Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 18 gości.

Krzysztof Wójcicki: Kryzys - jak dla kogo

Big Boss

Niedawno prawica hucznie odtrąbiła „koniec kryzysu gospodarczego” którego podobno „w ogóle u nas nie było” ponieważ pozostaliśmy niestrudzoną „zieloną plamą na czerwonej mapie Europy” rzekomo dzięki „mądrej polityce rządzących”. Czy prawdą jest że przesłanki o „największej depresji od lat 30. XX wieku” okazały się mrzonką?
 
Patrząc na wartości indeksów giełdowych i ceny akcji  można z całą pewnością ulec takiemu przeświadczeniu. Rok 2009 był bowiem – mimo hucznie ogłaszanej groźby recesji bardzo udany dla największych rekinów finansjery.  Majątek czwórki największych prywatnych inwestorów na warszawskiej giełdzie wzrósł o 35% i osiągnął wartość 13,3 miliarda złotych.
 
Jest rzeczą nigdy nienotowaną w historii aby w jakimkolwiek państwie – niezależnie od ustroju wzrost gospodarczy osiągnął tak astronomiczną wartość.
 A jednak kapitalizm zna takie cuda – mimo sławetnego kryzysu najpotężniejsi biznesmeni bogacą się jak widać bez przeszkód. Po bessie z końca roku 2008 na giełdach nie ma już najmniejszego śladu, a najwięksi biznesmeni nie posiadają się z zadowolenia na myśl o ich szybko rosnącym majątku. Bezapelacyjnym liderem jest Ryszard Czarnecki, który pomnożył swój kapitał aż o 60 procent przez ostatni rok – zarobił on na wzrostach cen akcji przeszło dwa miliardy złotych. Cóż, jak widzimy, wszystko wróciło do normy. System znowu działa i wszyscy zainteresowani jego istnieniem są znowu szczęśliwi. Warto się przyjrzeć jednak skąd biorą się wymienione wyżej „cuda”.
 
Przyjrzyjmy się więc danym makroekonomicznym, które dostarczają nam pewnej, choć rzecz jasna niekompletnej informacji o rzeczywistej zamożności społeczeństwa.
 
Bezrobocie ciągle rośnie i osiągnęło już 12,8 procenta. Liczba bezrobotnych osiągnęła dwa miliony.
 
Przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw w listopadzie 2009 roku wzrosła o 2,3 procenta w stosunku do listopada 2008 i wyniosła 3403 złote i 92 grosze. Płaca minimalna brutto którą zadowolić się musi znaczna część pracowników wzrosła w dniu 1 stycznia 2010 o 3,21% w porównaniu do 1 stycznia 2009 osiągając wartość 1317 złotych.  Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w ciągu ostatniego roku o 3,3 procenta. Cudów więc nie ma. Płace realne – zarówno średnia jak i minimalna spadają, co dobitnie pokazuje że bajecznie bogaci biznesmeni pomnażają swoje majątki właśnie kosztem ludzi pracy. A jaka jest skala owego wyzysku?
 
 Zestawiając razem wartość płacy minimalnej brutto z zarobkiem R.Czarneckiego wychodzi nam że ów biznesmen zarobił w 2009 roku przeszło 130 000 razy więcej niż pracownik otrzymujący minimalne wynagrodzenie. Liczba ta mówi sama za siebie
 

Portret użytkownika kaszebskorewolucejopl
 #

Pamiętacie co się stało wkrótce po tym jak pewna dama powiedziała "Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!"...

Sytuacja ekonomiczna pomalutku dojrzewa do rozwiązań systemowych, natomiast świadomość społeczna dorasta o wiele wolniej. Bo składnikiem tej świadomości społecznej jest chociażby aktywność społeczna mierzona chociażby udziałem w demonstracjach i ich liczba. Wciąż w PL o przynajmniej jedno zero jest ona mniejsza niż w krajach zachodnioeuropejskich. Myślę, że dla nas, którzy nie chcemy łagodzić skutków kapitalizmu, lecz usunąć ich przyczynę, to właśnie - aktywizacja mas w walce o własne prawa - powinno być pilnym zadaniem.

Bo w końcu ileż jeszcze lud się da ogłupiać?

 
Portret użytkownika KOMISARZ
 #

Święta słowa. Mamy najpotężniejszy kryzys kapitalizmu od 70 lat i prawica powoli traci rezon. Wiedzą, że niezadowolenie społeczne będzie narastać. Do zwycięstwa potrzebna jest jednak awangarda - partia proletariatu, a tu niestety jest całkowita tragedia. Stalinowska KPP, mnóstwo grupek trockistowskich walczących między sobą tak zajadle, że brak im czasu i siły na zwalczanie kapitalizmu. Dlatego największe nadzieje wiążę z PPP. Do ideału jej daleko ale partia jako tako zorganizowana i posiadająca zaplecze w związku zawodowym, a więc posiadająca realną więź z klasa robotniczą. Szkoda tylko, że nie można zebrać razem marksistów antystalinowskich.

 
Portret użytkownika kaszebskorewolucejopl
 #

Ja bym nadziei z PPP nie wiązała, bo jego przewodniczący jeszcze 10 lat temu był w ugrupowaniach skrajnie prawicowych, a odkąd jest "lewicowy", to jakoś kontakt z innymi lewicowymi organizacjami nawiązuje oszczędnie, żeby nie powiedzieć że wcale.

Tak naprawdę, to trzeba się wznieść ponad podziały partyjne i nie budować siły rewolucyjnej "wokół" tylko "przeciwko". Jeśli mamy cokolwiek ugrać na większą skalę.

 
Portret użytkownika KOMISARZ
 #

Znowu racja, tylko że do tanga trzeba dwojga. Jednoczyć marksistów antystalinowskich i budować partię robotniczą od podstaw przez dwadzieścia lat, albo i więcej próbował BB - bez skutku. Chyba każda grupa trockistowska ma jakąś afiliację zagraniczną, a prikaz z centrali brzmi: budować sekcję naszej międzynarodówki, bo ona jest najlepsza, a reszta to zdrajcy, renegaci i wrogowie których należy zwalczać. Emisariusze nie pozwolą na zjednoczenie.

Jest jeszcze KPP, zacna nazwa z tradycjami i niestety stalinowski zajob w pełnym rozkwicie.

I dlatego właśnie z nadzieją spoglądam na PPP, pomimo wszystkich jej wad. Ma jakieś struktury ogólnokrajowe, zaplecze kadrowe i finansowe w postaci związku zawodowego (to ważne, bo polityka to kosztowna zabawa) ale, co najważniejsze jest chyba jedyną organizacją lewicy antykapitalistycznej posiadającą realny kontakt z klasą robotniczą. Do tego etapu, na którym obecnie jest PPP przez ostatnich 20 lat nie doszła żadna inna organizacja lewicowa. Poza tym w PPP jest też trochę marksistów.

 
Portret użytkownika MARCIN
 #

Niestety biedni musza wciaż łożyć na utrzymanie bogatych.Ironią losu jest to,że ci,którzy tak gardzą robotnikami,bezrobotnymi,emerytami,rencistami w obliczu kryzysu,który sami wywołali pierwsi ustawili się po wielomilionowe zapomogi od państwa.Szczyt hipokryzji i obłudy ze strony kapitalistycznych darmozjadów.Ci wszyscy piewcy neoliberalizmu,liberalizmu,wolnego rynku,kapitalizmu jakoś sami nie chcą się do tych zasad stosować tylko żyją na koszt tych,którymi gardzą.Ta ich niewidzialna ręka rynku kradnie z kieszeni biednemu i kładzie do kieszeni bogatemu.Co do skrajnej i radykalnej lewicy w Polsce to również chciałbym ujrzeć ją zjednoczoną ale to odległe marzenie tym odleglejsze jak dlugo myśl o stołkach będzie bliższa od ideii i wartości prawdziwie lewicowych.

 

Społeczność

jednolity front