Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 33 gości.

Zbigniew Marcin Kowalewski: Władza rad zakładowych.

Komunizm.jpg

Rady te, nazywane również robotniczymi i załogowymi oraz komitetami fabrycznymi czy robotniczymi, „miały duży wpływ na powoływanie pierwszych zarządów i kierownictw w zakładach pracy. Bardzo często decyzje o obsadzie kluczowych stanowisk podejmowano po prostu na posiedzeniach rad zakładowych. Przeważnie w skład zarządu wchodził przedstawiciel rady, czasami rada wybierała dyrektora spośród siebie”, pisze Zbigniew Kantyka w książce „Między utopią a ideologią” (1991).

„Podmiotowość swoją opierały one w tym czasie przede wszystkim na woli większości pracowników własnych zakładów pracy, co zapewniało im w powstającym systemie gospodarczym i politycznym miejsce szczególne. Posiadając mandat całej załogi, były w pierwszym okresie, obok uzależnionych przeważnie od nich tymczasowych zarządów zakładów, jedynym rzeczywistym podmiotem władzy w miejscu pracy.”

Nowa władza państwowa zapowiadała, że szykuje dekret o radach zakładowych i że będzie on jednym z podstawowych aktów ustawodawczych o wręcz przełomowym charakterze ustrojowym. W styczniu 1945 r. obiecywała: „W PKWN znajduje się w opracowaniu dekret o radach zakładowych, które będą miały szerokie kompetencje w kierowaniu i braniu odpowiedzialności za wynik produkcji oraz za całokształt działalności fabryk.”

W artykule po znamiennym tytułem „Rady zakładowe – potężny oręż klasy robotniczej”, opublikowanym w tym czasie na łamach „Głosu Ludu”, członek Komisji Centralnej Związków Zawodowych, Stefan Kalinowski, zapewniał: „Rady zakładowe będą miały olbrzymi wpływ na strukturę gospodarczą i możliwość produkcyjną zakładów przemysłowych.”

Później Janusz Wojciech Gołębiowski napisze w książce „Walka PPR o nacjonalizację przemysłu” (1961): „Podstawowe założenia dekretu (chociaż jeszcze formalnie nie obowiązującego), podane na początku stycznia 1945 r. przez radio i na łamach prasy, miały wielką siłę mobilizacyjną wobec tysięcy załóg, które w dniach wyzwalania kraju stanęły do walki o przejęcie i zabezpieczenie fabryk.

„Popularyzując dekret w tych przełomowych dniach, Polska Partia Robotnicza i związki zawodowe akcentowały przede wszystkim prawo i obowiązek klasy robotniczej do przejęcia całokształtu władzy w przemyśle we własne ręce.”
Dekret o utworzeniu rad zakładowych w zakładach pracy zatrudniających powyżej 20 pracowników opublikowano 6 lutego 1945 r., ale wcale nie wszedł on od razu w życie. Rolę rad określono dwuznacznie – z jednej strony miały być przedstawicielstwami robotniczymi, a z drugiej organami zakładowych organizacji związkowych.

Do ich uprawnień zaliczono nadzór nad warunkami pracy, umowami o pracę i zakładowymi urządzeniami socjalnymi i kulturalnymi, współdecydowanie o regulaminie pracy, normach i stawkach płac, prawo bezpośredniej kontroli zaopatrzenia załóg w żywność, współdziałanie przy regulowaniu zatrudnienia pracowników, przy ich przyjmowaniu i zwalnianiu, pośredniczenie w zatargach między pracownikiem a pracodawcą, nadzór nad urządzeniami technicznymi i magazynami. Obok dyrektora i przedstawiciela terenowej rady narodowej, przedstawiciel rady zakładowej miał wchodzić w skład trzyosobowego zarządu przedsiębiorstwa.

Dlaczego opublikowany przecież dekret nie obowiązywał? Dlatego, że w aparacie partyjnym i w samych kołach kierowniczych PPR toczyła się wokół niego walka. W miarę jak powstawał i umacniał się aparat gospodarczy państwa, jego organy, w tym zwłaszcza dyrekcje zjednoczeń i central, przypisywały sobie coraz szersze uprawnienia kosztem rad zakładowych.

Rady musiały bronić swojego prawa do udziału w zarządzaniu przed coraz bardziej agresywnymi zakusami rodzącej się warstwy biurokratycznej, która chciała zapewnić sobie monopol na dysponowanie podstawowymi środkami produkcji.

„Brak obowiązującego dekretu o radach zakładowych sprzyjał w takich warunkach wzrostowi tendencji do biurokratyzacji aparatu państwowego i odsuwania załóg od współudziału w kierowaniu gospodarką”, pisał Gołębiowski.

W kwietniu Wydział Przemysłowy Komitetu Centralnego PPR zażądał „wzmocnienia udziału klasy robotniczej w kierownictwie przemysłem” poprzez zwiększenie uprawnień rad zakładowych przewidzianych w projekcie dekretu i wydał na ten temat specjalną instrukcję. Postulował w niej, aby rady miały ustawowo zapewniony udział w opracowywaniu planów produkcji, kontroli wykonywania tych planów i w ogóle gospodarowania w zakładach i zjednoczeniach, delegowały swoich przedstawicieli do aparatu gospodarczego przemysłu państwowego, a także, w uzgodnieniu z Ministerstwem Przemysłu, mogły naznaczać przedstawicieli robotników na stanowiska zastępców dyrektorów zakładów, zjednoczeń i central i wraz z dyrekcjami zwoływać na tych wszystkich szczeblach narady poświęcone sprawom produkcji.

W maju Zarząd Główny Związku Zawodowego Metalowców uchwalił, że „rada zakładowa jest wraz z zarządem przedsiębiorstwa czynnikiem decydującym we wszystkich sprawach danej huty czy fabryki i stoi na straży wszystkich interesów klasy robotniczej” oraz że „w skład zarządu musi wchodzić jeden członek rady zakładowej”. Wielu działaczy rad zakładowych wysuwało bardziej radykalne postulaty tworzenia poziomych powiązań między radami z zakładów różnych branż, a nawet terenowych reprezentacji rad na szczeblach powiatowym i wojewódzkim, które występowałyby w imieniu załóg wobec odpowiednich władz gospodarczych i politycznych, oraz zwoływania raz czy dwa razy na miesiąc terenowych konferencji rad poświęconych bieżącym sprawom płacowym, aprowizacyjnym, ubezpieczeniowym itd.

Prym w kampanii przeciwko uprawnieniom rad zakładowych, już i tak ograniczonych do współzarządzania przedsiębiorstwami, wiódł przewodniczący Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów i minister przemysłu, Hilary Minc. Wkrótce miał zasłynąć jako energiczny budowniczy potężnej, silnie skoncentrowanej władzy ekonomicznej biurokracji państwowej.

Już w maju Minc stwierdził, że nieuregulowane dotychczas stosunki między załogami i radami zakładowymi a dyrekcjami przedsiębiorstw są jedną z plag gospodarki narodowej. Uważał, że istniejący sposób zarządzania był odpowiedni w okresie zabezpieczania i przejmowania przedsiębiorstw, ale obecnie powinien zostać odrzucony.

Minc dążył nie tylko do odebrania radom zakładowym wszelkich uprawnień do udziału w zarządzaniu, ale również do ograniczenia ich roli jako reprezentacji interesów pracowniczych. Lutowy dekret o utworzeniu rad formalnie wszedł w życie 20 maja. Lecz w instrukcji z 1 czerwca o rozgraniczeniu kompetencji dyrektorów zakładów i rad zakładowych Ministerstwo Przemysłu drastycznie ograniczyło uprawnienia tych ostatnich. Przyznało dyrektorom pełną i wyłączną odpowiedzialność za działalność przedsiębiorstw.

Jednocześnie dyrekcje podporządkowywano szybko tworzonej strukturze hierarchicznej zjednoczeń i central. Wspólnej decyzji dyrekcji i rady zakładowej miały teraz wymagać jedynie sprawy związane z zatrudnianiem i zwalnianiem pracowników, przedłużaniem czasu pracy i regulaminem pracy oraz sprawy socjalno-bytowe.

Minc głosił pogląd, że najwyższą, a zarazem jedyną formą uspołecznienia nowoczesnych środków produkcji jest ich przejście na własność państwa, a jedyną formę skutecznego zarządzania przedsiębiorstwem państwowym zapewnia jednoosobowe kierownictwo. Poglądy te zyskiwały sobie coraz szersze uznanie w aparatach władzy ekonomicznej i politycznej i stawały się doktryną partii, w której najwyższym kierownictwie zasiadał Minc.

KCZZ najpierw poparł instrukcję Wydziału Przemysłowego KC PPR w sprawie rozszerzenia uprawnień rad zakładowych, ale „nie naruszając zasady «jedynowładztwa» dyrektora”. Zaledwie w kilka tygodni później radykalnie zmienił zdanie i poparł instrukcję Ministerstwa Przemysłu. Uznał, że rady należy pozbawić wszelkich uprawnień do współzarządzania przedsiębiorstwami i podporządkować je organizacjom związkowym.

Tak oto rady zakładowe, „pomyślane początkowo jako forma samorządu robotniczego, realizującego w praktyce ideę uspołecznienia środków produkcji i upodmiotowienia załóg”, pisze Kantyka, „odsunięte zostały całkowicie od zarządzania i zepchnięte do roli obrońcy interesów pracowniczych wobec pracodawcy”.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Sierp i młot