwoleńczego zawsze była pilną sprawą – nawet w latach okupacji niemieckiej. Za okupacji bolszewickiej stała się ona dosłownie sprawą życia i śmierci. Rozumieli to najwybitniejsi działacze tego ruchu. Jednak w tym okresie nie udało im się przezwyciężyć reakcji społecznej.
W latach okupacji niemieckiej oparcie walki na szerokich masach ludowych zbliżyło kadry kierownicze podziemia do ludu i pozwalało im wsłuchiwać się w jego rzeczywiste dążenia.

Porażki poniesione za okupacji bolszewickiej, a spowodowane przez reformy, które przeprowadzał okupant, i przez bezideowość podziemia, zmuszały aktyw kierowniczy do szukania przyczyn tego stanu rzeczy i wielu z jego członków znalazło prawidłowe rozwiązania. Oto choćby na procesie WiN w 1946 r. (był to proces komendanta głównego WiN płk. Rzepeckiego i jego towarzyszy) odczytano list wysłany przez Rzepeckiego do polskiego rządu emigracyjnego w Londynie. Rzepecki, rozumiejąc sytuację w Polsce, domagał się natychmiastowych zmian społeczno-politycznych w programie ruchu wyzwoleńczego. Był nawet przekonany, że od tych zmian zależy powodzenie walki i dlatego bezskutecznie deklarował, że jeśli ów rząd odmówi przeprowadzenia reform, to on poda się do dymisji, bo „nie chce, aby rodacy opuścili go i powiesili”.

Podobnie działo się na innych procesach WiN.
Nie mogła na to jednak pójść reakcja, która zagnieździła się w samym podziemiu, a już zwłaszcza w londyńskim rządzie emigracyjnym, który ostatecznie stracił związki z krajem. Dlatego aż do „akcji ujawniania się” (czyli ostatecznej kapitulacji podziemia i masowego zdawania się „po amnestii” wielkiej liczby jego członków na łaskę rządu), w polskim podziemiu nie doszło do żadnych zmian programowych. Po „ujawnieniu się”, wśród resztek podziemia też nie udało nam się zauważyć jakichś większych zmian.

Społeczność

Ernst Thälmann - Sohn seiner Klasse